niedziela, 12 stycznia 2014

O BOGINIACH, MARII MAGDALENIE I ŻEŃSKICH ENERGIACH...


CIEKAWY wywiad z Markiem Taranem w Niezależnej Telewizji:


O boginiach, Marii Magdalenie i żeńskiej energii…

Harmonia pomiędzy tym, co męskie i żeńskie…

Idealna symetria pól powierzchni wszystkich czterech pól TAO jak na tym rysunku zrobionym przeze mnie:

może ulegać zmianie proporcji powierzchni pól na wiele sposobów. Przykład znanej, ale zmienionej formy TAO, DAO, gdzie wielkości powierzchni pól 'podstawowych' yang i yin są mocno zróżnicowane:


Załóżmy, że duże czarne pole -to pole świadomości - yin, a w nim małe pole białe to pole umysłu - yang. Pełna symetria "drugiej połówki" dla takiej proporcji "pierwszej połówki" w całości TAO, DAO tworzy duże białe pole - pole umysłu - yang z małym czarnym polem w środku - polem świadomości - yin.

Inna wersja:
Na tym powyższym rysunku powinno występować znacznie więcej białych kółek - energii yang w czarnym polu yin, by symetria w całości TAO, DAO została zachowana.

TAO z notki PRZESTRZENNE TAO

dodane 14.01.14.g 23.32
Znalazłam ciekawy tekst o Bogini Wielkiej Matce i przedstawiam fragmenty z książki "Biała Bogini" - Graves Robert:

“W końcu XIX wieku Bóg zaczął umierać. Prawdę mówiąc, proces jego śmierci zaczął się już wcześniej - dla jednych w renesansie, dla in­nych w oświeceniu - ale właśnie w końcu ubiegłego stulecia Wielki Umierający znalazł swego herolda. Heroldem tym był Fryderyk Nie­tzsche. Oczywiście, nie on pierwszy zauważył, że Bóg umiera. Iluż to ateistów, agnostyków, wolnomyślicieli zapłaciło swym życiem za niedy­skrecję, jaką popełnili dzieląc się z innymi nowiną, która olśniła ich z mocą objawienia: że Bóg (dla nich) umarł. (…) Nietzsche miał już prawo i odwagę obwieścić śmierć Boga Europy, a nawet dużej części ludzko­ści. - Właśnie: jakiż to Bóg umarł dla tak wielu? (...) Tym, który rzęzi w agonii naszej kultury i cywilizacji, jest najwyższe jej Bóstwo, jeden z Elohimów, Jahwe”. Tak pisałem przed laty w eseju Renesans pogań­stwa? “Poezja”, 12,1988, s. 3-4.

Droga wewnętrzna dostępna jest dziś właściwie każdemu czło­wiekowi. Być może najlepiej interpretuje ją psychologia analityczna C. G. Junga. “Teoria archetypów - piszą Andrew Samuels, Bani Shorter i Fred Plaut w swym Krytycznym słowniku analizy Jungowskiej (War­szawa 1994) - doprowadziła Junga do hipotezy, że wpływ, jaki wywiera matka na swoje dzieci, niekoniecznie pochodzi od samej matki jako osoby i jej aktualnych cech charakteru. Istnieją bowiem jakości, które matka zdaje się posiadać, ale które w rzeczywistości wypływają z arche­typowej struktury otaczającej «matkę» i są rzutowane na nią przez dziecko”; (s. 220). Dodajmy tu tytułem objaśnienia: Przez “archetyp” Jung rozumiał najgłębszą wrodzoną dynamiczną strukturę psyche człowieka będącą prawzorem zarówno zachowania się, jak poznania ludz­kiego; archetyp jako taki jest niepoznawalny - analogicznie do idei Platona i “rzeczy samej w sobie” Kanta - tzn. ma charakter numinalny i nieświadomy (jego “siedzibą” jest tzw. nieświadomość zbiorowa). Na­tomiast archetypy w liczbie mnogiej manifestują się świadomości przez symbole (obrazy) wyrażające podstawowe i uniwersalne doświadczenia człowieka, takie jak narodziny, małżeństwo, macierzyństwo, śmierć czy odrodzenie; w rozwoju człowieka - procesie indywiduacji - główną ro­lę odgrywają takie archetypy, jak cień, anima i animus, Stary Mędrzec i Wielka Matka oraz jaźń; (por. Z. W. Dudek, Psychologia integralna Junga, Warszawa 1995.) “Wielka Matka - kontynuują autorzy Krytycz­nego słownika... - to określenie ogólnego obrazu, wytworzonego ze zbiorowego doświadczenia kulturowego. Jako obraz odkrywa ona ar­chetypową pełnię, ale też pozytywno-negatywną polaryzację. Dziecko w okresie wczesnej zależności od matki z reguły dąży do organizowania swoich doświadczeń wokół jej pozytywnych i negatywnych biegunów. Biegun pozytywny zbiera takie cechy, jak «matczyna troskliwość i współczucie; magiczny autorytet żeńskości; mądrość i duchowy za­chwyt, które przerastają rozum; instynkt czy impuls opieki; wszystko, co jest łagodne, wszystko, co pielęgnuje i podtrzymuje, co przyspiesza wzrost i płodność». Krótko mówiąc - dobra matka. Negatywny biegun przywodzi na myśl złą matkę: «wszystko, co tajemne, ukryte, ciemne; otchłań, świat zmarłych, wszystko, co pożera, uwodzi i truje oraz wszyst­ko to, co jest przerażające i czego nie da się uniknąć, jak losu»“ C. G. Jung, Collected Works, 9i, par. 158. Z perspektywy rozwojowej oznacza to rozdzielenie macierzystego imago (obrazu) (...). Jung wyka­zuje, że takie kontrasty są szeroko rozpowszechnione w obrazowaniu kulturowym wszystkich narodów, toteż ludzkość jako całość nie uważa za dziwne czy nie do przyjęcia, że matka mogłaby być rozdwojona. Lecz ostatecznie dziecko musi dojść do porozumienia ze swoją matką jako osobą i umieć scalić swoje kontrastowe jej postrzeganie, jeśli ma się do niej ustosunkować w całej pełni (...) Do dualizmów indywidualny-archetypowy oraz dobry-zły musimy dodać dualizm ziemski-duchowy: Wielka Matka w swoim chtonicznym, wiejskim przebraniu i w swojej boskiej, efemerycznej, dziewiczej postaci. To również znajduje swoje odbicie w zwykłych wyobrażeniach matki, które tworzy dziecko (…).  Tak - w krótkim zarysie - przedstawia się we­wnętrzna droga przeżycia i poznania archetypu Wielkiej Matki: w oso­bowym kontakcie z Nią dostępnym przede wszystkim dziecku, ale tak­że w dorosłym życiu człowieka, w formie zdrowej (czyli problem uwol­nienia się od jej wpływu), jak też chorej (“matka pożerająca”, tj. infantylizująca swe potomstwo).

Zanim zajmiemy się zewnętrzną drogą człowieka oraz ludzkości dającą przeżycie i poznanie Wielkiej Bogini poprzez kulturę w ogóle, a religię w szczególności, raz jeszcze przypomnijmy, co psychologia C. G. Junga mówi o Bogini Matce jako archetypie w jego wielorakim znaczeniu. Otóż, zgodnie z tą psychologią, Bogini Matka jako archetyp żyjący w zbiorowej psyche ludzkości reprezentuje tę fazę - zaakcentuj­my tu aspekt jego rozwoju w czasie - aktualizacji ludzkiej jaźni (będą­cej najwyższym “sternikiem” psyche człowieka, zarazem jej centrum i obwodem), w której już to jeszcze w ogóle nie doszło, już to można mówić dopiero o początkach zróżnicowania duszy ludzkiej na dwie przeciwstawne i zarazem uzupełniające się sfery: psychiki nieświadomej (das Unbewusste) i świadomości. A czego nosicielem w duszy ludzkiej jest Młody Bóg? Zgodnie z tym ujęciem, jest on nosicielem ego człowie­ka (jego centrum świadomości) w jego wczesnej fazie rozwoju - w fazie wczesnego zróżnicowania, tj. oddzielania się od jaźni. W tej fazie ego człowieka jest jeszcze prawie całkowicie uzależnione od jaźni, jak dziec­ko uzależnione jest od matki. Z niej czerpie ono życie, w niej umiera - i dzięki niej zmartwychwstaje - w skali dnia i nocy, lata i zimy, życia, śmierci i kolejnego wcielenia.

W drugiej fazie tego procesu - przejściowej fazie patriarchalnego buntu mężczyzn - Młody Bóg emancypuje się stopniowo (choć nieraz gwałtownie) spod władzy Bogini Matki i wraz z innymi bogami “męski­mi” tworzy pod własną egidą (henoteizm) patriarchalny panteon politeistyczny. Nie ulega wątpliwości, że również Jahwe miał taką fazę w swoich dziejach, kiedy był jeszcze małżonkiem i Młodym Bogiem przy boku Bogini. Małżonką Jahwe była wtedy bogini Anat z Ugarit w Syrii, on sam zaś był bogiem burzy. Tę fazę najpiękniej ilustruje histo­ria religii starożytnej Grecji (łącznie z jej pradziejami minojskimi): nie tylko Pramatki - Gaia, Rhea i Demeter - ale także “pomniejsze” bogi­nie, takie jak Hera, Kore, Pandora, Afrodyta, Artemida, Selene czy Hekate, stają się - zapewne w toku podboju matriarchaljiych Pelazgów (i Kreteńczyków) przez patriarchalnych Hellenów (Jonów, Dorów i Etolów) - jedynie małżonkami męskich bogów; pięknie przedstawia to Charlene Spretnak w swej książce Lost Goddesses of Early Greece (Ber­keley, California, 1978). W życiu psychicznym człowieka jest to faza narastającej emancypacji jego ego-świadomości [ograniczonej i oddzielonej od "jaźni"]  - postępującego procesu stłumienia i wypierania wielu treści psychicznych, które zasilają sferę psyche nieświadomej [rozbudowywana i odpychana strefa Cienia"]. Tak Bogini Matka i jej córki zaczynają schodzić w “podziemia” kultury, opuszczać jej miasta i kryć się w przyrodzie  (por. mit o Demeter i porwaniu Kore przez Hadesa), Młody Bóg zaś jako ego staje się centrum pola świadomości  [oddzielonego i ograniczonego tym oddzieleniem], podporządkowując sobie po­szczególne części psychiki (kompleksy jako tzw. małe osobowości).

W trzeciej fazie tego procesu - fazie całkowitej hegemonii patriar­chatu - Młody Bóg “dojrzewa”,“osiąga dorosłość” i nawet “starzeje się”, stając sięz reguły Bogiem Jedynym, który choć nie neguje istnie­nia innych bogów, to jednak przyznaje im jedynie status konkurencyj­nych idoli lub wręcz demonów. W tej fazie Bogini Matka otrzymuje w najlepszym razie godność sui generis małżonki Boga (np. w siwaityzmie hinduskim jako energia Siwy - Siakti) lub jednego z jego przeja­wów (np. w relacji Jahwe - Mądrość Boża - gr. Sofia czy łac. Sapientia), w najgorszym zaś staje się Demonem (np. upadły aspekt Sofii w gnostycyzmie czy wyobrażenie Lucyfera jako niewiasty w antropozofii [także "upadła" Lilith). W psychicznym życiu człowieka jest to faza pełnej hegemonii ego - najlepiej można ją obserwować na gruncie rozwoju judaizmu i chrześci­jaństwa oraz kultury i cywilizacji przez nie inspirowanych - które (przy­najmniej w formach ekstremalnych) głosi swą absolutną wyłączność w rodzinie kompleksów psyche i posuwa się do niewiedzy co do istnie­nia nieświadomej psyche indywidualnej i zbiorowej."


I fragment z notki o Bogini Kali:

Do walki z Demonem Raktabija przystąpiła Durga 


i zraniła go, ale krople krwi spadające na ziemię stworzyły niezliczone inne Raktabīja. Durga nie mogła z nimi wszystkimi walczyć. Walką nic by tu nie pomogła, ponieważ raniąc każdy kolejny duplikat Raktabiji powodowałaby powstawanie kolejnych i kolejnych (jak reakcja łańcuchowa trwająca w nieskończoność). Być może ktoś pamięta, że przypominałam czasem o potrzebie zakończenia wszelkiej walki… Tak zrobiła Kali... Nie walczyła… W tym momencie, kiedy Durga stanęła bezradna wobec "armii" Raktabija, transcendowała i jako bogini stworzenia – Kali, po prostu “przeciągnęła swoim językiem po ziemi” i zaczęła zlizywać każdą kroplę krwi płynącą z ciała Raktabīja i jego duplikatów. 


W ten sposób pochłonęła wszystkie wersje i duplikaty w swoich ustach. Dlatego Kali przedstawiana jest na większości wizerunków z “wywalonym”językiem. Ona nie była “krwiożerczą” istotą, lecz oczyszczającą z krwi płynącej z walki człowieka przeciw człowiekowi…

Przypowieść o Durdze, Kali i Raktabiji jest symboliczna… Ponieważ cała ta walka jest walką wewnętrzną i dzieje się w każdym z nas… walcząc z innymi, zawsze walczymy ze sobą, lecz jesteśmy tej walki nieświadomi. Taka walka przesłonięta jest zasłoną iluzji utworzoną przez ego… Tra do czasu, gdy... zaprzestaniemy jakiejkolwiek walki… w sobie. Przypominałam o potrzebie zakończenia tej walki… choćby tutaj: http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html

BOGINIE Z JĘZYKIEM:
http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/pramacierz-praboginiwielka-matka.html)



Pisałam już o tym tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/search/label/ZERO, że symbol JĘZYKA bogini w centrum tego kalendarza majańskiego, obejmującego wiele kosmicznych cyki ma zapis ZERA… Zerowanie… Punkt Zero (Zero Point)… Kali, która "zlizuje swoim językiem" dokonując anihilacji cząstek materii i antymaterii przetwarza tym samym stare wzorce w nowe. Ten proces może być naszym "wewnętrznym" procesem ekspansji - poszerzania świadomości przy transformowaniu starych wzorców umysłu podtrzymujących ego (oddzielające nas od tak zwanej "jażni" czyli świadomości połączenia z Całością, Jednią. 

Film o Samoorganizacji FERROFLUIDU: Dynamic Self Organisation of Ferrofluid
tu link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=Gpu1gJ6GmVg


___________


2 komentarze:

  1. Pięknie dziękuję za tę notkę :)
    ".. Kali nie zabija przedwcześnie, tak robią mężczyźni. Raczej jest personifikacją prawa natury, że każdy, kto się narodził, musi umrzeć..."

    Taka też jest nasza materialna rzeczywistość - wszystko co się narodziło - musi umrzeć...

    Znalazłam również bardzo ciekawy art nt. kultu Bogini... Może i Ciebie on zainteresuje ?

    Cyt. "..Na Świętej wyspie - Samotrace odbywały się rytuały na cześć Hekate, wężowej bogini przedstawianej z wężami zamiast włosów i splotami węża zamiast włosów. Świętym zwierzęciem Bogini był pies!

    Znaczenie psa symbolicznie rozumieć należy, jako związek z Syriuszem - „Psią Gwiazdą”, czyli najważniejszą bazą gadów!

    Hekate miała trzy głowy, które symbolizowały Syriusza, Syriusza B i Syriusza C.

    Robert Temple w książce zatytułowanej „ The Sirius Mystery”, zauważa , że imię Hekate oznacza „sto”.
    Tak Syriusz B jak i C potrzebują 50 lat każdy, żeby obiec Syriusza A.
    Symbol „100”, czyli podwójną orbitę „Bliźniaków” używano często w odniesieniu do systemu Syriusza.
    Także antyczne słowo egipskie i hieroglif, który określa boginię, znaczy „wąż„, a ten oznaczający Syriusza tłumaczy się jako „ząb węża”.
    Co najciekawsze, słowo egipskie odnoszące się do zęba, rozumieć należy jako „pies”, a dokładniej - „Bóg - Pies”
    i „sto”..."
    http://www.kroniki-wiedzy-niekonwencjonalnej.pl/miesi%C4%99cznik/przypomnienie-david-icke/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję Margo.
      Ja też znalazłam ciekawy artykuł o boginiach, w tym także z wężami, na blogu Barbary Silver (dzięki, bo Ty mi kiedyś dałaś namiar na ten blog :))
      http://minos-minal-omfalos.blogspot.com/2013/12/prehistoryczna-bogini-nieba.html
      A tam między innymi słowiańska bogini Mokosz, Makosza, też z wężami:
      http://minos-minal-omfalos.blogspot.com/2013/12/prehistoryczna-bogini-nieba.html

      Usuń