Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

ODZYSKIWANIE ZAGUBIONYCH CZĘŚCI SIEBIE




O świadomości i zmianie świadomości, o poszerzaniu świadomości pisałam sporo. Teraz połączę pewne części...
Podróż do Pola Świadomości Buddy. Wizja w czasie medytacji.
Około 10 lat temu na warsztatach z Brucem Moenem nauczyłam się odzyskiwania części swojej tożsamości... Można wytłumaczyć to w ten sposób, że w poprzednich wcieleniach żyłam w różnym czasie jako kobieta albo mężczyzna, jednak po śmierci jakieś części mojej Duszy utknęły i nie udały się tam, gdzie powinny. Takie części należało odzyskać i zaprowadzić w odpowiednie miejsce - coś w rodzaju nieba albo "uzdrowiska" dla dusz.
Przy okazji "odzyskiwania" pewnej swojej cząstki tożsamości, która okazała się być młodym pięknym Hindusem, wybrałam się w rezultacie w podróż uzdrawiająco-uwalniającą. Ten młody Hindus, mimo, że był bardzo oddanym uczniem podążającym za naukami Buddy, był bardzo nieszczęśliwy. Jako dziecko został pozbawiony możliwości uprawiania seksu, ponieważ rodzina przeznaczyła go do pełnienia funkcji eunucha należącego do świty pewnej królowej. Umarł mniej więcej około roku 1750. Ów Hindus o imieniu Kali, bardzo cierpiał z powodu, że jego ojciec - gdy on był jeszcze małym dzieckiem - zadecydował o jego kastracji. Kali nie mógł się z tym pogodzić i w rezultacie w wieku około 20 lat popełnił samobójstwo. Po śmierci utknął w miejscu, które było jego azylem. Spotkałam go siedzącego pod baldachimem w pustej kosmicznej przestrzeni modlącego się nieustannie do Buddy o przebaczenie. Gdy wraz z przewodnikiem zbliżaliśmy się do istoty, którą miałam odzyskać jako część mojej tożsamości, z  daleka wydawało mi się, że zbliżamy się do pięknej kobiety siedzącej w pozycji kwiatu lotosu, ale gdy zatrzymaliśmy się kilka metrów przed tą istotą, zobaczyłam młodego, pięknego mężczyznę o długich do pasa, czarnych włosach i śniadej cerze.
W  tej pracy odzyskiwania moim przewodnikiem - Pomocnikiem *1) w świecie niefizycznym był wtedy bardzo stary Hindus *2) . Pojawił się obok mnie, ale początkowo nie widziałam dokładnie jego rysów. Przedstawił mi się w dziwny sposób. Kiedy zapytałam go o imię, powiedział, że prościej będzie, jak będę na niego mówiła "guru". Ale nie było takiej potrzeby w naszej podróży, abym go jakkolwiek nazywała. Kiedy już udało mi się nawiązać z Kalim kontakt, kiedy wytłumaczyłam mu, po co przybyliśmy do niego razem z przewodnikiem, przewodnik zwrócił się do niego i powiedział o tym, że już czas, by Kali poszedł dalej i wyzwolił się ze swojego niefizycznego więzienia, w którym utknął. W pewnym momencie "eteryczna" postać młodego mężczyzny zaczęła zmieniać się w coś w rodzaju energetycznej kuli, która powoli zbliżała się do dłoni starego Hindusa i usadowiła w jej zagłębieniu. Przewodnik trzymał ją delikatnie jak świetlisty kolorowy bąbel.
Wówczas udaliśmy się razem z przewodnikiem do pewnego miejsca. Poruszaliśmy się w przeźroczystych kulach, które były czymś w rodzaju pojazdów. Pamiętam taki odcinek drogi, kiedy przesuwaliśmy się lecąc tuż nad poziomem morza albo oceanu… 
Nie pamiętam, czy zanurkowaliśmy do oceanu czy polecieliśmy w kosmos. A może to nie ma różnicy? W każdym razie w pewnym momencie razem z przewodnikiem trafiliśmy do pola wypełnionego niesamowitą i gęstą energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Przewodnik wypuścił z dłoni owego bąbla, który wleciał do tego energetycznego oceanu.
I ten stary Hindus… 
właśnie sobie przypomniałam, że to przecież może był i Budda :-) (chyba niebiesko-błękitny), który "część mnie" jako Kalego zaprowadził do “Pola Świadomości Buddy" :-)
Odzyskiwałam jeszcze część mojej Duszy żyjącej gdzieś w środkowej Azji w około X - XI wieku. Ale nie mam pewności czy naszej ery czy przed naszą erą. Była to młoda kobieta o imieniu Larisa albo Arisa, która została zabita przez ojca. Jej rodzice podpisali kontrakt ślubny, gdy miała kilka lat, ale ona zakochała się w innym mężczyźnie. Gdy dziewczyna zwierzyła się ojcu ze swoich uczuć, ten, aby nie dopuścić do "hańby rodziny" zabił ją. Nie będę szczegółowo opisywać tego  odzyskiwania. W każdym razie dziewczyna w rezultacie trafiła do "nieba kobiet", w którym ich dusze były uzdrawiane z ziemskich traum. Później miałam jeszcze wiele snów i wizji, w których łączyłam się z częściami siebie, również w innych, równoległych światach... np.:

Te obie historie przypomniały mi o różnicy między prawami ludzkimi (niby boskimi), a Naturalnym Prawem Kosmicznym. Prawa ludzkie zawsze przysparzały cierpienie jednych kosztem zwiększania "zadowolenia" i zaspakajania potrzeb  innych ludzi, potrzeb nie zgodnych z Naturą.

Wywiad z Brucem Moenem Joanna Mądrzak




*1) Przewodnicy w podróżach po światach niefizycznych 

Świadome podróże w niefizyczne światy - Bruce Moen

Wydawnictwo Manawa
Rozdział 6 Przewodnicy 
Bruce Moen zajmuje się badaniem życia po życiu od 1992 roku od czasu, gdy wziął udział w programie Lifeline Instytutu Monroe. Nauczył się tam metod opracowanych przez pisarza i podróżnika po świecie niefizycznym, Roberta A. Monroe, autora książek: Podróże poza Ciałem, Dalekie Podróże, Najdalsza Podróż. Bruce Moen opracował łatwiejsze techniki, których może nauczyć się każdy chętny do badania życia po życiu. Jego celem jest zapoznanie uczestnika z tymi technikami, tak aby poprzez swoje własne doświadczenia doszedł do prawdy na temat życia po życiu. Bruce Moen dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą, oraz prowadzi uczestników warsztatów poprzez grupowe ćwiczenia opracowane w sposób zapewniający im bezpośredni kontakt ze światem niefizycznym. Naucza jak uzyskiwać dostęp do takich informacji od tych, którzy odeszli. Informacje te mogą zweryfikować kontakty jako rzeczywiście zaistniałe. Bruce Moen napisał pięć książek: Podróże w Nieznane (Voyages Into the Unknown) – Wyd. Limbus 2001, Podróż Poza Wszelkie Wątpliwości (Voyage Beyond Doubt) – wyd. Limbus 2001, Podróże do Życia po Śmierci (Voyages Into the Afterlife) – wyd. Limbus 2003, Voyage to Curiosity Father (w Polsce jeszcze nie wydana) i Afterlife Knowledge Guidebook, A Manual for The Art of Retrieval & Afterlife Exploration (w Polsce jeszcze nie wydana). Bruce Moen nie jest ani medium, ani osobą obdarzoną zdolnościami parapsychicznymi, komunikującą się ze światami niefizycznymi w Twoim imieniu. Jego warsztaty mają na celu nauczanie jak robić to samemu. 

*2) stary Hindus :





poniedziałek, 29 kwietnia 2013

PRACA ZE SOBĄ, Z ENERGIAMI, ENERGETYCZNYMI KULAMI, SYNCHRONIE I DZIELENIE SIĘ DOŚWIADCZENIAMI część 2

część pierwsza tutaj:
http://tonalinagual.blogspot.com/2013/04/praca-ze-soba-energia-i-bablami.html


Widziałam, że wszystkie żywe istoty emanują z siebie coś jak… bąble energetyczne różnie drgające – o różnych częstotliwościach. Różne częstotliwości tych bąbli odpowiadają różnym emocjom i uczuciom. To są drgające bąble emocji i uczuć… Jest ich pełno w środowisku Ziemi.
(…)
Któregoś dnia też miałam takie doświadczenie, że zobaczyłam takie bąble latające przede mną. W sali było kilkadziesiąt osób. Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.

Przypomniało mi się jeszcze jedno doświadczenie z kulami, które miało miejsce dwa albo trzy lata temu. Było bardzo mocne, intensywne, odczywałam je na wszystkich poziomach ciała: fizycznym, emocjonalnym, uczuciowym, mentalnym i energetycznym pewnie też :-)


Byłam w lesie z dwojgiem znajomych. Mieliśmy tam spędzić noc. Coś się ze mną stało i poczułam, że muszę się uziemić, bo byłam atakowana przez jakieś kule... Przyklękłam na kolana, rękoma oparłam się o ziemię... moja pozycja mogła przypominać stojącą niedzwiedzicę (nie wiem, skąd to skojarzenie?). Czułam, że swoje energetyczne dłonie muszę wydłużyć i wniknąć nimi do środka Ziemi, jak najgłębiej, aż do samego centrum - serca Ziemi. Podobnie "wypuściłam" takie energetyczne korzenie ze stóp. I one także wniknęły głęboko do środka Ziemi. Byłam atakowana kulami bardzo "ciężkich energi" jakby "najstraszniejszymi zdarzeniami i historiami ludzi." Te kule uderzały z wielkim impetem w moje ciało, rozciągały je, jakby moje ciało było niesamowicie elestyczne... Te kule rozciągały moje ciało tak bardzo, że gdy uderzały, to leciały wraz z "włóknami mojego ciała" hen w niebo, w kosmos, jakby chciały to moje ciało rozerwać na strzępy. 


Te kule atakowały mnie raz po raz z ogromną siłą. Wiedziałam, że jedyne, co mogłam zrobić w tej sytuacji było utrzymywanie umysłu i uczuć w jednej intencji, którą powtarzałam jak mantrę: Czysty Umysł i Czyste Serce, Czysty Umysł i Czyste Serce, Czysty Umysł i Czyste Serce... Ta sytuacja trwała chyba ze dwie godziny albo i dłużej. W pewnym momencie poczułam, że kule atakują mnie z coraz mniejszą siłą. Nie zaprzestałam jednak utrzymywania intencji i powtarzania owej "mantry". Wreszcie kule przestały mnie atakować. Wszystko wokół uspokoilo się, a ja przysiadłam na Ziemi. Czułam ogromne zmęczenie. Fizyczne także. Ale czułam się szczęśliwa. Wiedziałam, że przeszłam przez jakieś ogromnie ważne dla mnie doświadczenie. To była mocna lekcja, przede wszystkim utrzymywania czystej intencji.
Napisałam także na blogu Livii Ether:
cyt. z przesłania Hatorów, który przytoczyła kiedyś Livia Ether, a za nią Ania:
cyt.:. “Nie trzeba opuszczać Ziemi, żeby powrócić do “Domu”, ponieważ Dom jest stanem świadomości, stanem jedności wytworzonym w sobie.”


W poprzednich notkach pisałam o pamięci swoich doświadczeń związanych z Atlantydą i o "moich odkryciach" związanych z energetycznymi bąblami oraz pracą z nimi. 

Livia Ether na swoim blogu od dawna dzieli się swoimi doświadczeniami i między innymi wiele pisała o swoich doświadczeniach jeszcze od dzieciństwa związanych z pracą z energiami, a także z jedną wysepką na Bahamach. Livia Ether pracuje nad rozwiązaniem swojej "zagadki" życia tak, jak wiele z nas to robi. :-)

Livia Ether:
28 Kwiecień 2013 at 17:46
"Zauważyłam, że również piszesz u siebie o Bahamach: http://www.tonalinagual.blogspot.com.es/ i że na Mistyce Życia też się o nich mówi.. Hmm, jak widać więcej osób coś wyczuwa w związku z tym tematem…  mam wrażenie, że ma z tym jakiś związek WESAK, choć on w tym roku wypada dość późno, ale może jest jakiś związek…
Piszesz też o energetycznych bąblach/kulach i tak mi się przypomniało “Doświadczeniem z medytacji z delfinami.. Usłyszałam ich głos i szum fal oceanu i podążyłam za tym sygnałem… W wodzie czekało na mnie już wiele tych cudownych istotek a z każdą chwilą było ich jeszcze więcej i więcej.. Wszystkie przybyły po to, aby pomóc ludzkim dzieciom.. ‘Usłyszałam’, że będą przesyłać swoją uzdrawiającą energię tam gdzie jest najbardziej potrzebna za pomocą energetycznych baniek i ujrzałam jak znad wody unosi się coraz więcej takich pięknych kolorowych i bardzo transparentnych kul.. jak płyną w świat..
Wówczas na moment pojawił się pewien obraz.. zobaczyłam ciężko chorego i bardzo smutnego chłopczyka.. leżał sam, po ciemku… to było hospicjum.. w pewnym momencie przed jego oczami pojawiła się ta cudowna banieczka i chłopczyk się rozpromienił.. podążył za tą wizją, za tą energią w niej zawartą.. a potem jeszcze drugi obraz.. inne dziecko, mała śpiąca dziewczynka.. również ciężko chora.. zobaczyłam jak na moment się budzi i również zauważa tę kulkę i zasypia ponownie, ale w śnie zaczyna śnić piękny sen o delfinach, o tym jak z nimi pływa, jak się bawi, jak jest radosna.. Czuję, że tę metodą można naprawdę uzdrawiać ludzi, szczególnie dzieci.. póki co nie potrafię tego w żaden sposób potwierdzić, ale czuję, że już wkrótce stanie się to możliwe slonko.gif (zapisek z dnia 2007-12-09 16:15)
później niejeden raz przesyłałam podobne uzdrawiające banieczki… tam gdzie moim zdaniem ktoś ich naprawdę potrzebował i bez naruszania wolnej woli… tak przynajmniej to postrzegam..
Pisałam też o innych doświadczeniach z kulami, o spotkaniu z dziwną energetyczną kulą w dzieciństwie: http://between.salon24.pl/116755,spotkanie-ze-soba-z-przyszlosci, 

a także o niefizycznych podróżach pod postacią kuli: http://liviaspace.com/2012/09/27/medytacja-podroz-w-glab-serca/ ".
Maria_st
29 Kwiecień 2013 at 05:20
"Livio alez mamy podobne doswiadczenia….
Ja w podobnym wieku miałam doswiadczenie z pomarańczowo-niebieska kulą….wirująca wokol wlasnej osi, skladajacej sie jakby z wielu kwadracikow , swiecaca i jakby zywa / takie odnioslam wtedy wrazenie /…tez znalazła sie w pokoju znikąd, z tym ze telepatycznie ze mna sie skontaktowała….pamietam, ze zawisla nad moimi stopami, znizyła lot / ja sie wtedy schowałam pod kołdra —to było po 22 / i ostatnie co pamietam..to błogie cieplo od stóp do serca płynace……u mnie ta kula była wielkości piłki plażowej…..
Miałam wrazenie taj jak napisałam wyzej..że żyje……
Ocean….piekna czysta rozległa plaza i ja w białej przewiewnej sukni w dlugich jasnych wlosach / cos jak siwo–białe/…..to tez czesty u mnie motyw (...)


Anilalah
I dalszy DIALOG Z LIVIĄ ETHER:

Livia Ether: “Twoim zdaniem straszy mnie to jednak, bo sama to stworzylam??"

Liviu Eter, nie wiem, jak jest u Ciebie, ale u mnie tak było. Wybacz, ale dzielę się swoimi “odkryciami”, przypomnieniem i rozpoznaniem. Chciałabym bardzo, żebyś mnie zrozumiała, bo nie mam zamiaru nikogo o nic posądzać ani obwiniać. Nie mam zamiaru nikomu nic narzucać ani sugerować. Piszę o tym, co dotyczy mnie i mojej pamięci. Twoje doświadczenie i Twoja pamięć może być inna. (Tak, jak i Klanowych Matek). 

Livia Ether: 
"Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic, ale rozumiem, ze kazda z nas moze mieć inne doświadczenia:)"

Tak, właśnie tak.


Livia Ether: 

“I tak jeszcze do mnie przyszło, że takie mówienie, że to my sami tworzymy to całe zło które do nas wraca może być świetną zagrywką ‘ciemnych’, którzy w ten sposób skutecznie zrzucają z siebie odpowiedzialność za własne czyny na nas i skutecznie nas zajmują niekończącym się oczyszczaniem siebie i niekończącym się uwalnianiem… “

Rozumiem. Możesz nawet myśleć, że jestem pod wpływem “zagrywek” owych ‘ciemnych’. Jeśli nawet, to w porządku. Ale ja właśnie nie zrzucam odpowiedzialności na nikogo innego za to, jak ten świat wygląda, a robią to czasami zarówno “świetliści” jak i “ciemni”. Być może to świetliści mają racje, bo nie mają nic wspólnego z tym światem, tylko do niego z jakichś powodów “wpadli”. To nie jest łatwe, ale wiem, że w jakiś sposób, w jakiejś części ponoszę odpowiedzialność albo współodpowiedzialność za ten świat. Trudno to wytłumaczyć… Jeśli jesteśmy wszyscy cząstkami całości, to taka całość obejmuje światło i ciemność – według mnie. Ja w Tobie, a Ty we mnie albo Ja jestem Tobą Ty jesteś mną. Może to też jest zagrywka ‘ciemnych’?


Ja wiem, być może prawie każdy ma swoją “strefę cienia” albo “puszkę Pandory”, którą potrzebuje indywidualnie rozpoznać, przyjąć z odwagą i pokorą i przetransformować. [ a jak to się uda,] wtedy pojawia się zrozumienie i miłość wszechogarniająca. Ale moja wiedza, nie musi być wiedzą “uniwersalną”.


Livia Ether: 

“wiesz.. kiedy byłam małym dzieckiem z jednej strony bardzo kochałam ten świat, choć z drugiej czułam się tutaj obco… dużo bólu sprawiało mi to co tutaj widziałam, wojny, przemoc wobec ludzi i zwierząt, cierpienie…. “

Wiem, ja nawet próbowałam z tego powodu popełnić samobójstwo, ale kiedyś usłyszałam głos wewnętrzny: Jesteś tu po to, żeby zrozumieć. I zrozumiałam, że dopiero wtedy będę mogła pójść dalej.


Livia Ether: 

“Popatrz też na swoje wspomnienia z Atlantydy… Czy masz poczucie, że przyczyniłaś się do jej zniszczenia, bo podjełaś niewłaściwą decyzję??”

Czuję się w jakiś sposób odpowiedzialna. Ale wiem, tak zrozumiałam tamtą lekcję, że innej decyzji nie umieliśmy wówczas podjąć. Teraz postąpiłabym inaczej. Wtedy mieliśmy intencję, by nasza energia nie została przetworzona i użyta do zniewolenia ludzi. Nasza intencja była sformułowana jako “sprzeciw” wobec działań “strony ciemnej”. I tak wówczas sformułowana intencja tylko zasiliła owe działania “strony ciemnej”…


I jak pisałam, wyciągnęłam wniosek z tamtej lekcji:


KAŻDY SPRZECIW WOBEC DZIAŁANIA, KTÓRE OCENIAMY JAKO “ZŁE”, ZAWSZE ZASILA TO DZIAŁANIE, PRZECIWKO KTÓREMU PROTESTUJEMY…


Dlatego teraz, nawet, gdyby zaistniała podobna sytuacja, moją intencją jest i byłoby: utrzymanie się w energii harmonii i pokoju oraz… zasilenie lub wsparcie tą energią miłości wszystkich istot, którym ta energia może się przydać, aby mogły się uwolnić., jeśli tego pragną.


Livia Ether: 

“slyszalam o Braminach ktorzy mowili zeby nie pomagac glodnym ludziom, bo ci zasluzyli sobie na swoj los i niech umra z glodu… zreszta cala kastowosc tu sie klania… kojarzy mi sie to z podejsciem ciemnego kaplanstwa z atlanu.. i z ciemna strona oriona… ot takie skojarzenie, pewnie jedno z wielu…”

Z tego, co ja rozumiem ze słów o tym, by “nie pomagać głodnym ludziom” na przykład, to tu chodzi o nieingerencję w czyjąś karmę. Bo każda taka ingerencja wciąga “głębiej” w karmę. Ale to jest jedno z wielu UOGÓLNIEŃ, KONCEPCJI, jak należy postępować wobec innych ludzi. A ponieważ tak naprawdę, jeśli moją intencją jest miłość i harmonia, to kiedy jestem połączona ze Źródłem, nie kieruję się żadną koncepcją lub przekonaniem typu : “nie należy karmić głodnych” albo ” należy nakarmić głodnego”, lecz w danej sytuacji słyszę głos serca i robię to, co mam do zrobienia. Nic więcej. Bo każde moje spotkanie w tu i teraz jest indywidualnym spotkaniem ze sobą w innej formie czy” kondycji”. Bo pamiętam, że wszyscy jesteśmy cząstkami Całości.


Livia Ether: 

“mysle tez, ze mam w sobie naprawde sporo zrozumienia dla innych i potrafie wszystko, a w kazdym badz razie wiele wybaczyc, ale naprawde chcialabym juz zyc w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji jak te, ktore emanuja chocby z rzezni…. “

Wiem, o czym piszesz, bo miałam kiedyś spotkanie w lesie z sarną, która mi opowiedziała o ogromnym cierpieniu zwierząt. Drzewa opowiadały mi o cierpieniu innych istot, w tym kobiet także…


Rozumiem Cię kochana. Z całego serce życzę, by pragnienia Twojego serca czy Twojej duszy się spełniły. Wiem, przecież, że ani nie zabijasz ani nie przyczyniasz się do zabijania i cierpienia innych istot. Ale teraz sama odczuwasz coś w rodzaju cierpienia, gdy masz do czynienia z takimi ciężkimi wibracjami… z jakiegoś powodu. Tylko Tobie znanego.


Według mojego doświadczenia i zrozumienia wyjście jest takie: jeśli ktoś pragnie na przykład uwolnić się z uzależnienia od destrukcyjnych wzorców tego “matrixa”, to może przestać myśleć o innych w taki sposób, jaki może uczynić krzywdę innym i nam oraz uwalniać się z emocji, które mogą zaatakować innych. W ten sposób wzmacniamy swoje indywidualne pola energetyczne. Dlatego ja nie chcę więcej przerzucać odpowiedzialności na innych czy obwiniać innych za “zło, które czynią”. Szukam sposobu, jak uwolnić siebie i jak mogę wesprzeć innych, którzy pragną takiego uwolnienia od “cIężkich wibracji”. [Dlatego na przykład] u siebie napisałam:


Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.


(...)

A może chodzi o to, by wybaczyć nie tylko wiele, ale naprawdę wszystko, sobie i innym?

***


Teraz zobaczyłam na poniższym obrazku kryształowe serce i otaczający je kolorowy dym iluzji...



I takie skojarzenie się pojawiło: dlaczego matka Buddy miała (ma) na imię Maja, tak samo, jak pewien lud z Ameryki? Czy to przypadek? Niemożliwe. 


środa, 20 lutego 2013

KOŃCÓWKA KALI JUGI?


Według niektórych ludzi, którzy mowią, że znają Wedy, właśnie zbliżamy się do końca ery zwaną Kali yugą.

Cztery "filary" Kali yugi:

1. ignorancja (niewiedza, utrata połączenia ze Źródłem Źródeł, Sercem Serc, Łonem istnienia - Tego Kim-Czym jesteśmy w swej Istocie, Esencji)
2.  rzeźnie i zabijanie
3.  seks z pożądania (niektórzy zawężają to do seksu pozamałżeńskiego, ale to duże uproszczenie)
4.  hazardowe gry - z pożądania zysku, zdobywania  materii i władzy (kradzieży); w tym również kradzież energii innym lub energii innych. Pieniądze to także energia.

Pod koniec Kali yugi umysł zaślubia umysł - tak zwane ego osiąga swoje maksimum. Ego to umysł, który doświadcza oddzielenia od swego Źródła. Możemy nazwać jego naturę demoniczną. W wielu kulturach istnieją trzy zakresy w spektrum świadomości, które są dla nas dostępne: boska, ludzka i demoniczna. Kiedy jesteśmy w boskiej naturze (wibracji boskich energii), pozostajemy w pełni naładowani energią Źródła, jesteśmy osadzeni w naszej boskiej naturze - towarzyszy nam boska świadomość. Nawet doświadczając form ludzkich, a pozostając w połączeniu ze Źródłem, nasza ludzka natura nadal zasilana jest boską. Nie przejawia się wówczas pożądanie i potrzeba kradzieży energii innym. 
Na początku ery Kali yugi wszyscy jako ludzie jesteśmy osadzeni w boskiej świadomości i jesteśmy tym, co można nazywać byciem awatarem boskości. I ta bosko-ludzka energia "schodzi na dół" w coraz "gęstsze" światy - sny o demonicznej naturze nadal utrzymując przez pewien czas bosko-ludzkie cechy i świadomość. Gdy zaś kończy się Kali yuga, prawie każdy człowiek wchodzi w przestrzenie światów - snów demonicznej natury i zatraca te bosko-ludzkie cechy w sobie (zapomina o nich). Z tego powodu, by uwolnić się ze stanu demonicznego, który powoduje cierpienie, zniszczenia, śmierć i walkę - wszystko to, czego jesteśmy obecnie świadkami, potrzebujemy radykalnej samotransformacji uwalniającej nas od cech naszej demonicznej natury opartej na "filarach" Kali yugi.  Dlatego dzieje się teraz w tym świecie - śnie to, co się dzieje: wzrastający chaos zarówno na płaszczyźnie duchowej, fizycznej, psychicznej, społecznej, kulturowej, politycznej itd.
Demoniczna natura powoduje, że człowiek staje się nieświadomą hybrydą ego. W miarę jak człowiek coraz bardziej wpada w demoniczny stan, ten boski stan staje się niedostępny i wtedy człowiek podlega całkowicie prawom karmy. W tym stanie bez wyrażenia intencji nie ma dostępu do doświadczenia łaski, nie ma możliwości zbawienia, bo demoniczna natura odcięta jest od miłości i nie jest w stanie przyjąć miłości Źródła. Człowiek jest odcięty od boskiej miłości, od możliwości zasilania się energią Źródła i staje się martwy pod koniec Kali yugi. A żeby poczuć energię Źródła, potrzebujemy ponownie połączyć się ze Źródłem. Nasza demoniczna natura opiera się temu połączeniu, ponieważ czuje się przez to zagrożona. Ale każdy człowiek ma w sobie potencjał świadomego ponownego połączenia ze swoją boską naturą i Źródłem.
Są tacy, którzy noszą w sobie głęboko ukrytą pamięć o tym, że kiedyś byli w stanie awatara boskości, a nawet Źródła i mają w sobie te wspomnienia. Gdy zaczynają samoobserwację, uzdrawianie siebie i medytują poznając naturę umysłu, coraz więcej sobie przypominają i doświadczają ekspansji samoświadomości. Otwierają się na miłość, światło i piękno, obserwują świat od wewnątrz, nawiązują na powrót połączenie ze Źródłem siebie, ze Sobą. I stają się teraz boską Istotą.
W końcówce Kali yugi wszystko staje się coraz bardziej spolaryzowane. Ludzkość staje się coraz bardziej podzielona z powodu coraz większego oddzielenia od źródła i doświadczania coraz większego strachu i chaosu. Niemal każdy potrzebuje doświadczyć głębokiego rozdarcia między gnozą a psychozą. Dlatego świat staje się coraz bardziej psychotyczny, schizofreniczny (schozofrenia to rozłam umysłu). Jednak (pozornie paradoksalnie) w tym świecie- śnie możliwe jest wyzwolenie od energii demonicznych, właśnie dzięki ekstremalnej polaryzacji biegunowości, bo jeśli ta polaryzacja jest dostrzegana, bieguny i przeciwieństwa mogą być neutralizowane.

Jeśli pragniesz wyzwolenia, nie możesz być w połowie w energiach demonicznych, a w połowie w boskich. Potrzebujesz je zneutralizować - energie demoniczne przetransformować w sobie w energie miłości. Demoniczne energie zawłaszczają umysł. Dlatego najważniejsze jest słuchanie serca, intuicji, samoobserwacja umysłu i oczyszczanie umysłu z dualistycznego, psychotycznego myślenia, które prowadzi do coraz większego cierpienia.
Maha Kali pochodzi od sanskryckiego słowa Kal - korzenie, słowo to oznacza także ta, która pochlania czas. Jej skóra jest ciemnoniebieska, prawie czarna, ponieważ reprezentuje łono istnienia.


Dlaczego o tym piszę?

Podobno (według indyjskich WED) żyjemy w końcówce Kali yugi. I pod koniec Kaliy ugi umysł zaślubia umysł. Więc dlatego – jak mówią jedni - „Najwyższy Pan pojawia się, by wyzwolić ludzi i odcina im głowy.”   W innych wersjach to bogini Kali powraca... Jak to często bywa w tym świecie, znów mamy wiele różnych, często sprzecznych ze sobą informacji....

Jednakże w ikonografii Kali symbolizuje ŚWIADOMOŚĆ wolną od mai-iluzji wyzbytą z wszelkiego fałszu pomniejszych "ja". Kali pod koniec cykli pożera czas, a następnie oczyszcza dusze w swoim czarnym bezkresie, daję im chwilę wytchnienia, aby mogły wyruszyć w dalszą wędrówkę. Sziwa leżący u jej stóp przyjmuje w pokorze zmiany, które zaprowadza Kali przywracając porządek w chaotycznych końcach cykli. Jeśli więc sami nie wykonamy oczyszczenia w swoim „czarnym bezkresie”, to może i przyjdzie jakaś Kali i pościna nam głowy... albo przyjdzie jakiś „Pan” i to zrobi. ;-) (wizja WIELKIEJ KOSMICZNEJ CEREMONII)

Nie ma znaczenia, czy jestem kobietą czy mężczyzną. W jednym świecie rozwija się i realizuje koncepcja, że Bóg stworzył świat (a może i wszystko), a w innym świecie... że Bogini. Ale to są koncepcje wynikające z cykli rozdzielenia jako biegunowych PRZECIWIEŃSTW tego, co "męskie" od tego, co "żeńskie" - patriarchat, matriarchat w cyklach naprzemiennych... Jeśli chcemy przejść dalej jako istoty ludzkie w naszej ewolucji, potrzebujemy wyjść poza to rozdarcie, poza tę biegunowość.

Pisałam kiedyś :
Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, Co Jest, albo Jednię, albo CAŁOŚĆ uznajemy Boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. Mamy wtedy do czynienia ze światem, w których panuje UMYSŁ. Taka jest energia słowa Bóg. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy Boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Mamy wtedy do czynienia ze światem, w którym panuje ŚWIADOMOSĆ. Taka jest energia słowa Bogini. (Taki świat może być postrzegany przez umysł jako świat chaosu). Dlatego na oznaczenia tego, co jest wszystkim i jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia albo CAŁOŚĆ lub Wszystko, Co Jest, ale nie nazywam Całości Bogiem. CAŁOŚĆ mogę co najwyżej nazwać PODWÓJNĄ ISTOTĄ BOSKĄ. Ale wiem, że to także określenie wprowadzające spore ograniczenia.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę, skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo Bóg uznawane za Źródło lub Absolut. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo prawie całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą w tym obecnym świecie mocą. W tym świecie "Panem i Władcą” jest Umysł. Boginie zostały podporządkowane bogom, nawet Matki Bogów, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki", ale tak ładnie czasem się o nich mówi, żeby pograć na ich ego, żeby lepiej służyły i zasilały ten męski świat... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie? UWIELBIENIE NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z MIŁOŚCIĄ.

Bogini i Bóg to nasi Przodkowie, ale także to my sami z innych wymiarowości.

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Boginią i Bogiem, Animą i Animusem, Umysłem i Świadomością – tym, co „męskie” i „żeńskie”, Ducha i Duszy w sobie. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, na poziomie fizycznym, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami; są dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają i współbrzmią tańcząc kosmiczny taniec Stworzenia.

Bóg i Bogini to DWA w JEDNYM. To unia i współbrzmienie Umysłu i Świadomości wypełniająca serca i całe światy wszechogarniającą miłością i mądrością.

Aby jednak dotrzeć do tej świadomości, najpierw musi nastąpić... Powrót Bogini.
To chcemy, żeby ona wróciła i oddamy jej należne miejsce, czy nadal będziemy udawać, że nic się nie zmienia? To chcemy poszerzenia świadomości, czy nie chcemy? To chcemy harmonii i pokoju, ewolucji świadomości czy nie chcemy, bo wolimy wspierać swoją energią i działaniami świat cierpienia, walki, świat panów i niewolników, katów i ofiar, zwycięzców i zwyciężonych, itd...? Każdy sam może odpowiedzieć sobie na te pytania.

Pramatka kocha wszystkie swoje dzieci bez żadnego wyjątku, dlatego jej miłość jest WSZECHOGARNIAJĄCA i WSZECHPRZENIKAJĄCA. W każdym z nas jest ta miłość. Pora, by każdy - jeśli tego zechce - uznał w sobie tę Pramatkę, która jest Najczystszą Świadomością i połączył w sobie w harmonii z Praojcem, który jest Najczystszym Umysłem. I tylko ten akt harmonijnego uszanowania i zespolenia pozwoli na świadome przejście do innego świata - harmonii i współbrzmienia.

Gdy Świadomość przenika Umysł, Umysł poddaje się, scala jak Bóg z Boginią w Jedno. Umysł przestaje walczyć, poddaje się bezwarunkowo wszechogarniającej miłości Świadomości. A wówczas wszechogarniająca miłość wypełnia całkowicie Umysł. I tak następuje Akt Połączenia Czystego, Otwartego Umysłu z Czystym, Otwartym Sercem Świadomości.

Tu podzielę się jeszcze jednym moim doświadczeniem. Pewnego dnia poczułam, jakbym przeniosła się w inną wymiarowość, w inną przestrzeń "poza czasem liniowym" albo w przestrzeń łączącą wszystkie fraktale czasu w różnych światach. Wyszłam z UMYSŁU, poza UMYSŁ... Zaczęłam głęboko oddychać. Byłam wszystkim, jednią, jednością, ale właśnie na poziomie czegoś, co nazywam eterem. Ponieważ dla mnie eter może znajdować się w niezliczonej (nieskończonej) ilości stanów i częstotliwości. Również takich, które wychodzą poza konstrukcje UMYSŁU. Zaczęłam obserwować UMYSŁ....

„Widziałam” dany wzór, który jak idea-koncepcja był PRZYCZYNĄ i widziałam jego realizację w działaniach, w wielu „dziedzinach” czy aspektach życia jako SKUTEK. Widziałam wiele wzorów jako idee – przyczyny i ich realizację jako przejawy działania – skutki. „Doświadczałam” na przykład galopu koni, lotu orła, fale… i widziałam te same wzorce-idee w przeróżnych przejawach... Rozpoznawałam wzór-ideę UMYSŁU na przykład jako konia, orła lub falę i w tym samym momencie byłam galopującym koniem i lecącym orłem i falą. A także innymi działaniami związanymi z tymi wzorcami-ideami. Wiedziałam, że istnienie w ten sposób jest skutkiem realizowanej idei-wzorca UMYSŁU. Potem widziałam skutek i przyczynę jako jednoczesność. Ale to zrozumienie przychodzi, gdy UMYSŁ jest przenikany ŚWIADOMOŚĆ.

Zrozumiałam, że w ten sposób ŚWIADOMOŚĆ PRZENIKA UMYSŁ, a UMYSŁ dzięki temu rozpoznaje swoją naturę.

Poprzez przenikanie świadomości przez umysł (samoobserwację) następuje samorozpoznanie jego natury oraz wzorców działania umysłu. Dzięki temu umysł sam siebie może „oglądać”, rozumieć i rozpoznawać - za pomocą poszerzanej świadomości. To jest dwukierunkowe działanie. Bez uaktywnienia serca (świadomości=miłości) i bez udziału serca w procesie samopoznania, sam umysł nie jest w stanie dostrzec tego, czym jest. http://www.tonalinagual.blogspot.com/search/label/świadomość
















piątek, 3 lutego 2012

PODOBIEŃSTWO BOGÓW I LUDZI


"Jak na górze, tak i na dole".

„A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»” (Biblia, Rdz 1, 26-27)

Jaki Bóg mógł to zrobić? Osobowy, nie inaczej. Ale skoro "na Nasz obraz, podobnego Nam", to może było tych Bogów wielu?

W poprzedniej notce WYCHODZENIE Z MATRIXA I POZOSTANIE W MATRIXIE  pisałam: 
Kim jestem w Grze? Pionkiem? Figurą? A może planszą? Mogę być jeszcze graczem, a może nawet i dwoma graczami jednocześnie. Mogę być twórcą Gry. Mogę być twórcą graczy... A czy mogę być planszą, pionkami, figurami, graczami, twórcą Gry i twórcą graczy JEDNOCZEŚNIE? Na pewnym poziomie zapewne mogę.










Bogowie o ludziach nie zapominają. Nie zapominają o nas jako o pionkach Gry, w którą grają. Nie po to nas jako ludzi "stworzyli", żeby o nas zapomnieć. Lecz traktują nas ludzi jak pionki i figury w swojej Grze. *) My zapominamy o tym, gdy myślimy, że jesteśmy tylko pionkami i figurami. Na podobieństwo bogów tworzymy swoje gry, które są wariacjami (fraktalami) w mniejszej skali,Gry prowadzonej przez bogów.

Wygląda na to, że ludziom trudno być odpowiedzialnymi za siebie i za to, co kreują i współkreują. Dotyczy to jednak także bogów. Ludzie świetnie się bawią wciąż o coś, za coś i z czymś walcząc. Pasja. Emocje. Cierpienie, nienawiść... Bogowie też świetnie się bawią. To gracze. Złodzieje energii. Podobnie jak ich „dzieci” – ludzkie istoty.

Ludzie zapomnieli, że także są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad „małych gier”. Bogowie też zapomnieli, że są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad Gry. Ludzie i bogowie zapomnieli o tym, że są odpowiedzialni za gry, które stworzyli. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek podobnie jak bogowie, innych ludzi traktuje jak uczestników  gry będących po jego/jej stronie albo w drużynie przeciwnej. A inne istoty na Ziemi traktuje podobnie jak bogowie traktują ludzi - jak pionki, których energię można wykorzystać używając przemocy czy to fizycznej czy intelektualnej. Bywało w historii też tak, że przedstawiciele jednej rasy albo religii uważali się za rasę wyższych, wówczas siebie traktowali jak figury, a te inne rasy traktowali jak pionki swoich gier. Dzisiaj podobne mechanizmy istnieją we wszystkich dziedzinach życia na Ziemi. Takie są zasady tej Gry.

Gdy Bogowie myślą, że znajdują się na najwyższym poziomie Gry, to z tej perspektywy zapominają, że są tym samym, jednym z tym, co stworzyli czyli z całą Grą i pomniejszymi grami oraz z figurami i pionkami tej gry. Cel: wygrać, zwyciężyć.

Gdy ludzie myślą,   że znajdują się na wyższym poziomie Gry niż inni jej uczestnicy, to znaczy, że zapomnieli o swoim połączeniu, jedności z "figurami" i "pionkami" tej Gry.  Cel: wygrać, zwyciężyć.  

Gdy ludzie myślą, że znajdują się na niższym poziomie Gry, to z tej perspektywy nie chcą ponosić odpowiedzialności przerzucając ją na swoich lub obcych bogów. 

Człowiek zapomniał, że jest częścią i jednym także z bogami, i że może uzdrowić i uwolnić siebie, przejąć odpowiedzialność za siebie i za to, co współtworzy z innymi. Może także uzdrowić i uwolnić w sobie bogów, przejąć odpowiedzialność za siebie z poziomu świadomości  pionka, figury oraz Gracza i tego, co współtworzy jako współtwórca zasad pomniejszych gier oraz całej Gry.
  
Jako istoty ludzkie w większości do tej pory istnieliśmy w trzech wymiarach. Obecnie mamy dostęp do wiedzy i zakresu Świadomości pięciowymiarowej. Gdy próbujemy zastosować tę wiedzę z wyższej wymiarowości kontynuując sposoby i wzorce działania z trzeciego wymiaru, zaczynamy szaleć. Na przykład mówimy o miłości, ale nigdy jej nie doświadczyliśmy, więc nasza wiedza nie może być kompatybilna z naszymi działaniami i sposobami postępowania, ani z relacjami, jakie tworzymy z innymi ludźmi. Nieświadomie stajemy się manipulantami i manipulowanymi. Wolność od rozdarcia w dualizmie możemy osiągnąć wtedy, gdy nie tylko wiemy czyli mamy dostęp do wiedzy z wyższych wymiarów, ale wtedy, gdy uczciwie, odważnie zaczynamy transformować w sobie energię wzorców przynależących do trójwymiarowego świata. W ten sposób odzyskujemy energię, która utrzymywała te „stare” wzorce i przygotowujemy siebie do przejścia do wyższej wymiarowości. 

W swoich podróżach świadomości i wizjach dotarłam na przykład do świadomości (zakresu Świadomości) Matki Boskiej, która uosabia Boginię Matkę wszystkich istot ludzkich.  I gdy odczułam jej miłość (poprzez jej świadomość), zrozumiałam, że ona kocha wszystkie swoje dzieci i nie ocenia ich czynów jako dobre i złe, chociaż widzi, że jedne czyny sprawiają istotom radość, a inne cierpienie. Chociaż widzi, że jej miłość jest całkiem inna niż te uczucia i działania, które ludzie nazywają miłością, a które miłością nie są. Na przykład: pożądanie, uwielbienie, adoracja, uwodzenie, zdobywanie, uprawianie seksu, zazdrość... Ona widzi, że ludzie nazywają swoje uczucia i czyny używając nie odpowiednich – nie adekwatnych do tych uczuć i czynów słów. 

Świadomość Matki Galaktyki mało się różni od świadomości Matki Boskiej, ale jednak się różni. Matka Galaktyka jest matką wszystkich mgławic, gwiazd i planet oraz wszystkich istot, które urodziła i obejmuje sobą z Matką Boską – Boginią Matką wszystkich ludzi włącznie. Ona oprócz bycia Miłością ponosi odpowiedzialność za wszystko, co urodziła.

Świadomość Galaktyczna to świadomość pełnej akceptacji dla istot i ich sposobów działania ze wszystkich poziomów Gry zwanej Galaktyka oraz pełnej odpowiedzialności za wszystkie istoty ze wszystkich poziomów tej Gry.  Ten zakres Świadomości jest tożsamy z miłością wszechogarniającą w połączeniu ze wszystkimi częściami Całości.

_________________________________

*)  W zasadzie to umysł człowieka postrzegający z pozycji człowieka podporządkowanego działaniom … boga lub różnych bogów albo "istot wyższych" tworzy jego/ich/je na swój własny obraz i swoje podobieństwo. Paradoks… "jak na górze, tak i na dole". To my tworzymy swoich bogów zgodnie z naszymi przekonaniami i wiarą taką, a nie inną i zasilaniem takich, a nie innych idei. A rządzi tym wszystkim Bóg - Uniwersalny Umysł współdziałający często nieświadomie (kiedy wypiera się jej) z Boginią - Uniwersalną Świadomością Całości - Jedni.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

SPOSOBY ISTNIENIA I DZIAŁANIA

Podstawowe etapy rozwoju człowieka, ludzkości i świadomości:

  1. Poznanie (wszechmoc odkrywcy). Z nieustającym zachwytem poznajemy wszystko, co nas otacza, uczymy się reagować na to, co na zewnątrz. Wszelkim naszym działaniom towarzyszy ów zachwyt nieustannego odkrywcy: poznajemy i doświadczamy, co tylko jest nam dostępne i możliwe do spenetrowania. Poznajemy świat, który został stworzony przed naszym pojawieniem się w tym świecie. Inni próbują narzucać nam pewne ograniczenia, ale my sami najchętniej byśmy je odrzucali, ponieważ nie rozumiemy tego ograniczania możliwości naszego poznania. Bez względu na to, co robimy, z łatwością domagamy się i uzyskujemy uwagę innych skupioną na sobie. (Biologicznie odpowiada temu etapowi okres niemowlęctwa i około dwóch pierwszych lat).

  1. Współzależność (uzależnienie). Nic nie robimy bez konsultacji z innymi: członkami rodziny, społeczności, narodu, nauczycielami, tak zwanymi autorytetami, którzy nas nauczają. Wiążemy się w związki rodzinne, społeczne, działamy według przekonań pochodzących z danej religii – organizacji duchowej, organizacji społecznych  i  politycznych, podpieramy się autorytetami „wszelkiej maści”. Według Tolteków jesteśmy wówczas pogrążeni w Śnie Planety, w zapomnieniu. Jesteśmy Śnieni (marzeni, projektowani) przez innych. (Biologicznie odpowiada temu etapowi okres dziecięcy). Dotychczas spora część ludzkości zatrzymywała się na tym etapie rozwoju.

  1. Integralność (bunt). Jesteśmy istotami wielowymiarowymi - wielopoziomowymi, które na jednym z poziomów są połączone z innymi, na innym poziomie są połączone z Całością (jako Jednia), a na jeszcze innym poziomie jesteśmy istotami indywidualnymi.   Bunt jest próbą odcięcia się od wszystkich emocjonalnych więzi w celu określenia siebie jako indywidualności.  Bunt nieudany zatrzymuje ludzi na tym etapie rozwoju w całkowitym uzależnieniu od innych, a bunt udany wpycha nas w głęboką samotność z powodu niezrozumienia, braku akceptacji i odrzucenia. Taki człowiek broni racji i przekonań, które uznał za swoje i staje się „panem” czy „władcą” (nieświadomym strażnikiem) lub poddaje się racjom i przekonaniom innych, które uznaje za swoje i staje się „niewolnikiem” czy „poddanym” (nieświadomym więźniem). Reakcją przed uzależnieniem od innych bywa lęk, który może przerodzić się w atak. Pozostajemy w stanach lękowych jako ofiary albo stajemy się oprawcami zamieniając nasze lęki w walkę. Z powodu nieustającej walki jako nieudani buntownicy przyjmujemy rolę ofiary (nieświadomie stając się katem dla innych) albo rolę oprawcy (z niezgody na bycie ofiarą). (Biologicznie odpowiada temu etapowi okres dojrzewania nastolatków). Na tym etapie rozwoju także spora część ludzkości dotychczas pozostawała.

  1. Rozpoznanie  (przypomnienie). Aby mogło ono nastąpić potrzebujemy uczciwie i otwarcie poznawać siebie, by wyciągnąć na poziom świadomości to wszystko, co wcześniej ulokowaliśmy w nieświadomości – tak zwanej „strefie cienia”. Ten etap wymaga sporej odwagi stanięcia naprzeciw lękom i wyzwaniom, przed którymi stawia nas życie. Jesteśmy tymi, którzy odkrywają samych siebie i swoje własne, ukryte wcześniej przed sobą „pasożyty, potwory i demony”. Potrzebujemy je uwolnić, przyjąć, zaakceptować, obdarzyć miłością i zrozumieniem. Dowiadujemy się wówczas dlaczego, w jakim celu doświadczamy właśnie tego, czego doświadczamy. Ten proces możemy nazwać „oczyszczaniem karmy” związanym z przejmowaniem odpowiedzialności za siebie samych. (Biologicznie temu etapowi odpowiada okres stawania się dorosłą, dojrzałą istotą ludzką).

  1. Zrozumienie (przebudzenie, oświecenie). Gdy dokonamy rozpoznania, gdy oczyścimy swoją osobistą karmę, gdy dokonamy odprogramowania swojego umysłu i uwolnienia się od starych poglądów i przekonań, wówczas przychodzi do nas wiedza, która staje się mądrością. Przejmujemy całkowitą odpowiedzialność za siebie, decydujemy, jakie sposoby działania, struktury i relacje chcemy zasilać, co chcemy współtworzyć.. Stajemy się płynni, otwarci, rozumiejący… Gdy już wiemy, co i jak mamy robić, następuje Przebudzenie Świadomości.  Zaczynamy Śnić (marzyć i realizować) Świadomie. Gdy znajdujemy innych, którzy docierają do tego etapu, zaczynamy Śnić wspólnie Sen współtworząc i Świadomie współ-kreując razem z nimi. Na tym etapie, istota ludzka świadomie zaczyna korzystać ze wszystkich wcześniejszych etapów (sposobów istnienia), które akceptuje, integruje i harmonizuje w sobie z pełnym zrozumieniem. Ma w sobie radość odkrywcy (1), jest otwarta na współdziałanie (2), potrafi utrzymywać swoją integralność i spójność (3), pamięta swoje doświadczenia i rozumie doświadczenia innych (4),  akceptuje wszystko i wszystkich z powodu zrozumienia i empatii, zna reguły, zasady, prawo przyczyny i skutku, prawo wyboru i wolnej woli. Stajemy się świadomymi, wolnymi istotami. A im większa wolność, tym coraz bardziej nasza wolna wola stapia się i integruje z wolą Całości, Jedni, Wszystkiego Co Jest - ja to lubię nazywać także Wszechświatem albo TAO, które jest "ciągle się zmieniającą zasadą leżącą u podstawy wszechświata”. (Biologicznie temu etapowi odpowiada okres stawania się samoświadomą istotą ludzką – zwaną przez Rdzennych Obu Ameryk: Starszyzną Świata ).


Ten piąty etap związany jest ze świadomym działaniem z miłością (w miłości). Działanie miłości (wyrażanie miłości)  polega na działaniu w różnych cyklach czasoprzestrzennych. Nie ma rozwoju bez istnienia w cyklach. Ale jest ich kilka. Pisałam o tym w notce p.t. CYKLE CZASOPRZESTRZENNE. Tym, co umożliwia istotom ludzkim przejście dalej, jest zrozumienie, że nie możemy dać innym tego, czego nie możemy znaleźć w sobie, a więc i dać sobie samym. Gdy nie możemy czegoś dać sobie, to znaczy, że nie możemy także tym czymś dzielić się z innymi. Możemy dzielić się z innymi tylko tym, co JEST W NAS, tylko tym, kim i jacy jesteśmy. Jeśli w nas jest cierpienie, dzielimy się cierpieniem i zasilamy ten Sen Planety, w którym jest cierpienie, jeśli jest to nienawiść, dzielimy się nienawiścią i wciąż zasilamy Sen, w którym istnieje nienawiść, bez względu na to, czy czynimy to nieświadomie czy świadomie. Jeśli jest to tolerancja, dzielimy się tolerancją, jeśli jest to miłość, dzielimy się miłością. Lecz jeśli jest to tylko nasza projekcja na temat miłości, dzielimy się z innymi własną projekcją na temat miłości.

Dlatego pierwszym, podstawowym zadaniem stania się dojrzałą samoświadomą istotą ludzką, jest rozpoznanie siebie, oczyszczenie karmy i przypomnienie swojego własnego przeznaczenia, które zna nasza dusza. Dopiero poprzez połączenie z tą częścią siebie, którą zwiemy wolną duszą (odpowiednik podstawowej cząstki świadomości Jedni, Całości), możemy połączyć się ze Źródłem, z Całością i przypomnieć sobie po co TU i TERAZ jesteśmy oraz to, jaka jest nasza dalsza droga. Niektórzy nazywają to rozpoznaniem przeznaczenia, inni Przebudzeniem, a jeszcze inni Oświeceniem. Chodzi o to, że jesteśmy gotowi wówczas dzielić się z innymi i współtworzyć w szacunku do siebie i innych, w miłości do siebie i innych, w pełnej akceptacji oraz zrozumieniu dla siebie i innych. Stajemy się wszyscy dla siebie nawzajem, w tym samym czasie i w tej samej przestrzeni, nauczycielami i uczniami czyli współtwórcami, współ-kreatorami tej części Rzeczywistości, w której wybraliśmy (na poziomie świadomości wolnych dusz) istnieć i działać.


Tylko najodważniejsi "surferzy” pływający na „fali istnienia" mogą zaakceptować nieskończoność.