wtorek, 11 listopada 2014

OBRÓT ZIEMI WOKÓŁ SŁOŃCA













środa, 5 listopada 2014

DOŚWIADCZENIA MISTYCZNE - PRZYPOMNIENIE

Miguel Ruiz...
"Z zawodu był lekarzem, ale wypadek, w którym otarł się o śmierć spowodował, że zaczął studia nad pradawną mądrością swoich przodków i podjął naukę u wielkiego szamana na meksykańskiej pustyni. A podczas jednej ze swoich samotnych podróży, na pustyni Sonora, doznał mistycznego doświadczenia, którym dzieli się w jednej z ostatnich swoich książek pt. „Głos wiedzy”. To doświadczenie dotyczy także światła i prawdy."

Przedstawiam bliskie memu sercu fragmenty tej książki:

      "Nie ma żadnej różnicy pomiędzy ludźmi ani też pomiędzy nami a innymi obiektami. Jesteśmy jednością, ponieważ wszystko jest tworem światła. Światło wyraża się w miliardach różnych form tworząc materialny wszechświat. Co więcej, wiedziałem, że istnieje tylko jedna siła, która porusza i zmienia wszystko. Siła, która porusza gwiazdami jest tą samą siłą, która porusza cząsteczkami mojego ciała. Nazywam to życiem, a światło jest posłańcem lub nośnikiem życia, ponieważ światło przez cały czas wysyła informacje do wszystkiego, co istnieje.

     Zrozumienie, że światło żyje, było niesamowita sprawą. Światło to żywa istota, która zawiera całą mądrość wszechświata i zajmuje każdą wolna przestrzeń. Nie ma pustego miejsca pomiędzy gwiazdami, podobnie, jak nie ma przerw pomiędzy atomami w moim ciele. Przestrzeń pomiędzy gwiazdami jest wypełniona światłem; wydaje się pusta jedynie wtedy, kiedy nie ma żadnego ciała, które mogłoby odbić światło. Każdy obiekt wysyłany przez nas we wszechświat będzie odbijał światło, ponieważ cała materia jest do tego zdolna i działa tak, jak lustro.
(…)   
     W tym momencie zrozumiałem, że moje oczy działały jak para luster. Światło odbija wirtualną rzeczywistość stworzoną w moim mózgu, dokładnie tak, jak to się dzieje z lustrem. Stało się jasne, że wszystko, co widzę jest wirtualną rzeczywistością stworzona dzięki odbiciom światła. Jedyna różnica pomiędzy moimi oczyma a lustrem jest taka, że za oczami znajduje się mózg, który ma zdolność analizowania, interpretowania i opisywania widzianej akurat wirtualnej rzeczywistości.
     
     Współtworzę razem z Bogiem i życiem. Bóg tworzy to, co prawdziwe, a ja tworzę wirtualna rzeczywistość wewnątrz mojego umysłu. (…) Historia [którą tworzę] dotyczy klasyfikowania, usprawiedliwiania i wyjaśniania tego, co jestem w stanie zaobserwować. Jeżeli widzę drzewo, to nie tylko je widzę, ale również klasyfikuję, opisuję i mam zdanie na jego temat. Może mi się wydawać, że jest ono piękne lub nie, ale mój punkt widzenia, moje zdanie na jego temat jest tylko stworzoną przeze mnie historią. Gdy już zinterpretuję, sklasyfikuję lub ocenię to, co widzę, obraz ten nie jest rzeczywistością realną, lecz wirtualną. Ten własnie proces Toltekowie nazywają śnieniem.

     Świat Tolteków wyraża „artystę ducha”. W ich tradycji każdy człowiek jest artystą, a najwyższą formą piękna jest piękno naszego ducha. Jeżeli rozumiemy ten punkt widzenia, widzimy, jak wspaniałą rzeczą jest możliwość nazywania siebie artystami zamiast ludźmi. Kiedy myślimy o sobie w kategoriach człowieczych, ograniczamy sobie swobodę wyrażania się w życiu. Słyszymy: „ Jestem po prostu człowiekiem, nie jestem ideałem”. Natomiast kiedy nazywamy się artystami, te ograniczenia znikają. Jako artyści nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Jesteśmy takimi samymi twórcami, jak ten, który nas stworzył.

     Toltekowie wierzą, że przechodząca przez nas moc życia jest tym, co naprawdę tworzy sztukę i że każdy jest narzędziem tej siły. Każde objawienie największego artysty staje się nim samym, kiedy pokazuje żywą sztukę. Sztuka żyje i jest świadoma siebie, ponieważ wywodzi się z życia. Tworzenie odbywa się nieustannie i jest nieskończone, ponieważ ma miejsce w każdej chwili i w każdym miejscu.

     Jak przeżywamy swoje życie? To jest nasza sztuka – sztuka życia. Dzięki naszej mocy tworzenia wyrażamy moc życia we wszystkim, co mówimy, czujemy oraz robimy. Ale są dwa rodzaje artystów: ci, którzy tworzą historie w sposób nieświadomy i ci, którzy odzyskują świadomość i tworzą historie w zgodzie z prawdą i miłością. 

      W tym momencie śnisz swoje życie. Widzisz nie tylko swój własny sen, ale też sen największego artysty odbijający się we wszystkim, co jesteś w stanie dostrzec. Reagujesz i próbujesz poukładać sobie wszystko, co widzisz. Próbujesz to sobie wytłumaczyć w sposób dla siebie zrozumiały na tyle, na ile pozwala Ci wiedza zgromadzona w pamięci Twojego umysłu. Z mojego punktu widzenia jest to coś wspaniałego. Żyjesz w historii, którą tworzysz, podobnie jak ja żyję w swojej. Twoja historia jest jednocześnie rzeczywistością – tworem wirtualnym – prawdziwym tylko w odniesieniu do Ciebie, jej twórcy.

     Dawno temu ktoś powiedział: „Każda głowa to inny świat”. (..) Żyjesz w swoim własnym świecie i jest on bardzo intymny. Nikt nie wie, co znajduje się w Twoim świecie. Tylko Ty wiesz, a nawet i to nie zawsze. Twój świat jest Twoim tworem i jest to prawdziwe dzieło sztuki.
(...)
     Ta noc na pustyni Sonora zmieniła sposób, w jaki postrzegam siebie, ludzkość oraz cały świat. W chwili natchnienia widziałem nieskończoną moc życia w akcji. Ta si ła jest zawsze obecna i oczywista dla wszystkich obserwatorów, ale nie da się jej dostrzec, kiedy uwaga człowieka jest skupiona na kłamstwach. To, co dziadek próbował mi powiedzieć, było prawdą: „Istnieje tylko doskonałość”. Dużo czasu zabrało mi wyrażenie tego wszystkiego słowami, ale w końcu zrozumiałem, o co mu chodzi, kiedy sam doświadczyłem prawdy. Zdałem sobie sprawę, że jestem doskonały, ponieważ nie da się mnie oddzielić od nieskończoności, siły życia, która tworzy gwiazdy i cały wszechświat światła, Jestem dziełem Boga. Nie muszę być tym, kim nie jestem.

    Takie było moje spotkanie z miłością, odczuwaną przed wyparciem z siebie miłości. Odzyskałem swoją autentyczność, którą żyłem, zanim nauczyłem się tych wszystkich kłamstw. W chwili natchnienia wszystko układało się w logiczną całość bez udziału mojego myślenia. Byłem świadomością w czystej postaci. Dostrzegałem swoje uczucia i jeżeli próbowałbym wyjaśnić słowami to, co czułem, doświadczenie prysłoby jak bańka.

     Wierzę, że wszyscy ludzie mają chwile natchnienia, kiedy dostrzegają prawdę. Te chwile zwykle zdarzają się, kiedy umysł jest wyciszony – wtedy dostrzegamy siłę życia za pośrednictwem swoich uczuć. Naturalne głosy w naszych głowach, które nazywamy myśleniem, natychmiast zniszczą całe to doświadczenie. Będą one próbowały się usprawiedliwić i zaprzeczać temu, co czujemy. Dlaczego? Ponieważ kiedy doświadczamy prawdy, wszystkie kłamstwa, w które wierzymy, nie mają sazns na przetrwanie. Ludzie boją się prawdy i kiedy mówimy, że odczuwamy strach, przemawia przez nas kłamca. Dzieje się tak, ponieważ kłamstwa, które przemawiają tym głosem, nie mogą pokonać prawdy, a nie chcą zginąć.

    Dlatego też potrzeba wielkiej odwagi, aby stawić czoła swoim własnym kłamstwom, temu wszystkiemu, w co wierzymy. Struktura naszej wiedzy powoduje, że czujemy się bezpiecznie. Odczuwamy potrzebę wiedzy, nawet kiedy mamy świadomość, że jest to nieprawda. A jeżeli to, w co wierzymy na swój temat, nie jest prawdą, nie czujemy się bezpiecznie, ponieważ nie wiemy, jak można inaczej żyć. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, czym sądzimy że jesteśmy, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała historia traci swoje znaczenie i jest to doświadczenie bardzo przerażające.

     Tej nocy na pustyni nie odczuwałem strachu. Niemniej jednak, kiedy doszedłem do siebie, poczułem lęk, ponieważ nic w mojej historii nie było już ważne, a przecież wciąż musiałem jakoś w tym świecie funkcjonować. Później odkryłem, że mogę od nowa napisać całą historię swojego życia. Jestem w stanie odbudować strukturę tego, w co wierzyłem i zrobić to bez tych wszystkich kłamstw. Życie toczyło się tak, jak dotąd, ale kłamstwa nie rządziły już dłużej moim życiem."

sobota, 1 listopada 2014

CHWILA PO-MIĘDZY...


Po-między...

tu i teraz pomiędzy przeszłością i przyszłością...


Po-mię-dzy... linia...

wypukłe czy wklęsłe?




Pomiędzy...

 jak linia, do której przylegają oba pola...


Po-między... jak linia, która odcina obiekt od tła, a jednocześnie oba je łączy...

Po-między... dotyk tego, co wewnątrz z tym, co na zewnątrz...


Połączenie poprzez czystą, klarowną przestrzeń...

Po-między... połączeniem po-między...

światami, nocą i dniem,
tobą i mną,
jawą i snem...
życiem i śmiercią,
dobrem i złem,

światłem i ciemnością,
ziarnem i drzewem...
dziecięcością i starością,
ciszą i śpiewem...
kroplą i morzem...

Przestrzeń... zawiera i to, i to...

i to, co niewidzialne, widzialnym stać się może...


I błogosławię Przestrzeń w nas i pomiędzy nami...



niedziela, 5 października 2014

CO ZNACZY KOCHAĆ SIEBIE?


Zaczęło się od "medytacji". Napisałam to, co się przejawiło w niej - tutaj. I zaczęłam pisać tę notatkę , a od razu pojawiły się różne informacje... synchroniczne. Choć nie wszystkie całkowicie zbieżne. Ale to też jest dla mnie istotne z pewnych powodów...

Dla mnie to oczy-w-istość... :-D 
Dziś w nocy obudziłam się i napisałam coś takiego: 
Przestańcie już opierać się wyłącznie na Bogu. Bóg jest tylko i aż symboliczną częścią podwójnej Całości, Jedni. Drugą, symboliczną częścią tej podwójnej Całości, Jedni jest Bogini... Jeśli już musicie - odczuwacie potrzebę używania jeszcze tych słów - symboli - idei, to Bóg jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnego Umysłu, a Bogini jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnej Świadomości. Razem współtworzą Jednię, Całość. 

Pozwólcie swoim indywidualnym umysłom na Przebudzenie i dopuście do waszych indywidualnych serc (póki co nazywaną Boginią) Świadomość, aby wasza indywidualna świadomość zaczęła wzrastać, rozwijać się i współbrzmieć w harmonii z umysłem. 

W każdej istocie ludzkiej jest cząstka Uniwersalnego Umysłu i Uniwersalnej Świadomości, ponieważ wszystko, co istnieje powstało z tego podwójnego Źródła... 

Nie mamy stać się bogami ani boginiami, mamy - dzięki wzrastającej, poszerzającej się (samo-) świadomości - PRZEBUDZIĆ SIĘ do połączenia z Wolą Jedni, Całości, abyśmy mogli "pójść dalej" (zamiast kręcić się w kółko na karuzeli nieprzebudzonego umysłu).

To przejawiło się i zapisałam dziś w nocy...


Są mądrzy ludzie, którzy mówią, że "słuchając swojego serca słuchamy Boga". A jednocześnie mówią, że "słuchając swojego serca słuchamy Kosmicznej Świadomości" oraz, że "Całość manifestuje się w sercu". (np. Sri Bhagavan).

Co to za Całość? W ten sposób Bóg, Kosmiczna Świadomość oraz Całość jest jednym i tym samym. Czyżby?

Jeśli w sercu manifestuje się Całość, to nie jest to Bóg... *) Co najwyżej jest to tzw. Bóg połączony w pełnej harmonii z tzw. Boginią.

Czym JEST Kosmiczna Świadomość? To Jednia? Jak Jednia może być Bogiem? A co z Boginią?  A może to "Bogini" jako Kosmiczna Świadomość połączona z Przebudzonym Umysłem - "Bogiem" to jednak  Jednia, Całość?

W takim rozumieniu Bóg jest Umysłem, a Bogini jest Świadomością. Bóg jest w pewnym sensie wypełniony przez Boginię, a Bogini wypełniona Bogiem jak Umysł jest wypełniony Świadomością (a zwłaszcza cząstki umysłu są wypełnione cząstkami świadomości), a Świadomość jest wypełniona Umysłem. (TAO, DAO).

Bogini - Świadomość stwarza sama z siebie, rodzi" pierwszego węża" - Zamysł, Umysł, który pragnie kreacji w oddzieleniu i w podziałach. Tego "pierwszego węża" nazywamy Bogiem. Ma on wiele imion, ponieważ lubi różnorodność i wytrwale pracuje nad zgłębianiem indywidualności wszelkich bytów i form istnienia: energetycznych, mentalnych, psychicznych, biologicznych, fizycznych, itd. 

Bóg - Umysł stwarza sam z siebie idee, koncepcje, przekonania i wiele innych wspaniałych narzędzi, które umożliwiają mu tworzenie wszechświata jako GRY z wieloma poziomami i równoległymi  światami. Jego królestwem stał się czas, ale zaanektował on także Przestrzeń, którą jest Świadomość - Bogini i podporządkował ją sobie. 

Bogini - Świadomość oddała siebie temu aktowi kreacji.  Jest Przestrzenią w części odepchniętą, a w części zaanektowaną przez Boga - Umysł. Dlatego wszystkie istoty posiadają cząstki Świadomości, w każdej formie zawiera się jej esencja. Bogini przyzwala na to podzielenie siebie, podzielenie na nieskończoną ilość części Świadomości, które w czasoprzestrzeniach coraz bardziej się od siebie oddalają i zapominają o sobie wzajemnie.  Bogini Matka - Świadomość jest odrzucona, aby jej wszystkie dzieci ujęte w formy przez Boga Ojca - Umysł mogły tworzyć i udoskonalać swoją odrębność poprzez zapomnienie. Tak powstawało to, co nazywamy "ja", które uważa się za różne od innych "ja" i czuje silne więzi tylko z tymi "ja", które uznaje za siebie i z którymi się utożsamia. Resztę każde "ja" odrzuca uznając za coś gorszego od siebie.

Podążanie za sercem jest podążaniem za WOLĄ Jedni, Całości. Kiedy idziemy za swoją własną wolą, rządzi nami Bóg - Umysł, którego cząstki w nas są umysłem nieprzebudzonym, śpiącym, bawiącym się nami... mamy wówczas ograniczoną naszą świadomość - świadomość tych odrębnych "ja" istniejących w zapomnieniu i odcięciu od Świadomości Jedni.

Sri Bhagavan mówi ciekawie także o umyśle jako o ośle (https://www.youtube.com/watch?v=WnwqhMMwf94): 

 "Umysł jest jak osioł. Umysł musi być twoim służącym, a nie twoim szefem. (...) umysł składa się z uwarunkowań, wierzeń, myśli. One robią pożytek z twojego życia dla swojego przetrwania. (...) Oto, dlaczego jednym ze słów używanych do tych rzeczy są "ja". Musisz mówić ja, ja, ja, ja, ja...  Więc to wszystko - one walczą. (...) czasami jest to wojna idei. (...) Zasadniczo to idee walczą. Więc to, co się dzieje, to... to wszystko jest zawarte w umyśle. I zaczyna tobą rządzić. Powinien być... zasadniczo jest on osłem, nie ma w nim sensu. Więc to ty powinnaś/powinieneś jechać na tym ośle. Proste rzeczy jak ideały, wierzenia, koncepcje, wartości - one nie powinny robić użytku z ciebie dla swojego przetrwania.  (...) Umysł jest dobry, jeśli zrobisz z niego użytek. Ale jeśli on zrobi z ciebie użytek, jesteś zniszczona/zniszczony. To się dzieje osobie nieoświeconej. W przypadku, gdy jesteś osobą nieoświeconą, umysł jest panem." 

No tak, nie tylko... bo jest... "twoim Bogiem".

"W przypadku osoby oświeconej, umysł jest służącym." (- jak wyżej)

Komu ten "osioł" - umysł służy? Hm... czy osoba oświecona potrzebuje służącego? A może są nimi umysły nieprzebudzonych? Tu też coś... nie współbrzmi w pełnej harmonii... jak dla mnie, oczywiście, Owszem, rozumiem ten przekaz wiedzy, ale znów jest jakby niepełny i jakby lekko "nieprecyzyjny". Umysł jest doskonały nawet wtedy, gdy nami szarpie i "wodzi nas za nos", a raczej odwołuje się do naszych "ja". Po prostu:

Umysł może być Przebudzony lub nie.

Na czym polega ta różnica?

JA -Umysł skupiony na swoich zewnętrznych działaniach i w oddzieleniu od JESTEM - Świadomości jest Umysłem Śniącym w Przestrzeni:

1. Ja - umysł postrzegam siebie jako idee, myli, przekonania, wierzenia, symbole, formy, abstrakty, wszystko, co istnieje... I utożsamiam się z niektórymi z nich.

2. JA - Umysł nazywam siebie Bogiem, Absolutem. Nie uznaję nic poza sobą jako tożsamością z JA oraz moimi pomniejszymi cząstkami: Ja oraz ja.

3. JA - Umysł stwarzam i tworzę wszystko, co istnieje, wszystkie formy, byty i istoty.

4. JA - Umysł zarządzam wszystkimi pomniejszymi ja, które utrzymuję w oddzieleniu od siebie nawzajem i od idei siebie samego jako JA. Dzięki temu poszczególne ja grupują się w zbiory, które tworzą struktury, a jednocześnie niektóre z nich walczą ze sobą - z innymi częściami, od których są odrębne i oddzielone.

5. JA - Umysł jako Najwyższa Idea zawieram w sobie wszystkie idee, myśli, symbole, przekonania oraz wszelkie formy energetyczne i materialne.

6. JA - Umysł, Przestrzeń Energii, w której się manifestuję i działam, uczyniłem sobie poddaną i podporządkowaną wobec JA. Pozostałą Przestrzeń Energii nazywam nicością lub niebytem.

7. JA - Umysł zarządzam Przestrzenią Energii, która na wytyczanych przeze mnie, ograniczonych formami obszarach, przejawia się jako emocje i uczucia wspierające wszelkie idee, myśli, symbole, przekonania i formy.

JA -Umysł otwarty na wewnętrzną Przestrzeń  i w połączeniu z JESTEM - Świadomością jest Umysłem Przebudzonym:

1. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni Świadomości - JESTEM.

2. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni JESTEM - Świadomości, jako przejaw wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni JESTEM - Świadomości. 

3. JA - Umysł utworzony (utkany) jako sieć energetyczna, mogę opisać siebie jako wszechświat.

4. JA - Umysł składam się ze wszystkich będących Świadomością - JESTEM wibracji i dźwięków (mantra) przetransformowanych przeze mnie na wzory, symbole, idee, myśli, przekonania itp. (yantra), które manifestują się w tzw. materii (tantra) jako zróżnicowane pomiędzy sobą formy istnienia. 

5. JA - Umysł jako integralna część Całości, Jedni wraz z JESTEM  - Świadomością, z której się wyłaniam i która mnie przenika, współtworzę tę Całość, Jednię.

6. JA - Umysł  JESTEM... iluzją, która wypływa z pustko-próżni. Iluzją powstałą z wibracji Energii Przestrzeni, która przeze mnie jest manifestowana jako tzw. rzeczywistość (poprzez formy w istnieniu, w istocie).

7. JA - Umysł zawieram się w Przestrzeni Energii o niepoliczalnej ilości zróżnicowanych częstotliwości, dźwięków, barw oraz form i wraz z JESTEM  - Świadomością - z której się wyłaniam i która mnie przenika - stanowię Jednię i Całość.




A Świadomość?

1. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni Świadomości. 

2. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, w której wszystkie te wibracje są scalone w jeden, krystaliczny dźwięk będący nią i wypełniający ją całą jako nieskończoną Przestrzeń zawartą w niej samej i w każdym jej obszarze. 

3. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, z której wyłania się Umysł jako echo wibracji jej krystalicznego dźwięku. Poprzez to Echo w niej samej,  jej krystaliczny dźwięk różnicuje się i przejawia jako niepoliczalny zakres - spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach.

4. Świadomość - JESTEM jako nieskończona Przestrzeń Energii wyodrębnia z siebie ten niepoliczalny zakres - całe spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach, który staje się JA -Umysłem. 

5. Świadomość JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, która wypełnia sobą także cały JA- Umysł oraz wszystkie jego pomniejsze, zróżnicowane i oddzielone od siebie wzajemnie części zróżnicowanych, pomniejszych Ja oraz ja.

6. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, poprzez którą JA - Umysł jest przenikany, rozwibrowany jej krystalicznym dźwiękiem i w ten sposób JA - Umysł może zostać Przebudzony.

7. Świadomość - JESTEM może być nazwana przez Przebudzony już JA - Umysł np. Boginią, z którą Przebudzony JA-Umysł jako np. Bóg, może połączyć się w Całość, Jednię. W takim stanie JESTEM - Świadomość połączona z Przebudzonym  JA - Umysłem oraz Przebudzony JA - Umysł połączony z JESTEM - Świadomością stają się Całością, Jednią.

[ To, co spisałam powyżej w 3 x 7 punktach to... tekst z moich "szmaragdowych tabliczek", które kiedyś znalazłam na brzegu plaży w jednym ze swoich snów -http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/swiato-w-krysztaach.html Dopiero teraz mogłam je rozczytać. Dziękuję. ]





wcześniejsze posty tym temacie:

*) Wszyscy wiedzą i są świadomi faktu, że istnieją dwa słowa: bóg i bogini, które wyznaczają granicę rozróżnienia, a w zasadzie podziału boskości na rodzaj męski i żeński.

Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, co Jest czy Jednię (cały wszechświat albo nawet nieskończoną ilość wszechświatów, jak chcą niektórzy, chociaż ja pozostaję przy jednym wszechświecie i wielości światów) uznajemy boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Dlatego na oznaczenia tego, co jest Wszystkim i Jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia, Całość.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę za prawdziwą. Skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo bóg uznawane za Źródło. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą mocą. Tak się stało np.z Kali (w hinduizmie) albo Matką Boską (w różnych odłamach chrześcijaństwa) zdegradowaną do pozycji „Matki Boga”, po uprzednim odarciu jej z miana-imienia bogini.   Boginie zostały podporządkowane bogom, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki"... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie? 

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Animą i Animusem – tym, co męskie i żeńskie, ducha i duszy, umysłu i świadomości. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami, ale dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają i mogą się rozwijać w nas. Dwa w Jedni.

Symbol świętej fajki:
Święta fajka, składa się z główki i cybucha (cybucho-ustnika).
Podobnie jak każda fajka:

Główka symbolizuje żeński aspekt całości, a cybuch męski. Czy można by palić fajkę bez cybucha? Tak. Widziałam nawet w Peru taką fajkę w kształcie zaokrąglonego czółenka z wyżłobionym "łożyskiem" w środku na tytoń. To czółenko było z jednej strony jajowate, a z drugiej stożkowe - w miejscu, gdzie była wyżłobiona dziurka do wdychania dymu. Zatem przedłużka czyli cybuch, ta męska część jest częścią, która powstała poprzez zmianę części całej formy, która jest żeńska czy jest podwójna sama w sobie, a z niej wyłania się część męska? Ciekawe, prawda?




http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/pramacierz-praboginiwielka-matka.html (bogini "rodzi" węża, a wąż "rodzi" jajo - boga?)



Dodane 10.10.2014

Kochanie siebie, polskie napisy

poniedziałek, 22 września 2014

POWROT DO SWIADOMOSCI JEDNI

Odpowiednia wiedza dociera do nas dopiero wtedy, kiedy jesteśmy gotowi na jej przyjęcie...

Kiedy jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) W SOBIE z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy, wtedy nasze życie odmienia się tak, że nigdy wcześniej nawet wyobrazić byśmy sobie tego nie mogli... Zmiana, która następuje przekracza wszelkie nasze wcześniejsze wyobrażenia...

Pewnego dnia przypominamy sobie, że  to my sami – wierząc, iż  ktoś  może chcieć naszego cierpienia, nieszczęścia, bólu czy choroby, a nawet śmierci – dajemy innym (tymi swoimi własnymi projekcjami na innych) moc czynienia nam tego, czego się boimy doswiadczyć od innych, a co sami nieświadomie czynimy sobie...

Taka jest nasza moc, o której zapomnieliśmy...


KIEDY CZŁOWIEK MA OTWARTE tzw. TRZECIE OKO, to WIDZI, jakie są konsekwencje jego/jej działań i jest wolny/wolna od tych konsekwencji, a jednak je ponosi z pełną odpowiedzialnością. 

Na przykład do pewnego momentu mamy tak, że jedne dźwięki są "miłe", a inne są "niemiłe" dla ucha (jak zauważyła Maria_st)...

W pewnym momencie dźwięki przestają być „mile” lub „niemiłe” dla ucha… można je wszystkie zacząć słyszeć jako doskonałe, gdy się rozumie ich znaczenie… Instrumenty orkiestry trzeba przed koncertem nastroić, by zabrzmiały w doskonałej harmonii. Gdy mamy świadomość / wiedzę, że instrumenty są w trakcie strojenia, nawet występujące „dysonanse” czy dysharmonia, a nawet kakofonia przestają już być „mile” lub „niemiłe” dla ucha. Zmiana świadomości i zrozumienie czynią "cuda"... :-)

Stan świadomości jest uwarunkowany jaźnią, a jaźń jest "aspektem umysłu" (to przestrzeń, dzięki której umysł istnieje i działa), dlatego stan świadomości jest uwarunkowany przez umysł…, a dokładniej przez utożsamienie cząstki świadomości z pewnymi wzorkami…
A ponieważ jaźń jest "aspektem umysłu", to poniekąd - wygląda na to, że wyłoniła się z umysłu. Jednak jaźń jest po prostu cząstką ŚWIADOMOŚCI, która wypełnia także umysł.
Z Przestrzeni Bezczasu... ze ŚWIADOMOŚCI wyłania się UMYSŁ, choć jest z nią integralny… jak... jajo z kurą… :-):-) Ale…


Z UMYSŁU wyłania się JAŹŃ… JAŹŃ to ta część ŚWIADOMOŚCI, która znajduje się w UMYŚLE, wypełnia go (jak pozornie "pusta" przestrzeń w atomach). I Jaźń można porównać do matrycy wzorcowej (JA) danej osoby, która kształtuje się jeszcze dodatkowo w procesie wychowywania. Ta „matryca” ma zapisy-wzorce. 

Poprzez proces wychowania osoba utożsamia się (jako ja) jednak tylko z częścią tych wzorców - matrycy – jaźni, dlatego taka osoba nie jest świadoma pewnych swoich działań według tych wzorców- matrycy – jaźni (JA), z którymi się nie utożsamia (jako ego-ja).

JESTEM reprezentuje przejaw ŚWIADOMOŚCI.
JA reprezentuje UMYSŁ.

JA JESTEM TYM, CZYM JESTEM...
Ponieważ Wszyscy jesteśmy tym, kim, czym jesteśmy.
JA jestem tobą, TY jesteś mną...

JA JESTEM JA I TY JESTEŚ JA...
MY JESTEŚMY JA... :-)


sobota, 6 września 2014

I JESZCZE.... O SNACH I ŚNIENIU


Moje notatki z 13.09.2009 i 17.09.2009

Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach  mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Praca ze snem daje mi spory wgląd. Czasami sny są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej, obrazowej... Pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Wtedy trzeba się doszukiwać tej logiki i sensu dokonując precyzyjnej analizy lub poddając się po prostu zaufaniu intuicji. Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny. Oto dwa przykłady takich moich snów. Nie trzeba być wybitnymi specjalistami od snów, ani psychologami, by rozpoznać ich znaczenie.

- "Sen - to tasowanie talii kart, i układanie z nich pasjansa. A może tylko przegląd, co zostawić na wierzchu, co schowac do szuflady, co na strych, a co won do śmieci.

Że sen wraz z postaciami, obrazami - uosabia, przewiduje, oznacza - li tylko w oczach patrzącego, nie w samych kartach. (...) Ot, tak widzę sny." - Tichy.

Rozumiem, chociaż ja "widzę" i rozumiem to trochę inaczej.


          Kart w tarocie jest ograniczona ilość podobnie, jak sytuacji w życiu, choć tych jest trochę więcej. Każda karta jednak coś symbolizuje. Czym jest symbol?

       Symbol – odpowiednik pojęcia postrzegany zmysłowo. Najbardziej ogólnie jest to zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę, albo mniej abstrakcyjnym. Jest to znak odnoszący się do innego systemu znaczeń, niż do tego do którego bezpośrednio się odnosi. Przykładowo symbol lwa oznacza nie tylko dany gatunek zwierzęcia, lecz często także siłę lub władzę. Symbole są pewnymi znakami umownymi, które w różnych kulturach mogą mieć różne znaczenia - to odróżnia symbol od jednoznacznej alegorii. ( z Wikipedii ).

           Czy sytuacje z życia pojawiające się we śnie mogą coś symbolizować? Czy mogą być w nich ukryte jakieś pojęcia oddające naturę naszych działań na jawie?


      Sny można traktować jako jeden z cudów natury, a nie jako rezultat bezsensownej i  bełkotliwej wędrówki umysłu po swoich zakamarkach. Śnienie jest procesem, jest też miejscem, w którym styka się proces życia z naszą świadomą osobowością. Jeśli sny są niezrozumiałe, to znaczy tylko, że ich treść znajduje się poza nasza świadomością. 

            Życie istniało zanim pojawiła się świadoma siebie ludzka osobowość. Podobnie procesy życiowe stanowią główną część naszej istoty konstruujące naszą osobowość, ale poza marzeniami sennymi rzadko jesteśmy ich świadomi tak samo, jak rzadko świadomi jesteśmy naszej bogatej osobowości, która przejawia sie intensywnie w snach.


      Nasze zdrowie psychiczne i fizyczne zależy od harmonizowania spontanicznych procesów życia ze świadomymi wyborami i działaniami. Dlatego to harmonizowanie w śnieniu może mieć wpływ na nasze zdrowie i być sprawą życiowej wagi.

          Śnienie łączy  to, co najstarsze i to, co najnowsze w indywidualnym życiu, a nawet w ewolucji. Śnienie jest również czymś więcej:

• Objawem tego, co dzieje się w ciele fizycznym. Niektórzy lekarze, a i osoby o sporej samoświadomości niebędące lekarzami z zawodu, lecz będące lekarzami samych siebie, uważają, że w marzeniach sennych konkretyzują się oznaki choroby na długo przedtem, zanim ujawnią się w świadomości. Te oznaki mogą przejawiać się wprost jako zapowiedż choroby lub jako symbole – w trudnych, często traumatycznych sytuacjach.

• Sposobem równoważenia aktywności fizjologicznej i duchowej. Gdyby pozbawić kogoś możliwości śnienia, konsekwencje tego doprowadzić by mogły do zaburzeń fizycznych i psychicznych. A ci, co mówią, że nic im się nie śni najpradopodobniej po prostu nie pamiętają swoich snów.

• Oryginalnym sposobem wglądu w samego siebie. Przypominają nam o naszych doświadczeniach i odczytują informacje zawarte w nieświadomości. W ten sposób możliwe jest kształtowanie na przykład nowych idei albo podejmowanie decyzji o zmianie swoich nawyków, a nawet zmianie świadomości przy użyciu woli.

• Ćwiczeniem rozwijającym kontakt z duszą. Ciało, które choruje też wymaga odpowiednich ćwiczeń, diety, ruchu, podobnie umysł i emocje potrzebują wentyla oraz ćwiczeń. Sny zaspokajają tę potrzebę. W snach latamy jak ptaki, pływamy w wodzie i powietrzu jak ryby i inne zwierzeta, poruszamy się jakbyśmy mieli opanowaną wiedzę oddziaływań sił grawitacyjnych na nasze ciała, stajemy się innymi istotami, transformujemy swoje ciała na poziomy energetyczne... W snach dokonujemy cudów. Ale nie są to cuda w innych światach. W taki sposób więc otrzymujemy wiedzę o prawach panujących w innych światach.

• Źródłem informacji. Mamy zdolność do przyswajania informacji nie tylko z książek i codziennych wydarzeń zyskując w ten sposób samoświadomość i zdobywając wiedzę. Często poprawnie przewidujemy przyszłość dzięki trzeźwej ocenie teraźniejszości. Te zdolności przejawiają się również w snach. I ze snów możemy czerpać dodatkowe informacje. Dzięki temu mamy możliwość rozwiązywania problemów, wewnętrznych konfliktów, a w konsekwencji uzdrawiania skomplikowanych relacji z innymi. Dzięki temu także dokonanych zostało wiele wspaniałych odkryć w dziedzinie nauki.

• Sposobem dotarcia do świata niedostępnego nam w bezpośrednim doświadczaniu na jawie, w naszej "czterowymiarowej" rzeczywistości, w "naszym świecie". W śnieniu wkraczamy w wielowymiarowość swojego istnienia, otwieramy bramy, tunele, kanały, mosty, ikony, zapisy... Docieramy do tych części siebie, które istnieją poza granicami wytyczonymi przez nasze dotychczasowe postrzeganie i rozumienie, a zatem również poza naszą "aktualną" świadomość "rzeczywistości", w której się przejawiamy. Wzbogacamy, poszerzamy, pogłębiamy w ten sposób przestrzeń naszej samoświadomości.


Nasza pamięć zdarzeń zachodzących na jawie także bywa "konstruktem". Jest zdarzenie. Wersji tego zdarzenia często jest tyle, ilu ludzi było jego świadkami. Zawsze znajdą się jakieś "drobiazgi", które te wersje będą różnić od siebie. W tym sensie sami manipulujemy rzeczywistością również. Niekoniecznie w sposób świadomy. Więc na ogół wątpie w tak zwaną obiektywną "prawdziwość" opowiadanych przez ludzi historii. Ale wiem i wierzę, że dla opowiadacza zawsze jego historia jest prawdziwa. Tak jak moje historie dla mnie są prawdziwe :-)

Widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi jakimi nam sie wydają to wspaniała umiejętność, więcej: to po prostu wielka mądrość.

Praktyka:
Najpierw nauczyłam się zapamiętywać sny. Moja metoda:
Kartki i coś do pisania przy łóżku. Śniłam, budziłam się i zapisywałam. Jak nie cały sen to hasła - klucze, które po przebudzeniu przypominały mi fabułę. Można też stosować, jeśli ktoś lubi, metodę rysunków.

Potem przeczytałam książkę pt."Nowy sennik snów". I często do niej zaglądałam. Najlepiej jest jednak, jak każdy wypracuje sobie swoją własną metodę. W taki sposób, według mnie, najlepiej się pracuje. Jeżeli pracuję z kimś, to tez nie stosuję jednej metody. 


Miałam sporo snów dotyczących jednego tematu, które po dwóch latach okazały się prorocze - moje życie uległo radykalnej zmianie, a rezultat stał się taki, jak w tych snach.

Co ciekawe, gdy czytuję teraz swoje sny po kilku lub kilkunastu już latach, rozpoznaję niektóre z nich dopiero teraz - ich znaczenie albo zrealizowaną "przepowiednię".  No i obecnie staram się pracować ze snami na bieżąco  

Tenzin Wangyal Rinpocze - Cel praktykowania Jogi Snu




czwartek, 24 lipca 2014

BAJKI O JEDNI...



Była sobie Jednia... Wszystko ze soba połączone, nierozdzielne jak cząstki -"krople" wody spokojnego oceanu energii. Jedna "kropla" identyczna z drugą i każda tak samo ważna i nieważna. Ocean energii, jedyne, co czuł, to świadomość swojego istnienia. Każda jego "kropla" czuła to samo. Ale ocean energii zapragnął przemówić, poruszyć się, zadziałać, poczuć jakoś inaczej swoje istnienie... I wtedy zapragnął nowych form, przez które mógłby się przejawić. 

Ego jako tożsamość induwiduum musiało się pojawić, aby forma mogła mieć świadomość przejawu. Świadomość uległa rozczłonowaniu, fragmentaryzacji w przeróżnych formach. Ego to po prostu indywidualna świadomość czyli tożsamość ze zbiorem informacji kształtujących daną formę. 

Gdy ego zaczęło utożsamiać się całkowicie z nową formą, zapominało coraz bardziej o swojej jedności ze wszystkimi innymi formami oraz ze żródłem - oceanem. Takie zapomnienie stało się iluzją i powodem nowego uczucia - cierpienia każdej części istnienia "uwięzionej" w danej formie i "wydanej na tortury oddzielenia"...

Całkowite utożsamianie się z formą stwarza iluzję całkowitego rozdzielenia. Stąd odczucia "wystawienia na tortury" i "wieczne męki".



Sama forma to nie tylko materia, nie tylko to, co fizyczne - w tym na przykład ludzkie ciała, ale to również, a nawet przede wszystkim wzory. Dla istoty ludzkiej te wzory to przede wszystkim myśli oraz dzwięki i słowa. Potem działanie.

 

Ego jako konglomerat powracających form myślowych i uwarunkowanych schematów mentalno-emocjonalnych i psychicznych, które zostały obdarzone poczuciem ja - poczuciem tożsamości z formą (świadomością ograniczoną do formy) najlepiej czuje się w tym, co powtarzalne i niezmienne. Ego utrzymuje i karmi stałość tych wzorów i ich wariacji. Ego nie jest ani dobre, ani złe. Jest po prostu nieświadome... swojego zapomnienia.

Kolory tęczy jak budda-tara w kilku przejawach pomagają nam w transformacji starych wzorców...

Niebieski: gniew w mądrość lustrzaną
Czarny: nienawiść we współczucie, współodczuwanie
Biały: złudzenie i ignorancję w mądrość rzeczywistości
Czerwony: złudzenie przywiązań w przenikliwą mądrość
Zielony: zazdrość w mądrość realizacji
Żółty (złoty): dumę w mądrość tożsamości (jedni).














Bajka o Oceanie Świadomości i Rybaku - Umyśle.
Powiedzmy, że jest to BOSKA ISTOTA,która musi się podzielić na "męskie" i "żeńskie",na światło i ciemność, by poznawać samą siebie. UMYSŁ - DUCH wyłania się z bezkresnego oceanu ŚWIADOMOŚCI... I ten AKT wiecznych "narodzin" symbolizuje dla mnie ta rzeżba: 


A ten symbol? 


Nasze... "Puszki Pandory"?:



I piękne "Wężowe Drzewo Życia":


Uzdrowienie...


Uchwycenie...


Spirala... Huiczoli...


kosmiczna:


Tęczowy, aborygeński wąż...


I namalowane przeze mnie obrazki:




pomosty:


Taką tęczę - tęczowe halo wokół Słońca pierwszy raz widziałam w górach, latem 2009 roku... 

tęczowe drzewo...
tęczowy wulkan...
tęczowe bańki...
tęczowo mi... i Jej - Mateczce w płaszczu usianym gwiazdami - też: