czwartek, 18 lutego 2016

PO CO NAM SEN, PO CO ŚMIERĆ I NARODZINY?


A może ty jesteś i ja jestem, jesteśmy... Istotą Wieczną, która podróżuje poprzez różne czasy i przestrzenie (różne czasoprzestrzenie), przejawia się w różnych formach, energetycznych i materialnych…? Może jesteśmy Istotą, która nie ma początku ani końca, bo nawet Wielki Wybuch to także względny początek –  jak wdech i kolejny wydech - to moment narodzin wszechświata w nowej formie . 

Więc wszelkich względnych początków jest nieskończoność. A nasze fizyczne ciała to tylko chwilowe (bo to bez różnicy czy kilka czy kilkanaście czy kilkadziesiąt lat w ogromnej skali wiecznego istnienia) formy, „skafandry”...

Więc kiedy już sobie uświadomimy, uwierzymy w to, że istniejemy wiecznie (albo chociaż, że będziemy istnieli także po śmierci tego ciała), to pytanie o początek przestanie mieć jakikolwiek sens.

Spanie nazywane jest w wielu różnych tradycjach "małą śmiercią"? Co się dzieje, gdy zasypiamy? Wędrujemy po bardzo, bardzo różnych światach… wcielamy się w różne formy, nie tylko ludzkie. I czasem pamiętamy jakieś fragmenty z tych podróży (sny), a czasem nie pamiętamy nic (jakby nic nam się nie śniło, niczego w snach nie doświadczaliśmy, nigdzie nie podróżowaliśmy). 

Ale w tym ciele, w obecnym życiu zawsze wracamy ze snów, ze spania do tego świata, w którym – gdy się budzimy – następuje powrót do… 'kontinuum tożsamości istnienia 
w "tym ciele", 
w "tym świecie", 
w "tej rzeczywistości", 
którą nazywamy też jawą. 
A ta rzeczywistość – jak dla mnie – to tylko jeden z wielu, bardzo wielu różnych snów, które wciąż śnimy. 
Dlaczego akurat jeden z wielu takich snów staje się rzeczywistością dla nas? :-) hmmm...
Może właśnie tylko takie ciała jak ludzkie umożliwiają nam ten rodzaj doświadczeń, odczuwania również w snach? (Ale śnią też przecież i zwierzęta).

Miałam kiedyś taki sen na przykład, że grałam na fortepianie koncert i pamiętam dokładnie widok moich dłoni i palców nieprawdopodobnie zręcznie przebiegających po klawiaturze i pamiętam odczuwanie ruchu tych palców i pamiętam odczuwanie dźwięków, jakie wydobywały się pod wpływem dotykania palcami klawiatury… a nawet pamiętam odczucie dotykania klawiszy, które zapadły się pod palcami… A nie jestem pianistką. :-) I widziałam siebie również z boku jakby oczami kogoś z widowni...

Miewam czasem bardzo intensywne, "realistyczne sny." Miałam też takie sny, że budziłam się jakby na jawie w całkiem innym ciele. 

Byłam też orłem kiedyś we śnie. Bardzo dokładnie pamiętam jak latałam i podziwiałam wszystko wokół, jak lubiłam dawać nura w głęboki wąwóz, jak przysiadałam na gałęzi, która się bujała chwilę pod moim ciężarem i jak składałam swoje ogromne skrzydła. Wszystkie te odczucia pamiętam dokładnie z tego snu… :-) Więc może być tak, że jako zróżnicowane cząstki świadomości tzw. dusze wędrujemy sobie od ciała do ciała, od formy do formy i doświadczamy tej ogromnej różnorodności, wielości form – cząstek Całości, Jedni… w snach, które, gdy wchodzimy głęboko w jakiś jeden sen, staje się on dla nas jawą, rzeczywistością…

Pamiętam także, że śniły mi się kiedyś takie sny, w których... podróżowałam z jednego świata do innego w bardzo specyficzny sposób. Na przykład byłam w jednym śnie-świecie, gdzie znajdowałam się w jakimś pomieszczeniu i moja uwaga nagle skupiała się na jakiejś dziurce lub ciemnej kropce, która - gdy "patrzyłam" na nią, stawała się dziurką w ścianie. Wtedy się kurczyłam i wchodziłam w tę dziurkę, a potem przez nią - jak przez tunel - przenosiłam się do innego snu-świata. W kolejnym tak znów to samo: jeśli byłam wśród jakiejś natury, przyrody, wystarczyło znaleźć ciemny punt - kropkę, która stawała się maleńką dziurką. Moja uwaga skupiała się na niej, kurczyłam się i wskakiwałam do dziurki. I znów przenosiłam się do kolejnego snu-świata.

Gdybyśmy nie spali i nie budzili się w kontinuum "tego ciała", "tego świata", "tej rzeczywistości" - jawy, nie znalibyśmy na przykład takich pojęć jak wczoraj, dziś, jutro. Nie istniałoby coś takiego jak budzenie się w nowym dniu. Spanie daje nam możliwość obudzenia się i rozpoczęcia… kolejnego, nowego dnia i zaczęcia dnia "od nowa". Kończy się sen i zaczyna się jawa... kończy się jawa i zaczyna się sen... to etapy podróży następujące po sobie wyznaczane rytmem dnia i nocy, spania i przebudzenia, snu i jawy... Podobnie jak śmierć i narodziny… Inaczej życie istoty ludzkiej trwałoby nieprzerwanie w jednej formie... w nieskończoność. 

I przypomniał mi się film pt JAJO...
http://tonalinagual.blogspot.com/2015/01/jajo.html

13 komentarzy:

  1. Hej Kochana :-). Chodź jest to niezwiązane z tym postem to... bardzo spodobał mi się obrazek na dole strony pt. "kosmiczne bańki" John Doe. Pozwoliłem go sobie skopiować (mam nadzieję że się nie obrazisz ^^) ... Patrząc na niego czuję Głębie - i to dziecko... ta dziewczynka - energia dziecięca/dziecięca Kosmiczna radość... Boska Dziecięca Radość jak tak patrzę na to, to czuję w Sercu taką nostalgię i pragnienie by się z tym Duchowym Pięknem w formie niewinnego dziecka kochającego prostą, szaleńczą i bezwarunkową Miłością połączyć w Jedno. Z jednej strony potężna moc, zaś z drugiej takie coś bardzo subtelnego od którego miękną nogi i coś drga w Sercu, gdzie człowiek ma chęć pogrążyć i roztopić się w tym pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kochany. Cieszę się, że spodobał ci się obrazek.Że go sobie skopiowałeś. ;-) I że wzbudził w tobie takie wspaniałe uczucia. Pozdrawiam ciebie serdecznie.

      Usuń
    2. Powiedz mi - czy jest Ci coś wiadomego o jakimś wielkim odejściu? Od pewnego czasu gdy doświadczam tzw. "przebudzenia" moje życie obraca się do góry nogami i dalej wychodzą dziwne rzeczy (jest coraz dziwniej).
      Jedną z nich jest to, iż w moim odczuciu oraz poprzez różne znaki dostrzegam, że zbliża się jakiś koniec wielkiego etapu. Wyższa Jaźń poprzez znaki przekazała mi informacje o odejściu stąd "dalej". Przyglądając się dokładniej światu dostrzegam coraz więcej osób które mają podobne znaki oraz doświadczenia - jakby było to ich ostatnie wcielenie i dostali wiadomość, że po śmierci pójdą gdzieś dalej. Jeden z nich odczułem w piosence Varius Manx "Ten sen" gdzie na samym końcu kula czerwonego światła znika gdzieś w Głębi Ciemności. Dostałem odpowiedź od WJ, że chodzi o powrót do Źródła a co potem to nie mam bladego pojęcia.

      Kiedyś coś wspominałaś o jakiejś wizji, gdzie ma nastąpić jakieś kosmiczne wydarzenie, gdzie ogromna ilość istot powróci do Źródła. W ostatniej książce Roberta Monroe "Najdalsza Podróż" znalazłem podobną aluzję o jakimś Wielkim Odejściu. Czy może wiesz coś więcej na ten temat? :-)

      Usuń
    3. Witaj kochany Poszukiwaczu Prawdy.
      To, co się dzieje postrzegam jako... ekspansję świadomości...
      Wciąż odczuwam coraz bardziej intensywne energie. Cieszę się, że i ty doświadczasz tzw. "przebudzenia". A będzie jeszcze dziwniej, coraz "dziwniej". ;-)

      "Dostałem odpowiedź od WJ, że chodzi o powrót do Źródła a co potem to nie mam bladego pojęcia."

      I nie możemy mieć o tym "bladego pojęcia", ponieważ to, co nas czeka... jest niemożliwe do wyobrażenia sobie. Próbowałam to opisywać raczej symbolicznie...
      O "kosmicznym wydarzeniu" tu są opisy:

      https://plus.google.com/u/0/103249909226207151316/posts/JwmAwNXHtsA
      POWRÓT DO PRA-DOMU

      Kiedy byłam kilkunastoletnim dzieckiem przeżyłam doświadczenie, które było zachwycające, lecz którego sens zaczęłam rozumieć dopiero po wielu, wielu latach. Siedziałam sama w domu przy świeczce. I nie wiem jakim cudem wyleciałam ze swojego ciała (tak to czułam wtedy). Widziałam siebie siedzącą na podłodze i świeczkę na dywanie, potem widziałam dach domu, widziałam przestrzeń kosmosu… Leciałam w kosmos i przeleciałam granicę rozdzielenia światła i ciemności…

      Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła - żadnej dualności. Wszystko stopione w Jednym. Byłam "TAM" najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU. Potem tęskniłam za tym pra-domem...
      Kilka lat temu znów "TAM" wróciłam. I wtedy przypomniałam sobie…
      Miałam takie rozpoznanie, że ów pra-dom jest w sercu, wewnątrz każdej i każdego z nas. Jest naszą wewnętrzną przestrzenią... Poczułam to. Moja wcześniejsza tęsknota (ta od dzieciństwa), by tam wrócić zamieniła się na pragnienie działania, by przebudzić w sobie pamięć uczucia, które „stamtąd” czyli z samego środka, z głębi serca pra-domu (?) pochodzi. I by w nim siebie zanurzyć i wrócić w sobie do pra-domu. Tu i teraz.

      I nie ma w pra-domu ani boga, ani bogini, ani bogiń, ani bogów, ani szatana ani, ani... Jest całkowita jednia, w małej drobince i wokół niej. I całkowita harmonia. Jest tam cisza, a w niej wszystkie symfonie świata. I pustka i pełnia. I bezczas, a w nim wszystkie możliwe czasy... {Nie umiem inaczej tego opisać. ;-)}
      ------------
      c.d.n.

      Usuń
    4. https://plus.google.com/u/0/103249909226207151316/posts/aoun9CAfkK8
      15 CZERWCA 2012 miałam w medytacji taką dziwną wizję, która wówczas mnie zaskoczyła:

      Wszyscy przygotowujemy się do wielkiej kosmicznej ceremonii. Do tej ceremonii przygotowują się też wszystkie planety i księżyce naszego układu słonecznego, wszystkie słońca, cała galaktyka, a może i wszystkie galaktyki... To będzie ceremonia połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystko ze wszystkim się połączy, a każda istota w kosmosie, w tym również każda istota ludzka będzie mogła doświadczyć tego połączenia ŚWIADOMOŚCI.

      Wszystkie nasze dusze, w każdym ciele, w każdej formie połączą się ze sobą i będą miały możliwość wymienić się "swoimi doświadczeniami" z CAŁOŚCIĄ. To będzie coś, jak jeden ogromny akt kosmicznego połączenia i zanurzenia Całości wraz ze wszystkimi jej najdrobniejszymi częściami w KOSMICZNYM OCEANIE WSZECHOGARNIAJĄCEJ MIŁOŚCI...

      że będzie to czas, kiedy wszystkie istoty będą mogły przypomnieć sobie wszystko, co zakryte jest przed nimi zasłoną NIE-ŚWIADOMOŚCI. Nie wiem, czy wszyscy tego doznają, wiem, że nie wszyscy to zapamiętają.

      W trakcie tej wizji zaczęły wydobywać się ze mnie dziwne dźwięki. Czułam, że płyną z mojego serca i wypełniają całe moje ciało i wypływają we wszystkich kierunkach gdzieś w kosmos. Wiedziałam, że dźwięki ze sobą cudownie zaczynają współbrzmieć, te tutaj i te w kosmosie. Poczułam ogromny przepływ energii. Byłam skupiona i skoncentrowana maksymalnie na tych dźwiękach, ich wibracji. Czułam je całą sobą. I słyszałam też jakby dźwięki bębnów i mis i dzwoneczków płynące i odbijające się echem z głębi kosmosu...

      I coś się jeszcze przejawiło wtedy... że to będzie za 30-40 lat. (?) :-) Nawet nie wiem, czy tyle jeszcze pożyję. :-) Więc nie przywiązuję się do tego, ale takie miałam 'śnienie' spontaniczne. Dla mnie cudowne. Dziękuję, że mogłam to odczuć i "zobaczyć" w sobie przez chwilę. <3
      --------------------------------

      c.d.n.

      Usuń
    5. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem dokładnie ;-), ale tu na przykład opisałam:

      ///Jeden z cykli - "trybików" skomplikowanego kalendarza Majów zwany Long Count trwa 1872000 dni (około 5126 lat gregoriańskiego kalendarza, 13 baktunów x 144 000 dni). Dlatego 1872001. dzień jest jednocześnie pierwszym dniem następnego cyklu.
      (I rozwiązałam zagadkę, z którą wielu naukowców nie potrafiło się „zmierzyć”. :-), (...)
      Dacie 22 grudnia 2012 roku n.e. powinien odpowiadać majański zapis:
      13.0.0.0.0. 5.imix 4 kankin. I był to ostatni dzień cyklu Long Count w znaku Imix - Krokodyl.*) Ten znak zawiadywał całym cyklem trwającym około 5126 lat gregoriańskiego kalendarza.
      Dacie 23 grudnia 2012 roku n.e. powinien odpowiadać majański zapis:
      0.0.0.0.0. 6 Ik 5 kankin. IK to inaczej KOLIBER.

      Od 23. grudnia 2012 roku rozpoczął się nowy cykl Long Count (który będzie trwał następne 5126 lat) w znaku Iq, Ik - Koliber czyli pod wpływem wibracji KOLIBRA.
      (...)
      Te cykle i różne "wibracje kosmiczne" miały i mają ogromny wpływ na to, co dzieje się na Ziemi.
      ///

      Dla mnie to właśnie jest czas wielkich przemian, jakie będą ich skutki, nie możemy sobie wyobrazić, ponieważ nasza wyobraźnia jest jeszcze ograniczona wpływem "starych wzorców". A te już się zaczęły i nadal będą się "rozpuszczać" w nas.

      O symbolice kolibra - http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/05/wibracje-kolibra.html

      c.d.n.

      Usuń
    6. *) KROKODYL...
      Miałam też kiedyś taką "wizję" - spotkanie ze starą polską Lipą na górze Chełm:
      Spojrzałam na Lipę i zatkało mnie. W jej kształcie dostrzegłam końcówkę kosmicznego tunelu, po którym schodziła na Ziemię wielka Jaszczurka. Tuż przy ziemi w kształcie Lipy zobaczyłam coś jak jamę – norę łączącą kosmiczny tunel z Ziemią.

      Przywitałam się z Lipą całując Jaszczurę w głowę. Poczułam w tej głowie pulsacje energii, przytuliłam się do tej głowy i położyłam na niej swoją prawą dłoń. Potem poczułam jeszcze pulsacje energii w jej sercu i przytuliłam się swoim sercem. Następnie poczułam pulsację w jej brzuchu, na który położyłam swoją lewą dłoń. Wtedy Lipa zaprosiła mnie do środka, do „jamy”. Moja głowa „weszła” w jej głowę od wewnątrz (było tam wklęsłe miejsce na moją głowę). Jedną nogą stanęłam w jednej „komorze”, a drugą w drugiej i przysiadłam. Lipa-Jaszczura zaczęła swoją opowieść… Wydawałam z siebie dźwięki, które rozpoznałam jako język Jaszczurki – mówiłam jej językiem, a jednocześnie słyszałam, co ona mówi do mnie:

      Dusza Jaszczury została zaproszona do ciała Lipy wiele lat temu i w nią weszła.
      Jaszczury przybyły na Ziemię, bo takie było ich kosmiczne zadanie. Przybyły po to, by wykonać swoje zadanie; podobnie robią to inne istoty w różnych cyklach ziemskich współtworząc i realizując kosmiczny plan, w którym uczestniczyły także Jaszczurki.

      Jaszczury, Krokodyle są z jednej rodziny. A teraz jest czas powrotu tych istot (a właściwie ich dusz) do Domu i zakończenia ich ziemskiego zadania. Ale żeby mogło to nastąpić, potrzebne jest zrozumienie tego, co miały do wykonania na Ziemi. Zrozumienie i wybaczenie tych wszystkich negatywnych projekcji, którymi niektórzy ludzie w nienawiści wynikającej z ich nieświadomości i braku zrozumienia przesyłają Jaszczurom.

      Intencje Jaszczurek były czyste: miały podzielić się swoimi darami i przekazać je istotom żyjącym na Ziemi. Są śniącymi i między innymi śnienia uczyli tych ludzi, którzy chcieli sobie przypomnieć, kim jesteśmy i po co tu jesteśmy. To one przyniosły ze sobą w darze także święte rośliny lecznicze [i chyba święte grzyby, ale tego dokładnie nie pamiętam] o kryształowej świadomości. Ich krew zasiliła energią Ziemię. Ich ciała zasiliły ciało Ziemi. Ziemia potrzebowała tej energii. To były jedne z wielu darów Jaszczurek dla zasiewu na Ziemi w ostatnim cyklu ziemskim opiewającym na… nie pamiętam dokładnie...


      Potem zaczęły przeze mnie przepływać dźwięki, które Lipa określiła jako dźwięki Serca – Słońca układu słonecznego, z którego pochodzą Jaszczurki. Gdy je wydawałam z siebie, były jak pulsacja o kilku zmiennych częstotliwościach. Słyszałam też (jakby w sobie albo tuż obok) głos, który mi wtóruje i harmonijnie współbrzmi…

      Czułam ogromną wdzięczność za to SPOTKANIE, rozpierała całe moje ciało i zaczęłam śpiewać pieśń z jednym słowem: dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję...

      I jeszcze coś...

      O gadach:
      "Negatywne emocje wobec gadów są zakodowane w większości ludzkich umysłów jako myśli pasujące do odpowiedniego programu (nienawiści i strachu), dlatego wpływają one na ocenę zachowań tego stworzenia. A ponoć to ryby, które wyszły z oceanu na ląd… „Ufoludki” – ha, ha, ha… /// - więcej tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2013/08/o-gadach-wiedzy-i-swiadomosci.html

      ===

      Kiedyś, gdy byłam młoda, próbowałam kilka razy popełnić samobójstwo. Nie chciało mi się żyć... Z niezgody na to... "całe zło", kłamstwa, niesprawiedliwość, okrucieństwo itd. itp.... I raz, prawie mi się udało... Prawie. Ponieważ jednak się nie udało, czułam wtedy ogromne rozczarowanie. Ale nagle usłyszałam głos w sobie, który powiedział, że

      gdybym umarła i tak musiałabym tu wrócić. Bo jestem tu po to, by zrozumieć ten świat. A potem będę wiedziała, co dalej...

      A podróż ta... wspaniała jest. :-) <3


      Pozdrawiam ciebie serdecznie.



      Usuń
    7. p.s.

      http://tonalinagual.blogspot.com/2012/10/przenikanie-natury-umysu-przez_19.html

      Usuń
  2. Dziękuję Kochana za odpowiedzi :-). Widzę, że posiadasz dosyć sporą wiedzę

    1. Trudność z odnalezieniem się w tym świecie nie jest mi obca ... ponoć niektóre dusze ciężej dostosowują się do Ziemskich warunków bo po prostu taka jest ich natura, gdzie ten świat bardzo mocno nie rezonuje z Ich naturą!? Są to ponoć dusze z innych płaszczyzn albo po prostu tzw. wrażliwcy!? U Siebie aktualnie widzę bardzo dużo cech dziecka Indygo. Jakie masz doświadczenie w tym temacie?

    2. Jako pasjonat tajemnic, teorii spiskowych, szukania drugiego dna, oraz wszystkiego co dziwne i niejasne, pewnego niezbyt pięknego okresu mając bardzo ciężki moment w życiu, WJ by rozbudzić moją ciekawość i chęć do życia przysłało mi sen. W domowej lokacji natrafiłem na przekaz w formie wiadomości na kartce papieru o treści, która brzmiała mniej więcej tak:

    "Nazwy planet zawierają ukryte wskazówki o innych wymiarach".

    Jak myślisz kochana - co się pod tym może kryć? :-)

    3. Tak nawiasem - blog Nieskończony Ty został usunięty :-(

    4. "Wciąż odczuwam coraz bardziej intensywne energie. Cieszę się, że i ty doświadczasz tzw. "przebudzenia". A będzie jeszcze dziwniej, coraz "dziwniej". ;-)"

    i chyba końca tego nie będzie... Nie wiem jaki jest Twój światopogląd (czy masz podobne odczucia), ale powiedz czy My tak naprawdę cokolwiek wiemy o tej dziwnej rzeczywistości? Ja to widzę aktualnie tak - istnieliśmy jako Jedność w Źródle połączeni MIŁOŚCIĄ od ZAWSZE tak po prostu (???). W pewnym momencie nagle znikąd pojawiła się Ciekawość (???) i zaczęła się jazda, eksploracja. Badanie Siebie samego i ma to trwać ponoć w Nieskończoność!? W sumie to wiem że nic nie wiem ... Wcale nie trzeba iść do kina czy grać w gry komputerowe by doświadczać niezwykłego - wystarczy Nam to "zwykłe życie"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Poszukiwaczu Prawdy.
      ad.1 "U Siebie aktualnie widzę bardzo dużo cech dziecka Indygo. Jakie masz doświadczenie w tym temacie?"

      Nie mam chyba żadnego. Ta wiedza o dzieciach indygo mnie jakoś nigdy zbytnio nie "pociągała". Czytałam co nieco. :-) Z tego, co wyczuwam, to każda i każdy z nas ma w sobie potencjał, cząstkę "dziecka indygo".

      Przeczytałam na przykład, jak postrzegają siebie tzw. "dzieci indygo":

      "– Inaczej czujemy i kierujemy się innymi potrzebami duchowymi niż nasi bliscy.
      Jesteśmy bardzo inni i za nic nie chcemy dopasować się do reszty. To reszta musi nas zrozumieć i stworzyć nam odpowiednie warunki do życia. Nie bez powodu piszą o nas książki."


      Nie współgra ze mną takie sformułowanie "reszta musi nas zrozumieć i stworzyć nam odpowiednie warunki do życia." Ponieważ (jak dla mnie) nikt nic nie musi robić czegoś dla mnie ani nie musi mnie zrozumieć, ani nie musi się dopasowywać...
      Może, ale nie musi.
      :-)
      Nie czuję też potrzeby, by kogoś do czegokolwiek zmuszać. :-)
      Ale wiem, że kiedy my się wewnętrznie zmieniamy, to i świat (Sen, który śnimy ;-)) też się zmienia.
      Nie odczuwam potrzeby odczuwanie ani żadnej wyższości ani wyjątkowości z powodu bycia "dzieckiem indygo", choć pewne cechy "dzieci indygo" są mi bliskie. ;-)

      I na przykład czytam, że "dzieci indygo" charakteryzuje np. "Nieustanna walka (...) jest dla nas wielkim problemem, ale i drogą."

      A ja odpuściłam sobie jakąkolwiek walkę. :-D

      Określanie siebie jako "dzieci indygo" i mocne utożsamianie się z byciem "dzieckiem indygo" może wzmacniać ego z powodu "wybraństwa i wyjątkowości". Więc jeśli się zahaczymy o taką koncepcję, przekonanie i przywiążemy, to nadal możemy "płynąć na fali ego" i kontynuować walkę. To oczywiście może być jakaś... przygoda dla tych, którzy mają ją przeżyć, doświadczyć... A dla mnie istotne jest... poszerzanie świadomości i uwalnianie się od zbytniego przywiązania nawet do tak "pięknej tożsamości", na jaką wygląda tożsamość "dzieci indygo." W jakiejś części SIEBIE jestem także "dzieckiem indygo", ale nie przywiązuję się do tej tożsamości. :-D I - jak już wspomniałam - póki co, odpuściłam jakąkolwiek walkę z czymkolwiek. :-)

      c.d.n.

      Usuń
    2. ad.2 "Nazwy planet zawierają ukryte wskazówki o innych wymiarach".
      Jak myślisz kochana - co się pod tym może kryć? :-) "


      Nie mam pojęcia. :-) Jeśli dostałeś taką "zagadkę" od WJ, to i rozwiązanie jej być może stamtąd przyjdzie.

      ad.3 "Tak nawiasem - blog Nieskończony Ty został usunięty :-("

      Tak, wiem, bo był na liście "moich ulubionych". :-)

      Ad, 4
      "Nie wiem jaki jest Twój światopogląd (czy masz podobne odczucia), ale powiedz czy My tak naprawdę cokolwiek wiemy o tej dziwnej rzeczywistości? Ja to widzę aktualnie tak - istnieliśmy jako Jedność w Źródle połączeni MIŁOŚCIĄ od ZAWSZE tak po prostu (???). W pewnym momencie nagle znikąd pojawiła się Ciekawość (???) i zaczęła się jazda, eksploracja. Badanie Siebie samego i ma to trwać ponoć w Nieskończoność!? W sumie to wiem że nic nie wiem ... Wcale nie trzeba iść do kina czy grać w gry komputerowe by doświadczać niezwykłego - wystarczy Nam to "zwykłe życie"..."

      Jak dla mnie pięknie opisałeś "TO", co "trudne" JEST do opisania. :-) <3
      Dziękuję.

      Usuń
  3. Dziękuję za odpowiedzi :-). Wesołych Świąt Kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, choć 'nie obchodzę' w tym roku. :-)
    I odwzajemniam życzenia, kochany Poszukiwaczu Prawdy. :-)

    OdpowiedzUsuń