poniedziałek, 29 września 2014

ZIELONKAWE SZKLANO-KRYSZTAŁOWE TABLICZKI... SZMARAGDOWE TABLICZKI


Najpierw miałam sen - wizję o Zielonkawych Tabliczkach (*1)... dostałam je z oceanu czyli jakby z kosmicznego Źródła...

Potem o Niebieskiej Istocie... (*1)
Miałam się nauczyć, jak prowadzić statek kosmiczny za pomocą WOLI... 

Odczytałam "moje" zielonkawo-szmaragdowe tabliczki... W medytacji 27/28.09.2014

Umysł może być Przebudzony lub nie. 
Na czym polega ta różnica?

I. JA -Umysł skupiony na swoich zewnętrznych działaniach i w oddzieleniu od JESTEM - Świadomości jest Umysłem Śniącym w Przestrzeni:

1. Ja - umysł postrzegam siebie jako idee, myli, przekonania, wierzenia, symbole, formy, abstrakty, wszystko, co istnieje... I utożsamiam się z niektórymi z nich.
2. JA - Umysł nazywam siebie Bogiem, Absolutem. Nie uznaję nic poza sobą jako tożsamością z JA oraz moimi pomniejszymi cząstkami: Ja oraz ja.
3. JA - Umysł stwarzam i tworzę wszystko, co istnieje, wszystkie formy, byty i istoty.
4. JA - Umysł zarządzam wszystkimi pomniejszymi ja, które utrzymuję w oddzieleniu od siebie nawzajem i od idei siebie samego jako JA. Dzięki temu poszczególne ja grupują się w zbiory, które tworzą struktury, a jednocześnie niektóre z nich walczą ze sobą - z innymi częściami, od których są odrębne i oddzielone.
5. JA - Umysł jako Najwyższa Idea zawieram w sobie wszystkie idee, myśli, symbole, przekonania oraz wszelkie formy energetyczne i materialne.
6. JA - Umysł, Przestrzeń Energii, w której się manifestuję i działam, uczyniłem sobie poddaną i podporządkowaną wobec JA. Pozostałą Przestrzeń Energii nazywam nicością lub niebytem.
7. JA - Umysł zarządzam Przestrzenią Energii, która na wytyczanych przeze mnie, ograniczonych formami obszarach, przejawia się jako emocje i uczucia wspierające wszelkie idee, myśli, symbole, przekonania i formy.


II. JA -Umysł otwarty na wewnętrzną Przestrzeń  i w połączeniu z JESTEM - Świadomością jest Umysłem Przebudzonym:

1. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni Świadomości - JESTEM.
2. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni JESTEM - Świadomości, jako przejaw wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni JESTEM - Świadomości. 
3. JA - Umysł utworzony (utkany) jako sieć energetyczna, mogę opisać siebie jako wszechświat.
4. JA - Umysł składam się ze wszystkich będących Świadomością - JESTEM wibracji i dźwięków (mantra) przetransformowanych przeze mnie na wzory, symbole, idee, myśli, przekonania itp. (yantra), które manifestują się w tzw. materii (tantra) jako zróżnicowane pomiędzy sobą formy istnienia. 
5. JA - Umysł jako integralna część Całości, Jedni wraz z JESTEM  - Świadomością, z której się wyłaniam i która mnie przenika, współtworzę tę Całość, Jednię.
6. JA - Umysł  JESTEM... iluzją, która wypływa z pustko-próżni. Iluzją powstałą z wibracji Energii Przestrzeni, która przeze mnie jest manifestowana jako tzw. rzeczywistość (poprzez formy w istnieniu, w istocie).
7. JA - Umysł zawieram się w Przestrzeni Energii o niepoliczalnej ilości zróżnicowanych częstotliwości, dźwięków, barw oraz form i wraz z JESTEM  - Świadomością - z której się wyłaniam i która mnie przenika - stanowię Jednię i Całość.


III. A Świadomość?

1. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni Świadomości. 
2. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, w której wszystkie te wibracje są scalone w jeden, krystaliczny dźwięk będący nią i wypełniający ją całą jako nieskończoną Przestrzeń zawartą w niej samej i w każdym jej obszarze. 
3. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, z której wyłania się Umysł jako echo wibracji jej krystalicznego dźwięku. Poprzez to Echo w niej samej,  jej krystaliczny dźwięk różnicuje się i przejawia jako niepoliczalny zakres - spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach.
4. Świadomość - JESTEM jako nieskończona Przestrzeń Energii wyodrębnia z siebie ten niepoliczalny zakres - całe spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach, który staje się JA -Umysłem. 
5. Świadomość JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, która wypełnia sobą także cały JA- Umysł oraz wszystkie jego pomniejsze, zróżnicowane i oddzielone od siebie wzajemnie części zróżnicowanych, pomniejszych Ja oraz ja.
6. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, poprzez którą JA - Umysł jest przenikany, rozwibrowany jej krystalicznym dźwiękiem i w ten sposób JA - Umysł może zostać Przebudzony.
7. Świadomość - JESTEM może być nazwana przez Przebudzony już JA - Umysł np. Boginią, z którą Przebudzony JA-Umysł jako np. Bóg, może połączyć się w Całość, Jednię. W takim stanie JESTEM - Świadomość połączona z Przebudzonym  JA - Umysłem oraz Przebudzony JA - Umysł połączony z JESTEM - Świadomością stają się Całością, Jednią.

To, co spisałam powyżej w 3 x 7 punktach to... tekst z moich "szmaragdowych tabliczek", które kiedyś znalazłam na brzegu plaży w jednym ze swoich snów. Dopiero teraz mogłam je rozczytać. 

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję...

__________________________________________________________

Historia składanych puzzli...

(*1) 
Szmaragdowe tabliczki

Znalazłam je kiedyś we śnie na brzegu morza wyrzucone przez fale. Ten sen, jak wiele mu podobnych, pamiętam tak wyraźnie, jakby to było zdarzenie, którego doświadczyłam w sposób fizyczny.

1.sen z 2008 roku
Plaża o wschodzie słońca była moim ulubionym miejscem medytacji i odpoczynku. W pewnym momencie morze, które wzburzyło się na chwilę, wyrzuciło na brzeg wiele wspaniałych darów. Byłam zafascynowana i zajęta oglądaniem całego mnóstwa skarbów, które swoim wyglądem nie przypominały przedmiotów z jakiejkolwiek ziemskiej kultury.

Pamiętam, że stosunkowo bardzo szybko pojawiły się na tym miejscu specjalne ekipy archeologów i różnych badaczy, naukowców, którzy chcieli mnie odsunąć od prowadzonych tam badań. Natychmiast zorganizowano prowizoryczne laboratorium, dokładnie nie pamiętam gdzie; albo w pobliskiej szkole albo je wybudowano z hermetycznych namiotów w okolicach tej plaży. Ponieważ jednak byłam pierwszą osobą, która była obecna w tym miejscu i która widziała, jak te skarby wypłynęły na brzeg, pozwolono mi zostać tam przez jakiś czas. Planowano przeprowadzić ze mną jakieś rozmowy-wywiady, bynajmniej nie prasowe. Nie pamiętam już dokładnie, jak to się stało, ale dość szybko udało mi się stamtąd umknąć zabierając ze sobą zielonkawe szklane tabliczki, na których były wyryte jakieś napisy. Wiedziałam, że te tabliczki są dla mnie przeznaczone, chociaż ich treści nie umiałam odczytać. Tak je znalazłam we śnie sprzed kilku laty.

Szmaragdowa umowa

2. Sen z 2009 roku
Nagle i niespodziewanie pojawiła się ta istota wśród nas. Stanęła w drzwiach. Sporo zmalała i teraz rzeczywiście przypominała swoim wyglądem postać z filmu Awatar (miała opalizująco-niebieski kolor skóry),  ale wiedziałam, że była to istota bezpłciowa. Stanęła na wprost mnie i powiedziała, że musi mnie zbadać i sprawdzić. Badała mnie w okolicach serca, sprawdzała moją energię i skanowała dłonią moje ciała. Nagle na jej twarzy pojawiło się spore zaskoczenie i wręcz podziw dla "mojej" energii. (...) Czułam jej moc i jej miłość. Wiedziałam, że ma swoje ważne zadanie do spełnienia. W pewnej chwili przypomniałam sobie o zawiniątku, które miałam przy sobie. Wyjęłam z torby rodzaj dokumentu, który był ze szklanych, zielonkawych tabliczek.
(...)
Podałam teraz tej „awataro-podobnej” istocie owe tabliczki. Ona je rozwinęła – okazało się, że były złożone w taki sposób, który umożliwiał ich rozwinięcie prawie jak rulonu złożonego z płaskich kartek. Istota od razu dostrzegła, że na szkle wyryty jest tekst napisany w jakimś nieznanym nikomu z Ziemian języku i zaczęła dla mnie tłumaczyć ten tekst. Okazało się, że jest to część prastarego dokumentu pochodzącego z innej planety, z innej części kosmosu. Dokument był czymś w rodzaju zobowiązania kosmicznego. Wiedziałam, że dokument nie jest cały, że istnieje jeszcze inna część tego dokumentu, która znajduje się zupełnie gdzie indziej. *)

Potem miałam uczucie zrozumienia, kim jestem i po co tu jestem, odczuwałam dziwną jedność ze wszystkim i zobaczyłam wyraźnie to, co ma się zdarzyć, wiele wizji dla całej ludzkości… Przypomniałam sobie bardzo wiele. Między innymi to, jak będzie wyglądał Nowy Świat. 

Szmaragdowe serce.
Ze swoich wizji dotyczących Atlantydy pamiętam, że w sercu miałam jasno-zielony, szmaragdowy kryształ. Był niezwykły w tym sensie, że nie wyglądał na ciało stałe, na fizycznie stały kryształ, ale raczej jak plazma, która może przybierać różne formy - jak płatek śniegu zamieniający się w kroplę wody, a nawet w opary gazowe i fotony praniczne... albo jak energetyczny kwiat lotosu rozwijający się i zmieniający swoją pulsującą formę. 

Wydobyłam z siebie, z mojego serca ów płynny zielony kryształ... Miał kolor podobny trochę do tego:

i wysłałam go przez Słońce i centrum Galaktyki do Źródła. Płynął jak mały jasnozielony delfin w kosmos...



"Umowa" powoli się wypełnia... może wkrótce zostanie zrealizowana. W sercu pojawiały się biel i róż... i tęcza…

Kryształ powrócił do mojego serca i wybuchł tęczowym światłem, a potem rozproszył się w ciemności i zabłysł jak Gwiazda.

Anna Sobota o tym zielonkawym krysztale napisała:
"ten zielony kryształ to szmaragd:), ale o szczególnych właściwościach, działa tylko w połączeniu z właściwą istotą (jest jakby do niej przypisany), jeśli nie jest, nie działa:)
pozdrawiam:)"

________________________________________________________

04.04.2015 Szmaragdowe Tabliczki... Podsumowanie.

Zapewne na moje szczęście nie mam żadnych materialnych tabliczek. Pochodzą one z… moich snów i wizji oraz rozpoznań pojawiających się w procesie poszerzania (samo-)świadomości. Także moja wiedza o nich. Więcej o tej historii tutaj:
http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/o-zielonych-szklanych-tabliczkach.html
oraz
http://www.tonalinagual.blogspot.com/2014/09/zielonkawe-szklano-krysztaowe-tabliczki.html

Dawid56:
„W jakim języku są te tabliczki? Czy w jakimś nieznanym języku czy po angielsku, a może są napisane językiem umysłu, duszy czy serca?”

We śnie (na tamten czas) odczytałam informację, że tekst był napisany w jakimś nieznanym nikomu z Ziemian języku. Tak, napisane były językiem… w pewnym sensie „umysłu, duszy i serca” – czystego serca i czystego umysłu.

Te tabliczki widziałam w snach jako szklane o zielonkawym odcieniu (szmaragdowym). Jakby połączenie lekko białawego szkła z chryzoprazem albo szmaragdem. Wiedziałam, że

/// Te tabliczki to część prastarego dokumentu pochodzącego z innej planety, z innej części kosmosu. Dokument był czymś w rodzaju zobowiązania kosmicznego. Wiedziałam, że dokument nie jest cały, że istnieje jeszcze inna część tego dokumentu, która znajduje się zupełnie gdzie indziej.///

Pierwszy sen o zielonkawych szklanych tabliczkach, które wypłynęły z morza na plaży. miałam wiele lat temu. Musiałabym poszperać w starych zapiskach, by sprawdzić kiedy dokładnie. Wtedy jeszcze nie prowadziłam żadnego bloga.

W 2013 roku, w maju doświadczyłam /// głębokiego połączenia „dwóch przeciwieństw”, które się zintegrowały we mnie jakby Bóg i Bogini w Jedno, jak Mózg i Serce w Jedno, jak dwie półkule mózgu, jak dwie „komory” serca”… jak światło i ciemność, jak dobro i zło… Jak Świadomość i Umysł w JEDNO… Które nie są już przeciwieństwami, lecz współdziałającymi w pełnej harmonii dwiema częściami Jedni…
Wydobyłam z siebie, z mojego serca ów płynny zielony kryształ…
i wysłałam go przez Słońce i centrum Galaktyki do Źródła. Płynął jak mały jasnozielony delfin w kosmos…
„Umowa” powoli się wypełnia… może wkrótce zostanie zrealizowana. W sercu pojawiały się biel i róż… i tęcza…
ciąg dalszy być może nastąpi… jako
POŁĄCZENIE… ///

Potem w lipcu 2013 „odzyskałam” jedną „tabliczkę” z rysunkiem pt. Pięć żywiołów w ciele:


która zamiast głowy ma kwiat (na co pewna bliska mi osoba w tamtym czasie) także zwróciła uwagę.

Napisałam wtedy: ///Ta głowa postaci na rysunku – ‚szmaragdowej tabliczce” to dla mnie kwiat lotosu o nieskończonej ilości płatków… jedne „więdną” i się dematerializują, a inne się rodzą… I tu Twoje skojarzenia trafione niesamowicie z tym „ucięciem głowy”. Zamiast głowy – kwiat lotosu.///

Potem… przyszło do mnie „imię” Mama Tika, co jak później się dowiedziałam, w języku Kechua znaczy Mama Kwiat. ;-)

W grudniu 2013 … /// miałam kolejne doświadczenie: „dzieją się ze mną ostatnio dziwne rzeczy. Dziś w nocy miałam znów tak głębokie zrozumienie jakbym oglądała zapisy dotyczące „historii” ludzkości na podstawowych poziomach zapisów. Ale nie było to… jakby to nazwać? Opiszę to tak: Tam było mnóstwo przekłamań. Rozumiałam wszystko, ale po przebudzeniu niewiele zapamiętałam. Ale wiem, że będę mogła tę wiedzę przyjąć całkiem świadomie któregoś dnia. Pamiętam jedynie, że obraz tej rzeczywistości jest tylko warstewką zewnętrzną znajdującą się na powierzchni misternej konstrukcji stworzonej niemalże z samych interpretacji, wariacji – przekłamań – iluzji… (?) Nie umiem tego teraz inaczej określić… ///

Później w kwietniu 2014 napisałam notkę o tym, że mam poważne wątpliwości co do treści tablic Thota. /// mam pewne wątpliwości, czy to jest „całą prawdą i bez kłamstwa”…./// – http://tonalinagual.blogspot.com/2014/04/szmaragdowa-tablica-thota-czarne-sonce.html

A potem w medytacji 27/28.09.2014 „odczytałam” te „moje” zielonkawo-szmaragdowe tabliczki…

Te tablice szmaragdowe rzeczywiście były w pewnym sensie „moje” i one do mnie w snach i wizjach powróciły. Więc powróciły już do mnie w pewnej czasoprzestrzeni, do [mojej] świadomości…
Kiedyś przypomniałam sobie w momencie nagłej, spontanicznej wizji, czym byłam sama zadziwiona, że podarowałam je kiedyś niejakiemu Thotowi.  On je dostał ode mnie, podobnie jak i inni je od innych dostają… Ale Thot wykorzystał je w taki sposób, jaki potrafił. Podobnie czynią to inni – wykorzystują je tak, jak potrafią”

Mam wiedzę o tym, że treści z tych „tablic” były interpretowane na różne sposoby. Są one dostępne potencjalnie dla wszystkich. (A ego jest kiepskim interpretatorem – jak „zwierciadła krzywulce”.)
Dostęp do tej wiedzy ma każdy, kto jest gotowy na jej przyjęcie. To dlatego kiedyś w rozmowie z Livią napisałam:
///Thot wykorzystał je w taki sposób, jaki potrafił. Podobnie czynią to inni – wykorzystują je tak, jak potrafią. Thot działał najlepiej jak umiał – według tych wzorców, wibracji, jakie sobą reprezentował lub z jakich stworzona jest jego „osobowość”. Tyle wziął z wiedzy, którą dostał, ile mógł „udźwignąć”… Tak, jak wszyscy to robią… łącznie z Illuminati. [i oczywiście innymi]///

I z tego, co wiem, ta wiedza jest w każdej kulturze zawarta w różnych artefaktach, symbolach, pisanych, malowanych, rytych, węzełkowych, etc.. , a nawet… w nas samych jest zapisana. Każdy z nas ma do niej dostęp. I podobnie jak nie musimy MIEĆ w rękach tych „tablic jako materialnych”, żeby móc odczytać ich treść, tak samo nie potrzebujemy żadnych specjalnych materialnych miejsc, bram czy „gate-ów, by przechodzić do innej „wymiarowości” lub innych „światów”. Tyle, że każdy i każda z nas dociera do nich bezpośrednio sam/a indywidualnie. I „tam się spotykają Ci, co przeszli”… Przejście następuje… poprzez CZYSTE SERCE i z CZYSTYM UMYSŁEM w sobie. Ale gdy jesteśmy pochłonięci „grami ego”, to się nie udaje. Taka jest moja wiedza, którą się dzielę. A każdy i tak działa zgodnie ze swoją wolą („umownie wolną”). I nikt nie musi wierzyć w to, czym tu się dzielę. <3

Zdałam sobie sprawę, że znalazłam „odzyskałam” swoje „szmaragdowe tabliczki”, które wcale nie są moje, bo są nasze i zobaczyłam z szerszej perspektywy, jakie „drogowskazy” mnie doprowadziły do tego miejsca, w którym jestem. I zdałam sobie sprawę (uświadomiłam sobie), że niedawno jakąś ich część… „przetłumaczyłam”. :-D I że nie jest to żadną moją „zasługą” ani „poświęceniem” ;-). Po prostu. A kto będzie chciał, ten skorzysta z tego „tłumaczenia”. ;-) W wolności się podzieliłam i dzielę. :-) <3

Przypomniałam sobie, że… ponieważ kiedyś „podarowałam” komuś (Thotowi) te tabliczki, kto był „wybranym”, a zrobił z nimi to, co zrobił, to trzeba trochę po nim „posprzątać”, rozplątać zawiązany kiedyś „węzełek gordyjski”… :-)


„Z tego chaosu wyłoni się harmonia”… :-) Dla tych, którzy będą gotowi na odkrycie i przyjęcie tej harmonii w sobie. Dla tych, którzy obudzili się/budzą się/obudzą się ze Snu…



_______________________________________________________________
inne posty tym temacie:

oraz:



______________________________________


poniedziałek, 22 września 2014

POWROT DO SWIADOMOSCI JEDNI

Odpowiednia wiedza dociera do nas dopiero wtedy, kiedy jesteśmy gotowi na jej przyjęcie...

Kiedy jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) W SOBIE z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy, wtedy nasze życie odmienia się tak, że nigdy wcześniej nawet wyobrazić byśmy sobie tego nie mogli... Zmiana, która następuje przekracza wszelkie nasze wcześniejsze wyobrażenia...

Pewnego dnia przypominamy sobie, że  to my sami – wierząc, iż  ktoś  może chcieć naszego cierpienia, nieszczęścia, bólu czy choroby, a nawet śmierci – dajemy innym (tymi swoimi własnymi projekcjami na innych) moc czynienia nam tego, czego się boimy doswiadczyć od innych, a co sami nieświadomie czynimy sobie...

Taka jest nasza moc, o której zapomnieliśmy...


KIEDY CZŁOWIEK MA OTWARTE tzw. TRZECIE OKO, to WIDZI, jakie są konsekwencje jego/jej działań i jest wolny/wolna od tych konsekwencji, a jednak je ponosi z pełną odpowiedzialnością. 

Na przykład do pewnego momentu mamy tak, że jedne dźwięki są "miłe", a inne są "niemiłe" dla ucha (jak zauważyła Maria_st)...

W pewnym momencie dźwięki przestają być „mile” lub „niemiłe” dla ucha… można je wszystkie zacząć słyszeć jako doskonałe, gdy się rozumie ich znaczenie… Instrumenty orkiestry trzeba przed koncertem nastroić, by zabrzmiały w doskonałej harmonii. Gdy mamy świadomość / wiedzę, że instrumenty są w trakcie strojenia, nawet występujące „dysonanse” czy dysharmonia, a nawet kakofonia przestają już być „mile” lub „niemiłe” dla ucha. Zmiana świadomości i zrozumienie czynią "cuda"... :-)

Stan świadomości jest uwarunkowany jaźnią, a jaźń jest "aspektem umysłu" (to przestrzeń, dzięki której umysł istnieje i działa), dlatego stan świadomości jest uwarunkowany przez umysł…, a dokładniej przez utożsamienie cząstki świadomości z pewnymi wzorkami…
A ponieważ jaźń jest "aspektem umysłu", to poniekąd - wygląda na to, że wyłoniła się z umysłu. Jednak jaźń jest po prostu cząstką ŚWIADOMOŚCI, która wypełnia także umysł.
Z Przestrzeni Bezczasu... ze ŚWIADOMOŚCI wyłania się UMYSŁ, choć jest z nią integralny… jak... jajo z kurą… :-):-) Ale…


Z UMYSŁU wyłania się JAŹŃ… JAŹŃ to ta część ŚWIADOMOŚCI, która znajduje się w UMYŚLE, wypełnia go (jak pozornie "pusta" przestrzeń w atomach). I Jaźń można porównać do matrycy wzorcowej (JA) danej osoby, która kształtuje się jeszcze dodatkowo w procesie wychowywania. Ta „matryca” ma zapisy-wzorce. 

Poprzez proces wychowania osoba utożsamia się (jako ja) jednak tylko z częścią tych wzorców - matrycy – jaźni, dlatego taka osoba nie jest świadoma pewnych swoich działań według tych wzorców- matrycy – jaźni (JA), z którymi się nie utożsamia (jako ego-ja).

JESTEM reprezentuje przejaw ŚWIADOMOŚCI.
JA reprezentuje UMYSŁ.

JA JESTEM TYM, CZYM JESTEM...
Ponieważ Wszyscy jesteśmy tym, kim, czym jesteśmy.
JA jestem tobą, TY jesteś mną...

JA JESTEM JA I TY JESTEŚ JA...
MY JESTEŚMY JA... :-)


sobota, 6 września 2014

I JESZCZE.... O SNACH I ŚNIENIU


Moje notatki z 13.09.2009 i 17.09.2009

Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach  mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Praca ze snem daje mi spory wgląd. Czasami sny są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej, obrazowej... Pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Wtedy trzeba się doszukiwać tej logiki i sensu dokonując precyzyjnej analizy lub poddając się po prostu zaufaniu intuicji. Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny. Oto dwa przykłady takich moich snów. Nie trzeba być wybitnymi specjalistami od snów, ani psychologami, by rozpoznać ich znaczenie.

- "Sen - to tasowanie talii kart, i układanie z nich pasjansa. A może tylko przegląd, co zostawić na wierzchu, co schowac do szuflady, co na strych, a co won do śmieci.

Że sen wraz z postaciami, obrazami - uosabia, przewiduje, oznacza - li tylko w oczach patrzącego, nie w samych kartach. (...) Ot, tak widzę sny." - Tichy.

Rozumiem, chociaż ja "widzę" i rozumiem to trochę inaczej.


          Kart w tarocie jest ograniczona ilość podobnie, jak sytuacji w życiu, choć tych jest trochę więcej. Każda karta jednak coś symbolizuje. Czym jest symbol?

       Symbol – odpowiednik pojęcia postrzegany zmysłowo. Najbardziej ogólnie jest to zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę, albo mniej abstrakcyjnym. Jest to znak odnoszący się do innego systemu znaczeń, niż do tego do którego bezpośrednio się odnosi. Przykładowo symbol lwa oznacza nie tylko dany gatunek zwierzęcia, lecz często także siłę lub władzę. Symbole są pewnymi znakami umownymi, które w różnych kulturach mogą mieć różne znaczenia - to odróżnia symbol od jednoznacznej alegorii. ( z Wikipedii ).

           Czy sytuacje z życia pojawiające się we śnie mogą coś symbolizować? Czy mogą być w nich ukryte jakieś pojęcia oddające naturę naszych działań na jawie?


      Sny można traktować jako jeden z cudów natury, a nie jako rezultat bezsensownej i  bełkotliwej wędrówki umysłu po swoich zakamarkach. Śnienie jest procesem, jest też miejscem, w którym styka się proces życia z naszą świadomą osobowością. Jeśli sny są niezrozumiałe, to znaczy tylko, że ich treść znajduje się poza nasza świadomością. 

            Życie istniało zanim pojawiła się świadoma siebie ludzka osobowość. Podobnie procesy życiowe stanowią główną część naszej istoty konstruujące naszą osobowość, ale poza marzeniami sennymi rzadko jesteśmy ich świadomi tak samo, jak rzadko świadomi jesteśmy naszej bogatej osobowości, która przejawia sie intensywnie w snach.


      Nasze zdrowie psychiczne i fizyczne zależy od harmonizowania spontanicznych procesów życia ze świadomymi wyborami i działaniami. Dlatego to harmonizowanie w śnieniu może mieć wpływ na nasze zdrowie i być sprawą życiowej wagi.

          Śnienie łączy  to, co najstarsze i to, co najnowsze w indywidualnym życiu, a nawet w ewolucji. Śnienie jest również czymś więcej:

• Objawem tego, co dzieje się w ciele fizycznym. Niektórzy lekarze, a i osoby o sporej samoświadomości niebędące lekarzami z zawodu, lecz będące lekarzami samych siebie, uważają, że w marzeniach sennych konkretyzują się oznaki choroby na długo przedtem, zanim ujawnią się w świadomości. Te oznaki mogą przejawiać się wprost jako zapowiedż choroby lub jako symbole – w trudnych, często traumatycznych sytuacjach.

• Sposobem równoważenia aktywności fizjologicznej i duchowej. Gdyby pozbawić kogoś możliwości śnienia, konsekwencje tego doprowadzić by mogły do zaburzeń fizycznych i psychicznych. A ci, co mówią, że nic im się nie śni najpradopodobniej po prostu nie pamiętają swoich snów.

• Oryginalnym sposobem wglądu w samego siebie. Przypominają nam o naszych doświadczeniach i odczytują informacje zawarte w nieświadomości. W ten sposób możliwe jest kształtowanie na przykład nowych idei albo podejmowanie decyzji o zmianie swoich nawyków, a nawet zmianie świadomości przy użyciu woli.

• Ćwiczeniem rozwijającym kontakt z duszą. Ciało, które choruje też wymaga odpowiednich ćwiczeń, diety, ruchu, podobnie umysł i emocje potrzebują wentyla oraz ćwiczeń. Sny zaspokajają tę potrzebę. W snach latamy jak ptaki, pływamy w wodzie i powietrzu jak ryby i inne zwierzeta, poruszamy się jakbyśmy mieli opanowaną wiedzę oddziaływań sił grawitacyjnych na nasze ciała, stajemy się innymi istotami, transformujemy swoje ciała na poziomy energetyczne... W snach dokonujemy cudów. Ale nie są to cuda w innych światach. W taki sposób więc otrzymujemy wiedzę o prawach panujących w innych światach.

• Źródłem informacji. Mamy zdolność do przyswajania informacji nie tylko z książek i codziennych wydarzeń zyskując w ten sposób samoświadomość i zdobywając wiedzę. Często poprawnie przewidujemy przyszłość dzięki trzeźwej ocenie teraźniejszości. Te zdolności przejawiają się również w snach. I ze snów możemy czerpać dodatkowe informacje. Dzięki temu mamy możliwość rozwiązywania problemów, wewnętrznych konfliktów, a w konsekwencji uzdrawiania skomplikowanych relacji z innymi. Dzięki temu także dokonanych zostało wiele wspaniałych odkryć w dziedzinie nauki.

• Sposobem dotarcia do świata niedostępnego nam w bezpośrednim doświadczaniu na jawie, w naszej "czterowymiarowej" rzeczywistości, w "naszym świecie". W śnieniu wkraczamy w wielowymiarowość swojego istnienia, otwieramy bramy, tunele, kanały, mosty, ikony, zapisy... Docieramy do tych części siebie, które istnieją poza granicami wytyczonymi przez nasze dotychczasowe postrzeganie i rozumienie, a zatem również poza naszą "aktualną" świadomość "rzeczywistości", w której się przejawiamy. Wzbogacamy, poszerzamy, pogłębiamy w ten sposób przestrzeń naszej samoświadomości.


Nasza pamięć zdarzeń zachodzących na jawie także bywa "konstruktem". Jest zdarzenie. Wersji tego zdarzenia często jest tyle, ilu ludzi było jego świadkami. Zawsze znajdą się jakieś "drobiazgi", które te wersje będą różnić od siebie. W tym sensie sami manipulujemy rzeczywistością również. Niekoniecznie w sposób świadomy. Więc na ogół wątpie w tak zwaną obiektywną "prawdziwość" opowiadanych przez ludzi historii. Ale wiem i wierzę, że dla opowiadacza zawsze jego historia jest prawdziwa. Tak jak moje historie dla mnie są prawdziwe :-)

Widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi jakimi nam sie wydają to wspaniała umiejętność, więcej: to po prostu wielka mądrość.

Praktyka:
Najpierw nauczyłam się zapamiętywać sny. Moja metoda:
Kartki i coś do pisania przy łóżku. Śniłam, budziłam się i zapisywałam. Jak nie cały sen to hasła - klucze, które po przebudzeniu przypominały mi fabułę. Można też stosować, jeśli ktoś lubi, metodę rysunków.

Potem przeczytałam książkę pt."Nowy sennik snów". I często do niej zaglądałam. Najlepiej jest jednak, jak każdy wypracuje sobie swoją własną metodę. W taki sposób, według mnie, najlepiej się pracuje. Jeżeli pracuję z kimś, to tez nie stosuję jednej metody. 


Miałam sporo snów dotyczących jednego tematu, które po dwóch latach okazały się prorocze - moje życie uległo radykalnej zmianie, a rezultat stał się taki, jak w tych snach.

Co ciekawe, gdy czytuję teraz swoje sny po kilku lub kilkunastu już latach, rozpoznaję niektóre z nich dopiero teraz - ich znaczenie albo zrealizowaną "przepowiednię".  No i obecnie staram się pracować ze snami na bieżąco  

Tenzin Wangyal Rinpocze - Cel praktykowania Jogi Snu