środa, 13 maja 2015

EWOLUCJA ŚWIADOMOŚCI... I TRÓJJEDNIA...



Marek napisał:

„Przykład z życia: wielokrotnie stawiałem WJ [Wyższej Jaźni] pytania, na które dostawałem odpowiedź w postaci miliona obrazów w ciągu sekundy. Owszem przez ułamek chwili wiedziałem, że znam odpowiedź, jednak po następnym ułamku czasu już jej nie było w głowie, nie pamiętałem jej.”

Zainspirowałeś mnie Marku. Dziękuję.

1. Zapamiętywanie

W moim „doświadczeniu” było podobnie na początku. Potem to się zaczęło zmieniać. Któregoś dnia zdałam sobie sprawę z tego, że w czasie takich medytacji, kontemplacji – wglądów w siebie,   a nawet w snach przychodziła do mnie niesamowita, bardzo klarowna, przejrzysta wiedza (nazwę ją wiedzą spoza „matrixa”) – wiedzą ze Źródła, (tego, co nazywasz Wyższą Jaźnią?) i nawet prosiłam ;-) o to, by móc ją zapamiętać. Niestety, to nie udawało się. Dlaczego? Ano dlatego, że kiedyś byłam bardzo przywiązana do wielu różnych przekonań na swój temat i na temat innych oraz świata mnie otaczającego. Byłam zajęta ciągłym... ocenianiem, porównywaniem, wartościowaniem, oczekiwaniami, krytykowaniem, oskarżaniem itp. Po prostu: działałam nieświadomie według wielu wzorców „matrixa”. I możliwości mojego umysłu były mocno ograniczone tzw. ja-ego.

Któregoś dnia jednak pojawiła się we mnie bardzo silna potrzeba rozpoznawania tych nieświadomych wzorców. Gdy zaczęłam poznawać te wzorce, według których wcześniej działałam nieświadomie, zaczęłam od wyciągania ich na poziom świadomości (z nieświadomości *)). I w ten sposób poszerzała się moja „indywidualna” (samo)świadomość. W rezultacie zaczęłam zapamiętywać coraz "więcej". Zaczęłam też odbierać "informacje" w inny sposób, jakby jakimś dodatkowym zmysłem (ponoć 6. zmysł też należy do ego-ja?). Moja świadomość zaczęła „ekspandować”, jakby z indywidualnej stawała się coraz bardziej „zbiorową”… I zaczęła przychodzić do mnie wiedza, której nigdy wcześniej bym się nie spodziewała, a nawet wyobrazić bym sobie nie umiała, nie mogła.

2. Zadawanie pytań

Nie stosowałam metody zadawania pytań w moich "kontemplacjach, medytacjach". W każdym razie bardzo rzadko. Miałam natomiast na początku coś jak intencję, która kiedyś „nagle” się przejawiła. Jedna to było np. ‚uzdrawianie siebie', a druga np. ‚doświadczenie miłości wszechogarniającej’. I przez jakiś czas te intencje były moimi ‚drogowskazami’. Pozostawałam otwarta na to, co mogę przyjąć. I okazuje się, że zawsze otrzymywałam – bez zadawania pytań – takie informacje, które byłam "gotowa" przyjąć. bo jak nie byłam "gotowa" ich przyjąć, to one "uciekały" i nie mogłam ich zapamiętać.

Zrozumiałam wtedy, że zawsze otrzymujemy to, na co jesteśmy w jakiś sposób „gotowi”. I zapamiętujemy to, co „gotowi” jesteśmy zapamiętać. Więc zadawanie pytań z poziomu umysłu ograniczonego ja-ego i tak uniemożliwiało mi otrzymanie klarownych i przejrzystych odpowiedzi -informacji. Zadawanie pytań nawet utrudnia zapamiętywanie odpowiedzi, na które nie jesteśmy „gotowi”. Bywa, że jeśli nawet wtedy coś zapamiętujemy, to te odpowiedzi-informacje odpowiednio „obrabiamy” za pomocą naszych ja-ego tak, że np. z białej świetlistej kulki otrzymujemy biały talerz, a z czarnej kropki lub dziurki robimy zasysającego potwora. ;-)

Nasz ludzki umysł jest ograniczony tzw. ja-ego, które jest czymś w rodzaju „utwardzonej struktury" wzorców działania, których w pewnym stopniu nie jesteśmy świadomi. Stąd często pisałam o „projektowaniu swoich nieświadomych wzorców na innych”. Jeśli jakiś wzorzec działania jest nieuświadomiony, to nawet nie jesteśmy w stanie dostrzec, że według tego wzorca działamy, ale posądzamy, oskarżamy o to innych albo widzimy to u innych i to nas bardzo denerwuje, irytuje czy złości. To oznaka, że nieświadomy wzorzec działa… Tak to działa, „taka to gra poprzez ego-ja się toczy w… „matrixie” :-) – z tego, co rozpoznałam i zrozumiałam. Pomogła mi w tych rozpoznaniach metoda pracy z LUSTREM .

3. „Wewnętrzny tłumacz”.

Właśnie poziom klarowności czy też przejrzystości „tłumaczenia” tego, co ‚widzimy’ czy ‚słyszymy’ w naszej kontemplacji (medytacji, wizji a nawet snach), jest zależny od zakresu naszej indywidualnej (samo)świadomości. I wzorce ego stanowią spore ograniczenie dla wewnętrznego ‚tłumacza’. Prosty i nieco zabawny przykład:

Byłam młodą kobietą. Nigdy w życiu nie miałam wąsów i nie kręciłam nimi. W kontemplacji (wizji) „widziałam coś… jakby mężczyzna „dłubał w nosie, kręcił kulki i pstrykał nimi.” Nie byłam wtedy w stanie zobaczyć mężczyzny kręcącego wąsa, bo ‚wewnętrzny tłumacz’ tłumaczy zawsze na podstawie naszej osobistej pamięci; w oparciu o naszą osobistą pamięć. Oczywiście, jeśli nie miałabym wtedy tak mocno ograniczonej swoim ego świadomości i pamięci, „zobaczyłabym” po prostu… mężczyznę kręcącego wąsa. Ale wtedy na ten obraz nałożył mi się ten ‚zapamiętany’ z dzieciństwa’ – „dłubania w nosie”. ;-) Na tamtym poziomie mojej świadomości mój ‚wewnętrzny tłumacz’ nie mógł przetłumaczyć tego obrazu w sposób klarowny i przejrzysty.

A jednak ‚wewnętrzny tłumacz’ może się rozwijać, bo wraz z rozwojem naszej świadomości przywracana jest pamięć. (Ta pamięć, która w naszym rozwoju jest nam potrzebna.) Na przykład wtedy, kiedy nasza osobista pamięć sięga np. do pamięci komórkowej czy nawet tej zapisanej w DNA. A nasza pamięć sięga tym głębiej, im bardziej poszerzona staje się indywidualna (samo)świadomość. I nie chodzi tu wcale o wchodzenie tylko w przeszłość historyczną czy nawet kosmiczną czyli „rozciągniętą w czasie i przestrzeni”, bo może to być sięganie pamięcią np, do różnych światów równoległych, a nawet do różnych form np.: człowieka, rośliny, zwierzęcia, istoty boskiej czy nawet… bakterii albo atomu lub… światła… itd. chodzi tu o łączenie na poziomie świadomości różnych cząstek SIEBIE. Miałam bardzo wiele takich zdarzeń - "doświadczeń", a wiele z nich działo się w śnieniu, choć nie tylko. (także notka o "Podróżach" ŚWIADOMOŚCI).

4. Potrójna świadomość.

Świadomość została podzielona na 3 „strefy”: nad-świadomość, świadomość i podświadomość. Te trzy „strefy” świadomości są jednak JEDNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ… przejawiającą się jakby w trzech różnych „stanach” czy „poziomach” lub „obszarach”.

Dla mnie świadomość to coś jak… ‚esencja’. Z nią jest podobnie jak z innym „trójcami”...

W chrześcijaństwie na przykład mamy trójcę:
Syn, Ojciec i Duch Święty. 
Bóg jest Bogiem Trójjedynym, istniejącym jako trzy [stany/formy] „podstawowej esencji” pozostające jednocześnie jednym Bytem – jedną ISTOTĄ.

W hinduizmie występuje podobna trójca:
Brahman, atman i dżiwa… 
Brahman – (odpowiednik „Ducha Świętego”) – to bezosobowy aspekt Absolutu posiadający w pełni cechę wieczności (sat). 
Atman – (odpowiednik „Ojca”) – określenie duszy rozumianej jako „jaźń”, obecna w każdej żywej istocie. Atman jest tożsamy z całym wszechświatem, „wszystkim co jest” czyli Brahmanem.
”Dżiwa – (odpowiednik „Syna”) – to „dusza indywidualna” uwikłana w świecie inaczej wyodrębnione, indywidualne ja-ego, odseparowane świadomością od bycia jednym z atmanem i Brahmanem. Tak samo dżiwa jest utożsamiana z atmanem, ponieważ tak jak atman nie posiada ona początku. „Atman jest więc kluczem do wyzwolenia, jedyną drogą poznania Brahmana – prawdziwej rzeczywistości i najwyższej, transcendentnej zasady bytu. Poznanie atmana-brahmana jest możliwe przez wgląd w siebie, przy czym należy posłużyć się intuicją, by obejść przesłaniającego atmana to, co osobowe, a związane z bieżącą inkarnacją czyli ego, które omamione mają ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot."

Podobnie w chrześcijaństwie ‚poznanie’ Ojca (reprezentującego naszą podświadomość) następuje przez Syna (reprezentującego indywidualną świadomość), a ‚poznanie’ Ducha Świętego (reprezentującego naszą nad-świadomość) następuje przez Syna, ale tylko poprzez ‚poznanie’ Ojca (reprezentującego naszą podświadomość). I dopiero wtedy może otworzyć się „brama” na ‚poznanie’ Ducha Świętego. Wtedy wszystkie trzy „formy” czy też „przejawy” owej „podstawowej esencji” jaką jest ŚWIADOMOŚĆ, stają się „na powrót”… jednocześnie jednym Bytem, jedną ISTOTĄ.

cyt.: „Poznanie atmana-brahmana jest możliwe przez wgląd w siebie, przy czym należy posłużyć się intuicją, by obejść przesłaniające atmana wszystko to, co osobowe, a związane z bieżącą inkarnacją czyli ego, które omamione mają ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot, co blokuje to poznanie.”

Czym jest to „obchodzenie”? Jak i czy można „obejść’ przesłaniające atmana wszystko to, co osobowe, a związane z ego? Czy „obchodzenie” wszystkiego tego, co związane z bieżącą inkarnacją czyli ego nie będzie szukaniem „ścieżki na skróty”, co spowoduje, że i tak nie zmieniamy naszej percepcji ani świadomości? A wtedy na podobieństwo dwuwymiarowych Płaszczaków – nawet jeśli podróżujemy po trójwymiarowym lub więcej wymiarowym świecie – możemy widzieć przeróżne, dziwne, fantastyczne, zatykające dech w piersiach zjawiska. Mimo to wszystkie nasze interpretacje tych zjawisk nie są w stanie oddać ich… „charakteru”. Niby można próbować „obejść” ja-ego, ale można zrobić też coś innego, np. poluzowywać strukturę naszego ja-ego… i poszerzać „zakres” indywidualnej świadomości.

Mamy więc coś, co symbolizuje jakby trzy „poziomy istnienia"… o zróżnicowanej (samo-)świadomości: 

a) indywidualna, 
b) zbiorowa 
c) absolutna.

W tym rozumieniu „trójcy świadomościowej” mamy:

a) świadomość indywidualna – to świadomość każdej indywidualnej osoby powiązana z tzw, ja -ego. (Tu przykład: Dżiwa w hinduiźmie i Syn z Trójcy Świętej w chrześcijaństwie)

b) świadomość zbiorowa – to inaczej podświadomość (dla) każdej indywidualnej osoby – podświadomość jest wszystkimi wzorcami myślenia i działania związanego z całą zbiorowością wszystkich istot (z pamięcią tego, kim „byliśmy”, choć w rezultacie bardziej tego, kim jesteśmy ;-) . (Tu przykład: Atman i Ojciec z Trójcy Świętej)

c) świadomość absolutna – to inaczej nad-świadomość (dla) każdej indywidualnej osoby -nadświadomość obejmująca Wszystko Co Jest. (Tu przykład: Brahman i Duch Święty z Trójcy Świętej).

Dla świadomości indywidualnej człowieka obie strefy: podświadomości i nad-świadomości często bywają „zakryte”. Jednak, gdy zaczynamy odkrywać swoje wcześniej nieświadome wzorce – te „matrixowe” (myślenia i działania), to nasza (samo)świadomość poszerza się, ekspanduje… I z „indywidualnej” staje się coraz bardziej „zbiorową”. Podświadomość zostaje przetransformowana w świadomość „zbiorową”… indywidualnej osobowości, (ponieważ osoba w tym „procesie” czy „zdarzeniu” zamienia się w osobowość). Dzieje się tak, gdyż istota ludzka przestaje utożsamiać się z wyłącznie indywidualnym ja-ego, ciałem, myślami, przekonaniami, płcią, zawodem, społeczeństwem czy narodem… itd., a nawet gatunkiem czy rodzajem.

W dalszym procesie z coraz bardziej „zbiorowej” świadomości indywidualna świadomość „ekspanduje” coraz bardziej aż zaczyna stawać się… coraz bardziej „absolutną” świadomością… Wtedy, gdy odpuszczamy oceny, osądy, oczekiwania i wychodzimy z dualnego rozdarcia… itp.
To wszystko dzieje się na poziomie świadomości, a nie umysłu. Natomiast umysł podąża za świadomością.

Dodam jeszcze, że tzw. „spontaniczne, głębokie przebudzenie” zdarzyć się może, kiedy nasza tzw. karma zostaje „wyzerowana”.

Marek napisał:
„Próby tłumaczenia „błysków ” świadomości w umyśle znam z autopsji i doświadczenie to mówi mi, że zazwyczaj jest to niewykonalne lub sam proces przekładania tej informacji na myśli zanieczyszcza lub rozmywa sedno świadomościowego przekazu.”

Też tak myślałam. Jednak dostrzegłam, że te „błyski świadomości w umyśle” z czasem, gdy robimy im miejsce w umyśle oczyszczając nasz umysł np. ze starych wzorców myślenia, te „błyski” zaczynają „coś robić” w naszych ciałach… Jakby nasze ciała stawały się bardziej świadome… A próby opisu tych „błysków” świadomości w umyśle czy pewnych „stanów” czy „doświadczeń” czy „zrozumienia” z nimi związanych są czytelne dla tych, którym przydarzyło się coś podobnego.

Wiesz, jak byłam młoda, to przyszła do mnie taka myśl, że… jesteśmy tu teraz po to, by w materię „wdmuchiwać/wpompowywać” MIŁOŚĆ…:-), a MIŁOŚĆ jest dla mnie tożsama ze ŚWIADOMOŚCIĄ i ZROZUMIENIEM. To też coś jak trójjednia...


I pozdrawiam z przestrzeni, w której ziarna wszystkich pytań rodzą się z odpowiedzi. :-)

___________________________

*) To, co inni nazywają podświadomością i nadświadomością, dla siebie określałam ogólnie jako nieświadomość. 
___________________________

p.s. W buddyzmie też jest „trójca” w postaci „trzech ciał Buddy”:
1. dharmakaja
2. sambhogakaja
3. nirmanakaja
ale buddyści z różnych „szkół” to tłumaczą na wiele różnych sposobów. :-)

___________________________

DODANE 19.05.2015

Kolejna Trójjednia:

Namkhai Norbu Rinpoche w książce „Kryształ i ścieżka światła. Sutra, Tantra i Dzogczen” pisze między innymi o trzech aspektach praktyki. Nazywają się one zgodnie ze starą tradycją:

1. PODSTAWA
2. ŚCIEŻKA
3. OWOC

Podstawa istnieje od samego początku, czysta i sama w sobie doskonała – nie potrzeba jej stwarzać. Istnieje w każdej istocie i nie może zostać zniszczona, chociaż traci się jej doświadczenie, kiedy popada się w dualizm. Zostaje wtedy czasowo zasłonięta przez interakcję negatywnych stanów umysłu, związanych z namiętnościami przywiązania i awersji, które powstają z korzenia niewiedzy dualistycznego widzenia. Podstawy nie powinno się jednak obiektywizować jako rzeczy istniejącej samej z siebie; stanowi ona bowiem stan lub warunek Istnienia. W zwykłym człowieku jest ona ukryta, manifestuje się w urzeczywistnionym.

Na Ścieżce wszystko związane jest z tym, w jaki sposób należy pracować, aby wyjść z dualistycznych uwarunkowań i dotrzeć do urzeczywistnienia. Nawet jeśli mistrz bezpośrednio przekaże wprowadzenie do pierwotnego stanu, poda jego opis oraz sposób, w jaki się przejawia, to jednak problemem pozostaje to, że sami tkwimy zamknięci  w  klatce naszych  własnych ograniczeń. Potrzebujemy klucza otwierającego klatkę, metody, dzięki której rzeczywiste stanie się to, co do tej pory było  jedynie intelektualnym zrozumieniem.”

OWOC CZYLI URZECZYWISTNIENIE. Osiągnąć urzeczywistnienie to znaczy uczynić realnym to, co jest naszym stanem od samego początku, czyli Podstawą. Urzeczywistnienie nie jest czymś, co ma zostać dopiero skonstruowane. Jest to wrodzony nam od samego początku stan. Ścieżka jest już dokładnie wejściem w pierwotny stan, będący zarówno Podstawą, jak i Owocem.”

11 komentarzy:

  1. Witaj Jestem

    Już miałem zadać Ci pytanie ale doszedłem do tego zdania i pytanie przestało mieć wartość ...

    Dodam jeszcze, że tzw. „spontaniczne, głębokie przebudzenie” zdarzyć się może, kiedy nasza tzw. karma zostaje „wyzerowana”.

    a może jednak zapytam ?

    czy sądzisz że obniżenie stopnia powiązań karmicznych to jedyny warunek umożliwiający nam egzystencję zogniskowaną w świadomości Brahmana ?,
    czy zneutralizowanie karmy rozpuszcza w nas wzorce matrixa ?

    Mam problem poukładać to w głowie . Te pytania stawiam gdyż nie do końca rozumiem przyczyny ludzkich odwrotów z drogi poszerzania własnej świadomości .
    Konkretniej nie mogę ustalić , co warunkuje stan determinizmu i konsekwencji na drodze samorozwoju , bo ową chwiejność i niekonsekwencję widzę jako problem tyczący zarówno jednostek jak i społeczeństw .

    Drugi temat : pomyślałaś kiedyś czy dążenie do posadowienia swej świadomości w postawie Ducha Świętego jest właściwe / na tą chwilę / dla wszystkich istot na Ziemi ?, jaki efekt społeczny by zaistniał , gdyby wszyscy osiągnęli taki stan samoświadomości ?, czy nadal istniałoby społeczeństwo i "parcie na technikę ".?

    pozdrawiam

    marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj marku.
    ----
    Jesteśmy jednocześnie śmiertelni i nieśmiertelni… śmiertelni w sensie zmienności form i nieśmiertelni w sensie istnienia poza formami…
    Przykład:
    brahman, atman i dżiwa są tym samym w swej esencji

    "czy sądzisz że obniżenie stopnia powiązań karmicznych to jedyny warunek umożliwiający nam egzystencję zogniskowaną w świadomości Brahmana ?"

    Powrót świadomy do "egzystencji świadomości Brahmana", wymaga "poluzowania powiązań karmicznych".

    "czy zneutralizowanie karmy rozpuszcza w nas wzorce matrixa ?"

    Tak. Karma nas utrzymuje we wzorcach "matrixa", a dokładniej 'karma" to istnienie zgodne z owymi wzorcami matrixa...w zgodności ze wzorcami "matrixa" istniejemy i działamy z poziomu tzw. ego czyli zazwyczaj w nieświadomości, bo w nieuświadomionym wewnętrznym konflikcie (walce) i w odcięciu od innych części CAŁOŚCI (JEDNI).

    Dlatego w ostatniej notce ( http://tonalinagual.blogspot.com/2015/06/karma-miosc-i-caosc.html ) napisałam:
    Karma istnieje i nie istnieje… jednocześnie. Istnieje „na poziomie” świadomości oddzielonej od Całości czyli na poziomie wszystkich ja- ego wykonujących działania typu: akcja-reakcja, przyczyna-skutek…
    Karma nie istnieje, kiedy JA jest stopione z JESTEM „na poziomie” wszelkich działań w połączeniu z Całością… to tak ogólnie. :-)

    Jednak ego, które odrzuca karmę (prawa przyczyny i skutku), nie wyzwoli się nawet na moment spod jej zasad, według, których ego działa… bo działa nieświadome tych zasad działania.

    "Konkretniej nie mogę ustalić , co warunkuje stan determinizmu i konsekwencji na drodze samorozwoju , bo ową chwiejność i niekonsekwencję widzę jako problem tyczący zarówno jednostek jak i społeczeństw ."

    W tym temacie wiedza o inkarnacjach i tzw. bardo wiele wyjaśniają...
    Istniejemy niejako POMIĘDZY... ale WAHADŁO dualności działa. Jak wdech i wydech...
    [Właśnie zaczęłam pisać notatki o mentalnych formacjach - wzorcach, które są przyczyną wiecznego odradzania się w "kole karmy" (sansary). :-) ]

    "pomyślałaś kiedyś czy dążenie do posadowienia swej świadomości w postawie Ducha Świętego jest właściwe / na tą chwilę / dla wszystkich istot na Ziemi ?"

    Czy "właściwe"? ;-) Dziwne słowo w tym kontekście... ;-) Kiedy będzie "właściwe", to tak się stanie. :-D

    " jaki efekt społeczny by zaistniał , gdyby wszyscy osiągnęli taki stan samoświadomości ?, czy nadal istniałoby społeczeństwo i "parcie na technikę ".?"

    Widzisz kochany, TO pozostaje niewiadome do momentu, gdy tak nie STANIE SIĘ, ponieważ umysł ograniczony wzorcami tego "matrixa" nie jest w stanie nawet sobie tego wyobrazić... Po prostu osiągnięcie takiego "stanu" samoświadomości następuje poprzez STANIE SIĘ i doświadczenie TEGOŻ. I to, o co pytasz, będzie wiadome wtedy, jeśli/gdy TO SIĘ STANIE (poprzez doświadczenie TEGOŻ).

    Ale wiem, że są takie istoty ludzkie, które nawet w tym "matrixie" indywidualnie "osiągają" taki "stan". Ponieważ jakąś częścią siebie istnieją w tym świecie "matrixie", ale są już uwolnieni od wzorców (te wzorce się "rozpuszczają"),ale nie poprzez wyparcie, lecz poprzez zintegrowanie w sobie... a inną częścią siebie istnieją "poza" tym "matrixem".I obie te części są zintegrowane. Jak dżiwa i atman w brahmanie...

    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem Ci tak:

      "Gdyby wszyscy [ludzie] osiągnęli taki stan samoświadomości [Ducha Świętego, Brahmana], to ten świat - taki, jaki jest obecnie ("matrix") - dla tych ludzi "rozpadłby się", a wszystkie istoty ludzkie "przeniosłyby" się do innego świata.

      Co nie znaczy wcale, że ten świat w ogóle przestałby istnieć albo że istniałby wyłącznie jako potencjalny dla innych cząstek Całości (Wszechświata).

      Usuń
  3. W temacie... dzisiejsze moje odpowiedzi na wpisy Mezamira:
    ____________

    Mezamir:
    „No właśnie po co rosną i przekwitają[kwiaty] i więdną skoro i tak do niczego to nie prowadzi?”

    Czy to cel taki ważny? Może dla Ciebie [naszych ego], ale nie dla drzew, kwiatów czy jakichkolwiek form, które się przejawiają, manifestują nie tylko energetycznie, ale także w materii…
    A może to nie cel stanowi istotę i sens istnienia, lecz droga i zmienność… :-)

    „Po co marnować czas i energię na wzrost i kwitnięcie?"
    Prościej nie rosnąć nie kwitnąć nie więdnąć.”


    To po co jeszcze żyjesz? A może wcale nie prościej jest NIE ISTNIEĆ?

    „Istnienie jest bez sensu jeśli dąży do resetu.”

    A czy taki „reset” nie daje możliwość zmiany… formy i treści… zmiany stanu świadomości…?

    „Prościej byłoby zlikwidować istnienie,wtedy nic by nie ewoluowało
    i niczego nie trzeba by było resetować”


    Logiczne, a jakże… „prościej” – ocenianie, wartościowanie… Póki jednak oceniasz, wartościujesz, to wciąż jest „trudniej” niż „prościej”. ;-)
    Ha, ha, ha… czyżby powrót do nicości Ci się marzył.. ?

    "Inwolucja to regres a nie progres."

    Inwolucja jest taką samą częścią CAŁOŚCI jak ewolucja… Tylko ich „kierunki” wydają się być „przeciwne”, przeciwstawne sobie jak: góra i dół, jak przód i tył, jak prawo i lewo… jak światło i ciemność, a przecież góra bez dołu nie istniałaby, tak samo przód bez tyłu czy prawo bez lewo… światło bez ciemności… uzupełniają się…

    I nie byłoby narodzin, gdyby nie było śmierci...
    Nie byłoby zachodów słońca, gdyby nie było nocy i wschodów…
    Nie byłoby radości i smutków, rozkoszy i cierpienia itd., itd…
    ____________

    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na końcu powyższej notki jest taki tekst:

      Namkhai Norbu Rinpoche w książce „Kryształ i ścieżka światła. Sutra, Tantra i Dzogczen” pisze między innymi o trzech aspektach praktyki. Nazywają się one zgodnie ze starą tradycją:

      1. PODSTAWA
      2. ŚCIEŻKA
      3. OWOC

      „Podstawa istnieje od samego początku, czysta i sama w sobie doskonała – nie potrzeba jej stwarzać. Istnieje w każdej istocie i nie może zostać zniszczona, chociaż traci się jej doświadczenie, kiedy popada się w dualizm. Zostaje wtedy czasowo zasłonięta przez interakcję negatywnych stanów umysłu, związanych z namiętnościami przywiązania i awersji, które powstają z korzenia niewiedzy dualistycznego widzenia. Podstawy nie powinno się jednak obiektywizować jako rzeczy istniejącej samej z siebie; stanowi ona bowiem stan lub warunek Istnienia. W zwykłym człowieku jest ona ukryta, manifestuje się w urzeczywistnionym.

      Na Ścieżce wszystko związane jest z tym, w jaki sposób należy pracować, aby wyjść z dualistycznych uwarunkowań i dotrzeć do urzeczywistnienia. Nawet jeśli mistrz bezpośrednio przekaże wprowadzenie do pierwotnego stanu, poda jego opis oraz sposób, w jaki się przejawia, to jednak problemem pozostaje to, że sami tkwimy zamknięci w klatce naszych własnych ograniczeń. Potrzebujemy klucza otwierającego klatkę, metody, dzięki której rzeczywiste stanie się to, co do tej pory było jedynie intelektualnym zrozumieniem.”

      OWOC CZYLI URZECZYWISTNIENIE. Osiągnąć urzeczywistnienie to znaczy uczynić realnym to, co jest naszym stanem od samego początku, czyli Podstawą. Urzeczywistnienie nie jest czymś, co ma zostać dopiero skonstruowane. Jest to wrodzony nam od samego początku stan. Ścieżka jest już dokładnie wejściem w pierwotny stan, będący zarówno Podstawą, jak i Owocem.”

      Usuń
  4. Życie jest zachwycające ze swoją synchronią - harmonią - połączeniami...
    Błogosławię wszystkie moje połączenia...
    Bo i proszę, właśnie znalazłam taki tekst:

    http://zycie.swami-center.org/page_4.shtml

    "Najpełniejsze wiadomości o ewolucji można znaleźć tylko w jednej z pradawnych ksiąg — w indyjskiej Bhagawadgicie. Zawarto tam duchowe rozmowy królewicza Ardżuny z Iśwarą (Bogiem-Ojcem), przemawiającym przez ciało Boskiego Kriszny. Właśnie w Bhagawadgicie podano wyczerpujące informacje na temat tego, kim jest Bóg, kim jest człowiek, na czym polega sens jego życia, według jakich podstawowych praw przebiega jego ewolucja. Można mówić o ewolucji ludzkości, o ewolucji konkretnego człowieka i o ewolucji Boga, co jest ściśle ze sobą powiązane.
    Ewolucja Boga przebiega cyklami, które w nowoczesnej astronomii określa się kosmiczne pulsacje. Cykle te w sanskrycie noszą nazwę manwantar. Każda manwantara składa się z kalpy, odstępu czasowego, gdy istnieje “przejawiony” na planie materialnym świat, i pralaji, odstępu czasu, gdy “przejawiony” świat zanika. Te etapy manwantary w Bhagawadgicie porównuje się z “dniem” i “nocą” Brahmana (Ducha Świętego)
    [ a myślało sobie moje maleńkie "ja", że pierwsze dokonało tego "przyrównania" Brahmana do Ducha Świętego, ha, ha, ha.... ;-)]
    Każda manwantara zaczyna się od kolejnego “stworzenia świata” (mówiąc językiem biblijnym) i kończy się “końcem świata”, kiedy istniejące w stworzeniu warunki już się wyczerpią. Bóg w ciągu manwantary przechodzi określony cykl Swojej ewolucji.
    Później nastąpi nowe “stworzenie świata”, które może być całkiem odmienne od poprzedniego. Nie należy przypuszczać, że w następnym stworzeniu będzie taka sama Ziemia, z takimi samymi fizycznymi ciałami ludzi i innych stworzeń. Nie, wszystko będzie całkiem inaczej, choć nie ma sensu snuć domysłów — jak.

    Na początku każdej manwantary Stwórca przejawia się w Swoich trzech podstawowych elementach:
    • prakriti, tj. protomaterii (energii, z której potem powstaje substancja gęsta -materia);
    • niższej puruszy, tj. tej energii, która w danej manwantare ma rozwijać się w warunkach, w tym celu stwarzanych w prakriti:
    • Najwyższej Puruszy, tj. Stwórcy, który pozostaje Świadkiem ewolucji puruszy w prakriti, celem osobistej ewolucji każdej jednostki. Najwyższym Nauczycielem.
    W rezultacie każdej manwantary Stwórca dołącza do Siebie te jednostki puruszy, ewoluującej w fizycznych ciałach, które zdążyły przejść pełny cykl swojej osobistej ewolucji i osiągnęły Boską Doskonałość. Całe stworzenie jest przeznaczone właśnie na to, w tym zawiera się sens wszystkiego: przez to zachodzi, na tym polega ewolucja samego Boga."


    I stamtąd:
    "Joga to droga ku połączeniu się z Bogiem. Kim jednak jest Bóg? To słowo jest różnie rozumiane. Miał rację G. I. Gurdżijew, kiedy powiedział, że każdy człowiek ma swoją religię. Rzeczywiście, trudno znaleźć dwoje ludzi, którzy by jednakowo pojmowali swoją religijną drogę, nawet jeżeli przynależą do tego samego wyznania."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt z nas w oddzieleniu od CAŁOŚCI, JEDNI, nie ma monopolu na PRAWDĘ.

      Usuń
    2. "W rezultacie każdej manwantary Stwórca dołącza do Siebie te jednostki puruszy, ewoluującej w fizycznych ciałach, które zdążyły przejść pełny cykl swojej osobistej ewolucji i osiągnęły Boską Doskonałość. Całe stworzenie jest przeznaczone właśnie na to, w tym zawiera się sens wszystkiego: przez to zachodzi, na tym polega ewolucja samego Boga."

      hm....

      Ludzie zapomnieli, że także są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad „małych gier”. Bogowie też zapomnieli, że są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad Gry. Ludzie i bogowie zapomnieli o tym, że są odpowiedzialni za gry, które stworzyli. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek podobnie jak bogowie, innych ludzi traktuje jak uczestników gry będących po jego/jej stronie albo w drużynie przeciwnej. A inne istoty na Ziemi traktuje podobnie jak bogowie traktują ludzi - jak pionki, których energię można wykorzystać używając przemocy czy to fizycznej czy intelektualnej. Bywało w historii też tak, że przedstawiciele jednej rasy albo religii uważali się za rasę wyższych, wówczas siebie traktowali jak figury, a te inne rasy traktowali jak pionki swoich gier. Dzisiaj podobne mechanizmy istnieją we wszystkich dziedzinach życia na Ziemi. Takie są zasady tej Gry.
      (...)
      Człowiek zapomniał, że jest częścią i jednym także z bogami, i że może uzdrowić i uwolnić siebie, przejąć odpowiedzialność za siebie i za to, co współtworzy z innymi. Może także uzdrowić i uwolnić w sobie bogów, przejąć odpowiedzialność za siebie z poziomu świadomości pionka, figury oraz Gracza i tego, co współtworzy jako współtwórca zasad pomniejszych gier oraz całej Gry.
      (...)

      http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/podobienstwo-bogow-i-ludzi.html

      Usuń
    3. “Wszechświat jest mistycznym obrazem Boga, a człowiek mistycznym obrazem wszechświata [tu istocie boskiej przypisuje się cechy człowieka, ale rozumiem, dlaczego]. O ile w ciele fizycznym jesteś istotą indywidualną, o tyle w ciele boskim jesteś istotą uniwersalną. W Tao-Te-Kingu czytamy: Człowiek jest obrazem ziemi; ziemia jest obrazem nieba; niebo jest obrazem wiecznego Tao. Ziemia oznacza tu świat widzialny (wszechświat fizyczny), niebo – świat niewidzialny (wszechświat eteryczny), zaś Tao oznacza Boga.“ – http://priveee.dyndns.org/Kippin/!a-czkr/czkr-07.htm

      Tu autor utożsamia Tao, Dao z Bogiem. Z dostępnej wiedzy i doświadczenia wynika, że TAO nie jest Bogiem. Co najwyżej jest OBRAZEM ISTOTY BOSKIEJ.
      “W zależności od autora i szkoły terminowi Dao przypisywane są bardzo różne znaczenia, od „uniwersalnej zasady kierującej wszechświatem” po „metodę postępowania [danej osoby] (…)
      TAOIZM:
      Zasada leżąca u podstawy wszechświata, ciągle się zmieniająca. Nie można jej zdefiniować, gdyż każda definicja byłaby jedynie przybliżeniem, ponadto jej wprowadzenie spowodowałoby zmianę wszechświata, a więc i definiowanego dao. Mówią o tym pierwsze słowa księgi Daodejing: „Dao, które mogłoby zostać wypowiedziane nie jest wiecznym dao”. Po chińsku dao oznacza także powiedzieć, tak więc wers ten w oryginale brzmi szczególnie paradoksalnie – „Dao, które można dao, nie jest wiecznym dao” (chiń. 道可道非常道). Harmonia z dao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty.” - http://pl.wikipedia.org/wiki/Dao

      Tu nie ma nic o Bogu. Nazywając Tao, Dao Bogiem próbuje się dokonać zmiany wszechświata, a więc niedefiniowanego Tao, Dao, by wcisnąć zmieniające się w zdefiniowaną formę – w niezmienne. kto wie, być może dawno, dawno temu, w czasach matriarchatu istniał pogląd, że Tao, Dao oznacza Boginię?

      Pamiętam, że dosyć wcześnie podjęłam decyzję, że nie będę przynależeć do żadnej grupy religijnej czy tym podobnej, ponieważ wtedy musiałabym jakiegoś boga lub system wywyższyć nad innymi. Ta pamięć mi została nie tylko z poprzednich wcieleń ludzkich. Nie mam pewności jednak, czy w jakichś wcześniejszych wcieleniach nie byłam w jakimś systemie religijnym w sensie takim, że go współ-zasilałam. Byłam na Atlantydzie „tą z Prawa Jedni”, to fakt… Chociaż, co dziwne, raczej z tego, co pamiętam – i teraz to sobie uświadomiłam – kilka razy w snach i sennych wizjach (raz w autohipnozie) uciekałam z różnych światów, podejmowałam decyzję wyjścia ze światów gier (polowań) i ze dwa razy (co najmniej) wydłubywałam sobie chipy z głowy.

      Jakiś czas temu odkryłam, że w całym kosmosie istnieje całkowita harmonia. Jedynie „lokalnie” występują mniejsze lub większe zaburzenia… Owa lokalność jest bardzo szerokim pojęciem zależnym od skali rozpatrywanego/obserwowanego zjawiska i... percepcji. Ale dam przykład „życiowy”: gdy moja (nasza) uwaga skupiona jest wyłącznie na małych fragmentach rzeczywistości (sytuacji, relacji, interesach), to nie jestem (nie jesteśmy) w stanie dostrzec tej harmonii.

      Kolejny ewolucyjny etap to o ś w i e c e n i e… widzę, że nie ma kłamstw. Tylko WSZYSTKO jest Prawdą, najprawdziwszą Prawdą… tyle że… jest ona porozbijana i porozsypywana na drobne kawałeczki. I wówczas już nie jest Prawdą, bo Prawda jest tylko Całością; A CAŁOŚĆ to wszystkie rozsypane puzzle poukładane ze sobą w harmonijnym współbrzmieniu.

      A prawda czyli wypływająca z indywidualnego postrzegania cząstka Prawdy może stać się kłamstwem, gdy jakaś jedna indywidualna cząstka Prawdy stając do konfrontacji z inną, uzna tę inną prawdę za „sprzeczną” z samą sobą i wtedy nazywa ją kłamstwem.

      Gdyby nie istniało potencjalne połączenie świadomości ludzkiej z boską, nigdy nie pojawiłby się na Ziemi Jezus Chrystus ani Budda. Oni w formie ludzkiej mieli świadomość ludzką i boską (co najmniej ;-)) połączone ze sobą w formie ludzkiej. - http://tonalinagual.blogspot.com/2011/10/czas-przypomnienia-i-zmiany-swiadomosci.html

      Usuń
  5. Jak Przebudzenie i Boskie Urzeczywistnienie wpływa na karmę_polskie napisy
    https://www.youtube.com/watch?v=pQruxGuPb2g

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś napisałam:

    Coś mi się zdaje, że KAŻDA ISTOTA LUDZKA ma COŚ do PRZEPRACOWANIA, a jak nie, to ma coś do odkrycia lub WYKONANIA TUTAJ. Nić losu (karma) przeplata się z nicią przeznaczenia (przebudzenie/oświecenie)… Choć wiem, że w pewnym momencie, gdy osiągamy pewien "punkt" świadomości, karma przestaje działać, a nawet przestaje mieć znaczenie...

    Gdyby prawa nie były łamane, nie byłoby wojen. Gdyby umowy nie były łamane, nie byłoby żadnych konfliktów...

    Coś mi się zdaje, że KAŻDA ISTOTA LUDZKA ma COŚ do PRZEPRACOWANIA, a jak nie, to do ma coś do odkrycia lub WYKONANIA TUTAJ. Nić losu (karma) przeplata się z nicią przeznaczenia (przebudzenie/oświecenie)… Choć wiem, że w pewnym momencie, gdy osiągamy pewien "punkt" świadomości, karma przestaje działać, a nawet przestaje mieć znaczenie...

    Odpowiedzcie sobie na pytanie (ja sobie odpowiedziałam): czy nigdy nie złamaliście żadnego PRAWA albo Prawa czy prawa? To nie ma znaczenia, w jakiej skali czy ludzkiej, czy boskiej, czy kosmicznej. Nie ma to znaczenia czy świadomie czy nieświadomie. Nie ma to żadnego znaczenia, bo we wszystkich tych skalach ten wzorzec wymaga “uzdrowienia" przez przyjęcie do świadomości, zrozumienie i uwolnienie. Jeśli "uzdrowimy" i uwolnimy ten wzorzec tylko na jednym z planów np. ziemskim, to i tak kiedyś będziemy musieli uzdrowić ten wzorzec funkcjonujący także na innych planach np. boskim. Ale teraz żyjemy w wyjątkowym czasie i wyjątkowej przestrzeni, kiedy możemy TU i TERAZ dokonać tej przemiany na wszystkich planach...

    Druga bardzo ważna lekcja, która jest nie lada wyzwaniem to ZROZUMIENIE, CZYM JEST ZŁO, po co jest DUALIZM i BIEGUNOWOŚĆ. Być może bez doświadczenia dobra i zła oraz BIEGUNOWOŚCI JAKO PRZECIWIEŃSTW, nie byłoby mowy o jakimkolwiek wzrastaniu i rozwoju . - http://tonalinagual.blogspot.com/2012/10/najtrudniejsze-lekcje-do-odrobienia-w.html

    OdpowiedzUsuń