środa, 9 listopada 2016

KRYSZTAŁOWA ( DIAMENTOWA) TANTRA YAB - YUM


Wyśniła mi się Kryształowa (Diamentowa) Tantra Yab - Yum.


Tantra to wnoszenie świadomości do czegoś, co jest zazwyczaj nieświadome. Na przykład do seksualności. Seksualność nasza zaczyna się od patrzenia (na kobietę, mężczyznę czy jakikolwiek "obiekt" seksualnego pożądania), od patrzenia wprost lub w wyobraźni, od patrzenia, po którym następuje snucie różnych wyobrażeń, fantazji - ogólnie wszelkich iluzji płynących z umysłu, a powiązanych z różnymi nieświadomymi wzorcami (myślenia i działania). Następnie część tych fantazji próbujemy realizować poprzez nasze działania... z różnymi skutkami, których często bywamy całkowicie nieświadomi.

W tantrze chodzi o to, by być obecnym - obecną w każdym momencie życia, w każdej sytuacji, żeby czcić i celebrować każdy moment, każdą chwilę, cieszyć się nią i odczuwać wdzięczność - gdy wszystkie te momenty prześwietla "światło" świadomości. A dzięki temu odnawia  się nasze połączenie z pustką, źródłem, z praprzyczyną (ciszą, bezruchem, obecnością). To połączenie umożliwia nam coraz bardziej spontaniczne życie w radości istnienia, z coraz większą mądrością i miłością wszechogarniającą.

Bez tej świadomości zawsze zachowujemy się reaktywnie i gubimy się w życiu, także w naszej seksualności ulegając "starym" wzorcom myślenia i działania, które w rezultacie prowadzą do cierpienia. Seks - reaktywny, nieświadomy, choć daje możliwość doświadczania chwilowej ekstazy, w rezultacie zasila tylko cierpienie, bo sytuacje z nim związane wciągają nas w wiry różnych "gier" - podtrzymujących w nas nieustanną walkę o dominację, władzę i kontrolę nad sobą oraz innymi - walkę w zagarnianie, anektowanie, uzależnianie itp..

Tantra daje nam sposobność wprowadzania świadomości do seksualności. Ma nam umożliwiać coraz bardziej uważne bycie w tu i teraz, w zakotwiczeniu umysłu w pustce, w połączeniu ze źródłem, z praprzyczyną (ciszą, bezruchem, obecnością), co umożliwia nam rozpoznawanie,  czym nasza seksualność jest i co robimy sobie oraz innym, gdy "uprawiamy seks" a jednocześnie nazywamy to "kochaniem się". Tantra prowadzi nas do rozpoznania (wyciągnięcia na poziom świadomości) wszystkich wzorców (myślowych i działania), a nawet całej gamy różnych traum, które nami dotychczas powodowały w realizowaniu naszej seksualności. A dzięki temu stajemy się coraz bardziej świadomymi istotami i poznajemy Siebie.

Dążenie do orgazmu wynika z pożądania końcowego rezultatu, który zawsze zagarniany jest przez nigdy nieusatysfakcjonowane tzw. ego czyli "coś", co powoduje jednocześnie:
- to, że istniejemy w oddzieleniu od tego, czym w swej istocie jesteśmy
oraz
- to, że pożądamy zespolenia z tym, od czego czujemy się oddzieleni.
Ta dychotomia naszych tzw. ego powoduje, że żyjemy w dualistycznym rozdarciu jakbyśmy wszyscy byli "dwubiegunowymi schizofrenikami". To rozdarcie, ta "biegunowość" jest  przyczyną każdego przyciągania seksualnego przez różne "obiekty", które w rzeczy samej są nieświadomymi projekcjami naszych umysłów. To jest także przyczyną wszystkich gier, gierek, a nawet walk mających na celu uwodzenie i przyczyną wszystkich doświadczeń dotyczących naszej seksualności związanych z koniecznością spełniania pożądania  naszych tzw. ego  - na wszelkie możliwe sposoby, które i tak prowadzą do ciągłego niezaspokojenia, a w rezultacie do nieustannego cierpienia. Pod taką seksualnością ukrywają się bardzo silne, negatywne emocje, których nie jesteśmy jeszcze świadomi.

Zatem z tantry lepiej nie tworzyć "środka do celu", ponieważ wtedy staje się ona "narzędziem" tzw. ego. Tantra to praktyka stawania się coraz bardziej świadomymi istotami ludzkimi. Tantra to coraz bardziej świadome, uważne bycie w tu i teraz. I ma "za zadanie" uwalniać nas od snucia jakichkolwiek wyobrażeń (iluzji płynących z umysłu), od ocen, od napięć związanych z oczekiwaniem następnych momentów, kolejnych sytuacji oraz od wszelkich oczekiwań, w tym także osiągania "spazmatycznych" (bo wynikających z napięć wciąż niezaspakajanego głodu) orgazmów.

Jeżeli świadomość zaczyna wypełniać każdy moment tu i teraz, to także może zacząć wypełniać relacje intymnej, erotycznej bliskości z osobą, której ufamy, z którą "rezonujemy" i dzięki której pośrednio a także bezpośrednio możemy zacząć rozpoznawać, czym jest seksualność wynikająca z pożądania a czym jest coraz bardziej świadome doświadczanie intymnej, erotycznej bliskości w połączeniu i zakotwiczeniu w pustce, w źródle, w praprzyczynie (w ciszy, bezruchu, obecności). Doświadczamy wtedy wszystkiego z coraz większą z radością istnienia i wdzięcznością za każdy moment tego doświadczenia, które wypełnia coraz intensywniej "światło" świadomości. Budzimy się z ignorancji, niewiedzy... do świadomego działania.

Przebudzone działanie jest przejawem kolejnego poziomu ewolucji świadomości na Ziemi. Rozpoznanie przebudzonego działania  w dotychczas seksualnej, a obecnie pojawiającej się erotycznej intymności sprawia, że "zewnętrzne" działanie staje się zharmonizowane z "wewnętrznym" działaniem czyli przebudzeniem do świadomego działania w radości istnienia, w miłości wszechogarniającej. Ekspandująca w nas, poprzez nas świadomość inspiruje nas, zaczyna wpływać na wszystko, co robimy powoli wypełniając wszystkie nasze działania - niedziałania (niedziałania w sensie bez chcenia i pożądania naszych "ja -ego"). Ekspandująca w nas, poprzez nas świadomość nadaje naszym działaniom - niedziałoniom świeżość oraz moc, która rozpuszcza struktury i wzorce jakichkolwiek egotycznych potrzeb, pragnień, pożądań. A poprzez nas ekspandująca w nas świadomość promieniuje i rozchodzi się w całym świecie, a może nawet "jeszcze dalej". :-}

Jeśli zatapiamy się świadomie w intymnym połączeniu ze sobą i drugą osobą, odczuwamy całą gamę różnych odczuć (przede wszystkim na poziomie energetycznym naszych ciał) łącznie z namiętnością, która jest świadomie doświadczania i jednocześnie obserwowana. Ale nie jesteśmy już powodowani emocjami, które mogłyby nas odciągnąć od krystalicznie czystego poczucia JA JESTEM. A to poczucie pozwala nam puszczać wszelką kontrolę dla świadomego bycia w tym doświadczeniu Siebie-Ciebie jako Jedni, zintegrowanej Całości w relacji Ja-Ty jako Jednia. To doświadczenie nas tak głęboko wzbogaca, że możemy stawać się coraz bardziej zintegrowanymi, coraz bardziej świadomymi Siebie istotami ludzkimi.

Jeśli pokochasz siebie - Siebie całkowicie, bezwarunkowo, miłością wszechogarniającą, już nie potrzebujesz nikogo. Nie tęsknisz za innym człowiekiem. Jesteś w stanie czuć w sobie pustkę - "zakotwiczenie umysłu w zgaśnięciu", odczuwasz swoje połączenie ze źródłem, z praprzyczyną (ciszą, bezruchem, obecnością) i wtedy także w innej osobie "dostrzegasz" i odczuwasz to, co jest ponad jej formą, ciałem, umysłem i co także wypełnia jej formę - po prostu dostrzegasz esencję w formie. Gdy sami "stajemy się Tym", rozpoznajemy to samo w drugiej osobie. To rozpoznanie (wewnętrzne zrozumienie Siebie, scalenie Siebie w Jedni, Całości) jest prawdziwą miłością. Miłością, która łączy się w Jedni z mądrością w "ostatecznej Rzeczywistości". Nie potrzebujesz wtedy kogoś innego, ale każda druga osoba staje się odzwierciedleniem tego, kim JESTEŚ.

Jeśli spotkasz taką osobę, która pokochała już siebie (albo jest gotowa i otwarta na pokochanie siebie) i "zakochasz się" w niej, bo poczujesz z taką osobą pewien rezonans, to takie "zakochanie się" może stać się częścią twojej "praktyki", dzięki której na poziom świadomości wypływać zacznie wiedza o twojej seksualności, uzależnieniach, pożądaniach oraz wzorcach myślowych i działaniach z nimi związanych. Ten pojawiający się rezonans nie jest powodowany pożądaniem ani fascynacją fizycznością tej osoby. Jesteś przyciągany/a przez to, co nieuchwytne w tej osobie, choć "zakochanie się" świadczy o tym, że jeszcze wciąż aktywne tzw. ego (poprzez stare tendencje) próbuje to przyciąganie jakoś "zracjonalizować" wpychając je w 'stare tory' wzorców myślowych i działania. Przez takie "zakochanie" może jeszcze zacząć przejawiać się pewien rezonans na poziomie seksualnym, emocjonalnym, a nawet fizycznym, psychicznym czy intelektualnym, ale poprzez ten rezonans przebija się ten o wiele "głębszy poziom" - to, co naprawdę cię woła poprzez tę osobę - to twoja własna, nieodkryta jeszcze krystaliczność, niezgłębioność, pustka, źródło, praprzyczyna... (cisza, bezruch, obecność). Woła cię...  twoja Intencja i zaprasza cię do Tańca w Bezruchu, do rozpoznania i doświadczenia Twojej Esencji, którą JESTEŚ-MY.

Przez emocje "zakochania" możesz do tego dotrzeć poprzez kryształową (diamentową) tantrę i stworzyć niezwykle głęboką relację z drugą osobą w Sobie i w Niej, taką relację, która jest przejawem... kolejnego poziomu ewolucji świadomości na Ziemi i która będzie się rozwijać w sposób, jaki nie możemy, nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić.

Tak głębokie intymne, a nawet erotyczne, ale już nie seksualne, bo bez typowej penetracji i erekcji/orgazmu) połączenie jest aktem łączenia się i przekazywania Świadomości, która rozświetla Umysł wprawiając nasze ciała w całkiem 'nowe' wibracje, umożliwiające doświadczenie odczuwania całego tęczowego spektrum naszego istnienia... Co dalej? Reszta jest tajemnicą, do której każdy/każda dociera i odkrywa ją sam/sama... :-}

A nasza oddzielność jest mitem, nawet nasza zróżnicowana płeć jest mitem, który może odejść, abyśmy mogli zintegrować Siebie w Jedni, Całości, którą JESTEŚMY. Dzięki temu możemy odzyskać naszą radość istnienia, która jest po prostu radością z bycia świadomą ludzką istotą.

tikali SUNYATA
(zainspirowana słowami przekazywanymi przez E.Tolle)


"postać męska jest symbolem karuṇā (współczucia*)) i upāya-kauśalya (prawidłowej praktyki**)), zaś postać kobieca symbolizuje mądrość (prajñā). Symbol ten w buddyzmie tybetańskim odnosi się do tantrycznej idei zjednoczenia pierwiastka aktywnego, męskiego (upaya) czyli właściwej metody praktyki medytacji, i pierwiastka żeńskiego (prajñā) czyli mądrości i oświecenia." - cyt. z Wikipedii.

*) dla mnie postać męska jest symbolem współodczuwania i wszechogarniającej miłości - to nasz "pierwiastek męski", nasz  umysł ma "powrócić" do takiego stanu...
**) dla mnie prawidłowa praktyka to nic innego jak nieskazitelne i coraz bardziej świadome Siebie podążanie za tym, co się przejawia w coraz większym zaufaniu i oddaniu się Całości, Jedni, a karuna to serdeczne współodczuwanie, kochająca życzliwość wobec wszystkich istot czyli miłość wszechogarniająca.. :-}

A mądrość i oświecenie - to nasz "żeński pierwiastek", nasza świadomość ma "powrócić" do takiego stanu.... :-}


Kocham


....albowiem nie ma mądrości bez miłości i nie ma miłości bez mądrości...


p.s. tantryczna symbolika tybetańska nie ma nic wspólnego z seksem, tak jak i określanie siebie w związku jako yin i yang jest całkowitym nieporozumieniem.