wtorek, 25 czerwca 2013

PIERWSZA NOC I DZIEŃ LATA






Otrzymujemy cudowne dary i błogosławieństwa od Natury... i błogosławimy Ją odwzajemniając wszechobecną miłość...

Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję...

W nocy 20. czerwca jechałam samochodem z przyjaciółmi w Bieszczady. Na drodze przed przejazdem kolejowym zwolniłam, a tuż za przejazdem pod latarnią stał jelonek (-link). Zatrzymałam samochód. Jelonek spojrzał w naszą stronę. Patrzyliśmy na siebie dłuższą chwilę. Po czym odwrócił się, przeszedł parę kroków i zatrzymał się. Wolniutko podjechałam do przodu ze dwa metry i też zatrzymałam się. Jelonek stał po prawej stronie samochodu ze cztery metry od nas. My patrzyliśmy na niego, a on na nas przez jeszcze dłuższą chwilę. Czułam wielką radość przepełniającą moje serce i podziękowałam za błogosławieństwo tego spotkania. 




Jerzy Przybył – Zachód Słońca


Potem spotkaliśmy jeszcze jednego, starszego jelonka, a w innym miejscu dwie małe sarenki posilające się przy drodze. I jeszcze dwa liski. A jeden z nich przebiegła nam drogę...

Jadąc obserwowaliśmy zachodzący Księżyc, który był bardzo duży i intensywnie pomarańczowy, prawie czerwony. Tuż przed dodarciem na miejsce spotkania zatrzymaliśmy się w pięknym miejscu na górce, z którego obserwowaliśmy wschód Słońca. Zanim jednak wzeszło Słońce, zaczęłam grać na fujarce pieśń powitania Słońca i za moment zobaczyliśmy pierwszą cząsteczkę kosmicznego ognia wyłaniającego się zza szczytu góry pokrytej zielenią bujnego lasu... Piękna kula w całej swojej krasie wyłaniała się powoli przed nami. Grałam, tańczyłam pieśń radości, pieśń wewnętrznego ognia i połączenia ze Słońcem.  Cały czas towarzyszył temu piękny śpiew ptaków.

W nocy 21.czerwca siedzieliśmy w kręgu przy ognisku w Bieszczadach. 
Było nas 13 osób, w różnym wieku, na "różnych ścieżkach"...  Nie planowaliśmy tego, że będzie nas trzynastka :-)
Połączyliśmy się z 7.kierunkami świata i kosmosu i z 5. żywiołami... w naszych sercach.
Przypomnieliśmy sobie, że Ja Jestem Tobą, a Ty Jesteś Mną...
Wokół błyskało i grzmiało. Wiedziałam, że jeśli burza zechce nas zmoczyć, to tak się stanie. Pełna ufności czułam, że pieśni i granie, że dźwięki, jakie z nas i przez nas wypływały byłe zsynchronizowane z burzą. Czułam połączenie z naturą i wszystkimi żywiołami. Czułam głębokie połączenie ze Źródłem, z Całością i oczyszczanie, uwalnianie i transformację...

Deszcz nas nie zmoczył...





Dziękuję za to Spotkanie,
za wspólną BIESiadę...
nam wszystkim i każdemu z osobna, Gospodarzom i Gościom. Dziękuję za kolejne wspaniałe Doświadczenie, które pozwala mi widzieć siebie taką, jaka Jestem.







DZIĘKUJĘ ZA KĄPIELE W SŁOŃCU, W STAWIE, W POWIETRZU, ZA TULENIE I PODPORĘ ZIEMI, ZA POŁĄCZENIE W ETERZE, ZA WSZYSTKO...