piątek, 17 lutego 2017

MANDALA 2017


się przejawiła i została narysowana :-}

zainspirowana :-}
się narysowała...
mandala bez słów:



i jeszcze jedna z 2014 roku


czwartek, 16 lutego 2017

O ENERGIACH MĘSKICH I ŻEŃSKICH


Wszyscy bez wyjątku chcemy być szczęśliwi i uniknąć cierpienia. Gonimy za przyjemnościami i obmyślamy skomplikowane plany zmierzające do ominięcia cierpienia. Ironią życia ludzkiego jest to, że każde pożądanie przyjemności skutkuje cierpieniem. Cokolwiek mamy, chcemy tego więcej albo pragniemy czegoś innego. Kiedy mamy to, czego pragniemy, w końcu to tracimy lub stwierdzamy, że wcale nie tego naprawdę chcieliśmy. Nauka Buddy Siakjamuniego o czterech szlachetnych prawdach bardzo precyzyjnie określa ten emocjonalny styl istot ludzkich, mianowicie że impuls podążania za przyjemnościami tworzy nieskończoną ilość frustrujących sytuacji i dopóki nie zrozumiemy mechanizmu napędzania życia ludzkiego przez niespełnione pragnienia, nie zaznamy ulgi od cierpienia. 




















Na poziomie zjawisk i manifestacji kobiety i mężczyźni różnią się i wzajemnie się uzupełniają, zarówno w ciałach fizycznych, jak i w doświadczeniach psychicznych. Z punktu widzenia buddyzmu wadżrajany męskie i żeńskie właściwości są w swojej istocie pozytywne, przebudzone i dobre, jednak gdy towarzyszy im niewiedza i nawykowe wzorce, mogą manifestować się w sposób bolesny. Kiedy motywacją jest potężny egoizm, związek kobiety i mężczyzny może nabrać dramatyzmu rozgrywającego się na poziomie emocji, koncepcji i fantazji, prowadząc do bólu i alienacji. Jednak niezależnie od tego, czy właściwości te manifestują się w sposób przebudzony, czy bolesny, cechy energii żeńskich i męskich pozostają niezmienne. Manifestacja energii żeńskiej wiąże się z energetycznym gorącem i intensywnością, manifestacja energii męskiej powiązana jest ze stabilną mocą i ugruntowaniem. Wnikliwy wgląd typowy dla kobiet jest subtelną, przenikającą i bardzo inteligentną energią, swoistą przenikliwością lub wrażliwością. W swojej podstawowej naturze jest to świadomość, ale w życiu codziennym manifestuje się jako wrażliwość, która może być dość intensywna i gorąca, związana z emocjonalnością. Ta wrażliwość ma więcej wspólnego z dynamiką niż z samą treścią. Jak mówi tybetańskie przysłowie: „Inteligencja kobiety jest przenikliwie ostra i swobodna". Oznacza to, że kobiety mają większą zdolność do identyfikowania problemów i przenikania ich, bez lgnięcia do rezultatów. 


























poniedziałek, 5 grudnia 2016

PUSTKA I FORMA


"forma jest formą i pustka jest pustką"

:-} ️




O ZŁOŚCI...


"Trzymanie się złości jest jak chwytanie gorącego węgla z zamiarem rzucenia nim w kogoś innego; ty jesteś tym/tą, który/która zostaje poparzony/a." - Budda

więc jeśli już czujesz otwarcie na Nieznane, to przyjmiesz ten ogień, aby mógł wypalić tę złość w Tobie. I jeśli już czujesz otwarcie na poznawanie Siebie, skupisz się na coraz bardziej świadomej obserwacji Siebie, zamiast wchodzić w kolejne interakcje i nieświadome konfrontacje z innymi.

Dziękuję. :-} ️

wtorek, 15 listopada 2016

DAKINIE



Dakinie reprezentują cztery rodzaje aktywności: 
uspokajającą (uśmierzającą strach, lęk i cierpienie), 
wzbogacającą (rozwijającą świadomość), 
magnetyzującą (gromadzi wszystkie potrzebne okoliczności wspierające rozwój duchowy) 
oraz niszczącą (gniewna, stanowcza interwencja) jako pomoc w pokonaniu przeszkód na ścieżce.




także Chhinnamasta, Trikaya-vajrayogini,




Czinnamunda jako pośrednia forma Kali z Shivą 

środa, 28 września 2016

I ZNÓW O RADOŚCI ISTNIENIA




Sprawia mi radość możliwość
prze-czuwania (przenikania - odczuwania) Prawdy
i odczuwania obecności - SIEBIE
w ciele - poprzez ciało i formę...

bo nie utożsamiam się już z ciałem
ani z myślami tak, jak kiedyś... 

Nawet kiedy ciało odczuwa ból 
albo staje się mniej sprawne niż było, 
nawet ten ból ani zachodzące zmiany w ciele 
'nie odbierają' już tej Radości Istnienia, 
Obecności, Świadomości, 
która JEST 
ani wdzięczności za wszystko...
:-} ️


piątek, 9 września 2016

Kiedy wszystko "staje się" święte,




Kiedy wszystko
"staje się" święte,
to już samo
słowo "święte"
pozostaje
wewnątrz...
wszystkiego
i ujawnia się
w ciszy...

Jestem
odczuciem
istnienia ja
i to istnienie
jest
odczuwalne
na tle
niezmiennej
świadomości
jestem.

Jestem
jednocześnie
tym, co
niezmienne
i tym, co wciąż
ulega zmianie.

Jestem
naczyniem
pustki
Jestem
dźwiękiem
ciszy,
jestem
obrazem
tła
jako ja,
które jest.

istniejemy
w czasoprzestrzeniach
i poza czasem
jednocześnie.

I nie ma już
paradoksów,
nawet
tych pozornych...
gdy połączone
ze sobą w Jedni,
zanikają... 

:-} ️


poniedziałek, 11 lipca 2016

DEMONY UMYSŁU - ULEGANIE IM I ICH KARMIENIE CZY UWOLNIENIE ICH W SOBIE?


Nie wiem, dlaczego, ale czuję, że mam podzielić się z tobą pewną historią. Piękna młoda kobieta niedawno popełniła samobójstwo. Wizerunek na facebooku, jaki tworzyła o sobie i na swój temat, był "jednostronny"... zawsze wyglądała na osobę radosną, szczęśliwą, wesołą, pełną energii i intensywnie rozwijającą się duchowo... 

Ludzie, którzy znali ją tylko od tej jej powierzchownej strony, z jakiej ona chciała na facebooku siebie widzieć i być widzianą przez innych, byli zaszokowani jej samobójstwem. 

Nie wiedzieli na przykład nic o jej cierpieniu i stanach depresyjnych, nie wiedzieli o tym, że często miała myśli samobójcze, że tak naprawdę - choć wszyscy myśleli, że jest bardzo szczęśliwa ze swoimi partnerem, to jednak nie była... że kłócili się, zdradzali, wielokrotnie rozstawali się i schodzili ze sobą... Nie wiedzieli, że często zdarzało się, że czuła strach, że się czasem wściekała i krzyczała,  że odczuwała nienawiść, choć pragnęła miłości i za miłością wciąż tęskniła... 

I ludzie też nie wiedzieli, że ta piękna kobieta na przykład miała różne pragnienia, marzenia i wizje, w które wierzyła, za którymi podążała... W niektórych tych wizjach widziała demony i duchy, jedne ją atakowały, a ona próbowała je karmić, a inne podpowiadały jej, co ma robić...  Ale ona nie rozpoznawała ich jeszcze jako... duchy i demony swojego umysłu, które w rezultacie doprowadziły ją do... autodestrukcji. (*)

Ludzie wiedzieli, że ona marzyła o stworzeniu miejsca i społeczności ludzi, którzy będą żyć w harmonii, miłości, współtworzyć ze sobą i wspierać się wzajemnie, ale nie wiedzieli, że wszystkie próby, jakie czyniła w tym kierunku, prędzej czy później kończyły się jej rozczarowaniem... sobą i innymi.

I ludzie nie wiedzieli... prawie nic o jej "drugiej stronie", tak samo, jak nie chcą widzieć tego samego w sobie... Jak nie chcą dostrzec swojej "drugiej strony" w sobie... która to strona czy chcemy, czy nie chcemy, przejawia się przez nas, ale zazwyczaj nie jesteśmy tego świadomi.

Nasze ja-ego uwielbiają pokazywać się jako piękne maski, za którymi ukrywają te części siebie, które piękne wcale nie są. Nie chcemy, by ktokolwiek zobaczył nasze "słabości", nasze zmagania się ze sobą itp. "To zrozumiałe, bo i po co?" Ale przede wszystkim to my sami, tego nie chcemy zobaczyć - my jako nasze tzw. ja-ega, więc wypieramy się wciąż, wypieramy się tego, od czego nasze ja-ego nas wciąż oddziela... od innych cząstek Siebie jako Całości, Jedni - od SIEBIE, od tego, KIM/CZYM JESTEŚMY. 

Dlatego (jedni częściej, inni rzadziej) cierpimy w samotności i użalamy się nad sobą albo skarżymy się innym obwiniając jeszcze innych o nasze cierpienie, a w jeszcze innych sytuacjach... udajemy, że "wszystko jest w porządku"...."u mnie wszystko dobrze"...

No i próbujemy wszystkie "brzydkie" części Siebie ukrywać za pięknymi maskami i uciekać przed tymi "brzydkimi" częściami Siebie, a one i tak nas wciąż gonią i prędzej czy później dopadają. 

Więc jeśli nie znajdujemy w sobie odwagi, by zacząć wyciągać to wszystko, co pod tymi pięknymi maskami w nas ukryte, w pewnym momencie te piękne maski same zaczynają się rozpadać, bo rozbijają je te "straszniejsze" - wbrew naszym upartym ja- ego, które chcą być "piękne" i "kochane", ale samych Siebie nie mogą rozpoznać i pokochać..  

Tak nieświadomie działamy, co prowadzi w rezultacie do auto-destrukcji - gdy nie możemy być uczciwi wobec samych siebie i tym samym wobec innych, dlatego wolimy pozostawać nieświadomymi tego, kim/czym JESTEŚMY...

Jeśli nie znajdujemy w sobie otwartości na nieznane, na rozpoznawanie natury umysłu, żyjemy w nieświadomości i okłamujemy sami siebie i innych żyjąc w iluzji i projektując swoje iluzje na innych...

Wiem, że bywa i tak, iż często na innych projektujemy to, co w nas jeszcze nieuświadomione, a czego wypieramy się w sobie i nie chcemy tego w sobie dostrzec.  A kiedy tak robimy (w nieświadomości swojej nie wiedząc, co czynimy), to wtedy zawsze coś, co przejawia się przez innych wobec nas,może wciąż nas, drażnić, dotykać, ranić, denerwować czy gniewać... 

Dlatego zawsze, gdy coś mnie porusza, przyglądam się sobie z największą uczciwością i uważnością, jaką mogę z siebie wykrzesać. Bo wiem, że jeśli coś nas dotyka, obraża i rani itd. (wywołuje nasze gniewne emocje), to jest to tylko informacja dla nas, o nas samych. Taka informacja często zostaje odrzucana przez nas, kiedy nie jesteśmy gotowi przyjrzeć się uczciwie samym sobie. Kiedy nie ma w nas gotowości na to, by ujrzeć wreszcie to, co nasze tzw. ja-ego ukrywa przed nami, żeby mogło czuć się lepiej.

Piszę o tym, ponieważ przez kilka lat zajmowałam się "odkrywaniem Siebie". Łatwe to nie jest, o nie, ale czy ktokolwiek obiecywał nam, że docieranie do Prawdy o Sobie będzie łatwe? Docieranie do Prawdy o Sobie poprzez poszerzanie świadomości siebie - Siebie - SIEBIE i obejmowanie siebie - Siebie - SIEBIE miłością wszechogarniającą, przestaje być trudne.

Może "coś" już na te temat wiesz. ;-}

Nawet chwilowe przebłyski błogostanu, a także chwile naszego uwielbienia dla Boga zawsze będą wymieszane z chwilami "depresyjnymi", w których różne nasze myśli i czyjeś działania będą wywoływać w nas negatywne emocje. Wahadła emocji poruszają się od jednego bieguna do drugiego... Te wszystkie myśli i emocje nami jeszcze powodują tak długo, dopóki ich nie rozpoznamy, dopóki ich sobie nie uświadomimy i dopóki z nich się nie "wyleczymy" - nie uwolnimy od nich.

Nie jestem osobą, która cokolwiek wie lepiej od ciebie albo gorzej, która czuje się lepsza lub gorsza od ciebie, lecz dzielę się z tobą tym, przez co przechodziłam przez kilka lat rozpoznając na przykład kolejne warstwy kłamstw i oszustw, a nawet różnych tricków mojego ego (umysłu o ograniczonej świadomości), które były ukryte przede mną samą (za piękną maską mojego ego). W tych rozpoznaniach rozświetlało się światłem świadomości wszystko to, co kiedyś moje ego przede mną samą ukrywało - Prawdę o sobie - Sobie - SOBIE. 

Poznając Naturę Umysłu poznajemy siebie-Siebie-SIEBIE. Czuję, że ten "proces" odkrywania Siebie - SIEBIE w sobie nie został zakończony. :-} Bo może nigdy się nie kończy. Ale nie ma to znaczenia, ponieważ z taką mocą ufności, jaka jest mi dana, jestem otwarta na nieznane i na Poznawanie siebie - Siebie - SIEBIE.

Nie chcę, nie oczekuję i nie potrzebuję, żeby ktokolwiek wierzył w to, co się przeze mnie przejawia, ale - jeśli kiedyś zechcesz, to może będziesz mogła/mógł sprawdzić, czy to, czym dzielę się z tobą w Miłości, jest prawdziwe dla ciebie i czy zainspiruje cię do odkrywania siebie - Siebie - SIEBIE  i do świadomego rozbijania MASEK naszych pięknych ego, które tak naprawdę służą nam do... ukrywania przed nami naszego cierpienia i Prawdy o Nas Samych: o sobie - Sobie - SOBIE...

(*) W uzupełnieniu film między innymi o naszych "demonach umysłu" i kołowrocie cierpienia:




_________________






niedziela, 5 czerwca 2016

JESTEŚMY ARTYSTKAMI I ARTYSTAMI ŻYCIA, TWÓRCAMI I TWÓRCZYNIAMI ŚWIATÓW...

A CZY JESTEŚMY ŚWIADOMI SWOJEJ TWÓRCZOŚCI?

Każdy i każda z nas jest Artystą/Artystką Życia (wspominał o tym Miguel Ruiz w jednej ze swoich książek). 

Każdy i każda z nas jest twórcą/twórczynią, ale czy każda i każdy z nas jest świadoma/świadomy tego, co tworzy?

Czy każdy twórca - Artysta Życia jest świadomy, jakie skutki mają/będą miały jego działania, zwłaszcza, gdy nie jest świadomy tego, co z siebie „generuje”, co swoją energią podtrzymuje – jakie struktury, jakie zjawiska, jaki świat?

Nasza aktywność może mieć różne przejawy. Możesz na przykład całe życie walczyć (przede wszystkim w swojej głowie) z pewnymi zjawiskami. Możesz o nich mówić, pisać, dyskutować… Ale nie znaczy to, że cokolwiek się zmieni. Bo się nie może zmienić i nie zmienia się zbyt wiele jeśli chodzi o pewne zasady - wzorce rządzące tym światem - naszą rzeczywistością - snem, w jakim istniejemy... zaśnieni.

Może być tak, że nigdy przez całe swoje życie „nie pozwolisz” sobie, aby… poprzez wiele innych destrukcyjnych myśli pojawiających się wciąż w twoim mózgu, przebiła się choć jedna taka, która sprawiłby, że musiał/a/byś zastanowić się: dlaczego – mimo twojej aktywności – nie zmieniają się zasady i reguły świata, w którym istniejesz? Ano dlatego, że to, w co wierzymy (myślimy i generujemy z siebie w działaniach, w swojej aktywności) współtworzy tę otaczającą nas rzeczywistość.

A każde cierpienie, choroby i wojny, konflikty (w tym również wzorzec „kata i ofiary”, "pana i niewolnika", "dobrego i złego" itd.), to wszystko wynika z „niewłaściwego postrzegania”. Natomiast nie rozpoznasz swojego (a co za tym idzie także i innych) „niewłaściwego postrzegania” (czyli tzw. ignorancji) nie „zaglądając” w Siebie… Bez rozpoznania tego, co „generujesz” z siebie, gdy jesteś tego nieświadomy/a oraz bez rozpoznania tego, tego, jaki świat współtworzysz z innymi nieświadomie, nie ma możliwości wyjścia ze świata „niewłaściwego postrzegania” (z tzw. „koła karmy” albo „matrixa”). 

Na przykład pewne twoje upodobania, skłonności, działania inni mogą postrzegać jako „chore”, a jednak ty tego tak nie postrzegasz. Natomiast ty, pewne działania innych możesz postrzegać jako „chore”, dopóki sam/a siebie nie „uzdrowisz”. Po prostu tak to działa, bo takie TO jest.

Na przykład zapobieganie chorobie – gdy się już rozwinęła – bez rozpoznania przyczyn tej choroby jest tylko i wyłącznie walką z jej objawami. I jest to działanie – aktywność wyłącznie pozornie skuteczna czyli w rezultacie nieskuteczna. A to dlatego, że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z objawami – skutkami, jeśli nie rozpoznamy przyczyny. Inaczej jest to walka z wiatrakami, które mają większą siłę oddziaływania niż ci, którzy nie znają sposobu, by „wiatrak” zatrzymać – gdy zachodzi taka potrzeba. Możemy próbować – jak Don Kiszot – walczyć z „wiatrakami”, ale nigdy ich nie zatrzymamy, ponieważ sposoby na zatrzymanie „wiatraków” – które wymyślamy w swoim urojeniu – są całkowicie nieskuteczne. No i nie mamy odpowiedniej „energii”, by je zatrzymać.

Oczywiście, że tzw. rozwój duchowy w odcięciu od rzeczywistości świata, w którym istniejemy (choć każda i każdy z nas istnieje w innym świecie - śnie, a one w pewien sposób wzajemnie  się przenikają), może wciągnąć nas w różnego rodzaju „pułapki ego”, ponieważ każdy rodzaj ucieczki od rzeczywistości - snu, w których istniejemy, jest jak wejście w „ślepy zaułek”.

Tym, co nas rozwija i co może mieć ogromny wpływ na zmianę zasad i struktur świata - snu, w jakim istniejemy, nie jest jakakolwiek aktywność jak np. polityczne zaangażowanie, ale przede wszystkim aktywność i uczciwość w rozpoznawaniu tego, co nieświadomie robimy (myślimy, działamy i generujemy z siebie) oraz skutki tegoż. Bo chodzi o poznanie siebie i Siebie i SIEBIE, swojej wielowarstwowości, "wielowymiarowości".

Ekspansja świadomości w indywidualnych osobach następuje poprzez poznawanie siebie - Siebie -SIEBIE czyli rozpoznawanie tego, co w nas nieświadome, co wyparte, od czego zostaliśmy oddzieleni. W ten sposób poszerza się nasza świadomość siebie - Siebie - SIEBIE, a także odzyskujemy energię, która jest niezbędna do „przejścia” do innej innej rzeczywistości - innego snu - innego świata... nawet, jeśli pozostajemy w tej samej formie ciała.

Na Ziemi obecnie ludzie „żyją” w różnych rzeczywistościach - snach – światach równoległych. I część ludzi nadal pozostaje nieświadoma swojego potencjału i możliwości. Ta część ludzi jest nieświadoma tego, jakie wzorce myślowe i działania nimi „rządzą”, jakie „oprogramowania” przyjęli, z jakimi wzorcami utożsamili się w procesie wychowania i co z siebie generują.




Niektórzy nawet nie odczuwają potrzeby, aby zacząć się temu przyglądać w Sobie i zacząć rozpoznawać te wzorce, „wyciągać” je ze „strefy nieświadomości”, aby móc je zmieniać w Sobie i odzyskiwać swoją energię, która nadal podtrzymuje struktury nieświadomego „niewolnictwa”. Jednak poszerzanie swojej świadomości daje możliwość uwolnienia Siebie od przywiązania… między innymi do: wzorców myślenia i wzorców działania i przywiązania do przekonań, których skutków także nie jesteśmy świadomi - dopóki ich rozpoznamy. Dzięki temu możemy łączyć ze sobą różne cząstki Siebie, a nawet połączyć się ze SOBĄ...

A im więcej w nas świadomości Siebie i SIEBIE, tym więcej dostrzegamy jej wokół, ponieważ dzięki temu umysł łączy się z Umysłem i UMYSŁEM stając się coraz bardziej klarownym i przejrzystym.