sobota, 10 czerwca 2017

CO TO JEST PRAWDA?



Prawda jest Świadoma 
Samej Siebie, 
nawet gdy 
nie przegląda się 
w formach.

Prawda w bezruchu
widzi 
Samą Siebie 
przeglądając się 
w formach, 
które są jej cząstkami.

Cząstki zaś wciąż 
przeglądając się 
w sobie 
wzajemnie 
nie widzą Prawdy, 

ulegają iluzji oddzielenia,
ale zawsze mogą 
nagle stać się 
świadome
Jej w Sobie.


Prawda w ruchu 
przejawia się
jako Wieczny Taniec
zwany
 grą iluzji.


Tikali Siunjata

piątek, 9 czerwca 2017

KIM JESTEM?


Bywamy oddzieleni od siebie 
strukturami swoich umysłów 
"siedząc" w swoich umysłach 
jak w osobnych pokoikach, 
każdy w swoim. 
I wyobrażamy sobie, że jesteśmy 
w jakiejś rzeczywistości, 
w której są inni ludzie. 
I postrzegamy ich takimi, 
jakich sobie wyobrażamy. 

A oni są wyłącznie projekcją... 
bo i tak "siedzą" w swoich pokoikach, 
w swoich umysłach, 
każdy w swoim, 
ze swoimi wyobrażeniami 
na temat rzeczywistości, 
a nawet ze swoją wersją 
mnie, ciebie i siebie.
Kłaniam się tej cząstce 
Ciebie w Sobie-Tobie.

Te indywidualne struktury umysłu
są jak kolory tęczy postrzegane 
jako oddzielone od siebie.
A każda i każdy z nas może
połączyć je w SOBIE.
Wtedy nasz umysł staje się 
wolny i przejrzysty.
I... "wracamy do Domu" 
odzyskując naszą prymarną naturę
istnienia w Prawdzie i radości Życia.

Kłaniam się tej cząstce 
Ciebie w Sobie-Tobie.
I w błogości sławię NAS
jako Jedną, Nieskończoną
ISTOTĘ-JESTEM MIŁOŚCIĄ. 
:-)

Tikali Siunjata




środa, 7 czerwca 2017

MĄDROŚĆ MIŁOŚCI

Przez wiele lat żyłam sama, bez żadnego związku, w wolności od jakiejkolwiek relacji seksualnej, ponieważ taką decyzję świadomie podjęłam kilka lat temu.  I czułam się w swojej samotności pełną, radosną, harmonijną, szczęśliwą istotą ludzką. Odczuwałam coraz większą miłość do wszystkich i wszystkiego, co mnie otaczało, coraz większy wewnętrzny spokój. Moje (jako indywidualnej istoty) relacje z innymi ludźmi w mojej wewnętrznej przestrzeni stawały się coraz bardziej harmonijne i odczuwałam coraz silniejszą miłość wszechogarniającą... wciąż także rozwijałam się i stawałam coraz bardziej samoświadoma, "aż tu nagle"...

W moim życiu pojawił się mężczyzna i to dużo, dużo młodszy ode mnie. To, co zaczęło się między nami zadziewać było dla mnie wcześniej nieznanym. Stawało się dla mnie z dnia na dzień coraz bardziej zaskakujące, niesamowite, cudowne, piękne, nigdy wcześniej niedoświadczane, ale także pełne wielu wyzwań wymagających ode mnie uwolnienia siebie od różnych koncepcji i przekonań wyznaczających tzw. kulturowe, społeczne i obyczajowe "normy". Poczułam, że jestem gotowa podjąć te "wyzwania", gotowa odważnie iść dalej swoją Ścieżką Piękna, Wolności i Prawdy... podążając za swoim "przeznaczeniem" , a przede wszystkim za Głosem Serca. Wiedziałam, że z całkowitym oddaniem i ufnością mam wejść w tę relację. Dostrzegłam w Sobie na ten moment otwartość na bardzo "nietypową", bo niekonwencjonalną relację partnerską z mężczyzną, bardzo inną niż wszystkie wcześniejsze moje relacje, które kiedykolwiek miałam z mężczyznami w tym życiu. 

To spotkanie skończyło się rozstaniem. Jednak uświadomiło mi, że idea relacji partnerskiej, którą zobaczyłam w Sobie i na którą się otworzyłam, może się rozwijać tylko w jednym "kierunku", bo inaczej zostanie zniszczona jak wszystkie poprzednie... jakimiś koncepcjami, oczekiwaniami, lękami, ograniczeniami czy projekcjami itp. Ten "kierunek" rozwoju mojej relacji z mężczyzną wyznacza to, co spisane poniżej. Może dane będzie mi kiedyś takiej wolności w relacji doświadczyć. Fragmenty poniższego tekstu były zainspirowane innymi tekstami, które znalazłam kiedyś w internecie, niestety nie pamiętam gdzie.

Jestem szczęśliwą istotą ludzką niezależnie od tego, czy mam partnera czy nie mam.

Jestem otwarta na monogamiczną, partnerską relacje z mężczyzną, mam całkowite zaufanie do tego wyboru i w każdej chwili, w dowolnym momencie mogę zmienić tę decyzję.

Nasza relacja z partnerem trwa dopóty, dopóki służy naszemu rozwojowi, ewolucji naszej świadomości, wspiera nas, inspiruje, pozwala nam na "uzdrawianie" tego, co jeszcze możemy w sobie uwolnić, pozwala nam też na radosne współdziałanie i współtworzenie oraz wypełnia nas radością wspólnej podróży w Nieznane bez względy na przydarzające się nam okoliczności.

Wszystkie nasze relacje z innymi ludźmi wspierają i wzbogacają naszą relacje z partnerem oraz nasza relacja wspiera i wzbogaca wszystkie nasze relacje z innymi ludźmi i wszystkim, co nas otacza. Służy poszerzaniu naszej świadomości Siebie-Ciebie.

Intymność naszej relacji pozwala nam rozluźniać wszelkie napięcia, które jeszcze mogą odcinać nas od bezpośredniego połączenia ze źródłem naszej energii życiowej (świadomości). Nasza intymność wspiera naszą radość istnienia, pozwala nam odkrywać nieodkryte jeszcze dary, umiejętności, talenty i rozwijać je.  

Nasza relacja rozwija naszą mądrość, pogłębia miłość wszechogarniającą i coraz bardziej harmonizuje nas w Sobie - Tobie jako Jedni. A energia wytwarzana w naszej relacji daje nam siłę na wchodzenie coraz głębiej, z coraz większą z ufnością, w kolejne strefy Nieznanego.

Kiedy widzę mojego partnera z kimś innym, cieszę się, że przebywanie z innymi sprawia jemu radość i mnie sprawia radość, że gdzie indziej, z kimś innym jemu może być tak miło i radośnie jak ze mną.

Gdy spędzam czas z różnymi osobami tak długo, jak zechcę, mój partner cieszy się tym, bo moja radość powiększa jego radość, a moja miłość do innych powiększa jego miłość do innych. I kiedy mój partner spędza czas z różnymi osobami tak długo, jak zechce, cieszę się tym, ponieważ jego radość powiększa moją radość, a jego miłość do innych powiększa moją miłość do innych.

Jestem wolna od jakichkolwiek lęków, że ktoś inny mógłby mnie zastąpić jako jego partnerka lub partner. Jestem także wolna od lęku, że mogę zostać sama. Mam do siebie i do partnera całkowite zaufanie, że zawsze zdarza się w naszym życiu to, co jest nam dane.

Byłam już sama ze sobą i mogę być lub zostać - jeśli zajdzie taka potrzeba - sama ze sobą, bez partnera i czuć się szczęśliwą, pełną, całkowitą, zharmonizowaną i radosną istotą ludzką.

Mój partner jest wolny od jakichkolwiek lęków, że ktoś inny mógłby go zastąpić jako mój partner lub partnerka. Jest także wolny od lęków, że może zostać sam. Ma do siebie i do mnie całkowite zaufanie, że zawsze zdarza się w naszym życiu to, co jest nam dane. On także może być sam ze sobą i może być lub zostać - jeśli zajdzie taka potrzeba - sam ze sobą bez partnerki i czuć się szczęśliwym, pełnym, całkowitym, zharmonizowanym i radosnym.

Oboje ze swobodą i radością obdarzamy miłością: siebie samych, siebie wzajemnie oraz innych, bez  jakichkolwiek oczekiwań wobec innych i siebie wzajemnie.

Nasza relacja pozwala nam inspirować się wzajemnie, wspólnie działać, odkrywać i tworzyć 'nowy świat', a także razem podróżować po różnych światach, krainach, snach czyli coraz bardziej Świadomie Śnić wspólny Sen i poznawać Siebie... w Przepływie, zmienności, w spontanicznym Tańcu Radości Istnienia.

Każdy człowiek może być szczęśliwy widząc, jak jego ukochana lub ukochany obdarza innych coraz większą, coraz prawdziwszą, czystą, wszechogarniającą miłością, wolną od wszelkich oczekiwań i projekcji zatruwających tę miłość. Wolną od wszelkich gier związanych z tymi projekcjami i  iluzjami na temat Miłości.

Każdy człowiek może być także szczęśliwy widząc, jak jego ukochana lub jej ukochany podejmuje decyzję rozstania i odchodzi, by doświadczać tego, co potrzebne jej/jemu na Drodze Życia.



niedziela, 4 czerwca 2017

WYZNANIE WIECZNEJ MIŁOŚCI


Witaj Ukochany,
poczułam, że chcę się z Tobą podzielić różnymi moimi odczuciami i rozpoznaniami, moim postrzeganiem naszej relacji. W wolności się dzielę, a Ty zrobisz z tym, co zechcesz.

Kochany, co i dlaczego dzieje się z człowiekiem, który jednego dnia mówi: "kocham Cię", "jesteś przepiękna" i "poszedłbym za tobą w ogień", a następnego dnia pakuje się, wyprowadza i przestaje myśleć o tej niby kochanej, za którą "poszedłby w ogień" i całkiem zrywa z nią kontakt? 

Czy chwile napięć i nieporozumień mogą zniszczyć prawdziwą Miłość?  

Zniszczyć jej nie mogą, ale mogą ją całkowicie stłumić

- tyle już rozpoznałam i jestem tego świadoma.

Wtedy na przykład w swoim "zaśnieniu" po prostu uważamy, że "coś z tą drugą osobą jest nie tak", bynajmniej nie z nami. Mamy żal, odczuwamy złość i gniew, a czasem nawet nienawiść albo... obojętność. I "kończy się miłość". No to "odwracamy się na pięcie" i zaczynamy szukać kolejnej osoby (atrakcji), żeby móc spróbować doświadczyć szczęścia z kim innym, kolejny raz. Pośpiesznie "fastrygujemy" swoje rany, które i tak przy najbliższej okazji znów się otworzą. I ruszamy  w nową przygodę. A gdy po pierwszych chwilach fascynacji z nową osobą pojawiają się napięcia i konflikty, znów następuje znużenie, zmęczenie, frustracja, żal, złość, gniew itd., bo

nie jesteśmy świadomi tego, że po raz kolejny otrzymujemy to, co jest w nas, a jeszcze jest przez nas nieuświadomione.

I znów zaczynamy szukać nowej osoby albo... odpuszczamy sobie poszukiwania. Niesamowite. W zasadzie to bardzo prosty schemat - wzorzec. Tak to działa.

Zdarza się, że kiedy zatrzymujemy się i uwalniamy się od  konieczności dalszych poszukiwań tej osoby, która ma nas "dopełnić", wtedy  może pojawić się "bliźniaczy płomień" *) - osoba, która może pomóc nam ten schemat - wzorzec (tworzenia związków w dualistycznym świecie walki, gier uwodzenia i cierpienia) przełamać, a nawet zintegrować i uwolnić go w sobie.

Stajemy się wtedy wzajemnie dla siebie nauczycielami i uczniami jednocześnie.

Pamiętasz, mówiliśmy o tantrze i zaczęliśmy od tantry - zaproponowałam Ci tantrę, bo mi się wyśniła w świadomym śnieniu. Przyjąłeś moją propozycję z odwagą, otwartością i zaufaniem. Na bieżąco zaczęła pojawiać się wiedza, czym jest tantra.

Tantra to przede wszystkim wnoszenie świadomości do codziennego życia i relacji z Ukochaną Osobą, a w rezultacie do naszej relacji Siebie-Ciebie z Życiem. 

I nie dotyczy to tylko seksualności. Tantra na poziomie seksualnym może prowadzić obie osoby będące w intymnej relacji do rozpoznania (wyciągania na poziom świadomości) wszystkich wzorców (myślowych i działania), a nawet całej gamy różnych napięć, traum, które nami powodowały wcześniej w naszej seksualności i miały destrukcyjny wpływ na nasze wcześniejsze związki. Takie destrukcyjne związki tworzymy często jako ludzie "nieświadomi tego, co sobie i innym czynią". 

Dzięki tantrze czy tego typu "praktyce" możemy stawać się coraz bardziej świadomymi i poznawać Siebie-Ciebie wspierając się w naszym rozwoju wzajemnie. Po to, by tworzyć coraz bardziej harmonijną relację przede wszystkim ze Sobą-Tobą. Na początku był to "proces", w którym razem działaliśmy z uważnością (maksymalną, na jaką nas było stać) na to, co wypływało, a nawet momentami "wywalało" się z Ciebie.

Są tacy, co twierdzą, że żadna praktyka nam do niczego nie jest potrzebna, "wystarczy opaść jak listek" albo "wystarczy BYĆ" - mówią. I tak i nie. Tak, bo "opadnięcie daje inna perspektywę i spokój. Ale życie toczy się dalej. Gdyby tak było, że "opadnięcie było wystarczające, to wskakując do wody pływalibyśmy, a nie tonęli. Więc pływania trzeba się nauczyć przy wsparciu kogoś albo samemu. Wybór jest sprawą indywidualnej potrzeby danej osoby. Podobnie jest z naszymi związkami i relacjami. Kiedy są trudne i destrukcyjne, możemy to zmieniać dokonując rozpoznania tego, co sobie i innym czynimy, gdy działamy nieświadomi tego, jakie wzorce myślowe i zachowań nami powodują. I na tym polega dojrzewanie istot ludzkich - na wzrastaniu świadomości wypełniającej każdą chwilę, wnoszonej do każdej chwili naszego istnienia.

Tak samo nasze Bycie ze sobą było rodzajem tantry intymnej bliskości. Nasze wspólne działania, rozmowy, wspólne posiłki, praca w ogrodzie, dbanie o dom, dźwiękowanie itp. były tego pięknymi przejawami. Wspólne Bycie mogłoby dalej służyć nam obojgu do tego, by umożliwiać nam coraz bardziej uważne bycie w tu i teraz. Moglibyśmy wzajemnie się w tym wspierać. Oczywiście, że rozpoznawanie swojej "strefy cienia" nie należy do przyjemnych doświadczeń.  Ale przy wzajemnym wsparciu może być piękną przygodą, podróżą, w której wzloty i upadki się zdarzają, aby pomagały nam w naszym rozwoju duchowym, w ekspansji świadomości. Potrzebna jednak do tego wzajemność. Gdy jej brak, staje się to niemożliwe. To oczywiste.

Pod seksualnością, która za cel obiera aktywność prowadzącą do orgazmu, a pomijającą celebrację (świadomą) maksymalnie każdej chwili, ukrywają się silne, negatywne emocje, których nie jesteśmy  świadomi, a które wciąż nas ranią i utrzymują w "zaśnieniu".  Kiedy nie zwracamy uwagi na nie, one zaczynają nami powodować, nie tylko w chwili zespolenia, ale w całej relacji.  Przeżywamy wtedy złudną rozkosz, która i tak nigdy nie daje zaspokojenia. Działamy jak marionetki szarpane za sznurki. I wtedy zaczyna "wywalać" nam to, co sami przed sobą ukrywamy, bo nasze "małe ja" nie chcą zobaczyć prawdy o Sobie-Tobie, więc harmonia relacji zostaje zaburzona. I znów może pojawić się znudzenie, znużenie, przemęczenie albo frustracja, żal, złość, gniew lub zobojętnienie i kolejna tęsknota/potrzeba doświadczenia na nowo z kimś innym kolejnego  "miodowego miesiąca", który z powodu nadal nieuświadomionych jeszcze wzorców, które nami powodują, skończy się tak samo albo podobnie jak poprzednie nie dając nam zaspokojenia "wiecznego głodu oddzielenia".

Wiem, że "praktyka" tantry może uczyć bycia obecnymi w każdym momencie, w każdej sytuacji, żeby cieszyć się każdą chwilą i odczuwać wdzięczność - gdy następują wglądy i rozpoznania, w tym także w momentach intymnego zbliżenia. Tego można właśnie poprzez  tantrę się uczyć. Znaczy, że tantra umożliwia nam transformację: "tkanie" nowej struktury - kanwy istnienia  poprzez transformację, integrację, scalanie Siebie-Ciebie. **) Tantrę można "praktykować" we dwoje i samemu ze sobą. Czasem potrzebujemy zintegrować w sobie to, co ujawnia się we wspólnym przebywaniu, więc samotność i "osobność" czasem jest także nam potrzebna.

Kochany, wiesz, że niektóre procesy uzdrawiające (psychologiczne też) mogą czasem trwać latami. Mój "proces" trwał tyle, ile miał trwać. Tak, jak i Twoje, również moje "procesy życiowe" trwają i zawsze będą trwały tyle, ile trzeba. :-)

Czasem zdarza się, że...

'w drodze do niebios
rozdeptujemy
rajskie kwiaty' - ao

Moje uczucia do Ciebie nie uległy zmianie, a właściwie uległy, ponieważ kocham pełniej: bez oczekiwań, bez ocen, bezwarunkowo, bezgranicznie. I nadal jestem otwarta na Ciebie i oczywiście będziemy mieć taką relację, jaka będzie nam obojgu potrzebna i jaka będzie się przez nas oboje przejawiać. Może to być także brak bezpośredniej relacji. Nie oczekuję od Ciebie wzajemności. Nadal jestem otwarta zarówno na Ciebie jak i na Nieznane.

Niesamowite jest to, że kiedy przyjęłam to z wdzięcznością i pokorą, nie poczułam nawet przez moment żadnej negatywnej emocji wobec Ciebie, nie pojawiła się żadna negatywna myśl o Tobie, Za to przejawiło się pełne zrozumienie, że inaczej nie mogło się zdarzyć. I nagle poczułam jeszcze większą Miłość do Ciebie niż kiedykolwiek wcześniej. Okryłam za to, że

Miłość, którą poczułam w sobie do Ciebie przekracza wszystkie słowa, wzorce, sytuacje, zdarzenia, historie itd.

Dzięki naszemu rozstaniu mogłam jeszcze bardziej pokochać Siebie-Ciebie.
Dziękuję.
Kłaniam się Tobie z szacunkiem i wdzięcznością,
dziękuję za naszą wspaniałą wspólną podróż,
mój Ukochany nauczycielu. :-)
Pięknej podróży do Siebie-Ciebie 
i wielu inspirujących spotkań ze Sobą-Tobą
życzę Tobie i Sobie.

Kocham Cię 



---------------------------------

*) "bliźniacze płomienie" - "These relationships are rare, to begin with if only because recognizing your twin flame is a challenge in itself. This will entail vast differences in age, culture, and upbringing among others.  Because you (one Soul) meet on the physical plane (in two bodys), all these differences might prove to be a challenge. However, it is important to realize that You are meant to achieve elevated consciousness. While the connection is palpable, one of the twin flames may let fear get in the way and deny the connection. As a more mature twin flame, your job at this time is to be patient and understanding. Be present in his or her life but do not force the issue. You will eventually find yourselves more prepared in the future. "



**) "Tantra is not well understood in the western world, but is a key to healthy living and awareness that can transform you into the person you were meant to be.
The Sanskrit word Tantra is related to the concept of weaving and expansion - it derives from 'tan', meaning to expand, spin out, and weave. We weave the strands of our nature into a unified whole. Tantra takes the approach that one should not only not reject the body and its desires, but actually embrace them on the road to enlightenment. Tantra shares the view that sexual itercourse can be a sacrament and a means of spiritual transformation. Tantra is the transformatin of vital energy in all its permutations ultimately toward the goal of spiritual attundement and enlightenment. In this context sexual relations become sacred.
The common view by most western men regarding sex is that you become stimulated, erect and ejacualte all in a short time for the relief of tension and for pleasure sake. It is a narrow point of view and leaves a lot to be desired for the powerful erotic energy that has the power to heal and transform. In tantra, ejaculation control is cultivated and you go beyond sex into a new realm of awareness."

Ogólnie chodzi o to, że tantra daje nam możliwość scalania Siebie... :-)



piątek, 17 lutego 2017

MANDALA 2017


się przejawiła i została narysowana :-}

zainspirowana :-}
się narysowała...
mandala bez słów:



i jeszcze jedna z 2014 roku


czwartek, 16 lutego 2017

O ENERGIACH MĘSKICH I ŻEŃSKICH


Wszyscy bez wyjątku chcemy być szczęśliwi i uniknąć cierpienia. Gonimy za przyjemnościami i obmyślamy skomplikowane plany zmierzające do ominięcia cierpienia. Ironią życia ludzkiego jest to, że każde pożądanie przyjemności skutkuje cierpieniem. Cokolwiek mamy, chcemy tego więcej albo pragniemy czegoś innego. Kiedy mamy to, czego pragniemy, w końcu to tracimy lub stwierdzamy, że wcale nie tego naprawdę chcieliśmy. Nauka Buddy Siakjamuniego o czterech szlachetnych prawdach bardzo precyzyjnie określa ten emocjonalny styl istot ludzkich, mianowicie że impuls podążania za przyjemnościami tworzy nieskończoną ilość frustrujących sytuacji i dopóki nie zrozumiemy mechanizmu napędzania życia ludzkiego przez niespełnione pragnienia, nie zaznamy ulgi od cierpienia. 




















Na poziomie zjawisk i manifestacji kobiety i mężczyźni różnią się i wzajemnie się uzupełniają, zarówno w ciałach fizycznych, jak i w doświadczeniach psychicznych. Z punktu widzenia buddyzmu wadżrajany męskie i żeńskie właściwości są w swojej istocie pozytywne, przebudzone i dobre, jednak gdy towarzyszy im niewiedza i nawykowe wzorce, mogą manifestować się w sposób bolesny. Kiedy motywacją jest potężny egoizm, związek kobiety i mężczyzny może nabrać dramatyzmu rozgrywającego się na poziomie emocji, koncepcji i fantazji, prowadząc do bólu i alienacji. Jednak niezależnie od tego, czy właściwości te manifestują się w sposób przebudzony, czy bolesny, cechy energii żeńskich i męskich pozostają niezmienne. Manifestacja energii żeńskiej wiąże się z energetycznym gorącem i intensywnością, manifestacja energii męskiej powiązana jest ze stabilną mocą i ugruntowaniem. Wnikliwy wgląd typowy dla kobiet jest subtelną, przenikającą i bardzo inteligentną energią, swoistą przenikliwością lub wrażliwością. W swojej podstawowej naturze jest to świadomość, ale w życiu codziennym manifestuje się jako wrażliwość, która może być dość intensywna i gorąca, związana z emocjonalnością. Ta wrażliwość ma więcej wspólnego z dynamiką niż z samą treścią. Jak mówi tybetańskie przysłowie: „Inteligencja kobiety jest przenikliwie ostra i swobodna". Oznacza to, że kobiety mają większą zdolność do identyfikowania problemów i przenikania ich, bez lgnięcia do rezultatów. 


























poniedziałek, 5 grudnia 2016

PUSTKA I FORMA


"forma jest formą i pustka jest pustką"

:-} ️




O ZŁOŚCI...


"Trzymanie się złości jest jak chwytanie gorącego węgla z zamiarem rzucenia nim w kogoś innego; ty jesteś tym/tą, który/która zostaje poparzony/a." - Budda

więc jeśli już czujesz otwarcie na Nieznane, to przyjmiesz ten ogień, aby mógł wypalić tę złość w Tobie. I jeśli już czujesz otwarcie na poznawanie Siebie, skupisz się na coraz bardziej świadomej obserwacji Siebie, zamiast wchodzić w kolejne interakcje i nieświadome konfrontacje z innymi.

Dziękuję. :-} ️

wtorek, 15 listopada 2016

DAKINIE



Dakinie reprezentują cztery rodzaje aktywności: 
uspokajającą (uśmierzającą strach, lęk i cierpienie), 
wzbogacającą (rozwijającą świadomość), 
magnetyzującą (gromadzi wszystkie potrzebne okoliczności wspierające rozwój duchowy) 
oraz niszczącą (gniewna, stanowcza interwencja) jako pomoc w pokonaniu przeszkód na ścieżce.




także Chhinnamasta, Trikaya-vajrayogini,




Czinnamunda jako pośrednia forma Kali z Shivą