Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Huichole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Huichole. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2013

SARNA i JELEŃ - TO TEŻ MOI NAUCZYCIELE




Wszyscy jesteśmy dla siebie nawzajem nauczycielami i uczniami. Możemy uczyć się od siebie, wpierać, inspirować wzajemnie z szacunkiem i miłością. Każdy człowiek, każde zwierze, roślina, kwiat, minerał, kamień, a nawet przedmioty... wszystko w odpowiednim momencie może przekazywać nam ważne informacje. Również znaki - drogowskazy na Ziemi i Niebie...

Nasza dusza połączona ze Źródłem, Uniwersalny Umysł, cały wszechświat ma wspaniałe poczucie humoru. Któregoś dnia szłam ulicą i myślałam o sprawie, która wymagała rozwiązania. Pojawiło się we mnie pytanie: jak rozwiązać tę sprawę. I nagle usłyszałam zdanie wypowiedziane, a raczej bełkotliwie wykrzyczane przez leżącego w krzakach pijanego mężczyznę. Z jednej strony byłam trochę zaszokowana, bo zdanie to było okraszone wulgarnymi słowami, ale z drugiej zaczęłam się śmiać sama z siebie, ponieważ to zdanie było wskazówką, bardzo jasną odpowiedzią. Rozwiązanie okazało się bardzo proste. 

Niektórzy z nas szukają rad i nauk u guru czy mistrzów zapominając o tym, że Wielki Duch, Bóg, Wszechświat, Całość czy jak to COŚ chcesz nazwać, prowadzi z nami dialog na wiele różnych sposobów trenując nas w naszej uważności bycia w tu i teraz. 

W ubiegłym roku miałam na przykład spotkanie z Sarną. Siedziałam wtedy na medytacji trzy dni w lesie bez jedzenia i picia (Vision Quest). Oprócz różnych innych zwierząt odwiedziła mnie sarenka. Miałam z nią kontakt. Opowiedziała mi niesamowite rzeczy między innymi o ogromnym cierpieniu zwierząt, o okrucieństwie ludzi, ale przypomniała mi też swoją historię, którą także Jamie Sams zapisała w książce o "Zwierzętach mocy":

"Pewnego dnia mała Sarenka usłyszała, że wzywa ją Wielki Duch mieszkający na szczycie wielkiej Góry. Natychmiast zaczęła wspinać się stromą ścieżką. Nie wiedziała jednak, że drogi do szałasu Wielkiego Ducha pilnuje straszny demon. Demon starał się nie dopuścić żadnej istoty do Wielkiego Ducha. Usiłował przekonać je, że Wielki Duch nie chce, aby zakłócano mu spokój. W ten sposób zamierzał rosnąć w siłę i budzić strach w całym stworzeniu.

Na widok demona Sarenka, o dziwo, wcale się nie wystraszyła, choć był klasycznym szkaradnym potworem. (...) Każde normalne stworzenie natychmiast by uciekło albo umarło z przerażenia. Ale Sarenka odezwała się łagodnie:
- Bądź tak miły i przepuść mnie. Idę do Wielkiego Ducha. - Jej oczy były pełne miłości i współczucia dla tego wyrośniętego brzydala, dręczyciela słabszych.

Demon nie posiadał się ze zdumienia. Jakkolwiek starał się przestraszyć Sarenkę, nie odnosiło to żadnego skutku, ponieważ jej miłość przeniknęła do jego zatwardziałego serca. Skonsternowany poczuł, że jego twarde jak głaz serce zaczyna mięknąć, a cała postać kurczy się do wielkości orzecha włoskiego. Niewzruszona miłość i łagodność sarenki roztopiły serce demona. Jej łagodność i dobrotliwość sprawiły, że wszystkie dzieci Wielkiego Ducha mają wolny wstęp na Świętą Górę i już nie muszą się bać, że demony strachu zatarasują im drogę.


Sarna uczy nas, że mocą łagodności, uczciwości wobec siebie oraz ufności można wzruszyć serca i umysły zranionych istot, które usiłują nam utrudnić wejście na Świętą Górę. Kochając to co jasne i ciemne - niczym plamki na skórze Sarenki - stwarzamy przyjazne, bezpieczne warunki ludziom poszukującym wewnętrznej harmonii i pokoju".

Dziękuję Ci kochana Sarenko za twoje nauki.

Kiedyś przez jakiś czas miałam w domu piękną laskę, którą Huichole nazywają KAYUMARI. Nauczyłam się kiedyś pieśni Huicholi o KAYUMARI - JELONKU. 


Kayumari w tradycji Rdzennych Huicholi jest jeleniem (często niebieskim), który przynosi ludziom wiadomości od Ducha. Mówią, że tam, gdzie niebieski jeleń spaceruje, następuje uzdrawianie.


I nie wiedziałam dokładnie, co znaczyły słowa tej pieśni w języku Huicholi, tyle, że o jelonku, który prowadzi do Wielkiego Ducha. 


Ale któregoś dnia przyszły do mnie słowa tej pieśni po polsku:

"Prowadź, prowadź... nas jelonku, przez czysty umysł, prosto do Wielkiego Ducha. 
Prowadź, prowadź... nas sarenko, przez czyste serce, prosto do Wielkiej Duszy..." 

I bardzo lubiłam ją śpiewać.




JELEŃ SYMBOLIZUJE WYTRWAŁOŚĆ. " Mógł się uratować jedynie dzięki temu, że umiał pokonywać długie dystanse: wytrwale dążyć do celu narzucając sobie odpowiednie tempo i w pełni wykorzystując swoją energię (...) Jeleń uczy nas, byśmy działali w równym tempie i w ten sposób poszerzali granice własnej wytrwałości. Ludzie mocy Jelenia może nie zawsze docierają pierwsi do celu, ale za to zawsze osiągają cel." - Jamie Sams

Inna wersja jelenia i sarny:



I pamiętam, że wszystko jest doskonałe, że każda i każdy z nas  zawsze otrzymuje to, co jest jej/jemu potrzebne w naszym istnieniu, rozwoju i doświadczaniu ISTNIENIA...  Czuję wdzięczność.
___________________

wszystkie ilustracje w tej notce są tradycyjną sztuką Huicholi



POŁĄCZENIE I POWRÓT DO TU I TERAZ


22. kwietnia śniła mi się data: ZERO. Data ZEROWA. To był jakiś “majański” znak. I całą noc do mnie wracał. Zero. Zero… Pop chyba czy 'cóś'.


Majańskie Zero… przedstawiane jako muszelka… shell… "Sel/Sul, względnie Sil. “To są wszystkie epitety Bogini Waginy – czyli Sheeli względnie Syreny.” http://seksualnosc-kobiet.pl/artykuly/bogini_jako_wagina/2 Livia Ether podała link do tego artykułu. Wenus, Yemaya...
A z drugiej strony Sul-Sol… Słońce, jako żeński aspekt Słońca - Czarne Słońce… i wszystkie czarne i niebieskie (niebiańskie) boginie i Madonny...

Majańskie ZERO znajduje się w “Paszczy bogini w kalendarzu aztecko-majańskim”...  to ZERO jest językiem językiem postaci umieszczonej w środku majańskiego (azteckiego) kalendarza.

Święto Wesak związane jest z dniem narodzin, oświecenia i śmierci Buddy według tradycji przypadającym na czas majowej pełni Księżyca. Zwyczajowo, w niektórych krajach mówi się, że chodzi tu o pierwszą pełnię w Byku (znak zodiaku). W tym roku święto ma być obchodzone w dniach 24-26 maja. A pełnia przypada na 25.maja.
"Oświecenie Buddy jest najważniejszym wydarzeniem dla buddyzmu, a w związku z tym Wesak - czyli obchody Oświecenia - to najważniejsze święto w roku buddyjskim. Jest to dzień, w którym buddyści przypominają sobie ścieżkę Buddy ku oświeceniu i próbują odnaleźć własną drogę."

Wesak to bardzo radosne i kolorowe święto. W Tajlandii zapala się na tę okazję papierowo-drewniane lampiony. Często przygotowywana jest także ceremonia wypuszczenia, uwięzionych w klatkach, ptaków. A także BALONÓW (smoki, węże itp.). 



To symbole uwalniania starych wzorców, które nam już nie służą, uwalniania naszej ograniczonej przekonaniami i wzorcami świadomości.  Uwalnianie i łączenie Umysłu i 
Świadomości, mózgu, serca , a także całego ciała...

To święto transformacji i oczyszczania Umysłu, poszerzania Świadomości, oczyszczania Serca i Ciała, aby nasze połączenie z duszą i duchem stało się świadome i pełne. Ponieważ poprzez nasze dusze stajemy się połączeni ze Żródłem i Całością.



Ten obrazek kojarzy mi się z tym, co widziała Livia Ether i Anilalah na pewnej górze... i ze Szmaragdowym Strażnikiem ze snów Livii Ether i wizji oraz obrazka Anilalah... I z moją medytacją w Słońcu: http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/05/medytacja-w-centrum-sonca.html


To święto ma związek z przygotowniami do Wielkiej Kosmicznej Ceremonii.
Oczyszczamy się i transformujemy fizycznie, emocjonalnie, psychicznie i duchowo. Otwieramy się w ten sposób na wyższe poziomy zrozumienia… i przygotowujemy się do tej Wielkiej Kosmicznej Ceremonii...

Tak, to synchronia... Piękna synchronia serc i umysłów, które  przypominają sobie, rozpoznają, uzdrawiają, transformują... Takich synchronii dostrzegam wokół wiele, coraz więcej, prawie na każdym kroku... synchronia, harmonia, pełnia... 

W nocy z 14. na 15. maja przywołała mnie pewna góra, na której mam się znaleźć w dniu najbliższej pełni czyli jakby w święto WESAK. Nie rozumiem jeszcze, dlaczego, ale wiem, że tam pojadę. Wiem, co mam ze sobą wziąć... I czuję wielką radość na myśl o tej podróży.
Ta góra to Ślęża.



"Tybetańczycy zawsze przedstawiają buddów na kwiatach lotosu. Lotos jest najprawdopodobniej najczystszą rośliną w przyrodzie. Wyrasta z błota, przebija się ku otwartej przestrzeni przez często zamuloną wodę i dopiero wtedy rozwija się w pełni w promieniujący blaskiem i doskonały pod każdym względem kwiat. Z tego powodu jest symbolem czystości i został uznany za miejsce, w którym wszystko się rozpoczyna. "Zrodzony z lotosu" oznacza w swej naturze czysty, nie jak nieskazitelna dziewica, która nigdy się nie kochała i niczego nie przeżywała, lecz czysty doskonałością przekształcenia autentycznych, różnorodnych doświadczeń, mających swe korzenie w prawdziwym życiu. Jest centrum zjawisk, prawdziwą energią, przyjmowaniem tego, co się pojawia, wykorzystaniem potencjału i transformacją".

Lotos - Kwiat Życia...

"(...)
Wyobraźcie sobie, że jesteście buddą, oświeconą radością, mądrością, współczuciem, nieustraszonością [nieskazitelnością] lub ochroną i znajdujecie się w centrum. Posiadacie (...) doskonałe właściwości powstałe dzięki zniknięciu waszego ego, podziału na ja i ty. Wasza energia została uwolniona, a swobodna gra umysłu i przestrzeni stała się możliwa. Siedzicie w tęczowym domu o kwadratowej [?czasem okrągłej] podstawie. Ściany wewnętrzne, te najbliżej was, są tego samego koloru, co wy i wasza rodzina buddy. Czterech wejść umieszczonych z czterech różnych stron świata strzegą strażnicy kierunków. Przy zachodniej bramie stoi czerwony, północnej pilnuje zielony, wschodniej niebieski, a południowej żółty. Pozwalają wejść do środka i otrzymać błogosławieństwo tylko tym, którzy chcą uwolnić się od swojego ja oraz wszelkich neuroz i są gotowi na otwarte, szczere spotkanie. Wewnątrz, dookoła was znajduje się osiem aspektów żeńskiej energii (jak u Hewadżry) lub cztery (jak u Demczoga)."

Budda też ma podobno swoje kolory http://www.religionfacts.com/buddhism/symbols/color.htm

Niebieski 
Czarny 
Biały - Biała Tara i biały Słoń,
Czerwony 
Zielony - Zielona Tara 
Żółty

Transformacja:
Niebieski: gniew w mądrość lustrzaną
Czarny: nienawiść we współczucie, współodczuwanie
Biały: złudzenie i ignorancję w mądrość rzeczywistości
Czerwony: złudzenie przywiązań w przenikliwą mądrość
Zielony: zazdrość w mądrość realizacji
Żółty: dumę w mądrość tożsamości (jedni).

Z Diamentowej Ścieżki i Dzogdzen:
"Jeden budda na jedną emocję
Jeśli uda nam się dostrzec prawdziwą naturę pięciu przeszkadzających emocji, zrozumiemy, że nie różnią się one niczym od pięciu oświeconych mądrości. W truciźnie gniewu i nienawiści ujrzymy mądrość podobną zwierciadłu, która ma związek z Diamentowym Umysłem. Widząc esencję dumy, odnajdziemy mądrość równości i Buddę Ratnasambawę. Badając naturę pożądania, odkryjemy mądrość rozróżniającą i Buddę Nieograniczonego Światła, Amitabę. Patrząc na zazdrość, zobaczymy mądrość wszystko spełniającą i Buddę Amogasidhi. Z kolei obserwacja niewiedzy zaprowadzi nas do odkrycia mądrości dharmadatu, czyli rzeczywistości samej w sobie i Buddy Wajroczany. Wszyscy ci buddowie mają związek z podstawowymi energiami w naszym ciele, a każda z tych energii łączy się z odpowiadającym jej uczuciem. Dlatego obserwacja natury danego uczucia nie tylko powoduje urzeczywistnienie właściwego mu aspektu mądrości, ale też przekształca jeden z elementów, z których składa się nasze ciało, w jednego z pięciu buddów. Podążając tą ścieżką, nie staramy się unikać przeżywania emocji, ale bezpośrednio przyglądać się ich istocie, co sprawia, że samoistnie przemieniają się one w pięć mądrości i w ten sposób rozwijamy oświecone właściwości. Ten rodzaj praktyki używany jest przez medytujących w tradycji Wielkiej Pieczęci oraz w Dzogczen – Wielkiej Doskonałości."


(…) gdybyśmy zrezygnowali ze świadomego przeżywania emocji, nie bylibyśmy w stanie rozpoznać mądrości, jaka jest w nich zawarta. Odrzucając pięć trucizn umysłu sprawiamy, że umyka nam możliwość urzeczywistnienia pięciu rodzajów wglądu, gdyż są one ich jedynym źródłem. Dlatego właśnie praktykując tantrę, pracujemy z przedmiotami naszych reakcji emocjonalnych tak, aby doświadczyć zawartej w nich mądrości. W ten sposób obiekty naszego przywiązania czy gniewu stają się źródłem wyzwolenia. Oznacza to, że kiedy jedna z pięciu trucizn pojawia się w umyśle, powinniśmy przyjrzeć się temu, co stanowi jej esencję, dopóki nie zrozumiemy, że żadne uczucie nie istnieje w sposób ostateczny.

Czym są emocje?
Musimy wyjaśnić sobie, co chcemy wyrazić, używając pojęcia „uczucie” lub „emocja”. Często używamy tych słów, by opisać przeżycie zachodzące umyśle, które popycha nas do działania, będąc jednocześnie reakcją na coś. To stan, którego doświadczamy, kiedy umysł funkcjonuje w sposób dualistyczny. W przypadku zwykłych ludzi jego działanie rozpoczyna się na długo, zanim to sobie jeszcze uświadomią. Uczucia są nawykowym lgnięciem, które sprawia, że odruchowo porządkujemy nasze doświadczenia w zależności od tego, co nasze ego uzna za potrzebne (pożądanie), niepotrzebne (gniew) lub obojętne (niewiedza). Im silniejsze jest to lgnięcie, tym silniejsza reakcja, aż wreszcie pojawia się ona w naszej świadomości w postaci znanych nam dobrze emocji. Powyższe reakcje nazywamy „trzema truciznami umysłu”. Do tych trucizn można także zaliczyć nadmierne przywiązywanie wagi do świata własnych przeżyć (duma), a także ocenianie naszej własnej pozycji przez porównywanie się do innych (zazdrość). Na określenie tych uczuć używamy słowa „trucizna”, ponieważ działają na umysł paraliżująco i tym samym uniemożliwiają pojawienie się wewnętrznej mądrości. "

W różnych tradycjach może być inaczej. Budda-Tara mogą mieć także kolory tęczy. Czyżby pełnej realizacji?


źródło obrazka: http://www.vivainstitute.com/2012/06/if-our-behavior-follows-our-kind-and-loving-nature/rainbow-buddha-2/

O Tarze pisałam w też innym wątku: http://tonalinagual.blogspot.com/2012/11/zmiany-energii-wzorcow-kalendarzy-czyli.html

I przypomniało mi się moje spotkanie ze Strażnikami:




Przyszły do mnie. Jakieś potwory...Wyglądały przerażająco. Przyjrzałam im się dokładniej. Były to maski. Straszne maski, przerażające... Można by powiedzieć, że "potworne" i próbowały mnie straszyć. Wiedziałam, że to jest jakaś próba dla mnie. Skupiłam się na miłości. Wiedziałam, że nie chcę ich się bać, że nie dam się zastraszyć, więc się do nich uśmiechałam i czułam miłość. One coś buczały, wydawały dziwne dżwięki i straszyły, a ja śmiejąc się powiedziałam im, że się ich nie boję, że je kocham. Wiem, czemu służą, ale dla mnie nie są straszne, lecz piękne. 














Strażników Mahakali. To oni 

STRAŻNICY...

"pozwalają wejść do środka i otrzymać błogosławieństwo tylko tym, którzy chcą uwolnić się od swojego ja (...) i są gotowi na otwarte, szczere spotkanie."




Czasem zamiast tych "strasznych" Strażników pojawią się inni - "piękni" Strażnicy w postaci np. Mistrzów lub Archaniołów, jak na przykład Mistrz Metatron albo Archanioł Raziel czy Archanioł Michał. Strażnicy, którzy "strzegą dostępu"  i uwodzą… i zwodzą… pięknymi słowami Uniwersalnego Umysłu odciętego od  Świadomości...


A w następnej notce: przypowieść o spotkaniu z sarenką i jej spotkaniu z demonem.

------

p.s. ciekawostka:



Czterej synowie Horusa
Mają kolory trochę podobne do kolorów strażników Buddy albo Buddy.
____

p.s. A uzdrawiać można tylko tych, którzy pragną uzdrowienia. Uzdrawianie (uwalnianie) na siłę, gdy istota nie podejmuje świadomej decyzji o swoim uzdrowieniu (uwolnieniu) to... manipulacja energiami.


piątek, 30 marca 2012

ŚNIENIE, WSPÓŁTWORZENIE I MIŁOŚĆ...


Opowieść o mitach i legendach, symbolach i tworzeniu...

Świat, w którym żyjemy, WYŚNILIŚMY kiedyś... wcześniej, stworzyliśmy i wchodzimy do niego, by doświadczać tej naszej własnej, wspólnej kreacji... Uniwersalnego Umysłu. Wejście w ten świat umożliwia nam wejście w karmę, a karma to lekcje - doświadczenia, których potrzebujemy, które wybraliśmy sobie przez narodzinami.

Są tacy, co wierzą na przykład, że 3.wojna światowa wybuchnie. Wiemy, że może chociaż nie musi. Wiemy, że nie musi dojść do totalnych zniszczeń. Wszystko zależy od ludzi i jakie decyzje będą podejmować na podstawie tego, w co wierzą, a w co nie wierzą albo jakie są ich przekonania i poglądy. Ale wszyscy ludzie, bez wyjątków, współtworzą ten SEN LUDZKOŚCI na tej PLANECIE – ludzką rzeczywistość tej planety.

Wszystko, co się zadziewa jest pewnego rodzaju “wypadkową” naszych działań. To jedna płaszczyzna. Planeta ŚNI SWÓJ SEN. SEN PLANETY to druga płaszczyzna. Tych płaszczyzn - Matryc – poziomów SNÓW jest wiele. Są Matryce tworzone przez inne planety, przez Słońce, przez inne gwiazdy… Nakładają się na siebie… A w tym wszystkim są pewne cykle… Nakładające się na siebie... Różne cykle organizują współistnienie tych Matryc.

Każda ingerencja istot z innych Matryc w strukturę SNU LUDZKOŚCI z zewnątrz jest wniknięciem w Matrix Ziemski. Jeśli istota zaczyna współtworzyć struktury lub swoimi działaniami je podtrzymuje albo udoskonala, wchodzi w ludzką "karmę". Jeśli istota przestaje utrzymywać i udoskonalać stare systemy, uwalnia się od karmy i jako wolna od karmy może istnieć, a nawet działać i współtworzyć TUTAJ.

Użyłam sformułowania ŚNIĆ SEN, które według wiedzy Tolteków znaczy tyle, co TWORZYĆ RZECZYWISTOŚĆ. ŚNIENIE to nie jest spanie.

"Dostrzegamy obrazy światła, interpretujemy, klasyfikujemy i osądzamy to, co widzimy. To nieustające odbicie w lustrze naszego umysłu jest tym, co Toltekowie*) nazywają ŚNIENIEM.." [Miguel Ruiz]

Sztuka ŚNIENIA jest sztuką życia. Wszystko, co mówimy i robimy jest wyrazem sztuki życia. Nawet to, co myślimy, w co wierzymy... Tworzenie jest w ciągłym ruchu. Dzieje się to przez cały czas; zawsze w czasie.

Fascynuje mnie sztuka Huicholi z Meksyku:









Symbolika ich wzorów jest bardzo ciekawa... Skąd, dlaczego Jaguar? Dlaczego taki wzorzysty?

Majowie na przykład istotę boską - Jaguara identyfikowali często ze Słońcem albo identyfikowali jako jego towarzysza. Wiem, że mocą Jaguara jest prawość i sprawiedliwość oraz nieskazitelność czyli czysty umysł i czyste serce. Jego misja polega na “pożeraniu plugawości” (karmy) w ludzkim postępowaniu czyli transformacji energii.

Paszcza jaguara jednak jest także symbolem bramy do innych światów (podobnie jak Słońce?), więc Jaguar także ma dwa aspekty… Można świadomie przejść przez paszczę Jaguara albo zostać przez niego pożartym.

Według wiedzy Tolteków Ocean Świadomości zwany jest także symbolicznie Orłem Świadomości, który najpierw obdarza cząstką swojej świadomości każdą istotę ludzką, a później pożera świadomość każdej istoty ludzkiej w momencie jej śmierci. Ale Orzeł wcale nie pragnie śmierci ludzi. On żywi się tylko ich doświadczeniem. Dlatego Toltekowie to ludzie, którzy oddają swoje doświadczenie Orłu, by móc stać się nieskazitelnymi i nieśmiertelnymi. (By mogli podróżować po różnych światach, by wzbogacać Świadomość Orła.)

Czy to możliwe, że to Słońce jest w naszym układzie planetarnym tym boskim Jaguarem? Połącz to ze Słońcem rodzącym nowe obiekty kosmiczne… ale także pożerającym stare wzorce energetyczne… Połącz to z Czarnym Słońcem. A może Czarne Słońce - wnętrze naszego Słońca jest bramą do innych przestrzeni... w tym także innych światów... I może być na przykład Księżycem w innym Matrixie? {przypomniała mi o tym Nnka}

Na Majów (kapłanów majańskich) też w pewnym momencie przyszła zagłada, kiedy w ofierze zaczęli składać bogom ludzkie serca, aby odzyskać zbiorową moc. Zapomnieli o prawdziwej mocy płynącej ze szlachetnego, czystego i miłującego serca. Zostali pożarci przez Jaguara.

Czasem lepiej nie wiedzieć nic niż ze strzępków wiedzy tworzyć całe systemy przekonań, wiary, religii albo wróżby czy przepowiednie. Istnieje wiedza, która miesza ludziom w głowach i utrzymuje w istniejących strukturach opartych na walce dobra i zła, władzy i poddanych (panów i niewolników), ofiar i oprawców. Istnieje wiedza, która utrzymuje ludzi w STRACHU i nie daje możliwości zrozumienia, czym jest nasze ludzkie doświadczenie.

Kiedyś zrozumiałam na przykład, że każda wróżba może być albo programem, w który uwierzę albo przestrogą. Nie ma takiej wróżby, która przepowiadałaby na 100procent…

Czy człowiek potrafi współtworzyć z miłością SEN ludzkości na tej planecie? Czy człowiek potrafi kochać, rozumieć inne istoty, także ludzkie?

Co się dzieje wokół nas, wystarczy rozejrzeć się wokół... Czy ludzie działają w miłości, z miłości?

Przeczytałam ostatnio takie sformułowanie: “z miłości by się zjedli i pozabijali”... To nie miłość takimi ludźmi kieruje, lecz któraś z emocji fałszywie utożsamianych z miłością: uwielbienie czegoś / kogoś lub nienawiść wobec czegoś / kogoś, pożądanie lub cierpiętnictwo, poddanie lub chęć podporządkowania sobie innych, pożądanie władzy lub niewoli (znam takich, którzy mają wiedzę, ale wybierają cierpienie i rolę ofiary albo oprawcy, i użalanie się nad sobą).

Wiem, że miłość we wzorcach karmicznych przestaje być miłością. Pozostaje jako słowo w użytkowaniu, ale to tak, jakby wolnymi duszami nazywać dusze ludzi uwikłanych w karmiczne cykle. A na przykład “miłość ofiarna” jest substytutem miłości. Nie istnieje coś takiego, jak miłość ofiarna. To jedna z pułapek dla ludzkiego ego. Aby utrzymać człowieka w iluzji miłości i uczynić go pionkiem w grze. Ale takie doświadczenia są nam potrzebne, Miłość nie jest ofiarnością, poddaniem itp. Miłość jest zupełnie czymś innym niż ludziom zostało to w tym ziemskim świecie “wprogramowane”. Miłość nie ma nic wspólnego ani z ofiarą i ofiarowaniem ani z pożądaniem i seksualnością. Karmiczna biegunowość jest utrzymywana przez napięcie: uwielbienia i nienawiści, pożądliwości i cierpiętnictwa, poddania i podporządkowania, władzy i niewoli. Seksualność również nie ma nic wspólnego z miłością. Zrozumienie, czym jest miłość przychodzi dopiero wtedy, gdy wychodzimy poza karmiczną dualność.

Miłość to stan zrozumienia dla całego Stworzenia. To świadomość jedności, połączenia, Całości... Każdy z nas musi sam dojść do tego zrozumienia. Kiedy się jej doświadczy, wtedy przychodzi zrozumienie, czym jest miłość.



*) “Toltekowie to starożytny lud, który przed wiekami żył na terenie dzisiejszego Meksyku. Ich wiedza, która przetrwała do dnia dzisiejszego nie jest religią. Można ją określić jako „sposób życia, wyróżniający się łatwym dostępem do szczęścia i miłości”.
Toltekowie dokonali bardzo prostego odkrycia: że każdy z nas żyje w swoim własnym świecie – świecie wyobrażeń, przekonań i nawyków wpojonych nam przede wszystkim w dzieciństwie. Każde takie wewnętrzne przekonanie Toltekowie nazwali umową, jaką zawarliśmy dawno temu z samym sobą – często tylko z tego powodu, że nie mieliśmy wystarczająco sił, by się przeciwstawić presji otoczenia. Takie słowa jak „do niczego się nie nadajesz”, „nikt Cię nie będzie chciał”, „nie zasługujesz na…”, „to przez Ciebie…” – to tylko niektóre z umów, jakie wpajano nam w dzieciństwie.

Oczywiście nie wszystkie umowy są złe – wiele umów gwarantuje sprawiedliwe i bezpieczne funkcjonowanie w społeczeństwie. Jednak to umowy z przeszłości sprawiają, że postrzegamy siebie, innych ludzi, wydarzenia i okoliczności jako miłe i korzystne albo denerwujące, wstrętne lub budzące strach.
I może nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie fakt, że umowy się dezaktualizują…
Z obserwacji Tolteków wynika, że większość starych umów przestrzegamy nieświadomie, tak samo jak większość z nich nieświadomie „podpisaliśmy” w dzieciństwie. Taka sytuacja wyklucza świadomą zmianę umowy w chwili, gdy zmieniające okoliczności sprawią, że nie jest już aktualna. W ten sposób tkwimy latami w niepotrzebnych, ograniczających poglądach i przekonaniach, a moglibyśmy się od nich uwolnić porzucając tym samym okoliczności, które sprawiają nam przykrość i ból.
Jak sobie z tym poradzić? Toltekowie twierdzili, że nikt inny prócz nas samych nie jest w stanie decydować o naszych umowach. Tylko Ty my masz klucz do swojego szczęścia, nikt inny. Co należałoby zrobić? Według Tolteków najlepszym rozwiązaniem jest wytropić wszystkie umowy i zastąpić je czterema poniższymi:


1. Bądź nieskazitelny w słowach
Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz.
Unikaj używania słowa przeciwko sobie lub by plotkować o innych.
Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości.
2. Nie bierz nic do siebie
Nic co robią inni, nie dzieje się z Twojego powodu. To co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.
3. Nie zakładaj nic z góry
Znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrazić to czego naprawdę pragniesz.
Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz, aby uniknąć nieporozumień, smutku i rozczarowań. Stosując się tylko do tej jednej zasady, możesz całkowicie odmienić swoje życie.
4. Rób wszystko najlepiej jak potrafisz
Twoje "najlepiej" będzie stale ulegać zmianie. Będzie inne kiedy jesteś zdrowy i inne, gdy jesteś chory. W każdych okolicznościach po prostu rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a unikniesz samoosądzania się, potępienia siebie i żalu.

W życiu każdego człowieka obowiązują pewne uniwersalne zasady. Nie ma w tym przypadku znaczenia, w jakiego Boga wierzy, z jakiego kraju pochodzi i kim jest. Te prawdy, kiedy je poznać, potrafią odmienić duszę i sposób patrzenia na świat. Nawet jeśli ktoś będzie opowiadał o rzeczach oczywistych, czasami warto go posłuchać; przypomnieć sobie, a być może uświadomić to, co zwykle umyka naszej uwadze.”