niedziela, 15 maja 2016

CZUŁOŚĆ I UFNOŚĆ...


❤ 

Prawda jest bardzo „delikatna i nieśmiała” :-} .
Ukrywa się przed tymi, którzy są agresywni,
napastliwi, roszczeniowi i oczekujący
dowodów…

Ona objawia się tylko tym, którzy podchodzą do niej
w bardzo subtelny i czuły sposób
pełen całkowitego zaufania i odwagi na spotkanie
z nieznanym… 

I nikogo nie trzeba do niczego przekonywać,
ponieważ nigdy nikogo nie można przekonać do czegoś,
co jest wbrew jego/jej własnemu doświadczeniu
i wbrew wnioskom (lub ich braku) płynących z tych doświadczeń…

Nikogo nie trzeba do niczego przekonywać,
ponieważ nigdy nikogo nie można przekonać do czegoś,
co jest wbrew jej/jego myślom, przekonaniom, ideom, 
które indywidualne ja -ego uznaje za prawdziwe.

O tak, indywidualne ja -ego jest świadome,
ale owa świadomość siebie ja- ego jest ograniczona
strukturą – „pakietem” pewnych wzorców, 
z którymi staliśmy się utożsamieni.

Poluzowanie tej struktury ja- ego i uwalnianie siebie 
od uzależnienia od tego, z czym staliśmy się utożsamieni, 
do czego się przywiązaliśmy, sprawia, 
że stajemy się coraz bardziej samoświadomi SIEBIE. 





czwartek, 5 maja 2016

"LOT" CAŁKOWITEJ UFNOŚCI I OTWARTOŚCI NA NIEZNANE :-)

W nocy z 29 na 30 maja jechałam z Karuną na majówkę do przyjaciół w Góry Słonne i miałam wypadek samochodowy na godzinę przed dotarciem do celu podróży. Padał deszcz, jakiś samochód przede mną zaczął hamować, więc i ja dla bezpieczeństwa nacisnęłam lekko na hamulec... Wtedy wpadłam w poślizg. Samochód zaczął "tańczyć", zarzuciło, zakręciło nim aż uderzył w barierkę po drugiej stronie drogi... Widziałam za barierką strome zbocze opadające w dół na około 5- 7 metrów, a w głębi las. Kiedy samochód uderzył w barierkę, wiedziałam, że spadnę w ten dół. Zamknęłam oczy i z całkowitą ufnością, pełna otwartości poddałam się temu, co ma się zdarzyć, gotowa nawet na śmierć czy zakończenie tego życia. Poczułam wtedy rozluźnienie w ciele, jakbym znalazła się w centrum trąby powietrznej i spokój, niesamowity spokój... Zaufanie, otwartość na wszystko, co może się zdarzyć... 

Samochód spadał, koziołkował, przewracał się, dachował, rozpadał, ale gdy to wszystko zadziewało się, byłam jakby w innej przestrzeni... w centrum tego całego dynamicznego wiru zdarzenia...

W pewnym momencie poczułam, że już się wszystko uspokoiło i otworzyłam oczy... Wciąż spokojna, ufna i otwarta...

Samochód zatrzymał się na granicy lasu...

Później spotkałam się z wielką życzliwością ludzi... tych,którzy się zatrzymali i wezwali pogotowie, a nawet znaleźli mój telefon gdzieś w krzakach poza samochodem, strażaków, ludzi z pogotowia ratunkowego, policjantów...

Nie pojechałam do szpitala. Przyjechała po mnie przyjaciółka. Byłam pochlapana błotem, trochę zakrwawiona, ale okazało się, że miałam tylko kilka zadrapań na rękach i ranę powierzchowną, choć bardzo skomplikowaną "graficznie" na skroni... (porysowały ją łamane krzaki zaglądające do środka przez rozbitą w trakcie "lotu" szybę.) Karunce też nic się nie stało.

Nadal więc JESTEM - JESTEŚ-MY :-)
Miłością JESTEM. <3


piątek, 29 kwietnia 2016

ŻART PROSTO Z RAJU ZWANEGO OGRODEM EDENU :-D


Lilit.
Rycina nieznanego autora z warsztatu Carla Poellath pochodzi z księgi 
"Żywot Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa i Boga-Rodzicy Dziewicy Maryi", 1886; ed. by Jan Nepomucen Łukowski (1846-1904). 

Rycina przedstawia Lilit (uważaną za pierwszą żonę biblijnego Adama) grożącą palcem wężowi. który trzyma jabłko. Obok dwie postaci czyżby Adama i Ewy? 

Cytat z Wikipedii: "jako że Ewa została dopiero stworzona z żebra Adama, miał on żonę przed Ewą i to mogła być Lilith."

Do obrazka dodałam tekst (zainspirowana innym obrazkiem). :-)


Adam z Ewą już w tym czasie pewnie uzgadniają ten Sen, który razem odwiedzą...
A i tak... Lilith, Adam i Ewa, a nawet Wąż to JEDNA ISTOTA W SWEJ ESENCJI. :-}

Tu wersja w języku angielskim:




"The original uploader was BibliotekaRoduJung at Polish Wikipedia"

niedziela, 3 kwietnia 2016

JESZCZE COŚ O NASZYCH KŁAMSTWACH NIEUŚWIADOMIONYCH I ZMIANACH ŚWIADOMOŚCI

Notka ta jest kontynuacją poprzednich:
1. PRZYPOWIASTKA O KŁAMSTWIE
2. SUMIENIE A PRZEBUDZENIE SERCA

O kłamstwach jako wzorcu myślenia i działania "starego świata", który możemy zmienić... w sobie.

Kiedy denerwujemy się na przykład na to, co ktoś mówi albo wypisuje wiedząc, że to są czyjeś kłamstwa (bezzasadne oskarżenia, pomówienia itp.), to tylko świadczy o tym, że sami działamy jeszcze podobnie. Całkiem możliwe, że nie tak samo jak ten ktoś, ale jednak... podobnie - co znaczy, że okłamujemy sami siebie i sami generujemy jakieś kłamstwa. Lecz tak samo jak ten inny ktoś, kto kłamie, wciąż jesteśmy tego nieświadomi, że sami kłamiemy.

Bywa, że nie jesteśmy tego świadomi, że kłamiemy. Dlatego złościmy się na to, gdy ktoś inny nas okłamuje, a w skrajnych przypadkach, nawet gdy ktoś nas nie okłamuje, to i tak stajemy się na przykład podejrzliwi i doszukujemy się kłamstw tam, gdzie ich nie ma.

Kiedy sami kłamiemy, wtedy zawsze odczuwamy złość na innych, którzy kłamią, ponieważ to, co wysyłamy, wraca do nas.  Ale my nie jesteśmy tego świadomi, że kłamiemy. Dlatego złościmy się na to, gdy ktoś inny nas okłamuje. 

Kiedy zaś stajemy się świadomi tego, że sami kłamiemy, możemy świadomie dokonać zmiany tego sposobu działania (tego wzorca, "oprogramowania") i możemy przestać okłamywać siebie i innych. Oczywiście wymaga to "praktyki" oduczania się kłamania, ponieważ z powodu nieświadomej tendencji wytworzonej przez lata "praktykowania" kłamania i oszukiwania, mamy większą łatwość w okłamywaniu i oszukiwaniu siebie i innych niż w powstrzymywaniu się przed okłamywaniem i oszukiwaniem. Choć kłamstwa mogą mieć bardzo różny "kaliber", mimo to, kłamstwo, nawet takie pozornie "niewinne", zawsze pozostaje kłamstwem.

Kiedy udaje nam się dokonać tej zmiany w sobie i przestajemy kłamać, wówczas - gdy zostaniemy okłamani przez kogoś, mamy zrozumienie tego, że ten ktoś nie umie, nie może działać inaczej, ponieważ działa według pewnych wzorców (myślowych i działania), które sprawiają, że "musi" nadal kłamać. (Tak jak i my kiedyś to robiliśmy). I nawet teraz możemy czuć miłość do tej osoby i współodczuwać z nią... z powodu naszego uwolnienia od tego starego wzorca, a także zrozumienia, dlaczego ta osoba nadal tak działa (jak i my kiedyś także działaliśmy). 

I teraz zaczynamy wysyłać (generować z siebie) nowe wibracje - miłości, zrozumienia. Nowa wibracja, którą wysyłamy (generujemy z siebie) wobec starych okoliczności, sytuacji, utrwala naszą nową preferencję do istnienia w nowym stanie istnienia.  W ten sposób wyzwala się potencjał - możliwość, że także okoliczności świata zewnętrznego będą ulegały zmianie pod wpływem naszych "nowych" wibracji - zgodnie z zasadą, że to, co wysyłamy, powraca do nas. 


Nawet jeśli już wiemy, że to, co wysyłamy, wraca do nas oraz że to, w co wierzymy, ma moc kreowaniato i tak możemy być nieświadomi tego, co faktycznie wysyłamy (generujemy z siebie) i w co faktycznie wierzymy, a nie w co tylko - wydaje nam się, że wierzymy. Bo mamy jakieś wyobrażenia o sobie, jakieś iluzje na swój temat.

Kiedy już na jakiekolwiek czyjeś kłamstwo nie reagujemy złością i  jesteśmy świadomi, kiedy ktoś próbuje nas okłamać i przyjmujemy to kłamstwo ze zrozumieniem i miłością, w pewnym momencie przestajemy być okłamywani, ponieważ już nie czujemy się okłamywani i w ten sposób otrzymujemy potwierdzenie z zewnątrz, że zmiana (prawdziwa, radykalna) w nas dokonała się. Bo jeśli ktoś nadal  kłamie, to czyjeś kłamstwo nas już nie dotyka, po prostu ono nas już nie dotyczy. Jesteśmy świadome/świadomi, że ten ktoś okłamuje... siebie.

Dopiero, kiedy zaczniemy na te same okoliczności, sytuacje, zdarzenia reagować w nowy sposób, jest to sygnał, że dokonuje się w nas zmiana świadomości.

I pojawia się klarowne, przejrzyste rozpoznanie:

Czym są kłamstwa? Historiami zniekształcającymi obraz Rzeczy w Swej Istocie - rzeczy-w-istości. Po co kłamiemy? Po to, byśmy nie widzieli siebie takimi, jacy jesteśmy na prawdę, abyśmy mogli unikać odpowiedzialności za to, co myślimy, za czym podążamy i co robimy -co tworzymy, kreujemy, generujemy z siebie.

Prosty przykład: pożyczyliśmy od kogoś pieniądze, zbliża się termin oddania, a my nie mamy pieniędzy, żeby oddać, więc wymyślamy różne historie, aby siebie usprawiedliwić. Pożyczając pieniądze zawarliśmy umowę, nie tylko z tym, od kogo pożyczyliśmy, ale przede wszystkim ze sobą. 

Kiedy "zawaliliśmy jakąś sprawę" i nie możemy się wywiązać z umowy, oszukujemy siebie i innych stwarzając jakąś historię, która ma nas usprawiedliwić z naszego braku odpowiedzialności, z naszej ignorancji. Oczywiście moglibyśmy przyznać się do tego, że nie udało nam się wywiązać z umowy, jaką zawarliśmy, ale to wymaga odwagi przyznania się przed sobą i poniesienia konsekwencji. Dlatego za swój brak odpowiedzialności często „zwalamy winę” na kogoś innego lub na zewnętrzne okoliczności. A te zewnętrzne okoliczności są odzwierciedleniem tego, co w nas – na przykład naszej ignorancji i braku szacunku do siebie i do innych. Oszukujemy siebie i innych stwarzając jakąś historię, która ma usprawiedliwić nasz brak odpowiedzialności, naszą ignorancję.

W ten sposób doświadczamy naszego systemu wierzeń - to, co na zewnątrz dokładnie odzwierciedla to, co w nas. Ale okoliczności nie określają, nie determinują naszego stanu istnienia, lecz stan istnienia odzwierciedla, determinuje okoliczności zewnętrzne i to, czego doświadczamy. 

A kiedy zaczynamy uświadamiać sobie swoje kłamstwa, zdzieramy zasłonę iluzji, "dym iluzji rozwiewa się". Zobaczenie prawdy o sobie może być szokujące.


Całkiem możliwe, że gdybyśmy wszyscy przestali reagować w jakikolwiek sposób na to, co mówią czy piszą inni, a co odczuwamy jako destrukcyjne (gdybyśmy przestali innych pouczać, traktować innych z wyższością nie negując czyichś wypowiedzi i działań, nie próbując udowadniać innym swojej racji), a zamiast tego przyjęli to, co inni z siebie generują takim, jakie to jest, wówczas przestalibyśmy zasilać w jakikolwiek sposób to, co ktoś inny z siebie generuje czyli to wszystko, co inni w ten sposób zasilają i współtworzą.

Przede wszystkim można przestać tak poważnie traktować to, co inni mówią, piszą, a co my uważamy za nieprawdziwe albo wręcz kłamliwe. 


Marek:
„A ja przestaję wierzyć w to, że wszystko jest projekcją naszego umysłu, bo w takim wypadku byłbym sam jeden w świecie, jak ten przysłowiowy ” kołek w płocie”.”

Oczywiście, że nie wszystko jest projekcją umysłu, zwłaszcza twojego.:-) Z twojego umysłu-mózgu nie pochodzi wszystko. Z twojego umysłu - mózgu pochodzi tylko to, czego ty (jako indywidualne ja) doświadczasz. To, co cię otacza i czego doświadczasz jest odzwierciedleniem tego, co pochodzi z twojego mózgu-umysłu. Z mojego mózgu-umysłu pochodzi to, czego doświadczam ja. Twoje doświadczenie, moje doświadczenie jak i doświadczenie każdej i każdego z nas pochodzi z naszych umysłów. A nasze umysły są cząstkami Umysłu Uniwersalnego. Doświadczenie twoje, moje, jej, jego, wszystkich ludzi pochodzi z naszych głów - mózgów - umysłów.  

To, co pochodzi z naszych umysłów, pochodzi z Umysłu Uniwersalnego. (jako przejaw DUCHA – JA - {BOGA})

Okoliczności zewnętrzne odzwierciedlają nam to, co pochodzi z nas, z naszych mózgów-umysłów. Jeśli mózg-umysł dominuje nad sercem - świadomością, nasze postrzeganie rzeczywistości i tego, co nas otacza, (a co jest odzwierciedleniem tego, co w nas), nasze postrzeganie (zwane percepcją) jest bardziej ograniczone niż wtedy, gdy nasz mózg-umysł zaczyna współdziałać z naszym sercem-świadomością.

Subtelne odczucia z naszych serc pochodzą z Uniwersalnej Świadomości (jako przejaw DUSZY – JESTEM {BOGINI}).

Gdy ignorujemy nasze subtelne odczucia ze strefy serca, to nie jesteśmy w stanie dostrzec tego, jak i dlaczego – w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość, która jest odzwierciedleniem i doświadczaniem tego, co w nas. To dzięki temu odzwierciedleniu doświadczamy wszystkich naszych przekonań, często i przede wszystkim tych, których nie jesteśmy świadomi  - gdy umysł-mózg pan-uje nad świadomością-sercem.

Jeśli w coś wierzymy, uznajemy za prawdę, to doświadczamy tego, w co wierzymy, co uznajemy za prawdę. Kiedy zmienia się to, w co wierzymy, co uznajemy za prawdę, zmienia się nasz stan istnienia. I wtedy powoli (względnie ;-)) okoliczności zewnętrzne zaczynają odzwierciedlać nam te zmiany, których dokonaliśmy w sobie.


Dlatego zobaczenie prawdy o sobie może być… nawet bolesne i szokujące. Więc wolimy przed sobą ukrywać prawdę o sobie (zagłuszając głos serca-świadomości) pozwalając różnym przekonaniom, koncepcjom, historiom (pochodzącymi z mózgu-umysłu), zniekształcać Rzeczy-w-Istość. Dopóty, dopóki nie podejmiemy świadomej decyzji zmiany i uwolnienia się od tego typu "starych" wzorców. Czego nam wszystkim z serca życzę. Ale wiem, że uwalniamy się wtedy, kiedy i jeśli tego potrzebujemy. ❤

Jeśli zaś ktoś jest w takich "programach", że musi, potrzebuje kłamać, to tak będzie robić. Aż w pewnym momencie zacznie dostrzegać i uświadamiać sobie te kłamstwa... poznając SIEBIE.

wtorek, 15 marca 2016

KOŁO ISTNIENIA...

Jesteśmy światłem... niewidzialnym i widzialnym, całym spektrum nieskończonego zakresu częstotliwości czyli przestrzenią, esencją i wszystkim, co się w niej i poprzez nią przejawia. 



Dwie biegunowe postawy zawsze pozostają wobec siebie „konkurencyjne”, dopóki nie zostaną zintegrowane ze sobą w nas - w naszej "wewnętrznej przestrzeni" (samo)świadomości.

Tak zwane biegunowości, skrajności, przeciwieństwa... "pionowe" i "poziome"  mogą zostać zintegrowane przez poszerzanie, ekspansję (samo)świadomości.

Gdy tak zwane biegunowości, skrajności, przeciwieństwa... "pionowe" i "poziome" zintegrujemy, to niektórzy nazywają ten "stan" istnienia  "wyjściem z dualności". Bo istnienie - tkwienie w dualności powoduje, że jak wahadła latamy od jednej skrajności do drugiej – raz dotykamy i doświadczamy jednego (bieguna), a raz drugiego (bieguna) zarówno "pionowych" jak i "poziomych". A będąc po jednej - wszystko jedno której z tych dwóch skrajnych „postaw”, stron, zawsze uważamy, że ta, z którą w danym momencie się utożsamiamy, jest lepsza od tej drugiej.

Natomiast zintegrowanie ich obu (tych skrajności) na poziomie (samo)świadomości - w sobie, umożliwia nam przejście w inny stan istnienia - z inną perspektywą postrzegania rzeczywistości. Nowa perspektywa powstaje między innymi na skutek połączenia, zintegrowania w sobie, poprzez siebie np: szacunku do życia i szacunku do śmierci, która jest jednym ze sposobów zmiany formy, stanu istnienia. Zintegrowanie różnych skrajności, przeciwieństw, umożliwia uwolnienie się od przywiązania do jednej z nich - uwalnia od identyfikacji wyłącznie z jedną z nich.



Oddzieleni mamy pozornie własną wolę, połączeni mamy połączenie z Wolą...
Zaśnieni w jednym z nieskończonej ilości snów przyjmujemy ten jeden jedyny sen za jedyną rzeczywistość.
Przebudzeni dostrzegamy, że wszystkie sny są iluzją...
Przejawiamy się w formach pozostając w pustce zakotwiczonymi...
Jesteśmy kroplą i oceanem...
I wszystko to zadziewa się/istnieje jednocześnie...
Piękne paradoksy. Uwielbiam takie paradoksy... niby pozorne paradoksy... A wszystko, co piszę i wyrażam można by ująć w jeden wielki cudzysłów. :-)
Gra świateł i cienia, taniec Sziwy, a potem odpoczynek pod stopą Kali, Śnienie Wisznu - Umysłu, któremu Lakszmi - Świadomość masuje stopy... piękne symbole, Piękna Sztuka Iluzji, która jest Rzeczy Istnością... <3
Ist-nie-nie-m, iskrą... iskrami...

wtorek, 1 marca 2016

PRZYPOWIASTKA O KŁAMSTWIE

Marek:
„Zrozumiałem że kłamstwo jest jedną z praprzyczyn zaistnienia wszelkich wynaturzeń – zaistnienia matrixa .

Z drugiej strony (...) skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości ,skąd wziąć wiarę iż nie jestem jedynie szaleńcem stawiającym życie bliskich dla ideału prostującego naszą przeszłość.„

To są te absurdy i pułapki „duchowego rozwoju”…

Skąd wziąć siły? Z siebie. Wystarczy… poczuć, że chce się dokonać zmiany, podjąć decyzję i konsekwentnie z odpowiedzialnością za siebie iść dalej.
Skąd wziąć wiarę? Z siebie. Wystarczy tylko zajrzeć w siebie i dostrzec tę „niemiłą” albo „przerażającą” prawdę o sobie, że jesteśmy kłamcami, że kłamiemy zawsze w jakimś interesie, a tłumaczymy te kłamstwa jakimiś „wyższymi celami”. 

Każdy wierzy w to, w co wierzy… i ponosi tego konsekwencje.

Niektórzy 'wielcy nauczyciele' ponoć uczyli, a może i nadal uczą, że można kłamać „w dobrej intencji”. Podobno nawet Dalajlama powiedział kiedyś, że kłamstwo mające pomóc drugiej osobie jest pozytywnym czynem. Nie wiem czy to fakt czy plotka. Ale czytałam o tym. Możliwe, że dla wielu ludzi właśnie tak jest… Z kolei mamy też piękne porzekadło: „Dobrymi chęciami, piekło jest brukowane”. 

No, ale i tak każdy i każda z nas z-rozumie tyle, ile z-rozumie…

Szukamy Prawdy, a upieramy się przy kłamstwach i usprawiedliwiamy je. Tak to działa.

Marek:
„Łatwiej jest tak postąpić gdy owa prawda wypowiedziana uderza rykoszetem tylko we mnie lecz i na to w niektórych wypadkach trzeba wejść na szczyt determinacji i odwagi.”

Dlatego poznanie Prawdy wymaga uczciwości, szczerości i odwagi. A jeśli jej nie mam w sobie, „nic się nie stanie”, kiedy znów skłamię… , bo „dobre intencje” przecież moje kłamstwa usprawiedliwiają… „Nic się nie stanie”… prócz tego, że… poniosę tego konsekwencje… prędzej czy później… po prostu.

Jest taka przypowieść o Milarepie, którego gonili ludzie, którzy chcieli się na nim zemścić, bo mieli swoje poważne powody. Milarepa wpadł do małej świątyni, w której mieszkał stary mnich. Ten stary mnich poczęstował zmęczonego Milarepę jedzeniem i po krótkiej rozmowie pozwolił mu zostać na noc w świątyni. Jednak zanim Milarepa zdążył ułożyć się do snu, ścigający go ludzie załomotali do drzwi świątyni. Mnich uchylił drzwi. Usłyszał różne pytania:
– Czy nie widziałeś mnichu takiego, a takiego człowieka, który musiał tędy iść?
– Czy ktoś wchodził do świątyni?
– A może wszedł do świątyni ten, którego szukamy?
Mnich nie śpieszył się z odpowiedzią. Kiedy pytający zamilkli, odpowiedział:
– Tą drogą rzadko kto chodzi.

Nie skłamał. To była odpowiedź mędrca. 
Ale aby stać się mędrcem, najpierw trzeba przestać kłamać. 

Kiedy sądzimy innych na podstawie i z powodu swojego przywiązania do różnych przekonań, tkwimy w "zaklętym kręgu" ignorancji i cierpienia, osądzania, oczekiwań i oddzielenia.

"Nie lękaj się – Nawet jeśli cały świat będzie przeciwko tobie, będzie się z ciebie śmiał, twoje towarzyszki i Przełożeni będą patrzeć na ciebie z góry, nie lękaj się …" – słowa Boga, które usłyszała Matka Teresa. 

"Bądź moim światłem"… 

środa, 24 lutego 2016

JESTEM PRZEJAWEM PUSTKI

nowe dźwiękowanie do słuchania i...
do ewentualnej "kontemplacji"... integrowania, scalania i harmonizowania SIEBIE. :-) <3



ZNAKI I WZORY...


dźwięki roz-wibrujące blokady energetyczne i... opory przed naturalnym przepływem energii. :-)

Tutaj więcej:
https://www.youtube.com/watch?v=4VLeW2180ds&list=PLCNNfwRKeVXlH_ffdSlA9MusYqU30hVWE

sobota, 6 lutego 2016

SKĄD PRZYCHODZIMY CZYLI PODRÓŻE ŚWIADOMOŚCI...

Kierunek ewolucji powiązany jest z „wchodzeniem po drabinie”, a kierunek inwolucyjny ze „schodzeniem po drabinie”. Drabina jest po to, by po niej wchodzić i /lub schodzić. :-)

Oba kierunki są tak samo „wartościowe” i naturalne w „dziele stworzenia”. I jedno i drugie ma swoje przyczyny, których nie każde ja-ego jest w stanie zrozumieć i „zaakceptować”. Ponieważ ego jest ograniczeniem w postrzeganiu swej tożsamości w danej formie i jest przywiązane do ograniczonego spektrum wzorców myślenia i działania… w oddzieleniu od środowiska zewnętrznego oraz siebie jako istoty wewnętrznie wielowymiarowej (a nawet nieskończonej). Temu służy ego, by wspierało strukturę danej formy i utrzymywało ją. Dlatego poluzowywanie struktur ego pozwala na ekspansję świadomości i umożliwia obserwowanie wielu zjawisk z innej perspektywy – poszerzanej wewnętrznej Przestrzeni Świadomości.

Dla mnie wolność wewnętrzna jest tożsama z miłością wszechogarniającą, która jest tym samym, co zrozumienie i pełna akceptacja różnorodności. Dla mnie do pełnej realizacji i odzyskania wolności potrzebujemy niezależności: od przekonań, przyzwyczajeń, schematów działania…wszelkich programów, które nam to uniemożliwiają. Rozumiemy wtedy, że istnieją różne formy, idee, koncepcje i mają one wszystkie taką samą wartość w Całości, Jedni.
Wolność to nie anarchia. Dzięki wolności możemy działać świadomie, z zaangażowaniem, z radością istnienia i realizowania wspaniałego „twórczego dzieła”. A to sprawia, że zaczynamy postrzegać nasze istnienie z całkiem innej perspektywy…


O ewolucji i inwolucji część 1.

Kiedyś napisałam notatkę o CYKLACH CZASOPRZESTRZENNYCH i podróżach świadomości oraz możliwości łączenia świadomości. Umieściłam tam rysunek:

Taka perspektywa pokazuje, że np. świadomość anioła, świadomość owcy (barana) i świadomość ludzka to ten sam rodzaj „bytu” czy „substancji energetycznej”. Takim „bytem” czy „substancją energetyczną” pośredniczącą między świadomościami tych różnych „rodzajów” istot np: anioła, człowieka i zwierzęcia może być eter – umieszczony w centrum diagramu, ale także jest to „substancja świadomości”, więc „wypełnia” ona także każdą z form i przestrzeń pomiędzy nimi. Na tym poziomie oddziaływanie (połączenie) różnych „zakresów” świadomości (przejawiające się w różnych formach) było/jest/będzie możliwe. 

Dodam jeszcze pewne informacje dotyczące podróży świadomości w różnych cyklach, co umieściłam symbolicznie na powyższym rysunku.

Proces inwolucji i ewolucji zachodzi w cyklu po okręgu. Jest to proces podróży świadomości - tak to określam. Rodzaj "drogi", którą świadomość podąża. Od jednej formy do kolejnej - zaznaczonych na okręgu. (można go otworzyć w nowym oknie, aby powiększyć rysunek).

1. Proces inwolucji zachodzi "po okręgu" (w dół) i rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania) i wcielenia się tej "porcji świadomości" w formę... istoty boskiej. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę istoty boskiej.. Następnie z formy istoty boskiej pewna "porcja" świadomości przenosi się w formę istoty anielskiej, a następnie w formę istoty ludzkiej. W czasie tej "drogi" pewna "porcja" świadomości doświadcza istnienia w tych różnych formach. Dalej może następować podróż świadomości do różnych form zwierzęcych itd. Tę część "drogi" określiłam jako inwolucję ("zstępowanie", przekształcanie się "porcji" świadomości w formy coraz bardziej "zwinięte").

2. Proces ewolucji także zachodzi w cyklu "po okręgu" (w górę). I to również jest proces podróży świadomości - tak to określam. W tym przypadku "droga" rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania), która przekształca się ("wciela się") w formę... pierwiastka. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę pierwiastka. Następnie świadomość doświadcza tej formy pierwiastka i dalej przenosi się do kolejnych form zaznaczonych na rysunku. Tę część "drogi" określiłam jako ewolucję ("wstępowanie" świadomości w formy coraz bardziej "rozwinięte", żłożone).

3. Linie proste poziome łączące te same formy (np. człowiek - człowiek, rośliny - rośliny itd.) symbolizują możliwość zmiany kierunku na "drodze" świadomości z inwolucyjnego na ewolucyjny lub odwrotnie.

4. Różne formy, w których świadomość się przejawia jako ograniczana tymi formami, są połączone ze sobą liniami prostymi pod różnymi katami. To są inne "drogi" podróży świadomości zawierające się w środku koła:

a) Część tych linii przechodzi przez środek - centrum z zaznaczonym eterem jako "substancją świadomości". I te linie symbolizują możliwość łączenia się świadomości przejawianej poprze różne formy / w różnych formach. Poprzez eter - w wewnętrznej przestrzeni poza czasem "substancja świadomości" zawarta w różnych formach ma możliwość łączenia się ze sobą, integrowania tych różnych części ze sobą i harmonizowania ich poprzez daną formę. I tak na przykład istota ludzka poprzez owe centrum poza czasem może łączyć się z cząstkami świadomości w innych formach: minerałów, zwierząt, aniołów, bogów itd. (tym także innych formach ludzkich). To tzw. telepatia.

b) Linie proste wychodzące z punktu oznaczonego znakiem zapytania i przechodzące do innych punktów symbolizujących różne formy istnienia symbolizują "drogi" świadomości od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnych "porcji" świadomości do przyjmowania różnych.

c) Linie proste wychodzące z różnych punktów oznaczających różne formy do innych punktów oznaczających inne formy symbolizują możliwość bezpośredniego przejścia świadomości z jednej formy do innej.

W artykule, do którego podawałam link powyżej http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/cykle-czasoprzestrzenne.html , a w którym zamieszczony jest ów powyższy obrazek, znajduje się także drugi obrazek. Jakby "klepsydry":

I podstawę tej "klepsydry" tworzy pierwszy rysunek. A na górze podwójnego stożka jest umieszczone inne koło z formami istnienia innego świata. Nie wypisywałam ich. To mogą być również różne formy poza ziemskie czyli także planety, księżyce, słońca i gwiazdy, a nawet galaktyki.
To połączenie różnych "porcji" świadomości zachodzi "po spirali" (czerwona linia) w procesie ewolucyjnym albo po prostej - przez centrum - punkt zerowy przy świadomych podróżach cząstek świadomości i integrowaniu świadomości przejawiającej się w różnych formach. (Miałam kiedyś doświadczenie połączenia ze... świadomością Słońca i świadomością Galaktyki).

Wszystkie przejścia z formy do formy mogą odbywać się w sposób nieświadomy lub całkowicie świadomy tego przejścia.

Wiem, że oba rysunki symbolicznie przedstawiają ogrom zjawiska "podróży świadomości" i różnorodności "dróg" - możliwości przejścia z formy do formy oraz łączenia świadomości przejawiającej się poprzez różne formy i w różnych formach.

O ewolucji i inwolucji część 2.

Słowo ‚inwolucja’ samo w sobie nie ma pejoratywnego zabarwienia, to po prostu z łaciny – involution-, involutio, od involvere znaczy „zawinąć, owinąć”, od in- i volvere, „zwinąć”. (Coś się z-a-wija, zagęszcza np. energia do stanu materii).

Kiedy inwolucję nazwiemy i utożsamimy z upadkiem, to już nadajemy inwolucji pejoratywne zabarwienie. A kiedy zamiast słowa ‚inwolucja’ zaczynamy używać słowa ‚upadek’, wtedy zdecydowanie proces taki zaczynamy postrzegać jako „negatywny, zły”. I to może budzić naszą frustrację z powodu oceniania procesu inwolucji („zwijania”) w sposób negatywny. A nawet zaczynamy się go bać. I odcinamy się w ten sposób od bardzo ważnej, integralnej części Całości „dzieła stworzenia”. Dlatego część z nas – jako nieświadome istoty ludzkie (ego) – negujemy na przykład to, kim jesteśmy i odcinamy się od tego procesu, który spowodował, że staliśmy się ludźmi – „istotami duchowymi w ciałach odzwierzęcych”. Tęsknimy za tym, czym „byliśmy kiedyś” i tak się na tej tęsknocie skupiamy, że ignorujemy możliwość przypomnienia sobie i zrozumienia procesu, w jakim uczestniczymy.*)

Natomiast ewolucja z łaciny – evolutio znaczy rozwinięcie, rozwijanie – jako… „ciągły proces, polegający na stopniowych zmianach”.

W czym ewolucja jest lepsza lub gorsza od inwolucji? W tym samym, w czym ‚rozwijanie’ jest lepsze lub gorsze od ‚zwijania’. Więc… to zależy… Od czego zależy? Od naszych przekonań, konceptów i wzorców myślowych, według których oceniamy te procesy – zjawiska albo jako negatywne albo jako pozytywne. Po prostu.

*) Bo…
ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie samej poprzez nieskończenie wiele różnych… wzorków i form (np. energetycznych, mentalnych, psychicznych, emocjonalnych, fizycznych – materialnych), które są formami UMYSŁU. ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie za pomocą odpowiedniego „narzędzia” – UMYSŁU. Każde słowo, każda myśl, każda idea, koncepcja to już cząstki UMYSŁU za pomocą, których ŚWIADOMOŚĆ doświadcza SIEBIE.