......JESTEM na poziomie świadomości
Wszystkim, Co Istnieje,
co kiedykolwiek istniało
i będzie istnieć...
ISTNIEJĘ - to jest jedyne oczywiste doświadczenie.
Być JESTEM - to wszystko,
co można zrobić bez żadnego wysiłku.
Jestem tym lub tamtym - to iluzja (ma-ja), nierzeczywistość, sen... :-)
Więc JESTEM także tym snem... czyli JA.
To jest całość - JA JESTEM.
Sen staje się świadomy,
zmienia się stan i następuje realizacja, urzeczywistnienie nierzeczywistego... - Ti-ka-li Siunjata
Brakowało JA...? Tak... też czasem przychodziło do mnie: "No, ale, gdzie jest JA? Dlaczego 'tylko" JESTEM?
JA nie mogło przyjść, ponieważ jeszcze królowało sobie owo ograniczone "ja" - to coś, co się utożsamiało z ciałem, imieniem i nazwiskiem, zawodem, myślami, przekonaniami, emocjami, a na dodatek było tego wszystkiego nieświadome.
Można powiedzieć, że poprzez JESTEM mogłam wrócić do JA... Tak jak poprzez "pustkę" mogłam spojrzeć na "próżnię" i uaktywniający się w niej "potencjał". Poprzez Przestrzeń Świadomości mogłam "zobaczyć"... Uniwersalny Umysł... to takie doświadczenie stanu, w którym poprzez JESTEM "zobaczyłam" JA. A w zasadzie to JA mogło zobaczyć siebie poprzez JESTEM...
Zrozumiałam, że mogę w ten sposób "obserwować" UMYSŁ, ponieważ to ŚWIADOMOŚĆ PRZENIKA UMYSŁ, a UMYSŁ dzięki temu rozpoznaje swoją naturę.
...JESTEM... na poziomie świadomości Wszystkim, Co Istnieje, co kiedykolwiek istniało i będzie istnieć... ISTNIEJĘ - to jest jedyne oczywiste i niezmienne doświadczenie każdego. Być JESTEM to wszystko, co można zrobić bez żadnego wysiłku. Jestem tym lub tamtym to iluzja, nierzeczywistość, sen... 'tyz pikny' :-) Więc JESTEM także tym snem... czyli JA podzielnym. Ale to jest całość - JA + JESTEM. I wtedy sen staje się świadomy, zmienia się stan i następuje realizacja... urzeczywistnienie... nierzeczywistego...
JA JESTEM JA, TY JESTEŚ JA, MY JESTEŚMY... JA. :-) To my, byliśmy i nadal jesteśmy... pulsującymi, migoczącymi światłami energii w próżni, echem zróżnicowanych częstotliwości i daliśmy życie i formę także tej wyjątkowej istocie zwanej człowiekiem, aby doświadczać zdumiewającego bogactwa form przez nas stworzonych. W tym ŚNIE...
"Symbol (z gr. σύμβολον) – semantyczny środek stylistyczny, który ma jedno znaczenie dosłowne i różną liczbę znaczeń ukrytych."
Bogowie i Boginie to postaci symboliczne, które reprezentują różne zjawiska NATURY… człowieka, tej wewnętrznej np. "tęczowe ciało" boga jako wewnętrzne zjawisko zmiany świadomości zwane: "wniebowstąpieniem", "przebudzeniem", "oświeceniem" itp.:
i tej zewnętrznej. W przypadku tej zewnętrznej są to zjawiska przyrody (ziemskie) i różne zjawiska kosmiczne (kosmogonia), no i przede wszystkim te cykliczne. Planety, gwiazdy, konstelacje też były uznawane za bóstwa.
Merkury/ Hermes...
Wenus/Afrodyta...
itd...
Potwór Rahu "pożera" ośmiopłatkowy kwiat, który symbolizuje Słońce?
„Kosmogonia, z gr. κόσμος, kósmos (wszechświat, także ład, porządek) oraz gónos (pochodzenie) – mitologiczne, religijne lub filozoficzne wyobrażenie o pochodzeniu świata – opowieść danej kultury o własnych korzeniach, jej koncepcja stworzenia świata.”
Są zatem opowieści o stworzeniu świata według Słowian,
hawajskiej, północno amerykańskiej, indonezyjskiej i wielu, wielu innych…
Nawet one w ramach jednego „obszaru” bywają różne… i na różne sposoby interpretowane. I wszystkie są na swój sposób piękne… Jak to wyobrażenia, opowieści i koncepcje…
Z tego powodu dyskutowanie i kłócenie się o to, jacy bogowie byli pierwsi, którzy są prawdziwsi, i kto komu ukradł jakichś bogów albo dlaczego wymyślił swoich… jaki może mieć sens?
Ten świat to jest… „wybitnie inteligentna” GRA. W tej grze – nie ma ani wygranych ani przegranych – jak się wielu WYDAJE. I dlatego w niej tkwią. Z tej gry można WYJŚĆ … rozpoznając jej zasady i uwalniając się od nich. Uwalniając się od... ILUZJI... Ale zrozumienie tego przychodzi do nas tylko wtedy, gdy stajemy się na to gotowi. Inaczej, będziesz czytać to, co napisane o tej grze i nic nie zrozumiesz. Słowa niby będziesz rozumieć, ale treści nie odczytasz. Będziesz po prostu treść filtrować swoimi różnymi lękami, „strachami”, emocjami, projekcjami, podejrzeniami, różnymi ocenami. wynikającymi z Twojego przywiązania do takich, a nie innych przekonań… Dopóki nie uwolnimy się od nich. To jedna z zasad tego „matrixa”, tej GRY. Natchniona przez Margo0307 wstawiam:
W tym roku wiele z nas "przejdzie na inny poziom GRY". Całkiem inny. Powodzenia w tej PODRÓŻY życzę WSZYSTKIM.
... moja praprababcia sapientia - mądrość...
a babcia sofia - mądrość...
hm...
a mama - wdzięk i łaska...
błogosławię Was i dziękuję Wam moje Przodkinie
- wasza potomkini - "perła napawająca radością", "polny kwiatek" i "ukochana przez Boga". ;-)
"Są
trzy prawdy: świento prowda, tys prowda i gówno prowda." - Józef Tischner.
Z pozdrowieniami (specjalnymi dla Marka, który przypomniał mi o tych "trzech prawdach")...
Wolność zaczęłam w pewnym momencie postrzegać jako bycie poza wszelkimi
punktami widzenia, myślami, pomysłami, ideami, koncepcjami, doświadczeniami...
a i tak przekonałam się, że to była pewna idea, której musiałam doświadczyć
poprzez... "wejście w pustkę". To było zaskakująco piękne doświadczenie, a ponieważ dojrzewałam do niego, to stało się... łatwe.
I teraz wiem, że wszystko, co kiedykolwiek pomyślę, zrobię, doświadczę, będzie
właśnie tą myślą, tym działaniem, tym doświadczeniem. Nie ma ucieczki od
doświadczenia, nie ma stanu poza stanem. Jest życie, istnienie i zawsze jest jakiś stan, w którym się znajduję, w którym JESTEM jako jakieś, (czasem nawet może i bliżej nieokreślone) JA. Dynamika zmian stanów raz może być
mniejsza, raz większa, nie ma to znaczenia. Jak już zaczynamy zauważać życie takie, jakie jest, staje się
ono łatwe i przejrzyste. Nawet, gdy doświadczamy tzw. trudnych sytuacji.
Bywa, że wiele, bardzo wiele przychodzi do nas z powrotem z tego, co
"na-wysyłaliśmy się" do innych kiedyś. Dokładnie dwa lata temu, potem rok
temu, a także teraz (przez ostatnie trzy lata zawsze przed i w okresie świątecznym mniej więcej, choć wcześniej bywało różnie) mam procesy "przyjmowania z powrotem tego, co kiedyś wysłałam"... Za każdym razem trochę inaczej, coraz bardziej świadomie,
z coraz większym zrozumieniem i miłością... W ubiegłym roku bardzo trudny był to proces. Ale i piękny. Opisałam go tutaj:
W tym roku już nie tak bardzo trudny był. Chociaż zaczęłam źle
się czuć przed wigilią i do wczoraj miałam z jednej strony ciężki energetycznie
proces, ale piękny jeśli chodzi o rozwój świadomości i zrozumienia... I nie tak
bolesny, jak w ubiegłym roku. Mimo niefajnego samopoczucia (zapalenie pęcherza,
coś z nerkami i oskrzelami - jakiś wirus), w sercu cały czas odczuwałam radość
istnienia. Takie subtelne odczucie, trudne do opisania. W śnieniu natomiast wszystko jest takie przejrzyste, takie zrozumiałe, oczywiste. Jestem tego świadoma, gdy śnię. Zaczynam
postrzegać jakbym miała całkiem inny mózg - inaczej pracujący. I umysł czysty i
przejrzysty... A czasem stan pustki i ufności bez granic. Och, dzieje się, pięknie się dzieje. trudno to opisać. A może i nie trzeba.
Co roku mniej więcej w tym samym czasie od trzech lat, ale
za każdym razem inaczej... To trzeci rok. Czuję, że w przyszłym roku w tym
samym czasie będzie już bardzo... inaczej.
To "przyjmowanie z powrotem" to tak naprawdę
poznawanie siebie w wewnętrznej przestrzeni naszej
samo-świadomości. Powoli przypominamy sobie w ten sposób, kim jesteśmy. I zaczynamy coraz więcej rozumieć... To ma związek z
tym, co napisała do mnie Margo0307:
"Ja wiem jedno - że prawie wszyscy z nas byli obecni we
wszystkich cywilizacjach, które odcisnęły swój ślad na Ziemi i teraz znowu
powróciliśmy, by zrealizować różne indywidualne i zbiorowe cele..., aby połączyć
- być może - jakieś wzorce duchowego rozwoju w naszej ludzkiej świadomości... Z
tego też powodu zostaliśmy zapewne obdarowani różnymi, specyficznymi sposobami
zachowania, różnymi darami wspomagającymi nas w naszych obranych celach i
zadaniach..."
Tak. I niektórzy z nas będą obejmować coraz więcej i więcej
w sobie, w swojej wewnętrznej Przestrzeni Miłości - że tak to nazwę - będą obejmować swoją samoświadomością... i przenikać... i łączyć w sobie... i harmonizować... różne cząstki siebie z
różnych "królestw, światów, równoległych rzeczywistości, epok" itd, itp... różne cząstki Siebie, coraz
więcej i więcej cząstek coraz większej Całości, Jedni.
Jeśli myśli, koncepcje, które uznajemy za prawdę limitują,
separują, segregują i dzielą, jest to bardzo ograniczona prawda w sensie wiedza (choć w swej
strukturze może być nawet bardzo efektowna i skomplikowana lub uwodząca swoją prostotą). Prawdą wtedy jest to, co
jednostka uznaje za prawdę. Kiedy jednak ludzie uznają za prawdę jakieś idee, myśli czy koncepcje, które ludzi skłócają ze sobą i ustawiają ich przeciwko sobie, potęga Księcia Kłamstwa wzrasta, bo ci, co wybierają takie właśnie idee, przekonania i myśli,
są jego sługami. Grają w jego gry (są przez niego grani) i są gotowi złożyć na ołtarzu tych
"własnych idei - prawd", innych ludzi. A czasem nawet siebie. Bywa, że nieświadomie... ulegając np. procesowi autodestrukcji. (Uwaga na marginesie: Książę Kłamstwa jest tak samo doskonały jak każda inna idea czy koncepcja.)
Każdy rozwija wiedzę tylko do takiego stopnia, do jakiego
pragnie i pozwala sobie rozwinąć. Podobnie ze świadomością. W tym świecie w
zdecydowanej większości wiedza była/jest oparta przede wszystkim na strachu
(np. przed jakimiś siłami ciemności) i zrozumieniu opartym na polaryzacji.
Była/jest oparta na sądach, etykietowaniu i segregacji ludzi. To się zmienia. To może się zmienić...
Każda istota w swoim marzeniu - śnieniu tworzy różne prawdy, które w
zgodzie z jej własnymi doświadczeniami, pragnieniami, przekonaniami (i w celu
spełnienia własnego indywidualnego ja) są jej potrzebne na drodze ewolucji... w
mądrość. Aby to osiągnąć, każda istota będzie szukała takich źródeł prawdy,
które potwierdzają to, w co ona chce wierzyć. Jest zatem tyle prawd, ile
istnieje istot, które posiadają wolną wolę i potrzebę, aby tworzyć prawdę
inaczej niż inni. A którąkolwiek ideę, koncepcję, nawet myśl uznasz za
prawdziwą i ją zaakceptujesz, ona przekształci się w doświadczalną
rzeczywistość w Twoim życiu. A zawsze jakaś część owej idei, koncepcji, obrazu, a
nawet myśli... jest ukryta w innych "wymiarach" i czeka... gotowa do
rozpoznawania jej poprzez... nasze indywidualne doświadczenia. I może nas mocno
zaskoczyć i zadziwić wielce, kiedy ją wreszcie odkryjemy...
Opinie różnych osób na dany temat różnią się od siebie
czasami w dużym stopniu, ponieważ zostały sformułowane w oparciu o indywidualne
doświadczenia, porozumienia i nieporozumienia zgromadzone w duszy i to nie
tylko w czasie tego życia, ale także wszystkich poprzednich. Zatem jedna osoba
może być przekonana, że coś jest prawdą, a inna nie dostrzega tych przekonań
jako prawdy. Te obie osoby nie będą w stanie zrozumieć siebie wzajemnie, ponieważ nigdy nie
były sobą wzajemnie i nie dysponują zestawem takich samych doświadczeń, ani nie
mają takiej empatii, by "zrozumieć" tę drugą osobę np. przez zobaczenie jej
jako SIEBIE - swoje "lustrzane odbicie". Tylko Ci, którzy są w stanie zobaczyć siebie w drugiej osobie,
uwalniają siebie i transformują, poprzez doświadczenie absorbują wnioski ze swoich "lekcji" w
ziemskiej "szkole życia".
Tylko Ty wiesz, a właściwie może zgrabniej byłoby napisać, że tylko Twoja dusza wie, co
jest dla Ciebie najlepsze i najprawdziwsze. I tylko ja wiem, a właściwie moja dusza wie, co jest dla mnie najlepsze. Natomiast, jeśli zechcemy dojrzeć jako istota ludzka w tym świecie, to potrzebujemy postarać się znaleźć
taką prawdę, która nie będzie nam "kazała" oceniać, etykietować i segregować ludzi
albo próbować ich straszyć, szantażować, oczekiwać od nich, że będą nam
posłuszni itp. Ale... ponieważ mamy wolną wolę, to i tak robimy, jak, a przede wszystkim to, co niby chcemy i możemy... z powodu przywiązania do pewnych myśli, idei, koncepcji - ogólnie różnego rodzaju przekonań, które uznajemy za prawdę. To możemy nazwać iluzjami prawdy. Każdy ma swoją i niektóre z nich są sprzeczne ze sobą. Każdy dokonuje swoich wyborów...
Wspaniały stan jest wtedy, gdy można czuć coraz większą wolność od wyborów innych, prawda? Niektóre doświadczenia są już nam niepotrzebne. Czasem wystarczy, że patrzymy na innych (słuchamy, czytamy) i mamy pełne zrozumienie dla tego typu sposobów myślenia, postrzegania, działań i emocji. A to stąd, że już takie "lekcje" mamy "odrobione" i wnioski wyciągnięte, i wzorce rozpoznane i uświadomione (gdzieś, kiedyś... bo skądś to znamy). Ale czegokolwiek zapragniemy w naszych myślach i tak otrzymamy to zawsze prędzej czy później, abyśmy mogli tego doświadczyć. I... "zrozumieć" siebie... i swoją nieograniczoność...
Jedynie poszerzona świadomość jest istotnie wolna od
ograniczeń wynikających z ocen, sądów, wyroków i przekonań. Kiedy rozwijamy się w swojej prawdzie do takiego stopnia, który pozwoli objąć to
nieograniczone "zrozumienie", wtedy jesteśmy w stanie doświadczyć i
zrozumieć miłość, radość i kontinuum, którym w swej Istocie i boskości naprawdę
JESTEŚMY jako indywidualne JA, które łączy w sobie poprzez samo-świadomość WSZYSTKO, CO ISTNIEJE w JEDNO-ISTNOŚĆ. Tak, podoba mi się teraz to nowe dla mnie słowo: JEDNO-ISTNOŚĆ ;-).
I polecam do obejrzenia... o śnieniu... i możliwościach, jakie nam daje świadome śnienie... o tym własnie dzieli się swoją wiedzą niejaki Bashar:
I "moja"- " tys pikna" prawda: warto przede wszystkim ufać sobie, swojemu sercu, swojej intuicji, potrzebom swojej duszy jako wielowymiarowej części siebie… aby móc obserwować wyczyny swojego ducha... a tak mi się dziwnie napisało...
„Tym, który żyje naszym życiem, jest wielki oszczerca, Książe Kłamstwa – głos w naszym umyśle. Głos głodu wiedzy (…)” – Miguel Ruiz
Książe Kłamstwa mówi, że prawdę odnajdziemy w wiedzy i będzie podsuwał nam zagadkę za zagadką…
cyt.
„- Jak można dojść do prawdy?
(...) mój dziadek odpowiedział:
– Prawdy trzeba doświadczyć. Ludzie odczuwają potrzebę opisywania, wyjaśniania i wyrażania tego, co widzą, ale kiedy doświadczamy prawdy, nie ma słów, aby ją opisać.
Możemy odbierać prawdę za pośrednictwem naszych uczuć, ale jeśli tylko spróbujemy opisać ten stan słowami, rozmywamy jej znaczenie. Prawda znika. To zaczyna być częścią naszej historii! Jest to projekcja oparta na rzeczywistości, która jest prawdziwa tylko dla nas, ale wciąż staramy się przełożyć nasze doświadczenie na słowa. I w gruncie rzeczy jest to coś wspaniałego. Jest to największa sztuka, jakiej może dokonać człowiek.” – „Głos wiedzy” Miguel Ruiz
…Tworząc historie zniekształcamy prawdę… Ale gdy mamy świadomość, że historie to historie, które zniekształcają prawdę, a prawda jest nie do opisania, to już wiele się może zmienić w naszym życiu… Możemy nauczyć się np. cierpliwości i zrozumienia dla historii swoich i historii opowiadanych przez innych. I możemy nauczyć się wypowiedzi każdego czytać sercem… Możemy cieszyć się z tej całej twórczości... Możemy też oczyścić swoje historie z kłamstw...
Ów "Książe Kłamstwa" podsuwa nam takie pomysły na przykład, że istnieją jakieś "siły destrukcyjne" czy "negatywne wibracje", które "produkują", "emitują" i wysyłają do nas inny, aby nami manipulować. Nie wiem, czy to kłamstwo czy prawda. To zależy od tego, czy Ty uznasz to za prawdę czy kłamstwo, ale... Jeśli ktokolwiek z nas "reprezentuje" jakiekolwiek „siły destrukcyjne” czy „negatywne wibracje”, jeżeli widzimy to u innych, to można:
1. unikać takich ludzi, bo poruszają tzw. „niższe (negatywne) wibracje” czy „siły destrukcyjne” w nas samych. Ale i tak będą one na nas wciąż oddziaływać... Jeśli jesteśmy ich nieświadomi, będziemy się ich wypierać w sobie, bo tego tzw. ego boi się bardzo… żebyśmy przypadkiem nie uświadomili ich sobie i nie zobaczyli w sobie. Bo a nuż zechcemy uwolnić się od tego, a wtedy „Książe Kłamstwa” poprzez swoje narzędzia - nasze piękne ego nie byłby zasilany i już nie mógłby nami dłużej rządzić… A najskuteczniej rządzi nami, gdy pozostaje w ukryciu przed nami samymi – blokując wciąż nasze tzw. „wyższe Ja” i naszą samo-świadomość.
2. sprawdzić, co z nami robią te „”siły destrukcyjne” czy „negatywne wibracje” i uświadomić sobie, że jednak one pobrzmiewają w nas . Dopiero wtedy, gdy je uświadomimy w sobie, możemy je zintegrować i przetransformować w sobie, a w ten sposób uwolnić się od ich działania w sobie. I uwolnić się od poddania rządom „Księcia Kłamstwa”. Wtedy moglibyśmy zobaczyć, kim jest ów "Książe Kłamstwa". Obnażony, traci swą moc i przestaje być "Księciem Kłamstwa". Staje się Królem - choć jednocześnie poddanym Prawdy.
Póki prawdy nie doświadczymy w bezpośrednim, indywidualnym, intymnym przeżyciu jej, to wszystko, co o niej myślimy, czytamy, piszemy jest tylko próbą uchwycenia czegoś, co jest nieuchwytne dla „nieprzebudzonego umysłu” czyli takiego, którym rządzi (poprzez tzw. ego) ów "Książe Kłamstwa".
"Książe Kłamstwa" to wspaniały odtwórca, a nie twórca... zawiadujący naszymi "nieprzebudzonymi umysłami", swoiście pięknymi ego - ja ograniczonymi przywiązaniem do wiedzy (koncepcji i przekonań) o świecie i o sobie samych. (*)
Dlaczego wierzymy w nieprawdę? Bo to, w co Ty wierzysz, jedynie dla Ciebie jest prawdą, a dla innych może być/ jest kłamstwem. Tak działa ego służące "Księciu Kłamstwa" - ten głos w naszych głowach, który nami rządzi i podpowiada:
– „Tylko to, co wiem ja, jest prawdą. Ale to, co wiesz ty, jest kłamstwem.”
Wszystko, w co wierzysz staje się dla Ciebie prawdą, a w co wierzą inni, staje się prawdą dla nich. A to są tylko historie, w które ktoś wierzy, a ktoś inny nie wierzy. (Pisałam o tym w bajce o Rozbitym Lustrze ;-) ) On z jednej strony wzmacnia pewne struktury - systemy, a z drugiej różnicuje je między sobą tak, by musiały prowadzić ze sobą walkę, by konkurowały i współzawodniczyły ze sobą. Walka, walka, walka w wielu różnych formach. (O walce pisałam między innymi tutaj) .
Dlatego ja… nie muszę mieć racji … wolę (choć nie wiem czy to "moja wolna wola" :-)) czuć w sercu radość życia. I wolność od przekonań na temat innych i siebie. I widzieć rzeczy, sytuacje i działania jako historie, i widzieć je takimi, jakie są, bez oceniania, oczekiwań... I robić to, co mam do zrobienia. W wolności... I bez przywiązania nawet do tej wolności...
Życie może być piękne. Jak fascynująca podróż... To zależy tylko od nas. Od nikogo więcej…
W zasadzie są dwie drogi – ścieżki, którymi podążają ludzie: ścieżka kłamstwa i ścieżka prawdy. Ten, kto znalazł się na ścieżce prawdy, wie, że żadna z tych dróg nie jest lepsza ani gorsza od tej drugiej. Jednak...
Na ścieżce kłamstwa cierpimy i o swoje cierpienie oskarżamy innych, okłamujemy nieświadomie samych siebie, a o kłamstwa oskarżamy innych, ale nie jesteśmy tego świadomi, bo prawda z kłamstwem jest „doskonale” w nas wymieszana. Mamy niby wolną wolę, ale jest ona iluzoryczna, bo rządzi nami przywiązanie do wiedzy (koncepcji i przekonań) o świecie i wiedzy (koncepcji i przekonań) na swój temat oraz… pożądanie z tego wynikające.
Na ścieżce prawdy stajemy się odpowiedzialni za siebie, za swoje myśli, słowa, czyny, stajemy się samoświadomi działając w całkowitej ufności w to, co przejawia się przez nas i co nas spotyka na naszej drodze. Nasza wola łączy się z Wolą Całości, Jedni, Wszystkiego, Co istnieje. Stajemy się wolni od wiedzy, pożądania, przywiązań, ocen, oczekiwań, a dzięki temu zawsze mamy dostęp do takiej wiedzy (mądrości), która potrzebna jest nam w danym momencie, w danej sytuacji, w każdym tu i teraz. I jest ona zmienna...
To ego pcha nas na ścieżkę kłamstwa. Ono jest bardzo „kreatywne” (cudzysłów zastosowałam dla zaznaczenia iluzji owej kreatywności). A wtedy działamy i zachowujemy się jak marionetki, „bio-roboty”, którym wydaje się, że coś „tworzą”, a tylko poprzez ego podporządkowane "Księciu Kłamstwa" - Umysłu nieprzebudzonego , wykonują jego wolę ,
Na ścieżce prawdy nie stajemy się „bez-emocjonalnymi kukłami”, ale dopiero wtedy zaczynamy wiedzieć to, co mamy wiedzieć (w wolności od konieczności wiedzenia czegoś), rozumieć siebie i innych (w wolności od konieczności rozumienia) i współ-odczuwać, dzięki doświadczeniu wszechogarniającej miłości. Bo przypominamy ją sobie poprzez doświadczenie jej w najprostszy sposób: bez-pośredni(ków), w sobie, poprzez siebie.
Taka jest "moja" historia" na dziś. Dzielę się nią z Tobą w wolności. Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję...
I zachwycił mnie, między innymi dlatego, że coś
sobie przypomniałam... :-). Wiele lat temu widziałam (w poszerzonym
stanie świadomości) podobny obraz... na drzewie stworzony na korze orzecha włoskiego. Ale postać kobieca i męska, a właściwie ich głowy, były ustawione profilami,
jedna za drugą: z tyłu kobieca, a przed nią męska. Głowa kobiety była
umieszczona twarzą do tyłu głowy mężczyzny. I ta kobieta bardzo delikatnie
"wdmuchiwała" ŚWIADOMOŚĆ" w głowę mężczyzny - tak na wysokości
szyszynki. (Wtedy nie wiedziałam, że na tej wysokości znajduje się
szyszynka).
Dodane 18.12.14 (z komentarza pod notką - dzięki Marku za inspirację):
Tu chodzi nie tylko o mężczyzn, ale i o kobiety. Chodzi o
umysł w mężczyznach i kobietach... Fakt, przedstawiam aspekt żeński świadomości
usytuowany względem męskiego umysłu, ale jako wzajemnie się dopełniające, a nie
"biegunowe". :-) Są kobiety, które także są bardzo przywiązane
do pewnej wiedzy i wzorców umysłu... sama byłam, to
wiem. Jednakże... przyrost świadomości jest możliwy, kiedy
"uelastyczniane" są owe "nici pajęcze" struktury umysłu
ograniczające nasze postrzeganie...
Powiedzmy, że nasz fizyczny umysł (nieprzebudzony) jest uwarunkowany
przywiązaniem do pewnych przekonań. Te przekonania tworzą "stabilną"
strukturę - sieć. Taki fizyczny umysł otrzymuje informacje od tzw. Wyższego
Umysłu ("Wyższego JA" czy "wyższej jaźni" - umysłuprzebudzonego).
Powiedzmy, że widzimy jakiś symboliczny obraz, w którym przekazywana nam jest
pewna informacja. Fizyczny umysł (nieprzebudzony) postrzega ten obraz. Ale
postrzega wyłącznie to, co jest w stanie "zinterpretować" -
z-rozumieć. W rzeczy samej w tym obrazie może być zawartych znacznie więcej
informacji lub nawet inne informacje niż jesteśmy w stanie rozczytać, przyjąć
fizycznym umysłem (nieprzebudzonym), z-rozumieć czy "zinterpretować".
Po prostu, kiedy nasz umysł fizyczny nie jest przebudzony, to nie możemy doświadczyć całości wiedzy zawartej w takim obrazie i nie
wiemy, nie rozumiemy tego, co taki obraz reprezentuje, ponieważ taki obraz
zawiera dane"pochodzące" z "Wyższego Umysłu"
(przebudzonego). Dopóki nasz fizyczny umysł nie zostanie przebudzony czyli
zharmonizowany z Wyższym Umysłem jest to niemożliwe. A w "procesie" - harmonizowania naszego fizycznego umysłu z
Wyższym Umysłem - pomocna i niezbędna jest poszerzająca się samoświadomość... to dzięki
niej struktury fizycznego umysłu (owe sieci) stają się mniej
"skrystalizowane" (materialne), zmieniają swój stan i stają się coraz
bardziej "elastyczne" (płynne) - tu porównanie do stanów kryształów:
stałe, płynne i energetycznie swobodne (gaz albo nawet tzw. plazma :-) ).
I Michaela zapytała mnie pośrednio o to, jak mogę wytłumaczyć to, że ludzie doświadczają porwań, eksperymentów itp. przez tzw. UFO. I napisała: "PS. Ciekawi mnie jak TY tą siekierą rozupałaś sobie głowę i to z tyłu? Myślę, że to jest klasyczne „screen memory”, za którym KRYJĄ się PRAWDZIWE Twoje przeżycia". Oto moja odpowiedź: Jest w człowieku nieuświadomiony lęk związany z jakiś „karmicznymi sytuacjami”, które czekają na uwolnienie (zerowanie). Ale póki ich nie jesteśmy świadomi, to nie mogą być one zrozumiane i uwolnione, więc manifestują się one – ku naszemu zaskoczeniu (i czasem przerażeniu) – w materii, w Rzeczy Istności (tzw. rzeczywistości). I wtedy zaczynamy „sobie uświadamiać, że wszystkie myśli, niezależnie od tego, czy świadome czy nieświadome, są jedynie mentalnymi iluzjami.” Które jednak w rezultacie manifestują się w świecie materialnym, w „Rzeczy Istności”, w naszym działaniu i współtworzeniu (…) (mniej lub bardziej świadomym) tego świata, tej czasoprzestrzeni, w której obecnie żyjemy. Materializują się te myśli, poprzez które np. ujawniają się nasze nieświadome lęki. I materializują się sny, różne „koszmary”, których znaczenia nie rozumiemy, a moglibyśmy je „przerobić w sobie”. Bo pewne sytuacje w snach mogą być tak samo „lekcjami do odrobienia” jak i pewne sytuacje w życiu na jawie. Jeszcze dużo do odkrycia mają ludzie, choćby to, jak głęboko sny i jawa są ze sobą powiązane…
„Ciekawi mnie jak TY tą siekierą rozupałaś sobie głowę i to z tyłu?”
Zrobiłam to we ŚNIE. to fakt, bo we śnie było to możliwe, ale…
Napisałam:
//W tych snach przejawił się mój strach przed czymś – dla mnie nieznanym wówczas, a co ludzie nazywają na przykład ufo. Ale miałam tyle odwagi w sobie, że powyjmowałam z głowy te chipy.
Przyjęłam to takie, jakie było w tych snach i zaakceptowałam. I już nie wracałam więcej do tych tematów, nie zasilałam ich, nie zawiesiłam się wówczas na „dociekaniu prawdy”, bo nie chciałam swoją uwagą, swoimi myślami i emocjami podtrzymywać taką „rzeczy istność” (- jak pisze Margo0307). :-) W innym przypadku, gdyby pozostała przy tym lęku, dałabym się wciągnąć w konflikt z jakimiś konceptami umysłu na temat różnych ufo. //
Być może, gdybym we śnie przestraszyła się tego czipa w głowie i obudziła się zlana potem i zaczęła bać się kosmitów, to przeżyłabym później taką (lub podobną) historię, jak ta kobieta z filmu. Ponieważ zrobiłam to we śnie, nie musiałam tego robić w tym życiu :-)
Dlatego uważam, że sny są bardzo ważnym elementem naszego życia. Miałam kiedyś sny, ale nie doceniałam ich wagi. Jeden sen powtarzał się kilka razy w różnej scenerii: współczesnej, bajkowej, średniowiecznej itp., ale historia była ta sama. Temat: poznawałam wspaniałego, pięknego mężczyznę, który mnie wprost uwielbiał. Byłam zadziwiona, ponieważ działo się to w czasie, kiedy byłam mężatką i byłam w „depresji”, a o żadnej zdradzie męża nigdy nie myślałam. I byłam zadziwiona, gdy ta historia przydarzyła się w moim życiu. Po moim rozwodzie i wyjściu z tamtej „depresji” znów pojawił się inny sen, z inną historią i znów powtarzał się w różnej scenerii kilka razy. Temat: byłam zdradzana przez ukochanego. W realu rzeczywiście mój nowy ukochany, ten wspaniały, piękny mężczyzna nosił mnie na rękach. A po jakimś czasie ta historia ze snu znów przydarzyła się w moim życiu. Zostałam zdradzona. I nagle (jakbym dostała czymś w głowę ) „olśniło mnie” i zdałam sobie sprawę, że jeśli nie „przepracuję” trudnych tematów, które pojawiają się w snach, to mogą się one zamanifestować w Rzeczy Istności (tzw. rzeczywistości ). Dlatego zaczęłam pracę ze snami.
W snach często przejawiają się także nasze strachy. Wszystkie sny są związane z tzw. karmą (coś, co mamy do "wyzerowania" czyli „przepracowania” i uwolnienia w sobie) oraz mamy także sny przejrzyste, w których przychodzi do nas odpowiednia wiedza.
Sny związane z karmą mogą przejawiać się także we współczesnej „scenografii” lub „historycznej” jako epizody z tzw. poprzednich wcieleń, z wcześniejszych okresów obecnego życia lub są odreagowaniem naszych przeżyć w dniu poprzedzającym śnienie.
Sny mogą się manifestować w rzeczywistości. W Tybecie ponoć było wiele kobiet, które miały dzieci po stosunkach z jakimiś niefizycznymi istotami. Podobnie, jak Matka Boska.
To świadczy tylko :-) o mocy naszych umysłów.
A jeśli Ty chcesz współtworzyć taką rzeczywistość, w której istoty z kosmosu porywają ludzi, robią na nich eksperymenty, znęcają się nad nimi itp., to z jakiegoś powodu tak robisz. Ja wiem, że to możliwe, ale nie chcę współtworzyć – utrzymywać i zasilać swoimi myślami i emocjami takiego świata. Ani dawać się wciągnąć w konflikty z jakimiś konceptami umysłu (nawet manifestującymi się w rzeczywistości) na temat różnych ufo.
Dlatego… tym większą czuję odpowiedzialność za myśli, którym pozwalam, by się w moim umyśle myślały… :-D Mało tego, kiedyś nawet przestałam marzyć… Tekst o tym jest również umieszczony na pasku bocznym mojego bloga.
Czasem mam wrażenie, że i tak istniejemy w różnych, równoległych światach – rzeczywistościach, które od czasu do czasu wzajemnie się przenikają. Być może teraz to przenikanie staje się coraz bardziej intensywne?
p.s. I dodam: całkiem możliwe, że na Ziemi może zacząć pojawiać się coraz więcej coraz bardziej „nieprawdopodobnych” do zaistnienia wcześniej zjawisk. I może wszystko, co myślimy, kreujemy zacznie się „manifestować” w przyśpieszonym tempie…? Pisałam o tym kiedyś, ale nie będę już tego przytaczać. Może innym razem. ;-)
Dodane 04,12,2014
Kiedyś W 2009 roku miałam wizję... byłam w lesie na trzydniowym "odosobnieniu" - medytacji i siedziałam tam bez jedzenia i picia. Zadałam pytanie: skąd pochodzę?
Dowiedziałam się, że nie otrzymam odpowiedzi na to pytanie, ponieważ gdybym otrzymała jakąś konkretną odpowiedź na przykład, że pochodzę z Plejad albo z Syriusza czy z innego miejsca w kosmosie, to przywiązałabym się do tego miejsca i do tego przekonania. Odpowiedź zatem brzmiała: pochodzę z różnych miejsc i różnego czasu we wszechświecie.
Potem z kolei przyszła informacja, że czas jest względny i jest to narzędzie, które "przywiązuje" nas do danej "rzeczywistości", do danego świata ograniczając w ten sposób naszą percepcję i świadomość.
Następnie zobaczyłam wyraźnie, że wszystkie istoty z wyższej wymiarowości (tak zwanej "wyższej gęstości") są nami z innych czasoprzestrzeni. Mogą się z nami 'tutaj' komunikować, gdy nie przywiązujemy się zbytnio do pojęcia czasu liniowego.
"Taoistyczny mędrzec przebywający w 10 000 światów."
Dodane 05.12.2014
Z UMYSŁU:
Nie twierdzę, że nie istnieją istoty nazywane "obcymi", "alienami" czy kosmitami, które mają cywilizacje bardziej rozwinięte niż obecna ludzkość. Wiem, że na Ziemi wcześniej istniała ludzkość czy istoty humanoidalne o bardzo rozwiniętej tzw. cywilizacji i technologiach.
Dla mnie wszystkie istoty z wyższej wymiarowości (tak zwanej "wyższej gęstości") są nami z innych czasoprzestrzeni. I my możemy się z nimi komunikować. Mamy taki potencjał...
Z tego, co wiem istnieje coś takiego jak Układ 13 Galaktyk. Jeśli istnieje Układ 13 Galaktyk :-), to całkiem naturalne, że w jakiś sposób poprzez "bramy" czyli ich centra oraz Słońca - gwiazdy centralne układów słoneczno-planetarnych, wciąż następuje przepływ informacji. Tak, jak przez nasze Słońce.
Wiem, że istnieją różne światy, równoległe, które przenikają się wzajemnie, a my możemy przechodzić z jednego w drugi, a nawet je przenikać (jak ten chiński mędrzec na rysunku powyżej.)
Pisałam już kiedyś i może kiedyś, w przyszłości ten wątek rozwinę: to, co dzieje się w różnych Światach na Ziemi, w różnych Układach Słonecznych w naszej Galaktyce, a także w różnych galaktykach, może na siebie wzajemnie oddziaływać. I oddziałuje poprzez nasze Słońce i planety naszego Układu Słonecznego. Wiem, że możliwości ludzkiego umysłu są ogromne.
Wiem, że na Ziemi istniały cywilizacje dużo bardziej rozwinięte i mogły istnieć istoty "humanoidalne" pięć albo i dziesięć razy większe od współczesnego człowieka i mogły posługiwać się techniką, której przeciętny współczesny człowiek nawet wyobrazić sobie nie może.
Z SERCA:
Czy taka wiedza zmienia cokolwiek w kondycji współczesnego człowieka? Czy ta wiedza pomaga Ci być bardziej radosną/radosnym, bardziej szczęśliwą/szczęśliwym w codziennym życiu i mieć lepsze relacje z innymi ludźmi? Nie martwić się o przyszłość? Nie każda wiedza służy naszemu rozwojowi i poszerzaniu swojej świadomości czy rozwojowi. Co z tego, że wiemy, iż istnieje technologia, która mogłaby nam dostarczać darmową energię?
Jest wiele odkryć, które mogłyby usprawnić życie ludzi na Ziemi, ale tzw. karma nie pozwala na to, bo nadal istnieją wzorce działania, które po prostu powstrzymują np.rozwój darmowej energii, produkcję pralki bez detergentów i leków nie zatruwających ludzkich organizmów. Wiesz doskonale, że gdyby kiedyś wcześniej ktoś zabroniłby Ci kupowania leków w aptece, poczułabyś/poczułbyś oburzenie. Ale pewnego dnia możesz przestać faszerować się lekami. Gdy będzie to Twój świadomy wybór.(Już od wielu lat nie kupuję ani nie zażywam takich leków.) Ale nie zmusisz innych do tego, by zaczęli robić to, co Ty, bo wtedy trzeba używać metod manipulacji lub nacisku czyli takich, które blokują możliwość podejmowania świadomych decyzji przez innych. Bo każdy potrzebuje dojrzeć sam, każdy indywidualnie potrzebuje dojrzeć do takiej decyzji. I podobnie jest z całością ludzkości... Gdyby wszyscy przestali sami z siebie np. kupować leki, firmy - wielkie koncerny farmaceutyczne padłyby. Oto przykład, jak my zasilamy i utrzymujemy rzeczywistość taką, jaka jest. (Choć dla każdego z nas może być ta rzeczywistość trochę inna.) A moglibyśmy wszyscy sami siebie uzdrawiać. Tak, moglibyśmy, gdybyśmy... zechcieli.
Dlatego od każdego z nas indywidualnie zależy, jaka nas przyszłość czeka. I być może kiedyś będziemy mieć na Ziemi dostęp do darmowej energii (bo kiedyś już mieliśmy :-), ale... najpierw potrzebujemy do tego dojrzeć znaczy to - uwolnić się od przekonań i takich wzorców działania, które nam to uniemożliwiają. Być może... w następnym wcieleniu. ;-)
Ogólnie:
Wiem, że naszymi myślami tworzymy rzeczywistość. Jeśli ktoś będzie wierzył, że Ziemia jest płaska (a pojawiają się osoby mające takie przekonania :-)), to po śmierci, w następnym wcieleniu taka osoba może trafić do takiej czasoprzestrzeni - takiego świata, w którym Ziemia jest rzeczywiście płaska (w historii Ziemi ponoć były już takie okresy :-)). Jeśli ktoś uwierzy, że dostęp do darmowej energii jest możliwy, to tak może się stać.
Więc jeśli uwierzymy, że technologicznie będziemy się rozwijać, to będziemy się rozwijać, a nawet możemy spotkać istoty z innych Układów Słonecznych, które latają statkami kosmicznymi... - jeśli zaczniemy coraz intensywniej o tym myśleć i dawać energię i uwagę takim myślom. Wszystko jest możliwe. (Ja tylko nieśmiało ;-) przypominam o tym, że człowiek może się zaplątać w takich podróżach albo w tej technologii tak, że zatraci sam siebie, jeśli nie będzie na nią gotowy. Tak, jak podobno pewne istoty, które musiały korzystać z DNA ludzkości, by siebie "odtworzyć"...)
Jak będziesz miał/a ochotę, to obejrzyj ten filmik do końca: https://www.youtube.com/watch?v=KjwAiirf3Wg Nie mogę go wkleić.
Ten filmik po prostu jest przykładem na to, w jaki sposób swoimi myślami możemy wpływać na tzw. rzeczywistość. Dlatego dałam do niego link :-) Nie dlatego, żebym uważała, że powinniśmy robić to, co "podpowiada" Bashar ;-), ale po to, żeby wiedzieć i z-rozumieć, jakie metody są/mogą być używane do kreacji "rzeczywistości" za pomocą odpowiednich myśli i utrzymywania energii naszej uwagi (marzenia) na danym "obiekcie" lub sytuacji (intencji).
Wiem, że pochodzę z różnych miejsc i różnego czasu we wszechświecie. :-D
A tu inny, równie ciekawy, jak dla mnie film:
Jestem Jedną z Tych, (co są) z Prawa Jedni... I "przypomniałam" sobie, że wszystko jest Jednią. I dzięki temu zaczęła pojawiać się we mnie harmonia, coraz większa harmonia, ponieważ podjęłam także decyzję zakończenia walki. Kto wie, że jest Jednią, przestaje z czymkolwiek walczyć, Choć porozmawiać można. I z ufnością przyjmować to, co się przejawia... przeze mnie i przez Ciebie. I podejmować decyzje świadomie i działać świadomie...
Czym jest świadomość Jedni? Odpowiem bajką. Oto kula:
Czerwień pola powierzchni tej kuli symbolizuje świadomość całości, jedni, a żółte linie wytaczają granice pomiędzy jej częściami. Żółte linie różnicują świadomości różnych części tej całości pomiędzy sobą. Te żółte linie symbolizują (w bardzo uproszczony sposób :-)) siatkę umysłu nałożoną na świadomość.
Wyobraź sobie, że twoją indywidualną świadomość symbolizuje np. kwadrat na tej kuli. Pole twojej świadomości ma barwę czerwoną, tak, jak wszystkie inne pola, wszystkich części całości znajdujące się na powierzchni tej kuli, a oddzielone od siebie żółtymi granicami. Te granice wyznaczają indywidualne pola świadomości wszystkich części całości. Te granice są nieprzekraczalne do momentu, kiedy będziesz postrzegać siebie wyłącznie jako np. kwadrat, utożsamiać się wyłącznie z kwadratem, który ma inny kształt od pozostałych pól. To utożsamianie się to ego-ja (dany kształt symbolizujący tożsamość) wyznaczają wzorce umysłu, do których jesteś" przywiązany" i ograniczają potencjał indywidualnej świadomości. Odcinają indywidualną świadomość od połączenia z całością, jednią. I owa tożsamość ego-ja poprzez to przywiązanie do idei, przekonań, wiary itd ogranicza potencjał indywidualnej świadomości. To przywiązanie wyznacza jej granice (jak żółte linie na powierzchni kuli).
A teraz widzisz, że wszystkie pola, bez względu na ich kształt i żółte linie graniczne, które je różnicują pomiędzy sobą są czerwone czyli... czerwień powierzchni całej kuli łączy ze sobą wszystkie oddzielone od siebie pola w jedno wielkie, wspólne pole świadomości. Jest to pole świadomości całości, jedni. Więc na poziomie świadomości całości tej powierzchni jesteś także trójkątem, rąbem, sześcianem itd. Choć na poziomie "fizycznym" pozostajesz nadal "w ciele" kwadratu. Proste? Rozpoznanie nieświadomych wzorców myślowych, według których działamy i emocji, jakie one wywołują w ciele, wspiera rozwój naszej samo-świadomości. Powoduje, że więcej rozumiemy siebie samych, a tym samym i innych, że możemy stawać się wewnętrznie coraz bardziej zintegrowani... Wyzwolenie nie jest żadnym celem... To nie jest żadna nagroda, to „naturalna kolej rzeczy” przejawiająca się jako skutek zmian, jakich zaczynamy dokonywać w sobie. Zmienność… podróż, otwarcie na „nowy sposób istnienia”… W temacie:
Dziś w nocy miałam ciekawe doświadczenie… śnienie było świadome, przechodziło w tzw. jawę i też byłam tego świadoma, a potem znów w śnienie… Jakby następowała integracja pomiędzy świadomością śnienia i jawy. Już kiedyś miałam podobne doświadczenie, ale tylko ze świadomym przejściem ze świadomego śnienia do świadomej kontynuacji na jawie. To było prostsze. tu opis tamtego doświadczenia:
”Podróże świadomości” to rysunki, które wykonałam kiedyś i przedstawiałam w innych notkach:
Nie zaznaczyłam tu oczywiście wszystkich form istnienia ;-)
Tu rysunek łączenia cząstek świadomości przejawiających się w różnych "formach" istniejących w tzw. różnych światach. Czasami tego typu połączenie mamy w swoich snach, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi:
" Przejście to nie odbywa się po prostej i liniowej drodze. Są momenty, w których możesz cofać się do etapu, który już zostawiłeś. Ale takie wycofanie może później doprowadzić cię do dużego kroku naprzód. Więc okrężne drogi mogą okazać się skrótami." - cytat z III. części filmu "OD EGO DO SERCA".
I - co dla mnie istotne - nie chodzi o pozbycie się ego-ja, ale o to, by nie dać się wkręcać w gierki ego-ja, które przywiązuje się do różnych idei, koncepcji i przekonań uważając je za jedyną prawdę. Bo nie chodzi o "pozbywanie się" czegokolwiek", a o transformację - dokonanie takiej zmiany lub otwarcie na przejawienie się takiej zmiany, która pozwala na scalenie siebie, zintegrowanie i rozpuszczenie "granic" oddzielających świadomość naszej Istoty od świadomości bycia połączoną/połączonym ze wszystkim, co istnieje. Stan świadomości połączenia ze wszystkim, co istnieje i z czego "się wyłania" to nasz naturalny stan, nasza Istota. Chodzi o odzyskanie tego połączenia, które ego-ja - gdy zbyt skupione na iluzorycznej prawdzie związanej z przywiązaniem do idei, koncepcji i przekonań, - nie może odzyskać.
Kiedyś "przyśniło mi się" i miałam "wizje", że jestem Jedną z Tych, (co są) z Prawa Jedni... I "przypomniałam" sobie, że wszystko jest Jednią. I dzięki temu zaczęła pojawiać się we mnie harmonia, coraz większa harmonia, ponieważ podjęłam także decyzję zakończenia walki. Kto wie, że jest Jednią, przestaje z czymkolwiek walczyć, Choć porozmawiać można. I z ufnością przyjmować to, co się przejawia... przeze mnie i przez Ciebie. I podejmować decyzje świadomie i działać świadomie...