sobota, 6 lutego 2016

SKĄD PRZYCHODZIMY CZYLI PODRÓŻE ŚWIADOMOŚCI...

Kierunek ewolucji powiązany jest z „wchodzeniem po drabinie”, a kierunek inwolucyjny ze „schodzeniem po drabinie”. Drabina jest po to, by po niej wchodzić i /lub schodzić. :-)

Oba kierunki są tak samo „wartościowe” i naturalne w „dziele stworzenia”. I jedno i drugie ma swoje przyczyny, których nie każde ja-ego jest w stanie zrozumieć i „zaakceptować”. Ponieważ ego jest ograniczeniem w postrzeganiu swej tożsamości w danej formie i jest przywiązane do ograniczonego spektrum wzorców myślenia i działania… w oddzieleniu od środowiska zewnętrznego oraz siebie jako istoty wewnętrznie wielowymiarowej (a nawet nieskończonej). Temu służy ego, by wspierało strukturę danej formy i utrzymywało ją. Dlatego poluzowywanie struktur ego pozwala na ekspansję świadomości i umożliwia obserwowanie wielu zjawisk z innej perspektywy – poszerzanej wewnętrznej Przestrzeni Świadomości.

Dla mnie wolność wewnętrzna jest tożsama z miłością wszechogarniającą, która jest tym samym, co zrozumienie i pełna akceptacja różnorodności. Dla mnie do pełnej realizacji i odzyskania wolności potrzebujemy niezależności: od przekonań, przyzwyczajeń, schematów działania…wszelkich programów, które nam to uniemożliwiają. Rozumiemy wtedy, że istnieją różne formy, idee, koncepcje i mają one wszystkie taką samą wartość w Całości, Jedni.
Wolność to nie anarchia. Dzięki wolności możemy działać świadomie, z zaangażowaniem, z radością istnienia i realizowania wspaniałego „twórczego dzieła”. A to sprawia, że zaczynamy postrzegać nasze istnienie z całkiem innej perspektywy…


O ewolucji i inwolucji część 1.

Kiedyś napisałam notatkę o CYKLACH CZASOPRZESTRZENNYCH i podróżach świadomości oraz możliwości łączenia świadomości. Umieściłam tam rysunek:

Taka perspektywa pokazuje, że np. świadomość anioła, świadomość owcy (barana) i świadomość ludzka to ten sam rodzaj „bytu” czy „substancji energetycznej”. Takim „bytem” czy „substancją energetyczną” pośredniczącą między świadomościami tych różnych „rodzajów” istot np: anioła, człowieka i zwierzęcia może być eter – umieszczony w centrum diagramu, ale także jest to „substancja świadomości”, więc „wypełnia” ona także każdą z form i przestrzeń pomiędzy nimi. Na tym poziomie oddziaływanie (połączenie) różnych „zakresów” świadomości (przejawiające się w różnych formach) było/jest/będzie możliwe. 

Dodam jeszcze pewne informacje dotyczące podróży świadomości w różnych cyklach, co umieściłam symbolicznie na powyższym rysunku.

Proces inwolucji i ewolucji zachodzi w cyklu po okręgu. Jest to proces podróży świadomości - tak to określam. Rodzaj "drogi", którą świadomość podąża. Od jednej formy do kolejnej - zaznaczonych na okręgu. (można go otworzyć w nowym oknie, aby powiększyć rysunek).

1. Proces inwolucji zachodzi "po okręgu" (w dół) i rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania) i wcielenia się tej "porcji świadomości" w formę... istoty boskiej. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę istoty boskiej.. Następnie z formy istoty boskiej pewna "porcja" świadomości przenosi się w formę istoty anielskiej, a następnie w formę istoty ludzkiej. W czasie tej "drogi" pewna "porcja" świadomości doświadcza istnienia w tych różnych formach. Dalej może następować podróż świadomości do różnych form zwierzęcych itd. Tę część "drogi" określiłam jako inwolucję ("zstępowanie", przekształcanie się "porcji" świadomości w formy coraz bardziej "zwinięte").

2. Proces ewolucji także zachodzi w cyklu "po okręgu" (w górę). I to również jest proces podróży świadomości - tak to określam. W tym przypadku "droga" rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania), która przekształca się ("wciela się") w formę... pierwiastka. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę pierwiastka. Następnie świadomość doświadcza tej formy pierwiastka i dalej przenosi się do kolejnych form zaznaczonych na rysunku. Tę część "drogi" określiłam jako ewolucję ("wstępowanie" świadomości w formy coraz bardziej "rozwinięte", żłożone).

3. Linie proste poziome łączące te same formy (np. człowiek - człowiek, rośliny - rośliny itd.) symbolizują możliwość zmiany kierunku na "drodze" świadomości z inwolucyjnego na ewolucyjny lub odwrotnie.

4. Różne formy, w których świadomość się przejawia jako ograniczana tymi formami, są połączone ze sobą liniami prostymi pod różnymi katami. To są inne "drogi" podróży świadomości zawierające się w środku koła:

a) Część tych linii przechodzi przez środek - centrum z zaznaczonym eterem jako "substancją świadomości". I te linie symbolizują możliwość łączenia się świadomości przejawianej poprze różne formy / w różnych formach. Poprzez eter - w wewnętrznej przestrzeni poza czasem "substancja świadomości" zawarta w różnych formach ma możliwość łączenia się ze sobą, integrowania tych różnych części ze sobą i harmonizowania ich poprzez daną formę. I tak na przykład istota ludzka poprzez owe centrum poza czasem może łączyć się z cząstkami świadomości w innych formach: minerałów, zwierząt, aniołów, bogów itd. (tym także innych formach ludzkich). To tzw. telepatia.

b) Linie proste wychodzące z punktu oznaczonego znakiem zapytania i przechodzące do innych punktów symbolizujących różne formy istnienia symbolizują "drogi" świadomości od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnych "porcji" świadomości do przyjmowania różnych.

c) Linie proste wychodzące z różnych punktów oznaczających różne formy do innych punktów oznaczających inne formy symbolizują możliwość bezpośredniego przejścia świadomości z jednej formy do innej.

W artykule, do którego podawałam link powyżej http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/cykle-czasoprzestrzenne.html , a w którym zamieszczony jest ów powyższy obrazek, znajduje się także drugi obrazek. Jakby "klepsydry":

I podstawę tej "klepsydry" tworzy pierwszy rysunek. A na górze podwójnego stożka jest umieszczone inne koło z formami istnienia innego świata. Nie wypisywałam ich. To mogą być również różne formy poza ziemskie czyli także planety, księżyce, słońca i gwiazdy, a nawet galaktyki.
To połączenie różnych "porcji" świadomości zachodzi "po spirali" (czerwona linia) w procesie ewolucyjnym albo po prostej - przez centrum - punkt zerowy przy świadomych podróżach cząstek świadomości i integrowaniu świadomości przejawiającej się w różnych formach. (Miałam kiedyś doświadczenie połączenia ze... świadomością Słońca i świadomością Galaktyki).

Wszystkie przejścia z formy do formy mogą odbywać się w sposób nieświadomy lub całkowicie świadomy tego przejścia.

Wiem, że oba rysunki symbolicznie przedstawiają ogrom zjawiska "podróży świadomości" i różnorodności "dróg" - możliwości przejścia z formy do formy oraz łączenia świadomości przejawiającej się poprzez różne formy i w różnych formach.

O ewolucji i inwolucji część 2.

Słowo ‚inwolucja’ samo w sobie nie ma pejoratywnego zabarwienia, to po prostu z łaciny – involution-, involutio, od involvere znaczy „zawinąć, owinąć”, od in- i volvere, „zwinąć”. (Coś się z-a-wija, zagęszcza np. energia do stanu materii).

Kiedy inwolucję nazwiemy i utożsamimy z upadkiem, to już nadajemy inwolucji pejoratywne zabarwienie. A kiedy zamiast słowa ‚inwolucja’ zaczynamy używać słowa ‚upadek’, wtedy zdecydowanie proces taki zaczynamy postrzegać jako „negatywny, zły”. I to może budzić naszą frustrację z powodu oceniania procesu inwolucji („zwijania”) w sposób negatywny. A nawet zaczynamy się go bać. I odcinamy się w ten sposób od bardzo ważnej, integralnej części Całości „dzieła stworzenia”. Dlatego część z nas – jako nieświadome istoty ludzkie (ego) – negujemy na przykład to, kim jesteśmy i odcinamy się od tego procesu, który spowodował, że staliśmy się ludźmi – „istotami duchowymi w ciałach odzwierzęcych”. Tęsknimy za tym, czym „byliśmy kiedyś” i tak się na tej tęsknocie skupiamy, że ignorujemy możliwość przypomnienia sobie i zrozumienia procesu, w jakim uczestniczymy.*)

Natomiast ewolucja z łaciny – evolutio znaczy rozwinięcie, rozwijanie – jako… „ciągły proces, polegający na stopniowych zmianach”.

W czym ewolucja jest lepsza lub gorsza od inwolucji? W tym samym, w czym ‚rozwijanie’ jest lepsze lub gorsze od ‚zwijania’. Więc… to zależy… Od czego zależy? Od naszych przekonań, konceptów i wzorców myślowych, według których oceniamy te procesy – zjawiska albo jako negatywne albo jako pozytywne. Po prostu.

*) Bo…
ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie samej poprzez nieskończenie wiele różnych… wzorków i form (np. energetycznych, mentalnych, psychicznych, emocjonalnych, fizycznych – materialnych), które są formami UMYSŁU. ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie za pomocą odpowiedniego „narzędzia” – UMYSŁU. Każde słowo, każda myśl, każda idea, koncepcja to już cząstki UMYSŁU za pomocą, których ŚWIADOMOŚĆ doświadcza SIEBIE.

piątek, 22 stycznia 2016

CAŁY WSZECH I ŚWIAT W KAŻDEJ KROPLI ZAWARTY JEST

Przypowieść o Kropelce.

Była sobie, istniała... forma prosta, czysta, przejrzysta i doskonała... czyli Kropelka.
Pewna Kropelka przez jakiś czas widziała tylko to, co wokół ją otaczało. Nie wszystko jednak, co na zewnątrz siebie widziała, jej się podobało. Ale gdy chciała i próbowała coś zmienić na zewnątrz, to coś ją w środku bolało. Nie rozumiała, dlaczego? "Co ma wspólnego to, co boli w środku z tym, co dzieje się na zewnątrz?" - myślała. Nie pamiętała (ponieważ zapomniała), że sama kiedyś zapragnęła doświadczyć, jak to jest kropelką być. I swoją świadomość całego Oceanu do tej formy kropelki ograniczyła.

Aż któregoś dnia... poczuła, że coś ją "woła" z jej wnętrza i wtedy spojrzała w siebie. To, co zobaczyła, spowodowało w niej wielki zamęt, chaos, a nawet jeszcze większy ból niż kiedykolwiek wcześniej odczuwała. Inny to był ból. Przeżycie to, to doświadczenie było dogłębne, zachwycające i bolesne jednocześnie. Ale Kropelka nie zrozumiała nic z tego, co w swoim wnętrzu zobaczyła. Nawet się trochę tego przestraszyła. Jednak wciąż coś jakby z jej wnętrza przywoływało ją, więc znów i znów zaczęła raz po raz zaglądać w wgłąb siebie... I powolutku zaczęła przyzwyczajać się do tego, co widzi w sobie. Najpierw widziała małe fragmenty, różne cząstki tego, co widziała także na zewnątrz siebie. 


Aż nadszedł taki moment, że w swoim wnętrzu zobaczyła, że to wszystko, co widziała na zewnątrz, w niej samej się zawiera. I nie tylko to. To było szokujące odkrycie. I nastąpiło Przebudzenie z jej ograniczenia świadomości do bycia wyłącznie Kroplą oddzieloną od całego OCEANU.
Wreszcie zrozumiała, przypomniała sobie, że to, co widzi na zewnątrz jest odbiciem, refleksem tego, co w niej zawarte jest. I teraz już mogła, ale nie musiała ani nie potrzebowała niczego zmieniać: ani tego, co na zewnątrz ani tego, co wewnątrz, ponieważ w niej zawierało się WSZYSTKO, cały, nieskończony OCEAN... cały wszechświat... Natomiast teraz mogła podróżować po różnych obszarach i czasoprzestrzeniach swojego wnętrza, zmieniając swoje formy... wreszcie świadoma tego, czym jest i dlaczego...

Cały wszech i światy nieskończone w Kroplach się zawierają...
I Kropelki na chwilę zapominają, że zawsze w Oceanie pozostają zanurzone… i jednocześnie cały Ocean (wszechświat) wokół nich, zawsze w nich się zawiera...
Wystarczy tylko sobie przypomnieć... to tylko kwestia zmiany perspektywy... znaczy... przebudzenia się w Kropli samo-świadomości tego, czym jest w swej Istocie.  

"Tym, czym ty jesteś - tym właśnie jest świat.
Bez twojej przemiany, przemiany w tobie, nie może być żadnej przemiany świata." - J. Krishnamurti

czwartek, 14 stycznia 2016

KALENDARZ MAJÓW - CYKLE LONG COUNT i MONT GLYPH A ROZWÓJ UMYSŁU I ŚWIADOMOŚCI

notatki...

Jeden z cykli - "trybików" skomplikowanego kalendarza Majów zwany Long Count trwa 1872000 dni (około 5126 lat gregoriańskiego kalendarza, 13 baktunów x 144 000 dni). Dlatego 1872001. dzień jest jednocześnie pierwszym dniem następnego cyklu. 
(I rozwiązałam zagadkę, z którą wielu naukowców nie potrafiło się „zmierzyć”. :-), bo wiem, że początek każdego nowego cyklu Long Count zaczynał się od zapisu pięciocyfrowego: 0.0.0.0.0., a nie 13.0.0.0.0. I każdy taki cykl kończył się zapisem 13.0.0.0.0.)

Z dawnych zapisów majańskich znany jest zapis końca jednego cyklu Long Count jako 
13.0.0.0.0. 4. Ahau, 8 Kumku. 
Był to ostatni dzień cyklu Long Count. Kojarzony jest z datą 11. sierpnia 3114 r. p.n.e.
Dlatego kolejny cykl Long Count rozpoczął się następnego dnia i powinien być zapisany jako
0.0.0.0.0. 5. Imix, 9. Kumku z datą 12. sierpnia 3114 r. p.n.e.

Imix, Imox znaczy Krokodyl i ten cykl Long Count zaczął się i trwał (1872000 dni czyli około 5126 lat gregoriańskiego kalendarza) pod znakiem, władaniem "wibracji wzorców" Krokodyla.*) Tu skojarzenie z egipskim bogiem Sobek**)

Data 21 grudnia 2012 roku n.e. była przypisana zapisowi 13.0.0.0.0. 4 Ahau 3 Kankin, ale według mnie częściowo mylnie. Owszem, druga część zapisu przypisana do tej daty jest prawidłowa: 4 Ahau 3 Kankin, ale pierwsza powinna być zapisana jako 12.19.19.17.19. Czyli dacie 21 grudnia 2012 roku n.e. powinien odpowiadać majański zapis:
12.19.19.17.19. 4 ahau 3 kankin

Dacie 22 grudnia 2012 roku n.e. powinien odpowiadać majański zapis:
13.0.0.0.0. 5.imix 4 kankin. I był to ostatni dzień cyklu Long Count w znaku Imix - Krokodyl.*) Znak przynależący do tzw, słonecznych znaków majańskich. Symbolizował (symbolizuje)między innymi nowy potencjał, nowe początki...

Dacie 23 grudnia 2012 roku n.e. powinien odpowiadać majański zapis:
0.0.0.0.0. 6 Ik 5 kankin.

Od 23. grudnia 2012 roku rozpoczął się nowy cykl Long Count w znaku Iq, Ik - Koliber

Spójrzmy na to z większej perspektywy.
Na Wielki CYKL – MONT GLYPH składa się 13 cykli Long Count. Początek Wielkiego cyklu MONT GLYPH i pierwszego w nim cyklu Long Count:

0.0.0.0.0, 1 Caban, 0 Kayab (26.luty 23 615 r.p.n.e).
koniec cyklu Long Count
13.0.0.0.0, 1 Caban, 15 Keh (9 lipiec 18 490r.p.n.e) 
w tym cyklu pojawia się nowa istota ludzka na Ziemi i zaczyna się jej rozwój, między innymi mózgu – obu półkul.

Następny cykl Long Count od
0.0.0.0.0, 2 Etznab, 16 Keh (10. lipiec 18 490 r.p.n.e.)
do
13.0.0.0.0, 2. Etznab, 11 Mol (18. listopad 13 365) r.p.n.e
rozwija się PRAWA PÓŁKULA – ŚWIADOMOŚĆ zbiorowa gra pierwsze skrzypce.

Następny cykl Long Count
od 0.0.0.0.0. 3 Cauac, 12 Mol (19. listopad 13 365r.p.n.e.) 
do 
13.0.0.0.0, 3. Cauac, 7 Sotz (31.marca 8 239 r.p.n.e) 
wtedy rozwija się LEWA PÓLKULA – UMYSŁ/EGO zbiorowe gra pierwsze skrzypce.

Następny cykl Long Count
od 0.0.0.0.0, 4 Ahau, 8 Sotz (1. kwietnia 8239 r.p.n.e.) 
do 
13.0.0.0.0. 4 Ahau, 8 Kumku (11. sierpnia 3114 r.p.n.e) 
wtedy rozwija się PRAWA PÓŁKULA – ŚWIADOMOŚĆ indywidualna gra pierwsze skrzypce.

Następny cykl Long Count
od 0.0.0.0.0, 5 Imix, 9 Kumku (12. Sierpnia 3114 p.n.e.) 
do 
13.0.0.0.0, 5 imix, 4 Kankin (22. Grudnia 2012 n.e.)
w tym cyklu rozwija się LEWA PÓLKULA – UMYSŁ/EGO indywidualne gra pierwsze skrzypce.

Następny cykl Long Count czyli OBECNY
od 0.0.0.0.0, 6 Ik, 5 Kankin (23.grudnia 2012 n.e.) 
do 
13.0.0.0.0, 6.Ik, 0 Yax (5 maja 7138 n.e.) 
w tym cyklu obie półkule będą synchronizowały się ze sobą, aby mogły przejawić się i działać w PEŁNI i w HARMONII… z sercem i przejawiać się poprzez nasze ciała, i dokonywać głębokich zmian (ewolucyjnych).

Kolejny cykl Long Count będzie wiązał się z kolejną zmianą wzorców kosmicznych i rozpocznie się
od 0.0.0.0.0, 7 Akbal, 1 Yax (6 maja 7138 n.e)
I początki kolejnych cykli Long Count:
0.0.0.0.0, 8 Kan, 17 Sek – 25 styczeń 17389 roku
0.0.0.0.0, 9 Chicchan, 13 Muwan – 8 czerwiec 22 514 roku
0.0.0.0.0, 10 Cimi, 19 Zak
0.0.0.0.0, 11 Manik, 5 Yaxkin
0.0.0.0.0, 12. Lamat, 1 Sip
0.0.0.0.0., 13 Muluc, 2 Kayab

Obecny WIELKI KOSMICZNY CYKL trwający 13. cykli Long Count (24336013 dni) skończy się 23. listopada 43015 roku jako 13.0.0.0.0, 13 Muluc. 2 Kayab, 
a w dniu następnym zacznie się kolejny WIELKI KOSMICZNY CYKL trwający kolejnych 13. cykli Long Count w zapisie majańskim:
0.0.0.0.0, 1 Oc, 3 Kayab
0.0.0.0.0, 2. Chuen, 19 Keh
0.0.0.0.0, 3 Eb, 15 Mol
itd…
jeśli nie zajdą jakieś większe zmiany w geometrii Układu Słonecznego wędrującego w przestrzeni kosmicznej wraz Galaktyką. :-)

Poprzez nas i w nas wibrują, śpiewają, grają, tańczą… i doświadczane są przejawy tych wszelakich częstotliwości przeróżnych drgań, dźwięków, wibracji, wzorów, które manifestują się w nas i poprzez nas, także w i poprzez materię…

Jedna osoba kiedyś mi powiedziała, że nieskończoność dla niej jest przerażająca. Mnie nie przeraża. Nieskończoność mnie po prostu fascynuje.


Te cykle i różne "wibracje kosmiczne" miały i mają ogromny wpływ na to, co dzieje się na Ziemi.
I tak w pierwszym cyklu, gdy pojawiła się nowa istota ludzka około 25 630 lat temu, człowiek porozumiewał się z człowiekiem telepatycznie. A także ze zwierzętami. I odczuwał połączenie ze wszystkim, co go otaczało.

Dlaczego te zdolności naturalne człowieka zaczęły zanikać? Jak mówi Anna Breytenbach (w zalinkowanym filmie w poprzedniej notce) – stało się tak z powodu, że człowiek zaczął hodować zwierzęta i rośliny w celach konsumpcyjnych – wtedy podporządkował sobie zwierzęta i przestał je traktować jako równych sobie członków innego gatunku. Zaczął je traktować jako „gorszy gatunek”. Według Anny Breytenbach miało to miejsce około 12. tysięcy lat temu. Zgadzam się z tym, ponieważ musiało to mieć miejsce w 3.cyklu Long Count czyli w okresie między 13 365  a 8 239 r.p.n.e., (kiedy zachodził rozwój umysłu/ego). 

Dlaczego telepatyczna komunikacja człowieka ze zwierzętami zaczęła zanikać? Ponieważ wtedy miało miejsce pierwsze wielkie ochłodzenie klimatu – „epoka lodowcowa”… oraz był to okres rozwoju lewej półkuli mózgu istoty ludzkiej.

Według przekazów Rdzennych Ludów przed epoką lodowcową człowiek był roślinożercą i miał kontakt telepatyczny z roślinami i zwierzętami. Kiedy ochładzał się klimat, zwierzęta zgodziły się (tak, człowiek otrzymał od zwierząt zgodę), by pomóc przeżyć ludziom. I poświęciły swoje życie (przypowieść staroindiańska o poświęceniu Antylopy w książce Jamie Sams pt. "Zwierzęta Mocy"). Wtedy także np. wilki zostały udomowione, ponieważ żywiły się resztkami zdobywanymi przez ludzi. Kiedy zakończyła się ta epoka, ludzie tak przyzwyczaili się do dużo łatwiejszego zdobywania pokarmu, że nie wrócili do wcześniejszego sposobu odżywiania się. No i pojawiły się nowe „wzorce kosmiczne”…

Zanikanie telepatycznego połączenia człowieka wynikało… z powodu tego, co napisałam wyżej oraz z powodu dynamicznego rozwoju EGO i tworzenia „struktur piramidalnych” tworzonych społeczności.

Według przekazów, mądrości starożytnych Majów, Hopi i innych Rdzennych Ludów Obu Ameryk (i nie tylko), co około 5126 lat następowała „zmiana Słońca”, co znaczyło zmianę wzorców, wibracji kosmicznych mających wpływ na rozwój planety Ziemia oraz wszystkich istot żyjących na planecie Ziemia. Na przykład tzw. „kalendarz Long Count” służył do wyznaczania kolejnych okresów „Słońca”.

I także około 5126 lat temu (na początku epoki "Słońca Krokodyla") pojawiły się na Ziemi nowe „wzorce kosmiczne”. Przejawiły się np. przez nowego egipskiego "słonecznego" boga Sobka oraz przez „nowy system babiloński”, który miał zadanie wspierać intensywny rozwój lewej półkuli mózgu czyli tzw, EGO. Wtedy człowiek-wybraniec zaczął podporządkowywać sobie nie tylko zwierzęta, ale także i innych ludzi. Bo ponoć wtedy „pojawił się Bóg” i ponoć dał ludziom taki przekaz:

«Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».

No i PANOWANIE się rozpoczęło… I wtedy człowiek całkowicie zaczął tracić połączenie telepatyczne z innymi istotami.

Obecnie rozpoczął się okres kolejnego, nowego „Słońca” (6. Słońce w 5. Świecie?), w którym obie półkule mózgu istoty ludzkiej zaczęły być harmonizowane ze sobą. Oraz mózg jest harmonizowany z sercem. I dzięki temu powracać będzie łączność telepatyczna człowieka z człowiekiem oraz z innymi istotami, z innych gatunków istot: kamieniami/minerałami, roślinami i zwierzętami. I nie tylko.

Oczywiście, że to, co opisałam, to były/są ogólnie działające wzorce – wibracje kosmiczne w tych kolejnych epokach „Słońc”, natomiast my jako indywidualne istoty ludzkie także mamy zróżnicowane wibracje. Więc jedni bardziej ulegają takim ogólnie panującym wzorcom, wibracjom, a inni mniej.

Okres „Pięciu Słońc” to okres około 25630 lat (rok platoński precesji obrotu Ziemi). Dlatego Majowie już od kilku lat zapowiadali wejście w „Nowe Słońce”. (Choć mówili, że nie wiadomo, które?) Ja nazywam ten okres „Piątym Światem Harmonii” (6.słońce w 5.Świecie), w którym „kosmiczne wibracje” symbolizowane przez „Kolibra” – energię eteru/serca w połączeniu z energią „Centrum Galaktycznego” zaczęły wspierać ten proces… harmonizowania obu półkul mózgu i harmonizowania mózgu z sercem. Co ma i będzie miało ogromny wpływ na rozwój świadomości i umysłu człowieka oraz ewolucji istoty ludzkiej.

Rozwój lewej półkuli mózgu doprowadził do tego, że ego pięknie się rozwijało, ale jest to „narzędzie” służące rozwojowi człowieka… jak specyficzne „okulary”, „soczewka” umożliwiająca nam postrzeganie i rozumienie otaczającego nas świata, coraz bardziej inteligentne działania i rozwój. Ten rozwój, aby nam sprzyjał, powinien zachodzić w harmonii z NATURĄ. W innym przypadku następuje to, z czym mamy do czynienia – destrukcja środowiska planety. Ale wiadomo, nawet siekiera czy nóż mogą być użyte do pomocy człowiekowi albo przeciwko innemu człowiekowi czy innym istotom. I podobnie stało się z rozwojem ego. I np. „lokalnie” zbyt dynamiczny rozwój EGO spowodował destrukcyjne oraz autodestrukcyjne działania.

To się zmienia, powoli, ale się zmienia. Być może jeszcze nasze przywiązanie do „starych wzorców myślowych” (wibracji), do przekonania o tym, że to, co „odzwierzęce” w człowieku jest jego wielkim „złem i ograniczeniem”, nie pozwala niektórym z nas dostrzec tego, że zmiany już się zaczęły i będą kontynuowane. I będziemy „powoli” widzieć skutki tych zmian ewolucyjnych coraz wyraźniej. Jeśli zaś ktoś nie chce tego widzieć, to nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Może kiedyś te zmiany zaczną być dostrzegane przez coraz więcej ludzi. Nie wiem. Ale wiem, że tych zmian każdy dokonuje przede wszystkim w sobie, poprzez siebie.

No cóż… jedno życie trwa krótko w porównaniu na przykład z wielkimi okresami czasowymi…
Można zadać jeszcze pytanie: Po co nam jakieś "procesy inkarnacyjne"? Po co nam jakaś "karma"… tworzenie jej, huśtanie się na huśtawce dobra i zła, jakieś procesy "zerowania karmy" itp.? Gdy spojrzymy na to z innej perspektywy, nie tylko jednego życia, a wielu, bardzo wielu, dostrzeżemy, że to jest jak…" Zabawa" w Prawo Przyczyny i Skutku, jak "Kosmiczny Taniec" energii o zróżnicowanych: częstotliwościach i zagęszczeniu, jak "Granie Symfonii" przejawiające się także w najróżnorodniejszych formach materii... :-)

Dodane 23.01.2016
Jak mógł wyglądać świat, w którym rozwijała się lewa półkula? Wiemy mniej więcej, bo to ten świat, który trwał i rozwijał się przez ostatnie 5126 lat… A my jesteśmy jego „owocami”.
A jak mógł wyglądać świat, w którym rozwijała się prawa półkula? Możemy sobie co nieco wyobrazić na podstawie tego, o czym na poniższym filmie opowiada Jill Bolte Taylor. Oto film o funkcjonowaniu lewej i prawej półkuli pt. „TED – Jill Bolte Taylor i jej wylew zrozumienia [PL]”

https://www.youtube.com/watch?v=iP6OQMyjGL4

__________________

*) KROKODYL - znak przynależący do tzw, słonecznych znaków majańskich. Symbolizował (symbolizuje) nowy potencjał, nowe początki... ?


Według mnie był to "bóg Słońca" (jeden z wielu kolejnych "następujących po sobie), który "panował" przez ostatnie 5126 lat. ;-)


Neit***) "Matka Sobka"...  Amazonka - bogini wcześniejszego "Słońca"?

sobota, 9 stycznia 2016

O INTERPRETACJI RÓŻNYCH ZACHOWAŃ I WIDZENIU ICH TAKIMI, JAKIE ONE SĄ



Różne nasze interpretacje różnych zachowań są fascynujące.

Dopóki nie z-rozumiałam wielu zachowań innych ludzi czy zwierząt, to interpretowałam je projektując na nie swoje wyobrażenia. I wówczas wydawało mi się, że rozumiem doskonale te zachowania innych… Moje interpretacje (iluzje) i projekcje uznawałam za prawdziwe. Tak było, dopóty nie zaczęłam postrzegać innych takimi, jacy i jakie są, a nie takimi, jacy i jakie mi się wydawali/ły być. Dopóki nie zaczęłam postrzegać działań i zachowań swoich i innych takimi, jakie są, a nie takimi, jakie wydawały mi się być. Przykład:

Moja piesa szczeka na psy przechodzące ulicą po drugiej stronie ogrodzenia. Niektórzy ludzie, którzy przechodzą z psami myślą, że mają do czynienia z agresywnym psem. Nic podobnego. Bo kiedy ktoś podchodzi ze swoim psem pozwalając, by oba psy powąchały się i spotkały ze sobą, moja piesa natychmiast przestaje szczekać. Zaczyna merdać radośnie ogonem. Ona po prostu szczeka, bo nawołuje do „przywitania się” z innym psem. A ludzie tego nie rozumieją. Gdy się boją, ich psy także wpadają w konsternację. Piesa zawsze przestaje szczekać, gdy taki człowiek podchodzi do niej z psem lub piesą.

Piesa nigdy nikomu nie zrobiła nic złego. Raz czy dwa razy zdarzyło się, że „agresywnie” postraszyła innego psa, gdy została sama zaatakowana, ale nigdy nikogo nie zaatakowała sama z siebie i nigdy nikogo nie ugryzła nawet, gdy została zaatakowana. Ale wielu ludzi nie wie o tym, że ona szczekając nawołuje do spotkania i dlatego niektórzy ludzie przechodząc ulicą boją się. Wtedy sami agresywnie reagują na jej szczekanie, sami  „wyszczekują” różne słowa np.: „zamknij się” itp. Bo dla nich szczekanie psa kojarzy się z jednym – z agresją psa i odpowiadają na nie agresją. A w rzeczywistości na szczekanie psa projektują swoją własną, nieuświadomioną agresję, której przyczyną jest jakiś lęk, strach i niezrozumienie.

Czasem zdarza się, że piesa szczeka na ludzi, którzy wieczorem albo w nocy zachowują się bardzo głośno. Zdarza się również, że szczeka, kiedy słyszy szczekanie albo ujadanie czy wycie  innych psów . Karuna (imię piesy) nie boi się też fajerwerków sylwestrowych. Znosi je wręcz ze stoickim spokojem. A w ostatniego sylwestra siedziała obok mnie i obserwowała sztuczne ognie. 

Bywa, że mamy nikłe pojęcie o zachowaniach i przyczynach tych zachowań innych ludzi, również swoich zachowań, a także różnych zwierząt. I mamy nikłe pojęcie o tym, jak wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i współzależni od siebie wzajemnie (ludzie i zwierzęta także). Poprzez obserwacje możemy zacząć rozumieć więcej i zacząć widzieć różne zachowania (swoje, innych, a nawet zwierząt) takimi, jakie one są, bez projektowania na nie swoich interpretacji (zgodnych z naszymi przekonaniami i nieuświadomionymi wzorcami zachowań). Kiedy jednak jesteśmy zbyt przywiązani do swoich nawykowych reakcji, do swoich przekonań, do swoich interpretacji, a postawą tych interpretacji jest np. lęk, strach, to nie mamy możliwości przyjrzeć się im głębiej, by zaobserwować różne zachowania (nasze, innych ludzi, a nawet zwierząt) takimi, jakie one są.

Polecam do obejrzenia film umieszczony tutaj o kobiecie rozmawiającej ze zwierzętamij:
http://www.blogroku.pl/2014/artykuly/gosia-potrafi-rozmawiac-ze-zwierzetami,5666561,film.html

Oraz inny film… Anna Breytenbach – Komunikacja ze zwierzętami (Findhorn, 2013) – napisy pl: https://www.youtube.com/watch?v=u6fqDsLV7ak



„Anna Breytenbach – specjalistka od telepatycznej komunikacji ze zwierzętami – opowiada o swoich doświadczeniach w tej dziedzinie i uczy, jak możemy dostrajać się do innych istot zamieszkujących naszą Planetę, by skutecznie się z nimi komunikować. Choć wielu twierdzi, że ma ona szczególne zdolności, Anna z uśmiechem przekonuje, że może to robić każdy z nas. Jak to robić i co jest celem takiej komunikacji? W jaki sposób jej praca pomogła czarnej panterze Spirit i polepszyła los wielu innych zwierząt, z którymi zetknął ją los?” o tym opowiada Anna na filmie.

I ten tyle że tylko po angielsku:
https://www.youtube.com/watch?v=HTdlMC6NZU4



niedziela, 3 stycznia 2016

DŹWIĘKOWANIE RADOŚCI ISTNIENIA W PRZESTRZENI JEDNEGO SERCA

Dźwiękowanie radości istnienia na fujarce, którą zwę "gwizdówką", bo jest jak dłuuuuugi gwizdek czyli fujarka bez dodatkowych dziurek. Znana ogólnie pod nazwą końcówka:


A oto i dźwiękowanie:






środa, 9 grudnia 2015

ŚNIENIE I CZUWANIE


Oddzieleni mamy pozornie własną wolę (i) połączeni mamy połączenie z Wolą... 
Zaśnieni w jednym z nieskończonej ilości snów przyjmujemy ten jeden jedyny sen za jedyną rzeczywistość (i) Przebudzeni dostrzegamy, że wszystkie sny są iluzją...
Przejawiamy się w formach pozostając w pustce zakotwiczonymi...
Jesteśmy kroplą (i) oceanem...
(I) wszystko to zadziewa się/istnieje jednocześnie...
Piękne paradoksy. Uwielbiam takie paradoksy... niby pozorne paradoksy... A wszystko, co piszę i wyrażam można by ująć w jeden wielki cudzysłów. :-)
Gra świateł i cienia, 
taniec Sziwy, a potem odpoczynek pod stopą Kali, 
Śnienie Wisznu - Umysłu, któremu Lakszmi - Świadomość masuje stopy... 
piękne symbole, 
Piękna Sztuka Iluzji, 
która jest Rzeczy Istnością... <3  
Ist-nie-nie-m, iskrą... 
wdechem i wydechem...
jednocześnie
w Jedni
przejawiającej się na nieskończoność sposobów...
***

Śniący Umysł Kreuje, a Świadomość Czuwa i mu stopy masuje :-)

Wisznu I Lakszmi


czwartek, 26 listopada 2015

POZNAWANIE SIEBIE I BUDZENIE SIĘ Z... ZAŚNIENIA W NIEŚWIADOMOŚCI

Fragmenty dialogu prowadzone na "Mistyce Życia" z Margo0307

W naszym języku mamy taką piękną frazę:

rozmawiam ze sobą…
rozmawiasz ze sobą…
rozmawiamy ze sobą…
rozmawiają ze sobą…

Rozmawiając z kimkolwiek rozmawiamy ze SOBĄ… 

To KTO z KIM rozmawia, jeśli każdy rozmawiając z kimś innym rozmawia ze SOBĄ?

Jedno małe ja – cząstka wielkiego JA rozmawia z innym małym ja – cząstką wielkiego, jednego JA…

Kto z nas o tym pamięta, co zapisane, jak głęboka treść, w tych słowach, w tej frazie:

rozmawiamy, rozmawiam, rozmawiasz… ZE SOBĄ?

Jedni to pamiętają, inni pamiętają co innego, jedni rozumieją, inni nie, jedni czują, inni czują coś innego… różne są (bo zróżnicowane są) małe „ja” jako cząstki jednego, wielkiego JA, jedni…





Życie jest cudem i każda osoba, choćby nie wiem jak nam "zachodziła za skórę", jest tylko inna mną, innym ja… To wręcz zabawne, ale potrafię odczuwać miłość i jedność z takimi osobami, które w swoich snach obsadzają mnie np. w roli jakiegoś potwora, bo i tak się zdarza. Kiedyś ja także w nieświadomości swojej potrafiłam postrzegać innych – pewne osoby, które spotykałam w swoim życiu - wyłącznie jako "złe", bezduszne... a teraz wiem, że tylko rozwój tzw. ego (iluzorycznego) spowodował, że w ludziach przeważa nieświadomość i wiara w "bajki" (snute przez różne ja-ego na przeróżne tematy) jako jedyną prawdę. W taki sposób istniejemy w snach, w których... siebie zaśniewamy. Budzenie się i poznawanie siebie bywa czasem o wiele trudniejsze niż istnienie w zaśnieniu we śnie z ja-ego w roli głównej. 

-------
„… Myśl jest twórcza i sprawcza, może więc budować albo… niszczyć…”

Spodobała mi się pewna opowiastka więc ją opowiem, może i Tobie też ona się spodoba… :)

„Starzejącego się hinduskiego mistrza zaczęły już męczyć narzekania ucznia, więc pewnego ranka wysłał go po sól.
Gdy uczeń powrócił, mistrz nakazał temu nadąsanemu młodemu człowiekowi wsypać garść soli do szklanki wody, a następnie ją wypić.
– Jaki to ma smak ? – zapytał.
– Gorzki – odpowiedział uczeń, krzywiąc się i spluwając.
Mistrz roześmiał się, a następnie kazał młodemu mężczyźnie wziąć ze sobą garść soli.
W milczeniu skierowali się nad jezioro, do którego uczeń miał wsypać sól.
Wtedy starzec rozkazał mu:
– A teraz napij się wody z jeziora.
Gdy woda spłynęła po podbródku ucznia, mistrz zapytał go:
– Jak to smakuje ?
– Świeżo – zauważył uczeń.
– Czy czujesz sól ? – zapytał mistrz.
– Nie – odpowiedział młody człowiek.
Wtedy to mistrz usiadł obok tego poważnego, młodego mężczyzny, który tak bardzo przypominał mu samego siebie, i chwycił go za ręce, mówiąc:
– Cierpienie jest solą, niczym więcej i niczym mniej. Ilość cierpienia w życiu pozostaje zawsze taka sama, lecz ilość goryczy, jaką odczuwamy, zależy od pojemności naczynia, w którym trzymamy swój ból.
A zatem, gdy odczuwasz ból, jedyne, co możesz zrobić, to poszerzyć swoje poczucie rzeczywistości.
Przestań być szklanką. Stań się jeziorem.”


Wojny są okrutne, sieją zniszczenie, ale… także oczyszczają nagromadzone ogromne emocjonalne napięcia, które – jeśli nie zostaną świadomie "przetransformowane" – musza być "uwolnione" w inny sposób… Wtedy zdarzają się, wybuchają lokalne konflikty zbrojne i wojny.

Jeśli nie będzie 3.wojny światowej (co może się zdarzyć ku zaskoczeniu niektórych ludzi), to tylko dlatego, że pewne emocje pozostaną świadomie "przetransformowane" przez znaczną część ludzkości. Według mnie to możliwe – jeśli coraz więcej istot ludzkich będzie budzić się z zaśnienia i stawać świadomymi tego, kim/czym jesteśmy. 



niedziela, 22 listopada 2015

PASZCZA JAGUARA


PASZCZA JAGUARA - MASKA NIESKAZITELNEGO DUCHA - MASK OF THE IMMACULATE SPIRIT


W tradycji między innymi Olmeków, Huiczoli i innych ludów obu Ameryk Jaguar symbolizował Wielkiego Nieskazitelnego Ducha, a jego paszcza "bramę przejścia na drugi brzeg" (podobnie jak inne symbole typu:
ucho igielne, czarna dziura, szczelina kosmiczna, brama, dziób tolteckiego Orła Świadomości *) itp.)

Jaguar symbolizuje PRAWOŚĆ I NIESKAZITELNOŚĆ. Kiedyś nauki dotyczące miłości, prawości, nieskazitelności, mocy współodczuwającego serca, zostały wypaczone. Ma on za zadanie pożerać plugawości w ludzkim postępowaniu. 
Jaguar przypomina istotom ludzkim, że różne zachowania mają swoje konsekwencje.
Przypomina, że gdy postępujemy z godnością, ufnością i współodczuwaniem. jesteśmy szczerzy i uczciwi nawet w niesprzyjających okolicznościach, zawsze zachowujemy harmonię i równowagę. A każda nieuczciwość przynosi strach, ból i cierpienie. Nie jest to ani złe ani dobre, jest takie jakie jest. Czasem mamy wybór, a czasem nie mamy...

Strach niektórych ludzi przed „paszczą Jaguara”, od którego warto się czasem uwolnić, by przez nią z odwagą przejść (jak przez „ucho igielne”), jest taki sam jak przed „pustką” albo przed „czarną dziurą”. A one są symbolami bramy-przejścia „na drugą stronę lustra”… Przejście dające wyzwolenie. Co nie znaczy, że musimy umrzeć, aby móc przejść, bo wystarczy, że „umrze” w nas nasze ego-ja…. inaczej mówiąc rozprzestrzeni się świadomością na... całość, roztopi się w jedni... ;-)

„Paszcza Jaguara”, „ucho igielne”, „czarna dziura”, pustka itp. to (tylko i aż) symbole wyjścia z tego SNU, który przez jakiś czas uznajemy za jedyną rzeczywistość tzw. matrixa. To symbole przebudzenia ze snu, w którym "zaśniliśmy się na amen"; to symbole wyzwolenia – uwolnienia… A na przykład owa „pustka” jest nieskończoną przestrzenią z ogromnym potencjałem, nieznanym, niewyobrażalnym i ze zdolnością do”tworzenia” nowych światów, całkiem nowych form i sposobów istnienia – „śnienia innych snów” jako nowych rzeczywistości...

Kiedy mamy „klarowny (przejrzysty, czysty) umysł i czyste serce”, to jesteśmy w „stanie” istnienia i działania, w którym na przykład jesteśmy wolni od osądzania siebie oraz innych, wolni od oczekiwań wobec siebie i innych, a jednocześnie odczuwamy miłość do wszystkich ludzi, wszystkich istot, do całego świata i wszechświata, ponieważ w każdym i wszędzie widzimy (wewnętrznym widzeniem – jakby uaktywnionym dodatkowym zmysłem) światło i pustkę, które są wewnątrz każdej i każdego z nas oraz odczuwamy nasze połączenie ze wszystkim i wszystkimi w jedni. To jest  przestrzeń, którą jesteśmy... Odczuwamy też w ciele albo poprzez ciało różne energie (o rożnych częstotliwościach) wynikające z naszego współistnienia w sytuacjach z innymi i reagujemy inaczej niż wtedy, gdy tej miłości w sobie do wszystkich innych i do siebie jako całości, jedni nie odczuwaliśmy…

O miłości Byron Katie:


Pozdrowienia przesyłam sprzed paszczy i z paszczy Jaguara  :-)
_______

*) Orzeł Świadomości (bursztynowy zresztą) w tradycjach starożytnych Tolteków jest Świadomością, która obdarza każdą istotę cząsteczką tejże Świadomości przy każdych narodzinach, a odbiera ją przy jej śmierci. Dlatego Toltekowie z linii tradycji, z której pochodzi don Juan Matus, jako Nieskazitelni przygotowywali się do "abstrakcyjnego lotu" pozwalającego im przelecieć "za plecami orła" i nie dać się pochłonąć, by zniknąć w jego dziobie. I tak jak Wisznu, "zasiadali" na Orle Świadomości, który trzyma Węża Umysłu...


Jakże doskonała jest ta harmonia pomiędzy Wisznu, Orłem i Wężem...