sobota, 29 sierpnia 2015

ILE MAŁPY, ILE CZŁOWIECZEŃSTWA, A ILE BOSKOŚCI... CZYLI ILE ŚWIADOMOŚCI TEGO, KIM CZYM JESTEŚMY, JEST W NAS?


Marek:
„Ciało jest od małpy , Jestem jest od JESTEM …… w zależności ile w kim pierwszego lub drugiego może mówić jestem małpą albo jestem – Jestem .
Napisałem co uważam .”

Dziękuję za inspiracje. Niektórzy twierdzą, że ludzkie ciało pochodzi od małpy. I można powiedzieć, że ludzkie ciało jest od małpy…

Czy wiele, wiele lat temu, gdy przechodziła przez Ziemię ogromna fala świadomości (podobna do tej, która kilka lat temu się pojawiła i nadal nas „porywa”), czy wtedy małpy mogły sobie wyobrazić, że mogą stać się ludźmi? Nie mogły sobie tego wyobrazić. Ale te, które podążyły za tą ogromną falą świadomości, stały się tym, czego nie mogły sobie wyobrazić – istotami ludzkimi. 

A te małpki, które nie podążyły za ową falą świadomości, w których był zbyt duży opór (taki, jak obecnie część ludzi nadal przejawia, a co można nazwać (j)ego-ja, to, co ma-ja), te małpki wówczas pozostały małpami.

Ludzkie ciało, nawet jeśli w swej części jest „odmałpie”, ma swoje piękno i jest wspaniałym „wehikułem” w tym świecie. Kocham każdą istotę, te małpie też. Bo wszyscy razem jesteśmy wspaniałymi cząstkami Całości.

Po co tu jesteśmy w tych "odmałpich" ciałach? By się na przykład nadal rozwijać, podróżować, manifestować, poznawać, by zrozumieć SIEBIE. A rozwijając się na przykład "uczymy się" w każdej sytuacji reagować tu i teraz coraz bardziej świadomie. A co to znaczy reagować tu i teraz coraz bardziej świadomie? To każdy indywidualnie musi odkryć – doświadczyć tego sam/a, jeśli tego będzie potrzebować, będzie gotowa/y.

Ogromna fala świadomości ruszyła, wręcz wybuchła w nocy z 22. na 23 grudnia 2012. Widziałam wybuchy tej energii. I od czasu do czasu, (jak to z mniejszymi falami na jednej ogromnej fali bywa) pojawiają się kolejne mniejsze fale… i zgodnie z moimi „wizjami” :-) ta ogromna fala świadomości będzie nas „oblewać, przenikać" i będziemy poddani jej wpływom przez około 35-40 lat.

Ta ogromna fala ruszyła, wręcz wybuchła w nocy z 22. na 23grudnia 2012. (wiem, że nie tylko dla mnie :-) ) Choć pierwszy jej „dotyk” pojawił się jeszcze wcześniej… mniej więcej w końcówce lat 90.tych ubiegłego wieku.

Do czego ta fala świadomości nas "doprowadzi"? Nie wiadomo. Niektórych do wyzwolenia z tzw. Matrixa, MA-JA, odkrycia iluzji (j)ego -ja ... Bo gdy poprzez nasze (j)ego -ja tkwimy w odcięciu od innych cząstek (j)ego-ja, to jesteśmy zaangażowani w walkę, wojny, konflikty z innymi cząstkami Całości, Jedni, jaką JESTEŚMY. Wtedy nadal tkwimy w Matrixie, iluzji...Maji, co ma-ja...

To, co zwane jest (j)ego-postrzegam jako opór. Struktura tworząca opór poluzowuje się, gdy to, co „się wije” przyjmujemy w wewnętrznej przestrzeni. Wtedy opór maleje, aż w pewnym momencie zanika… (*1) I wszystko "staje się" takie, jakie jest, jest tym, czym, kim jest i przejawia się w wolności i harmonii… Z tej perspektywy to nawet już ja-ego nie istnieje, bo postrzegane jest wyłącznie jako względnie chwilowe opory przed tym, co chciałoby się przejawić w radości i wolności czyli przed doświadczeniami dającymi nam możliwość poznawania i zrozumienia SIEBIE… Kiedy opór maleje, odpuszcza, wtedy może w nas pojawić się przestrzeń dla całkiem (względnie) nowych sposobów działania, współtworzenia i całkiem nowych relacji z innymi… Nazywam to umownie przechodzeniem do Piątego Świata Harmonii. Odpuszczamy walkę z kimkolwiek i czymkolwiek, czemu wcześniej stawialiśmy opór, czego wypieraliśmy się jako odrębne, oddzielone od siebie wzajemnie (j)ego-ja.

Walka (*2) może trwać nadal na rożnych poziomach tzw. Matriksa, ziemskich i kosmicznych. „Jak na górze, tak i na dole” oraz ” jak na dole, tak i na górze”. Ale ona nas już nie dotyczy. Stajemy się dla walczących cząstek "nietykalni", nieuchwytni. Ponieważ je także obejmujemy, przyjmujemy je wszystkie bez wyjątku w wewnętrznej przestrzeni, która się stajemy.

Zatem walka, wojna wciąż dla niektórych ludzi zadziewa się na różnych poziomach Matriksa, jak widać nawet i tych „kosmicznych”, ale to wciąż jest „obszar” tzw. sansary, w którym odbywa się „kręcenie na karuzeli w kole tzw. karmy.  Kręcimy się na tej karuzeli bez świadomości tego, kim jesteśmy, czym jest ten cały Matriks, tzw. MA-JA, iluzja… Ale jak ktoś ma (jest gotowa/wy) wyjść z owego Matriksa, musi zakończyć walkę. Bo gdy iluzja się rozpływa, nie ma ani wygranej ani przegranej, nie ma już zwycięzców i zwyciężonych. Kończy się gra w wojny „świetlistych” i „ciemnych”. Dlatego „klucz i zamek” to… czyste serce i czysty umysł. Reszta to MA-JA, iluzja utrzymująca ludzkie istoty w oddzieleniu od Jedni, Całości i innych jej cząstek, w zapomnieniu o tym, kim, czym JESTEŚMY.

Oczywiście, można utożsamiać się wyłącznie z małpim lub ludzkim ciałem, a nawet wyobrażać sobie swoje boskie ciało. Jednak walka, wojny i gry toczone są także przez tzw. Bogów, na „boskich” poziomach. I to nadal jest kręceniem się na karuzeli sansary... toczone są walki, wojny różnych „świetlistych” z „ciemnymi”. (*3)

Na przykład buddyjskie Koło sansary zawiera w sobie sześć światów. W tym także i boski (ze swoim ziemskim i kosmicznym poziomem) i ludzki, a także zwierzęcy :

Świat istot piekielnych
Świat głodnych duchów
Świat zwierząt
Świat ludzi
Świat aśurów (półbogów)
Świat bogów

Do którego świata można by „przypisać” np. totalnie uzależnionych alkoholików lub ludzi uzależnionych od seksu czy ludzi fanatyków jakichś idei?

Każdy człowiek jest istotą, która (w pewnej cząstce SIEBIE) przynależy do każdego z tych sześciu światów. Ale w zapomnieniu, kim, czym jest, może utożsamiać się wyłącznie np. z ciałem fizycznym małpim, ludzkim lub boskim. Niektórzy bardziej „identyfikują się” z tą częścią SIEBIE, która przynależy do zwierzęcego ciała, a inni do ludzkiego, a jeszcze inni do boskiego lub jeszcze innego ciała lub świata. Jest też możliwość zmiany tej tożsamości... gdy ekspanduje nasza świadomość...

„Sansara – dosłownie oznacza nieustanne wędrowanie, czyli kołowrót narodzin i śmierci, cykl reinkarnacji, któremu od niezmierzonego okresu podlegają wszystkie żywe istoty włącznie z istotami boskimi (dewy). Po każdym kolejnym wcieleniu następne jest „wybierane” w zależności od nagromadzonej karmy. ”

Oczywiście wyzwolenie jest możliwe…  "Zrozumienie prowadzi do wyzwolenia". Wyzwolenie to niektórzy nazywają nirwaną...

„W buddyzmie sansara oznacza również cykl przemian, któremu podlegają wszelkie byty i zjawiska włącznie z naszymi myślami, uczuciami i ciałami. Jest to powtarzany w nieskończoność proces tworzenia i upadku.(…) tendencja do ciągłego tworzenia światów i zamieszkiwania ich. Gdy jeden świat upada, znika, ty tworzysz inny i idziesz do niego. Dla Ciebie ten stary świat wtedy znika lub upada. W tym samym czasie spotykasz innych ludzi, którzy tak jak ty stworzyli swoje własne światy.” I wtedy zaczynacie razem Śnić wspólny SEN. Świadomie bardziej lub mniej…

Podobną wiedzę przekazują inne „tradycje”, nie tylko buddyjskie, np. pradawne tolteckie czy aborygeńskie, które przez tysiące lat były uznawane za „prymitywne”… ha, ha, ha… (no i wiele innych też)

Bo ta wiedza jest w nas. W każdej i każdym. Między innymi w naszych „śmieciowych” DNA, w naszych ciałach, sercach… Jesteśmy wciąż inspirowani tym, co przejawia się na zewnątrz nas, bo ta inna część nas, która jest przebudzoną ze snu (poza kołem sansary), wciąż jest z nami i „śpiewa” dla nas, wola nas, wibruje nas, rozwibrowuje...  Jak ta FALA ŚWIADOMOŚCI, pod której wpływem jesteśmy teraz. Jednak prawdę możemy odnaleźć wyłącznie w SOBIE, a wtedy i na zewnątrz przejawia się jej potwierdzenie.

Jedne (j)ego-ja stawia mniejszy opór, a inne większy opór ogromnej fali świadomości. Te, które stawiają większy opór, są mocno przywiązane do wzorców według których działają, nadal często nieświadome swojego odłączenia, oddzielenia od innych części Całości, Jedni.

Margo0307:

"Z doświadczeń życia w dualizmie wynika jednoznacznie, że… owa – jakbyśmy ją tu nazwali – „ciemna strona mocy” lub inaczej – strażnicy obecnego matrixa – potrafią się narzucać i naprzykrzać i… to bardzo…"

Strażnicy... to tylko nasi sprzymierzeńcy, którzy nas straszą, bo wypróbowują nas i naszą odwagę. Nie dopuszczają do wyjścia z Matrixa tych, którzy są bojaźliwi i nieprzygotowani do wyjścia. Potrzebna ogromnej energii, by te "granice" przekroczyć. Ci strażnicy to róznego rodzaju potwory, demony, smoki itp., itd. w zalezności od naszych "upodobań". A i tak są to manifestacje bezosobowej energii, a tylko my przez swoje lęki przekształcamy tę energię w różnego rodzaju piekielne, ciemne stwory-potwory. Podobne funkcje spełniają różni strażnicy w buddyzmie.

Margo0307:

Wybiera podobne doświadczenia na poziomie tzw. duszy. Natomiast np. istota ludzka może być wciąż nieświadoma tych wyborów, ponieważ tkwi w tym świecie dualizmów - w kole karmy, sansary, Matrixie. Ale i tak ta istota (dusza) jest tak samo istotna w swej istocie jak i ta, której „świadomość pozwala na podejmowanie decyzji i planowanie kolejnego życia w sposób dla niej rozwojowy.”

Ponieważ nirwana nie jest ani lepsza ani ważniejsza, ani bardziej rozwojowa niż sansara… 
Przebudzenie nie jest lepsze ani bardziej wartościowe od spania, choć zazwyczaj spanie jest mniej świadome i mniej zrozumiałe niż przebudzenie, i prawie tylko to je od siebie rozróżnia. Natomiast nirwana jest „poza”np. pożądaniem, oczekiwaniami, ocenami i przywiązaniem do nich, a sansara opiera się na nich.

..."Jeśli próbujesz ich (j)ego zniszczyć, by ich ocalić, oni będą próbowali zniszczyć ciebie, by ocalić (j)ego. Podziwiaj więc elegancję „przeciwnika”. (…) (J)ego największy kant polega na tym, że ludzie wierzą, że są nim, bo tak się z różnymi myślami i przekonaniami utożsamili, że zapomnieli kim, czym są {w oddzieleniu od innych cząstek Całości, Jedni, innych odrębnych (j)ego}. Cokolwiek przeciwko (j)ego powiesz, uczynisz, zaatakuje cię z jeszcze większą siłą, ponieważ to ty atakujesz tę cząstkę SIEBIE próbując ich ocalić. Dotrzeć do (j)ego, by się połączyło, można w bezpośrednim spotkaniu i tylko wtedy, gdy ktoś się otwiera na nieznane, a ty działasz z przestrzeni serca. Inaczej jakiekolwiek próby przekonywania o prawdzie zawsze powodują intensyfikacje działań (j)ego.
Więc w wolności się dziele, a (j)ego niech robi, co chce…

I nie bierz niczego…
do siebie,
kochane (j)ego.

Margo0307:


Tak, kochana, nasza… wcześniej bardzo ograniczona przywiązaniem do pewnych wzorców i przekonań świadomość…"nie zdawała sobie sprawy" z tego, że możemy zacząć dostrzegać pewne zjawiska wokół nas, które są, ale które były dla nas (z powodu naszej ograniczonej świadomości i blokad pomiędzy neuronami w naszych mózgach) niedostrzegalne na poziomie percepcji i niemożliwe do zrozumienia.


Dzięki za to przypomnienie, kochana Margo0307.
Cudownym było dla mnie to, że w bardzo wyrazistym i świadomym śnieniu http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/06/udraznianie-przepywu-pomiedzy-neutronami.html przyszło do mnie „ćwiczenie oddechowe”, które miało wspomagać łączenie ze sobą neuronów prawej i lewej półkuli mózgu. To umożliwiło mi „otwarcie” na nowe… z-rozumienie. A Margo0307 zostawiła tam wtedy swój komentarz:

margo030718 czerwca 2013 23:44

Taka wiedza” przejawiała się w moich snach, ponieważ te „ćwiczenia praktyczne” dla mnie były potrzebne i wspierające. Dla innych niekoniecznie. ;-) Ale dzielę się tym w wolności z innymi. Może komuś też się przydadzą?

________________________________________________________

(*1)
Widziałam, że wszystkie żywe istoty emanują z siebie coś jak… bąble energetyczne różnie drgające – o różnych częstotliwościach. Różne częstotliwości tych bąbli odpowiadają różnym emocjom i uczuciom. To są drgające bąble emocji i uczuć… Jest ich pełno w środowisku Ziemi.
(…)
Któregoś dnia też miałam takie doświadczenie, że zobaczyłam takie bąble latające przede mną. W sali było kilkadziesiąt osób. Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.

(*2) o walce http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html

(*3) matriks jako świat kradzieży energii http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/swiat-kradziezy-energii-zycia-i-wyjscie.html


________________________________________________________

Margo0307:
"Dzisiejszej nocy miałam sny… Dziwne sny…, których w zasadzie… nie pamiętam ale… kiedy tak sobie rano rozmyślałam o tych snach…, zaświtało mi, że…
Każdy z nas kroczy swoją, wybraną ścieżką… a wszystkie te ścieżki prowadzą nas do Prawdy…
Każdy z nas zaczyna swoją ścieżkę różnie, z innego punktu ale… wszystkie te ścieżki kończą się tak samo – z-rozumieniem :)
Wszystko jest grą naszych przekonań…, a z-rozumienie jest wszystkim…, jest kompletne… samo w sobie… :)

Z-rozumienie jednak, wciąż jeszcze przychodzi nam z wysiłkiem, ponieważ nadal jeszcze borykamy się z naszymi przekonaniami, jakie powstały w naszych umysłach…, z naszą wiarą… którą – w coś…, w kogoś… – pokładaliśmy…
No i… wciąż jeszcze nie wszyscy wyzwoliliśmy się spod władzy systemów wierzeń wpajanych nam od wieków…, począwszy może nawet od czasów… Atlantydy, poprzez to – co wpajano nam w kościołach.., szkołach…, w domach rodzinnych…, aż po to… co… sami sobie pozwoliliśmy wmówiliśmy… :D

Mało kto z nas rozumie, że przechodzimy właśnie przez proces transformacji…, który „normalnie” powinien zająć jakieś trzy, cztery, a może nawet i pięć wcieleń… ?, gdy tymczasem – odbywa się to wszystko w przeciągu zaledwie kilku…, może kilkudziesięciu.. lat…
Nie dziwota więc, że nasze umysły ale także i nasze ciała niebyt dobrze sobie z tym radzą…
Opisywałam tu na blogu – co się ze mną działo przez kilka kolejnych nocy… – parę miesięcy wstecz…

Doskonale pamiętam… jak na przemian – bolała mnie prawa strona głowy i całego ciała…, i kiedy ból – tak nagle jak się pojawił… znikał a ja zaczynałam z ulgą oddychać… następowała zmiana i… szpak drapał bociana.. :D – zaczynała boleć druga strona…, ból pojawiał się na czubku głowy i „spływał kaskadą” na ramię a stamtąd obejmował rękę, bok… aż po czubki palców u stóp…
Pamiętam nawet, że ktoś z forumowiczów poradził mi udać się do lekarza i wykonać rezonans magnetyczny, bo może to jakiś… guz w mózgu… :D

Ale ja wiedziałam swoje – to nie żaden guz…, to Energia Fali, o której JESTEM pisałaś – w taki właśnie sposób „przebijała zatory energetyczne” czyszcząc i wypłukując wszystko to, co z Nią nie współgrało… ;)
Cóż…, proces był bardzo bolesny ale… nikt nie mówił, że… będzie tylko – lekko, łatwo i przyjemnie… :D"

Dziękuję! Tak, to CUDownie, kochana Margo0307. Pięknie to uchwyciłaś. :-) Dokładnie tym między innymi się dzielę z bliskimi mi, bo „otwartymi” na tę wiedzę” osobami. Nie ma znaczenia, kto pierwszy, drugi czy ostatni dociera do Prawdy w SOBIE. Bo wszyscy jesteśmy JEDNYM. I tak „kiedyś” docieramy do tej Prawdy w SOBIE o SOBIE w indywidualnych cząstkach tej Całości, Jedni, jaką JESTEŚMY. ;-) <3

Nie ma to znaczenia, czy inspiruję jedną, dwie, tysiące, czy miliony istot ludzkich, ponieważ robię tylko to, co mam do zrobienia w połączeniu z Całością, Jednią…jak każda i każdy z nas… Albowiem wszyscy jesteśmy dla siebie wzajemnie "nauczycielami" i "uczniami" SIEBIE jako Jedni, Całości.

Dziękuje za twoje dzielenie się twoimi doświadczeniami. Też miałam wiele trudnych doświadczeń o dzieliłam się nimi, czasem bardzo trudnymi, w których czułam jakbym się rozpadała, umierała… Przez ostatnie lata „umierałam” wiele, wiele razy… ;-)

Właśnie owej nocy W nocy z 22.na 23.grudnia…, kiedy widziałam wybuchy, wielkie fontanny (płynące z wielu „studni” na całej Ziemi) energii tej nowej FALI świadomości, między innymi i takie rozpoznania się pojawiły:

///Zrozumiałam, że w naszych czaszkach jest zapisana wiedza z historii ludzkości, tak, jak w naszym DNA i komórkach ciała, a także we wszystkich “warstwach” naszych ciał i mózgach oraz kościach. Także w sercach. To wibracje. Niektóre były mocno “poblokowane” i zaburzone. Można je oczyszczać transformując i… roz-wibrowując ciała, dopasowując je do wydawania coraz czystszych dźwięków serca. Wibracje płynące z serca są wibracjami, które nas przeprowadzają do PIĄTEGO ŚWIATA HARMONII.

A celem (…) było całkowite oczyszczanie wzorców starego świata „uwalnianie” czy też „uzdrawianie” tzw. KARMY, jaką przyjmujemy wcielając się na Ziemię.

Dopiero po oczyszczeniu tej karmy „wchodzi się głębiej” i ludzie wtedy zaczną otrzymywać nowe “wibracje” płynące bezpośrednio ze Źródła Galaktyki, poprzez Słońce płynące do centrum (serca) Ziemi… Będziemy wiedzieć o tym, jakie relacje i życie będziemy tworzyli w PIĄTYM ŚWIECIE HARMONII.
(…)
Każdy po prostu dostanie to, co dla ewolucji i rozwoju jego lub jej duszy oraz świadomości JEST POTRZEBNE.
(…)
Teraz zmieniają się częstotliwości i będzie sporo czasu, by ludzie mogli się rozwibrować do nowych częstotliwości i nowych dźwięków. Naprawdę jeszcze jest sporo czasu liczonego najprawdopodobniej w latach. (…) Każdy, kto będzie chciał przejść do Świata Harmonii, przejdzie. Tylko intencja w takim przypadku musi być nieskazitelna i poparta uczciwą „pracą nad sobą” rozpoznawania wzorców, które już nam nie służą i powstrzymują przed płynną, naturalną zmiennością – PRZEPŁYWEM.

Chcesz to wierz, a jak chcesz, to nie wierz… Takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie. Może zarezonuje z Twoim sercem, a może nie.///http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/12/ceremonie-spiewajacych-krysztaowych.html – tak kiedyś pisałam… ale czuję, że nadal jeszcze słowa te są aktualne. ;-) Choć nie dla wszystkich jeszcze…