środa, 2 listopada 2011

KUNDALINI ZIEMII CORAZ BARDZIEJ AKTYWNA


Nnka na swoim blogu

http://nnka.wordpress.com/2011/11/01/wielkie-misterium-ostrzezenie/
napisała:

"Pobudzona Energia Ziemi wznosząc się gwałtownie (również w naszych organizmach) nie omija po drodze blokad, lecz w nie uderza. Blokady to miejsca zastoju energii spowodowane często nieprzepracowanymi lekcjami w sposób świadomy. Mówiąc prościej uderza w to co może być wyparte i zapomniane przez człowieka (poczucie krzywdy, poczucie winy) Ponieważ, ta płaszczyzna powinna być regulowana ewolucyjne w rytmie indywidualnym, tego typu pobudzenie może spowodować, iż ludzie „niegotowi” będą doświadczać odmiennych stanów świadomości. Łączy się to również ze stanami depresji i agresji, co w efekcie może doprowadzić do zamieszek oraz z wizjami, symptomami opętania i chorobami psychicznymi, bo to co otrzymujemy przerasta naszą możliwość zrozumienia. (...)Zapraszam do współpracy wszystkich, którzy znają zagadnienie samoistnego pobudzenia kundalini- Energii Ziemi od strony praktycznej (!), aby przekazać informacje jak należy sobie radzić w chwili jej uaktywnienia".


A oto moja odpowiedź:

Rzeczywiście energia Ziemi „Kundalini” już została uaktywniona.


Niektórzy twierdzą, że: „Seksualność kluczem do uaktywnienia energii kundalini” oraz, że seksualność jest sposobem na poradzenie sobie z energią kundalini. Najlepsza ponoć jest tantra i kundalini joga.


Są tacy, którzy zalecają na różnych wykładach i warsztatach uprawianie seksu. Ale - według mojej wiedzy - oczywiście w ten sposób energia kundalini zostaje bardzo często zatrzymana na drugiej czakrze twórczości, w której potencjale energia seksualna stanowi zaledwie maleńki procent.


Docierają do mnie od znajomych różne informacje, z których wygląda, że:


Niektórzy nagminnie zaczęli uprawiać tantrę, a „mistrzowie” mężczyźni uprawiają seks z kilkoma „klientkami” w ciągu tygodnia. (Doładowują się sami i swoje ego całkiem nieźle przy okazji). Niektórzy nagle się otwierają, bo „kochają wszystkich” i zaczynają zakochiwać się i zmieniać partnerki/partnerów twierdząc, że „kochają wszystkich”.


Ale przecież ta energia pojawia się spontanicznie. Może nas zastać w takich sytuacjach, że nie będzie partnera/partnerki. Co wtedy? Wszyscy zaczną się kopulować ze wszystkimi? Sodoma i Gomora? To już podobno było.


Sama stosowałam na początku jedną metodę i dzieliłam się nią z tymi, którzy zaniepokojeni byli nowymi doznaniami w ciele. 

Oto – dla mnie skuteczna metoda, więc być może dla innych będzie także:



Gdy przychodzi „fala” mocnej energii, po prostu pozwalam, żeby przechodziła przez moje ciało, ale ponieważ nie jest to zbyt przyjemne ani łatwe, pomagam ciałom (wszystkim poziomom) w ten sposób, że wzmacniam to drżenie. Trzęsę się. Na leżąco lub na stojąco. Coś jak „świadomy atak padaczki”. Czasem zamienia się to w taniec -”dziki taniec”, innym razem w wydawanie dziwnych dźwięków lub śpiewanie pieśni. Ważne jest przyzwolenie na proces i przejście go w sposób świadomy. Można też sięgnąć po jakiś instrument: grzechotka, bęben, harmonijka…

Robiłam tak przez kilka miesięcy. Teraz jestem już dużo bardziej odporna. Kiedy przychodzi "fala", potrafię skupić tę energię w czakrze (czaszy) serca. Potem kieruję ją do czakry podstawy i przenosiłam przez kolejne czakry do czakry korony. 


Kolejny etap to przyjęcie energii do centrum i rozpromieniowanie jej w ciało i poza ciało.

Obecnie robię ćwiczenie – medytację „doładowywania baterii” i harmonizowania pola energetycznego. To ćwiczenie pozwala  na przenikanie do naszego pola kosmicznej świadomości. W rezultacie powoli kosmiczna energia wypełnia to pole i wspiera poszerzanie naszej świadomości. 
Dołączyłam rysunek wykonany naprędce - znajdujący się na początku notki.

Najpierw przez punkt zwany "czakrą korony" czyli przez czubek głowy przyjmuję energię płynącą po nitce - cienkim strumieniu - połączoną ze „Źródłem – Centrum Wszechświata”. Energia przepływa przez kręgosłup w dół, do "czakry podstawy" - punkt przy końcu kręgosłupa . W ten sposób napełnia się ciało energią. Część tej energii wysyłam do środka Ziemi – „Serca Ziemi”, a część jak fontanna odwrócona – tworząca kształt sferyczny, płynąca z dołu do góry – otacza moje ciało (jak wielki torus) i z powrotem energia zbiega się na czubku głowy i przepływa przez ciało z góry na dół. W ten sposób tworzy się obieg energii jak w baterii.

Drugi etap jest taki sam, tylko przez stopy, gdy stoję albo przez "czakrę podstawy" - punkt przy końcu kręgosłupa, gdy siedzę, przyjmuję 
płynącą z „Serca Ziemi, płynącą po nitce energię - jak cienki strumień. Przepływa ona przez kręgosłup w górę, aż do czubka głowy. Część tej energii wysyłam do Źródła- Centrum (Serca) Wszechświata, a część jak fontanna opływa moje ciało i zbiega się na powrót w "czakrze podstawy" i znów przepływa 

przez ciało z dołu do góry.

A tu rysunek, który znalazłam w internecie: 



To torus z zamkniętym przepływem. Tu trzeba by dorysować: dwa strumienie energii do i z... góry łączące z Sercem Galaktyki i  Wszechświata (na górze) oraz z Sercem Ziemi (na dole). Ponieważ na tym obrazku nie ma przepływu, pole jest zamknięte.


To rysunek torusa, w którym przepływ energii jest otwarty:

Ale on mógłby przy wydechu przekształcać się w sferę i kulę wypełnianą energią kosmiczną z intencją poszerzania świadomości (na całe pole). 

Swoją drogą dziwne, że większość rysunków torusa w internecie to torusy zamknięte, bez przepływu i połączenia z całym kosmosem… Jak na przykład na tym obrazku:


Ale już na tym, przepływ jest udrożniony:



Dopóki nie skupimy energii w Sercu, torus pozostanie zamknięty. Gdy energia przepływa przez kolejne "czakry", a jako centrum świadomości wyznaczymy serce, wówczas energia zacznie przepływać coraz swobodniej przez nasze całe ciało.

Trzeci etap to jednoczesny przepływ w obu kierunkach energii i skupienie świadomości właśnie na SERCU… I wyobrażenie sobie promieniowania tej energii z serca na całe ciało i wypełnienia nią całego naszego pola...


Obraz Alexa Greya:



Wszyscy w swoich ciałach mają (mamy; mieliśmy) zapis traum nie tylko z tego życia, ale także z poprzednich wcieleń – taka „karma” – czasem się mówi i nic z tym się nie robi…  Właśnie w trakcie jednej z głębokich medytacji widziałam i czułam, że pole kundalini Ziemi zostało już „pobudzone” - to już od jakiegoś czasu działa. Tylko siła oddziaływania na razie nie jest tak duża i tak intensywna, jak będzie wkrótce. Jednak powoli (względnie całkiem) narasta. No chyba, że to nie jest energia kundalini, lecz jakaś inna.



Obecnie część ludzi pracuje nad tworzeniem pewnej „siatki energetycznej” wokół Ziemi, a „siatka” ta nie ma wiele wspólnego z energią kundalini Ziemi. „Siatka” być może ma za zadanie utrzymania tej energii kundalini na Ziemi – czyżby miała być pułapką dla przepływu tej energii? 

p.s.
Praktykę tę można zacząć od "drugiego etapu" czyli przepływu energii z dołu do góry. Po prostu można zmienić kolejność przepływu w zależności od preferencji i potrzeb.

Pisałam także o nachodzących na siebie torusach jako… konstrukcjach - strukturach UMYSŁU. Bez przepływu UMYSŁ zamyka się w takiej strukturze tworząc wzmocnioną sieć dla EGO.


dodane 4.04.2014

A ta piękna animacja torusa:


kojarzy mi się z uproszczoną strukturą galaktyk: widzę w niej także strukturę galaktyk (Umysłu Uniwersalnego?). A także atomów. Mamy tu coś jak jedną helisę w toroidalnej strukturze. Wokół niej jeszcze można wyobrazić sobie kolejne - umieszczone prostopadle, a wokół nich kolejne… całe wężowisko :-) Jak tu:

i wszystko w ruchu…
A jeszcze i przez centrum galaktyki i atomu przepływa przecież energia… jak tu:


Od momentu, kiedy opublikowałam tę notkę pojawiło się zdecydowanie więcej rysunków, grafik, a nawet animacji torusów…



Sploty torusowe:



i węzły

http://mathworld.wolfram.com/images/eps-gif/TorusKnot_850.gif


I sploty… DNA?


http://lcvmwww.epfl.ch/dna_teaching/course_files/from_stasiak/stasiak_17_web.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz