wtorek, 18 sierpnia 2015

ROZMOWY O KALI, SYMBOLACH, WIEDZY - FRAGMENTY WYBRANE



margo0307 pisze:
Sierpień 11, 2015 o 14:13

"Ciekawe…, co autorzy widowiska chcieli powiedzieć i co może oznaczać umieszczenie na wieżowcu Empire State w Nowym Jorku wizerunku Kali ?"


https://www.youtube.com/watch?v=_aO2_tZlIiQ


JESTEM
Sierpień 11, 2015:
Na filmie… projekcja na budynek NY Empire State wizerunków różnych tzw. bogiń…
A ktoś to nazywa… jakimś „satanistycznym planem dla Nowego Jorku”… ech, każdy interpretuje różne zdarzenia i obrazy po swojemu… według własnego „pakietu” tzw. ja-ego albo… z poziomu zrozumienia tego, co jest czym…

Komentarze:




Ten człowiek, który na początku filmu wypowiada się, a nie ma pojęcia o bogini Kali. Nawet nie wie, jak wymówić jej imię... ech... co za ignorancja :-)

Ludzie, Kali to nie jest „bogini śmierci i destrukcji”, zwłaszcza tej fizyczne, której wielu ludzi panicznie się obawia !!!
Nazywanie jej w ten sposób, to wielkie uproszczenie, zawężenie, etykietowanie znaczy… to przekręt „księcia kłamstwa” symbolizującego wszystkie oddzielone, odrębne ja-ego. Tego samego, co próbował zwodzić Jezusa Chrystusa „medytującego” na pustyni czy Buddę „medytującego” pod drzewem bodhi ;-)

Bogini Kali to SYMBOL pewnych kosmicznych sił (zwanych też boskimi), które przynoszą symboliczną śmierć wybujałym nadmiernie ja-ego Jej wizerunki z naszyjnikiem z głów są symboliczne… bo jest „tą, która ucina głowy cierpiącym ja-ego”.

Tak samo jak Sziwa to SYMBOL pewnych kosmicznych sił (zwanych też boskimi) – wiecznego tańca UMYSŁU, który nawet kiedyś przyjmując formę wyjątkowo pięknej tancerki Gopi wielbiącej przez swój taniec boga Wisznu, spowodował, że Wisznu się zagapił i dlatego jedno z jego wcieleń (awatarów) – Kalkin nie zdążył na czas przybyć na Ziemię, by uratować ją od zagłady. Bo bóg Wisznu się zagapił i dał uwieść iluzji pięknego tańca… To są przypowieści o głębokich przesłaniach (mądrości) zawartych w ich symbolice… A pooddzielane od siebie wzajemnie i od świadomości siebie jako Jedni, wszystkie małe ja-ega boją się Kali, że pościna im głowy i dlatego zwą ją „krwiożerczą boginią”.

Dlaczego z kolei Sziwa jest przedstawiany jako PODDANY KALI na wielu różnych obrazach? Bo Sziwa symbolizuje UMYSŁ, a Kali ŚWIADOMOŚĆ.


Sziwa leży sobie spokojnie z rączką pod głową jakby sobie odpoczywał od „ciężkiej pracy I zabawy”. :-) Te obrazy symbolizują UMYSŁ poddany z ufnością ŚWIADOMOŚCI… ŚWIADOMOŚĆ, której UMYSŁ się PODDAJE. I dlatego znajduje się w błogostanie leżąc sobie spokojnie nawet z noga Kali na jego torsie. Jest nieporuszony…

Podobne są w swojej wymowie wizerunki Matki Boskiej Niepokalanej:


„która starła głowę węża bosą nogą”… WĘŻA... Kusiciela... Księcia Kłamstwa :-)

„Mistycy starają się różnymi środkami – werbalnie, ale także za pomocą obrazów, symboli i wszelkich środków EKSPRESJI ARTYSTYCZNEJ – przekazać to, co w ich doświadczeniu mistycznym jest niewyrażalne.”

Margo0307:
"(..) pytam – w jakim celu zrobiono to widowisko ?"

JESTEM: 
Wygląda na to, że każdy może to zinterpretować po swojemu. Jeden jako przypomnienie o „powrocie Bogini” – świadomości, inny jako jakąś „sataniczną akcję”, a jeszcze inni – jeszcze inaczej…

Ktoś być może przedstawił „Shri Ma” – (w sanskrycie Boska Matka, Uniwersalna Matka albo Matka Uniwersum) z różnych kultur i tradycji. (Brak tam tylko Niepokalanej ;-) )


Możliwe, że to inna forma, ale podobna do tej:
Hymn do Matki Bożej – (Matki wszystkich bogów)


Obrazy, ach, obrazy… wszystkie coś przedstawiają, symbolizują, ale i tak „każdy je odczytuje po swojemu”…

Marek o filmie, na który namiar podała Margo0307:
"Dla mnie to nie jest ciekawe Małgosiu , dla mnie to jest kolejna informacja ,że małpy nie wiedzą w jakim zoo siedzą ."

JESTEM: Kiedy byłam „ludzką małpą”, żyłam i nie byłam świadoma tego. Potem COŚ zaczęło się zmieniać. Zaczęłam na przykład rozpoznawać wcześniej nieświadome wzorce myślenia według których działam jako „ludzka małpa”. I stawałam się coraz bardziej świadomą „ludzką małpą”. Aż wreszcie poczułam siebie jako „ludzką istotę”. Teraz jestem coraz bardziej świadomą „ludzką istotą”. Co będzie dalej? Nie wiem, może zacznę się stawać coraz bardziej świadomą „kosmiczną istotą”? Nie uważam siebie za jakiś wyjątek. Więc nie tylko intuicja, ale i rozsądek, a także moje doświadczenie wskazuje na to, że jest i będzie takich istot coraz więcej.

Marek:
"I oby to były słowa które w ciało się zmienią , jednak analiza proporcji w dotychczasowej historii ludzkości mówi : Nadzieja umiera ostatnia , a jedna jaskółka , co jest metaforą do Ciebie /pełną szacunku / wiosny nie czyni ."

JESTEM: 
Historia zmienną jest. :-) I to ludzie ją tworzą poprzez swoje myślenie, działania i… opowieści.

Ifryt:
„Moim zdaniem problem polega na tym że ludzie w różnych religiach lub naukach mistycznych szukają prawdy, a powinni tam szukać INSPIRACJI, co jest wielką różnicą ;) „

JESTEM: 
Jest wielką różnicą. Tak. Prawdy warto szukać w sobie i o sobie, a na zewnątrz szukać inspiracji i potwierdzenia.

Ifryt:
"Na przykład JESTEM znalazła w hinduiżmie inspiracje dla swego osobistego rozwoju duchowego, co nie znaczy że każdy go tam znajdzie. Mały Budda znalazł inspiracje w Buddyżmie itd…”

JESTEM: 
Na początku poczułam impuls, by poznać trochę różne kultury i tradycje. W tym także te z obu Ameryk (dawne indiańskie). I to mnie w pewien sposób inspirowało, bo szukałam wspólnych korzeni, rdzenia… Na zewnątrz szukałam informacji, inspiracji, a prawdy szukałam w sobie. I dopiero w którymś momencie zaczęłam znajdować potwierdzenie pewnych moich doświadczeń (mistycznych :-) ) i ze snów w różnych tradycjach m.innymi: w tolteckich, buddyjskich, a nawet hinduistycznych i chrześcijańskich,a także majańskich i aborygeńskich. Bo wiedza jest. I do tych, co są gotowi z niej korzystać, ona przychodzi… z wewnątrz i z zewnątrz też – jako potwierdzenie.

Ifryt:
„Moim zdaniem naprzykład religie są do dupy i nudne, cenie je natomiast za to że stanowiły inspiracje dla twórców z poza religi.”

JESTEM: 
Tak. Jest wielu ludzi uważających się np. za chrześcijan uczęszczających do kościoła katolickiego, którzy są mało zainteresowani swoim własnym rozwojem i poszukiwaniem prawdy o sobie. Tak samo bywa w innych religiach. Być może jeszcze większość (ale przecież tego nie wiem) woli zajmować się tym, co na zewnątrz (ocenianiem innych, krytykowaniem, oczernianiem, oczekiwaniami, że inni się zmienią), a autorefleksji jeszcze u takich tyle, co kot napłakał.

Ifryt:
„dlatego naprzykład chyba w tak zwanym „Shiwaiżmie” jest odwrotnie niż twierdzi JESTEM, czyli że Maja jest to igraszka Bogini, a nie Shiwa, który z kolei występuje jako „niszczyciel”.”

JESTEM: 
Tak. cyt.:„Maja (Dewanagari: माया trl. māyā) – samo słowo oznacza coś, czego nie ma; w wedyzmie jest to nadprzyrodzona, iluzoryczna moc bóstwa w formie Dewi; manifestacja boskiej energii; w wedancie i buddyzmie ułuda zasłaniająca rzeczywistość. [W buddyzmie to „pustka, która wcale nie jest pusta”, bo jest pełnią… ;-) ]
(…)
Wg hinduizmu maja oddziałuje głównie poprzez tzw. fałszywe ego (ahamkara), czyli utożsamianie się z materialnym ciałem, oraz poprzez przywiązanie do posiadanych rzeczy (mameti). Pokonanie wpływu mai jest konieczne do wyjścia z cyklu sansary i osiągnięcia wyzwolenia (mokszy *)).”

Według niektórych to Wisznu stworzył maję. Jest wiele pięknych przypowieści… :-)

Natomiast
Mahamaja (wielka Maja) ma moc utrzymywania żywych istot w złudzeniu, a także ma moc wyzwoleniaich z ułudy. Czyli wygląda na to, że jest to symboliczna postać, która jest PODWÓJNA i symbolizuje dwie różne „siły kosmiczne”.

W różnych kulturach są używane różne terminy, interpretacje… w zasadzie tego samego. Ale zróżnicowanie interpretacji bywa tak wielkie i powiązane tak głęboko z wpływami kulturowymi, że trudno doszukać się podobieństw jak np, między Matką Kali a Matką Boską na obrazach powyżej przedstawionych: A przecież nawet w K.K. jest wizerunek „Czarnej Madonny”, a znaczenie tego wizerunku jako symbolu dawno zostało zapomniane albo ukryte. Za to różnych domysłów i legend o tym jest wiele…

MOKSZA I MOKOSZA

*) moksza znaczy: eliminacja złudzeń, iluzji i błędów. cyt. z Wikipedii: „W filozofii hinduistycznej moksza rozumiana jest jako wyzwolenie od iluzji (maja) wywołanej pełną identyfikacją umysłu z myślami oraz percepcjami zmysłowymi, uwięzionymi w świecie form: energii, materii, czasu, przestrzeni oraz zależności przyczynowo-skutkowych (karma), które ograniczają doświadczenie własnej, prawdziwej natury – czystej świadomości, która nie ma żadnej formy.”

Naprawdę kiedyś mnie zadziwiło, że słowo moksza, które oznacza całkowite wyzwolenie jest bardzo bliskie słowu mokosz, Mokosza, Makosz – imię słowiańskiej bogini (niektórzy twierdzą, że boga, ale może to 2w1 ;-) ), która „plecie baje”, a jednak potem je rozpruwa”…

Na przykład na tym obrazku

Mokosza trzyma w dłoniach: róg (obfitości) i dzban – misę… i ma CZTERY RĘCE…jak hinduscy bogowie i boginie. :-) Jest kimś w rodzaju „tkającej”…. Iluzję, SEN, maję? I jednocześnie tą, która budzi… ŚWIADOMOŚCIĄ… ze snu, iluzji, maji? 2 w 1. ;-) Jest przedstawiana jako bogini, a czasem jako bóg. 2 w 1. ;-)

 Ifryt:
Religie jednak są strasznie łopatologiczne, i nastawione na konfrontacje z jakąś częścią siebie, a to cholernie blokuje rozwój, w religijnej drodze coś musi umrzeć i niema przebacz :D”

Tak, są regułki, dogmaty, rytuały, których nie wolno przekraczać, zmieniać – sztywna, oj bardzo sztywna struktura… I podsuwane są np. różne obrazy – symbole, wizerunki bogiń i bogów, a mało kto wie, jaka jest symbolika tych obrazów i ich znaczenie.
Ciekawostka: „Greckie słowo – rzeczownik σύμβολον sýmbolon oznaczało niewielki, rozłamany na pół… Połówki stanowiły znak rozpoznawczy dla dwóch osób, które łączyła jakaś więź – przyjaźń, pokrewieństwo, interesy, obowiązki, uczucia.” Ale już czasownik συμβάλλω symbállo oznaczał „zbieram” lub „porównuję, składam, łączę”.

Margo0307:
"No i proszę…, kolejne podobieństwo… – znowu mamy dzban z… wylewającą się z niego wodą…, podobnie jak… w symbolu Wodnika i karty Tarota Umiarkowanie… "




Słowo – wodnik – oznacza: „Ten, który leje wodę” i symbolizuje „Tego, który odwraca porządek rzeczy”
Dzban to symbol jego umysłu, który opróżnia ze swoich myśli i idei…
Wodnik przynależy do żywiołu Powietrza ale… jego znak graficzny – jak widać – przedstawia dwie poziome fale…"

JESTEM: 
Umiarkowanie = Integracja:

Umożliwia naturalny, harmonijny przepływ…


Dwa kielichy, dwa dzbany i dwie „substancje”… mieszane ze sobą… Tu tez dwa dzbany:



I warzenie = ważenie…

Kiedyś NNKA pisała lub cytowała:
Oba pasma radiacji przypominają drgające krosno, tyle tylko że tkające rezonans, a nie tkaninę. Wspólny rezonans niższego zapisu genetycznego i wyższego zapisu galaktycznego tworzy kompletny program pamięci planety, zwany Bankiem PSI czyli z jednym z Żywiołow. Bank PSI, funkcjonujący w obszarze interaktywnej membrany pasm radiacji, wywołuje coś, co Rupert Sheldrake nazywa polem morfogenetycznym. Pola morfogenetyczne to nasycone pamięcią podpola Banku PSI, odpowiadające za podtrzymywanie różnorodnych form życia organicznego.

To, co tutaj opisujemy, jest inteligentną strukturą planety uznawanej za żywy organizm. Ale i tak jest to tylko cichym echem hipotezy przedstawionej przez Jamesa Lovelocka w Gaia Hypothesis, który uważa, że Ziemia jest świadomie rozwijającą się istotą.”

Margo0307:
"Ach, kochana JESTEM :) wkleiłaś kartę Integracja pochodzącą z kart Tarota Osho, o których jakoś… zupełnie zapomniałam…, i bardzo dziękuję Tobie za przypomnienie :) <3

Poniżej wybrane fragmenty interpretacji:
„…W człowieku jest konflikt.
Jeśli nie zostanie on rozwiązany w nim – nigdzie nie może zostać rozwiązany.
Polityka jest w tobie, między dwiema częściami twojego umysłu…
Integracja, krystalizacja istnienia, to nic innego jak tylko te dwa umysły stające się jednym, wewnętrzne spotkanie aspektu męskiego z aspektem żeńskim, spotkanie yin z yang, lewego z prawym, logiki z nie-logiką, Platona z Arystotelesem…
Obrazem Integracji jest… unio mystica – połączenie przeciwieństw.
Czas spotkania dualizmów życia doznawanych wcześniej :)
Zamiast nocy przeciwstawiającej się dniu, czy ciemności dławiącej światło, widzimy jak dualizmy współistnieją, tworząc jednolitą całość, nieskończenie przemieniając się w sobie, a każdy z nich w swej głębi zawiera nasienie tego, co jest jego przeciwieństwem…”
Jesteśmy coraz bliżej… i bliżej… :)
Zaskakują trybiki i jak… poszczególne elementy – puzzelki wskakują na swoje miejsce… :) wyłaniając coraz to wyraźniej obraz… Całości :) "

JESTEM: 
Tak, dziękuję, kochana Margo, za ten nasz dialog.
Nagle zobaczyłam, że róg i dzban w dłoniach Mokoszy to przecież dwa naczynia:

Nie rozpoznaję jednak, co ona trzyma w trzeciej dłoni, bo czwartą ma pustą… Mam na razie tylko takie skojarzenia… z grzebieniem do czesania przędzy… albo… z księgą Milczącej Wiedzy… (no chyba, że to jedno i to samo ;-) ). ciąg dalszy w następnej notce pt. MILCZĄCA WIEDZA... która może wkrótce się pojawi...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz