sobota, 7 stycznia 2012

DOŚWIADCZENIE BOSKOŚCI POPRZEZ PŁEĆ?


Proces doświadczania Świadomości Całości poprzez indywidualne istoty polega na tym, że ze Źródła wyłaniają się indywidualne istoty w różnych formach, które zaczynają siebie widzieć jako oddzielne. Doświadczają one iluzji oddzielenia i wracają z powrotem do miejsca początku, do Źródła. Wynikiem tej podróży jest doświadczenie, które jest rozpoznaniem, czym iluzja oddzielenia jest. I jak smakuje... Takie doświadczenie nie zatrzymuje już w świecie iluzji istoty, która przeszła tę szkołę. Ale taka istota może świadomie ponownie wejść do tego świata lub na nowo doświadczać go w różnych formach.


W innym miejscu:
znalazłam „PRZEKAZ ARCHANIOLA MATATRONA: LUTY 2009
 (Poprzez JAMES’A TYBERON’A)”, a tam czytam: 


Czy tę dualność wybraliśmy sami czy ktoś nam ją narzucił?
Czy rzeczywiście ktoś jest w stanie nam narzucić coś takiego?
Z jednej strony tak, z drugiej nie, a to czy "tak" czy "nie" zależy od perspektywy, jaką przyjmiemy obserwując różne zdarzenia w czasoprzestrzeniach i siebie samych jako" istoty wielowymiarowe". 

Jest prawo kosmiczne, które mówi o tym, że doświadczam tylko tego, na co się godzę na poziomie duszy. Więc z poziomu świadomości ludzkiej mogę czuć się „wykorzystywana” i „zmuszana”, ale z poziomu świadomości duszy mogę zrozumieć, że podział na „męskie” i „żeńskie” miał być aktem, ktory pozwolił duszom na doświadczanie dualności.

I tak się zastanawiam… Czy to „złe”, że np. istoty androginiczne oddzieliły się od siebie lub też zostały rozdzielone. Przecież dzięki temu zaistniała możliwość doświadczania rodziny, flirtu, rywalizacji, uwodzenia  (i wszelkich z tym związanych gier i zabaw) oraz idącego za tym bólu, iluzji tworzenia i cierpienia, rozkoszy seksualnej, macierzyństwa, ojcostwa itp. itd.

Mam takie odczucie, że sami tworzymy na jakimś wyższym („wielowymiarowym”) poziomie  kolejne projekty i wcielamy się, by doświadczać tego, co "zaplanowaliśmy" (wchodząc w kolejne cykle - światy)… 

Kiedyś doświadczyłam, w młodości dziwnej przygody. Namalowałam obraz, powiesiłam go na ścianie. Na obrazie był staw z płaczącymi wierzbami, a na dole obrazu znajdował się zanikający wąski paseczek ziemi. I kiedyś jako młoda kobieta raz w życiu zapaliłam marihuanę. I po wypaleniu marihuany miałam wizję – weszłam do tego obrazu. Tak, weszłam do obrazu, który namalowałam. To było coś jak OOBE (wyjście poza własne ciało). Było to jak sen, ale to nie był sen, nie do końca. Byłam w świecie, który namalowałam! Stałam na tym wąziutkim brzegu stawu (na obrazie u dołu). Był on tak wąski, że utrzymanie równowagi było dla mnie bardzo trudne. Więc stałam na tym pasku i próbowałam utrzymać równowagę, by nie wpaść do stawu. Doświadczyłam niemalże fizycznie -poprzez moje uczucia – świata, który sama stworzyłam. Było to bardzo trudne i traumatyczne doświadczenie.
Myślicie, że zmusiły mnie do tego jakieś „jaszczury”?

A teraz widzę tamtą moją wizję z młodości jako symboliczną: to utrzymywanie równowagi – to jedno. Dlaczego bałam się wpaść do stawu? Może przeszłabym „na drugą stronę”? No nie mogłam. Wtedy nie byłam jeszcze na coś takiego gotowa – to drugie. Potem „wpadłam do stawu”, a właściwie zaczęłam wydobywać z nieświadomości wiedzę o sobie, zaczęłam poszerzać swoją świadomość….. Teraz wiem, jak ważne i trudne jest utrzymanie wewnętrznej harmonii oraz utrzymywanie harmonijnych relacji z innymi. Ale wiem, że to możliwe. Odpowiedzialność to świadoma reakcja na sytuacje. (Don Juan Matus)

Dodane 23 czerwca 2012
W trakcie aktu seksualnego kobieta przekazuje energię mężczyźnie. I zasila w zasadzie to, co reprezentuje sobą ten mężczyzna; to, kim jest ten mężczyzna. W rezultacie energia, którą kobieta w trakcie aktu seksualnego przekazuje mężczyźnie, wraca do niej [przejawiając się] poprzez tego danego mężczyznę i jego przekonania manifestowane w jego działaniach. O tym kobiety prawie zupełnie zapomniały. Z tego powodu w tym świecie kładziony jest tak ogromny nacisk na seksualność poza prokreacyjną. Kobieta, która nie uprawia seksu jest uznana za niemal całkowicie nieużyteczną dla systemu patriarchalnego.

Czym jest seksualność w tym świecie Matrixa poza aktem prokreacji?

W trakcie aktu seksualnego kobieta przekazuje energię mężczyźnie. Kobieta ma bezpośrednie połączenie z Ziemią i energią kosmiczną poprzez macicę. I zasila w zasadzie to, co reprezentuje sobą ten mężczyzna; to, kim jest ten mężczyzna (wzorce, idee, przekonania, według których on działa). W rezultacie energia, którą kobieta w trakcie aktu seksualnego przekazuje mężczyźnie, wraca do niej [przejawiając się] poprzez tego danego mężczyznę i jego przekonania manifestowane w jego działaniach. O tym kobiety prawie zupełnie zapomniały. Z tego powodu w tym świecie kładziony jest tak ogromny nacisk na seksualność poza prokreacyjną. Kobieta, która nie uprawia seksu jest uznana za niemal całkowicie nieużyteczną dla systemu patriarchalnego. 

Obejrzałam sobie zalinkowany u Nnki filmik z "wykładem" Tadeusza Owsianko http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=LlD51_fGX8M#! i takie ciekawostki znalazłam:

"Każdy, kto tworzy istość, rzeczywistość niezgodną z wzorcem Matrixa, to zasila swoją  rzeczywistość", [a nie Matrix]. (...) "Istnienie całego wszechświata Ojciec bierze na swój rachunek". (...) "Wielki Ojciec zaś zasila istoty ludzkie, gdy zdarzenia są wzorcowe, zgodne z jego zamysłem. Ale nie zasila, gdy nie są zgodne z wzorcemTe inne zasilają ci, co tworzą istość, rzeczywistość niezgodną z wzorcem Ojca. (...) Kiedy ci, co przeszli na tworzenie niewzorcowe, to Ojciec, który gra ze wszystkimi  w grę - życie, uruchomił i zastosował nowy wariant: zamiast energii macierzyńskich uruchomił energie monadyczne. To znaczy, że według klucza Ankh, wszystkie świadomości są w siebie nawzajem wpojone w strefie wolnej woli [czyli jest to tak zwana umownie wolna wola, która musi być zgodna z wzorcami gry Ojca - przyp. JESTEM]  i każda [indywidualna świadomość - przyp. JESTEM] występuje ze swoją energią neutralną monady.  Mniejsze wpojone są w większe i korzystają z energii tych większych. Jak ruskie Matrioszki. (...) Taka jest rzeczywistość Matrixa. Nie było zasilania innymi energiami. Trzeba było energie pozyskiwać "od sąsiada".

Moje spostrzeżenia:

1. Co to znaczy, że ta rzeczywistość jest sztuczna? Bo niewzorcowa? Czy jest wzorcowa, bo - gdy jest "grą - życiem wykreowanym przez Ojca"? Czyżby jednak kreacja Ojca była tutaj tożsama z samym Matrixem? Matrix zaś jest systemem kosmicznym z przewagą męskiej energii - męskich wzorców organizujących struktury Matrixa. Jest jednobiegunową strukturą z ograniczonym dostępem do szerszych zakresów świadomości*.

2. Struktury nie tyle zasilają, lecz są utrzymywane przez energię ludzi, więc w zasadzie są także zasilane przez istoty ludzkie. Matrix bez zasilania przez istoty ludzkie mógłby się rozpaść. Gra, którą prowadzi Ojciec jest utrzymywana i kontynuowana przez istoty ludzkie.

3. Każda istota ludzka ma swój własny zasób energii. Większość ludzi ma podobny zasób, ale wśród istot ludzkich występuje także duże zróżnicowanie "bazowego pojemnika energii" każdej istoty ludzkiej. Jednakże zdecydowana część tej energii jest zużywana na utrzymywanie struktur (wiara, przekonania, wzorce myślowe, wzorce zachowań itp.).

W takim przypadku kanał bezpośredniego dostępu do "kosmicznej żeńskiej energii" jest zablokowanyKiedy istota ludzka uwalnia się od tych wzorcowych zachowań, odzyskuje swoją własną, indywidualną energię, która pozwala jej/jemu na połączenie bezpośrednie ze Źródłem i stałe używanie własnego "bazowego pojemnika energii" połączonego ze Źródłem. W tym przypadku Źródłem jest "kosmiczna żeńska energia". I w rezultacie świat Matrixa, świat "wzorcowy" Boga Ojca jest zasilany przez energie męskie i żeńskie. Natomiast dostęp do kosmicznej ŚWIADOMOŚCI został zablokowany. Ojciec "zamiast energii macierzyńskich uruchomił energie monadyczne". I w ten sposób zablokował i ograniczył świadomość kosmiczną, która jest energią żeńską (matczyną czy macierzyńską). 

4. Kobiety zgodnie ze swoją naturą mają bezpośredni dostęp do żeńskiej "kosmicznej energii świadomości", ale ponieważ tkwią w strukturach "wykreowanych" przez Ojca, bardzo często kanał bezpośredniego dostępu do "kosmicznej żeńskiej energii" także mają zablokowany. Zatem, gdy część swojej energii z własnego "bazowego pojemnika energii" oddają mężczyznom w trakcie aktu seksualnego, potem muszą "kraść" tę energię od innych, często się zdarza, że nawet od własnych dzieci... Tu napiszę coś, co może zbulwersować wielu i wiele: uwodzenie jest cechą "męską", a nie "kobiecą". Kobiety, które uwodzą, są świetnie zakorzenione w systemie patriarchalnym i działają według wzorców tego systemu. Zasilają wzorcowy Matrix stworzony przez Ojca. Kobiety nauczyły się uwodzenia od mężczyzn.  I wiele z nich stało się w tym mistrzyniami. "Niemożliwe!" - wielu może pomyśleć. A jednak... Mężczyźni jednak stosują wiele technik (świadomie i/lub nieświadomie), które mają na celu uaktywnianie męskiej oraz kobiecej seksualności, dzięki której kobiety jakoby "z własnej woli" oddają swoją energię w akcie seksualnym mężczyznom. 

5. Każda istota ludzka oprócz ciała biologicznego jest podwójna, ma w sobie Animę i Animusa czyli potencjalnie ma dostęp do "kosmicznej męskiej i kosmicznej żeńskiej energii". Mężczyźni jednak w zdecydowanej większości korzystają ze swojej męskiej energii (Animusa) zawartej w "bazowych pojemnikach energii", lecz nie umieją korzystać z "kosmicznej energii żeńskiej", ponieważ dostęp do niej został w Matixie zablokowany. Dlatego otrzymują oni od kobiet zasilenie dodatkową żeńską energią (Animy). A ponieważ w świecie patriarchalnym dostęp do "kosmicznej żeńskiej energii" został mocno zablokowany, dlatego mężczyźni mogą korzystać wyłącznie z żeńskiej energii znajdującej się w "bazowym pojemniku energii" poszczególnych kobiet.

6. Mężczyźni oprócz czerpania energii z aktu seksualnego z kobietą również dokonują kradzieży energii między sobą. W systemie patriarchalnym - Ojca obowiązuje system piramidowy, w którym mężczyźni znajdujący się na niższych szczeblach zasilają mężczyzn na wyższych "szczeblach". Wszyscy jednak zasilają cały system Ojca. Nie tylko popierając dany system, ale także poprzez walkę z innymi wersjami tego samego matrixowego czyli wzorcowego systemu.

7. Zasilanie czy przekazywanie energii następuje nie tylko poprzez akty seksualne, ale również przez utrzymywanie przekonań, wiary zgodnych z systemami matrixowymi i działaniami zasilającymi wzorcowe struktury Matrixa.

8. Zatem jeśli chodzi o wspieranie i zasilanie zachowań wzorcowych Ojca (matrixowych), to te mają następujące "źródła zasilania": 
- kradzież, wyłudzanie oraz dobrowolne - zgodne z "wolną wolą" - przekazywanie energii męskiej z "bazowych pojemników energii" mężczyzn i kobiet
- kradzież, wyłudzanie i dobrowolne - zgodne z "wolną wolą" - przekazywanie energii żeńskiej z "bazowych pojemników energii" kobiet.

Natomiast dodatkowa "kosmiczna żeńska energia" (pochodząca z kosmosu, ze Źródła) zasila zachowania niewzorcowe dla tego patriarchalnego systemu Ojca. Większy dostęp do tej energii mógłby zaburzyć konstrukcję wzorcowego Matrixa stworzonego przez Ojca.


ŚWIAT KRADZIEŻY ENERGII ŻYCIA I WYJŚCIE Z MATRIXA.  ŻEŃSKA ENERGIA i MĘSKA ENERGIA mogły zresztą w ten sposób współpracować nad utrzymywaniem świata “obecnej kreacji” Boga- Ojca.


* świadomość jest "żeńską"energią. 


Oczywiście kobieta może otworzyć swój kanał bezpośredniego połączenia zarówno z “kosmiczną męską energią” jak i z “kosmiczną żeńską energią”. Mężczyzna tak samo. I nie potrzeba do tego aktu seksualnego. Kobieta może zasilać mężczyznę, a mężczyzna może zasilać kobietę na różne sposoby z aktem seksualnym włącznie. Najważniejsze jest tu dla mnie świadome działanie czyli w połączeniu z Wyższym Ja, co powoduje “wznoszenie” świadomości. Takie działanie jednak nie wynika z “wolnej woli”, lecz z połączenia się z WOLĄ Źródła (Całości). Ewolucja i “wznoszenie” polega przede wszystkim na wyjściu ze świata walki i kradzieży energii, wówczas następuje Naturalny Przepływ…

Nnka napisała:

Monada jest androgeniczna tak jak człowiek przed "podziałem". Człowiek mimo podziału na płcie nadal posiada w sobie cechy zarówno żeńskie co i męskie, które możemy określać jako Animę i Animusa.  Podział androgenicznej istoty ludzkiej na kobietę i mężczyznę kiedyś pewnie nastąpił (choćby mit stworzenia Adama i Ewy), ale widać że albo ten podział nie nastąpił "do końca" (pozostały nam może nie do końce w pełni sprawne, ale jednak dwie półkule mózgowe) albo człowiek już na tyle przeszedł na ewolucyjnej drodze do Źródła, że zbliża się do punktu pełnej harmonii Animy i Animusa.

Monada nie ma płci, ale kobieta ma, podobnie jak mężczyzna. (No chyba, że ma problemy ze swoją tożsamością płciową). Jednak kobieta nie odzyskuje najczęściej swojej energii, którą przekazała mężczyźnie w akcie seksualnym, poprzez akt seksualny (zwłaszcza z kochanką), tylko odzyskuje energię na inne sposoby. W każdym razie przekazywanie energii, kradzieże czy walka o energie nie odbywa się przecież wyłącznie przez seks. Ale seks jest specyficzną formą transferu energii i to bardzo spopularyzowaną w tutejszym świecie.


Kult pierwiastka męskiego obejmujący rytuały, ujawniający się w sztuce eksponującej fallusa – symbol sił rozrodczych w naturze i przewagi mężczyzny nad kobietą. Wiele kultów fallicznych opiera się na obserwacji świata zwierząt, w którym erekcja członka wyraża pozycję samca w stadzie, jest wyrazem groźby, dominacji. W niektórych kulturach praktykowało się wydłużanie oraz poszerzanie obwodu członka, stosowano “fallusową przysięgę”, polegającą na tym, że dotknięcie okolicy genitalnej było wyrazem posłuszeństwa oraz lojalności wobec danej osoby. Niektórzy władcy nakazywali mumifikację swoich członków. W tak zwanych kulturach prymitywnych oraz starożytności rzeźby przedstawiające fallusa (czasem wyobrażenia olbrzymich rozmiarów) były przedmiotem kultu.

“W przyczynowym Planie Stworzenia nasz “upadek” był przewidziany albo zaplanowany, a potem to już nawet konieczny, bo tylko w ten sposób samoistnie rozwijający się Byt ludzki mógł odkryć i docenić swoją boskość.”

Toż to kreacja Ojca, który poprzez “monady” doświadcza swojej kreacji aż do momentu, w którym monady doświadczą swojej boskości? Niechby to były "monady ludzkie". 


Tu autor utożsamia Tao, Dao z Bogiem.  Z dostępnej wiedzy i doświadczenia wynika, że TAO nie jest Bogiem. Co najwyżej jest OBRAZEM ISTOTY BOSKIEJ.
“W zależności od autora i szkoły terminowi Dao przypisywane są bardzo różne znaczenia, od „uniwersalnej zasady kierującej wszechświatem” po „metodę postępowania [danej osoby] (…)

W języku chińskim TAO znaczy “droga”, “ścieżka”, “szlak” lub “zasady”.

Tu nie ma nic o Bogu. Nazywając Tao, Dao Bogiem próbuje się dokonać zmiany wszechświata, a więc niedefiniowanego Tao, Dao, by wcisnąć zmieniające się w zdefiniowaną formę – w niezmienne. kto wie, być może dawno, dawno temu, w czasach matriarchatu istniał pogląd, że Tao, Dao oznacza Boginię?

Pamiętam, że dosyć wcześnie podjęłam decyzję, że nie będę przynależeć do żadnej grupy religijnej czy tym podobnej, ponieważ wtedy musiałabym jakiegoś boga lub system wywyższyć nad innymi. Ta pamięć mi została nie tylko z poprzednich wcieleń ludzkich. Nie mam pewności jednak, czy w jakichś wcześniejszych wcieleniach nie byłam w jakimś systemie religijnym w sensie takim, że go współ-zasilałam. Byłam na Atlantydzie „tą z Prawa Jedni”, to fakt… Chociaż, co dziwne, raczej z tego, co pamiętam – i teraz to sobie uświadomiłam – kilka razy w snach i sennych wizjach (raz w autohipnozie) uciekałam z różnych światów, podejmowałam decyzję wyjścia ze światów gier (polowań) i ze dwa razy (co najmniej) wydłubywałam sobie chipy z głowy.

No cóż, zajrzałam na stronę http://priveee.dyndns.org/Kippin/!a-czkr/czkr-07.htm, na której jest opis ciała atmicznego, oraz czakry POKORY, a tam czytam:


“Ciało boskie – poziom emocjonalny. Czakra z tylu głowy, nazywana czakrą dewocjonalną lub czakrą pokory. Związana jest z okazywaniem szacunku i czci. Czakrą ta otwiera się w czasie płynącej z serca modlitwy, a także, gdy kłaniamy i się z czcią przed szacownymi osobami lub przed samym Stwórcą. Niebezpieczną kombinację psychoenergetyczną stanowi nadmiernie otwarta czakrą pokory przy jednoczesnym zablokowaniu czakry korony (ciało boskie – poziom boski). Prowadzi to do samoubóstwienia lub do skrajnego fanatyzmu religijnego, politycznego, narodowego. Zablokowanie czakry pokory związane jest z negacją Boga i jakiejkolwiek świętości, a także z niezdolnością pochylenia czoła przed jakąkolwiek osobą czy wartością. Często blokada tej czakry – związana z narastającym poczuciem własnej wszechwiedzy i wszechmocy – prowadzi do stanów paranoidalnych, które mogą być przezwyciężone jedynie przez pokłon przed jakkolwiek pojmowaną Silą Wyższą, pokłon otwierający ową czakrę. W buddyzmie tantrycznym praktyka pełnych pokłonów, od pozycji stojącej do płaskiego leżenia na ziemi, traktowana jest jako pierwszy stopień duchowego oczyszczenia, albowiem każdy z nas skażony jest w większym lub mniejszym stopniu samoubóstwieniem i fanatyzmem, które powstrzymują nas od pracy nad własnym rozwojem (bo jak można udoskonalić coś, co wszak jest już doskonałe? Czy to nie inni powinni się zmienić i dostosować do nas?).” 


No cóż, według mnie ta czakra POKORY jest czakrą CNOTY, świętości związaną z okazywaniem szacunku (z powodu świętości) każdej istocie (z bogami i bakteriami włącznie). I ta czakra jest związana jeszcze z wdzięcznością. Nie neguję Boga ani Bogini, ani podwójnej Istoty Boskiej, ale nie utożsamiam TAO (Dao) z Bogiem. Jednak szanuję tych i chylę czoła czyli kłaniam się przed tymi, którzy utożsamiają TAO z Bogiem. Pracuję nad własnym rozwojem i nie uważam, że inni powinni się zmienić i dostosować do mnie. Rozumiem inność i różnorodność, rozumiem – po “swojemu” – czym jest JEDNIA. Na przykład wiem, że istnieje jeden Bóg i jedna Bogini połączeni w JEDNO. Bóg i Bogini w JEDNYM to dla mnie coś jak…  Święta Trójca. A wszystkie inne boginie i bogowie to tylko obrazy Boga i Bogini – iluzje na temat Boga czy Bogini z różnych czasoprzestrzeni różnicujących postrzeganie i rozumienie poprzez FORMĘ świętości czy boskości ISTOTY BOSKIEJ - istoty androgenicznej. Ale dzięki temu rozdzieleniu PODWÓJNEJ ISTOTY BOSKIEJ możemy doświadczać tego, co istnieje, istniało i istnieć będzie przetransformowane w formę.



Dalej czytam także:

Hmmm… tu z kolei został włączony wątek żydowskiej religii? Ciekawe. Ale wracam do meritum: przypomniała mi się moja wizja z dzieciństwa:

…Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony... A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w DOMU. Jakiś czas temu w czasie medytacji znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie. Dlatego dla mnie istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym tutaj świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje "dobro" i "zło", ale wiem też, że nie na całej Ziemi istnieje jeden jedyny Bóg i szatan. Istnieje wiele bogów i bogiń "dobrych" i "złych".. … 
Nie było tam ani dobra, ani zła, ani światła ani ciemności, nie było tam podziału na jakiekolwiek “przeciwieństwa”. Była całkowita harmonia, współbrzmienie.. No tak, znów przypomniała mi się wizja, jaką miałam kilka lat temu w czasie medytacji:

W pewnym momencie razem z przewodnikiem prowadzącym mnie we śnie trafiliśmy do pola wypełnionego energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział mi:
- Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie w ten sposób powstawały różne światy, a może nawet wersje wszechświata...

Znalazłam jeszcze ciekawe wytłumaczenie, dlaczego Anioły zeszły z Nieba, aby obcować z ziemskimi córkami:

"Aniołom seks ludzki zdawał się być bardziej efektywny, wydawał się on im być bardziej satysfakcjonujący i dający znacznie więcej ciekawych wrażeń. Przeżywanie ludzkiego orgazmu było dla nich obce tak jak i pożądanie, pragnienie i podniecenie, bo jak tu pożądać czy pragnąć czegoś w sytuacji, kiedy z założenia wszystko jest jakby w zasięgu ręki i dostępne w każdej chwili. Zachowanie człowieka w czasie gry wstępnej przed stosunkiem przypominało aniołom ów akt miłosny w ekstazie, typowy dla nich, dlatego podejrzewały, iż ludzie w czasie samego orgazmu doświadczają czegoś znacznie lepszego, o czym może świadczyć zachowanie człowieka, który orgazm stawia sobie za cel, a w trakcie doświadczania go sprawia wrażenie bardziej szczęśliwego niż w czasie gry wstępnej. Sądzę, iż w czasie owej gry wstępnej ludzie czasem doświadczają uniesienia erotycznego typowego dla anielskiego seksu, jednak nie zawsze, a nawet rzekłbym bardzo rzadko. Wygasa on niestety natychmiast, kiedy u człowieka włącza się instynkt samozachowawczy i dążenie do orgazmu – wytrysku.

Dlatego to właśnie anioły były zachłanne na przeżywanie seksualnych uniesień w ludzkiej formie, jednak szukały czegoś, co raczej nie istnieje. Rozczarowane, ciągle więc poszukują, uciekając się do bardziej wymyślnych form pożycia, próbując wzbudzać w sobie większe emocje np. poprzez różne formy perwersji, ciągle jednak nie znajdują tego, co wydawało im się, że przeżywają ludzie w czasie stosunku. Często przy tym zakłamują się, że taka forma od owej anielskiej bardziej ich satysfakcjonuje, ale to już chyba dlatego, iż o niej dawno zapomniały. To, co człowieka zazwyczaj wprowadza w euforię podczas stosunku i czego zazdrościły mu anioły, to był instynkt samozachowawczy, w który człowiek, jako istota nie w pełni świadoma, został wyposażony, a który dla anioła był zupełnie niezrozumiały, gdyż aniołowi, jako istocie bardziej od człowieka świadomej, jest on niepotrzebny.

Pożądanie jest właśnie niczym innym, jak tylko pozostałością po instynkcie samozachowawczym z czasów, kiedy człowiek przejawiał jeszcze świadomość zwierzęcą, może trochę inną, zmienioną, ale ciągle bazującą na instynkcie samozachowawczym. Pożądanie było częścią owego instynktu, który zapewnia zachowanie danego gatunku i raczej niczym więcej.

Anioły mogły mieć więc seks, można by nazwać, typowo ludzki, bazujący na instynkcie samozachowawczym, ale wydaje mi się, iż nie znalazły w tym satysfakcji i spełnienia. Okazuje się, że tak samo ludzie mogą w ludzkim ciele doświadczać uniesień seksualnych typowych dla aniołów, jest to jednak zupełnie inne doświadczenie od typowego dla człowieka instynktu do zachowania gatunku."


No tak, teraz rozumiem pewne swoje doświadczenie. Kiedyś mój chłopak chciał użyczyć swojego ciała jakiejś istocie, nie pamiętam czy z Plejad czy z Syriusza, a może jeszcze skądś inąś, ale mnie o tym nie uprzedził, więc gdy rozpoczął grę wstępną, nagle zobaczyłam coś jakby szaraka i nie zastanawiając się zbyt długo, odepchnęłam tego szaraka z całej siły od swojego ciała tak, że walnął z hukiem o ścianę. Ale okazało się, że obolałe ciało miał mój ówczesny narzeczony, a nie ten astralny. Potem mój ówczesny narzeczony mnie przepraszał za to, że mnie nie uprzedził o swojej umowie z tą istotą z astralu. No cóż, to chyba była próba nawiązania kontaktu poprzez “seks astralny” (tak podobno to się nazywa, gdy zamiast partnera fizycznego, pojawia się astralny), ale w trochę urozmaiconej formie.
Ciekawe, czy w ten sposób także następuje kradzież jakiejś energii przez astralne istoty?

Świat kradzieży energii i walka o energie pojawiły się w jednym z moich snów z 13 GRUDNIA 2009:
http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/swiat-kradziezy-energii-zycia-i-wyjscie.html

Możliwe, że równowaga w Kosmosie JEST, ale na większym PLANIE, że tak powiem: ponadlokalnie. I gdybyśmy mieli możliwość spojrzenia z innej perspektywy, to moglibyśmy to dostrzec. Być może jest to zależne od poszerzonej świadomości. Miałam takie doświadczenie. Ale ponieważ większość z nas ogląda ten TU świat, a nawet wszechświat wyłącznie z perspektywy lokalnej, to widzimy, że TU jeszcze mamy do czynienia z Patriarchatem, ale być może gdzieś TAM, inne istoty mają do czynienia z Matriarchatem. A dzięki “prawu wielkich cykli”, TU lada moment skończy się Patriarchat, a gdzieś TAM Matriarchat, abyśmy TU i TAM w WIELKIEJ CEREMONII, która odbywa się raz na około 26 000 lat mogli doświadczyć pełnej HARMONII Całości i Jedni świadomości w TAO, DAO.






poniedziałek, 26 grudnia 2011

JAJA WĘŻA, KROKODYLA I PAJĄKA - odkrywanie znaczeń symboli

Pomieszanie znaczeń i symboli...

Węże, krokodyle i pająki są symbolami bardzo bogatymi. Podobnie jak wszystkie idee, wzorce i programy (częstotliwości energii) współtworzące ten świat oraz wszystkie istoty na Ziemi, które rodzą się, żyją, działają i umierają… Te zwierzęta (płazy, gady i owady) jako symbole niosą ze sobą pewną wiedzę i nauki dla człowieka. 

Dlatego wszystkie kolejne wersje programów, idei, wzorców pojawiające się w kolejnych cyklach ziemskich i sposób ich działania także symbolizują na przykład węże:
1. Wąż zjadający własny ogon - Uroboros



2. Wąż pełzający po drzewie w górę lub w dół.




3. Wąż spiralnie wznoszący się

 Co ciekawe, nie znalazłam w internecie takiej formy węża na obrazku. Stąd sama go naprędce narysowałam.




 I mamy jeszcze dwa wizerunki węża:

4. Wąż o postawie częściowo pionowej - kobra. Ten symbolizuje częściowe "wzniesienie". (symbol energii Kundalini)



5. Wąż schodzący po piramidzie w dół . Ten symbolizuje liniowe "zstępowanie" zapisów na Ziemię (i kolejne wcielenia w kole karmy?).



"Schodzący wąż symbolizuje powrót boga Kukulcana". *)

A poniższa wiedza pochodzi przede wszystkim z książki „Karty uzdrawiającej mocy” Jamie Sams i Davida Garsona:
WĄŻ - PRZEMIANA
Wąż w tradycjach Rdzennych Ludów Ameryk symbolizuje przemianę, która odbywa się w cyklu: życie, śmierć, odrodzenie. Ilustruje ją zrzucanie skóry przez Węża. Jest w niej energia kosmicznej świadomości oraz gotowość i zdolność do doświadczania wszystkiego bez sprzeciwu, z całkowitym zaufaniem. Wynika ona z przekonania, że wszystkie istoty są równie ważne i że każdą rzecz uważaną za truciznę można zjeść, strawić, wchłonąć i przemienić (przetransformować), jeśli tylko pozwala na to stan naszego umysłu (świadomości). 

Pełne zrozumienie i zaakceptowanie aspektu męskiego i żeńskiego w każdej istocie powoduje ich połączenie w jedno, a w następstwie wytworzenie boskiej energii. Moc węża pozwala każdemu doświadczyć, że jest uniwersalną istotą, która akceptując wszystkie strony swego życia może rozpocząć pracę z ognistą mocą. 

Kiedy energia ognia przejawia się
na płaszczyźnie materialnej, ma formę namiętności, pragnień, zdolności rozrodczych i fizycznej witalności.
Na płaszczyźnie emocjonalnej jawi się jako ambicja, tworzenie, dokonanie i marzenie.
Na płaszczyźnie umysłowej jako intelekt, władza i charyzma. Gdy energia węża wpływa
na płaszczyznę duchową, staje się mądrością, zrozumieniem, pełnią i połączeniem z Wielkim Duchem, z Całością, Wszechświatem.
OKODYL (ALIGATOR) – INTEGRACJA
Uczy w pełni doceniać wszelkie przejawy życia i scalać je w jedno, znajdować wartość zarówno w przyjmowaniu przyjemności jak i cierpienia. Aligator uczy, jak cierpliwie przetrawiać i przyswajać sobie wszelkie nauki, które niesie życie. Uczy powstrzymania się od wydawania wyroków, dopóki nie zbada się wszystkich faktów, okoliczności i nie przeanalizuje wszystkich aspektów zdarzenia. Najpierw trzeba zrozumieć, a potem działać.


K – TKANIE
Pająku, utkaj mi świat, w którym panuje pokój.

Pokaż mi całe stworzenie w sieci,

Rozwijającej się przed moimi oczami. (Indiańska modlitwa do Pająka)

Pająk tka sieć. Utkał sen o świecie, który urzeczywistnił się miliony lat wcześniej. Pająk utkał też pierwszą sieć, w której dał ludziom pierwszy graficzny obraz alfabetu. Litery mieściły się na skrzyżowaniu nitek.

Ciało Pająka przypomina cyfrę osiem: składa się z dwóch płatów stykających się w talii i ośmiu nóg. Pająk jest symbolem nieskończonych możliwości tworzenia.

Pająk tka sieć przeznaczenia dla tych, którzy w nią wpadają i stają się jego pożywieniem. Podobnie jest z ludźmi – żyjąc w świecie materialnym wpadają w sieć ułudy, iluzji, mai i w ogóle nie sięgają wzrokiem poza horyzont, w inne wymiary Rzeczywistości.

Sieć przeznaczenia jest także kołem życia, w którym nie ma wyborów ani możliwości zmian sytuacji. Aż nazbyt często człowiek miota się między biegunami dobrego i złego losu nie zdając sobie sprawy, że w każdej chwili może zmienić swoją sytuację. Jeśli nie potrafi zdecydowanie kształtować swojego życia, w końcu zniszczą go własne lęki i ograniczenia.

Pająk reprezentuje także żeńską energię twórczej siły, która tka piękne wzory życia. Jego sieć przybiera wiele najrozmaitszych form ozdobionych lśniącymi kroplami porannej rosy lub deszczu. Dzięki temu aspektowi jesteśmy w stanie zawsze dostrzec piękno życia bez względu na to, w którym miejscu sieci utknęliśmy.

Pająk zawsze opuszcza się na nitce i inspiruje do tworzenia. Ale przypomina także o tym, że możemy również po nitce wysnuć się ze skomplikowanej konstrukcji, gdy zajdzie taka potrzeba. Że owa pojedyncza nitka pajęcza zawsze łączy nas z miejscem, z którego przybywamy.

Pająk przypomina także, że każda istota ludzka jest nieskończoną istotą, która może tkać wzory i formy życia po wsze czasy, w nieskończoność.


*) Kukulcan
(Kukulcan, Tepeu Gucumatz) – w kulturze Majów odpowiednik azteckiego boga Quetzalcoatla, a także inkaskiego Wirakoczy; Zielony Pierzasty Wąż, stworzyciel świata i krzewiciel cywilizacji - utożsamiany z twórcą kultury Majów Itzamną.

Inne ciekawe artykuły o symbolice węża:

MIŁOŚĆ, NIENAWIŚĆ i UWIELBIENIE

... światło i ciemność stanowią dwie siły, dwa aspekty Rzeczywistości, Całości, Jedni czy Wszechświata, wzajemnie się uzupełniające i współtworzące w harmonii.

Logos wprowadził wiele zmian i ukrył wiele pierwotnych znaczeń symboli po to, by zaistniał świat, w którym Logos odgrywa dominującą rolę i w którym podporządkował sobie Sofię – Naturę Wszechrzeczy. Ogromna część wiedzy została wówczas utajona i przeznaczona tylko dla wybrańców. Oczywiście istnieje część wiedzy zwanej Wielką Tajemnicą, która jest tą częścią Całości, Wszechświata, która jest NIEPOZNAWALNA.

Warto jednak nie mylić tego, co POZNAWALNE, ale UTAJONE i utrzymywane w ukryciu - o ukrytym znaczeniu z tym, co NIEPOZNAWALNE z powodu braku narzędzi do opisu - z powodu ograniczeń natury Logosa. Część wiedzy POZNAWALNEJ została ukryta, a część wiedzy została ujęta w symbole, o  których znaczeniu „zwykły śmiertelnik” nie miał pojęcia. Przykładem może epatowanie wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Właściwie mogę powiedzieć, że to Logos ukrzyżował go, a z tego faktu skwapliwie skorzystał Kościół Katolicki wpychając nauki Jezusa Chrystusa w odpowiedni dla siebie kontekst. KK ukrył między innymi w ten sposób sens sporej części nauk i mądrości Chrystusa, które on przekazywał za swojego życia. Dlatego zapomnieliśmy o prawdziwym znaczeniu wielu symboli, ale teraz możemy już sobie wiele przypomnieć.

Innym zdarzeniem, które spowodowało pogłębienie dysharmonii naszego ziemsko-ludzkiego świata, było ograniczenie znaczenia pojęcia (słowa-symbolu-idei) miłości przez sprowadzenie jej  jako biegunowej i przeciwstawnej wobec pojęcia (słowa-symbolu-idei) nienawiść.

W dualistycznym świecie faktycznie biegunowym pojęciem wobec NIENAWIŚCI jest UWIELBIENIE, gdyż zarówno nienawiść jak i uwielbienie zawierają w sobie ten sam „potencjał energetyczny o przeciwnej polaryzacji". Natomiast MIŁOŚĆ ogarnia i harmonizuje te oba pozorne przeciwieństwa, które są dwiema wzajemnie uzupełniającymi się, dopełniającymi siłami: nienawiścią i uwielbieniem. MIŁOŚĆ jest tym uczuciem, które związane jest z „wyższą” świadomością wykraczającą poza dualne postrzeganie i ze ZROZUMIENIEM tejże części RZECZYWISTOŚCI, którą nazywamy naszym ziemskim światem.



“Miłość ofiarna” jest substytutem miłości. To jeden z przekrętów-pułapek dla ludzkiego ego. Aby utrzymać człowieka w iluzji miłości. Miłość nie jest ofiarnością, poddaniem itp. Pisałam o tym, ale jeszcze raz powtórzę: miłość jest zupełnie czymś innym niż ludziom zostało to “wprogramowane”. Miłość nie ma nic wspólnego ani z ofiarą i ofiarowaniem ani z pożądaniem i seksualnością. Karmiczna biegunowość jest utrzymywana przez napięcie: uwielbienia i nienawiści, pożądliwości i cierpiętnictwa, poddania i podporządkowania, władzy i niewoli. Seksualność również nie ma nic wspólnego z miłością. Zrozumienie, czym jest miłość przychodzi dopiero wtedy, gdy wychodzimy poza karmiczną dualność.


Ludzie, którzy w zaślepieniu działają i mówią, że robią to z miłości, żyją w zapomnieniu. To nie miłość takimi ludźmi kieruje, lecz któraś z emocji fałszywie utożsamianych z miłością: uwielbienie czegoś / kogoś lub nienawiść wobec czegoś / kogoś, pożądanie lub cierpiętnictwo, poddanie lub chęć podporządkowania sobie innych, pożądanie władzy lub niewoli (znam takich, którzy mają wiedzę, ale wybierają cierpienie i rolę ofiary albo oprawcy, i użalanie się nad sobą).

Miłość Wszechogarniająca jest podobna do stanu pełnego zrozumienia, połączenia w Jedni z Całością, Wszystkim, Co Jest. Jest stanem istnienia, w którym dostrzegamy doskonałość w całym Stworzeniu… A co to znaczy? Każdy z nas musi sam dojść do tego zrozumienia. Kiedy się jej doświadczy, wtedy przychodzi zrozumienie, czym jest miłość.

wtorek, 6 grudnia 2011

PRZESTRZENNE TAO




poprzednim poście pisałam między innymi o dwóch aspektach (żeńskim i męskim) Jedni. I podałam przykład TAO / DAO

Taoizm [z Wikipedii]:
"Zasada leżąca u podstawy wszechświata, ciągle się zmieniająca. Nie można jej zdefiniować, gdyż każda definicja byłaby jedynie przybliżeniem, ponadto jej wprowadzenie spowodowałoby zmianę wszechświata, a więc i definiowanego dao. Mówią o tym pierwsze słowa księgi Daodejing: „Dao, które mogłoby zostać wypowiedziane nie jest wiecznym dao”. Po chińsku dao oznacza także powiedzieć, tak więc wers ten w oryginale brzmi szczególnie paradoksalnie – „Dao, które można dao, nie jest wiecznym dao” (chiń. 道可道非常道). Harmonia z dao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty. Zgodnie ze źródłosłowem dao oznacza w taoizmie i konfucjanizmie także właściwą drogę życia, drogę cnoty."

W maju tego roku przyśnił mi się przestrzenny kształt TAO/DAO. Ale zacznę prezentację od podstawowej i najbardziej znanej (popularnej) formy  tego  symbolu:



Ten symbol jest więc zatrzymaniem tego, co wieczne w kształcie dwuwymiarowym. Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera tę drugą czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie "przeciwieństwa", ale dwie części Jedni wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną Jednię (pełnię). Pora przedstawić ten 'wyśniony', wielowymiarowy kształt TAO w 3D (trzech wymiarach)... Trudno go przedstawić na płaszczyźnie, ale jakoś może sobie wyobrazisz na podstawie poniższych dwóch rysunków:


Jak z tego kształtu 3D powstaje płaski symbol TAO? Ano tak:



Sposób oglądu dwojga (dwóch) obserwatorów znajdujących się w przeciwległych (biegunowych) pozycjach obserwacji przestrzennego TAO, powoduje odmienne postrzeganie (pozytyw i negatyw). Dopiero jednoczesność / połączenie tych obu obserwacji, daje pojęcie o znaczeniu symbolu TAO. Tu jeszcze inna forma tego przestrzennego TAO:


'Odkryłam' lub 'przypomniałam' sobie również to, że zarówno kształt pól, jak i idealna symetria TAO może ulegać zmianie na wiele sposobów. Przykład zmienionej formy znanego kształtu, gdzie wielkości powierzchni pól 'podstawowych' yang i yinprawie takie same, jak wielkość powierzchni pól 'wewnętrznych' yin i yang:


Tu przykłady zmiany proporcji pól wewnętrznych yang i yin :  




Słowo, które można wypowiedzieć, nie jest wiecznym słowem, jest  tylko zatrzymaniem idei w formie (materii), w danej chwili, w danej czasoprzestrzeni; zatrzymaniem tego, co ulega ciągłej zmianie. Podobnie symbole. Ale paradoksalnie to dzięki nim (słowom i symbolom) zatrzymujemy to, co zmienne i wieczne, a jednocześnie mamy kontakt z tym, co wieczne i zmienne...









 

niedziela, 4 grudnia 2011

SOFIA i LOGOS



Wiedza i mądrość "przychodzą i odchodzą", przejawiają się, ukrywają lub są ukrywane, a potem odkrywają lub są odkrywane... Gdzie prawda, a gdzie kłamstwo? Kto ma o tym rozstrzygać? Autorytety?

Istnieją archetypy i symbole. Żyjemy w zalewie symboli. Znaczenie zdecydowanej większości symboli zostało zapomniane. Idee różne pojawiają się, znikają, potem znów się pojawiają w trochę odmiennej, zmodyfikowanej czy też "ulepszonej" formie... Raz "białe" zamienia się "czarne" (pozytyw w negatyw), a "czarne" staje się "białym"... To, co raz jest "dobre", nagle może stać się "złe", gdy pojawia się nowa koncepcja "dobra"...

DUSZA i DUCH tworzą Całość (Absolut), który można poznawać bez używania słów czy nawet myśli, dlatego że nie da się tego pojąć umysłem czy ogarnąć rozumem w całości. Ale można rozpoznawać i zmieniać świadomość. Można też używać pojęć abstrakcyjnych, mozna używać symboli. Absolut to Abstrakt jako "pojęcie ogólne utworzone w wyniku abstrahowania", nie ma odpowiednika w konkretnym rzeczywistym "przedmiocie", ale może być poznawalny na przykład w formie idei ujętych w symbole-artefakty. 

A co ze świadomością? Czy Wszechświat to Całość, Jednia jako Istota samopoznająca siebie?   Wszechświat, skoro JEST WSZYSTKIM, CO JEST,  JEST JEDNIĄ, więc istnienie wielu wszechświatów jest niemożliwe, ponieważ zaprzeczałoby to istnieniu WSZECHŚWIATA jako CAŁOŚCI, JEDNI.  A może ta JEDNIA jest podzielona na poznawaną i poznającą Istotę podwójną? Cóż to za istota - ta poznawana i poznająca jednocześnie?

Oto cytat z Plotyna, który utożsamiał Umysł-Logos także z Bogiem:
"Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - Umysł (νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos)"

Tu, uważam, że utożsamienie Boga z Logosem UMYSŁEM jest bardzo trafne, chociaż... Umysł istnieje i to jest przyjęte jako fakt zarówno przez teistów jak i ateistów. Dlatego ateiści mogą dążyć do rozpoznawania Logosa-Umysłu-Boga i definiować to pojęcie na różne sposoby, czasem przez negację, a teiści mają gotowe "formuły" i dogmaty definiujące pojęcie Boga. Bóg istnieje w tym przypadku jako IDEA UMYSŁU.

Tak, Bóg istnieje, ale jaki jest Bóg w swej naturze - tu następują rozbieżności w rozpoznaniu tejże natury.

PLOTYN pisał:
"Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - Umysł (νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos), który w akcie samopoznania zwraca się ku sobie, ujmuje i odróżnia siebie jako to, co poznaje (podmiot poznania) i jako to, co jest poznawane (przedmiot poznania). Ów umysł podwojony to druga hipostaza - to jego myśli są wzorcami i przyczynami poszczególnych rzeczy, które wypełniają świat. Dusza pierwsza (ψυχή psyche – najwyższy duch) powstaje, gdy umysł zapatrzony w Jednię tworzy jej ogląd. Dusza pragnie tworzyć, jednak jej moc jest zbyt mała - dlatego też wszystko, co się z niej wyłania (świat zmysłowy) nie jest już samodzielnym bytem - hipostazą." 

Pytam: A CZYM JEST owa JEDNIA, z której WYŁANIA SIĘ UMYSŁ? Ciekawostka prawda? Jedna część UMYSŁU jest niby podmiotem poznania, a druga przedmiotem. Logos jest i to nawet podwojony, a gdzie Sofia? Została sprowadzona do niemrawej i "zbyt małej" Duszy (psyche), która, co prawda jest "najwyższym duchem", ale niższym od Logosa podwojonego, a tym bardziej pojedynczego? Coś mi tu nie pasuje... 

Wygląda to na wielki przekręt w dziejach ludzkości - wyrugowanie Duszy, która jest "najwyższym duchem", ale została zepchnięta na taką "niską" pozycję.

No to napiszę tutaj o moim "objawieniu". Przetwarzając Plotyna trochę :-)

Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - NATURA WSZECHRZECZY, ŚWIADOMOŚĆ,  SOFIA, (gr. Σοφια, mądrość, którą można interpretować zarówno jako Boginię, Pramacierz, Naturę Rzeczy, Przyrodę jak i grecką Σοφια sofię), która jest tym, co jest poznawane - przedmiot poznania. Z niej wyłania się druga hipostaza - UMYSŁ (gr. νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos), który jest tym, co poznaje.

Etymologicznie grecki termin "natura" oraz "przyroda" oznaczał to, co staje się, rozrasta i rozradza. Czyli coś bardzo twórczego. 

Podczas gdy Tales szukał początku natury, to następcy jego zastanawiali się już nie tyle nad jej początkiem, ile nad tym, co w niej jest od początku; i to, co od początku było, jest i będzie, zaczęto nazywać „naturą". W tym znaczeniu, w jakim dziś mówi się o „naturze" rzeczy, filozofowie greccy używali tego wyrazu od wczesnych czasów. Termin, który potocznie oznaczał rzeczy ulegające zmianie, nagle w filozofii zaczął oznaczać to właśnie, co w rzeczach zmianie nie ulega. Ciekawe, dlaczego i po co? 

Owa Sofia, ŚWIADOMOŚĆ to - według mnie - pierwsza hipostaza: podstawowy byt-przedmiot poznania (poznawana) wyemanowany z Jedni, "która jest" jednocześnie twórczą mądrością i miłością wszechogarniającą, i kocha bez wyjątku wszystko, czym jest i co z niej UMYSŁ tworzy.  Objawia się jako boskość Natury ("Dusza pierwsza"). Dlatego jest pasywną i aktywną jednocześnie - tym, co JEST, a postrzeganie jej jako biernej jest zapomnieniem Jej prawdziwej natury. Jest ona niezależna, pełna, nieuwarunkowana i niczym nieograniczona, ale nie jest bierna. Uwaga: Ona nie myśli, lecz istnieje i stwarza.

Ów Logos to - według mnie - druga hipostaza: podstawowy byt-podmiot poznania (poznający), wyłoniony z Sofii Logos czyli Umysł-Bóg.
Uwaga: On myśli.  Ale jego myśli nie są wzorcami i bezpośrednimi przyczynami poszczególnych rzeczy, które wypełniają świat. Jego myśli są pośrednimi przyczynami i mają ten dar, że wychwytują drgania energii jako wzorce z oceanu twórczych działań Sofii. On je nazywa, segreguje i porządkuje... To jest jego twórcze dzieło: odkrywanie i poznawanie Sofii (greckiej Natury, Przyrody). 

Logos jest aktywną istotą, ale zależną od Sofii, uwarunkowaną i ograniczoną, chociaż bardzo bogate i fascynujące są jego przejawy.

Logos-Umysł, który próbuje postrzegać, opisać i uchwycić Sofię-Naturę jest różny od niej; jest aktywną częścią Całości, która myśli. Logos jest tylko częścią Sofii, albowiem to z jej łona się wyłonił. (Niepokalane poczęcie? ;-} )

Przypomnę jeszcze Plotyna:  
"Dusza pierwsza (ψυχή psyche – najwyższy duch) powstaje, gdy umysł zapatrzony w Jednię tworzy jej ogląd. Dusza pragnie tworzyć, jednak jej moc jest zbyt mała - dlatego też wszystko, co się z niej wyłania (świat zmysłowy) nie jest już samodzielnym bytem - hipostazą."

 W tej interpretacji mamy do czynienia z zaburzeniem harmonii. Według mnie przyczyną tego, że moc Duszy stała się "zbyt mała", było przejęcie władzy nad Sofią (Świadomością, Najwyższą Duszą) przez Logosa (Umysł, Duch). Ale paradoksalnie tej władzy przejąć nie mógł i nie może, bo to tylko iluzja wspierana intelektem. Iluzja tego świata, który człowiek w obecnym Cyklu Kosmicznym uważa za jedyną rzeczywistość. Dusza jednak jest Naturą Wszechrzeczy i można ją określić jako Miłość Bezwarunkową, która daje pełne zrozumienie i  mądrość - Sofię. Logos jako Duch może próbować opisywać i w ten sposób "wyławiać" wiedzę o niej z pochodzącą Całości. Ponieważ jednak próbował podporządkować sobie Sofię, to sprowadziło człowieka "na manowce poznania". Logos - Umysł potrzebuje odkryć w sobie miłość wszechogarniającą, aby otrzymać dostęp do drugiej, integralnej części SIEBIE jako Całości, Jedni czyli Sofii - Mądrości.



W kosmicznym OCEANIE (Najwyższa Dusza) pływa Duch, który się wyodrębnia jako indywidualny przejaw OCEANU - RYBAK. Potem ON sam wyławia kolejne dusze (jako cząstki Najwyższej Duszy) lepiąc z nich formy i nazywa je swoim Stworzeniem. 

Kosmiczny RYBAK i kosmiczny OCEAN to JEDNIA. Z tym, że OCEAN jest ŚWIADOMOŚCIĄ, a RYBAK jest UMYSŁEM.



Każda DUSZA jest przejawem ŚWIADOMOŚCI, a DUCH jest przejawem UMYSŁU. 

DUSZA BEZ DUCHA JEST JAK TREŚĆ BEZ FORMY, A DUCH BEZ DUSZY JEST JAK FORMA BEZ TREŚCI. 




ŚWIADOMOŚĆ jest CAŁOŚCIĄ i OBEJMUJE WSZYSTKO, natomiast UMYSŁ jest FORMĄ, w jakiej ŚWIADOMOŚĆ może się PRZEJAWIAĆ, dlatego UMYSŁ nie jest WSZYSTKIM. UMYSŁ jest CZĘŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI, z niej się wyłania, ale nie jest z nią identyczny.



UMYSŁ tworzy i nakłada na ŚWIADOMOŚĆ formy - sieci, aby mógł pewne jej obszary UCHWYCIĆ. Wtedy ONA przejawia się w FORMIE. I dzięki temu może być poznawana. Ale ceną tego jest OGRANICZENIE ŚWIADOMOŚCI w danej FORMIE, do danej FORMY.



Powiedzmy, że ŚWIADOMOŚĆ I UMYSŁ, SOFIA i LOGOS to JEDNIA, ale także PODWÓJNA BOSKA ISTOTA, która musi się podzielić, by poznawać samą siebie.

Najpiękniej jest, gdy Sofia i Logos są harmonijną Całością - Absolutem, ale czasem Logos się usamodzielnia i oddziela Sofię od siebie. A nawet próbuje ją sobie podporządkować. Żeby eksplorować Sofię-Naturę, Logos-Umysł próbuje udoskonalać wzory tworzone przez nią i wówczas, gdy udoskonalone - uznaje je za własne. Tworzy, staje się Architektem i czasem w swej pysze zapomina, że rzeczy, które stworzył są jedynie wspaniałymi i często wielce atrakcyjnymi kopiami Natury.   

Rozumiem, że takie doświadczenie było potrzebne istocie ludzkiej, by Logos UMYSŁ mógł się rozwinąć i by mogła być kontynuowana ewolucja, nie tylko człowieka, ale poprzez niego również ewolucja Całości Istoty Boskiej samopoznającej siebie. 


Doskonałość umysłu wypływa z uświadomienia sobie niezgłębionej, nieskończonej Mądrości Natury Wszechrzeczy – Sofii i uszanowania jej, jako przedmiotu poznania. W innym przypadku umysł, Logos zawiesza się na wcześniej wyłonionych strukturach, przywiązuje się do nich, więzi sam siebie i powiela te struktury w nieskończoność, tworząc kolejne fraktale powtarzającej się struktury-formy. I nazywa to udoskonalaniem natury. A ta przecież jest doskonała sama w sobie. 


Ktoś zapyta może, a skąd na przykład wielkie matematyczki się brały? Albo skąd się brali mężczyźni pełni miłości bezwarunkowej? Ano stąd, że każda ludzka istota, bez względu na płeć ma w sobie obie części: Sofię i Logosa, Animę i Animusa, Świadomość i Umysł, Duszę i Ducha... I gdy jest na to gotowa, przypomina sobie o tym. Bo prawda o podwójnych talentach każdej ludzkiej istoty została ukryta i zapomniana tylko dlatego, że Logos zapragnął zawładnąć Sofią i podporządkować ją sobie. I zamiast harmonii pojawiła się dysharmonia. Ale to było 'dobre'. Na jakiś czas....

Wszyscy wiedzą i są świadomi faktu, że istnieją dwa słowa: bóg i bogini, które wyznaczają granicę rozróżnienia, a w zasadzie podziału boskości na rodzaj męski i żeński.

Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, co Jest czy Jednię (cały wszechświat albo nawet nieskończoną ilość wszechświatów, jak chcą niektórzy, chociaż ja pozostaję przy jednym wszechświecie i wielości światów) uznajemy boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. Taka jest prawda. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Dlatego na oznaczenia tego, co jest Wszystkim i Jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę za prawdziwą. Skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo bóg uznawane za Źródło. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą mocą. Tak się stało np.z Kali (w hinduizmie) albo Matką Boską (w różnych odłamach chrześcijaństwa) zdegradowaną do pozycji „Matki Boga”, po uprzednim odarciu jej z miana-imienia bogini.   Boginie zostały podporządkowane bogom, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki"... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie?

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Animą i Animusem – tym, co męskie i żeńskie, ducha i duszy. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami, ale dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają. Dwa w Jedni.

Oto symbole tej Jedni:

Na 'Wschodzie' TAO (DAO)

"W realistycznym ujęciu konfucjanizmu według Xunzi dao powinno być obowiązkowym obiektem badań przez mędrca; jest miarą wszystkich rzeczy". [Wikipedia]. Z drugiej zaś strony "Harmonia z tao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty." Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera tę drugą czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie "przeciwieństwa", ale dwie części Jednego, wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną pełnię.

Na Zachodzie:

1. OMETEOTL"(nah. dwa – w wierzeniach Azteków dwoisty stwórca świata i wszystkich innych bóstw. Składał się z męskiego pierwiastka Ometecuhtli (Pan Dwoistości) i żeńskiego Omecihuatl (Pani Dwoistości).” [Wikipedia]

„Ometeotl zajmuje centralne miejsce w azteckiej kosmogonii jako twórca wszechświata (Cemanahuatl), będący zjednoczeniem przeciwieństw którego ziemskimi symbolami są np. dzień i noc, kobieta i mężczyzna czy życie i śmierć. Dualny Ometeotl jako Ometecuhtli i Omecihuatl zamieszkiwał według indiańskich legend najwyższy poziom azteckiego nieba, Omeyocan (Podwójne Miejsce).”[tamże]

Wygląda na to, że tu jedność dwoistego bóstwa zawarta jest w opisie, ale nie do końca, ponieważ nadal użyte jest do opisu słowo rodzaju męskiego: "twórca", a nie na przykład "boska istota stworzenia".  A w przedstawianych obrazach też różnie to bywa… Jak „bóg”, to „bóg” – często przedstawiany jest jako postać „męska”. I rzadko występują obrazy Ometeotl jako figury postaci podwójnej. Z powodu zapomnienia albo zafałszowania, by wzmacniać element "męski"podwójnej istoty boskiej.





2. HUNABKU – u Majów także jest najwyższą istotą boską-podwójną „dwa w jednym”.Chociaż z symbolu Hunabku owa podwójność wynika, za to z różnych „definicji” już mniej, ponieważ w nich jest używane słowo „bóg” czyli : jedyny bóg bytu – najwyższy bóg Majów, stworzyciel świata i rzadziej jako praprzyczyna Kosmosu”. 

W pomieszaniu języków drobna zamiana miana-pojęcia: „dwoistość boska” inaczej "ONA-ON w Jednym" (jako Praprzyczyna) na inne pojęcie: "jedyny bóg”, zrobiła swoje – wyniosła męskość na piedestał i odsunęła kobiecość w cień.

A jeśli chodzi o interpretację Hunabku, znaczy:
1. Wszystko Co Jest
2. Najwyższa Istota Boska -podwójna: „dwa w jedni”.
oraz
3. HuNa-b-Ku
Ku – światło
Hu-na – ukryta wiedza (ciemność/cień)
 „b” – znaczy tyle, co "w" lub "i"
czyli
Ciemność w świetle = ukryta wiedza przejawiająca się w świetle.
Czy możliwe, że ciemność (cień) jest polem informacyjnym, a światło jest tym, co się przejawia z tego pola?

Świętą podwójność jako Jednię łączącą ciemność i światło współdziałające w harmonii, przedstawiają wszystkie trzy symbole.

Słowa mają swoje znaczenie, o tym wie wielu z nas, ale jakże często o tym zapominamy. Takie nieświadome (a może i świadome w niektórych przypadkach) używanie słowa BÓG, – ewidentnie męskiego rodzaju – wobec Istoty, która jest PODWÓJNA i zawiera oba “pierwiastki” w sobie: męski i żeński, ducha i dusze, jest powtarzaniem i utrzymywaniem dokonanej (kiedyś) manipulacji zniekształcającej prawdziwy sens znaczenia istoty Świętej Podwójności.



"HUNAB KU dla Majów był symbolem najwyższej ISTOTY– reprezentacją bramy do innych Galaktyk poza naszym Słońcem. HUNAB KU było dla cywilizacji Majów całą świadomością jaka kiedykolwiek istniała w tej czyli w naszej galaktyce.

HUNAB KU w odniesieniu do wiedzy Majów, jest również Świadomością, która zorganizowała całą materię z wirującego dysku – po gwiazdy, planety i układy słoneczne. HUNAB KU jest “Matką” bezustannie dającą nowe życie – w postaci rodzących się gwiazd. HUNAB KU wg. Majów jest stworzyło nasze Słońce i planety, w tym także Ziemię.

Majowie sądzili także, że HUNABKU zarządza wszystkim, co ma miejsce w naszej galaktyce przez jej centrum. Majowie sądzili, że HUNAB KU jest formą energii emanującej w formie okresowej w postaci rozbłysków “ENERGII ŚWIADOMOŚCI”

Dzisiaj, współcześni astronomowie dowiedli w swoich badaniach, że w centrum naszej galaktyki znajduje się “wirujący dysk” z Czarną Dziurą przy swoim centrum – odpowiedzialne w dużej mierze za dawanie i odbieranie życia gwiazdom.

Czy dziwne dudnienia falowe zaobserwowane przez Dr. Scotta Hymana i jego kolegów w roku 2002 pochodzące wprost z centrum galaktyki możemy połączyć z wierzeniami Majów?

część IV
Wydaje się, iż istnieje pewna zbieżność pomiędzy wierzeniami Majów i ich wyliczeniami a tym co dziś o naszej galaktyce sądzą współcześni naukowcy…Istnieje jednak pewna zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwiema cywilizacjami – cywilizacją Majów i naszą cywilizacją współczesną. Tą różnicą jest pojęcie CZASU.
Majowie inaczej odbierali czas, podczas gdy my obecnie podobnie jak nasi fizycy odbieramy czas jako zjawisko liniowe. Zgodnie ze współczesnymi zasadami czas upływa zatem w linii prostej. Czas może zwalniać – zgodnie z tym co głosił Albert Einstein, ale zawsze płynie w jednym kierunku. I choć Majowie również uważali, że czas płynie w jednym kierunku to wg. nich czas płynął po linii zakrzywionej w okrąg – niczym niekończący, powtarzający się bieg zdarzeń.

Istnieje POCZĄTEK i KONIEC, a wraz z końcem przychodzi odnowienie cyklu czasowego – okresowość, która jest przypisana wszystkiemu co istnieje. Bardzo dokładny kalendarz Majów – “Kalendarz długich cykli” jest oparty o tą zasadę.


Majowie wierzyli, że CZAS został zapoczątkowany przez HUNAB KU i znajduje się pod kontrolą centrum naszej galaktyki (…)”

Resztę można przeczytać pod podanym adresem:
http://www.apocalypse2012.fora.pl/2012-artykuly,15/2012-bardziej-niezwykly-niz-nam-sie-zdaje,168.html




środa, 30 listopada 2011

Nauki i wiedza - czym są?

W każdej nauce (religii, kulturze) jest zawarta część Prawdy. W żadnej Całość. Wszystkie nauki „tutejsze” służą do utrzymania struktur tej czasoprzestrzeni lub im podobnych. Dlatego tak ważne jest indywidualne studiowanie istniejącej wiedzy-nauki. 

W notce o Wolnych Duszach napisałam:
Cytat w WIkipedii:
„Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), ale w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie „ja” ( czyli ego ). „
A co z odwrotnym procesem?
JAŹŃ pośredniczy między świadomością i nieświadomością – w tym jednym kierunku – ‘wcielania’. Ale nie rozumiem, dlaczego jest symbolem wiedzy? Chyba, że w ograniczonym jej obszarze, to tak. Jest wiedza związana z Materią i czasoprzestrzenią, ale jest też inna wiedza pochodząca z przestrzeni „bezczasu”. Więc gdzie jest wiedza, która jest symbolem Świadomości?


Nnka napisała, że Symbolem Wiedzy jest JAŹŃ. To ja pytam: jakiej wiedzy, skoro „JAŹŃ jest "Materią zaprogramowaną lub też zakodowaną"? Nnka pisze: ” Symbolem też owej Wiedzy jest Da’at (Materia może być świadoma bądż nie ale NIE JEST ŚWIADOMOŚCIĄ! ).”
No to pytam: co się stanie, jak odprogramujemy Materię? Uważasz, że musi się rozpaść?


Pewne nauki „nauczają”, że osiągniecie świadomości atmana jest niemożliwe w Materii. Te nauki są także wyznacznikiem pewnej koncepcji, struktury… Nie dają wiedzy o wolności czy ‘wyższej’ świadomości inaczej jak przez zanegowanie Materii. Stąd też biorą się nauki i koncepcje o UPADKACH na przykład. To trochę tak, jakby zanegować całe Dzieło Stworzenia… hmmm… Na podobnej zasadzie neguje się także światy „pozamaterialne”.

Jeśli muszę wybierać albo – albo, ciągle tkwię w dualizmie: albo po jednej stronie albo po drugiej. I bez względu na to, po której stronie jestem np.: „Światła” lub „Ciemności” albo „dobra” lub „zła”, zawsze uważam, że tu, gdzie jestem jest „racja” i „prawda”. Dlatego nie mogę wyjść poza (dusza jest przytrzymywana) i tkwię w kolejnych wcieleniach, a może nawet i cyklach w Matrixie ( w Materii). ‘Jestem’ do niego przytroczona „na wieki wieków amen”. Albo, jak już wychodzę, to pozostawiam Materię „z obrzydzeniem” znów „na wieki wieki amen”. A ponieważ nie mam szacunku do Dzieła Stworzenia i Całości, to znów „muszę” zejść w Materię...w kolejne cykle karmiczne.

Wiem, że gdy wzrasta „indywidualna” świadomość, przestajemy oceniać z poziomu własnego ego, a zaczynamy ‘widzieć’ – postrzegać rzeczy i sytuacje oraz tę część rzeczywistości (czasoprzestrzeni), do której się „przywiązaliśmy” – taką, jaka jest, w połączeniu z Całością – Jednią. Rozumiem, że wszystkie dusze tutaj wcielone mogą być ze sobą połączone na poziomie (świadomości) dźiwy czyli dusz wcielonych oraz na poziomie (świadomości) atmana – wolnych dusz. To zrozumienie pozwala na zmianę (poszerzenie) świadomości każdej dźiwy – duszy wcielonej i umożliwia zmianę percepcji aż do zbliżenia się do stanu (świadomości) ‘wcielonego’ atmana.

Wielu z nas wie, że śmierć fizyczna nie uwalnia nas od Materii. Ale Materia może istnieć bez względu na nasze przekonania i koncepcje. Gdyby z powierzchni Ziemi znikli wszyscy ludzie, ziemia mogłaby istnieć dalej. tak samo istnieją inne planety i inne słońca. A nawet Galaktyki. Czy galaktykę też stworzył jakiś bóg albo bogini? Nie utworzyli jej bogowie. Jest jakaś większa siła, która tworzy Materię.

Jestem nieskończoną smugą, „wyrywam kawałek” nieskończoności i nazywam: to jest korpuskuła, ciało, obiekt… To są koncepty – nazwane, uchwycone i zatrzymane dla danej czasoprzestrzeni.

Istnieje wiedza, która bez doświadczenia jest niczym. Nie każda wiedza jest potrzebna… gdy chcę się na przykład przypomnieć sobie i zrozumieć… siebie. W moim osobistym doświadczeniu jest tak, że gdy w sobie ‘na głębokim poziomie świadomości’ uwalniam się od dawnych przekonań i koncepcji, robi się miejsce na coraz większe przypomnienie i zrozumienie. Gdy zaczynam sobie przypominać siebie, to okazuje się, że nie jestem tym, kim kiedyś sobie wyobrażałam, że jestem, ani tym, z czym kiedyś się utożsamiałam.

Na przykład zakres wolności czy zakres świadomości zależy od tego, do jakiego rodzaju wiedzy mamy dostęp. Odpowiednia wiedza stale poszerza świadomość. Takie jest moje ‘doświadczenie'. Ale wiedza ta musi być zmienna w czasie, jeśli świadomość ma się poszerzać.

W KAbale i w ‘tamtejszym” Drzewie Życia też mi brakuje kilku elementów…

Przywrócone części pamięci...
Byłam rudowłosą młodą dziewczyną. Spłonęłam na stosie za przekonania. Najpierw jednak, zanim spłonęłam, byłam nieźle torturowana.
Byłam też zabita przez własnego ojca, ponieważ nie chciałam się podporządkować „prawu” według którego miałam wyjść za mąż za obcego mi mężczyznę, a pokochałam innego.
Byłam zabita przez kobietę, ponieważ nie chciałam się podporządkować „nowym” zasadom wprowadzanym przez mężczyzn, którzy świeżo objęli władzę. Ta stara kobieta popierała tamten ‘nowy’ porządek i spełniała ważną w nim funkcje.
Ale również jako mężczyzna zostałam pozbawiona „męskości”.
A także jako mężczyzna zostałam poćwiartowana w ofierze bogom.
Byłam też kobietą, która uratowała się z tonącego statku. Dopłynęłam do jakiejś wyspy. Ale tam pojawili się mężczyźni – strażnicy. Było ich czterech. I powiedzieli, że pozwolą mi dołączyć do społeczności żyjącej na wyspie, jeśli się im oddam – pozwolę wykorzystać seksualnie. Wtedy wybrałam życie.
Sporo tego było…
Nie mówiąc już o innych światach; też trochę pamiętam.
Te doświadczenia jednak były mi potrzebne. Żebym mogła zrozumieć...
Jednak szanuję te wszystkie doświadczenia. I już nie nazywam je ‘złymi’.
Oczyściłam te karmiczne powiązania. Inne również. 

Póki tkwiłam po uszy w dualizmie, nic się nie zmieniało; cierpiałam, a zwłaszcza z powodu wojen, zabijania, zmuszania jednych do wykonywania poleceń, pomysłów, programów wymyślonych przez drugich: panowie i poddani, kaci i ofiary, czasem wymiennie, bo to kwestia względnego czasu i karmy. Kiedy zaczęłam rozumieć te mechanizmy, kiedy zaczęłam wybaczać i obdarzać wszystkie części Całości miłością i zrozumieniem, zmieniła mi się perspektywa, percepcja i świadomość tego, co "tu", w tej czasoprzestrzeni, w tym świecie się zadziewa.

Nnka podsumowała moje wypowiedzi:
"Mozesz sobie to korygować jesli uwazasz ze opisałas cos innego niz Akasze...
Czyli dowiedziałam się od Nnki, że to co opisałam, to Akasza.
A tutaj link do postu:
Kronika Akashy i „fruwające” Kryształy – gruszki na wierzbie. 

poniedziałek, 28 listopada 2011

CYKLE CZASOPRZESTRZENNE I ŚWIADOMOŚĆ



Istnieją różne cykle czasoprzestrzenne. Trzy podstawowe to:

1. po okręgu czyli w tej samej przestrzeni i stałym cyklu czasowym. To ten cykl z symbolem węża zjadającego swój ogon. Ten cykl w pewnym sensie zatrzymuje możliwość ewolucji, zwłaszcza duchowej. W tym cyklu co najwyżej upadają cywilizacje i powstają następne jako „udoskonalane” wersje tych starych.

2. po helisie czyli w zmiennej przestrzeni, ale w tych samych cyklach czasowych. W tym przypadku, gdy wracamy do umownego „punktu zero” znajdującego się w adekwatnym (pionowo) punkcie na kolejnych zwojach helisy, możemy pójść dalej („wyżej”) lub spaść do „przeszłości”. Gdy następuje sprzężenie czasu i połączenie się z przeszłością, może stać się niemożliwe wyjście z cyklu 1. – po okręgu. Wąż wciąż zjada swój własny ogon. Każde takie cofnięcie się powoduję rozrywanie i ściąganie struktury poprzez „upadek” do danej czasoprzestrzeni, o danym „stanie świadomości” – np. powrót do starożytnego Egiptu. Czy można w takim przypadku mówić o jakiejkolwiek ewolucji?

3. po spirali (stożkowej) czyli w zmiennej przestrzeni i zmieniającym się czasie. Dojście do punktu wierzchołkowego pozwala na połączenie światów i przechodzenie tunelami w „czasie zerowym”.

Część 2. cyklu - po helisie można opisać na walcu. Pełny cykl po helisie można opisać na torusie (poprzecznie).
Część 3. cyklu - spiralnego można opisać na stożku. Pełny cykl spiralny można opisać na torusie ( poziomo).


Cykle te powiązane są także z podróżami cząstek ŚWIADOMOŚCI.
Świadomość… Co to takiego?

Każdy z nas ma swoją własną „płaszczyznę postrzegania rzeczywistości”. Kiedy umysł jest skupiony na racjonalnym pojmowaniu rzeczywistości postrzega tylko i wyłącznie świat, który nazywamy światem fizycznym. Kto wierzy w istnienie licznych niefizycznych światów, niezwykłej rzeczywistości? Tylko szaleńcy i wariaci? Może rzeczywiście, żeby być bardziej świadomym, trzeba być choć trochę „szalonym”.

Każdy z nas widzi inaczej. Kilka osób jest w stanie opisać jedno zdarzenie tak, że odnosimy wrażenie, iż nie mogło to być jedno i to samo zdarzenie. Każda z tych osób „patrzy” na takie zdarzenie i wierzy, że widzi je w „prawdziwym świetle.” Czyż nie jesteśmy w takim patrzeniu mistrzami szaleństwa i wariactwa? Jesteśmy nieświadomi tego, że patrzymy przez filtry naszych programów i przekonań.

Wszyscy mogą widzieć rzeczy i sytuacje takimi, jakie one są w rzeczywistości, a nie zniekształcone przez filtry naszych przekonań i ocen. Wszyscy mogą „widzieć” inne światy niefizyczne... Ale nie wiadomo, dlaczego często ludzie decydują się, by nie pamiętać tego, co widzą. Pamiętają wyłącznie to, co chcą „widzieć” poprzez własne ego.

Jesteśmy "stworzeniami obdarowanymi świadomością"albo raczej jesteśmy cząstkami ŚWIADOMOŚCI… Odbywamy podróż świadomości. Ale mamy programy, które nas odcinają od świadomego istnienia. Dlatego wpadamy w różne pułapki i kręcimy się jak na karuzeli, choć wydaje nam się, że płyniemy z prądem. Dopiero po zejściu z karuzeli możemy kontynuować naszą ewolucyjną podróż świadomości. Tylko że… boimy się zeskoczyć z pędzącej karuzeli i zazwyczaj nie mamy pomysłu, jak ją zatrzymać. Nie wierzymy w swoje umiejętności. Dlatego staliśmy się istotami, które prawie nic o sobie nie wiedzą, prócz tego, co wynika z naszych przekonań. A mamy nieprawdopodobne możliwości. Poznając siebie, poznajemy te możliwości i wtedy możemy zacząć z nich korzystać – ze wspaniałych talentów i darów, które znajdują się w naszym zasięgu. Żeby po nie sięgnąć, potrzebujemy tylko… rozpoznać je czyli uświadomić sobie ten fakt, po czym podjąć decyzję zmiany i zacząć działać realizując podjętą decyzję.

Takie widzenie prowadzi do wolności. Ponad wszystkim jest wolność, która umożliwia bezpośrednie podążanie za czymś, co jest… Wyższą Jaźnią czy też Wielkim Duchem, Pramacierzą, Absolutem (- każdy może nazwać to COŚ, jak chce) w miłości z całym kosmosem i wszechświatem. Jeśli jesteśmy zależni, jesteśmy słabi, gdy jesteśmy niezależni, jesteśmy silni i pełni mocy. I pełni wszechogarniającej miłości, która jest tym samym, co zrozumienie i akceptacja różnorodności. To znaczy, że do pełnej realizacji i odzyskania mocy potrzebujemy niezależności. Od przekonań, przyzwyczajeń, schematów działania… wszelkich programów, które nam to uniemożliwiają. Wolność to nie anarchia. Dzięki wolności możemy działać świadomie, z zaangażowaniem, z radością realizowania wspaniałego twórczego dzieła.

podróże świadomości i możliwości łączenia świadomości:

1.


2.
Gdy następuje śmierć danej formy, śmierć staje się bramą do innej formy (powtórzenie w tym samym zakresie: człowiek, roślina itp. lub przejście do innej formy) następuje zmiana formy.

Doświadczenia danej formy fizycznej niejako stymulują świadomość do zmian stanów, nawet w poszczególnych formach. Gdy świadomość osiąga punkt centralny – „świętego centrum”, czas się zatrzymuje. Wówczas świadomość ekspandować może w całą przestrzeń poza czasem albo w inne obszary różnych czasoprzestrzeni. (światów równoległych).

Jest możliwa empatia człowieka w odniesienia np.do stanów świadomości psa. Myślisz, że nie można z siebie zedrzeć swojej skóry i przynależeć do tego oto gatunku, bo nie stanę się psem, nie osiągnę świadomości psa? Może to Cię trochę ubawi, ale moja świadomość może wykraczać poza formę mojego bytu. Miałam doświadczenia połączenia ze świadomością innych bytów... np. czarnej pantery. Ale nie wiem, czy zmieniłam się w czarną panterę czy nie. ;-D Było to na poziomie „odczuwania” bardziej, chociaż fizycznie miałam świadomość, że poruszałam się przez moment jak czarna pantera. "Latałam" po ogrodzie i czułam, że poruszam się jak pantera. Po prostu swoboda ruchu w porównaniu do tego, jaki wykonuję "normalnie" jako człowiek była niesamowita i całkiem "nowa". Ktoś może powiedzieć, że zwariowałam :-) Ha, ha, ha... Jestem świadoma, że to było doświadczenie... coś jak OOBE wyjścia ze swojego ciała i "wejście" w inne. Ale normalnie funkcjonuję w społeczeństwie, wykonuję pracę i jestem - powiedzmy - "szanowana" i nikt się nie domyśliłby nawet, że miałam takie doświadczenia w swoim życiu. Ale są tacy ludzie, z którymi można się dzielić takimi doświadczeniami i którzy uwarzają tego typu doświadczenia za coś całkiem naturalnego ;-)

Takie stanowisko oznacza, że świadomość anioła, świadomość owcy (barana) i świadomość ludzka to ten sam rodzaj "bytu" czy "substancji energetycznej". Takim "bytem" czy "substancją energetyczną" pośredniczącą między świadomościami tych dwóch "rodzajów" istot: anioła i człowieka może być eter - umieszczony w centrum diagramu, ale także jest to "substancja świadomości", więc "wypełnia" także każdą z form. Na tym poziomie oddziaływanie (połączenie) różnych "zakresów" świadomości będzie możliwe.

Jak widać, podróże cząstek świadomości mogą odbywać się w cyklach po okręgu, po helisie, a także po helisie spiralnej...

Mamy cykl w formie: okręgu ("Dzień świstaka"), ale istnieje też cykl w formie helisy (wszystko podobne, chociaż trochę inne) oraz cykl po "spirali stożkowej"- coś jak wir (szczyt stożka jest bramą łączącą różne światy) - "świętego centrum" pomiędzy światami. To "święte centrum pozwala na "skok kwantowy" - poprzez "PUNKT ZERO" świadomość przemieszcza się lub ekspanduje w PRZESTRZENI poza CZASem.
_____________________

p.s. Kręgi świadomości planetarnych w Układzie Słonecznym:


_____________________

TRZYNASTKA



1. Trzynaście czaszek kryształowych według mnie symbolizuje 13. Istot Kryształowych albowiem były, istniały, a może i istnieją Istoty Kryształowe (kobiety?). Czaszki były "zapisem" tych „wzorców myślowych” i idei (chyba bogiń albo bogini) z rzeczywistości wielowymiarowych spoza czaso-przestrzeni ( czyli z bezczasu). W rzeczy samej te kryształowe czaszki to przede wszystkim SYMBOLE ŚWIADOMOŚCI.

2. Strażniczkami WIEDZY (co jest obecnie zapomniane) Kryształowych Czaszek były kobiety. A tak naprawdę nie chodziło tu o kryształowe czaszki, lecz o wiedzę pochodzącą od Kryształowych Kobiet lub Kryształowych Istot. Kryształowe czaszki, te materialne, to symbol tej wiedzy. Tę wizję potwierdza legenda ludu Cherokee, który Liviaether zamieściła u siebie. Oto fragment tej legendy:

„Są to nieskazitelnie doskonałe kryształowe czaszki. Mają ruchome żuchwy, podobnie jak w naszych czaszkach, dlatego mówimy o nich „śpiewające czaszki” [w innych tradycjach pojawia się KATCHINA - śpiewająca lub opowiadająca uzdrowicielka], a ich zestaw nosi nazwę „Arki Osiriaconwiya”. (…) Wiedzę czaszek starszyzna wykorzystała do stworzenia wiedzy tajemnej, szkoły tajemnic mądrości i tajnych stowarzyszeń medycznych. Potem zaczęto szerzyć te informacje. Przybyły one do nas mniej więcej 750 tysięcy lat temu, a zaczęto je propagować na Babce Ziemi 250-300 tysięcy lat temu. Aby wspomóc ten proces, stworzono na Ziemi inne czaszki , lecz choć były naturalnej wielkości, ich żuchwy pozostały nieruchome. Jest ich wiele, noszą nazwę „mówiących czaszek” w odróżnieniu od „śpiewających czaszek” głównej ARKI, które zawierają wiedzę wszystkich dwunastu światów, a także naszego.””

3. Nie wiem jeszcze, dlaczego później Strażnikami kryształowych czaszek (także wiedzy) zostali mężczyźni. Coś pamiętam, ale jeszcze przez mgłę.

4. Trzynasta Kryształowa Czaszka - żywa Strażniczka? nadal jest ukryta. Nikt nie ma do niej dostępu. Niektórzy twierdzą, że została zabrana z Ziemi. Podobno jest zbyt potężna, aby mogła pozostawać pod opieką Ziemian. 

5. Obecne ceremonie 13. Kryształowych Czaszek (materialnych), jeśli jakieś są, to tylko namiastki ceremonii Śpiewających Kryształowych Czaszek (tych z "ruchomymi żuchwami") 

Ta trzynasta Kryształowa Czaszka reprezentuje świadomość pierwszej STWÓRCZYNI – Świadomości PRAMATKI? Jest portalem świadomości. Gdy pojawi się trzynasta Kryształowa Czaszka, zaktywizuje wszystkie dwanaście, które zaczną ze sobą rezonować, połączą się… Przetworzą doświadczenie i będą mogły przejść na inny poziom Świadomości...

6. Wiedza ta została ukryta na okres rozwoju, rozkwitu aż do upadku "cywilizacji yang" prowadzonej przez Bractwa - mężczyzn jako przewodników duchowych (Białe Bractwa). Taki był plan i według mnie był to okres nie ewolucji, lecz inwolucji – zstępowania Dusz, Ducha, Bogiń oraz Bogów w materię … coraz bardziej zagęszczoną.



7. W centrum kalendarza Majów jest obraz czaszki symbolizującej przejście do strefy bezczasu poprzez „punkt zerowy”. Znajduje się on w "świętym centrum" na szczycie, wierzchołku piramidy o podstawie okręgu, a nie piramidy o podstawie kwadratu.  Punkt ZERO.

wtorek, 22 listopada 2011

ROZBITE LUSTRO


Jedna z bajek o rozbitym lustrze jest taka,


że było sobie kryształowe lustro tworzące idealną całość. Ale pewnego dnia rozpadło się na nieprawdopodobnie wiele kawałków różnej wielkości i kształtów - maleńkie lustereczka o różnych kształtach... Te wszystkie kawałeczki poustawiały się względem źródła światła pod innym kątem i stąd wzięły się na przykład zróżnicowane kolory tych kawałków.



I myślą sobie niektóre kawałki, że jak się pogrupują kolorami, to utworzą całość.


Inne kawałki ustawiają się i grupują ze względu na podobieństwa kształtu i też mają nadzieję, że wspólnie utworzą harmonijną, idealną całość.


Jeszcze inne szukają innych podobieństw, na przykład wielkości powierzchni albo takich części granic swoich powierzchni, które pasują do siebie.


W zasadzie prawie wszystkie z nich szukają wśród siebie takich podobieństw, które mogłyby je jakoś uporządkować i połączyć w jak największą całość. Pomysłów na usystematyzowanie układanek jest doprawdy sporo.


Ha, ha, nic podobnego. Systematyzowanie takie wcale im nie pomaga. Lecz wciąż miesza szyki kawałkom, które chciałyby utworzyć idealną całość. A wyjście jest proste. Trzeba pozbierać i ułożyć ze sobą wszystkie kawałki jak puzzle, by lustro mogło się połączyć na powrót i utworzyć idealną całość :-)


W idealnym kryształowym lustrze nie może się przejrzeć żaden z kawałków, ponieważ idealne lustro istnieje tylko wówczas, gdy wszystkie jego kawałki idealnie pasują do siebie i wszystkie współtworzą idealne lustro. Kryształowe Lustro bez choćby jednego najmniejszego kawałka nie jest już lustrem tworzącym całość, lecz lustrem rozbitym, a więc podzielonym.


Kawałki mogą przeglądać się w sobie nawzajem, a wtedy widzą jakąś część siebie. Kawałki mogą się nawet grupować i przeglądać w innych zbiorach kawałków, lecz nigdy nie mogą przejrzeć się w całości. Ale każdy kawałek może obejrzeć Kryształowe Lustro... w sobie


To dlatego kiedyś całość postanowiła rozpaść się. By mogła chociaż w częściach samą siebie oglądać… :-)


Analogicznie jest z prawdą... Prawda jest jedna i istnieje jako całość. Indywidualne, a nawet grupowe kawałki prawdy podobnie jak kawałki lustra są tylko częściami całości, dlatego już nie są całą prawdą... 


Może adekwatnie byłoby nazywać je 'prawdusiami'?


Dlatego też kłamstwami zwykliśmy nazywać kawałki prawdy, które nie są identyczne z "moimi" lub "naszymi" cząstkami prawdy, podobnie jak kawałki kryształowego lustra różnią się między sobą kolorem, kształtem czy wielkością. I są tylko cząstkami całego Lustra.

ciąg dalszy:

http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/zadymione-lustro.html

http://tonalinagual.blogspot.com/2013/03/zadymione-rozbite-lustro_31.html

http://tonalinagual.blogspot.com/2013/07/przegladajac-sie-w-lustrze-albo-w-jego.html


dodane 30.kwietnia 2014:

Lustro, które jest całością jest jak… pustka, jak… nicość. Światło nie ma w czym się odbić ani na czym „zaczepić”, ani nie ma czego rozświetlić… Ono jest. Istnieje jako nieprzejawione, niewidzialne… jak Wielka Tajemnica, która musi zostać odkryta, by ono mogło zabłysnąć. Choć przecież ono jest także zawsze i nieprzejawione i przejawione, niewidzialne i widzialne. Jednocześnie… Ach...