Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piąty świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piąty świat. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 czerwca 2017

ZMIANA POSTRZEGANIA/ODCZUWANIA Z NIEŚWIADOMEGO - EMOCJONALNEGO NA ENERGETYCZNE - ŚWIADOME

cytat:
"Dziś minął jeden z dni, w których łzy nie chciały przestać płynać. (Tak, nauczyciele, mistrzowie, znajomi, wszyscy miewamy takie chwile...W końcu jestesmy też ludźmi). Zaczelo sie od przemocy od bliskiej osoby, smutnej obmowy nieznajomej znajomej, potem pogróżek w necie od osób, których nie miałam sposobności spotkać. I jestem do tego przyzwyczajona, doświadczam tego od lat, więcej od kiedy zaczelam sie dzielić. Wiem, rozumiem, wybaczam, nie wiedzą co czynią. Tak to już jest. Dziś jednak stało się to impulsem do wylania czegoś jeszcze...Smutek uruchomił płacz, płacz wspomnienia; bliższe, dalsze i w końcu bardzo odległe - nadużyć, gwałtów, mordów, tortur, przemocy wobec kobiet i dzieci. Widzenie zbiorowych wspomnień ludzkości otworzylo Puszkę Pandory wylewając rzekę łez. Wylała się i przestała płynąć. Zrobiło się lżej.  (...)" - Patrycja Pruchnik Nitya *1) https://www.facebook.com/patrycja.pruchnik/posts/10209754650919907?pnref=story

Zdarza się, że kobieta całkiem świadoma, a nawet 'przebudzona' (tak, jak np. Nitya) w pewnej sytuacji może połączyć się z wibracjami "bolesnego ciała kobiet ziemskiego pola". Wtedy może współodczuwać te wibracje jako trudne lub bolesne odczucia i emocje.

Nawet po wielu latach wolności od odczuwania tych emocji nagle kobieta w jakiejś sytuacji może zacząć odczuwać wibracje energetyczne powiązane z na przykład poniżeniem kobiet, a nawet irracjonalnej wręcz zazdrości lub lęku przed odrzuceniem - emocji związanych z "ciałem bolesnym kobiet ziemskiego pola". (Po części czegoś podobnego doświadczyłam przed miesiącem, a po wielu latach wolności od nich.) Zdarza się to jednak po to, aby mogło zostać całkowicie przyjęte, zintegrowane na jeszcze głębszych poziomach naszego Istnienia / świadomości i uwolnione poprzez zrozumienie, że:

tak doświadczała świadomość przez tysiące lat na tej planecie poprzez ciała kobiet, a teraz dokonuje się ewolucyjna zmiana.

To samo dotyczy mężczyzn i ich "bolesnego ciała". 

Kiedy partner tego jeszcze nie rozumie, nie może wspierać kobiety w tym procesie, a nawet może ją wtedy pozostawić z powodu lęku przed tym i niezrozumienia tego, co odczuwa kobieta w takich chwilach, Może odejść, ponieważ nie umie jeszcze z tym sobie poradzić. Czasem mocno identyfikujemy się z takim doświadczeniem i przede wszystkim z tym, że to mnie się wydarza. I wtedy "boli". Ale gdy przychodzi zrozumienie tego, komu naprawdę się wydarza doświadczenie (nie tylko mnie) i dlaczego się ono wydarza, wtedy rozumiemy, że nie ma sensu przedłużanie np. stanu jedności, błogości i połączenia z jakąś nieopisywalną Całością, bo odkrywamy, że nie możemy cały czas odczuwać tego stanu jedności, błogości i połączenia. Nasze doświadczenia wciąż się zmieniają. 

Partner może czasem również prowokować takie sytuacje, choć może być tego nieświadomy. A gdy jest już bardziej zintegrowany sam ze sobą, wtedy może także wspierać kobietę w takich chwilach.

Chcielibyśmy żyć w błogości i nawet gdy takich stanów doświadczamy, chcielibyśmy je zatrzymać, przedłużyć jakoś... Natomiast, gdy przychodzą do nas inne doświadczenia, postrzegamy je jako bolesne i negatywne. 
Jednak... Zawsze doświadczamy tego, co jest nam dane, ale możemy doświadczać w taki sposób, że tłem, przestrzenią tych doświadczeń jest... radość istnienia. Nie musimy wtedy nazywać tych doświadczeń bolesnymi emocjami i nie ma w nich już ani złości ani rozpaczy. Możemy (każda i każdy z nas może) jako istota ludzka "stawać się" coraz bardziej wolnymi od wszystkich doświadczeń. 

W pewnym momencie może nawet pojawić się przed Tobą jakiś na przykład najwspanialszy "bóg" Sziwa, a na Tobie nie zrobi to żadnego wrażenia. Będziesz patrzyła na niego może i z podziwem, i z miłością, może nawet zaczniesz z nim tańczyć, a taniec zamieni się w doświadczanie destrukcji. I gdy ten "bóg" odejdzie, nie zrobi to na Tobie wrażenia wtedy, gdy zrozumiesz, że Ty Jesteś "sprzed" tego doświadczenia. Że Jesteś czymś więcej niż samo to doświadczanie. I wtedy możesz poczuć wdzięczność za to i każde, dosłownie każde doświadczenie. Bo wszystko, czego doświadczamy płynie z nas...

Wszystko, co się zdarza, czy "cudowne" czy "okropne" (dopóki tak będziemy to nazywać), wszystko, co przychodzi i odchodzi nie ma nic wspólnego z tzw. przebudzeniem czy oświeceniem. Po prostu doświadczamy na różne sposoby tego, KIM/CZYM JESTEŚMY. Przecież WSZYSTKO mieści się tak samo w Tobie jak i we Mnie. :-} Ty-Ja jesteśmy jednocześnie uczestnikami i świadkami tych wszystkich zdarzeń. Lubimy doświadczać jako ludzie i obserwować - być świadkami (tego doświadczania) jako "coś więcej" ;-} A nawet cieszyć się tym.

Przyczyną odczuwania na przykład negatywnych emocji jest nasz opór wobec prawdy o Sobie. Gdy nie jesteśmy skupieni na chwili obecnej, nie możemy nawet dostrzec tego oporu. (Ten opór bywa nazywany np.: "ego" ;-} ). Będąc jednak w pełni obecni w teraźniejszości potrafimy poddać się całkowicie każdej "emocji", nawet takiej, z którą bywa nam "trudno". I nie musimy już jej nazywać. Możemy nawet (co może wydawać się paradoksalne) odczuwać radość z powodu pojawienia się "trudnej emocji", bo dzięki temu możemy ją zintegrować w Sobie. Również te wibracje związane z "bolesnym ciałem kobiet ziemskiego pola". Możemy nazywać ten proces "uzdrawianiem" Siebie.

Kiedy zamiast odczuwać energię jako ból emocjonalny, odczuwamy tylko energię o różnych częstotliwościach bez używania określenia (słowa) ból, zaczynamy całkiem inaczej ją postrzegać. To przykład, w jaki sposób dokonuje się w nas, poprzez nas zmiana świadomości - ewolucja, ekspansja świadomości.

Kiedy dokonuje się zmiana 'sposobu' odczuwania emocji jako wibracji - następuje przesunięcie odczuwania z poziomu emocjonalnego na poziom energetyczny. Wtedy odczuwanie tych wibracji energii przekracza emocjonalny ból. I następuje uwolnienie. Jakbyśmy zaczynali wibrować (stawali się wibracjami) i płonąć... :-} 

Gdy "płoniemy", "spala się" - powoli wszystko lub nagle jakaś część - tego, co mogłoby stawiać opór naszemu całkowitemu oddaniu Miłości, Istnieniu, Zrozumieniu. I wtedy może przejawić się w nas Miłość, która spala także ocenianie naszych doświadczeń jako "dobre" albo złe". Bo wszystkie doświadczenia uczą nas czegoś więcej o Sobie-Tobie. I Miłość wybucha jeszcze większym Płomieniem w Sercu.

Następuje coś jak przebudzenie się czy wyzwolenie się w nas (poprzez nas) "Istoty Boskiej", która zintegrowana jako Jedno: Ona i On (Świadomość i Umysł) staje się naszym przewodnikiem. Dla pozostałych ludzi ta Istota pozostaje ich nierozpoznanym świadkiem, czuwającym również podczas stanu marzeń sennych i głębokiego snu czy "zaśnienia na jawie". 

Kiedy następuje zmiana odczuwania z 'poziomu emocjonalnego' na 'poziom energetyczny', może to spotykać się z niezrozumieniem tych, ktorzy jako istoty ludzkie jeszcze tego nie doświadczyli. Na przyklad bardzo bliski mi mężczyzna domagał się ode mnie wyrażania emocji złości. Miałam odczucie, że czasem prowokował takie sytuacje, a gdy mówiłam - zgodnie z tym, co odczuwałam, że nie czuję złości,   on zarzucał mi, że wypieram się emocji. Dokonywał projekcji na mnie tego, co sam odczuwał, a jeszcze nie mógł ani przyjąć, ani zrozumieć tego, co  było odczuwane przeze mnie. Nie możemy zmienić tego, co zdarzyło się w przeszłości, nawet pięć sekund temu, ale możemy zmienić swój sposób reagowania na sytuację, jeśli jesteśmy już wystarczająco świadomi naszych wcześniejszych uwarunkowanych reakcji. I tak między innymi dokonuje się ewolucja świadomości. 




Na pewnym etapie ewolucji świadomości następuje integracja "żeńskich" i męskich" energii w naszych ciałach - poprzez nasze ciała kobiety i mężczyzny. Symbolem tego zespolenia jest Sziwa-Szakti, Yab-Yum, Dao, Ometeolt itd. Wszystkie one, tak jak Sziwa (Śiwa, Shiva) i Szakti, symbolizują kosmiczne energie - to świadomość i energia (Świadomość i Umysł albo Świadomość i Forma). Nie istnieją bez siebie. Umysł rozświetlony Świadomością i Świadomość wypełniona Umysłem stanowią Jednię.



Znaczenie boskiej pary Sziwy i Szakti jest czasami źle zrozumiane, gdy są postrzegane jako "mężczyzna" i "kobieta", a ich związek jest traktowany jako związek seksualny. Seksualność jest czymś zupełnie naturalnym dla ludzi i zwierząt, a nieporozumienie pojawia się tylko wtedy, gdy seksualność i duchowość są mieszane i sprowadzane na poziom seksualności zwierzęco-ludzkiej.

Seksualność jest związkiem mężczyzny i kobiety.
Duchowość jest zjednoczeniem ludzkiej i boskiej świadomości.

Gdy seksualność wspiera proces jednoczenia, integrowania się ludzkiej i boskiej świadomości, seksualność i duchowość mogą się wtedy wzajemnie uzupełniać. Temu na przykład służy tantra. 



Boginie są partnerkami bogów, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.


Każdy bóg i każda bogini posiadają swoją odrębność i za każdym razem przejawia się ich całkowita, pełna osobowość. W hinduskiej mitologii nie ma żadnych, choćby dopełniających się połówek. Prawie wszystkie boskie pary indyjskiej mitologii ukazują bardziej bratersko-siostrzany aspekt związku niż aspekt matrymonialny czy macierzyńsko-ojcowski. 


To połączenie kosmicznych, uniwersalnych energii "żeńskich" i "męskich" w istocie ludzkiej, boskości w człowieku było przepowiadane na przykład przez Majów. W twierdzeniu, że żyjemy w czasach przejścia do Piątego Świata Harmonii. Poprzednie cztery Światy trwały po około 5125 lat każdy i naprzemiennie w tych czterech kolejnych Światach "prym wodziły" i zarządzały: prawa półkula mózgu, potem lewa, następnie prawa i potem znów lewa. Naprzemiennie mieliśmy światy "matriarchalne" i "patriarchalne". W Piątym Świecie Harmonii obie półkule stają się zharmonizowane ze sobą. Tak manifestuje się ewolucja świadomości i proces dojrzewania istot ludzkich.


***
Bywa też tak, że czasem kończy się jakaś ścieżka, kończą się poszukiwania. Zajmowałam się tym wszystkim, co mnie wyczerpuje, czym codziennie byłam zajęta, a co chciałabym zakończyć. Różnymi wzorcami, według których latami działałam nieświadoma, co czyniłam sobie i innym. A odkrywanie Siebie nie ma końca, jest WIECZNĄ ZABAWĄ, KOSMICZNYM ŻARTEM. Jesteśmy "Podróżnikami Nieskończoności".

Czym jest Prawda?
Możemy dociekać" jak naukowiec, a nie jak uczeń czy uczennica jakiegoś mistrza. Bo każda i każdy z nas odkrywa swoją Prawdę poprzez siebie, w Sobie. To nasz umysł potrzebuje wyzwolenia. Z czasem coraz bardziej potwierdza się, że jesteśmy wolni, że rozpoznaliśmy to, co prawdziwe. Potwierdza się przez inne reakcje na podobne sytuacje, przez nowe sytuacje, w których się znajdujemy.

Nie jesteśmy oddzieleni od swojej natury, co by to miało znaczyć i jak może to być interpretowane. Bardziej chodzi w "oświeceniu" czy "przebudzeniu, żebyśmy wyzdrowieli, uzdrowili siebie niż "stali się oświeconymi" czy "przebudzonymi". Uwolnili się do radości istnienia od tego, co nas więzi i sprawia cierpienie. Więc "najprościej zajmować się swoim gównem" - jak mawia Dolano. :-) Sprawdziłam, działa. ;-) Nareszcie wtedy możemy cieszyć się życiem. Nie szukamy akceptacji u innych ludzi i wszystkich kochamy, bo wszyscy Jesteśmy Całością, Jednią, Jednością. A i tak z jednymi jest nam bardziej "po drodze", a z innymi mniej...

Jeśli jestem kimś, kto chce zdobyć cokolwiek, nigdy tego nie zdobędę. Najważniejsze, żeby przestać chcieć zmieniać świat i innych ludzi. Wystarczy całkowita gotowość na przyjęcie wszystkiego tego, co jest. Nie chcieć niczego, zupełnie niczego. Och, jaka wolność, jakie ukojenie. I nie da się już tego ogarnąć umysłem. I można cieszyć się każdą chwilą... I nawet podążać za wizjami, które są jak drogowskazy Wielkiego Ducha.

Koniec Gier. W grze można coś wygrać lub przegrać. Dla mnie nie ważna jest wygrana ani przegrana; nie ważne już jak kończy się dana przygoda, sytuacja czy historia: tzw. sukcesem czy porażką; już zawsze przyjmę "sukces i porażkę"; tak samo - z taką samą radością i wdzięcznością w tle tego, co mnie spotka. Najistotniejszy dla mnie jest rozwój i wzrastanie świadomości...

no i Zabawa w Życie w radości istnienia.

--------------------------------------------------------------

*1)  "Nitya Patrycja Pruchnik prowadzi satsangi w duchu non - duality. Jej bezpośrednim nauczycielem i mistrzem jest Sri Mooji. Nitya dzieli się rozpoznaniem z jego aprobatą i błogosławieństwem."

czwartek, 2 stycznia 2014

WEWNĘTRZNE ZMIANY i ZEWNĘTRZNE PRZEJAWY TYCH ZMIAN

zapiski różnych moich przypomnień, rozpoznań i odkryć…

Wędrówki dusz

Z mojej “wizji” fragment :(…) Widziałam, jak niektóre…tak jakby dusze, (ale te dusze są “samoświadome”), gdy zadecydują o zmianie, przechodzą albo raczej “przeskakują” z jednej "formy" do innej. Widziałam, że gdy jedna dusza “świadoma siebie” i tych “możliwości” zdecyduje się na zmianę “miejsca” czy formy, którą wypełnia inna dusza, to w tym momencie ta inna dusza zostaje wypchnięta ze “swojej formy”,ze “swojego świata” i… musi się gdzieś narodzić na nowo…w podobnej formie lub innej formie, tym samym albo innym świecie…To zależy…
Wiedziałam, że to zależy także od tego, gdzie w danym momencie tworzą się “wolne miejsca”…
 Kojarzy mi się to troszkę z grą w “komórki do wynajęcia”. Ale w tej grze każda dusza ma swoją komórkę. Jednak, gdy jakaś dusza chce zmienić komórkę, zajmuje komórkę innej duszy… A ta inna dusza pozbawiona swojej komórki musi poszukać nowej komórki i zająć inną komórkę. Ta dusza, co chce zmiany, robi to świadomie, ale wybita robi to nieświadomie… (…)

I wygląda na to, że jedni podróżują między światami świadomie, a inni nieświadomie... Jedni zatrzymują się w danej rzeczywistości na dłużej, inni na krócej (także świadomie lub nieświadomie).

Kiedy jednak dusza wypełnia swoje zadanie, jakie ma do wykonania w danej rzeczywistości, albo w danym świecie, wówczas zmieniając formę nie wybija innej duszy, lecz zmienia swoje "miejsce pobytu" zgodnie z kosmicznym planem… Ta zmiana jest wówczas naturalnym procesem wędrówki duszy.

Uznanie czyjegoś sposobu bycia, działania, istnienia oraz czyichś uczuć, bez potrzeby czy konieczności wyciągania innych z danego uczucia lub emocji, które ta osoba przeżywa, jest pierwszym krokiem w dokonaniu zmiany w sobie.

Nie mogę zmienić tego, co nie jest moje w przejawach danej rzeczywistości – snu, tego co nie jest przeze mnie doświadczane i przeżywane. Jeśli ktoś cierpi, to mogę w ogóle nie być albo… mogę być z tą osobą (lub z innymi) w taki sposób, który może ją wyprowadzić z tego stanu. Ale to nie jest zależne ode mnie i nie mogę sobie przypisywać „zasługi”, jeśli ta osoba wyjdzie z takiego stanu. I potrzebuję być także wolna od tego, czy dana osoba zechce z niego wyjść czy zechce w nim pozostać. Nie mogę tego robić bez wyraźnego „zaproszenia” tej osoby (jej cząstki – duszy). Jeśli pojawi się we mnie jakakolwiek niecierpliwość, zaburzę proces naturalnej zmiany. Pozostanę w takiej rzeczywistości – śnie, ponieważ pozostanę w uzależnieniu od wzorców, z jakich „utkany jest ten sen, ta rzeczywistość, w której zależy mi, by za wszelką cenę pomagać innym.

Dla mnie (bo dla każdego może być inaczej) nie ma sensu pomagać komuś, kto nie prosi o pomoc, bo w innym przypadku jest to narzucaniem swojej woli innym i wywyższanie się – moje lepsze, ja wiem lepiej, co dla ciebie będzie lepsze… itd. Albo będzie to tzw. manipulowaniem wynikającym z potrzeb (pożądania) ego. Mogę tylko zaakceptować to, w jaki sposób dana osoba istnieje, jakie ma przekonania, jakie ma domysły, jak postrzega rzeczywistość, a także to, jak ta osoba postrzega „moją osobę”. Mogę tylko z ufnością przyjmować to, co się przeze mnie przejawia wobec drugiej osoby.

Nauczyłam się przyzwalać innym na pozostawanie w ich własnych objęciach – energetycznych kokonach utkanych z myśli, emocji, uczuć, doświadczeń i przekonań… Pozostając w ufności w to, co się zadziewa, mogę pomóc im i delikatnie przeprowadzić ich w stronę świata harmonii… ale tylko wtedy, kiedy to w sercu poczuję; kiedy przychodzi na to odpowiedni czas. I mogę pomóc tylko tym, którzy są na to gotowi, otwarci.

Kiedy zmieniam swoje indywidualne wibracje, nie zmieniam danej rzeczywistości, lecz przesuwam się z jednej rzeczywistości do innej, równoległej rzeczywistości – do równoległego świata. Na przykład w nocy z 23. na 24. grudnia 2013 roku miałam sen, że w innej, równoległej rzeczywistości (w innym świecie) rozpoczęła się wojna… Ale byłam „tam” tylko „w odwiedzinach”… Było mi to doświadczenie senne potrzebne, by zrozumieć, że teraz znajduję się już w innej rzeczywistości – w innym śnie, który uznaję za jawę..

Zmieniając częstotliwości wibracyjne (świadomie lub nieświadomie) przechodzę z jednej (ziemskiej) rzeczywistości do innej – z jednego snu uznanego za rzeczywistość do innego snu. Za każdym razem przechodzę do takiej rzeczywistości – snu, które „wykreowałam” swoimi myślami, przekonaniami i wiarą. Ale…

Te wszystkie równoległe rzeczywistości istnieją w wiecznym TU i TERAZ; pozostając niezmiennymi. To my podróżujemy od jednej do drugiej. Dlatego – z tego, co sobie przypomniałam – nie warto nikogo zmuszać do zmiany postrzegania danej rzeczywistości, odczuwania takich, a nie innych emocji i uczuć, widzenia (percepcji) danej rzeczywistości i innych ludzi w taki, a nie inny sposób. I nie warto nikogo oceniać ani oczekiwać od innych zmian. Tylko samemu – w sobie można dokonać wyboru takiej rzeczywistości, do której chce się przesunąć (na ile pozwolą nam zmiany, jakich dokonujemy w sobie, poprzez siebie). Potem można wspierać innych. W wolności od rezultatów… A wtedy… na przykład pojawiają się „nowe wersje” tych samych osób i pojawiają się także całkiem nowe osoby… tylko trochę podobne do tych, które znaliśmy wcześniej.


Myśli i koncepcje, które uznaję za swoje, którym pozwalam się myśleć w "swoim" umyśle i emocje, które odczuwam "swoim" ciele są zsynchronizowane ze sobą, są częstotliwościami wibracyjnymi energii, które składają się na to, kim jestem i jak się przejawiam oraz z czym się utożsamiam. Dzięki zmianom tych wibracji mogę podróżować w czasoprzestrzeni na przykład po równoległych rzeczywistościach. Poza czasem mogę podróżować po różnych światach. I dzięki zmianie położenia punktu scalającego świadomość - zmianie częstotliwości swojego pola - mogę przesuwać się do takich rzeczywistości, z którymi te moje wibracje rezonują. Gdy punkt scalający świadomość ekspanduje, poszerza się, mogę podróżować także po jeszcze innych światach. Zmieniając swoje myśli i swoje emocje, a tym samym zmieniając swoje wibracje, mogę przesuwać się w inne rzeczywistości…

Różnice w naszych indywidualnych częstotliwościach wibracyjnych powodują iluzję oddzielenia od siebie tych wszystkich równoległych wersji rzeczywistości i oddzielają także nas od siebie. Bywa i tak, że oddalają nas od siebie coraz bardziej. 

Wiem, że mogę wybrać co tylko zechcę... Jak na przykład daną stację (o danej częstotliwości fal) w radioodbiorniku lub dowolny kanał w telewizorze. Wszystkie one są dostępne w tej samej chwili i współistnieją równocześnie (poza czasem). Ale mogę odbierać jedynie taki "program", do którego dopasowane (dostrojone) są moje indywidualne częstotliwości - ich zakres (w danej czasoprzestrzeni). Mogę także poszerzać ów zakres częstotliwości swojego indywidualnego pola. W temacie: Sen- wizja o ludzkich Radioodbiornikach.

To, co wysyłam, dostaję z powrotem

Mogę tworzyć taki "stan", jaki wybiorę, a rzeczywistość odzwierciedla te zmiany, jakich dokonałam w sobie. Nie mogę postrzegać tego, do czego nie jestem dostrojona swoją wibracją. Bo to, co postrzegam, wyznacza (ogranicza) zakres częstotliwości wibracji w moim polu, ciele energetycznym. Jeśli dostroję się tylko do jednej "stacji nadawczej" o danej częstotliwości fali, nie będę mogła odbierać innych. A odbieram tylko takie "stacje", do których jestem dostrojona swoimi wibracjami. Na przykład  jeśli będzie we mnie przekonanie, że inni są pasożytami energetycznymi, to będę doświadczała tego, że inni kradną moją energię. Gdy będę miała przekonanie, że inni chcą mnie zranić, będę odczuwała, że inni mnie ranią itd, itp. To, do czego nie jestem dostrojona będzie dla mnie zawsze "niewidzialne", niezrozumiałe albo nieistniejące. natomiast jeśli dostroję się do coraz szerszego spektrum wibracji, przestaje mnie ograniczać, przyciągać jakakolwiek ograniczona wibracyjnie czasoprzestrzeń (świat, rzeczywistość).

Niespełnione życzenia

Dlaczego nie wydarza się ludziom to, czego chcą albo o czym marzą? Może tak dziać się, ponieważ częstotliwości energii "wzorcowej" (myśli i emocji oraz przekonań) tej osoby tworzą taką domenę (domena - przestrzeń, gdzie coś istnieje, jest dokonywane lub ma jakąś właściwość), która uniemożliwia zamanifestowanie się tego, co człowiek chciałby, by się wydarzyło. Dzieje się tak, ponieważ nie rozpoznajemy pewnych wzorców - częstotliwości, których nie jesteśmy świadomi; nie wiemy, że one ograniczają  możliwość przejścia do innej, równoległej rzeczywistości (innego świata). Nie rozpoznajemy w sobie tego, co ukrywamy sami przed sobą. Na przykład: gdy oskarżamy o coś innych, znaczy, że mamy dokładnie te same częstotliwości (wzorcowe) w sobie, ale ich nie dostrzegamy w sobie (wypieramy się ich wypychając do własnej "strefy Cienia"). Jeśli je dostrzeżemy, dopiero wtedy możemy przyjąć i ewentualnie je zmienić. W tym procesie może być pomocna metoda LUSTRA.

Jeśli zobaczę "bramę, portal", lecz nie uwierzę, że mogę przejść, nawet, gdybym tego bardzo chciała, to... nie przejdę. Albo gdy ulegnę strachowi przed nieznanym/ Mogę wtedy zastanowić się i rozpoznać, co mnie blokuje WE MNIE. Gdy to rozpoznam, przyjmę, dopiero wówczas mogę zmienić... i przejść dalej. Gdy jednak będę szukała "winy" w innych, moja energia nie będzie skupiona na odnalezieniu sposobu, by przejść, lecz na utrzymywaniu "niemocy przejścia" z powodu innych. W ten sposób oddajemy swoją energię innym. Niejako pozwalamy innym nami powodować. Utrzymujemy się w ten sposób w roli ofiary. I "utykamy".

Możemy mówić o zmianach, możemy chcieć zmian, ale możemy dokonywać tylko pozornych zmian, jeśli nie dostrzeżemy W SOBIE SAMYCH tego, co nam nie pozwala na dokonanie większej, głębszej zmiany. Tylko większa, głębsza zmiana może spowodować znaczne przesunięcie (znaczące przesunięcie położenia punktu scalającego świadomość) umożliwiające przejście lub przeskok z jednej rzeczywistości do innej, równoległej rzeczywistości (wystarczającą odmiennej od każdej poprzedniej, byśmy byli w stanie tę zmianę zauważyć, zarejestrować świadomie)... byśmy przeszli do takiej rzeczywistości, która będzie w znaczący sposób różniła się od tej "poprzedniej". Takie przejście jednak uniemożliwia negacja tej rzeczywistości, w której jesteśmy czy też "utknęliśmy". Nasza negacja, negacja utrzymywana w nas, zatrzymuje nas i nie pozwala zmienić rzeczywistości, przejść do innej.

Jeśli neguję coś w sobie, to znaczy, że to coś będzie mnie wciąż "nawiedzać" i "atakować". Ja-ego może sobie myśleć, że to robią inni. Ale tak naprawdę robię to sama sobie tyle, że nieświadomie. Jeśli będę wciąż wierzyć w to na przykład, że ktoś zazdrości mi tego, jaka jestem albo, że ktoś nie chce mnie puścić dalej lub nie pozwala mi pójść dalej, to takimi właśnie przekonaniami tworzę swoją rzeczywistość i dlatego nie jestem w stanie przejść dalej. Te moje myśli i związane z nimi uczucia, emocje i przekonania są jak węzły utrzymujące mnie w danej rzeczywistości, która jest taka, jaką ją "tworzę" czy raczej wybieram, by w niej istnieć. 

Prosty przykład: zrozumiałam, że to nie Karuna (moja piesa) kiedyś mnie zatrzymała (gdy we śnie mogłam stąd odlecieć statkiem kosmicznym), lecz moje przekonanie o tym, że beze mnie sobie nie poradzi. A przecież, gdybym nie miała takiego przekonania, to w tym śnie mogłam polecieć sobie do innej części kosmosu na dwudziestokilkuletnie wakacje... Wygląda na to, że nasze przekonania warunkują nawet nasze sny i wizje.  :-)

Zmiana rzeczywistości

To może być trudne, by pozwolić pozostać innym w ich własnych światach, wibracjach, częstotliwościach. Ale jest to przejaw "naszych" wzorców myślowych, przekonań i emocji. Na tym między innymi polega dostrajanie się do takiej rzeczywistości, jakiej pragniemy doświadczać (czy też...jakiej pragnie doświadczać nasza dusza) - na dokonywaniu zmian w sobie.

Wszystkie moje doświadczenia w życiu są ściśle powiązane z daną rzeczywistością i były oparte na moich najsilniejszych przekonaniach i lękach, pożądaniu i wszelkich mniej lub bardziej nieświadomych wzorcach. Każdy ma swoje doświadczenia, które są oparte na jego/jej najsilniejszych przekonaniach i lękach. One wyznaczają, określają stałe położenie "punktu scalającego" naszą świadomość (stałe umownie, dopóki nie dokonamy zmiany). Stałe położenie tego "punktu" ogranicza naszą świadomość, a co za tym idzie, także naszą percepcję - to, jak postrzegamy daną rzeczywistość i działania różnych ludzi w niej istniejących.

Dlatego, jeśli chcemy zmian, to każdy z nas i tak dokonuje ich indywidualnie; każdy indywidualnie dokonuje wyborów... świadomie lub nieświadomie.

Toltek, Don Juan Matus, przywiązanie do jednej rzeczywistości, do jednego świata określał jako "stan permanetnego utrzymywania punktu scalającego świadomość w jednym, stałym położeniu." Zmiana świadomości jest w tym przypadku związana z możliwością przesuwania położenia owego punktu scalającego. Poszerzanie świadomości jest umiejętnością płynnych zmian samego punktu scalającego świadomość czyli poszerzania zakresu zróżnicowanych częstotliwości indywidualnego pola energetycznego (np. punkt staje się sferą albo kulą).

Dla mnie nie ma powodu zmieniać rzeczywistości w jakiej jestem stosując jakiekolwiek naciski czy metody "siłowe". Wystarczy przesunąć swój "punkt scalający świadomość". Przesunięcie takie powoduje przechodzenie z jednej rzeczywistości do innej równoległej. Wtedy mogę przejść lub nawet przeskoczyć do innej rzeczywistości, nadal istniejąc w świecie fizycznym. Natomiast możliwość przejścia z jednego świata do innego świata wymaga czegoś więcej… 

Ktoś może powiedzieć, że "różno-wymiarowe" światy to jakaś ściema. I będzie miał rację, ponieważ każdy z nas ma inną - różną wiedzę i… różną świadomość. Nie oceniam tego, czy lepszą, czy gorszą, po prostu INNĄ.

Świat "trójwymiarowy" zawiera się w świecie "czterowymiarowym". Świat "czterowymiarowy" w "pięciowymiarowym" itd... jak ruska baba w babie - matrioszka. Więc wystarczy zaakceptować świat, w którym jesteśmy, takim, jaki on jest, a wtedy nasz "punkt scalający świadomość" powiększy się i przesuwamy się wówczas - nie z jednej równoległej rzeczywistości do drugiej, lecz z jednego świata (wymiarowości) do drugiego (o innej wymiarowości) obejmując je razem swoją "wewnętrzną przestrzenią".

Transformacja wibracji - częstotliwości to przede wszystkim transformacja świadomości. Powiększanie zakresu wibracji - częstotliwości to przede wszystkim ekspansja świadomości w coraz większą wymiarowość.

Jestem teraz świadoma, że kiedyś wybrałam rzeczy do robienia, które nie były odzwierciedleniem "preferencji mojej duszy". Potrzebowałam takiego doświadczenia. Dokonywałam tych wyborów nieświadomie, ale zgodnie ze wzorcami (częstotliwościami wibracyjnymi), z którymi byłam "połączona". 

Całkiem też możliwe, że niektóre działania, które wykonuję, ale brak w nich pasji, są odzwierciedleniem preferencji mojej duszy, jednak nie potrafiłam tego uświadomić sobie. A przecież wszystko, czego doświadczam jest doskonałe. Tylko czasem zapominam o tym... Więc także i to, co wydawało mi się, że mnie nie ekscytuje albo że sprawia mi trudność, postrzegałam w taki sposób, który uniemożliwiał mi rozpoznanie tego, że każde moje działanie jest doskonałe (choćby zmywanie naczyń :-)) I jako doświadczenie jest mi potrzebne w równym stopniu, co te, które przychodzą mi z łatwością.

Najpierw potrzebuję zmienić swój system przekonań, by uwierzyć w to, że mogę robić to, co sprawia mi prawdziwą radość istnienia i co jest moim - powiedzmy - "przeznaczeniem". Wtedy cokolwiek robię staje się tym, co jest moim "przeznaczeniem". I mogę rozpoznać, że wszystko to, co robię, może sprawiać mi prawdziwą radość istnienia… Radość istnienia, która akceptuje także te trudniejsze doświadczenia.

Gdy ograniczam swoją ufność i wiarę w to, że mogę otrzymać od życia całkowite wsparcie, zamykam się na możliwości otrzymania tego wsparcia. Dlatego wzmacniam swoją ufność… Ufam całkowicie, że jestem wspierana w pełni przez Życie, Całość, Jednię. Nie oceniam, nie oczekuję, nie daję wsparcia negatywnym myślom o sobie, a także negatywnym myślom i ocenom o innych ani negatywnym myślom i ocenom innych o mnie. Rozumiem te myśli, rozumiem, skąd pochodzą, rozumiem, że ktoś może mnie oceniać pozytywnie lub negatywnie, ale wiem także, że takie doświadczenie np. by myśleć źle o sobie i o innych, nie jest mi już potrzebne.

Przypomniałam sobie, zrozumiałam i uświadomiłam, że jeśli kogoś oceniamy, znaczy, że w ten sposób oceniam też Siebie. Dokładniej - oceniamy pewne fragmenty - części Siebie jako Jedni, Całości. I pamiętam, że swoimi ocenami tworzę taki, a nie inny świat. Jeśli kogoś podejrzewam o niecne zamiary, niecne cele, zdradę czy zazdrość, to znaczy, że samą siebie w taki sposób postrzegam i taki świat kreuję. I doświadczam takiego świata; w takim, a nie innym świecie żyję. Czym innym jest zrozumienie, w jaki sposób działamy, gdy mamy niecne cele, zdradzamy czy zazdrościmy innym itp i dlaczego tak, a nie inaczej działamy... 

Kiedy czułam reakcję emocjonalną na to, że "ktoś mnie zaatakował", to tak naprawdę znaczyło, że moja wersja tej osoby czy mój sposób postrzegania i rozumienia (lub raczej nierozumienia) działania tej osoby, odzwierciedlał dokładnie to, co jakaś część mnie samej czuła wobec innej części siebie. Ale mogę po prostu obserwować zachowania innych. Obserwując mogę zauważyć prawdziwe powody takiego czy innego zachowania i zrozumieć... na przykład w ten sposób, że nie jest to atak na mnie, lecz ta osoba sama z czymś sobie nie radzi. Z powodu przywiązania, "utknięcia" w pewnych wzorcach myślenia i działania  ego-ja.

A jeśli daję się nabrać i reaguję emocjonalnie na czyjeś oceny czy zarzuty pod moim adresem albo na czyjeś działania, to znaczy, że jakaś część mnie uważa to za prawdziwy atak. I mogę wtedy poczuć wdzięczność, gdy to dostrzegę. I mogę wtedy powiedzieć: dziękuję, że mi to pokazujesz, bo dzięki temu widzę, że jeszcze nie zaakceptowałam, nie pokochałam siebie samej całej... Kochając siebie samą (siebie w innych i innych w sobie) zmieniam wersję innych w swojej rzeczywistości, a tym samym przesuwam się do innej, równoleglej rzeczywistości, a nawet do innej "wymiarowości" czyli innego świata... wciąż żyjąc na Ziemi. Nie muszę umierać, by zmienić "miejsce", ale tak naprawdę potrzebuję zmienić swój "sposób istnienia" czy "przejaw.

Ktoś może nadal obrażać innych, posądzać ich o zazdrość, zdradę, o wiele strasznych rzeczy, ale ja otrzymam taką wersję tej osoby, jaką sama stworzę... swoimi myślami, emocjami, przekonaniami. Jeśli widzę, że taka osoba wysyła obelgi pod adresem innych, to po prostu rozumiem przyczyny takiego zachowania. Kiedyś robiłam tak samo. I dzięki temu, że nie wyparłam się tego sama przed sobą, teraz rozumiem, dlaczego robiłam to kiedyś i dlaczego inni nadal tak robią. I to zrozumienie właśnie pozwala mi odczuwać miłość do takiej osoby. Wiem, że ona żyje jeszcze w iluzji... w nieświadomości tego, co czyni" czyli pod wpływem nieuświadomionych wzorców myślowych i zachowań. Co mnie samej przecież nadal jeszcze się zdarza (choć coraz rzadziej i coraz bardziej świadomie)…

Jeśli ktoś mówi o mnie albo pisze, że jestem "zła, zazdrosna, pełna złości i nienawiści", to znaczy, że ta osoba ma dokładnie takie lęki wobec samej siebie, tylko, że nie jest tego świadoma. I ta osoba jeszcze nie kocha siebie samej w pełni. Taka osoba przenosi na mnie swoje projekcje. Ale daje mi ona w ten sposób możliwość przyjrzenia się sobie samej i zdecydowania: czy jej sposób postrzegania mnie jest prawdziwy dla mnie; czy chcę tak właśnie postrzegać samą siebie?

Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Znależć w sobie taką przestrzeń i takie wibracje, które pozwolą innym przyjrzeć się temu, czy rzeczywiście chcą mnie-siebie postrzegać właśnie w taki sposób, jak to wyrażają; czy chcą, by taka była ich prawda o mnie-sobie. Kochając innych za to, że dali mi sposobność, bym mogła pokochać siebie pełniej, przyjmuję dokonywanie ich "wyborów", w jaki chcą widzieć mnie-siebie.

Doświadczanie rzeczywistości nie jest prawdziwe w tym sensie, że często sobie coś wyobrażamy o kimś, "projektujemy" na innych nasze własne słabości, lęki czy przekonania. Ktoś może mieć swoją wersję mojej osoby oraz swoją wersję swojej własnej osoby. A ja mogę mieć swoją wersję swojej własnej osoby oraz swoją wersję tej drugiej osoby. Te nasze wersje mogą znacznie różnić się od siebie. I to jest iluzją. Nie widzimy siebie wzajemnie takimi, jacy jesteśmy, ponieważ prawdę o nas przesłania nam mgła iluzji.

Przejście "między-wymiarowe" i Piąty Świat Harmonii

Piąty Świat Harmonii przepowiadali Majowie, Hopi i być może jeszcze inni ludzie mający dostęp do wcześniej głęboko ukrytej wiedzy. Hopi twierdzą, że istnieje dziewięć światów, ale Piąty Świat Harmonii istnieje zawsze pomiędzy czterema "z przodu" i czterema "z tyłu".

Pisałam kiedyś:
Były sobie… cztery światy:
1. matriarchalny
2. patriarchalny
3. matriarchalny
4. patriarchalny
5. świat harmonii
itd.



Każdym zawiadywał jeden “bóg albo bogini” – jeden żywioł… i pewne wzorce stanowiące coś w rodzaju "matrycy" danego świata. A teraz - jak twierdzą niektórzy z pośród Hopi i Majów - kończy się ten czwarty i… mamy możliwość przejścia do Piątego Świata Harmonii. Inni twierdzą, że przechodzimy do Szóstego... I to możliwe, skoro istniejemy w różnych światach... Jedni przechodzą do Świata Harmonii, a inni do innych światów...

Wiem, że w tym Piątym Świecie “króluje” piąty żywioł –eter-(link) {z całkiem innymi "wibracjami" - częstotliwościami, które łączą w  sobie w harmonii wszystkie cztery żywioły} I albo przejdziemy do tego Piątego Świata Harmonii albo zostaniemy cofnięci do początku któregoś z tych czterech światów {"z przodu" lub "z tyłu" owego piątego}. Takie jest moje przypomnienie.

Wcześniej pisałam też wielokrotnie o "Powrocie Bogini". Powrót Bogini jest potrzebny do zharmonizowana energii kobiecej i męskiej w sobie (dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn), aby ci, którzy są na to gotowi, przeszli do tego Piątego Świata Harmonii, w którym dwie "biegunowe" siły nie są już traktowane jako przeciwieństwa, lecz dopełniające się wzajemnie wibracje. W każdym z nas jest Anima i Animus. Możemy je w pełni zharmonizować w sobie jako: ŚWIADOMOŚĆ I UMYSŁ... w JEDNI.

Z poziomu tego świata całe życie, wszystko, co istnieje, współistnieje jednocześnie. Na tym poziomie przestajemy być zależni od liniowego postrzegania czasu i przestrzeni. Możemy nawet zacząć doświadczać wszystkich naszych żywotów jednocześnie, w tym samym momencie. I będziemy sobie w stanie z tym poradzić.

Przejście to polega na rozpuszczeniu "twardej" czy też "gęstej" struktury świata "czterowymiarowego" i otwarcie się na bardziej "poluzowaną" strukturę świata "pięciowymiarowego". Poprzez "wpompowywanie w te struktury wibracji, które nazwę MIŁOŚCIĄ... Takie poluzowywanie struktury pozwala istnieć bardziej w tu i teraz (poprzez rozwiązanie supłów nici energetycznych, które przywiązują nas do przeszłości i/lub przyszłości). Poszerza się w ten sposób zakres wibracyjny - zakres częstotliwości energii naszych ciał i poszerza się nasza (samo-)świadomość. W ten sposób stajemy się coraz bardziej świadomi życia, istnienia w TU i TERAZ, w bieżącej chwili w przestrzeni, która staje się coraz mniej "zdefiniowana"... poza czasem lub czasie ZEROwym. Wszystko, co istnieje i z czym może łączyć się nasza świadomość istnieje właśnie w TU i TERAZ.
W temacie: Moje doświadczenie z powrotem do PRA-DOMU

Uwalniając swoje więzy z daną rzeczywistością (albo "wariantem rzeczywistości") zyskujemy w ten sposób coraz większy dostęp do Pola Wszelkich Możliwości, dzięki czemu w naszym istnieniu pojawia się coraz większa synchroniczność i elastyczność przejść czy przesunięć w czasie i w przestrzeni. Poszerza się wtedy nasza percepcja, uaktywniają się dodatkowe zmysły i możemy zacząć postrzegać coraz to więcej z innych rzeczywistości (równoległych "wersji"), innych światów, innych "wymiarowości". I możemy zacząć postrzegać je na nowo… 

Nasze przekonania są jak filtry, które nie pozwalają nam dostrzec tych "innych" rzeczywistości. A przecież możemy spokojnie doświadczać tak zwanej "wielo-wymiarowosci" w tym fizycznym świecie.

Ciekawie o piątym wymiarze mówi niejaki Bashar: "Piąty wymiar jest ostatnim poziomem całkowicie fizycznej rzeczywistości"  oraz: "Poza nią istnieje rzeczywistość bardziej niefizyczna". Według Bashara na poziomie piątego wymiaru możemy wybrać m. innymi również życie, które z fizycznego poziomu rozumienia znajduje się w przeszłości wobec tego obecnego. Interesujące...

Z tego by wynikało, że jeśli ktoś będzie chciał powrócić na przykład do Starożytnego Egiptu albo na Atlantydę lub do swojego poprzedniego życia, to będzie miał taką możliwość. Ale tym razem może "powrócić" tam z poziomu świadomości "pięciowymiarowej". Jeżeli ktoś przejdzie do tych wibracji  poszerzając zakres swoich częstotliwości i jeśli będzie potrzebować takiego doświadczenia, by w ten sposób się rozwijać, dokładnie tego doświadczy.

Wśród obecnie żyjących jest wiele takich dusz, które kiedyś "przybyły" na Ziemię z tego z Piątego Świata - poziomu (pięciowymiarowego), ale na jakiś czas znowu tu "utknęły", ponieważ jeszcze niektóre ich wibracyjne częstotliwości "skleiły się" z wzorcami matrycowymi tego świata. Daliśmy się złapać jak... muchy w sieć pajęczą. :-) Ale część z nas już sobie o tym przypomniała, część właśnie przypomina, a jeszcze inna część wkrótce (- jakże to względne pojęcie) sobie o tym przypomni, dlaczego tutaj jesteśmy. 

____________________________________________

POMOSTY:

Sen o łączeniu różnych tożsamości.

Sen o kokardkach [na niciach połączeń] i motylach.









wtorek, 9 października 2012

DRZEWO ŻYCIA I POZNANIA ORAZ OWOCE JEGO




W dniu 5.pażdziernika tego roku miałam sen. Wszystko, co tu opiszę przyszło do mnie we śnie.

Najpierw zobaczyłam DRZEWO ŻYCIA podobne, ale inne od tego z KABAŁY i ich różnych wersji.

rys. 1 i 2



Ale przede wszystkim to drzewo, które zobaczyłam we śnie miało 13 „sefir” – „owoców” (albo "płatków kwiatu"), które były jak spektrum tęczowe - o 13. kolorach. Wyglądało tak:


Rys. 3

TĘCZOWE DRZEWO WIEDZY z 13.KOLORAMI - ZŁOTY DUCH



To DRZEWO ze złotym DUCHEM jako „pierwszą sefirą” (na górze) jest DRZEWEM „męskim” (dla PATRIARCHATU).

Widziałam, jak to DRZEWO zaczęło się obracać i zatrzymało się po przesunięciu o 180 stopni

Rys. 4


TĘCZOWE DRZEWO ŻYCIA z 13.KOLORAMI - SREBRNA DUSZA



To DRZEWO ze srebrną DUSZĄ jako „pierwszą sefirą" (na górze) jest DRZEWEM „żeńskim” (dla MATRIARCHATU)… 


Wiedziałam jeszcze, że:

DRZEWO ze złotym DUCHEM jako „pierwszą sefirą" (na górze) jest DRZEWEM WIEDZY - POZNANIA, a DRZEWO Z DUSZĄ „na górze” jest DRZEWEM ŻYCIA - ŚWIADOMOŚCI.

Potem zobaczyłam oba DRZEWA obok siebie i zaczęły się rozwijać tak, że „sefiry”, "owoce" obu DRZEW ustawiły się pionowo.

Rys. 5


Kiedy kształty ułożyły się w ten obraz 13 + 13 w odbiciu symetrii lustrzanej-odwróconej (*), nagle kolory czakr połączyły się ze sobą:

Rys.6

13 + 13 = 26
A następnie podwoiły...

Rys. 7

26 + 26 = 52
I zaczęły się skręcać na powrót w dwa DRZEWA trochę jak helisy DNA.

Rys.8


I znów zobaczyłam, jak ustawiają się w podwójne DRZEWO ŻYCIA - ŚWIADOMOŚCI  i DRZEWO WIEDZY - POZNANIA… w lustrzanym odbiciu - skrajne dwa na powyższym rysunku.

Potem oba DRZEWA zaczęły się obracać, ale tym razem oba nałożyły się na siebie pod katem 90.stopni i utworzyły KRZYŻ.


Rys. 9
(nie jest zbyt precyzyjny w kolorach i ustawieniu, może kiedyś później zrobię lepszą wersję)

W sumie mamy 52 "owoce", ale widzimy ich mniej, ponieważ po pierwsze: są one podwójne 13 x 2 + 13 x 2, a po drugie: pięć z nich jest poczwórnych (te w środku). Dlatego widzimy ich tylko 21. Tu mam skojarzenie z 5. aspektami Buddy i 21. aspektami Tary…

I w tym momencie to DRZEWO ŻYCIA-POZNANIA zaczęło mi się nakładać na symbol HUNABKU – majańskie DRZEWO ŻYCIA… Jak?

Wyobraź sobie, że ta konstrukcja KRZYŻA z Rys. nr 9 jest rozciętym sześcianem. Spróbuj tę konstrukcję w swojej wyobraźni złożyć w sześcian. Gdy spojrzysz na ten sześcian z jednej strony i wpiszesz go w okrąg, zobaczysz coś takiego:

W przypadku połączenia podwójnych Drzew mamy 26 + 26 = 52. Z czego mamy 16 podwójnych "płatków" (16 x 2 = 32) oraz 5 poczwórnych (5 x 4 = 20) "płatków" w centrum 

Rys. 10


Teraz mogę uprościć ten rysunek bardziej:

Rys. 11


I to, co widać po prawej stronie powyższego rysunku, okazuje się, że jest to symbol, który we śnie kojarzył mi się z Drzewem Życia Majów. Ale znalazłam ten symbol jako… jeden z symboli HUNABKU:


Rys.12


A tu jeszcze ciekawostka: Drzewo Życia ze sztuki Rdzennych Huichole z Meksyku


Rys.13 


Podobnie możemy złożyć" do 2D drzewo kabalistyczne:



Należy wykonać rysunek na papierze i pozaginać kartkę w zaznaczonych liniami poziomymi miejscach.


Otrzymany podobny symbol do majańskiego Drzewa Życia. W centrum znajdzie się PIĘĆ sefir: 1.KETER (korona, JEDNOŚĆ), DA'AT-Death (wiedza, WIDZENIE) , 6.TIFERETH (piękno HARMONIA), 9. JESOD (fundament, SAMOŚWIADOMOŚĆ, w której zaciera się różnica między ja i nie-ja) i 10. MALKUTH (EMANACJA... wola, rozum, serce i ciało w pełnej harmonii, pokoju i zespoleniu).

I jeszcze zestawienie dwóch wersji Drzewa Życia i Poznania (Świadomości i Wiedzy):




To pierwsza wersja, z której zrobiłam tak zwany "inwert" inaczej "negatyw" czyli "odwrócenie". Teraz
w jednym w centrum jest zieleń, a w drugim róż. Te dwa kolory symbolizują czakrę serca. Teraz już wiem, dlaczego.  Ten krzyż widziałam jakby był co najmniej trójwymiarowy i znajdował się w czymś co przypominało… energetyczną kryształową kulę. Tak oto z Drzewa Wiedzy i Drzewa Świadomości powstał KWIAT ŻYCIA :-)



_________________________________________________________________

środa, 13 czerwca 2012

BOGINIE I BOGOWIE - SKRZYDLATE ISTOTY Z NIEBA




Tym razem będą się przewijać dwa wątki. Pierwszy: cykle żeńskie i męskie, zmienność cykli: matriacharlnego i patriarchalnego reprezentowane przez np.: Ashura i Istar oraz Shivę i Kali, a także Ozyrysa i Izydę oraz Adama i Lilith...
Drugi wątek dotyczy powiązania bogów i bogiń ze znakami ZODIAKU czyli gwiezdnymi konstelacjami.

1.


 Postać Boga Asura, Assura, Ashura, Ashtara, Anshara, Atuma… 





A oto wizerunki Istar i Asur

2.


Istar i Assur w innym wydaniu?
3.

Bitwa między orło-bykiem czy orło-lwem a orło... kim?   A może taniec?
Poniżej z kolei Istar i Asur... Tym razem ona na lwie przybywa, a Asur ją wita? W tle Istar - symbol słoneczny?.
4.
5. Poniżej inny wizerunek Ishtar na lwie z sumeryjskich tablic. 
Tu Ishtar-Izis też na lwie:
6.

7. A tu Anshar na byku:

I również po lewej na górze podobny słoneczny symbol...
A tu z kolei Anshar Skrzydlaty Byk
8.

Raz wraca Anshar, a raz Ishtar?  O co chodzi?
Majowie wiedzą, że co każde 5125 lat następuje zmiana cyklu - ŚWIATA. Na jeden z Wielkich cykli obejmujących prawie 26000 lat, przypada pięć światów. Według moich snów, w pierwszych czterech naprzemiennie mają miejsce struktury biegunowe: żeńskiej energii  - matriarchatu i męskiej energii - patriarchatu. Raz "schodzi na Ziemię bogini" - jak na przykład Isztar na lwie, a innym razem "na Ziemię schodzi bóg" - jak na przykład Aszur na byku. Gdy następuje piąty cykl - świat, ludzkość ma możliwość "powrotu do Raju" czyli doświadczenia świata pełnej harmonii między obiema energiami żeńską i męską. 
9.

Assur “bankietuje” ze swoją królową. Czy jest nią Ishtar? Czyżby to miało być... pojednanie Lwa z Bykiem? Kończyła się epoka Lwa, zaczęła epokoa Byka, a po epoce Byka nastąpiła epoka Ryb?
10.
A skąd się wzięli egipscy bogowie? Czy bogowie Ci reprezentowali znaki Zodiaku tylko inaczej przedstawiane? Czy pochodzili z różnych konstelacji zodiakalnych? Obok władców Egiptu pogrzebane są w grobowcach także niezliczone zwierzęta - koty, ibisy, pawiany, krokodyle. Przed laty wyprawiono je w ostatnią podróż. Czy one mogły symbolizować inne ZNAKI ZODIAKU albo były w Egipcie inaczej nazywane?  Na przykład niektórzy egipscy Bogowie pod postacią zwierząt mają swoje odpowiedniki w znakach egipskiego Zodiaku. Jaki to może mieć związek z okresami ich panowania?

Czyżby naszą planetę "odwiedzali" albo "zapładniali" swoimi "ziarnami" kolejno różni bogowie? 

Przypomniało mi się coś... Miałam kiedyś bardzo wyraźną kiedyś wizję, że potrzebuję uwolnić się całkowicie od przywiązania do znaku "pod jakim się urodziłam" i całej wiedzy z tym związanej. Wielokrotnie żartowałam sobie przy okazji rozmów na temat: "a spod jakiego znaku..."? Odpowiadałam często żartując niby: trzynastego - kosmicznego orła.

Zaciekawiły mnie też  ryciny z Kodeksu LAUD*).
11.


Tutaj podaje linka do strony źródłowej:
To, co dla mnie ciekawe, przy każdej parze (pomiędzy każdą parą), a jest ich cztery, znajduje się rysunek - symbol danej "rasy" istot boskich. Jest to "małpa", jakby czaszka, coś jak paszcza krokodyla i jaszczurka. 

Wiadomo tez, że w kalendarzu Majańskim występuje.


I to jest część niespodzianki dla Livii Ether: Co widać na rycinie?

Ósemka bogów/bogiń plus śmierć i orzeł?  A w środku Słońce jako "Niebiańska Brama" dla skrzydlatych bóstw z niebios.  Hmm...  Skojarzenie mam tutaj tego orła z Thotem - tak się pojawiło jakoś...  Ponieważ po drugiej stronie kuli ziemskiej, w mieście Hermopolis, gdzie rozwinął się największy kult boga mądrości, mieszkańcy tego rejonu uważali go za stwórcę świata. Co ciekawe ten mit funkcjonował równocześnie z przeświadczeniem o tym, że to ósemka głównych bogów powołała świat do istnienia. Według jednego z egipskich mitów, w czasach gdy świat był bezkształtnym praoceanem, istniało osiem bóstw-bogiń i bogów. Była to Ogdoada. Kek i Keket-bóstwa ciemności, Nun i Nunet-bóstwa wody, Heh i Hehet-bóstwa nieskończoności, a Amen i Amenet-bóstwa niewidzialności. Bogowie mieli postać żab, a boginie wężów. Po stworzeniu wszechświata przenieśli do świata podziemnego, a stamtąd kierowali wszystkimi sprawami.

Na powyższej rycinie śmierć ma język podobny do postaci w centrum Kalendarza Majów? czy Azteków?:

12.



bogini Kali: 
13.

I owa śmierć przekazuje coś tym językiem do środka Słońca. A z drugiej strony (na górze obrazka nr.11  mamy orła... Czy to Orzeł Świadomości?

Orzeł babiloński:
14.




Dalsze skojarzenia ze skrzydlatymi boginiami...
Izis, Izyda, Lilit...Istar, Ishtar (asyryjska i sumeryjska Wenus)...
15.



Isztar GATE:
16.


Ciekawe są jeszcze te dwa obrazki:
sumeryjski
17.

Tu dwaj bogowie tym razem "negocjują" czy "kreują" nowego człowieka? Znów ten sam symbol "skrzydlatego Słońca".

Tu podobny obraz, egipski, tez z Drzewem Życia.
28.


Po lewej Thot, po prawej Seszat. Bogini ma nad głowę specyficzny atrybut - symbol: gwiazdę zawieszoną na półokrągłej ramie zwieńczonej dwoma piórami. A Thot ma Słońce na głowie? Czy Thot i Seszat są bogiem i boginią "przybyłymi na Ziemię" z różnych miejsc kosmosu?
A poniżej Atum:
19.


Kij czy też laskę, którą Atum, Seszat i Thot trzymają w dłoniach, jest podobny do dwóch elementów znajdujących się na tym powyższym sumeryjskim...

Atum - Atum (egip.Itm) – jeden z głównych i najstarszych bogów starożytnego Egiptu. Razem z Ra, Horachte i Chepri był bogiem Słońca i stworzenia. Imię jego można przetłumaczyć jako formę znaczenia pozytywnego, “Znakomity Jeden” [ a najprawdopodobniej jeden z wielu zapewne znakomitych ], lub znaczenia negatywnego, “Ten jeden, który jeszcze nie istnieje” [ ale właśnie się urzeczywistnia poprzez ludzkość ].

Powrócę teraz jeszcze do Kodeksu LAUD.
Na wielu rycinach tam umieszczonych, przedstawione są postaci bogiń i bogów. Tu mamy jedną z wielu wersji Drzewa Życia i boginię. 
20.

Ale mnie zainteresowały symbole umieszczone na dole. Niektóre z nich to są symbole owej ósemki bogów z obrazka nr 15. Na różnych rycinach pochodzących z KODEXU LAUD, w pasku na dole znajdują się różne znaki. Zazwyczaj jest ich pięć (jak pięć światów - cykli 5 x 5200lat) i wszystkie przedstawiają pięciu bogów w różnych konfiguracjach...
21.


Może jest tak, że każdy bóg, bogini albo może nawet wielu bogów i bogiń ma coś do przekazania od siebie dla ludzkości w czasie (erze lub indywidualnym życiu) dla istot ludzkich. I w ten sposób rozwija się świadomość ludzkości? 


Miałam kiedyś taki sen, w którym widziałam (choć nie umiałam opisać, bo nie starczyło mi wówczas wyobraźni) cztery rasy jakichś kosmicznych istot, które zobaczyłam symbolicznie jako cztery perły połączone ze sobą świetlistą, cieniutką nicią). Miałam też skojarzenie z czterema kierunkami świata, jakby czterema świetlistymi wiatrami wiejącymi z czterech stron... Te istoty z czterech miejsc wszechświata są tak różne od siebie, że w zasadzie nie mogą się ze sobą w żaden sposób porozumieć, tylko przy pomocy energii, która jest podobna do energii myśli. Aby mogli się oni dzielić swoim doświadczeniem ze sobą, na Ziemi "powstały" cztery podstawowe rasy ludzi, którzy mieli poprzez wzajemne działania i współpracę uczyć się siebie i od siebie nawzajem,  żyć i współdziałać w harmonii, we wzajemnym poszanowaniu korzystając ze wszystkich swoich darów...  I jeszcze we śnie widziałam, jak te cztery kierunki łączyły się ze sobą i utworzyły kolejne cztery kierunki/iatry, więc było ich już osiem...

dodane: 14.czerwca

+
Być może na tym polega różnica pomiędzy sformułowaniami majańskimi: Piąty Świat oraz Szóste Słońce, że Piąty Świat to piąta część Wielkiego Cyklu obejmującego 26000 lat, natomiast Szóste Słońce znaczy, że znajdujemy się w SZÓSTYM z kolei Wielkim Cyklu. I w każdym z tych cykli inne "ziarna" były zasiewane na Ziemi. Z kolei 6 Wielkich Cykli to 6 x 26000 lat  =156000 lat. Tu ciekawostka - podobno "Światło poruszające się z prędkością 300 000km/s potrzebuje 8 minut aby przebyć ze Słońca na Ziemię, ponad 5 godzin by dotrzeć z Ziemi na Plutona, 4,3 lat by dotrzeć do najbliższej gwiazdy Proxima Centauri, 30 000 lat by dotrzeć do centrum naszej galaktyki (Drogi Mlecznej), natomiast <b>156 000 lat musi wędrować by dotrzeć do sąsiedniej galaktyki - Wielkiego Obłoku Magellana".

Może okres JEDNEGO SŁOŃCA obejmuje właśnie około 26000 lat.
Z kolei 6 Wielkich cykli to 6 x 26000 =156000. Wtedy okres SZEŚCIU SŁOŃC byłby cyklem obejmującym na przykład 156000lat.

W takim przypadku, gdyby prawdą było to, że około 52000 lat temu wyłoniła się Lemuria, to by znaczyło, że pojawiła się w momencie przełomowym pomiędzy CZWARTYM i PIĄTYM SŁOŃCEM.

Dalej przyjrzyjmy się tym cyklom:
! Pierwsze Słońce - 26 000 lat
2. Drugie Słońce - 52 000 lat
3. Trzecie Słońce - 78 000 lat
4. Czwarte Słońce - 104 000 lat
5. Piąte Słońce - 130 000 lat (13.0.0.0.0.)
będzie tych Słońc więcej? Jeśli tak, napiszę: itd...

Pytanie: w którym ŚWIECIE, a w którym SŁOŃCU znajdujemy się obecnie? Powtórzę pytanie, które już zadawałam w notce pt. HARMONIA PIĄTEGO ŚWIATA: Dlaczego różne "źródła" podają różne informacje?  Bo nawet ci, którzy powołują się na wypowiedzi 13.tego majańskiego Strażnika Czasu Don Alejandro Cirilo Perez Oxlaj podają RÓŻNE informacje. Dlaczego?


+
25.maja miałam wizję, w której zobaczyłam Słońce jako słonecznik z czarnymi ziarnami. I widziałam, jak ziarna z tego Słońca przelatują na Ziemię, jak następuje kolejny cykl i rosną nowe ziarna wewnątrz słonecznikowego Słońca...

+
Dzisiaj u Nnki napisałam komentarz:

Wiem, że każda kobieta jest boginią. W tym sensie, że mamy możliwość łączenia się ze świadomością także bogiń i bogów. Pisałam o tym:

W takim sensie świadomość wyznacza granice poznania, a raczej samo-poznania zarówno indywidualnej formy, jak i wybranej części Całości (kilku światów).
(…)
Miałam doświadczeniach łączenia się ze świadomością bogiń i bogów.
Na przykład “Ikona pełni ważną rolę w kulcie kościołów wschodnich, jest ona przedstawieniem świętego, jego uosobieniem i reprezentacją. Zapewniała łączność ze świętym, pośredniczyła w modlitwie. Uważa się, że świety/święta [podobnie jak boginie i bogowie] jest on/ona obecny/a w danym miejscu właśnie dzięki ikonie.” I poprzez takie artefakty także mamy dostęp do tej świadomości.
Także przez naszą intuicję (wyobraźnię), wizje, medytacje  lub sny.

Pisałam też o tym, że bogów także możemy “uzdrawiać” w sobie. Są stare mity, ale mogą być też nowe, gdy ze starych się oczyszczamy… gdy jestem gotowa/gotowy, mogę nawet otrzymać nowy mit.

Livia Ether napisała u siebie w odpowiedzi na komentarz Marii_st.: "niektorzy to już po jednym z tego typu doswiadczeń utwierdzaja sie w przekonaniu, ze byli kiedys faraonem Chufu, albo Tutenchamonem… zabawnie sie robi wtedy gdy zbiera sie dziesieciu powiedzmy Jezususow i kazdy sie upiera, ze to on jest tym prawdziwym…. pisalam o tym kiedys w notce o tzw. wdrukowanych wspomnieniach.. a dla mnie to po prostu silne archetypy…"

Zabawnie, jak zabawnie. Kiedyś prawie wszyscy tacy lądowali w domu wariatów...
Dokładnie Liviu, dokładnie. Kiedy byłam na Vision Quest kilka lat temu, usłyszałam, że pochodzę ze wszystkich miejsc we wszechświecie:

Skąd pochodzę?
Dowiedziałam się, że nie otrzymam odpowiedzi na to pytanie, ponieważ gdybym otrzymała jakąś konkretną odpowiedź na przykład, że pochodzę z Plejad albo z Syriusza czy z innego miejsca w kosmosie, to przywiązałabym się do tego miejsca i do tego przekonania. Odpowiedź zatem brzmiała: pochodzę z różnych miejsc i różnego czasu we wszechświecie.
Potem z kolei przyszła informacja, że czas jest względny i jest to narzędzie, które "przywiązuje" nas do danej "rzeczywistości", do czasoprzestrzeni danego świata ograniczając w ten sposób naszą percepcję i świadomość.
Następnie zobaczyłam wyraźnie, że wszystkie istoty z wyższej wymiarowości ("wyższej gęstości") są nami z innych czasoprzestrzeni. Mogą się z nami komunikować, gdy nie przywiązujemy się zbytnio do pojęcia czasu liniowego [oraz swoich przekonań i wzorców myślowych].


Wszystko się kręci w kółko, po helisie albo po spirali... O cyklach też pisałam tutaj: CYKLE CZASOPRZESTRZENNE.
Inne imiona to inne "ziarna" na każdy kolejny cykl... Stąd świadomość ludzka się zmienia i stąd możemy mówić o ewolucji świadomości ludzkiej. Stąd zmieniają się na przykład formy kultury, cywilizacji, a nawet zmieniają się technologie... mimo, że cywilizacje upadają kiedyś w końcu - każda. Ale tak, to ważne, jakie lekcje odrabiamy. Dla mnie najważniejsze jednak, by te lekcje świadomie odrobić. Kiedyś przeczytałam takie zdanie: "Odpowiedzialność to świadoma reakcja na sytuacje." Dopiero jednak od niedawna rozumiem i praktykuję tę wiedzę. Czyli świadomie działam lub nie-działam w reakcji na sytuacje.


Acha, i jeszcze przypomniałam sobie, że wiele bogiń, bogów i bóstw świata zwanego "podziemnym", tak na prawdę istnieje nie POD Ziemią, ale w innej przestrzeni. I trzeba przekroczyć barierę strachu przed śmiercią, aby do nich dotrzeć.


CIĄG DALSZY BYĆ MOŻE NASTĄPI...



UJARZMIANIE WĘŻY:

Raz bóg np. Garuda:


Innym razem bogini:




tutaj WĘŻE I BÓSTWA

źródła zdjęć:

1.http://graphicdesigna.com/art/tezcatlipoca-vs-quetzalcoatl/
2.http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRm-ZnIBEm9x7mmgPvcIYRpLkEY1ZRLybQdkzw6i-oOO7q9iYntgdza95jepw
3.http://www.ashtarcommandcrew.net/forum/topics/the-tree-of-secrets-escaping-the-netherworld-egypt-chaldea
8.http://www.thefullwiki.org/Anshar
inne:
http://www.logoi.com/pastimages/ishtar.html
Ishtar Enlightening the World with her torch uplifted
Bogini wolności, miłościi i sprawiedliwości.
http://www.bibliotecapleyades.net/esp_ishtar.htm


*) Kodeks Laud – w obecnej formie – został napisany w języku náhuatl, pochodzi z okolic Choluli i wywodzi się z kręgu kultury Puebla – Tlaxcala.

źródło rycin:
http://www.famsi.org/research/pohl/jpcodices/laud/img_laud09.html





Boginie i bogowie zodiakalni
Czy zwierzęta tu symbolizują Gwiazdozbiory czy kolejne ery czy bogów z różnych miejsc w kosmosie?

Ryby -  Era Ryb - epoka Syna Bożego, w której najważniejszym nauczycielem i przykładem dla ludzkości był Jezus Chrystus...
znalazłam ciekawą rycinę:



Tu także widnieje podobny, a w zasadzie identyczny słoneczny symbol, jak na rycinach majańskich oraz sumeryjskich.


Baran, Mars - bóg wojny... starotestamentowa Era Barana - epoka Boga Ojca związana z działalnością Mojżesza i Abrahama...


Byk, 

Moloch, Molech lub Molekh a także hebrajskie Melek  Czczony jakoby pod postacią byka z ludzką głową. Bóg fenicki, kananejski podobno. A ile innych bogiń i bogów pod postacią byka można znależć w rożnych kulturach? Sporo, oj sporo. Byk to symbol babilońskiego boga Adada. Większość bogów pod postacią byka to bogowie deszczu, burzy. Sumeryjski Iszkur (oj jak blisko Aszura). Nandi hinduski...
A co znaczy lingam Sziwy (chociaż może to być JONI z JAJEM) w połączeniu z bykiem (chociaż to może być też krowa)? Zasiew byczego boga albo byczej bogini? - Świętej Krowy?


Nie wspomnę już o legendarnym wodzu indiańskim Siedzącym Byku :-)

Byka poskromił bóg Mitra. Co znaczy tu słowo "poskromił"? Nastąpiła zmiana epoki zodiakalnej? Indyjski Mitra jest przedstawiony w Wedach jako ten, który zaprowadzał zgodę między ludźmi. Czuwa nad przestrzeganiem umów. Wiąże się go także ze Słońcem. Uosabia łagodny, opiekuńczy aspekt władzy królewskiej. Wraz z Waruną odzwierciedla stałość i niewzruszoność zasad rządzących wszechświatem. Jest tym, który przywraca ład. Przypisuje się Mitrze wiele niezwykłych czynów m.in. ujarzmienie prabyka.  Mitrę w Grecji i Rzymie przedstawiano jako młodzieńca w tunice, w czapce frygijskiej (czapce wolności) na głowie, zabijającego byka. 

I jeszcze coś: panel z elamickiej świątyni boga Inszuszinaka w Suzie (obecnie w muzeum w Luwrze) przedstawiający czŀowieka-byka chroniącego drzewo palmowe oraz nieznaną boginię (być może Ninhursag). Podobno Inszuszinak był bogiem świata zmarłych w mitologii elamickiej. Był również opiekunem prawa.



Bliźnięta - "W starożytnej Mezopotamii na czele ludu stały bliźnięta Lugalgirra i Meslamtaea. Cywilizacja babilońska i asyryjska jako pierwsze wprowadziły "Bliźnięta" do astronomii. W Persji żyły legendarne bliźnięta Ormazd (czyli Ahura Mazda, bóg dobroci) i Aryman (czyli Angra Mainju, bóg zła), rządzący krajem jako królowie boskiego pochodzenia."

Rak tu nie znalazłam powiązań z bogami...

Lew....  ARIEL znaczy LEW BOGA... Ale lew ma więcej powiązań z boginiami niż z bogami:
durga dosiadająca lwa, Chimera, Chimajra, Bastet, Izis,  no i Kali...
Czyżby epoka LWA była epoką MATRIARCHATU?

Panna - Virgo - Kobieta Panna, Dziewica jest postrzegana jako bardzo dumna kobieta LWICA. Ciąg dalszy epoki matriarchatu?

Waga - Libra, wolna, zrównoważona, zharmonizowana? ...  No tu też z wagą związanych jest wiele bogiń. ciąg dalszy... 

Skorpion... ze skorpionem jest związana na przykład Selket (Serqet) bogini magii. Izyda była nazywana boginią skorpionów, Artemida też co nie co miała wspólnego ze skorpionem  i Skorpiona wypuściła z podziemia bogini Hera, gdyż obawiała się, że Orion może wytępić wszystkie zwierzęta. 

Cztery epoki żeńskiej energii bogiń - matriarchatu?

Wężownik TRZYNASTY znak ZODIAKU... Hmmm... Tu bogów i bogiń z wężami możemy znależć całe multum. Ważne jednak, że TRZYNASTKA podobnie jak WĘŻE mogą mieć UZDRAWIAJĄCĄ MOC :-) No tutaj, to węży można znaleźć sporo w mitologiach i kulturach wielu...
Skąd ten trzynasty znak Zodiaku?

Strzelec... powiązany z Jowiszem i Zeusem: "bóg bogów".


Wodnik..."to nie tyle Aquarius, co Versarius (Wylewacz), ten, który chlusta wodą - bóg deszczu. (...) Egipski bóg patronujący źródłom Nilu. (...) U Hebrajczyków był on człowiekiem, który wyprowadzał do puszczy kozła obarczonego grzechami całej społeczności." Ale niektórzy uważają, że Wodnik jest powiązany z Uranem - Bóg powietrza Uranos. (A może eteru?) 
"Epoka Wodnika jest fazą demistyfikacji wszystkiego, jak również odmowy narzucania nam czegokolwiek przez innych" - Prokopiuk.