środa, 3 grudnia 2014

KLĄTWY


Około 2004 roku miałam sen, w którym:

Moja mam była w ciąży ze mną. Jakieś czarownice chciały dobrać się do mnie. Chciały mnie porwać, bo z jakichś powodów bały się tego nie narodzonego jeszcze dziecka. I inne wróżki doradziły mojej mamie, aby mnie ukryła. W dalszej sekwencji snu zobaczyłam embrion w słoiku schowany w... gównie wychodka stojącego na posesji moich dziadków. Byłam tym embrionem. I pamiętałam w tym śnie, co wtedy, jako ten embrion czułam. To było... straszne. Nie będę tego opisywać.

Kilka dni po tym śnie zapytałam mamę, czy w trakcie, gdy była ze mną w ciąży, stało się coś dla niej traumatycznego? Odpowiedziała, że tak. Poprosiłam, żeby mi opowiedziała. Nie bardzo chciała, ale wreszcie zdecydowała się.

To był siódmy miesiąc ciąży. Mama była w domu u swojej ówczesnej szefowej. Miała do wykonania jakąś pracę polegająca na przepisywaniu czy sprawdzaniu jakichś papierów. (Może sprawdzała prace uczniów?) To był piękny, duży dom. Była w nim sama. Nagle usłyszała w salonie jakieś dziwne dźwięki. Wstała i przeszła do salonu. Zobaczyła dwie cyganki, które okradały dom. Mama zareagowała, coś zaczęła do nich wykrzykiwać, żeby natychmiast się wyniosły. Cyganki powiedziały, żeby się nie wtrącała. Ale mama czuła się odpowiedzialna i nadal na nie krzyczała i zaczęła je obrażać. Wtedy one rzuciły na nią przekleństwo i na jej nienarodzone dziecko też. Kilka dni później mama straciła połowę wód płodowych. Wylądowała na kilka dni w szpitalu. Potem wróciła do domu. Urodziłam się prawie miesiąc po terminie. Nie chciałam "wyjść". Urodziłam się z pępowiną owiniętą wokół szyi i w "czepku na głowie". Poród kleszczowy. 

Ile wspólnego mają ze sobą ta klątwa rzucona na moją mamę i na mnie w jej brzuchu i mój sen o dziecku w słoiku umieszczonym w wiejskim wychodku?


Polecam z serca filmik, w którym Ewa Renata Cyzman-Bany mówi o "klątwie" i tłumaczy, czym jest i na czym polega. Mądrze tłumaczy. Lepiej chyba bym tego nie zrobiła ;-) :


Różne nasze słowa, oskarżenia, posądzenia mogą być jak klątwy, które rzucamy na innych...
Wiele razy bywałam w takiej sytuacji, kiedy posądzano mnie o różne rzeczy, których nie z-robiłam. Bolało mnie kiedyś, ale im bardziej stawałam się świadoma, tym mniej bolało i tym więcej śmiałam się z samej siebie. Byłam wiele razy atakowana i straszona, nawet „kosmiczną policją”. NIE MAM DO NIKOGO O TO PRETENSJI. Nawet jestem wdzięczna za to, co było. Bo to było doskonałe na swój sposób. To była moja lekcja. I każda/każdy z nas otrzymuje takie lekcje, jakie jej/jemu są potrzebne. Ale bywa, że mamy „krótką pamięć”… Bo np. traktujemy siebie i pewne sprawy zbyt poważnie.

Sama bywałam kilka razy w takiej sytuacji, kiedy posądzano mnie o różne rzeczy, których nie z-robiłam.. Ale… dojrzałam kiedyś do tego, żeby i to zrozumieć i wybaczyć tym, którzy mnie niesłusznie oskarżali o coś i wybaczyć także sobie. Bo… skoro to do mnie „wracało”, to znaczyło, że kiedyś musiałam robić tak samo – oskarżać innych niesłusznie. A ja mogłam się przejrzeć w lustrze czyichś bezpodstawnych oskarżeń. I sprawdzić, czy i jak to jeszcze działa na mnie...

Czy i Ty nie oskarżyłaś/łeś nigdy w swoim życiu kogoś niesłusznie, choćby wydając jakieś sądy i opinie, które tak naprawdę nic z tą osobą nie miały wspólnego? Wiesz na pewno, że nie?
Och, jak wiele widzimy u innych, a jak w sobie nam trudno to dojrzeć. Przecież wiemy o tym...
Oczywiście możliwe jest, że przez całe swoje życie Ty nigdy nikogo nie oskarżyła/łeś bezpodstawnie. To możliwe. Bo wszystko jest możliwe.

Ja jednak nie mam ochoty więcej użalać się nad „rozlanym” kiedyś „mlekiem”. Ale nie powiem, że nigdy nikogo nie oskarżyłam niesłusznie. Gdybym się do tego nigdy nie przyznała przed sobą, to nigdy bym się od tego nie uwolniła. I mam ochotę teraz śmiać się ze swojej głupoty, która polegała na tym, że kiedyś oskarżałam innych niesłusznie. Nawet, jeśli to robiłam z powodu" rzuconej na mnie kiedyś przez kogoś klątwy"... ;-)


I w tym świadomym śnieniu przenikającym się ze świadomym przechodzeniem na jawę i z powrotem, które zdarzyło się kilka dni temu(*), wybaczyłam tym cygankom i mamie, i sobie... Bo wybaczenie połączone ze zrozumieniem tego, iż w pewnych sytuacjach wszyscy ludzie nie potrafią i nie mogą się zachować inaczej niż się zachowują, jest uzdrawiające, oczyszczające i uwalniające.

___________________-
(*) Dziś w nocy miałam ciekawe doświadczenie… śnienie było świadome, przechodziło w tzw. jawę i też byłam tego świadoma, a potem znów w śnienie… Jakby następowała integracja pomiędzy świadomością śnienia i jawy.

22 komentarze:

  1. "..Gdybym się do tego nigdy nie przyznała przed sobą, to nigdy bym się od tego nie uwolniła.
    I mam ochotę teraz śmiać się ze swojej głupoty.."

    Zgadzam się z Tobą kochana JESTEM :)
    Wiem też, że aby dojść w sobie samym do TAKICH wniosków - trzeba uczciwie zrobić w stosunku do siebie rachunek sumienia... :D - co wcale nie jest ani proste, ani łatwe...!
    Jeśli jednak zrobimy ten "siedmiomilowy krok" - cała perspektywa naszego postrzegania Rzeczy Istności jakby... samoistnie obraca się o 360 stopni...
    Zaczyna nam ukazywać się..., początkowo niewyraźnie, jakby w oddali ... "krzywe zwierciadło", w którym pierwszoplanowymi postaciami były nasze własne twarze..
    I im bardziej w to wchodzimy, tym wszystko staje się wyraźniejsze..., jaskrawsze.., przynosząc zrozumienie...
    Wraz z tym zrozumieniem - ciężar, który targamy na plecach w znacznym stopniu zanika i zaczynamy jakby bardziej rześko maszerować... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zaczyna nam ukazywać się..., początkowo niewyraźnie, jakby w oddali ... "krzywe zwierciadło", w którym pierwszoplanowymi postaciami były nasze własne twarze..
      I im bardziej w to wchodzimy, tym wszystko staje się wyraźniejsze..., jaskrawsze.., przynosząc zrozumienie..."


      No tak :-)
      Dziękuję.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Z poziomu UMYSŁU:

      Nie twierdzę, że nie istnieją istoty nazywane "obcymi", "alienami" czy kosmitami, które mają cywilizacje bardziej rozwinięte niż obecna ludzkość. Wiem, że na Ziemi wcześniej istniała ludzkość czy istoty humanoidalne o bardzo rozwiniętej tzw. cywilizacji i technologiach.

      Dla mnie wszystkie istoty z wyższej wymiarowości (tak zwanej "wyższej gęstości") są nami z innych czasoprzestrzeni.
      Mogą się z nami 'tutaj' komunikować, gdy nie przywiązujemy się zbytnio do pojęcia czasu liniowego.

      Jeśli istnieje Układ 13 Galaktyk :-), to całkiem naturalne, że w jakiś sposób poprzez "bramy" czyli ich centra oraz Słońca - gwiazdy następuje przepływ informacji. Tak, jak przez nasze Słońce.

      Wiem, że istnieją różne światy, równoległe, które przenikają się wzajemnie, a my możemy przechodzić z jednego w drugi, a nawet je przenikać (jak ten chiński mędrzec na rysunku w notce JAWA I SEN PRZENIKAJĄ I HARMONIZUJĄ SIĘ...)

      Pisałam kiedyś i może kiedyś ten wątek rozwinę: to, co dzieje się w różnych Światach na Ziemi, w różnych Układach Słonecznych w naszej Galaktyce, a także w różnych galaktykach, może na siebie wzajemnie oddziaływać. I oddziałuje poprzez nasze Słońce i planety naszego Układu Słonecznego. Wiem, że możliwości ludzkiego umysłu są ogromne.

      Wiem, że na Ziemi istniały cywilizacje dużo bardziej rozwinięte i mogły istnieć istoty "humanoidalne" pięć albo i dziesięć razy większe od współczesnego człowieka i mogły posługiwać się techniką, której przeciętny współczesny człowiek nawet wyobrazić sobie nie może.

      Z poziomu SERCA:
      Czy ta wiedza jaka jest przedstawiona w filmie "Wprost" zmienia cokolwiek w kondycji współczesnego człowieka? Czy ta wiedza pomaga Ci być bardziej radosną, bardziej szczęśliwą w codziennym życiu i mieć lepsze relacje z innymi ludźmi? Nie każda wiedza służy naszemu rozwojowi i poszerzaniu swojej świadomości. Co z tego, że wiemy iż istnieje technologia, która mogłaby nam dostarczać darmową energię?

      Jest wiele odkryć, które mogłyby usprawnić życie ludzi na Ziemi, ale tzw. karma nie pozwala na to, bo nadal istnieją wzorce działania, które po prostu powstrzymują np.rozwój darmowej energii, produkcję pralki bez detergentów i leków nie zatruwających ludzkich organizmów. Wiesz doskonale, że gdyby kiedyś wcześniej ktoś zabroniłby Ci kupowania leków w aptece, byłabyś oburzona. Ale pewnego dnia przestałaś faszerować się lekami. Bo to Twój świadomy wybór. Nie zmusisz innych do tego, by zaczęli robić to, co Ty. Każdy dochodzi sam do takiej decyzji. I podobnie jest z całością... Gdyby wszyscy przestali sami z siebie kupować leki, firmy - wielkie koncerny farmaceutyczne padłyby. Oto przykład, jak my zasilamy i utrzymujemy rzeczywistość taką, jaka jest. Choć dla każdego z nas może być ta rzeczywistość inna.

      c.d.n.

      Usuń
    2. Dlatego od każdego z nas indywidualnie zależy, jaka nas przyszłość czeka. I być może kiedyś będziemy mieć na Ziemi dostęp do darmowej energii, ale... najpierw potrzebujemy do tego "dojrzeć". Być może... w następnym wcieleniu ;-)
      ---
      Doskonale wiesz, że naszymi myślami tworzymy rzeczywistość. Jeśli ktoś będzie wierzył, że Ziemia jest płaska (a pojawiają się osoby mające takie przekonania), to po śmierci, w następnym wcieleniu może trafić do takiej czaso-przestrzeni - takiego świata, w którym Ziemia jest rzeczywiście płaska (w historii Ziemi ponoć były takie okresy :-)). Jeśli ktoś uwierzy, że dostęp do darmowej energii jest możliwy, to tak może się stać.
      Więc jeśli uwierzymy, że technologicznie będziemy się rozwijać, to będziemy się rozwijąć, a nawet możemy spotkać istoty z innych Układów Słonecznych, które latają statkami kosmicznymi... - jeśli zaczniemy coraz intensywniej o tym myśleć i dawać energię i uwagę takim myślom. Wszystko jest możliwe. (Ja tylko nieśmiało ;-) przypominam o tym, że człowiek może się zaplątać w tej technologii tak, że zatraci sam siebie, jeśli nie będzie na nią gotowy. Tak, jak podobno pewne istoty, które musiały korzystać z DNA ludzkości, by siebie "odtworzyć"...)

      Jak będziesz miała ochotę, to obejrzyj ten filmik do końca:
      https://www.youtube.com/watch?v=KjwAiirf3Wg

      Wiem, że pochodzę z różnych miejsc i różnego czasu we wszechświecie. :-D

      A film właśnie oglądam. Jestem gdzieś w połowie. Dziękuję.

      Usuń
  3. Dziękuję JESTEM za tę obszerną odpowiedź :)
    Zaczęłam wczoraj ten film "Wzrost" oglądać i... zatrzymałam się na 30-ej minucie..., bo "coś" zaczęło mi w tym filmie "nie grać"... ? i prawdę mówiąc - nie wiem co to takiego ?.. Twoja wypowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu...marnowania czasu :)

    Wiesz ?.., Bashar ma taki specyficzny sposób wyrażania myśli.. :)
    Czasem mam wrażenie, że.. jedną nogą znajduje się tu - na Ziemi a drugą nogą zanurzony jest w innej rzeczywistości..., tak jakby umysł miał podzielony i jedna strona mówi a druga powtarza i kontaktuje się z "tu i teraz"... ;)
    Obejrzałam ten filmik, który zapodałaś ale... nie czuję, bym spotkała "Inne Istoty"..., być może - rzeczywiście mają tak dobrze - jak mówi Bashar - opanowana sztukę kamuflażu :D
    Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Margo0307.
      Dzxiękuję.

      "Zaczęłam wczoraj ten film "Wzrost" oglądać i... zatrzymałam się na 30-ej minucie..."

      Ja też nie obejrzałam tego filmu do końca. :-)

      Wiesz ?.., Bashar ma taki specyficzny sposób wyrażania myśli.. :)

      Bo tak podobno jest. Człowiek Deryl Anka udostępnia swoje ciało istocie z tzw. "piątej gęstości" czy coś w tym rodzaju. Ten filmik po prostu jest przykładem na to, w jaki sposób swoimi myślami możemy wpływać na tzw. rzeczywistość. Dlatego dałam do niego link :-) Nie po to, byśmy miały robić to, co "podpowiada" Bashar ;-), ale żeby wiedzieć i z-rozumieć, jakie metody są/mogą być używane do kreacji "rzeczywistości" za pomocą myśli i uwagi (marzenia).

      Wiesz, że Dalajlama ma przy sobie takich osobistych "czanelingowców" zwanych Oracle? Tylko, że oni ponoć mają piękne, bardzo skomplikowane stroje i mówią w staro-tybetańskim języku,który zna podobno tylko kilka osób. A wszystkie te "przekazy" są objęte "tajemnicą" - "ściśle tajne". :-) Oni też użyczają swojego ciała jakimś bytom skądś-tam. :-)

      "Obejrzałam ten filmik, który zapodałaś ale... nie czuję, bym spotkała "Inne Istoty"..., być może - rzeczywiście mają tak dobrze - jak mówi Bashar - opanowana sztukę kamuflażu :D"

      Ja też nie spotkałam takich istot. I jakoś nie ma to dla mnie znaczenia, i nie odczuwam takiej potrzeby. Może jakieś podobne spotkałam w swoich snach kilka razy. :-)

      I pozdrawiam Ciebie również bardzo serdecznie. <3

      Usuń
  4. "..Wiesz, że Dalajlama ma przy sobie takich osobistych "czanelingowców"... Oracle? .."

    Nie, nie wiedziałam..., to bardzo interesujące... Masz może jakieś info nt. temat ?
    Jeśli już wspomniałaś o Dalajlamie..., to przyznam, że kiedyś..., właśnie rozmyślania o Nim i Jego postawie, jaką prezentuje w kontekście faktu napadu Chin na Tybet, dały mi bodziec..., taki zaczątek do próby dostrzeżenia innej, zakrytej Rzeczy Istności :)
    Podczas zastanawiania się - jak może godzić w sobie, agresję Chińczyków w stosunku do Jego kraju i jednocześnie samemu nie skarżyć się światu na ten fakt..., uzmysłowiły mi, że... musi się kierować jakimiś innymi - niż ogólnie przyjęte - " zasadami"...
    Wtedy też pomyślałam o własnym stosunku do... patriotyzmu, o tym że słowo to wzbudza w ludziach niepokojące emocje..., że tak naprawdę - nawołuje do szacunku jedynie w stosunku do własnych rodaków...
    Zobaczyłam w całej okazałości obraz odradzającego się - obecnie Słowiaństwa..., i że w tym wszystkim - tak nie do końca chodzi o szacunek do Przodków - ile ma miejsce ponownie - stary, sprawdzony sposób gry, dążący do podziałów międzyludzkich... - ty jesteś Słowianinem to jesteś ok!, a ty jesteś żydem, Niemcem czy kimś innym - to jesteś be!...

    Ciepło Ciebie pozdrawiam JESTEM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zobaczyłam w całej okazałości obraz odradzającego się - obecnie Słowiaństwa..., i że w tym wszystkim - tak nie do końca chodzi o szacunek do Przodków - ile ma miejsce ponownie - stary, sprawdzony sposób gry, dążący do podziałów międzyludzkich... - ty jesteś Słowianinem to jesteś ok!, a ty jesteś żydem, Niemcem czy kimś innym - to jesteś be!..."

      To ja się bardzo cieszę i czuję wdzięczność, że to zobaczyłaś. <3

      A o te Oracle - wyrocznie Dalajlamy pytasz?
      Tu zdjęcie:
      http://www.bibliotecapleyades.net/imagenes_sociopol/shambahla01a_02.jpg

      A tu napisałam coś:

      https://nnka.wordpress.com/2012/02/24/eksperyment-filadelfia-miedzy-gdynia-a-gdanskiem/#comment-35775

      https://nnka.wordpress.com/2012/02/24/eksperyment-filadelfia-miedzy-gdynia-a-gdanskiem/#comment-35786

      Serdecznie pozdrawiam Cię, kochana Margo0307 <3

      Usuń
  5. Witaj " Jestem "

    Nie szukam miejsca gdzie prowadziliśmy wymianę myśli poprzednio , widzę że temat się zakończył więc wklejam się tutaj w nadziei że znajdziesz mój wpis.
    Kiedy rodził się internet ten z wymianą zdań ,na pewnym forum - " krzyczałem " ludzie zdejmcie maski to co tworzymy to wirtualne piekło .

    Mam na imię Marek To moje prawdziwe imię .

    Przypominasz mi siostrę ,żyjącą w Kanadzie .Ona posiada tak samo jak Ty olbrzymie serce i pragnienie / nieinwazyjnego / czynienia dobra .

    Przeglądam MŻ i nabieram przekonania ,że tworzycie pewien komplet uzupełniających się osobowości który czuje się dobrze sam w swoim towarzystwie .

    Po mojemu jest to niebezpieczne , w swej nomenklaturze nazywam takie zjawisko : Towarzystwem Wzajemnej Adoracji , a to do niczego w temacie wzrostu nie prowadzi .

    Widzę Cię jako lidera tej grupy , choć nikt tego nie stwierdza .

    Dostrzegam iż często wszystko owija się wokół pamięci nieżyjącej już osoby .

    Mam na imię Marek jestem żywy i nie mam bogów przede ani nad sobą , czego każdej istocie życzę .
    Wiem że wypowiesz się w zakresie tematów które przedstawiłem jednak proszę o cierpliwość i wyrozumiałość .
    Zadam jeszcze kilka stwierdzeń pytań .

    Pełen miłości i serdeczności

    marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Witaj " Jestem "

      Nie szukam miejsca gdzie prowadziliśmy wymianę myśli poprzednio , widzę że temat się zakończył więc wklejam się tutaj w nadziei że znajdziesz mój wpis."


      Witaj Marku.
      A czy przeczytałeś moje odpowiedzi tam? ( http://tonalinagual.blogspot.com/2014/11/jawa-i-sen-przenikaja-i-harmonizuja-sie.html#comment-form )


      "Kiedy rodził się internet ten z wymianą zdań ,na pewnym forum - " krzyczałem " ludzie zdejmcie maski to co tworzymy to wirtualne piekło ."

      Wiem. Dzisiaj także to mi się przypomniało.

      "Przeglądam MŻ i nabieram przekonania ,że tworzycie pewien komplet uzupełniających się osobowości który czuje się dobrze sam w swoim towarzystwie.

      Po mojemu jest to niebezpieczne , w swej nomenklaturze nazywam takie zjawisko : Towarzystwem Wzajemnej Adoracji , a to do niczego w temacie wzrostu nie prowadzi .""


      Możliwe. Jednak... może zbyt pochopne są Twoje wniosko-oceny?
      Czasem zastanawiam się, czy jest sens, by tam pisać. I bywa, że po prostu milknę. Ale robię tylko to, co mam do zrobienia i tylko wtedy, kiedy czuję. Widzę, że kilka osób zmieniło się... Niektóre zmiany zachodzą bardzo powoli. Potrzeba wiele cierpliwości... Cierpliwości mi nie brakuje. Czasem tylko pojawia się wątpliwość, czy jest sens? Ale wątpliwości pojawiają się tylko po to, byśmy mogli sprawdzić siebie, czy im ulegniemy :-) I nawet, jeśli nie ma sensu, to robię to, co jest do zrobienia i słucham serca.

      "Widzę Cię jako lidera tej grupy , choć nikt tego nie stwierdza ."

      Nawet jeśli tak jest, jak to Ty zobaczyłeś, oni (prócz może jeszcze jednej osoby) nie mogą tego zobaczyć z pewnych względów, które... doskonale rozumiem. :-) Są osoby, które próbowały mnie kiedyś atakować, "niszczyć", posądzać o różne niestworzone rzeczy... Nauczyłam się tam od takich osób wiele... także cierpliwości i zrozumienia. Teraz potrafię każdego czytać sercem. Choć widzę wiele, to nie ma potrzeby, by wszystkim się dzielić, co widzę. Ze zrozumieniem prawdziwym i dogłębnym jest tak, jak z poznaniem prawdy... Póki jej nie doświadczymy w bezpośrednim, indywidualnym, intymnym przeżyciu jej, wszystko, co o niej myślimy, czytamy, piszemy jest tylko próbą uchwycenia czegoś, co jest nieuchwytne dla "nieprzebudzonego umysłu".

      "Dostrzegam iż często wszystko owija się wokół pamięci nieżyjącej już osoby ."

      Blog MŻ założyła Nnka, która już nie żyje, a poruszała na blogu ciekawe tematy dotyczące tzw. "rozwoju duchowego" itp.

      "Mam na imię Marek jestem żywy"

      Wspaniale. Ja też.

      Pozdrawiam (z) Miłością
      Jestem

      Usuń
    2. Ja też jestem żywa. :-)
      Bo jeśli chodzi o imię, to nie ma dla mnie znaczenia, jak i kto mnie nazywa, ale lubię swój nick JESTEM i inne też: Mama Tika i Biało-Czarne Pióro... Cudaczek mnie niektórzy przezywają i Piórko... różnie. Mogę być nawet "newageową blablarką... albo... Ma-e-strita (bo mam lekkiego "strita";-) )... tak, mam trochę różnych ulubionych swoich "imion".
      Marek też ładne. ;-)

      Usuń
  6. Witaj " Jestem "

    Czytałem Twe odpowiedzi , poza dwoma ostatnimi .

    "Wielki Atraktor - Bóg uzurpator , ale to żadne określenie , Ezoterycy spod grup Bławatskiej określali Go Bogiem Stwarzającym się.".....
    jednak samemu się z takim określeniem nie godzę , dlaczego ? dlatego gdyż można go porównać do rodzica który zagubił miłość do swego dziecka i traktuje go nakazowo , wręcz " tresuje " jak zwierzę w sobie jedynie rozumianym celu . Przypomina coś syntetycznego , jak program w komputerze ,względnie mądrość pozbawioną jakichkolwiek uczuć.
    Istoty opisujące jego istnienie informują o kosmicznych walkach prowadzonych przeciwko niemu w obrębie naszego układu przez wojska pochodzące z naszego słońca .

    Nie mogę tego Bytu zaklasyfikować , jednak intuicyjnie ustawiam się do niego na nie.
    Twój sen o pająkach był dla mnie ewidentnym opisem pozbywania się kontaktu z owym Bytem i usuwania jego implantów , jednak zwróciłem uwagę na pewien "szacunek "przejawiany z Twej strony / owijanie owych implantów w pajęczynę / - a może odkładanie dla kogoś innego lub na później .
    Wiem , nie jest to tak ważne w całości naszych starań by zgłębiać ów temat , jednak wróciłem do niego dla przedstawienia dwóch dróg ewolucji lub powrotu do siebie jeżeli takie pojęcie jest Ci bliższe.

    Jedna pod berłem Wielkiego Atraktora wyraża się " reinkarnacją " i tym co postawiłem jako zarzuty .
    Druga droga ewolucji jest ewolucją dziecka spontanicznie zbierającego doświadczenie w wszechświecie w trakcie zabawy i śmiechu jednak pod czyją opieką / tu mam zapętlenie /.
    Moje doświadczenie z tym co kryje się pod pojęciem Jezus Chrystus ze wskazaniem na stan emocjonalny płynący z Nim obcowania , mówi mi iż bardziej właściwą w roli rodzica jest energia Chrystusowa niż owa energia Wielkiego Atraktora.
    Z tych analiz powstają w mojej głowie nowe " ale " ale o tym potem jeżeli będą Cię one interesować .
    Temat " nie obgadany " jest trudny do wyrażenia w słowach więc proszę o wybaczenie tej chińszczyzny .

    Błogosławię Cię i posyłam miłość
    o pustce również pamiętam

    marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Marku.

      Dziękuję.

      "Wielki Atraktor - Bóg uzurpator , ale to żadne określenie , Ezoterycy spod grup Bławatskiej określali Go Bogiem Stwarzającym się.".....
      jednak samemu się z takim określeniem nie godzę , dlaczego ? dlatego gdyż można go porównać do rodzica który zagubił miłość do swego dziecka i traktuje go nakazowo , wręcz " tresuje " jak zwierzę w sobie jedynie rozumianym celu . Przypomina coś syntetycznego , jak program w komputerze ,względnie mądrość pozbawioną jakichkolwiek uczuć."


      Poczekaj, poczekaj... zanim jeszcze zaistniały syntetyki np. w materii, byli tacy ojcowie, którzy traktowali swoje dzieci nakazowo, podobnie "ojcowie" całych społeczeństw. Więc zanim jeszcze istniały komputery i zanim pojawiły się syntetyki, to ten wzorzec istniał. Tak, jak napisałam: dla mnie tym właśnie jest "Umysł nieprzebudzony" z kultem Ego - Boga jedyn-ego i ewidentnie męskiego. :-)

      "Istoty opisujące jego istnienie informują o kosmicznych walkach prowadzonych przeciwko niemu w obrębie naszego układu przez wojska pochodzące z naszego słońca ."

      JAK NA GÓRZE TAK I NA DOLE. Jeśli nie zmienisz tego, co NA DOLE (w sobie), to nigdy nie zmieni się to, co NA GÓRZE (w Tobie)... Taka jest moja wiedza, którą się tu dzielę, ale Ty możesz to postrzegać inaczej.

      c.d.n.

      Usuń
    2. "Nie mogę tego Bytu zaklasyfikować , jednak intuicyjnie ustawiam się do niego na nie."

      No to się ustawiaj, jak tak czujesz i potrzebujesz. Nie odczuwam takiej potrzeby.

      Jeśli ktoś wierzy, że pewne przekonania są niewłaściwe i dokonuje oceny czegoś, co po prostu wymaga zdecydowanie bardziej pozytywnego nastawienia - przez moment, aby zatrzymać wahadło wciąż latające od jednego bieguna do drugiego - jeśli ktoś nie zatrzyma tego wahadła, to zawsze prędzej czy później wpadnie w pułapkę tego, co próbuje unieważniać, negować czy zwalczać.

      Jeśli ustawiasz się do takiego Bytu "na nie", to za chwilę (bo to bez różnicy, czy godzina czy dzieści lat, czy następne wcielenie) sam możesz znaleźć się w takiej sytuacji – w takim systemie przekonań, według którego będziesz musiał działać jak ów BYT lub podobnie (dla utrzymania np. swego zdrowia i życia)... albo na przykład już tak działasz, lecz nie jesteś tego świadomy...
      .
      To, o czym myśleliśmy wczoraj (np. walczyliśmy z czymś zawzięcie w swoich myślach, słowach i działaniach dając temu swoją uwagę i energię) staje się naszą teraźniejszością, a to o czym myślimy dziś, stanie się naszą przyszłością. Więc zawsze w tu i teraz tworzymy to, co nas spotyka w kolejnym... tu i teraz. I w tym sensie wszystko, co nas spotyka jest doskonałe…

      Taka jest "moja" wiedza. ;-)

      'Twój sen o pająkach był dla mnie ewidentnym opisem pozbywania się kontaktu z owym Bytem i usuwania jego implantów , jednak zwróciłem uwagę na pewien "szacunek "przejawiany z Twej strony / owijanie owych implantów w pajęczynę / - a może odkładanie dla kogoś innego lub na później ."

      Ciekawe spostrzeżenie... może dla Ciebie i na teraz? ;-) A może dla siebie? Zważ, że ten sen miałam 10 lat temu, a dziś jestem w całkiem innym "miejscu" niż wtedy.

      [dwie drogi ewolucji] Jedna pod berłem Wielkiego Atraktora wyraża się " reinkarnacją " i tym co postawiłem jako zarzuty .
      Druga droga ewolucji jest ewolucją dziecka spontanicznie zbierającego doświadczenie w wszechświecie w trakcie zabawy i śmiechu jednak pod czyją opieką / tu mam zapętlenie /."


      Masz zapętlenie być może dlatego, że ta druga droga to droga "ewolucji" świadomości, a ta pierwsza to droga ewolucji ego... po prostu.
      Gdy świadomość "ewoluuje", ego "inwoluuje" i odwrotnie :-) ->(inwolucja – zmniejszanie się organu)
      Ale być może jest jeszcze TRZECIA DROGA?
      :-D

      "Moje doświadczenie z tym co kryje się pod pojęciem Jezus Chrystus ze wskazaniem na stan emocjonalny płynący z Nim obcowania , mówi mi iż bardziej właściwą w roli rodzica jest energia Chrystusowa niż owa energia Wielkiego Atraktora."

      No i pięknie.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i błogosławię :-D

      Usuń
  7. Twoje Jestem poczułem patrząc na te twarze które przemówiły do mnie jako rozszerzony horyzont mnie samego ..
    Grechuta to " moja miłość .
    https://www.youtube.com/watch?v=Iki1zq6r72k

    marek

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może to jest ten Wielki Atraktor.

    14-16 minuta

    http://wolnaplaneta.pl/terra/2014/12/08/domowy-szlif-tadeusz-owsianko/

    marek

    OdpowiedzUsuń
  9. https://www.youtube.com/watch?v=6D0lMHe3V80

    a to chyba reszta o Wielkim Atraktorze

    https://www.youtube.com/watch?v=6D0lMHe3V80

    marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo, jak dla mnie na-ten-czas.

      Usuń