piątek, 9 grudnia 2016

transformacja ja-ego

zainspirowana...
Dziś przeczytałam, że niektórzy nauczyciele duchowi twierdzą, że powinniśmy pozbyć się naszych ja-ego... Hm... Z moich doświadczeń i "wniosków z nich płynących" wynika, że nie należy z nikim ani niczym i o nic walczyć, zwłaszcza z ja-ego, ani pozbywać się ja-ego. Bo w rozwoju naszym zwanym duchowym (nazywam to raczej rozwojem albo ekspansją świadomości) nie chodzi o wyrzeczenie się ja-ego, ale o możliwości transformacji "ja":

1.nasze tzw. "małe ja -ego" utożsamione z nazwami, przekonaniami, "etykietami" (kobieta, mężczyzna, matka, ojciec, dziecko, brat, siostra, obywatel, wyznawca jakiejś wiary lub ateista itd. przede wszystkim określającymi nasze "funkcje społeczne") zamienia się w

2."ja -ego myślące" ("myślę więc jestem") uznające pewne wybrane koncepcje i idee za jedyne prawdy. Potem następuje kolejny etap:

3. "ja - ego myślące" staje się niczym - "jestem niczym" (doświadczenie tzw. pustki, po którym następuje niemal "kwantowy przeskok umysłu ;-}), a potem "ja NIC" staje się

4. "Wolnym JA" - wyzwolonym z utożsamiania się z myślami, ideami, koncepcjami jako jedynymi prawdami); jesteśmy wtedy przyciągani przez różne idee i koncepcje, ale na chwilę, by rozpoznać, że w każdą z nich można uwierzyć i uznać za jedyną prawdę; w ten sposób rozpoznajemy naturę umysłu. Wtedy może pojawić się na przykład zrozumienie konsekwencji wybierania jakichś koncepcji za jedyne prawdy oraz widzenie wszystkiego takim, jakie jest - bez zamydlania "obrazów zdarzeń" jakimiś projekcjami - iluzjami mniejszego/myślącego ja-ego.

A następnie "Wolne Ja" transformuje się w
5. "WYŻSZE JA" - Ja, które Jest Tym, Czym Jest. Jestem człowiekiem - istotą ludzką, samoświadomą i rozpoznaję swoje "przeznaczenie", i działam w połączeniu z "WYŻSZYM JA", zawsze w tu i teraz albo inaczej: przeze mnie jako człowieka w każdej chwili, w każdym tu i teraz przejawia się świadomość "WYŻSZEGO JA"... (tak ogólnie to opisując :-}). 

Więc ten proces postrzegam raczej jako ewolucję - rozwój ja -> Ja ->JA, które staje się coraz bardziej świadome SIEBIE. I działania nasze z każdego z tych poziomów znacznie się różnią. Działając z "poziomu" świadomości "WYSZEGO JA" nikomu nie narzucamy swojej perspektywy, dzielimy się mądrością bez oczekiwań, ocen itp. wykonujemy to, co mamy do wykonania... choć pomniejsze ja-ego mają swoje zrozumienie. :-} 

I tak na przykład - kiedy nauczyciel mówi: "Nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś umysłem" - jest to też koncept, który - jako pewnego rodzaju "narzędzie" - ma spowodować "odklejanie się" od "małego ja" i "myślącego ja", które jest w zasadzie całkowicie utożsamione z pewnym, mocno ograniczonym zakresem myśli i pewnymi (względnie) niewieloma konceptami, które uznaje za jedyne prawdy. 

Dziękuje za inspirację i pozdrawiam :-}