......JESTEM na poziomie świadomości
Wszystkim, Co Istnieje,
co kiedykolwiek istniało
i będzie istnieć...
ISTNIEJĘ - to jest jedyne oczywiste doświadczenie.
Być JESTEM - to wszystko,
co można zrobić bez żadnego wysiłku.
Jestem tym lub tamtym - to iluzja (ma-ja), nierzeczywistość, sen... :-)
Więc JESTEM także tym snem... czyli JA.
To jest całość - JA JESTEM.
Sen staje się świadomy,
zmienia się stan i następuje realizacja, urzeczywistnienie nierzeczywistego... - Ti-ka-li Siunjata
"Kiedyś
grałam w grę komputerową, która składała się... chyba z 7-miu
poziomów... Główną postacią gry był ludzik w pumpiastych
spodniach (coś a'la Sindbad), który miał za zadanie dojście do
ostatniego, siódmego poziomu, na którym czekała nagroda ale... nie
pamiętam co było tą nagrodą ;) W trakcie wędrówki przez te
kilka poziomów czyhało na niego mnóstwo śmiertelnych
niebezpieczeństw... Na ostatnim poziomie, tuż przed końcem...
stało ogromne lustro... Kiedy ludzik - Sindbad stanął przed
lustrem, ujrzał swoje odbicie, które... wyszło z lustra i broniło
dostępu do upragnionej nagrody ;) Gdy ludzik - Sindbad wyciągnął
miecz - odbicie także wyciągnęło miecz... Ludzik - Sindbad
znał wiele wspaniałych sztuczek władania mieczem, ale... odbicie
znało dokładnie te same sztuczki i bardzo skutecznie odparowywało
ciosy ludzika - Sindbada… Zabrało mi wiele, wiele czasu
granie w tą grę, a to dlatego, że bardzo byłam ciekawa tego, co
jest końcową nagrodą ;) W pewnym momencie, opanowawszy niemal do
perfekcji wszystkie 6 poziomów, poczułam rezygnację połączoną
niemal ze złością, nie mogąc pokonać lustrzanego
odbicia... Postanowiłam więc przestać walczyć mieczem i... stał
się CUD !!! - odbicie także schowało miecz :D"
Skuteczne praktyki, które pomagają nam dokonywać zmian starych, niepotrzebnych nam wzorców (sprawiających na przykład cierpienie) istnieją i kiedy tego potrzebujemy, to docierają one do nas. Jesteśmy różni, więc rożne praktyki, w różnym czasie, dla każdego mogą być bardziej lub mniej skuteczne.
Wiedza płynąca zdzogdzen (pisałam o tym w poprzedniej notce) dotycząca rigpy czyli wiedzenia (rzeczy, zdarzeń, sytuacji takimi, jakie są) kojarzy mi się z wiedzą Tolteków w aspekcie widzenia (trzecim okiem – wewnętrznego widzenia - tzw. "milczącej wiedzy").
A teraz jeszcze znalazłam artykuł świadczący o tym, że nauki Tolteków o śnieniu *) są podobne do nauk dzogdzen. Oto wywiad z Tenzinem Wangyal Rinpoche o jego książce "Tybetańska joga snu i śnienia":
[tu także dodam kilka słów od siebie - bo postrzegam to trochę inaczej. Otóż kontrola emocji nie uwalnia nas od nich - wręcz odwrotnie - często powoduje tylko ich wyparcie… na jakiś czas. Ale gdy tracimy choćby na moment uważność, pojawią się one nagle jakby z podwojoną siłą - zaskakując nas samych swoją "agresją". Natomiast pozwolenie sobie na przejawianie się naszych emocji jest ważnym elementem - etapem w rozpoznawaniu (uzdrawianiu) siebie. Daje nam możliwość zaobserwowania emocji w sobie i uświadomienia faktu, że nami władają". Dopiero, gdy uświadomimy sobie to, jak one nami "szarpią" i z jakimi wzorcami myślowymi (przekonaniami) są powiązane, dopiero wówczas możemy dokonać wielu ciekawych odkryć i dowiedzieć się ważnych rzeczy o sobie. Po to, by je uświadomić sobie i dokonać decyzji, czy chcemy to zmienić. Gdy podejmiemy taką decyzję o zmianie, wówczas pojawi się metoda, w jaki sposób możemy dokonać tej zmiany. - JESTEM]
Też sobie przypomniałam kiedyś, jak ważne mogą być nasze sny, zwłaszcza te świadome. Ile z nich płynie ku nam informacji o nas samych… Z jednej strony możemy się w śnieniu uczyć uważności, docierać do najgłębszych zakamarków siebie, uzdrawiać się czy uwalniać od tego, co nas więzi, a z drugiej strony możemy poprzez śnienie uczyć się dostępu do tzw. wewnętrznej "milczącej wiedzy". Co w dzogdzen zwane jest pustką, która uwalnia nas od wszelkiej iluzji.
W jednym ze snów otrzymałam na przykład informację - wiedzę, jak mam oddychać, aby uaktywniać połączenia między neuronami w mózgu:
Oddycham wówczas krótkimi oddechami wyobrażając sobie znak nieskończoności, którego jedna część znajduje się wewnątrz ciała - jakby otacza "czakrę" serca na przykład, a druga część znajduje się na zewnątrz. Punkt centralny tego znaku nieskończoności znajduje się na granicy ciała z przodu. Biorąc wdech "rysuję" swoją skupioną uwagą drogę na znaku nieskończoności od punktu centralnego do wewnątrz i z powrotem do punktu centralnego znaku, a przy wydechu kontynuuję przesuwanie uwagi po zewnętrzej części.
Jeszcze teraz, gdy praktykuję czasem ten oddech, na początku czuję w głowie coś jakby “musujące bąbelki”, które pękają. :-)
Na różnych etapach różne metody mogą nas wspierać
na ścieżce do 'przebudzenia' :-) Dla
mnie medytacja jest wejściem w swoje wnętrze (jakkolwiek każdy
może to rozumieć) w ciszy i samo-obserwacji... Można medytować latami,
próbując uwalniać się - odrzucając czy omijając wszelkie
pojawiające się myśli, koncepcje czy wizje wraz z emocjami. Kiedy jednak stajemy
się bardziej świadomi siebie samych, możemy zacząć wyciągać na
poziom naszej samo-świadomości różne wzorce "ukryte" przed nami w nieświadomości, a mimo to bardzo aktywne. Gdy je odkrywamy, wówczas
możemy wiele zaskakujących rzeczy dowiedzieć się o sobie samych…
a to bywa... trudne. I wymaga sporej odwagi.
I można zastosować takie metody, które pozwalają wyciągnąć te
wzorce z nieświadomości, by je: 1. odrzucić, 2. uświadomić sobie i przetransformować w sobie 3. przyjąć je w siebie… i uwolnić je w sobie albo siebie od nich - w sobie. Dla mnie na pewnym etapie skuteczna była na przykład metoda LUSTRA.
Mezamir o medytacji:
"Chodzi
o to żeby 100 razy w ciągu dnia zrobić pauzę i to jest
najtrudniejsze wbrew pozorom :)
Trzeba
niczego nie tworzyć, na niczym się nie skupiać, niczego nie
chwytać, im więcej razy przyłapiemy się na rozproszeniu, na tym że
znów popędziliśmy za jakąś myślą, tym lepiej :) "
Tak,
pędzimy często za myślami kompletnie tego nieświadomi… Fajna ta
praktyka. Ale nie wiem, czy nie bardziej trudne jest otwarcie się na
uświadomienie sobie naszych nieświadomych wzorców działania. Może
być, że różne zadania dla jednych ludzi są bardziej trudne, a
inne, dla innych.
Ja
na przykład kiedyś stosowałam prostą "praktykę" takie ćwiczonko ;-) pustego umysłu".
Wyobrażałam sobie głowę jako wnętrze pustej piłki, a myśli jak
kolorowe "świderki", które próbowały przedostać się do wnętrza
tej piłki. Kiedy pojawiała się myśl, mówiłam głośno "bip"
i oddalałam te "świderki" z wnętrza piłki. Chodziło o to, by
utrzymać pustość wnętrza tej "piłki" - umysłu.
Po trzech tygodniach codziennej praktyki (wystarczyło 5 minut dziennie),
zaczęłam być coraz bardziej świadoma pojawiających się w umyśle
myśli. Wtedy zaczęłam dokonywać wyboru: jednym myślom
dziękowałam, odsuwałam je od siebie i one odchodziły, bo mi już
nie służyły, a inne przyjmowałam jako "swoje", bo mnie wspierały w dokonywaniu zmian i rozpoznań...
Po
kilku następnych tygodniach tej prostej praktyki byłam już świadoma około 90%
myśli pojawiających się w moim umyśle (w mózgu). Potem… stawałam
się coraz bardziej świadoma i odpowiedzialna za wszystkie myśli,
którym "pozwałam" myśleć się w mojej głowie oraz za
wypowiadane czy pisane słowa…
Ważna
też jest praca z emocjami… Praca z samym umysłem może nie
wystarczać, może być 'syzyfową pracą", ponieważ w naszych
ciałach też mamy różne zapisy… Ale tu też można znaleźć
różne metody, które nam mogą pomóc dokonać zmian… Ja na
przykład m.innymi stosowałam niektóre ćwiczenia polecane przez
Keitha Sherwooda w książce "Czakroterapia". Stamtąd pochodzi także medytacja "pustego umysłu".
ach,
zmiany następują rzeczywiście niesamowite. :-)
Mezamir:
"Trzeba
wtedy sprowadzić umysł na miejsce i zwyczajnie być przytomnym,
obserwator myśli, nie uczestnik myśli."
Być
jednością: z obserwatorem i działającym oraz myślami - to jest
niesamowite ;-)
Inny cyt.
podany przez Mezamira: "Czasami wydaje się, że świat stawia
nam jeszcze większe wyzwania, kiedy jesteśmy na ścieżce, ponieważ
duchowa ścieżka nas przebudza. Wymaga od nas, byśmy pozbyli się
wszystkiego, co zainwestowaliśmy w iluzję."
1.
"Nie będziemy kochani przez wszystkich, dlatego że jesteśmy
na ścieżce duchowej."
To
dla mnie oczywiste i wiem, co te słowa znaczą ;-) Dzieje się tak z wielu powodów, które powoli rozpoznajemy i zaczynamy rozumieć, gdy stajemy się coraz bardziej świadomi siebie.
2.
"Nasze relacje ze światem będą dokładnie takie same jak
przedtem."
No, nie
całkiem. Może zdarzyć się tak, że zostaniemy odrzuceni przez
starych przyjaciół… i nasze relacje ze światem zmieniają się
radykalnie… Właśnie dlatego, że:
3.
"Czasami wydaje się, że świat stawia nam jeszcze większe
wyzwania, kiedy jesteśmy na ścieżce, ponieważ duchowa ścieżka
nas przebudza. Wymaga od nas, byśmy pozbyli się wszystkiego, co
zainwestowaliśmy w iluzję."
Kiedy
żyjemy w kłamstwach - iluzji na swój własny temat, kiedy działamy pod
wpływem wzorców, których nie jesteśmy świadomi, wtedy żyjemy w
iluzji, wciąż w nią inwestujemy i podtrzymujemy ją. W iluzji o sobie samych, a przeto i o innych także. Projektujemy wówczas własne iluzje (przekonania) na innych.
Słowianie
są śniącymi i śnią swój Sen… Niektórzy z nich śnią nawet
Sen doskonałego Narodu i Rasy oraz Sen o wyższości Rodzimowierców
nad innymi… Obejrzałam
wczoraj filmik - o śnieniu właśnie - z wypowiedzią Treblowa, który jest kimś w rodzaju "głównego kapłana", "animatora" czy też twórcy tzw. Kultury Wedyjskiej **).
Oto
cytaty z filmu reklamującego seminarium pt. Świadome śnienie:
“Możemy
poznać świat Nawii, świat Slawii, świat Prawii.
Podczas
życia w świecie Jawnym mamy możliwość poprzez świadome wyjście
z ciała przygotować się do życia w kolejnym świecie, przygotować
się do kolejnego etapu naszej ewolucji. Mamy możność poznać,
gdzie pójdziemy po utracie naszego fizycznego ciała. Zapomnieć raz
na zawsze, czym jest strach przed śmiercią.
I
rozpoznać drogę do wyższych światów. Stać się tam nie
nowicjuszem, ale stałym bywalcem. Mało tego: Uniwersytety i
ukończenie szkół istnieją nie tylko w świecie Jawnym. Istnieją
one i w świecie Nawii, być może znajdziecie możliwość uczenia
się tam. Gdyż – uwierzcie – tam ma to miejsce. Może wam to
potwierdzić dowolny człowiek mający takie doświadczenie “ [no
to wam potwierdzam :-) - JESTEM]
“(…)
budząc się możecie przenosić całą tą pamięć, wszelkie te
wrażenia do świadomości Jawnego ciała” [to też wam potwierdzam :-), a przykładem może być śnienie o ćwiczeniu - sposobie oddychania - JESTEM]. “(…) Ale są na tej drodze dwa warianty. Wariant 1. to
iść samodzielnie i nabijać sobie guzy na każdym nowym stopniu. A
to dlatego, że proces ten nie jest tak prosty, jak na pierwszy rzut
oka się wydaje. Jeśliby to było takie proste, to już dawno byście
tym władali sami.Być może za 5, 10, 15 lat uda się wam. [bo to wariant dla odważnych? - JESTEM] Wariant 2. to
pójść na kurs i zdobyć prawdziwe doświadczenie u tych, którzy
to już potrafią.” [pójść na kurs, zapłacić nam, choć wcale nie
gwarantujemy, że uda wam się to wcześniej niż za 5, 10 lub 15
lat? - JESTEM]
“(…)
Poprzez samodzielne nauczanie zdobywacie pewne informacje. One
magazynują się w waszej świadomości – powolutku zaczynają
dokonywać w niej zmian. Powoli dochodzicie do pewnych odkryć i
zrozumienia" [no jakby o mnie pan Treblov opowiadał ;-) - JESTEM] "- na to
potrzebne są lata. Jeśli jednak wiedzę przekazują wam ludzie
mający osobiste doświadczenia, to możecie uzyskać wszystko w
bezpośrednim kontakcie przez biopole. Na poziomie podświadomości,
świadomości, nadświadomości. Jest to kontakt nauczyciela z
uczniem. Tak na prawdę właśnie w ten sposób nauczali się ludzie w
różnych czasach i w różnych narodach. Gdy doświadczenie
przekazywane jest w bezpośrednim kontakcie energetycznym.”
I
tu mam poważną wątpliwość, ponieważ może i tak było, ale to
jest przecież ingerencja w czyjeś pole energetyczne, w czyjąś Istotę, w
czyjąś karmę… i to ogromna ingerencja. A – jak mówi Treblov –
podobno w ciągu 3-5 dni można zdobyć te umiejętności na
seminarium… Wiedzę – może tak, pewnie można dostać na takim
3 dniowym seminarium, ale nie znaczy to, że uczestnicy seminarium nie będą i tak potem potrzebowali przejść przez długi okres osobistej
praktyki i treningów.
cyt.
z filmu ciąg dalszy:
“(…)
Świadomego śnienia można nauczyć się z pomocą ezoteryki, ale
można i z pomocą Kultury Wedyjskiej. Różnica jest ogromna, gdyż
tylko Wedyjska Kultura i te Przykazania, jakie dali nam Bogowie i
Przodkowie wraz z Najwyższym Prarodzicem pozwolą wam otrzymać ich
błogosławieństwo, wsparcie i ochronę. Mało tego – znając
podstawy kultury Wedyjskiej nie macie szans popaść w
niebezpieczeństwo" [samodzielnej drogi? - JESTEM], gdyż działać
będziecie tylko dla dobra swojego Rodu. I naszego wspólnego
Niebiańskiego Rodu. Właśnie dlatego celu przeznaczone jest
świadome śnienie.”
Czyli
co? Także nauki tolteckie czy dzogdzen i joga śnienia, a także
wiedza tybetańska o bardo dla Treblowa są ezoteryką? Albo śnienie Aborygenów - to też ezoteryka? Bo są "uczone" - przekazywane w ramach innych systemów albo całkowicie poza systemami, w
każdym razie poza "jedynym i wyjątkowym systemem" - systemem kultury wedyjskiej - “naszej Rasy”?
Otóż,
ja - wygląda na to, że się “uczę” w takim “Uniwersytecie”,
o którym Treblov wspomina i każdy może się tam uczyć, ale nie
musi stawać się od razu wyznawcą jakiejś religii czy też systemu
duchowo-religijno-społecznego. No chyba, że woli czuć się "zabezpieczony" lub "zabezpieczona". Choć nie wiadomo dokładnie przed kim lub przed czym.
I
jeszcze cyt. z początku filmu:
“Cokolwiek
byście nie czytali i nie słyszeli odnośnie poziomów świadomego
śnienia, przeniknięcia za ich pomocą do rozmaitych światów,
wszystko to będzie w taki czy inny sposób kłamstwem”.
Czy to dotyczy także wiedzy przekazywanej przez Treblowa? A jeśli nie, to jest to spore "przegięcie". Bo co? Bo tylko “my” –
“nasza czysta Rasa” – mamy monopol na prawdę? … łoł, łoł, łoł
czyli ojejuniu…
I dodam od siebie, że według mnie ta cała wiedza, którą także Treblow dzieli sięz ludźmi, znajduje się w POLU UNIWERSALNEGO UMYSŁU Ziemi, dostępna dla
wszystkich ludzi, tyle że różni ludzie robią z niej różny
“pożytek” i na różne sposoby z niej korzystają oraz na różne
sposoby ją rozumieją i interpretują (podobnie jak np. nauki Chrystusa czy Buddy). Co na temat świadomego snu mówią inni, na przykład Bashar? Proszę:Życie jako świadomy sen https://www.youtube.com/watch?v=hJpApB3YEEg
Tak
poczułam, by w tym kontekście zacytować słowa Jiddu
Krishnamurtiego:
Oczywiście,
jeśli ktoś chce tworzyć nowe religie, niechaj sobie tworzy. Ja
piszę po to, by pokazać różne perspektywy i możliwości.
Jestem… "w służbie" Jedni ;-D
A ja szukam sobie wspólnych korzeni w tych wszystkich religiach i różnych "liniach przekazu" oraz JESTEM otwarta na nową wiedzę, która prowadzi do "Piątego Świata Harmonii" ;-)
"Wszystkie "czujące istoty" mają nieograniczone możliwości, aż do osiągnięcia stanu Buddy." Według niektórych nauk Budda to nie jest tylko historyczna postać, ale przede wszystkim trzy ciała, trzy postacie Buddha, jako że istoty oświecone także mają trójdzielność przejawienia. budda… stan buddham = oświecenie… "Buddha to w skt. buddha – przebudzony, oświecony, iluminowany; chiń. fo, fotuo; kor. bul, pult'a; jap. butsu, budsuda lub hotoke; wiet. phât, phât-ba; tyb. sangdzie (sangs.rgyas): sang – oczyszczony z negatywnych emocji, dzie – z rozwiniętymi w pełni doskonałymi właściwościami umysłu. Buddha to istota oświecona; ktoś kto przebudził się ze stanu niewiedzy, wykroczył poza cierpienie ludzkiej egzystencji, posiadł najwyższą mądrość i zerwał z wszelkim przywiązaniem. W tym sensie doszedł on dalej niż bodhisattwa, który odradza się, aby móc przynosić pożytek wszystkim czującym istotom. Budda zerwał już nawet z tym przywiązaniem, a zatem po śmierci zamiast kolejnego wcielenia czeka go stan nirwany." A może w każdym kolejnym wcieleniu osiąga albo utrzymuje stan zwany także "rigpa" w dzogdzen czyli "pierwotnej obecności" albo… świadomością przenikającą iluzje (to "moje" sformułowanie tego stanu :-)."
"Rigpa (skt. widja; tyb.: རིག་པ, Wylie: rig pa) – termin tybetański tłumaczony jako "pierwotna obecność" stosowany na użytek praktyk buddyzmu tybetańskiego związanych w szczególności z dzogczen.
Termin rigpa można tłumaczyć jako "pierwotną obecność". Oznacza dosłownie "wiedzieć" w sensie "wglądu w jednej chwili", "wglądu na wskroś", "aha, rozumiem!". Jest używany w szerokim zakresie począwszy od zwykłego wiedzenia, aż do terminologii dzogczen systemu trekciö. System trekciö nadal słowo rigpa używa w sensie "wiedzieć".
(…)
Termin rigpy jest związany z buddyjskimi pojęciami natura buddy oraz siunjata stosowanymi powszechnie w Mahajanie, która są potocznie rozumiane jako natura umysłu. Jednak nie jest to ścisłe rozumienie, gdyż należałoby wtedy zrównać "naturę umysłu" z "naturą buddy", co przez to oznaczałoby, że umysł jest buddą i nawiązywało do nauk filozofii czittamatra, która jest krytykowana przez madhjamakę. Nauki dzogczen jednak podkreślają, że to jest rozpoznanie naturalnie wrodzonego stanu obecności, który jest poza umysłem, poza wszelkimi konceptualnymi, dualistycznymi wytworami, kontynuowanego nieprzerwanie nawet po śmierci (ciała) poprzez kolejne odrodzenia. Rigpa totalnie posiada w sobie wszystkie manifestacje, takie jak trzy ciała Buddy, uwzględniając całą samsarę i nirwanę. Pewne podobieństwo do rigpy wykazuje termin Przejrzyste Światło stosowany w naukach tantr jogi najwyższej. "Przejrzyste Światło" odnosi się jednak to stanu dharmakai, tylko jednego z trzech ciał Buddy (sanskryt. kai). Padmasambhava, wielki mahasiddha, który wprowadził buddyzm do Tybetu, opisuje to tak:
"w rigpie trzy kaje są nierozdzielne i w pełni obecne jak jedna: pusta, przez nikogo nie stworzona – jest więc dharmakają, jej świetlista jasność reprezentuje właściwą pustce Przejrzystą promienność – jest więc sambhogakają, jej pojawianiu się nic nie może przeszkodzić – jest więc nirmanakają."
Trzy kaje - coś jak święta trójca...
W terminologii dzogczen według nauk nintik odpowiada to potrójnej istocie rigpy: pierwotnie czystej (Wyl. Ka-dak) Esencji (Wyl. Ngo-bo), spontanicznie zrealizowanej (Wyl. Lhun-Grub) Naturze (Wyl. Rang bZhin), wszechobecnej Mocy (Wyl. Rtsal) współodczucia (Wylie. Thugs rje) dla nieprzebranych manifestacji samsary i nirvany.
Pierwotnie Czysta Esencja Spontanicznie Zrealizowana Natura Wszechobecnej Mocy Współodczucia dla nieprzebranych manifestacji samsary i nirvany...
Nauki dzogczen opisują, że w czasie procesu umierania rigpa, "pierwotna obecność", jest na krótko odsłonięta w pełni, dając każdemu możliwość osiągnięcia wyzwolenia, gdy się ją rozpozna. Rigpę można rozpoznać, już nawet za życia, jeżeli zrealizowało się praktyki związane z dzogczen tj. trekciö (tyb.. ཁྲེགས་ཆོད་, Wylie. khregs-chod) i tögal (tyb.. ཐོད་རྒལ་, Wylie. thod-rgal).
Zgodnie z terminologią dzogczen tam, gdzie jest umysł (Wyl. Sems) nie ma oświecenia (Wyl. Ma-Rig-pa), a gdy pierwotna obecność (Wyl. Rig-pa) wyzwoli się z umysłu (Wyl. Sems), używana jest do praktyki.*) Termin rigpa związany jest z dogłębnym “przedarciem się” (Wyl. Khregs chod) przez Umysł **) (Wyl. Sems) w celu odsłonięcia poglądu "pierwotnej czystości" (Wyl. Ka-dak), który wykracza poza konceptualność.
Oprócz tego termin rigpa związany jest również ze spontanicznym zrealizowaniem (Wyl. Lhun-Grub). Zgodnie z procesem reinkarnacji według dwunastu ogniw współzależnego powstawania, każda czująca istota zanim narodzi się w świecie cierpień samsary musi najpierw ulec niewiedzy w czasie śmierci poprzedniego życia oraz w czasie stanu pośredniego bardo przed narodzinami. Według dzogczen niewiedza to marigpa (Wyl. Ma-Rig-pa) - przeciwieństwo rigpy, które uniemożliwia rozpoznanie pierwotnej czystości (Wyl. Ka-dak) w czasie śmierci lub nie rozpoznanie spontanicznego zrealizowania (Wyl. Lhun-Grub) zjawisk w czasie stanu bardo dharmaty (Wyl. Chos-nyid Bar-do); chodzi o pierwszy, świetlisty stan bardo pomiędzy śmiercią a następnym odrodzeniem. Dopiero po owych nierozpoznaniach manifestuje się stopniowo Umysł (Wyl. Sems), który zaczyna doświadczać zjawisk jako dualistycznie oddzielonych od niego i w wyniku tego następuje przekształcenie się zjawisk w samsaryczne formy pięciu żywiołów (przestrzeni, wiatru, oginia, wody, ziemi) w czasie drugiego stanu przejściowego bardo (Wyl. Sidpai bardo), aż do odrodzenia po stanie bardo w świecie, a po odrodzeniu życie w świecie dualności i konceptualności, kiedy aktywny jest Umysł."
Dzogdzen i jego podstawy.
"umysł - trzy tantry w tym Majestatyczna Moc Wszechświata
przestrzeń - tantry z główną: Król [?] Nieskończenie Rozległej Przestrzeni
tajemne pouczenia - 17. tantr, wśród których główną jest Wszystko Przewyższający Dźwięk.
W praktyce dzogczen „punktem wyjścia jest inicjacja w stan rigpy zwana rigpé tsel łang, poglądem jest bycie obecnym w tym stanie, gdzie trzy kaje są nierozdzielne, medytacją jest rozpoznanie pierwotnej czystości (Wylie. Kad-ak) poprzez „przedarcie się” (Wylie. Khregs chod) poza Umysł (Wylie. Sems) poprzez praktykę trekciö oraz rozpoznanie spontanicznego urzeczywistnienia (Wylie. Lhun-Grub) zjawisk poprzez praktykę tögal, właściwym (etycznym) prowadzeniem się jest bycie poza nadzieją i strachem, utrzymywaniem i porzucaniem, rezultatem jest stan Samantabhadry, „pierwotnego buddy”.
Dzogczen a mechanika kwantowa
"Dzogczen można próbować rozumieć z perspektywy mechaniki kwantowej. Mechanika kwantowa jest obecnie najbardziej precyzyjną nauką, której zasady pozwalają obliczać zachowania cząstek elementarnych i świata składającego się z nich. W mechanice tej dekoherencja kwantowa zakłada oddziaływanie obiektu z otoczeniem w sposób nieodwracalny eliminujące splątanie kwantowe. Stan kwantowy jest stanem nie zdeterminowanej superpozycji i zgodnie z wynikami badań nie ma żadnych cząstek elementarnych, ani innych obiektów składających się z nich, póki nie nastąpi ich obserwacja eliminująca tą superpozycję. Obecnie mechanikę kwantową stosuje się w urządzeniach masowego użytku, typu komputery i lasery napędów optycznych i w nowych przełomowych doświadczeniach, np. kwantowej teleportacji na duże odległości przy pomocy splątania kwantowego.
W dzogczen natomiast rozpoznanie pierwotnej czystości (Wylie. Ka-dak) i spontanicznego urzeczywistnienia (Wylie. Lhun-Grub) wszelkich zjawisk jest możliwe za życia praktykującego podczas praktyk tögal (Wylie. thod-rgal). „Cztery Wizje” (Wylie. snang ba bzhi) z tych praktyk nie są w żaden sposób zdeterminowane dopóki Umysł (Wylie. Sems) nie dokona obserwacji ich jako dualistycznie oddzielonych od niego form z pięciu żywiołów (tj. przestrzeni, wiatru, ognia, wody, ziemi). Sogjal Rinpocze w „Tybetańskiej księdze życia i umierania” opisuje „Cztery Wizje"."
"Obrazek przedstawiający tikle (Wylie. thig le) z wizerunkiem Karmapy Rangdziung Dordże (Wylie. rang byung rdo rje; 1284-1339). Tikle jest symbolem kompletności w dzogczen i przedstawia pojedynczą totalną sferę świateł tögalu.
„Dzogczen nie powinno rozpatrywać się jako religię, i [nie istnieje po to], by namawiać kogokolwiek by uwierzył w cokolwiek. Wręcz przeciwnie, on nakierowuje, by każdy indywidualnie widział siebie i rozpoznał swój rzeczywisty stan.”
Dzogdzen podobno “przejawił” na drodze “przekazu umysłu istot oświeconych”…
Ponadto obok „zasłyszanego bezpośredniego prywatnego przekazu” wyróżnia się 2 szczególne źródła przekazów Ningma:
„przekaz symboliczny Vidyadharów”, w szczególności nauk Atijogi, czyli Dzogczen, od niebiańskiego dziecka Semlhagchen do Garaba Dordże, Mandziuśrimitry, Shri Simgha, Padmasabhavy i Wimalamitry, który objawiał się ukazywaniem symboli w celu nagłego oświecenia
oraz
“przekaz umysłu istot oświeconych” od pierwotnego Buddy Samantabhadry do wielkich bodhisattwów, który objawiał się spontanicznymi naukami mądrości przekazywanymi od umysłu do umysłu w celu nagłego oświecenia.”
Podobno przekazy te mogą także pojawiać się w trakcie “Czystych Wizji”
Więc w zasadzie możliwe jest również to, że jacyś ludzie, w różnych zakątkach Ziemi, także mogą mieć takie przekazy czy wizje… bo nie są one związane ani z narodowością ani z geografią, lecz pewnym stanem otwartości/gotowości na tego typu przekazy…
MEZAMIR: "Nazwą Zógqen, która oznacza "Wielką Doskonałość", odnosi się do stanu doskonałego samego z siebie. Stan ten jest fundamentalnie czysty od samego początku, dlatego niczego nie trzeba w nim odrzucać, ani niczego przyjmować. Aby zrozumieć i wejść w pierwotny stan, nie potrzeba żadnej intelektualnej, kulturowej czy historycznej wiedzy. Jest on z samej swej istoty czymś, co przekracza intelekt. Kiedy jednak ludzie słyszą naukę, której dotąd nie słyszeli, jedną z pierwszych rzeczy, jakiej chcieliby się dowiedzieć jest to, gdzie ta nauka powstała, od czego się wywodzi, kto jej nauczał, itp. Jest to zrozumiałe, tym niemniej o Zógqen nie da się powiedzieć, że należy do jakiejś kultury, czy jakiegoś kraju. Istnieje na przykład tantra Zógqen "Drą Talgur Zavai Gyud", która mówi, że nauki te można znaleźć w trzynastu systemach słonecznych, różnych od naszego. Toteż nie możemy nawet powiedzieć, że nauka ta należy do tej planety Ziemi, a tym bardziej do jakiejś szczególnej kultury etnicznej. Chociaż jest prawdą, że tradycja Zógqen, o której mówimy, była przekazywana w kulturze tybetańskiej, która przygarnęła ją od samego początku swej historii pisanej, jednak nie możemy przez to powiedzieć, że Zógqen jest czymś tybetańskim, ponieważ pierwotny stan sam w sobie nie posiada żadnej narodowości, jest wszechobecny." http://www.samadi.republika.pl/rart05.htm
Dzięki Mezamirze za ten wpis.
Wiem już (bo jakiś czas temu sobie o tym przypomniałam i uświadomiłam sobie), że wszystko jest doskonałe. Że jeśli zmieniam się, to nie dlatego, by stać się doskonałą, lecz na przykład po to, by uwolnić się od cierpienia, wewnętrznego konfliktu (walki) czy ignorancji… Albo by "wyzerować" tzw. karmę...
Był czas, że "uzdrawiałam" siebie. Potem rozpoznałam, że nie muszę siebie uzdrawiać, ale że potrzebuję zmian. Potem rozpoznałam, że ważne stało się poszerzanie świadomości… etapy… Przychodziła do mnie wiedza poprzez wizje, sny i olśnienia, której nie rozumiałam do końca. Czasem były to niesamowicie wyraźne przebłyski zrozumienia poza umysłem. Jak jakieś głębokie i nagłe wglądy, a potem mi umykały...
Owa "Wielką Doskonałość", która odnosi się do stanu doskonałego samego z siebie. bywa jednak zakryta przed nami, z pewnych powodów :-)
"Stan ten jest fundamentalnie czysty od samego początku, dlatego niczego nie trzeba w nim odrzucać, ani niczego przyjmować."
Tak, dlaczego jednak potrzebne są pewne praktyki, by do tego stanu "powrócić", przypomnieć go sobie albo rozpoznać?
"Aby zrozumieć i wejść w pierwotny stan, nie potrzeba żadnej intelektualnej, kulturowej czy historycznej wiedzy. "
To fakt. Ale skoro trzeba wejść w ten stan… to znaczy, że wcześniej jakoś się z niego wyszło ;-)
"Zógqen [nie] jest czymś tybetańskim, ponieważ pierwotny stan sam w sobie nie posiada żadnej narodowości, jest wszechobecny. "
Dla mnie to oczywiste. Tak samo, jak i to, że Dzogdzen podobno “przejawił” na drodze “przekazu umysłu istot oświeconych”… I nadal się tak prawdopodobnie może przejawiać poprzez ludzi gotowych na tego typu przekazy… I może być przyjmowany taki przekaz przez osoby gotowe na przyjęcie takich przekazów… nie tylko od nauczycieli - osób fizycznych. I nie tylko od umysłu do umysłu. ;-D Bo od świadomości do świadomości :-D
Podobno przekazy te mogą także pojawiać się w trakcie “Czystych Wizji”.
Więc w zasadzie możliwe jest również to, że jacyś ludzie, w różnych zakątkach Ziemi, także mogą mieć takie przekazy czy wizje… bo nie są one związane ani z narodowością ani z geografią, lecz pewnym stanem otwartości/gotowości na tego typu przekazy… prowadzące do stanu "wglądu na wskroś".
cyt.: "w rigpie trzy kaje są nierozdzielne i w pełni obecne jak jedna: pusta, przez nikogo nie stworzona – jest więc dharmakają, jej świetlista jasność reprezentuje właściwą pustce Przejrzystą promienność – jest więc sambhogakają, jej pojawianiu się nic nie może przeszkodzić – jest więc nirmanakają." (Trzy ciała buddy)
dharmakają - "świetlista jasność właściwa pustce" to w zasadzie piękna ciemność :-)
sambhogakaja jako "przejrzysta promienność" kojarzy mi się… ze światłem kryształowym… przejrzystym… przenikającym ciemność pustki.
a nimnakaja jako "ciało przejawienia, emanacji" jest jak światło słońc -gwiazd…
*) Umysł (LOGOS) rozpuszcza się w Świadomości (SOFIA). Duch rozdzielony na formy roztapia się w Duszy… Bajka o Rybaku - Umyśle wyławiającym formy z Oceanu Świadomości...
Dzogdzen, joga śnienia i bardo: http://www.seremet.org/dzogczen02.html
cyt.: "W momencie śmierci docieracie do granicy między samsarą, a nirwaną, czyli do stanu pośredniego - słynnego bardo. Pojedyncza esencja jest waszym paszportem do nirwany. Bez tego paszportu nie można opuścić samsary. Jeśli ktoś nigdy nie doświadczył wizji przejrzystego światła podczas snu, będzie mu bardzo trudno przedostać się z samsary do bardo. Jeżeli ktoś potrafi połączyć się z przejrzystym światłem snu, będzie umiał połączyć się z przejrzystym światłem śmierci. Wszystkie istoty, które osiągnęły oświecenie i stały się Buddami, przekroczyły t ę granicę i połączyły się z przejrzystym światłem. My także dzięki ogromnej determinacji i radosnej pracy mamy tę możliwość."
"Symbole kwiatu lotosu lub kwiatu róży oraz wadźry czyli krzyża znane są w rozlicznych szkołach duchowych i mistycznych, jak ruch suficki, szkoła arcanum, związek wolnomularski, zakon templariuszy czy ruch różokrzyżowy."
W tym kontekście interesujące są możliwości szyszynki i jej aktywacja w ekstremalnych sytuacjach, a także w chwili śmierci. Szyszynka (zwana także "trzecim okiem") ma związek ze stanami poszerzonej świadomości a także z przeżyciami zwanymi mistycznymi. I o tym między innymi jest ten film:
I ten film:
Dzogdzen, joga śnienia i bardo:
http://www.seremet.org/dzogczen02.html
cyt.: "W momencie śmierci docieracie do granicy między samsarą, a nirwaną, czyli do stanu pośredniego - słynnego bardo. Pojedyncza esencja jest waszym paszportem do nirwany. Bez tego paszportu nie można opuścić samsary. Jeśli ktoś nigdy nie doświadczył wizji przejrzystego światła podczas snu, będzie mu bardzo trudno przedostać się z samsary do bardo. Jeżeli ktoś potrafi połączyć się z przejrzystym światłem snu, będzie umiał połączyć się z przejrzystym światłem śmierci. Wszystkie istoty, które osiągnęły oświecenie i stały się Buddami, przekroczyły tę granicę i połączyły się z przejrzystym światłem. My także dzięki ogromnej determinacji i radosnej pracy mamy tę możliwość."