Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DŹWIĘKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DŹWIĘKI. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lutego 2016

JESTEM PRZEJAWEM PUSTKI

nowe dźwiękowanie do słuchania i...
do ewentualnej "kontemplacji"... integrowania, scalania i harmonizowania SIEBIE. :-) <3



ZNAKI I WZORY...


dźwięki roz-wibrujące blokady energetyczne i... opory przed naturalnym przepływem energii. :-)

Tutaj więcej:
https://www.youtube.com/watch?v=4VLeW2180ds&list=PLCNNfwRKeVXlH_ffdSlA9MusYqU30hVWE

wtorek, 29 września 2015

WYZWOLENIE Z BÓLU I CIERPIENIA KU RADOŚCI ISTNIENIA...




26.WRZEŚNIA 2015 - WYZWOLENIE Z BÓLU I CIERPIENIA KU RADOŚCI ISTNIENIA...
Połączenie... w dźwiękach; wibracjami, dźwiękami... jesteśmy... współbrzmiącymi ze sobą w całkowitej harmonii...

I fragmenty notatek... o dźwiękach i uzdrawianiu dźwiękami, o łączeniu dźwiękami, o powrocie...

Wizja z młodości - POWRÓT DO PRADOMU
(...) Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w jednym. Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU.(...)

03.WRZEŚNIA 2005 - PIEŚŃ WSZECHOGARNIAJĄCEJ MIŁOŚCI. 
(...) Na scenę wyszła cala grupa ludzi. Ja razem z nimi... Śpiewaliśmy pieśń, której nie znam, a którą improwizowałam – śpiewałam z serca. W pewnym momencie chór zamilkł i dalszą część śpiewałam sama. Scena stała się wyżyną, po której szłam do przodu i śpiewałam. To była pieśń wszechogarniającej miłości. Przede mną rozciągał się piękny krajobraz z dolinami, górami, wodą, nad którą unosiła się poranna mgła, Chwila przed wschodem Słońca. Świt.

Sen z 24. WRZEŚNIA 2006 roku:
Śniły mi się różne poziomy "dodatkowych wymiarów". Na tych poziomach były zapisane różne informacje, na jednym poziomie jakieś sytuacje i zdarzenia. A na innym poziomie myśli, a na jeszcze innym wzory geometryczne (symbole?), a na jeszcze innym abstrakty-artefakty(?). Przeskakiwałam w tej sieci z jednego zapisu do drugiego z jednej wymiarowości do innej albo te przestrzenie i informacje „przylatywały” do mnie. Widziałam zmienną „skalarność” wymiarów, która polega na tym, że obiekty, zjawiska mogą się przenikać w wyższej wymiarowości, chociaż na każdej danej płaszczyźnie wyglądają bardzo realnie i w zasadzie jak „fizyczne”. Można było postrzegać te światy zmieniając percepcję, ale zachowując świadomość przenikania z jednego poziomu na inny (z jednej wymiarowości do innej).. Informacje jako wibracje mogą znajdować się w różnych wymiarach i łączą się ze sobą w jednym tworząc nowy rodzaj zjawiska - ekspandującej świadomości.

12 LIPCA 2007 - HARMONIA
Sny, z których pozostało jedynie wrażenie, ważne i piękne, że coś się harmonizuje, układa na nowo i tak jak trzeba. Pokój, spokój, harmonia. Ludzie już nie cierpią...

(...) w pewnym momencie razem z przewodnikiem trafiliśmy do pola wypełnionego niesamowitą i gęstą energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Przewodnik wypuścił z dłoni owego bąbla, który wleciał do tego energetycznego oceanu.
Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział:

- Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
 Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie powstawały różne światy ( jako kosmiczne symfonie)...

Dźwięki...
których „uczyłam się śpiewać” – przypominałam je sobie w ostatnich latach w różnych "medytacjach-kontemplacjach" i w snach i w śnieniu, co opisywałam np. tutaj:

15 CZERWCA 2012 - WIELKA CEREMONIA KOSMICZNA
W trakcie tej wizji  zaczęły wydobywać się ze mnie dziwne dźwięki. Czułam, że płyną z mojego serca i wypełniają całe moje ciało i wypływają we wszystkich kierunkach gdzieś w kosmos. Mój przyjaciel zaczął grać na mandolinie. Wiedziałam, że dźwięki ze sobą cudownie zaczynają współbrzmieć, te tutaj i te w kosmosie. Poczułam ogromny przepływ energii. Byłam skupiona i skoncentrowana maksymalnie na tych dźwiękach, ich wibracji. Czułam je całą sobą. Słyszałam dźwięki bębnów płynące i odbijające się echem z głębi kosmosu...

5 WRZEŚNIA 2012 - PRZENIKANIE :-)
(...) wnikałam w głębię jestestwa innych ludzi i widziałam – wiedziałam, kim są, z jakich wzorców i energii (częstotliwości) utworzone są ich tożsamości. Ale nie miałam tego zapamiętać. Wiedziałam, że tylko przepływam, mam dostęp do tych informacji (wibracji) tylko na tu i teraz, a nie po to by pamiętać. Czułam  wzajemne PRZENIKANIE, PRZEPŁYW, POŁĄCZENIE. Ale wiele z tych istot ludzkich nie miało pojęcia, że moglibyśmy wzajemnie tego doświadczać.

Nie ważne było  zapamiętywanie tych wszystkich informacji, ponieważ one wszystkie są zapisane w naszych sercach. Poprzez serca albo coś, co jest umieszczone w sercach wszystkich istot. mamy dostęp do tej wiedzy (zapisanej w dźwiękach, wibracjach), ale nie poprzez umysł (w mózgu).

9 WRZEŚNIA 2012 - CEREMONIA Z ABORYGENAMI
Byłam w Australii na spotkaniu  i CEREMONII z Aborygenami (przodkami i obecnie żyjącymi gdzieś w dżungli (?) Noc, ognie, tańce, śpiewy, maski, kolory… Tańczyłam i śpiewałam razem z nimi, unosiliśmy się w tym tańcu nad ziemią i ponad Ziemią. Czułam, jak przepływają przeze mnie niesamowicie piękne i intensywne energie. Wszystkie dźwięki i tańce były jedną wielką modlitwą… ponieważ intencją ceremonii było poszerzanie świadomości całej ludzkości.

13 WRZEŚNIA 2012 - ZNIKŁAM I UCZYŁAM SIĘ NOWYCH WIBRACJI i DŹWIĘKÓW
(...) poczułam wówczas, takie dźwięki i takie wibracje, jakich wcześniej nigdy jeszcze nie czułam. I zaczęłam wydawać z siebie te dźwięki i widziałam ich energie i drgania, chociaż czułam siebie, ale tak, jakbym znikła, jakbym sama stała się tą wibracją. 

Zrozumiałam, że mam dostrajać swoje ciało do tych dźwięków. Że będę śpiewać nowe dźwięki i pieśni płynąca z serca, wibrujące w moim ciele.

27 WRZEŚNIA 2012 - RÓWNOLEGŁE ŚWIATY
Spojrzałam na półkę, na której leżało dużo różnych dziwnych rzeczy i sięgnęłam po zakurzony instrument, Był dziwny i niepodobny do żadnego znanego mi instrumentu. Był zrobiony jakby z jakiejś skóry zamszowej w kolorze szarym albo czarnym. Miał kilka otworów do dmuchania w nie. Gdy przyłożyłam do ust jeden z tych otworów i dmuchnęłam, z instrumentu zaczęły płynąć niesamowite, piękne dźwięki.

23 GRUDNIA 2012 - CEREMONIE ŚPIEWAJĄCYCH KRYSZTAŁOWYCH CZASZEK
Najpierw utrzymywałam długo jeden dźwięk, który płynął przez “moje centrum”. W pewnym momencie pode mną, w zasadzie jakby pod całym pokojem, w którym byłam, otworzyło się coś… jak głęboka studnia, z której wypływał ogromny słup światła, krystalicznie czystego, uzdrawiającego, transformującego. I w tym momencie nastąpił wybuch światła... jakby z głębokiej studni połączonej z sercem Ziemi wytrysnął ogromny słup kryształowej energii i cześć tej energii poleciała hen w kosmos, a część zaczęła tryskać jak fontanna, spływać na ziemię i rozlewać się po całej Ziemi.  Wiedziałam, że ta energia wybuchła w różnych miejscach na Ziemi i rozlewa się wszędzie, na całej jej powierzchni… To nie był sen. Nie widziałam żadnych wzorców w tym świetle ani wokół.

Wiedziałam, że w tym momencie na całej Ziemi wybuchło wiele takich Źródeł, a energia z nich wypływająca jak świetlisty "potop" zalewa całą Ziemię.
(...)
Zrozumiałam, że w naszych czaszkach jest zapisana wiedza z historii ludzkości, tak, jak w naszym DNA i komórkach ciała, a także we wszystkich “warstwach” naszych ciał i mózgach oraz kościach. Także w sercach. To wibracje. Niektóre były mocno “poblokowane” i zaburzone. Można je oczyszczać transformując i… roz-wibrowując ciała, dopasowując je do wydawania coraz czystszych dźwięków. 

6 LUTEGO 2013 - ŚCIEŻKA PIĘKNA, WOLNOŚCI I MIŁOŚCI...
Wydawałam dźwięki i pieśni, które płynęły z serca, przepływały przez moje ciało. Czułam, że te dźwięki harmonizują energię w przestrzeni i przenoszą nas w stan poszerzonej świadomości. Utrzymują energie w harmonii i... uzdrawiają. W tym stanie, wszyscy jako indywidualne istoty, możemy mieć "swoje" dźwięki, ale współbrzmią one w tej innej "wymiarowości" w sposób całkowicie harmonijny.

Czułam uzdrawiającą moc tych dźwięków. Czułam, że uzdrawiają one mnie samą w innych i innych we mnie...

Wszystko jest doskonałe. WSZYSTKO. Wszystko współgra i współbrzmi ze sobą w całkowitej harmonii.

10 GRUDNIA 2013 - KOLEJNE NOWE DŹWIĘKI
(...) w nocy wydawałam z siebie jeszcze inne, nowe dźwięki, które rozwibrowywały moje ciało. Czułam jak potrzebowało ono tych dźwięków, by ból, który pojawił się w ciele miesiąc temu, mógł teraz zostać "uleczony"… Dziś fizycznie czuję się lepiej, ale wiem, że mam nadal rozwibrowywać tymi dźwiękami ciało.

29 GRUDNIA 2013 - PRZYJĘCIE ENERGII WZORCÓW BÓLU I CIERPIENIA...
Znów intensywniej poczułam swój lotos serca, który pragnął wydawać dźwięki najczystszej, wszechogarniającej miłości. Zaczęłam śpiewać. Śpiewałam po kolei różne pieśni, takie których kiedyś się nauczyłam, takie które do mnie kiedyś przyszły ("z kosmosu" mojego głębokiego wnętrza). Przyjmowałam te wibracje wszechogarniającej miłości, by mogły być wyśpiewane przez moją duszę, poprzez moje serce i ciało, dla uzdrowienia mnie samej w innych i innych we mnie… i naszego łączenia się w Jedno lub w Jednym... I nagle znów poczułam ogromne poruszenie w moim ciele na wszystkich jego poziomach.

4 PAŹDZIERNIKA 2014 - JESTEM PUSTKĄ I WOLĄ JEDNI - "MEDYTACJA"
Po pewnym czasie ten punkt centralny ekspandował i całe moje ciało znikło i stałam się przestrzenią pustki, ciemności - ogromnej, kosmicznej "jaskini" bez granic. Czułam bardzo subtelne, delikatne wibracje, które zaczęłam słyszeć jako dźwięk dochodzący skądś... z daleka, a jednocześnie czułam te wibracje w sobie i w centrum (miejsce w centrum serca?). I czułam te wibracje jako subtelny, piękny, krystaliczny dźwięk pustki w sobie. Wibrowałam nim cała i cichutko zaczęłam go śpiewać.

Ten dźwięk brzmiał wszędzie i odbijał się echem... coraz dynamiczniej... Częstotliwości zdawały się lekko różnicować i zgęszczać w tej przestrzeni pustki... Mimo to cały czas utrzymywałam ten jeden, krystaliczny dźwięk centrum...

8 STYCZNIA 2015 - INTEGRACJA?
(...) nagle poczułam, że moje ciało dziwnie wibruje, że zachodzą w nim jakieś zmiany na wszystkich poziomach (energetycznym, mentalnym, psychicznym, fizycznym itd.). Chodziło o to, że zaczęło się dziać z nami coś takiego, co rozpoczęło proces integracji różnych „ras” czy rodzajów” istot ze sobą. Jakby wszystkie istoty w tym także ludzkie wzbogacały się wzajemnie swoimi doświadczeniami i wiedzą. Wszyscy stawaliśmy się nową istotą – kompilacją różnych rodzajów istot…

26.WRZEŚNIA 2015 - WYZWOLENIE Z BÓLU I CIERPIENIA KU RADOŚCI ISTNIENIA...
Połączenie... w dźwiękach; dźwiękami jesteśmy... współbrzmiącymi ze sobą w całkowitej harmonii...

Świadome doświadczenie...
Połączenie...
Jesteśmy...
Źródłem...
Jednią...
Wielką Kosmiczną Symfonią...
i
"WIELKIm KOSMICZNYm ŻARTem":







poniedziałek, 23 marca 2015

TĘCZA I JEJ SYMBOLIKA...

Notatki...

Takie... "powlatywały mi":

Naturalną, podstawową "esencją istnienia" jest radość życia, istnienia.

Cała przeszłość i wszystkie doświadczenia prowadzą mnie (nas) do tu i teraz, a w tym tu i teraz do tego kim, czym jestem.

Oświecenie jest czymś innym niż Przebudzenie (z moich komentarzy zainspirowanych wpisem relikt55).

I jeszcze coś takiego:
"Oświecenie jest tym, co ujawnia się samoistnie przez samo siebie, samo sobie w samym sobie". - Papaji



O różnych symbolach pisałam już wielokrotnie, a ostatnio tutaj. Tym razem tematem notki jest tęcza w buddyzmie i symboliczne znaczenie pięciu kolorów buddy - tary (o czym już wspominałam przy różnych okazjach wcześniej np.: tutaj).

***



niebieski - żywioł: woda, symbol: diament, tzw. "splamienie" - gniew. ("Splamienia powodowane odpowiednią karmą są obok niewiedzy głównym warunkiem istnienia cierpienia. Splamienia są stanami konceptualnymi bardziej lub mniej subtelnymi związanymi ze szkodliwymi emocjami, które muszą być usunięte [raczej przetransformowane], aby zrealizować wyzwolenie od cierpienia." *1) Istoty, które zapragnęły doświadczyć tych "szkodliwych" emocji, "weszły w koło samsary". Niebieska postać buddy-tary symbolizuje mądrość podobną zwierciadłu (mądrość jak lustro), która pojawia się w wyniku przekształcenia gniewu. Gniew i nienawiść są przeciwieństwem współczucia i miłości. Dzięki wielkiemu współczuciu (współodczuwaniu) możemy znaleźć się w stanie, w którym w przeciągu jednej sekundy możemy zobaczyć wszystkie istoty i ich cierpienie. Dlatego też przekształcony gniew staje się mądrością podobną zwierciadłu. Wówczas po tej transformacji każde przeżycie postrzegamy przejrzyście i bezpośrednio takim, jakie jest. Stan mądrości podobnej zwierciadłu to taki stan świadomości, w którym można "zobaczyć" wszystkie zjawiska w jednym momencie. Nieważne, jak wiele jest obrazów, wszystkie one równocześnie odbijają się w zwierciadle. I wszystkie obrazy i zjawiska są jak odbicia w lustrze, które są takie same - jako odbicia i są po prostu refleksami gry światła i cienia.


***

zielony - żywioł: wiatr, symbol: miecz, "splamienie" - zazdrość. Istoty, które zapragnęły doświadczyć tych emocji, "weszły w koło samsary", Zielona postać buddy-tary symbolizuje mądrość doświadczenia (mądrość urzeczywistnienia), która powstaje w wyniku przekształcenia zazdrości. Wówczas w każdej sytuacji działamy dla pożytku innych, dzięki temu, że nauczyliśmy się tej mądrości z naszych doświadczeń.




                                        ***


czerwony - żywioł: ogień, symbol: lotos, "splamienie" - pożądanie, przywiązanie.
Czerwona postać buddy-tary symbolizuje mądrość rozróżniającą, która pojawia się w wyniku przekształcenia pożądania i przywiązania. Jest ona zdolnością do rozumienia wydarzeń pojedynczych, jak i jako elementów całości - jednocześnie. (Widzenie i rozumienie rzeczywistości takiej jaka jest). Rozumienie znaczenia wszelkich zjawisk, że są one i jednocześnie nie są różne.  "Jedna z pięciu podstawowych buddyjskich mądrości - mądrość rozróżniająca - pokazuje, że każde zjawisko, mimo że manifestuje się niezależnie, nawet na moment nie przestaje być częścią całości. Właśnie ta mądrość może pomóc nam właściwie zrozumieć współczucie. Nie musi ono wcale być oddzielone od radości. Rozróżniająca mądrość - jeśli ją rozwinęliśmy - pokazuje nam, że gdy jesteśmy współczujący to wcale nie stajemy się smutasami. Wręcz przeciwnie. Manifestowanie się współczucia nawet przez chwilę nie wyklucza radości."

***


żółty(złoty) - żywioł: ziemia, symbol: klejnot, "splamienie" - duma, próżność. Żółta postać buddy-tary symbolizuje mądrość wyrównującą, mądrość równości, która pojawia się w wyniku przekształcenia dumy i próżności. Wówczas doświadczamy wielostronności i obfitości wszystkich rzeczy. W tym stanie „ja” i inni, wszyscy są sobie równi. Wgląd ten polega na tym, że nie oddzielamy siebie od innych. Stąd takie określenia w różnych innych kulturach jak: "Całość", Jednia, "Wszystko, Co Jest", "Niepodzielenie", "Niedualność" itp. Mądrość równości  to stan, w którym nie ma rozdzielania na pojęcia "dobre lub złe". Mądrością równości jest uznanie samsary i nirwany jako równych, jako "posiadające jedną tonację i jeden smak".


***


biały - żywioł: przestrzeń, symbol: koło nauki, "splamienie" - niewiedza, ignorancjaBiała postać buddy-tary symbolizuje mądrość wszechprzenikającą, która powstaje w wyniku przekształcenia niewiedzy i ignorancji. (O niewiedzy i ignorancji pisałam ostatnio tutaj.) Wiemy, że nie jesteśmy od niczego oddzieleni, ponieważ przestrzeń i energia są połączone ze sobą we wszystkich czasach i miejscach. Niewiedza to błędny sposób rozumienia świata i zjawisk. Kiedy zostaje przekształcona, otrzymujemy zrozumienie tego, jakimi rzeczy są. Mądrość zwana wszechprzenikajacą pojawia się dzięki oczyszczeniu owych "splamień" niewiedzy i ignorancji. Jest to stan naturalnej przejrzystości i czystości. Uwolnienie się od gier ego oraz od przywiązania do zjawisk powoduje, że pojawia się stan mądrości rzeczywistości czyli wszechprzenikajacy wgląd.

***

Czarny kolor symbolizuje pierwotną ciemność. W świecie, gdzie jest ciemno, bo nie ma światła odbitego, jest też dźwięk, którego nie możemy usłyszeć, ponieważ jest on niedostępny dla zdolności słyszenia każdej istoty fizycznej. Całe tworzenie może przejawiać się poprzez wibracje. Ciemności stają się światłem, cieniami kolorów, kolorami dźwięku, a dźwięk tworzy formę... (mantra, jantra, tantra). Czarna Tara jest idealną opiekunką pustki, Boską Matką współczucia i Boginią zdolną do odwrócenia wszelkich form zła. Z łatwością pochłania demony umysłu. Często jest łączona z Kali. Tu notka o "końcówce epoki kali-jugi"




***

Inne źródła podają, że buddowie symbolizują:


Tęcza to połączenie tych wszystkich pięciu żywiołów (inne źródła podają, że sześciu), wszystkich pięciu mądrości w Całość, w "Tęczowe Ciało". (O tęczowym ciele pisałam wcześniej tutaj.) "Ciało tęczowe" symbolizuje przebudzenie wewnętrznej jaźni, jest to stan, który jest etapem umożliwiającym "uzyskanie dostępu" do stanu Nirvany. Jest symbolem realizacji osiąganej już za życia.

"Ciało Padmasambawy":


Prawdziwa mądrość wynika jednak z doświadczenia, a nie z dogmatów czy wyłącznie z zewnętrznej wiedzy. Zrozumienie pełni mądrości przy pomocy "samsarycznej świadomości" (z poziomu uczestnictwa w grach ego) nie jest możliwe. ponieważ to właśnie "zrozumienie prowadzi do wyzwolenia"... 


"Tęczowe ciało" to stan przejściowy, przedostatni, w którym zachodzi przekształcenie w tzw. "czyste światło". Mówi się, że jest to najwyższy stan do osiągnięcia w "samsarze" przed osiągnięciem stanu "czystego światła" lub "przejrzystego światła" czyli stanu Nirvany *2.

"Pisklę mitycznej garudy ma wspaniałe skrzydła już w jaju, ale nie może latać póki się nie wykluje i w pełni zamanifestuje swoje możliwości w locie. Garuda jest symbolem "potencjału dzogczen, np. zrealizowania tęczowego ciała".

http://kimimarinyoga.com/wp-content/uploads/2012/06/garuda1.gif?w=300

W innych kulturach tęcza ma podobną symbolikę:


Ale są tacy, którzy przypisują tęczy także negatywne znaczenie i ponoć (?) nawet obecnie Kościół Katolicki zakazuje używania symbolu tęczy... Z jednej strony znak Przymierza Boga z Człowiekiem, a z drugiej strony... ?

I jeszcze wątek o "podstawowych kolorach"... Oto one:


Po lewej jako 3. podstawowe czerwień, zieleń i niebieski, 3 pośrednie: żółty, turkusowy, magneta (róż) oraz w centrum - biel. Po prawej jako 3 podstawowe: żółty, turkusowy, magneta (róż), 3 pośrednie: czerwień, niebieski i zielony oraz w centrum - czerń. W sumie osiem kolorów.
W niektórych tankach tybetańskich w centrum jest umieszczona czerń jako tło i biel, a wokół: żółty, czerwony, zielony i niebieski... a także magneta/róż, turkus i fiolet. W sumie 9 kolorów.

Tu jest 7.kolorów w tabeli po lewej i częstotliwości im odpowiadające, a po prawej 12. kolorów i dźwięki im odpowiadające:

ze strony: http://www.artvigor.pl/tajemnicza-skrytka-wiedzy-2/
Dzięki oznaczone według angielskiego nazewnictwa, w którym "B" to po polsku "H".

Gdy długość fali światła widzialnego się zmniejsza, to częstotliwość się zwiększa:


A tu szersze spektrum zakresu częstotliwości fal widzialnych i niewidzialnych:


_______________

W zasadzie nie zdawałam sobie sprawy, że przez wiele lat dokonywałam w sobie transformacji tego, co opisane jest na przykład powyżej (o transformacji "splamień" w różne rodzaje "mądrości") i przekazywane w tzw. "naukach buddyjskich". Zaznaczam, że buddystką nie jestem, a raczej studiuję obecnie te ichnie "buddyjskie nauki" i różne tych nauk "wątki" i szkoły itp. Poszukując wspólnego ich rdzenia, esencji. Tak jak wcześniej "studiowałam" różne tradycje, kultury i nauki pochodzące z obu Ameryk, syberyjskie, aborygeńskie itp. itd.

Otóż przeżyłam kiedyś metamorfozę przekształcenia gniewu, a gniew mój spalił się w wybuchu takiego śmiechu z samej siebie, że chyba nigdy wcześniej tak się nie uśmiałam z samej siebie. A ten „kop energetyczny” śmiechu wyzwalanego z nagle uświadomionego wcześniejszego przywiązania do gniewu (i różnych wzorców utrzymujących mnie w odczuwaniu gniewu) wprost mnie „poraził” i to w momencie, gdy „zobaczyłam” (tak wewnętrznie bardziej, ale i zewnętrznie też :-)) siebie samą taką „strasznie zagniewaną”. I wtedy nagle, jakby walnął we mnie piorun – stało się to oczywiste i uświadomiłam sobie, co robiłam i dlaczego. I wtedy rozpuścił się we mnie cały gniew. Czułam jakby się rozpuszczał, a ja odzyskiwałam energię... ZROZUMIENIA i MIŁOŚCI. Od tamtej pory na nikogo się nie gniewam, nie wściekam się, nie muszę ani nie potrzebuję, choć potrafię zdecydowanie i „stanowczo” reagować w pewnych życiowych sytuacjach oraz wyrażać to, co mam do wyrażenia. Czasem nawet bardzo stanowczo, jeśli czuję w sercu, że tak mam zrobić. Możliwe, że nieodczuwanie gniewu i nieobrażanie się na innych nie jest „normalne” w sensie normy społecznej, więc i innym trudno mi to wytłumaczyć, zwłaszcza, gdy nie ma w nich potrzeby zrozumienia tego typu doświadczeń.

Przeżyłam kiedyś także uświadomienie sobie i transformację zazdrości. Trwało to kilka miesięcy, a głównym bodźcem była wówczas zdrada mojego ówczesnego partnera, który ponoć mnie "ubóstwiał"; dosłownie na rękach nosił i wszem i wobec opowiadał, jaką to wspaniałą kobietą jestem. Któregoś dnia jednak przyszedł i powiedział, że nie wie, co zrobić, ponieważ kocha dwie kobiety. I chciałby sprawdzić, jak będzie mu z tą inną. Powiedziałam wtedy do niego, choć nie było to łatwe, że dla mnie to proste: niech idzie do tej innej. On miał skłonności do utrzymywania kontaktów z wieloma partnerkami (może to nie była poligamia, ale pożądanie wielu partnerek i potrzeba realizacji tego pożądania). Ale on sam nie chciał przed sobą do tego się przyznać. Był tego nieświadomy. Ale to jego "karma". Zajęłam się wówczas sobą i między innymi rozpoznawaniem, przyjmowaniem, a następnie transformacją zazdrości.






Dumę i próżność też uwalniałam i transformowałam przez kilka lat, ponieważ próżność i duma są powiązane z grami ego.

A o transformacji niewiedzy i ignorancji może napiszę kiedyś jeszcze.  Póki co napiszę tylko, że kiedyś, wiele lat temu zrobiłam rysunek, który zatytułowałam Księga Niewiedzy (nie mając pojęcia, że takie słowo jak niewiedza istnieje i jest używane przez niektórych ludzi). Napisałam kiedyś o tym rysunku tak:


_________

*1  "Splamienia zawsze wiążą się z postrzeganiem rzeczywistości nie do końca takiej jaką jest, lecz taką, jaką wydaje się tylko pojawiać (z powodu projekcji naszych ego i przywiązaniem do przekonań) oraz reagowaniem na nią w sposób niewłaściwy - powiązany z odczuwaniem żalu, wstydu, straty itp.

5 rdzennych splamień, które nie są poglądami:

1. pożądanie (obiektów przyjemności)
2. gniew (niechęć do obiektów mogących zrobić krzywdę w przeszłości, obecnie lub w przyszłości)
3. duma (pomieszana) w stosunku do niżej, równie oraz wyżej usytuowanych, w przypadku posiadania obiektu dumy - uczucie równości w stosunku do lepszych, fałszywa duma z powodu niewłaściwie zrobionych rzeczy)
4. ignorancja (pomieszany umysł)
5. zwątpienie (negatywne emocje względem oczywistych prawd, np. prawa czynów karmicznych, czterech szlachetnych prawd)
(...)
6. splamienie powiązane z pomieszanymi (fałszywymi) poglądami

oraz 20 drugorzędnych splamień:
wściekłość, uraza, zawiść, skąpstwo, nieszczerość, złośliwość, hipokryzja, oszustwo, samogloryfikacja, okrucieństwo, bezwstydność, tupet, letarg, agitacja, nieufność, lenistwo, niesumienność, zapominalstwo, dystrakcja («rozproszenie uwagi»), brak introspekcji."
________________________________________________________________


*3 Symbole buddy i tary (?): diament (kryształ), miecz, lotos, klejnot, koło nauki...