piątek, 22 maja 2015

O ZMIANACH... SAMO-ŚWIADOMOŚCI

Notka jest zainspirowana przez artykuł o zmianach częstotliwości Ziemi... 


Podzielę się tym, co się ostatnio „we mnie wydarza”.

Odczuwam już (chyba) od 15. maja „napływ” bardzo silnej energii… określiłabym to jako… wzmocnienie, nasilenie się jakiejś energii. Jakby pojawiły się „nowe fale”, nowe częstotliwości albo jakby jakieś fale zostały wzmocnione… na początku odczuwałam to w ciele i w głowie… Zaczęło się od tego, że nagle 15. maja zaczęłam czuć napływ strumienia różnych myśli i emocji… bardzo, bardzo intensywny…

Ale dzięki temu, że zaczęłam przenosić swoją uwagę (świadomość) do całego ciała (z centrum w sercu albo trochę poniżej serca), mózg – umysł jest odciążany i wtedy staje się spokojny… Inaczej pojawiające się w nim myśli zagęszczały się, intensyfikowały jakby następowała „gonitwa”, wręcz „wyścig” całego kłębowiska różnych myśli i emocji… Kiedy dzieje się to bez udziału naszej świadomości, to dopiero może stać się bardzo uciążliwe i trudne. Wtedy coś nas „niesie” i „porywa”, a może nawet zaczyna „szarpać” nami, a my nie wiemy co… i nie wiemy, dlaczego niektóre myśli stają się takie bardzo intensywne, dlaczego silne emocje zaczynają nami szarpać z byle powodu…

Nadal odczuwam intensywnie te energie w ciele (to już tydzień), jakby częstotliwości tej energii stawały się jeszcze bardziej zróżnicowane i… jakby coraz „głośniejsze”… Choć nie odczuwam tego dosłownie jako nasilenia się jakichś dźwięków. Ale wibracje w ciele są takie jakby było ono poddane nieustannym, bardzo mocnym dźwiękom… jakiejś „kakofonii” dźwięków.

Nie jest to łatwe ;-)… ale bycie uważną, świadomą tego i pozostawanie w swojej „wewnętrznej przestrzeni” poprzez przeniesienie uwagi – świadomości do ciała sprawia, że przestaję swoją energię kierować do mózgu – umysłu i wtedy przestaje to być takie trudne i uciążliwe. Także wibracje, które mogłyby w ciele stać się nieświadomie porywającymi emocjami, nie stają się nimi.

I nie jest to tak, że od tygodnia cały czas, bez żadnej przerwy jest tak samo intensywnie. Nie, bywają momenty, że te „fale” uspokajają się, na przykład w nocy. A najsilniejsze stają się w ciągu dnia.

Ot, takie zdarzenia, doświadczenia ostatnio mi się przytrafiają… to się podzieliłam, bo może inni mają podobne? :-)







Dziękuję kochana Margo, ale dlaczego zaraz „niestety”? ;-) 
(Wiem, wiem, dlaczego. :-) )

Doskonale rozumiem to, co opisujesz, kochana Margo0307. Ponieważ to, co opisujesz, jest mi dobrze znane. Przechodziłam przez to przez… kilka lat. :-) To jest bardzo naturalny proces – jak dla mnie – uwalniania się od reagowania w sposób reaktywny, uwarunkowany, a te działania, które wcześniej były nieświadome stają się coraz bardziej świadome.

„Jest to dla mnie trudne, bo w takich chwilach „zaskoczenia”… działam z pozycji umysłu wraz z buzującymi wewnątrz emocjami… :/ i „łapię się” na tym, że podejmując w takich momentach decyzje – zawsze wychodzą mi… „bokiem”…„

Dokładnie. I jakaż to ulga móc to wreszcie zobaczyć? Uświadomić sobie i zrozumieć… I gdy przychodzi uświadomienie tego, co wcześniej było nieświadome i przychodzi zrozumienie tego, w jaki sposób działamy, stajemy się bardziej (samo-)świadomi. Wtedy nasze działania także stają się bardziej świadome i stajemy się bardziej odpowiedzialni za to, co „generujemy” z siebie i co zasilamy swoją energią, swoją uwagą… (wcześniej nieświadomie, a teraz już coraz bardziej świadomie).

I z mojego doświadczenia wynika, że na początku „stany” spokoju, wewnętrznej harmonii pojawiały się – najpierw rzadko, potem coraz częściej… A po pewnym czasie częściej byłam, żyłam w „stanie wewnętrznej harmonii” tylko od czasu do czasu zaburzanej „stanami chaosu” myślowo-emocjonalnego… Potem (z czasem ;-) ) coraz rzadziej te „zaburzenia” przez „stany chaosu” się pojawiały. I nie znaczy to, że nie odczuwam teraz żadnych uczuć. Odczuwam, ale przede wszystkim radość istnienia, życia oraz… współodczuwam – tak to mogę opisać. :-)

Już od wielu miesięcy żyłam, byłam w „stanie” wewnętrznej harmonii zaburzanej bardzo rzadko sporadycznymi, bardzo krótkimi „zawirowaniami”… aż tu nagle… :-) tak, jak opisałam – gdzieś od 15. maja znowu to się zdarzyło. I trwa już tydzień. Choć „radzę” sobie z tym coraz lepiej. :-) Teraz mi to już nawet nie przeszkadza. Dzieje się to teraz na poziomie energetycznym ciała.

Oczywiście pomaga mi np. świadome oddychanie, dzięki któremu można „wrócić” z zapętlenia się w myślach i emocjach „do siebie”, można „wrócić” do teraz”, można zacząć obserwować oddech i odczuwanie energii w ciele, a potem już można wejść „głębiej w teraz”. Przedwczoraj znalazłam nowy filmik z Eckhartem Tolle. (Zabawna ta synchronia…:-) ) Filmik ma tytuł: „Podróż w głąb Teraz”. Ale tu też go umieszczę (w wolności ;-) ) dla tych, którzy podobnie odczuwają i nie wiedzą, co z tym zrobić. Ta prosta metoda, którą kiedyś zaczęłam stosować intuicyjnie, a o której w taki prosty sposób opowiada Tolle, może komuś pomoże… a może nie… :-) W wolności się dzielę… :-)
Eckhart Tolle - Podróż w głąb Teraz (napisy PL)


Wracając jeszcze do tego typu doświadczeń z energiami, które „nagle nas mogą dopadać”… Możemy te przypływy bardzo mocnych energii odbierać nawet jako czyjeś ataki na nas. (Wiem to, bo kiedyś miałam podobne doświadczenie i niektórzy z Was może pamiętają, bo dzieliłam się tutaj nim z Wami). Teraz wiem, że to reaktywny, uwarunkowany umysł – ego nas próbuje w takie historie „wkręcać”…

Opisywałam kiedyś podobne doświadczenia, jedno z nich miało miejsce w 2012 roku. Wtedy to dopiero mną szarpało… myślałam nawet, że się… „rozpadnę na kawałki”… http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/09/doswiadczenie-transformacyjne.html

Zresztą podobne „doświadczenia” w roku 2012 wiele razy mi się zdarzały, a także później mi się zdarzały, choć coraz rzadziej… Za każdym kolejnym razem jednak przechodzę przez te zdarzenia coraz bardziej świadomie… a obecnie już są coraz mniej "męczące".

To – jak wygląda z Twojego opisu, kochana Margo0307 czy z moich opisów – wcale nie jest łatwe, więc może dlatego wielu ludzi, albo inaczej: to tzw. ego ("książe kłamstwa" :-) próbuje przed tym „uciekać”, jakoś się przed tym „bronić”, a efekt tego taki… że umysł zaczyna szaleć…

i może dlatego tak, jak wiele z nas już zauważa: jest coraz więcej różnych... „proroków”, „szaleńców”, „nawiedzonych”, „zbawców”, „misjonarzy” i „misjonarek” itd., itp…





I jeszcze zalinkuję inny film, który też właśnie "odkryłam" z Eckhartem Tolle: https://youtu.be/bKjiki4u830?t=4s
i z serca polecam ( w wolności... :-) ):


Dodane 1.06. Rozpoznanie ;-)

Jakakolwiek próba ocenienia, osądzenia innych i siebie powoduje... cierpienie. Wystarczy chwila nieuwagi, by dać się ponieść myśli oceniającej, zaraz za nią pojawią się tak mocne odczucia, poprzez które energia w ciele się roztańczy i zacznie rozszarpywać... dysharmonia to wewnętrzna walka, która prowadzi do autodestrukcji... i to przynosi nam cierpienie... Uwolnienie od cierpienia następuje poprzez zakończenie oceniania, osądzania, oczekiwań itp...  zakończenie jakiejkolwiek walki, oporu... przed tym, co do nas przychodzi...

4 komentarze:

  1. "...Podzielę się tym, co się ostatnio „we mnie wydarza”.

    Odczuwam... „napływ” bardzo silnej energii… określiłabym to jako… wzmocnienie, nasilenie się jakiejś energii. Jakby pojawiły się „nowe fale”, nowe częstotliwości albo jakby jakieś fale zostały wzmocnione… na początku odczuwałam to w ciele i w głowie… Zaczęło się od tego, że nagle 15. maja zaczęłam czuć napływ strumienia różnych myśli i emocji… bardzo, bardzo intensywny…"


    I ja podzielę się tym, co ostatnio u mnie się zadziewa...
    Podobnie jak Ty - JESTEM odczuwam napływ różnych, niezwykle intensywnych myśli i emocji..., ponadto u mnie... zadziało się jeszcze... coś bardzo dziwnego..., a mianowicie to, o czym pisze Klakier...
    "...problemy, o których myślałaś, które rozpatrywałaś i rozwiązywałaś, nagle ponownie pojawiły się w Twoim życiu – większe niż kiedykolwiek, z jeszcze większym dramatyzmem i intensywnością niż wcześniej..."

    Podobnie od jakiegoś czasu zadziewa się w moim życiu..., bo powróciły do mnie problematyczne sytuacje, które kiedyś, dość dawno... przerabiałam... i wydawało mi się..., że mam ten - dość nieprzyjemny - etap już za sobą i nigdy więcej się nie powtórzy... a tu... ZONK !
    Jakaś... "dziwna fala" przelewa się przeze mnie i naprawdę wiele samozaparcia..., uporu... ale przede wszystkim - świadomości - zadziewających się sytuacji..., muszę z siebie wykrzesać by... nie dać się porwać temu "pływowi "...
    Napiszę do Ciebie na priv... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, kochana Margo.
      Dziękuję za dzielenie się. <3
      Odpowiedziałam.

      Usuń
  2. Czołem wszystkim.
    Nie wiem czy po takim czasie ktos jescze bedzie to czytał,ale w gruncie rzeczy moze komuś się to przyda lub nie.
    tez czuje energie ale nie stosowałem praktyk joginicznych,religijnych,czy popularnego dziś w kręgach specyficznego zargonu jak świadomosć wibracje,kosmiczna energia itp.Dla mnie (wybaczcie) jest to szopka powodujaca ze człowiek się odrealnia i żyje w jakimś dziwnym wyimagowanym świecie,za wszelka cenę chcacym spokoju i w bojażni przed opcją konfrontacji z realnoscią.Jednak nie podlega dyskusji ze pewne zjawiska zachodza jak by je nie tłumaczyc i jakiej by nie uzywać modnej terminologi czy filozofi.Dla mnie jest to naturalny stan rzeczy a nie jakieś hinduistyczne kundalini czy duch świety.Po prostu energie które były zawsze i jeszcze długo będą.Niektóre z nich są destruktywne i tworza je okultysci,przewaznie wszystkie religijne,niezależnie czy dobre czy złe.Mogę symbolicznie stwierdzić iz człowiek jest obrazem "Boga" w ciele wiec nie potzrebne mu są inne boskosci aby był wykorzystywany,czy zniewalany,tak naprawdę ku korzyści nielicznych ludzi.Dla tego do terminologii religijnych zawsze podchodziłem jak do czegos podejrzanego.

    Swoje czucie energii otworzyłem dzięki ćwiczeniom propagowanym przez niektórych magów i nie mają one żadnego podłoża religijnego ani nadzwyczajnie tajemniczego czy skomplikowanego.Sa 3.Można powiedzieć ze i taki cel jest tego wpisu. cwiczenia umysłu.1.Koncentracja w szerokim rozumienia tego słowa,z wizualizacja wszystkich dostępnych zmysłów.2.Obserwacja umysłu(która propaguje Eckhart).3.Panowanie nad umysłem w postaci wywoływania w nim pustki.Te cwiczenia może robić nawet dziecko,nawet areligijne,i o niesprecyzowanych poglądach.
    Dlaczego jest to ważne?Jest to broń na siły,które do tej pory były dla człowieka niewidoczne.Silny umysł jest potęgą ,ale umysł w szerszym rozumienia tego słowa.Wszystko jest już w człowieku,tylko nie wszyscy to wiedzą i nie trzeba ani nie powinno sie,szukać na zewnątrz.
    Grzebanie przy czakrach jak to ma na ogół miejsce,bez dobrego przewodnika o których dziś bardzo ciężko,nie jest niczym dobrym.Tak jak mówią taoiści,ciało musi byc odpowiednio przygotowane na przepływ energii.Innaczej w przypadku natychmiastowego otwarcia sie na nie dochodzi do "przepaleń".Efekty nie są przyjemne i przypominają opętania ,brak kontroli nad sobą,z mozliwościami czasowej utraty świadomosci jak w upojeniu alkoholowym.Dla tego są tacy którzy proponują rozruszanie ciała poprzez zajmowanie się punktami drugorzędnymi a nie od razu czakrami,lecz sama natura tych cwiczeń równierz budzi watpliwości.Moge jescze tylko dodać iż nie należy obawiać sie (w wypadku sprawnego umysłu) sytuacji niekorzystnych,czy emocjonalnie burzliwych,chwiejących naszym spokojem.Jest to chowanie głowy w piasek i nienaturalnym zachowaniem.Jeśli ma się odpowiednia kontrole,kazda sytuację konfliktową można zamienic na fascynujacą przygodę i autokonstruktyw.Uciekając przed światem w medytacje czy zamkniecie dla spokoju,człowiek staje się słaby i podatny na ciosy.Naturą jest doświadczać wszystkich jakości i mieć nad nimi panowanie a nie ucieczka do bunkra.Tak daleko się nie zajdzie i do tego zmarnuje życie.Innaczej:Przejawiać należy wszystko:Łacznie z gmiewem i zapalczywoscia a nie sama miłość,jednak ttzeba mieć dojrzałosc aby wiedzieć kiedy,w jaki sposób i czy w ogóle je przejawiać.
    Podsumowywujac:przygotowanie umysłu jest bardzo ważne przy otwieraniu sie na odczówanie energii.Bóle które przy tym sie pojawiają,oznaczają że energia niczym rzeka napotyka przeszkody w swoim przepływie i gromadzi sie w pewnych miejscach.Z czasem powinno to ustąpic.Jesli taka sytuacja staje się nieznosna proponuje uwalnianie jej do ziemi za pomocą umysłu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.
    Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem i wyrażenie swojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń