poniedziałek, 20 stycznia 2014

MÓJ STARY BĘBEN JAK NOWY...

Mój stary bęben z nową energią:


Któregoś styczniowego dnia spojrzałam na bęben i... zobaczyłam w nim ptaka… i wydobyłam go z naturalnej faktury bębna… wzięłam farby i delikatnymi muśnięciami pędzla - jakbym malowała piórem - wysnułam kształt tego ptaka…

Uwielbiam grać na bębnie, kiedy niesie mnie rytm, a ja czuję wewnętrzne połączenie z Ziemią i Kosmosem ;-) poddać się przepływowi rytmów w harmonii z tym, co się zadziewa, co mnie otacza i pulsuje we mnie… w moim sercu i poprzez ciało… I śpiewać do rytmów bębna…

Ale i posłuchać czyjegoś grania jest cudownie. Dziś Altea umieściła u siebie filmy z muzyką bębnów - SHAMANIC MEDITATION... a ja wczoraj grałam na swoim bębnie dla innych kobiet. Kobiety także grały na bębnach i grzechotkach… Tańczyłyśmy, śpiewałyśmy…  przypominając sobie... odwagę wyrażania siebie poprzez rytmy, taniec, dźwięki i przypominając sobie harmonię współbrzmienia... A dzisiaj słuchałam, jak grają inni…



I jeszcze kilka pieśni: 




2 komentarze:

  1. Piękny ten bęben. Może i mnie się uda zrobić samej bęben jeszcze w tym roku- chciałabym bardzo byśmy razem mogli wybijać rytm bicia serca matki Ziemi is nuć opowieści.
    Przyniosłam na tańce swoją grzechotkę. Kupiłam ją z 7 lat temu od pasjonata Indian. Jest duża z 2 tukanami ale sobie na luziku w domku nie raz ja albo dzieci pogrzechotały. Ale teraz się przekonałam co znaczy tańczyć z grzechotką. Jej dźwięk jest mocny, nawet bardzo bo jak sobie tak koło uszu dźwięczyłam to potem miałam czyszczenie głowy. Nie wiem jak to nazwać ale czułam w tym obrębie ciało a szczególnie jak mi w uszach dźwięczało a wczoraj wręcz czułam jak mi się w prawym ( bo tu częściej grzechotałam) uchu stało coś z dźwiękiem. Czułam potworny szum w uszach i jak się w niego wsłuchiwałam on narastał aż w prawym na chwilę zmienił się szum- przestałam go słyszeć a jakby poczułam coś innego. Dotknięcie czegoś klarownego, czystego, mocnego co przeniknęło aż w głąb głowy ( czuję to ucho, nie boli a jednak odczuwam dyskomfort ). Naprawdę nie wiem jak to lepiej opisać. I ciało, czułam ciało - nadwrażliwość skóry ale w niektórych miejscach szczególnie mocno- tam gdzie sobie najczęściej grzechotałam. Czuję jak coś się zmienia we mnie. A oprócz tego w czasie tańca grzechotka dostosowywała się do bębna ale grała jednocześnie swoją pieśń, która mnie prowadziła. Na początku tańców pamiętam tylko widok ducha dotykającego górę, wielkiego jak sama góra a potem płynęłam od wizji do wizji i grzechotka bardzo mi w tym pomagała. Gdy płynęłam wizje były wyraźne i jasne lecz potem pod wpływem innych wizji z medytacji uleciały. Tak czy owak grzechotka przeszła swoją inicjację co mnie ogromnie cieszy. I tak do mnie przyszło że ja czuję dźwięk w sercu - cokolwiek to znaczy dla mnie akceptuję to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Anilalah,
      dziękuję Ci.
      Grzechotka i bęben zawsze miały "uzdrawiającą moc". Ja też cieszę się, że Twój instrument "uzdrawiania" przeszedł swoją inicjację. Kilka kobiet mówiło mi o tym, jak bardzo poczuły swoje grzechotki… I miały podobne odczucia do Twoich. Czuły wyraźnie, że intuicyjnie grzechotały swoje rytmy przy takich miejscach swoich ciał, które tego potrzebowały. I Magda, i Sylwia, i Martyna. Magda mówiła przede wszystkim o szyi. Sylwia mówiła o całym ciele, a przede wszystkim nogach i głowie. Wspaniale, że odkrywamy tak proste narzędzie do pracy z energiami i wibracjami w naszych ciałach oraz do harmonizowania tych wibracji. Podobnie działają pióra…

      Wiem, że uda Ci się zrobić swój własny bęben, jeśli będzie Ci potrzebny. Wiesz, że wszystko przychodzi do nas wtedy, kiedy ma przyjść, prawda? :-)

      Usuń