niedziela, 17 grudnia 2017

KRYSZTAŁOWE LUSTRO

Kochane Ty,

GDYBYŚ był tym, który nie chce poznać prawdy, a ja myślałabym o Tobie i mówiłabym, że nie chcesz poznać prawdy, to taki obraz Ciebie utrzymywałabym w Sobie... a Ty byłbyś tylko projekcją tego, co we mnie nieświadomie projektowane na Ciebie.

Gdy przestaję o Tobie myśleć i widzieć Ciebie jako tego, który nie chce poznać prawdy, stwarzam w Sobie przestrzeń, w której jesteś przyjęty taki, jaki jesteś - bez tworzenia etykietek, koncepcji i scenariuszy na Twój temat. W takim momencie uwalniam Cię w swojej wewnętrznej przestrzeni od odgrywania dla mnie roli tego, który nie chce poznać prawdy. Mój sen o Tobie uwalnia Cię od potrzeby odgrywania dalej takiej roli dla mnie. Śnię o Tobie już inny Sen: widzę Cię jako Kryształowe Lustro, w którym Prawda widzi samą Siebie. 

A Ty możesz tańczyć i grać różne role dla innych i Siebie. Błogosławię wszystkie przejawy Istoty Istnienia, Życia w Sobie.

Ach, Życie tańczy tęczowymi refleksami swój taniec, w którym każda cząsteczka jest integralną częścią całości, Jedni... zwielokrotnionej Tęczy Tęcz...
Taki Sen Się Śni. 

"Szukając prawdy o człowieku znajdziesz prawdę o sobie, obyś był na to gotowy." - Bogdan Waszut

TO i tak zdarza Się wtedy, gdy jesteśmy "gotowi" czyli wtedy, gdy Się zdarza. Inaczej nie może Się TO zdarzyć. 

Dziękuję Ci - Cudzie Życia za wszelkie inspiracje i znaki. 

I pozdrawiam Siebie w Tobie z wdzięcznością. 


sobota, 16 grudnia 2017

INTEGRACJA, SCALANIE SIEBIE?

Fizyczny umysł ("małe ja - ego") służy do postrzegania, a nie do kreowania. Gdy umysł fizyczny chce kreować, zaczyna się zmaganie z tym, co jest. Walczy, bo stawia opór temu, co jest. Wierzy w iluzje, że powinno być lepiej, inaczej. Wierzy w etykiety, projekcje, strategie, scenariusze itd. Iluzje, które uznaje za prawdę. Sen, który Się śni uznając za jedyną rzeczywistość. To jest już postrzegane i roz-poznane... świadomością rozświetlającą niewidzialnym światłem różne "warstwy" i "sruktury" umysłu.

Odpuszczenie walki, poddanie i przyjęcie tego, co jest, przynosi ukojenie, wyzwolenie - "odzyskanie wolności w więzieniu uwarunkowań umysłu". 

Oczywiście jakieś warunki - okoliczności, sytuacje, stany postrzegania itd. zawsze są i muszą być... W nich i nimi także przejawia Się Istota Istnienia, Życie...


Przyjęłam wszystko, co zobaczyłam w Tobie jako swoje projekcje wyświetlane na Ciebie, przejrzałam Się w Tobie i zobaczyłam Ciebie jako Siebie, i ukochałam te cząstki iluzji przesłaniające Prawdę o Sobie/Tobie. A kto wie, czy jeszcze kolejne jakieś warstwy Się nie ujawnią. Jak koniec gier, to koniec i wszystkie triki - kłamstwa ujawniają Się, by Prawda stała Się. Pora na nowy Sen... i
Przebudzenie do Świadomego Śnienia...
w całkowitym oddaniu Życiu i Absolutowi.


I dzieje Się tak, nie dlatego, że coś tego chce lub nie chce, bo dzieję Się to, co spontanicznie Się przejawia, bo odczuwane jest wewnętrzne prowadzenie. Bo zadziewa Się widzenie Procesu Życia i "drogowskazów" - inspiracji dla tego Procesu.

Teraz każde utknięcie w jakiejkolwiek "duchowej ściemie" będzie obnażane i uświadamiane. Subtelnie i brutalnie jednocześnie, konsekwentnie, bezwzględnie i względnie, na różne straszne i śmieszne sposoby. Niech Się dzieje...

Się przejawia: Niech Miłość i Prawda rozbiją na fotony wszystkie iluzoryczne granice i niech rozwiewają się mgły iluzji, które mnie oddzielają jeszcze od Prawdy o SobieTobie (Self - Jaźni), Jedni. Aby mogło przejawić Się klarowne widzenie SiebieCiebie: Kryształowego Lustra emanującego blaskiem tęczowych refleksów...

DZIĘKUJĘ i kłaniam Się TobieSobie z wdzięcznością.


p.s nie potrzebuję "opadać jak listek", ale staję Się jak piórko. Jego lekkość pozwala na opadanie i wznoszenie z podmuchami wiatru, na płynięcie z wirami strumieni bez jakiegokolwiek oporu.Taki to "etap" (na-ten-czas) tego procesu - podróży...

czwartek, 14 grudnia 2017

ROZPUSZCZANIE EGO?

Coś by chciało puścić wszelką wiarę w cokolwiek... czyżby w samego Siebie?
Coś nie chciałoby już chcieć czegokolwiek... lecz dopóki chce lub nie chce, karuzela się kręci. Czasem aż mdli.
Pomiędzy chceniem i niechceniem
jakieś Coś zawsze znajduje ukojenie. 

- Czemu płaczesz?
- Płaczę?
- Lecą ci łzy.
- Łzy lecą?
- Tak. Czemu?
- Nie wiem... wiem, że czuję ulgę, ale nie wiem, dlaczego i od czego.. ach....


poniedziałek, 11 grudnia 2017

jednia umysłu i świadomości

jednia umysłu i świadomości, połączenie niedualnego z dualnym rozpuszczają zasłonę oddzielenia pomiędzy nimi. Piękno wyrażone Się (Self-Jaźni) Sobą... 

Odklejanie Się od utożsamienia z umysłem i przesunięcie ku byciu świadomością jest etapem w podróży - w zabawie kreacji płynącej ze Źródła. To proces Życia w czaso-przestrzeniach i wykraczania poza ograniczoność form. 

Czym jest to coś, co określane jest jako negatywne myśli, ograniczające przekonania? To cząstki umysłu który bawi Się Sobą. Te cząstki, jak wszystko inne, całość umysłu pochodzi z tego samego źródła kreacji. Na podobieństwo pięknych fraktali tworzą się struktury umysłu i zagęszczają Się same w Sobie. Czysta, absolutna wolność tańczy esencją Siebie i maluje różne obrazy Sobą tworząc struktury tak zagęszczone, że sprawiają one iluzję więzienia ograniczającego swobodę i elastyczność ruchu w tych strukturach-formach... Iluzję ograniczania wolności. TO piękna Zabawa Absolutnej Esencji - Istoty w taniec kreacji, który "ogranicza - zniewala" Siebie po to, aby odkryć, że Jest wolnością. Nawet w iluzorycznej ograniczoności, odrębności, oddzielności struktur i form, które tworzy umysłem. Aby odkryć Siebie w cieniu i świetle... I że w cieniu zawiera Się światło, a w świetle cień, że bez nich nie byłoby żadnego ruchu, żadnej kreacji. Że światło i cień, umysł i świadomość są tym samym, tą samą esencją - istotą jak bezruch i ruch... 

Że niedualne bez dualnego też nie mogłoby doświadczyć dzielenia i scalania, aby przejawić Się realizacją Siebie w swojej Pełni i Pustości.


niedziela, 10 grudnia 2017

EMOCJE TO ENERGIA...

Uczucia i emocje to energia. Na przykład strach albo złość to energia usidlona jakąś historią - myślą. Podobnie emocje ekscytacji.

Energia bez historii to tylko energia o różnych wibracjach, natężeniu i nasileniu, którą możemy odczuwać, jako taniec energii w naszych ciałach.

"Negatywne" emocje są tylko energią, która Się w pewnych sytuacjach - snach intensyfikuje, a jest interpretowana za pomocą myśli, które uznaliśmy (w procesie wychowywania Się) za "jedynie prawdziwe". A te powiązane są z etykietowaniem, ocenianiem i oczekiwaniami itp. Ta energia o zróżnicowanym natężeniu i częstotliwościach nie musi być interpretowana. Ale jest to możliwe, kiedy następuje uwolnienie od tych "jedynie prawdziwych" interpretacji.  
Każdy jednak może te "zjawiska" postrzegać inaczej. Oczywiście. 

Odreagowywanie emocji poprzez sztukę: tańce masek i śpiewy (niemalże transowe) wynikało z głębokiej mądrości natury - były jak wentyl dla "odzwierzęcych" instynktów człowieka wymieszanych z jego "boskim potencjałem". W takich społeczeństwach nie było psychicznie chorych. Te "rytuały" nie były bezmyślnym kontynuowaniem jakichś tradycji, ale miały konkretne zadanie - utrzymania społeczności w maksymalnej harmonii z Naturą, Życiem. 

O wiele łatwiej by nam się żyło, gdybyśmy zamiast tłumić np. odczuwaną złość w sobie, mogli po prostu odtańczyć dziki (szalony) taniec i wyśpiewać te emocje uwalniając napięcia, jakie one wywołały. Nie raniąc siebie i innych, a przyjmując świadomie te energie i uwalniając je. Ale takie zachowania zostały odrzucone przez kulturę "cywilizowanego człowieka", więc nie dziwi, że obecnie coraz więcej ludzi cierpi na "depresje, psychozy" i pojawiają się coraz to nowe rodzaje zaburzeń i "chorob" psychicznych. A to są informacje, że nasz "rozwój" zmierza w kierunku autodestrukcji. 

Oczywiście są różne możliwości zmiany kierunku. Na przykład ewolucji świadomości.  

Haka dance, tybetan mask dance... itd.
https://youtu.be/QUbx-AcDgXo




czwartek, 7 grudnia 2017

Scalenie Podwójności w Absolut


Mężczyzna i kobieta we mnie
z czułością
przytuleni
do Siebie.

Bóg i Bogini we mnie
zanurzeni
w Sobie
wzajemnie.

ONA I ON,
Świadomość i Umysł,
Żeńskie i Męskie we mnie
scalone Sobą
w Jednię...


Absolutną 


poniedziałek, 4 grudnia 2017

UNIA BOGA I BOGINI


Och, mój Boże - Umyśle Uniwersalny,
Ty wciąż rodzisz się i zatapiasz w świątyni
Swojej Bogini...
Och, moja Bogini - Świadomości Niepozna
Ty oddajesz Się Swemu Bogu nieustannie
od zarania.
A Ja zatapiając Się w Was jako Jedni,
staję Się
po wielokroć
samo-poznawana...
Wasz boski taniec
wielbiąc
każdej chwili Siebie oddaję
Waszej Unii
Mądrości z Miłością
i Życie Sobą, (świadomością)
i Siebie Nim (umysłem)
wciąż roz-poznaję. 


na,

środa, 22 listopada 2017

Czy bycie w tu i teraz zawsze powoduje, że jesteś szczęśliwy?

Dziś przyszło do mnie takie pytanie (dziękuję , Kochana Krysiu):

- Czy bycie w tu i teraz zawsze powoduje, że jesteś szczęśliwy?

- Oczywiście, że nie zawsze. Ale w tym tu i teraz jest świadomość i dzięki niej to, co Się pojawia, przejawia jako Życie, jest przyjmowane z zaufaniem i otwartością. Nawet, kiedy "coś" sprawia ból, jest on widziany i przyjmowany takim jaki jest, bez stawiania mu oporu, bez walki z nim, bo opór i walka tylko wzmaga ból i cierpienie.

W tu i teraz bycie świadomością świadomą Siebie 😉 sprawia, że sytuacje "zwyczajowo" określane jako tzw. nieszczęścia czy tragedie nie wciągają nas po dawnemu w odgrywanie ról ofiar i katów (jednocześnie i naprzemiennie). Nie ma oceniania i oczekiwania, że coś powinno być inaczej, że to, co jest, nie powinno być takie, jakie jest itp. Np.: płaczesz, bo taka reakcja się przejawia spontanicznie, ale za chwilę możesz śmiać Się sama z siebie i z całej sytuacji. Odczuwasz smutek jako reakcję, na coś, a to umożliwia uświadomienie sobie jakiegoś uwarunkowania i wzorca myślowego, który może zostać ujawniony i "rozświetlony niewidzialnym światłem świadomości". 😊

W tu i teraz możemy wiedzieć, że może być inaczej, ale już nie odrzucamy, nie negujemy ani nie wypieramy Się tego, co Się przejawia. I nie narzucamy powinności ani ograniczeń dla naszych doświadczeń. A wtedy odczuwana jest w Sobie coraz większa przestrzenność i otwartość na nieznane (nieświadome). Ujawnia Się Miłość i coraz większe zrozumienie Siebie oraz różnych zjawisk, jakie niesie ze sobą Życie...

I w tu i teraz na przykład to, jak oceniają Cię inni, nie ma żadnego znaczenia, choć nie znaczy to, że nie może przejawić się przez Ciebie jakaś stanowcza reakcja w jakiejś sytuacji. Bo nie zakładasz niczego z góry, że np. w takiej a takiej sytuacji, to na pewno zachowasz Się tak i tak.

Sytuacje są takie jakie są i tylko oceny i oczekiwania oraz przekonania "robią" z nich- poprzez nastawienie do nich i interpretacje - tragedię lub komedię- w zależności, co dane "ja" bawi, (bo niektórych bawi np. znęcanie się nad innymi czyli w rezultacie nad Sobą - bo i tak Się zdarza). Bywa też tak, że uczestniczysz w jakiejś sytuacji i w tym tu i teraz odczuwana-postrzegana jest jednocześnie jej tragikomiczność. 😂

W tu i teraz też nie ma obwiniania kogoś za to, co nas w życiu spotyka. Jest natomiast zrozumienie, że są powody, dlaczego ktoś działa tak, jak działa, choć może nie być jeszcze ś-wiadome, dlaczego, tak działa.

p.s. I w zasadzie wtedy nie bywamy non-stop szczèśliwy, ale radość Istnienia staję Się jakby ;-) tłem, a bardziej może przestrzenią dla... przyjmowania z niewinnym zachwytem Życia i Jego darów doświadczania przygód wkraczania w kolejne "warstwy" nieznanego (nieświadomego). Miłością wszechogarniającą, wszechprzenikającą "staje Się" tu i teraz to, co znane i nieznane...

poniedziałek, 20 listopada 2017

ŻYCIE SIĘ ŻYJĄCE...

Samotność to iluzja wynikająca ze strachu przed Życiem takim, jakie jest. A strach to też iluzja, która wynika z myśli o konieczności "panowania" nad każdą sytuacją, konieczności utrzymania władzy nad sobą, innymi czy Życiem i kontrolowania wszystkiego, "co się da".
Ta "konieczność" powstaje poprzez myśli związane z chceniem i pożądaniem czegoś, kogoś, które realizowane są przez nas... myśli na przykład o tym, że to, co jest, jest niewystarczające z jakiegoś powodu.

Ponieważ Życie wciąż wymyka Się spod kontroli tych myśli i działań, dlatego cierpimy i boimy się Życia, a przede wszystkim tego, co Ono ze sobą niesie - dla nas i w nas - jako dary... Nieznanego.
A kontrolowanie Życia jest po prostu niemożliwe, bo

Życie żyje Się poprzez nas, w nas i nami. Ono Cieszy Się Sobą każdą bieżącą chwilą...

I jeśli to do nas dociera - dar tego roz-poznania, p-oddajemy się Życiu w Sobie... wtedy zanika granica pomiędzy mną a Życiem, nie ma oddzielenia mnie od Życia i strach się rozwiewa (razem ze wszystkim, co jego i co on implikuje - warunkuje). Strach rozwiewa się jak dym iluzji. Samotność też jakoś znika, bo sztuczna granica oddzielenia Siebie od Życia, od połączenia Siebie z Jego nieskończonością i wiecznością zostaje przeniknięta świadomością Istnienia jako nieopisywalnego, nieprzewidywalnego przejawu Życia... 💖

I zrozumiane stają Się wtedy takie oczywistości jak np.: robię to, co robię, bo nic innego nie mogę robić.:-) Jest tylko to i zawsze to, co Się spontanicznie przejawia tu i teraz Dlatego nirwana (przebudzenie) nie jest lepsza od samsary (cierpienia), bo jedno bez drugiego nie istnieje. A jedyne, co je rozróżnia to świadomość lub jej brak... tego, że

nie mamy żadnego wpływu na cokolwiek, co Się przez nas przejawia. Po prostu.
To iluzja, że my coś robimy sami z siebie.

Gdy Życie przez nas Się przejawia, robimy wszystko nic-nie-robiąc. działamy nie-działając. Jakakolwiek decyzja, która jest podejmowana, jest wypadkową różnych ruchów energii w przestrzeni pomiędzy nami i w nas... Tak jak ruch skrzydeł motyla w Australii może wywołać - mieć wpływ - na huragan w Ameryce Południowej, tak i ruch skrzydeł motyla wynika z nieskończonej ilości innych zjawisk... w całym kosmosie, wszechświecie...

To roz-poznanie Siebie w Istnieniu jednak implikuje inny rodzaj przejawiania się Życia... jako świadomego procesu Bycia Nim i uczestnictwa w Nim. Bo tylko nieświadome - jako oddzielone i buntujące się przeciw Życiu - zatrzymuje nas w "kole samsary" - światach cierpienia. Dlatego samsarę i nirwanę (przebudzenie i oświecenie) różni jedynie zróżnicowana świadomość - w samsarze nasza świadomość i tożsamość jest ograniczona, a w nirwanie nieograniczona. Jednak... gdy w nirwanie "utkniemy" w przekonaniu, że oto osiągnęliśmy jakiś "upragniony cel" czyli, że udało nam się "opanować" jakoś sytuację i Życie, wpadamy w pułapkę kolejnej warstwy dualizmu uznając nirwanę (przebudzenie) za lepsze od samsary (cierpienia).

Gdy samsara i nirwana nie są już przeciwstawiane sobie, nie są oceniane jako jedno lepsze lub gorsze od drugiego, znaczy to, że świadomość Siebie przekroczyła dualność, ale jednocześnie nie odrzuca tej części Siebie, która nadal przejawia się jako dualna - w "ukrzyżowaniu" pomiędzy iluzorycznym dobrem i złem, światłem i ciemnością, świadomością (znanym) i nieświadomością (nieznanym).
Następuje proces integracji (jungowskiej indywidualizacji) - ogólnie połączenia ciemności ze światłem, dobra ze złem, świadomości z nieświadomością, wiedzy z niewiedzą itd. /horyzontalny kierunek/ oraz małego ja - ego z JA - EGO - archetypem człowieka z jego boskością /wertykalny kierunek/ i w rezultacie z Jaźnią /koło/.


„Ten, kto poznał siebie – choć zachowuje się jak zwyczajny, przeciętny człowiek – całkowicie różni się od niego, bowiem uwolnił się z sideł iluzorycznych wartości tego świata. Trwa zanurzony w Absolucie, gdyż jego ignorancja znikła bezpowrotnie. Żyje radośnie, spontanicznie”. – fragment z "Asztawakra Gita czyli Poznanie Absolutu".

niedziela, 19 listopada 2017

O STRACHU 1

Każda potrzeba kontrolowania tego, co uznajemy za niezgodne z pragnieniami naszych "ja-ego" spowodowana jest odczuwaniem strachu przed tymi częściami Siebie, których się wyparliśmy, od których się oddzieliliśmy, które odrzucamy.

Strach można porównać do momentu, w którym grasz na pianinie i nagle trafiasz w klawisz, który brzmi fałszywie - bo ta struna z jakiegoś powodu rozstroiła się (uległa rozstrojeniu). Czujesz w tym momencie "zaburzenie energetyczne w ciele" i myśli z tym "zaburzeniem" związane.

Ale gdy przyjmiesz to zdarzenie takie, jakie jest, nie musisz uciekać wtedy od pianina ;-) , ponieważ już wiesz, że to jakaś struna wymaga dostrojenia i jeśli użyjesz odpowiedniego klucza, by dostroić tę strunę, będziesz mógł/mogła dalej grać harmonijną melodię.

Więc strach jest odczuciem wskazującym na coś, co zaburza twoje harmonijne granie - harmonijny przepływ dźwięków czyli energii.

Inaczej ty sam/a jesteś takim instrumentem. Strach wynika z niedostrojenia się do harmonijnego istnienia w tym, co jest. Jest informacją - myślą, że "coś jest nie tak", a przecież jest dokładnie tak, jak ma być, jak jest. Ta myśl przejawiającą się w ciele jako emocja - jeśli to sobie uświadomimy - może zainspirować nas do  dokonania odpowiedniej zmiany w sobie, by powrócić do harmonijnego stanu istnienia.

Więc można dostrzec, że strach pozwala rozpoznać, czym jest i skąd bierze się to "zaburzenie" harmonijnego współbrzmienia z tym, co jest, żeby po dokonaniu zmiany móc dalej istnieć, żyć, być w harmonijny sposób. . A przecież jest dokładnie tak, jak ma być, jak jest. Nic nie jest "nie tak". Jest tylko coś, co wymaga dostrojenia...


Nawet jeśli czujemy, że jesteśmy jeszcze instrumentem... tak rozstrojonym, że trudno nam odczuwać harmonię, to możemy zawsze zacząć się cierpliwie uczyć dostrajania Siebie do coraz bardziej harmonijnego istnienia z tym i w tym, co JEST w każdym TU i TERAZ.

poniedziałek, 13 listopada 2017

OBFITOŚĆ

Obfitość... 
to tyle, że mam wszystko, czego mi potrzeba i jeszcze coś więcej, czym mogę się dzielić z innymi. 
I przepływ darów... Się zadziewa spontanicznie i radośnie... dawanie i przyjmowanie zgodnie z wolä Serca, Ducha/Duszy. 😊💗🌹

Bo obfitość nie dotyczy tylko materii. 
To piękne słowo integruje sobą - swoją treścią i wibracją bogactwo i biedę.


p.s. Dziękuję Życiu, które Siebie przez nas odkrywa za wszelkie inspiracje.

czwartek, 9 listopada 2017

WDZIĘCZNOŚĆ

Gdy odczuwamy wdzięczność
- jesteśmy wdzięczni, to wszelkie strachy i lęki rozpuszczają się. 

Za co możemy czuć wdzięczność? 
Za każdą chwilę teraz, która jest nam dana. Nawet w sytuacji, która może wydawać się trudna, bolesna, niewygodna (nie[wy]godna dla "małego ja" - ha, ha, ha...). Wydaje się być taka, dopóki jest dla nas lekcją - wyzwaniem wskazującym na coś, co jeszcze nie pozwala nam odczuwać wdzięczności i miłości w każdej chwili, za każdą chwilę, która jest nam dana i jest dla nas wielkim Darem... od Życia, Istnienia... którym Jesteś-my... tak Się przejawia...

Jeśli za naturalny uznamy brak prawdziwej wiedzy albo zaufania do doskonałości wszechświata, to oczywiście naturalne też są nasze projekcje lękowe na to, co nieznane. No cóż, takie postrzeganie Życia też się zdarza...

A jednak odkrywanie nieznanego może być fascynującą przygodą pełnä wspaniałych niespodzianek. I jeśli nawet przez chwilę pojawi się lęk czy strach jako reakcja na coś, co wyłania się z nieznanego, a popatrzymy na to z odwagą, zaufaniem i otwarciem, to za każdym razem okazuje się, że nie było i nie ma czego się bać. 

 
- tak to jest postrzegane przeze mnie, choć inni mogą to postrzegać inaczej. 



Można i tak to uchwycić: Boi się "małe ja", którego tożsamość jest oddzielona od JA, które niczego nie oddziela od Siebie. Ograniczona tożsamość "małego ja" to idee, poglądy, przekonania, wiara itd. cała wiedza, która projektuje to, co jest mu znane na to, co Nieznane... A tak Się napisało..