środa, 13 maja 2015

EWOLUCJA ŚWIADOMOŚCI... I TRÓJJEDNIA...



Marek napisał:

„Przykład z życia: wielokrotnie stawiałem WJ [Wyższej Jaźni] pytania, na które dostawałem odpowiedź w postaci miliona obrazów w ciągu sekundy. Owszem przez ułamek chwili wiedziałem, że znam odpowiedź, jednak po następnym ułamku czasu już jej nie było w głowie, nie pamiętałem jej.”

Zainspirowałeś mnie Marku. Dziękuję.

1. Zapamiętywanie

W moim „doświadczeniu” było podobnie na początku. Potem to się zaczęło zmieniać. Któregoś dnia zdałam sobie sprawę z tego, że w czasie takich medytacji, kontemplacji – wglądów w siebie,   a nawet w snach przychodziła do mnie niesamowita, bardzo klarowna, przejrzysta wiedza (nazwę ją wiedzą spoza „matrixa”) – wiedzą ze Źródła, (tego, co nazywasz Wyższą Jaźnią?) i nawet prosiłam ;-) o to, by móc ją zapamiętać. Niestety, to nie udawało się. Dlaczego? Ano dlatego, że kiedyś byłam bardzo przywiązana do wielu różnych przekonań na swój temat i na temat innych oraz świata mnie otaczającego. Byłam zajęta ciągłym... ocenianiem, porównywaniem, wartościowaniem, oczekiwaniami, krytykowaniem, oskarżaniem itp. Po prostu: działałam nieświadomie według wielu wzorców „matrixa”. I możliwości mojego umysłu były mocno ograniczone tzw. ja-ego.

Któregoś dnia jednak pojawiła się we mnie bardzo silna potrzeba rozpoznawania tych nieświadomych wzorców. Gdy zaczęłam poznawać te wzorce, według których wcześniej działałam nieświadomie, zaczęłam od wyciągania ich na poziom świadomości (z nieświadomości *)). I w ten sposób poszerzała się moja „indywidualna” (samo)świadomość. W rezultacie zaczęłam zapamiętywać coraz "więcej". Zaczęłam też odbierać "informacje" w inny sposób, jakby jakimś dodatkowym zmysłem (ponoć 6. zmysł też należy do ego-ja?). Moja świadomość zaczęła „ekspandować”, jakby z indywidualnej stawała się coraz bardziej „zbiorową”… I zaczęła przychodzić do mnie wiedza, której nigdy wcześniej bym się nie spodziewała, a nawet wyobrazić bym sobie nie umiała, nie mogła.

2. Zadawanie pytań

Nie stosowałam metody zadawania pytań w moich "kontemplacjach, medytacjach". W każdym razie bardzo rzadko. Miałam natomiast na początku coś jak intencję, która kiedyś „nagle” się przejawiła. Jedna to było np. ‚uzdrawianie siebie', a druga np. ‚doświadczenie miłości wszechogarniającej’. I przez jakiś czas te intencje były moimi ‚drogowskazami’. Pozostawałam otwarta na to, co mogę przyjąć. I okazuje się, że zawsze otrzymywałam – bez zadawania pytań – takie informacje, które byłam "gotowa" przyjąć. bo jak nie byłam "gotowa" ich przyjąć, to one "uciekały" i nie mogłam ich zapamiętać.

Zrozumiałam wtedy, że zawsze otrzymujemy to, na co jesteśmy w jakiś sposób „gotowi”. I zapamiętujemy to, co „gotowi” jesteśmy zapamiętać. Więc zadawanie pytań z poziomu umysłu ograniczonego ja-ego i tak uniemożliwiało mi otrzymanie klarownych i przejrzystych odpowiedzi -informacji. Zadawanie pytań nawet utrudnia zapamiętywanie odpowiedzi, na które nie jesteśmy „gotowi”. Bywa, że jeśli nawet wtedy coś zapamiętujemy, to te odpowiedzi-informacje odpowiednio „obrabiamy” za pomocą naszych ja-ego tak, że np. z białej świetlistej kulki otrzymujemy biały talerz, a z czarnej kropki lub dziurki robimy zasysającego potwora. ;-)

Nasz ludzki umysł jest ograniczony tzw. ja-ego, które jest czymś w rodzaju „utwardzonej struktury" wzorców działania, których w pewnym stopniu nie jesteśmy świadomi. Stąd często pisałam o „projektowaniu swoich nieświadomych wzorców na innych”. Jeśli jakiś wzorzec działania jest nieuświadomiony, to nawet nie jesteśmy w stanie dostrzec, że według tego wzorca działamy, ale posądzamy, oskarżamy o to innych albo widzimy to u innych i to nas bardzo denerwuje, irytuje czy złości. To oznaka, że nieświadomy wzorzec działa… Tak to działa, „taka to gra poprzez ego-ja się toczy w… „matrixie” :-) – z tego, co rozpoznałam i zrozumiałam. Pomogła mi w tych rozpoznaniach metoda pracy z LUSTREM .

3. „Wewnętrzny tłumacz”.

Właśnie poziom klarowności czy też przejrzystości „tłumaczenia” tego, co ‚widzimy’ czy ‚słyszymy’ w naszej kontemplacji (medytacji, wizji a nawet snach), jest zależny od zakresu naszej indywidualnej (samo)świadomości. I wzorce ego stanowią spore ograniczenie dla wewnętrznego ‚tłumacza’. Prosty i nieco zabawny przykład:

Byłam młodą kobietą. Nigdy w życiu nie miałam wąsów i nie kręciłam nimi. W kontemplacji (wizji) „widziałam coś… jakby mężczyzna „dłubał w nosie, kręcił kulki i pstrykał nimi.” Nie byłam wtedy w stanie zobaczyć mężczyzny kręcącego wąsa, bo ‚wewnętrzny tłumacz’ tłumaczy zawsze na podstawie naszej osobistej pamięci; w oparciu o naszą osobistą pamięć. Oczywiście, jeśli nie miałabym wtedy tak mocno ograniczonej swoim ego świadomości i pamięci, „zobaczyłabym” po prostu… mężczyznę kręcącego wąsa. Ale wtedy na ten obraz nałożył mi się ten ‚zapamiętany’ z dzieciństwa’ – „dłubania w nosie”. ;-) Na tamtym poziomie mojej świadomości mój ‚wewnętrzny tłumacz’ nie mógł przetłumaczyć tego obrazu w sposób klarowny i przejrzysty.

A jednak ‚wewnętrzny tłumacz’ może się rozwijać, bo wraz z rozwojem naszej świadomości przywracana jest pamięć. (Ta pamięć, która w naszym rozwoju jest nam potrzebna.) Na przykład wtedy, kiedy nasza osobista pamięć sięga np. do pamięci komórkowej czy nawet tej zapisanej w DNA. A nasza pamięć sięga tym głębiej, im bardziej poszerzona staje się indywidualna (samo)świadomość. I nie chodzi tu wcale o wchodzenie tylko w przeszłość historyczną czy nawet kosmiczną czyli „rozciągniętą w czasie i przestrzeni”, bo może to być sięganie pamięcią np, do różnych światów równoległych, a nawet do różnych form np.: człowieka, rośliny, zwierzęcia, istoty boskiej czy nawet… bakterii albo atomu lub… światła… itd. chodzi tu o łączenie na poziomie świadomości różnych cząstek SIEBIE. Miałam bardzo wiele takich zdarzeń - "doświadczeń", a wiele z nich działo się w śnieniu, choć nie tylko. (także notka o "Podróżach" ŚWIADOMOŚCI).

4. Potrójna świadomość.

Świadomość została podzielona na 3 „strefy”: nad-świadomość, świadomość i podświadomość. Te trzy „strefy” świadomości są jednak JEDNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ… przejawiającą się jakby w trzech różnych „stanach” czy „poziomach” lub „obszarach”.

Dla mnie świadomość to coś jak… ‚esencja’. Z nią jest podobnie jak z innym „trójcami”...

W chrześcijaństwie na przykład mamy trójcę:
Syn, Ojciec i Duch Święty. 
Bóg jest Bogiem Trójjedynym, istniejącym jako trzy [stany/formy] „podstawowej esencji” pozostające jednocześnie jednym Bytem – jedną ISTOTĄ.

W hinduizmie występuje podobna trójca:
Brahman, atman i dżiwa… 
Brahman – (odpowiednik „Ducha Świętego”) – to bezosobowy aspekt Absolutu posiadający w pełni cechę wieczności (sat). 
Atman – (odpowiednik „Ojca”) – określenie duszy rozumianej jako „jaźń”, obecna w każdej żywej istocie. Atman jest tożsamy z całym wszechświatem, „wszystkim co jest” czyli Brahmanem.
”Dżiwa – (odpowiednik „Syna”) – to „dusza indywidualna” uwikłana w świecie inaczej wyodrębnione, indywidualne ja-ego, odseparowane świadomością od bycia jednym z atmanem i Brahmanem. Tak samo dżiwa jest utożsamiana z atmanem, ponieważ tak jak atman nie posiada ona początku. „Atman jest więc kluczem do wyzwolenia, jedyną drogą poznania Brahmana – prawdziwej rzeczywistości i najwyższej, transcendentnej zasady bytu. Poznanie atmana-brahmana jest możliwe przez wgląd w siebie, przy czym należy posłużyć się intuicją, by obejść przesłaniającego atmana to, co osobowe, a związane z bieżącą inkarnacją czyli ego, które omamione mają ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot."

Podobnie w chrześcijaństwie ‚poznanie’ Ojca (reprezentującego naszą podświadomość) następuje przez Syna (reprezentującego indywidualną świadomość), a ‚poznanie’ Ducha Świętego (reprezentującego naszą nad-świadomość) następuje przez Syna, ale tylko poprzez ‚poznanie’ Ojca (reprezentującego naszą podświadomość). I dopiero wtedy może otworzyć się „brama” na ‚poznanie’ Ducha Świętego. Wtedy wszystkie trzy „formy” czy też „przejawy” owej „podstawowej esencji” jaką jest ŚWIADOMOŚĆ, stają się „na powrót”… jednocześnie jednym Bytem, jedną ISTOTĄ.

cyt.: „Poznanie atmana-brahmana jest możliwe przez wgląd w siebie, przy czym należy posłużyć się intuicją, by obejść przesłaniające atmana wszystko to, co osobowe, a związane z bieżącą inkarnacją czyli ego, które omamione mają ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot, co blokuje to poznanie.”

Czym jest to „obchodzenie”? Jak i czy można „obejść’ przesłaniające atmana wszystko to, co osobowe, a związane z ego? Czy „obchodzenie” wszystkiego tego, co związane z bieżącą inkarnacją czyli ego nie będzie szukaniem „ścieżki na skróty”, co spowoduje, że i tak nie zmieniamy naszej percepcji ani świadomości? A wtedy na podobieństwo dwuwymiarowych Płaszczaków – nawet jeśli podróżujemy po trójwymiarowym lub więcej wymiarowym świecie – możemy widzieć przeróżne, dziwne, fantastyczne, zatykające dech w piersiach zjawiska. Mimo to wszystkie nasze interpretacje tych zjawisk nie są w stanie oddać ich… „charakteru”. Niby można próbować „obejść” ja-ego, ale można zrobić też coś innego, np. poluzowywać strukturę naszego ja-ego… i poszerzać „zakres” indywidualnej świadomości.

Mamy więc coś, co symbolizuje jakby trzy „poziomy istnienia"… o zróżnicowanej (samo-)świadomości: 

a) indywidualna, 
b) zbiorowa 
c) absolutna.

W tym rozumieniu „trójcy świadomościowej” mamy:

a) świadomość indywidualna – to świadomość każdej indywidualnej osoby powiązana z tzw, ja -ego. (Tu przykład: Dżiwa w hinduiźmie i Syn z Trójcy Świętej w chrześcijaństwie)

b) świadomość zbiorowa – to inaczej podświadomość (dla) każdej indywidualnej osoby – podświadomość jest wszystkimi wzorcami myślenia i działania związanego z całą zbiorowością wszystkich istot (z pamięcią tego, kim „byliśmy”, choć w rezultacie bardziej tego, kim jesteśmy ;-) . (Tu przykład: Atman i Ojciec z Trójcy Świętej)

c) świadomość absolutna – to inaczej nad-świadomość (dla) każdej indywidualnej osoby -nadświadomość obejmująca Wszystko Co Jest. (Tu przykład: Brahman i Duch Święty z Trójcy Świętej).

Dla świadomości indywidualnej człowieka obie strefy: podświadomości i nad-świadomości często bywają „zakryte”. Jednak, gdy zaczynamy odkrywać swoje wcześniej nieświadome wzorce – te „matrixowe” (myślenia i działania), to nasza (samo)świadomość poszerza się, ekspanduje… I z „indywidualnej” staje się coraz bardziej „zbiorową”. Podświadomość zostaje przetransformowana w świadomość „zbiorową”… indywidualnej osobowości, (ponieważ osoba w tym „procesie” czy „zdarzeniu” zamienia się w osobowość). Dzieje się tak, gdyż istota ludzka przestaje utożsamiać się z wyłącznie indywidualnym ja-ego, ciałem, myślami, przekonaniami, płcią, zawodem, społeczeństwem czy narodem… itd., a nawet gatunkiem czy rodzajem.

W dalszym procesie z coraz bardziej „zbiorowej” świadomości indywidualna świadomość „ekspanduje” coraz bardziej aż zaczyna stawać się… coraz bardziej „absolutną” świadomością… Wtedy, gdy odpuszczamy oceny, osądy, oczekiwania i wychodzimy z dualnego rozdarcia… itp.
To wszystko dzieje się na poziomie świadomości, a nie umysłu. Natomiast umysł podąża za świadomością.

Dodam jeszcze, że tzw. „spontaniczne, głębokie przebudzenie” zdarzyć się może, kiedy nasza tzw. karma zostaje „wyzerowana”.

Marek napisał:
„Próby tłumaczenia „błysków ” świadomości w umyśle znam z autopsji i doświadczenie to mówi mi, że zazwyczaj jest to niewykonalne lub sam proces przekładania tej informacji na myśli zanieczyszcza lub rozmywa sedno świadomościowego przekazu.”

Też tak myślałam. Jednak dostrzegłam, że te „błyski świadomości w umyśle” z czasem, gdy robimy im miejsce w umyśle oczyszczając nasz umysł np. ze starych wzorców myślenia, te „błyski” zaczynają „coś robić” w naszych ciałach… Jakby nasze ciała stawały się bardziej świadome… A próby opisu tych „błysków” świadomości w umyśle czy pewnych „stanów” czy „doświadczeń” czy „zrozumienia” z nimi związanych są czytelne dla tych, którym przydarzyło się coś podobnego.

Wiesz, jak byłam młoda, to przyszła do mnie taka myśl, że… jesteśmy tu teraz po to, by w materię „wdmuchiwać/wpompowywać” MIŁOŚĆ…:-), a MIŁOŚĆ jest dla mnie tożsama ze ŚWIADOMOŚCIĄ i ZROZUMIENIEM. To też coś jak trójjednia...


I pozdrawiam z przestrzeni, w której ziarna wszystkich pytań rodzą się z odpowiedzi. :-)

___________________________

*) To, co inni nazywają podświadomością i nadświadomością, dla siebie określałam ogólnie jako nieświadomość. 
___________________________

p.s. W buddyzmie też jest „trójca” w postaci „trzech ciał Buddy”:
1. dharmakaja
2. sambhogakaja
3. nirmanakaja
ale buddyści z różnych „szkół” to tłumaczą na wiele różnych sposobów. :-)

___________________________

DODANE 19.05.2015

Kolejna Trójjednia:

Namkhai Norbu Rinpoche w książce „Kryształ i ścieżka światła. Sutra, Tantra i Dzogczen” pisze między innymi o trzech aspektach praktyki. Nazywają się one zgodnie ze starą tradycją:

1. PODSTAWA
2. ŚCIEŻKA
3. OWOC

Podstawa istnieje od samego początku, czysta i sama w sobie doskonała – nie potrzeba jej stwarzać. Istnieje w każdej istocie i nie może zostać zniszczona, chociaż traci się jej doświadczenie, kiedy popada się w dualizm. Zostaje wtedy czasowo zasłonięta przez interakcję negatywnych stanów umysłu, związanych z namiętnościami przywiązania i awersji, które powstają z korzenia niewiedzy dualistycznego widzenia. Podstawy nie powinno się jednak obiektywizować jako rzeczy istniejącej samej z siebie; stanowi ona bowiem stan lub warunek Istnienia. W zwykłym człowieku jest ona ukryta, manifestuje się w urzeczywistnionym.

Na Ścieżce wszystko związane jest z tym, w jaki sposób należy pracować, aby wyjść z dualistycznych uwarunkowań i dotrzeć do urzeczywistnienia. Nawet jeśli mistrz bezpośrednio przekaże wprowadzenie do pierwotnego stanu, poda jego opis oraz sposób, w jaki się przejawia, to jednak problemem pozostaje to, że sami tkwimy zamknięci  w  klatce naszych  własnych ograniczeń. Potrzebujemy klucza otwierającego klatkę, metody, dzięki której rzeczywiste stanie się to, co do tej pory było  jedynie intelektualnym zrozumieniem.”

OWOC CZYLI URZECZYWISTNIENIE. Osiągnąć urzeczywistnienie to znaczy uczynić realnym to, co jest naszym stanem od samego początku, czyli Podstawą. Urzeczywistnienie nie jest czymś, co ma zostać dopiero skonstruowane. Jest to wrodzony nam od samego początku stan. Ścieżka jest już dokładnie wejściem w pierwotny stan, będący zarówno Podstawą, jak i Owocem.”