Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DAO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DAO. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 czerwca 2017

ZMIANA POSTRZEGANIA/ODCZUWANIA Z NIEŚWIADOMEGO - EMOCJONALNEGO NA ENERGETYCZNE - ŚWIADOME

cytat:
"Dziś minął jeden z dni, w których łzy nie chciały przestać płynać. (Tak, nauczyciele, mistrzowie, znajomi, wszyscy miewamy takie chwile...W końcu jestesmy też ludźmi). Zaczelo sie od przemocy od bliskiej osoby, smutnej obmowy nieznajomej znajomej, potem pogróżek w necie od osób, których nie miałam sposobności spotkać. I jestem do tego przyzwyczajona, doświadczam tego od lat, więcej od kiedy zaczelam sie dzielić. Wiem, rozumiem, wybaczam, nie wiedzą co czynią. Tak to już jest. Dziś jednak stało się to impulsem do wylania czegoś jeszcze...Smutek uruchomił płacz, płacz wspomnienia; bliższe, dalsze i w końcu bardzo odległe - nadużyć, gwałtów, mordów, tortur, przemocy wobec kobiet i dzieci. Widzenie zbiorowych wspomnień ludzkości otworzylo Puszkę Pandory wylewając rzekę łez. Wylała się i przestała płynąć. Zrobiło się lżej.  (...)" Patrycja Pruchnik Nitya *1) https://www.facebook.com/patrycja.pruchnik/posts/10209754650919907?pnref=story

Zdarza się, że kobieta całkiem świadoma, a nawet 'przebudzona' (tak, jak np. Nitya) w pewnej sytuacji może połączyć się z wibracjami "bolesnego ciała kobiet ziemskiego pola". Wtedy może współodczuwać te wibracje jako trudne lub bolesne odczucia i emocje.

Nawet po wielu latach wolności od odczuwania tych emocji nagle kobieta w jakiejś sytuacji może zacząć odczuwać wibracje energetyczne powiązane z na przykład poniżeniem kobiet, a nawet irracjonalnej wręcz zazdrości lub lęku przed odrzuceniem - emocji związanych z "ciałem bolesnym kobiet ziemskiego pola". (Po części czegoś podobnego doświadczyłam przed miesiącem, a po wielu latach wolności od nich.) Zdarza się to jednak po to, aby mogło zostać całkowicie przyjęte, zintegrowane na jeszcze głębszych poziomach naszego Istnienia / świadomości i uwolnione poprzez zrozumienie, że:

tak doświadczała świadomość przez tysiące lat na tej planecie poprzez ciała kobiet, a teraz dokonuje się ewolucyjna zmiana.

To samo dotyczy mężczyzn i ich "bolesnego ciała". 

Kiedy partner tego jeszcze nie rozumie, nie może wspierać kobiety w tym procesie, a nawet może ją wtedy pozostawić z powodu lęku przed tym i niezrozumienia tego, co odczuwa kobieta w takich chwilach, Może odejść, ponieważ nie umie jeszcze z tym sobie poradzić. Czasem mocno identyfikujemy się z takim doświadczeniem i przede wszystkim z tym, że to mnie się wydarza. I wtedy "boli". Ale gdy przychodzi zrozumienie tego, komu naprawdę się wydarza doświadczenie (nie tylko mnie) i dlaczego się ono wydarza, wtedy rozumiemy, że nie ma sensu przedłużanie np. stanu jedności, błogości i połączenia z jakąś nieopisywalną Całością, bo odkrywamy, że nie możemy cały czas odczuwać tego stanu jedności, błogości i połączenia. Nasze doświadczenia wciąż się zmieniają. 

Partner może czasem również prowokować takie sytuacje, choć może być tego nieświadomy. A gdy jest już bardziej zintegrowany sam ze sobą, wtedy może także wspierać kobietę w takich chwilach.

Chcielibyśmy żyć w błogości i nawet gdy takich stanów doświadczamy, chcielibyśmy je zatrzymać, przedłużyć jakoś... Natomiast, gdy przychodzą do nas inne doświadczenia, postrzegamy je jako bolesne i negatywne. 
Jednak... Zawsze doświadczamy tego, co jest nam dane, ale możemy doświadczać w taki sposób, że tłem, przestrzenią tych doświadczeń jest... radość istnienia. Nie musimy wtedy nazywać tych doświadczeń bolesnymi emocjami i nie ma w nich już ani złości ani rozpaczy. Możemy (każda i każdy z nas może) jako istota ludzka "stawać się" coraz bardziej wolnymi od wszystkich doświadczeń. 

W pewnym momencie może nawet pojawić się przed Tobą jakiś na przykład najwspanialszy "bóg" Sziwa, a na Tobie nie zrobi to żadnego wrażenia. Będziesz patrzyła na niego może i z podziwem, i z miłością, może nawet zaczniesz z nim tańczyć, a taniec zamieni się w doświadczanie destrukcji. I gdy ten "bóg" odejdzie, nie zrobi to na Tobie wrażenia wtedy, gdy zrozumiesz, że Ty Jesteś "sprzed" tego doświadczenia. Że Jesteś czymś więcej niż samo to doświadczanie. I wtedy możesz poczuć wdzięczność za to i każde, dosłownie każde doświadczenie. Bo wszystko, czego doświadczamy płynie z nas...

Wszystko, co się zdarza, czy "cudowne" czy "okropne" (dopóki tak będziemy to nazywać), wszystko, co przychodzi i odchodzi nie ma nic wspólnego z tzw. przebudzeniem czy oświeceniem. Po prostu doświadczamy na różne sposoby tego, KIM/CZYM JESTEŚMY. Przecież WSZYSTKO mieści się tak samo w Tobie jak i we Mnie. :-} Ty-Ja jesteśmy jednocześnie uczestnikami i świadkami tych wszystkich zdarzeń. Lubimy doświadczać jako ludzie i obserwować - być świadkami (tego doświadczania) jako "coś więcej" ;-} A nawet cieszyć się tym.

Przyczyną odczuwania na przykład negatywnych emocji jest nasz opór wobec prawdy o Sobie. Gdy nie jesteśmy skupieni na chwili obecnej, nie możemy nawet dostrzec tego oporu. (Ten opór bywa nazywany np.: "ego" ;-} ). Będąc jednak w pełni obecni w teraźniejszości potrafimy poddać się całkowicie każdej "emocji", nawet takiej, z którą bywa nam "trudno". I nie musimy już jej nazywać. Możemy nawet (co może wydawać się paradoksalne) odczuwać radość z powodu pojawienia się "trudnej emocji", bo dzięki temu możemy ją zintegrować w Sobie. Również te wibracje związane z "bolesnym ciałem kobiet ziemskiego pola". Możemy nazywać ten proces "uzdrawianiem" Siebie.

Kiedy zamiast odczuwać energię jako ból emocjonalny, odczuwamy tylko energię o różnych częstotliwościach bez używania określenia (słowa) ból, zaczynamy całkiem inaczej ją postrzegać. To przykład, w jaki sposób dokonuje się w nas, poprzez nas zmiana świadomości - ewolucja, ekspansja świadomości.

Kiedy dokonuje się zmiana 'sposobu' odczuwania emocji jako wibracji - następuje przesunięcie odczuwania z poziomu emocjonalnego na poziom energetyczny. Wtedy odczuwanie tych wibracji energii przekracza emocjonalny ból. I następuje uwolnienie. Jakbyśmy zaczynali wibrować (stawali się wibracjami) i płonąć... :-} 

Gdy "płoniemy", "spala się" - powoli wszystko lub nagle jakaś część - tego, co mogłoby stawiać opór naszemu całkowitemu oddaniu Miłości, Istnieniu, Zrozumieniu. I wtedy może przejawić się w nas Miłość, która spala także ocenianie naszych doświadczeń jako "dobre" albo złe". Bo wszystkie doświadczenia uczą nas czegoś więcej o Sobie-Tobie. I Miłość wybucha jeszcze większym Płomieniem w Sercu.

Następuje coś jak przebudzenie się czy wyzwolenie się w nas (poprzez nas) "Istoty Boskiej", która zintegrowana jako Jedno: Ona i On (Świadomość i Umysł) staje się naszym przewodnikiem. Dla pozostałych ludzi ta Istota pozostaje ich nierozpoznanym świadkiem, czuwającym również podczas stanu marzeń sennych i głębokiego snu czy "zaśnienia na jawie". 

Kiedy następuje zmiana odczuwania z 'poziomu emocjonalnego' na 'poziom energetyczny', może to spotykać się z niezrozumieniem tych, ktorzy jako istoty ludzkie jeszcze tego nie doświadczyli. Na przyklad bardzo bliski mi mężczyzna domagał się ode mnie wyrażania emocji złości. Miałam odczucie, że czasem prowokował takie sytuacje, a gdy mówiłam - zgodnie z tym, co odczuwałam, że nie czuję złości,   on zarzucał mi, że wypieram się emocji. Dokonywał projekcji na mnie tego, co sam odczuwał, a jeszcze nie mógł ani przyjąć, ani zrozumieć tego, co  było odczuwane przeze mnie. Nie możemy zmienić tego, co zdarzyło się w przeszłości, nawet pięć sekund temu, ale możemy zmienić swój sposób reagowania na sytuację, jeśli jesteśmy już wystarczająco świadomi naszych wcześniejszych uwarunkowanych reakcji. I tak między innymi dokonuje się ewolucja świadomości. 




Na pewnym etapie ewolucji świadomości następuje integracja "żeńskich" i męskich" energii w naszych ciałach - poprzez nasze ciała kobiety i mężczyzny. Symbolem tego zespolenia jest Sziwa-Szakti, Yab-Yum, Dao, Ometeolt itd. Wszystkie one, tak jak Sziwa (Śiwa, Shiva) i Szakti, symbolizują kosmiczne energie - to świadomość i energia (Świadomość i Umysł albo Świadomość i Forma). Nie istnieją bez siebie. Umysł rozświetlony Świadomością i Świadomość wypełniona Umysłem stanowią Jednię.



Znaczenie boskiej pary Sziwy i Szakti jest czasami źle zrozumiane, gdy są postrzegane jako "mężczyzna" i "kobieta", a ich związek jest traktowany jako związek seksualny. Seksualność jest czymś zupełnie naturalnym dla ludzi i zwierząt, a nieporozumienie pojawia się tylko wtedy, gdy seksualność i duchowość są mieszane i sprowadzane na poziom seksualności zwierzęco-ludzkiej.

Seksualność jest związkiem mężczyzny i kobiety.
Duchowość jest zjednoczeniem ludzkiej i boskiej świadomości.

Gdy seksualność wspiera proces jednoczenia, integrowania się ludzkiej i boskiej świadomości, seksualność i duchowość mogą się wtedy wzajemnie uzupełniać. Temu na przykład służy tantra. 



Boginie są partnerkami bogów, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka WisznuParwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.


Każdy bóg i każda bogini posiadają swoją odrębność i za każdym razem przejawia się ich całkowita, pełna osobowość. W hinduskiej mitologii nie ma żadnych, choćby dopełniających się połówek. Prawie wszystkie boskie pary indyjskiej mitologii ukazują bardziej bratersko-siostrzany aspekt związku niż aspekt matrymonialny czy macierzyńsko-ojcowski. 


To połączenie kosmicznych, uniwersalnych energii "żeńskich" i "męskich" w istocie ludzkiej, boskości w człowieku było przepowiadane na przykład przez Majów. W twierdzeniu, że żyjemy w czasach przejścia do Piątego Świata Harmonii. Poprzednie cztery Światy trwały po około 5125 lat każdy i naprzemiennie w tych czterech kolejnych Światach "prym wodziły" i zarządzały: prawa półkula mózgu, potem lewa, następnie prawa i potem znów lewa. Naprzemiennie mieliśmy światy "matriarchalne" i "patriarchalne". W Piątym Świecie Harmonii obie półkule stają się zharmonizowane ze sobą. Tak manifestuje się ewolucja świadomości i proces dojrzewania istot ludzkich.


***
Bywa też tak, że czasem kończy się jakaś ścieżka, kończą się poszukiwania. Zajmowałam się tym wszystkim, co mnie wyczerpuje, czym codziennie byłam zajęta, a co chciałabym zakończyć. Różnymi wzorcami, według których latami działałam nieświadoma, co czyniłam sobie i innym. A odkrywanie Siebie nie ma końca, jest WIECZNĄ ZABAWĄ, KOSMICZNYM ŻARTEM. Jesteśmy "Podróżnikami Nieskończoności".

Czym jest Prawda?
Możemy dociekać" jak naukowiec, a nie jak uczeń czy uczennica jakiegoś mistrza. Bo każda i każdy z nas odkrywa swoją Prawdę poprzez siebie, w Sobie. To nasz umysł potrzebuje wyzwolenia. Z czasem coraz bardziej potwierdza się, że jesteśmy wolni, że rozpoznaliśmy to, co prawdziwe. Potwierdza się przez inne reakcje na podobne sytuacje, przez nowe sytuacje, w których się znajdujemy.

Nie jesteśmy oddzieleni od swojej natury, co by to miało znaczyć i jak może to być interpretowane. Bardziej chodzi w "oświeceniu" czy "przebudzeniu, żebyśmy wyzdrowieli, uzdrowili siebie niż "stali się oświeconymi" czy "przebudzonymi". Uwolnili się do radości istnienia od tego, co nas więzi i sprawia cierpienie. Więc "najprościej zajmować się swoim gównem" - jak mawia Dolano. :-) Sprawdziłam, działa. ;-) Nareszcie wtedy możemy cieszyć się życiem. Nie szukamy akceptacji u innych ludzi i wszystkich kochamy, bo wszyscy Jesteśmy Całością, Jednią, Jednością. A i tak z jednymi jest nam bardziej "po drodze", a z innymi mniej...

Jeśli jestem kimś, kto chce zdobyć cokolwiek, nigdy tego nie zdobędę. Najważniejsze, żeby przestać chcieć zmieniać świat i innych ludzi. Wystarczy całkowita gotowość na przyjęcie wszystkiego tego, co jest. Nie chcieć niczego, zupełnie niczego. Och, jaka wolność, jakie ukojenie. I nie da się już tego ogarnąć umysłem. I można cieszyć się każdą chwilą... I nawet podążać za wizjami, które są jak drogowskazy Wielkiego Ducha.

Koniec Gier. W grze można coś wygrać lub przegrać. Dla mnie nie ważna jest wygrana ani przegrana; nie ważne już jak kończy się dana przygoda, sytuacja czy historia: tzw. sukcesem czy porażką; już zawsze przyjmę "sukces i porażkę"; tak samo - z taką samą radością i wdzięcznością w tle tego, co mnie spotka. Najistotniejszy dla mnie jest rozwój i wzrastanie świadomości...

no i Zabawa w Życie w radości istnienia.

--------------------------------------------------------------

*1)  "Nitya Patrycja Pruchnik prowadzi satsangi w duchu non - duality. Jej bezpośrednim nauczycielem i mistrzem jest Sri Mooji. Nitya dzieli się rozpoznaniem z jego aprobatą i błogosławieństwem."

środa, 12 czerwca 2013

ŚWIĘTA PODWÓJNOŚĆ




Święta Podwójność, Ometeotl, TAO, DAO - Ona i On w Jednym, to co męskie i żeńskie połączone w kosmicznym tańcu Stworzenia, w Przepływie... w TU i TERAZ, zawsze i wszędzie... w nieskończoności poza czasem.

Unia "pozornych przeciwieństw"... 
Dnia i Nocy,
Światła i Ciemności, 
Dobra i Zła, 
Życia i Śmierci,
Mężczyzny i Kobiety,  
Animusa i Animy, 
Ducha i Duszy, 
Umysłu i Świadomości 
w JEDNI... 

Błona oddzielająca...  powodująca zapomnienie Połączenia, Jedni, Całości... rozpuszczona w szacunku i miłości do wielości i różnorodności przejawów... w różnych światach i czaso-przestrzeniach bytów, istnień, istot, osobowości i wszelakich przejawów JA - Ty.











...
He-ja-na-hej-nej-o-łej...
...




WYBACZENIE i ZROZUMIENIE 

Mogę pragnąć, by inni mnie zrozumieli, a oni mogą mnie nie rozumieć.
Mogę prosić innych o wybaczenie, a oni mogą mi nie wybaczyć.
Mogę innym wybaczyć WSZYSTKO, ale oni mogą nie wybaczyć sobie.

Jedyną osobą, która potrzebowała mojego wybaczenia i która mogła je przyjąć ze zrozumieniem, jestem ja... JA-TY. 


POKÓJ ZACZYNA SIĘ WE MNIE...


Ho'oponopono:

PRZEPRASZAM.

PROSZĘ WYBACZ MI.

DZIĘKUJĘ

KOCHAM CIĘ.



WYBACZYŁAM SOBIE.

WYBACZYŁAM TOBIE w SOBIE.

WYBACZYŁAM SOBIE W TOBIE.

DZIĘKUJĘ.

KOCHAM CIĘ W SOBIE

I

KOCHAM SIEBIE W TOBIE.


Jestem doskonałością życia.
Jestem wdzięczna za życie, bycie, istnienie.
Jestem sobą.
Jestem miłością.
Jestem wdzięcznością.
Jestem zrozumieniem.
Jestem ufnością.
Jestem połączona.
poprzez duszę
z Duchem
ze Źródłem
z Centrum
i z Całością...
JESTEM
Obfitością...

Moje życie jest fascynującą podróżą.

ZAWSZE OTRZYMUJĘ OD WSZECHŚWIATA DOKŁADNIE TO, CO JEST MI POTRZEBNE W MOJEJ PODRÓŻY. Dziękuję, dziękuję, dziękuję....

...

CZTERY UMOWY TOLTEKÓW


1. BĄDŹ NIESKAZITELNY W SŁOWACH.
Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz. Unikaj używania słowa przeciwko sobie lub by plotkować o innych. Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości.
2. NIE BIERZ NIC DO SIEBIE.
Nic co robią inni, nic dzieje się z Twojego powodu. To co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.
3. NIE ZAKŁADAJ NIC Z GÓRY.
Znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrazić to czego naprawdę pragniesz. Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz, aby uniknąć nieporozumień, smutku i rozczarowań. Stosując się tylko do tej jednej zasady, możesz całkowicie odmienić swoje życie.
4. RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFISZ.


Twoje „najlepiej” będzie stale ulegać zmianie. Będzie inne kiedy jesteś zdrowy i inne, gdy jesteś chory, W każdych okolicznościach po prostu rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a unikniesz somoosądzania się, potępiania siebie i żalu.

więcej TUTAJ

wtorek, 16 października 2012

PRZENIKANIE NATURY UMYSŁU PRZEZ ŚWIADOMOŚĆ - CZĘŚĆ I. LILITH



Zacznę tym razem od Lilit…
Pierwsza notka, którą napisałam na tym blogu była opisem snu związanego z Lilit, Adamem i Ewą. A teraz znów wracam do tego wątku.

To babilońska Lilit z atrybutami sprawiedliwości w dłoniach:




Na wizerunku babilońskiej Lilit nigdzie nie widać węża, być może węże trzyma w dłoniach?





Egipska Izis z takimi samymi atrybutami, a do tego ma sowę na głowie albo w innej wersji Słońce. Jej suknia ją oplata...


Tu nierozpoznana bogini, której figurka została odnaleziona na Krecie:




źródło zdjęcia: http://www.loustrzyki.edu.pl/przedmioty/sztuka/album/04_sztuk_egejska/index.html


Bogini z kotem na głowie? Trzyma w dłoniach dwa węże... Węże ujarzmione? Węże w dłoniach bogini atrybutem sprawiedliwej i wolnej?


W mojej notce ADAM, LILITH i EWA  przedstawiłam spore podobieństwo babilońskiej Lilith z Izis -

Skrzydlatą Boginią z koroną Słońca… Zastanowiło mnie wówczas podobieństwo między imionami Lilith i Izis?
LILITH (th = s)
LILIS
ILIS
IZIS

 …etymologicznie wcale nie aż tak daleko od siebie “znajdują” się te imiona… Bo IZYDA to już imię greckie tejże bogini. Ale wcale nie jest tak dalekie etymologicznie od LILIT:

LILI(t/s)
IZIS
ISET – ISZET – ISITA - ISIDA – IZYDA

ZNACZENIE IMIENIA: Lilith – Lilit - Lilis – Lili – (Li – li – shi)…

Gdzieś przeczytałam, że Lili w dawnych czasach szczególnie Sumeru i jeszcze wcześniejszych używało się pisma sylabowego, imię jej pierwotne było LILI-T czyli Li-Li.-T.

A w Wikipedii znalazłam jeszcze taką ciekawostkę:

Li () – zasada, noumen, absolut, takość (skt tathatā) (kor. li ( ); jap. ri ( ); wiet. li) – jeden z podstawowych terminów chińskiej buddyjskiej szkoły huayan czyli szkoły Awatamsaki, powstałej pod wpływem Sutry Awatamsaki. W starożytnych tekstach chińskich znak () czytany jako li, oznaczał żyłkowanie w wypolerowanym marmurze, a przenośnie – podstawowe zasady. Dlatego li odnoszono zawsze do rozumu, a ściślej do niebiańskiego rozumu [świadomości niebiańskiej]. W takim właśnie znaczeniu – li – jako słowo kosmicznego porządku używane było przez konfucjanistów, jako przeciwieństwo ludzkich pragnień czy pożądań.

Następnie znak LI przejęli buddyści. Zhidun (314–366), znany także jako Zhi Daolin, jeden z najważniejszych mnichów IV wieku i założyciel szkoły Pradżni wczesnego buddyzmu chińskiego, pierwszy zreinterpretował li. Dla niego termin ten oznaczał najwyższą prawdę, ostateczną zasadę, takość (skt tathatā).


LI znaczy także w języku chińskim naczynie … do gotowania. Ma ono zazwyczaj kształt podobny do kobiecego tułowia o trzech nogach.

Widziałam kiedyś znaki chińskie przedstawiające słowo Li. Obecnie nie mogę ich znaleźć w internecie.
Pierwszy przypomina mi głowę orła. Drugi składa się z dwóch słów. Trzeci już ma formę naczynia. A czwarty ma kształt… postaci kobiecej. Ciekawe, doprawdy ciekawe.

Od niepamiętnych czasów lilia symbolizuje królewskość, majestat i chwałę "Według mitologii greckiej i rzymskiej była poświęcona Herze (Junonie; powstała z jej mleka) i nielubiana przez Afrodytę. Starożytni Grecy nazywali ją λείριον (leirion, od przymiotnika leiros ‘delikatny’, ‘cienki’, ‘wrażliwy’). W starożytnym Rzymie oznaczała nadzieję. W chrześcijaństwie uchodzi za symbol niewinności, czystości, dziewiczości i zmartwychwstania. Występuje jako ludowy motyw dekoracyjny na Podhalu pod nazwą leluja. Stanowi także wzór heraldyczny." cyt. z Wikipedii.


LILIA – KWIAT LOTOSU

Lilla: Imię to oznacza kwiat lilii-symbol czystości.)
Znaczenie / symbolika tego kwiatu:
Biała Lilia symbolizuje stan dziewiczy, czyste intencje, godność, czystą miłość.
Lilia tygrysia – Boska piękność
Lilia wodna – Lawina uczuc
Lilija złotogłów – Ofiarne uczucia
Lilia żółta – Kłamstwo.

Tu Lilith z Katedry Notre Dame:




Drzewo oplecione przez kobietę - węża czy Syrenę?


Znalazłam taki tekst o Lilith:


“Drzewo jest wielkim symbolem żeńskich bóstw; w Mezopotamii symbolizowało „Czarną Gwiazdę”. Bogini-Matka, zręcznie demonizowana przez dominujący patriarchat judaistycznej religii, jest ukryta w żeńskim demonie Lilith. Niektórzy utożsamiają Lilith z hebrajskim „lailah” – nocą. Inni sądzą, że Lilith pochodzi od sumeryjskiego pojęcia LÍL-TI, tłumaczonego jako „duch życia”; ja zinterpretowałbym to pojęcie (w kontekście niniejszych materiałów) jako „tą, która daje oddech życia” w sensie istoty, która ożywiła człowieka pierwotnego.Judaistyczne wizerunki przedstawiają Lilith jako nocnego ptaka, symbol wzięty bezpośrednio od jednego z najstarszych atrybutów Bogini-Matki, czyli ptaka lub gołębicy, którego chrześcijanie używali do symbolizowania Ducha Świętego. Ten „lotny” aspekt Bogini-Matki odnajdujemy również w greckiej mitologii, w której Eurynome, uniwersalna i pierwotna bogini, zamienia się w gołębicę podczas rozważań nad uniwersalnym jajem, z którego pochodzi wszystko inne. Taka mała dygresja – jeżeli przetłumaczymy imię owej greckiej bogini na sumeryjski, otrzymamy ERIN2-UM (w sumeryjskim nie występuje „O”), „zespoły położnych” (lub starych albo nawet starożytnych kobiet), tudzież ERIN2-UM-ME, „zespoły położnych boskiego porządku”.”


A patriarchat zrobił z Lilit demona...





Tu LILITH Z Wikipedii (John Collier: „Lilith” (1892), The Atkinson Gallery, Anglia.) :




Ta LILIT Colliera opleciona wężem kojarzy mi się z kobietą z KARTY KAROTA - ŚWIAT:




Ciekawa jest nagość tej kobiety. Taka sama, jak sumeryjskiej Lilit. A szaty wokół niej ewidentnie kojarzą mi się z wężem z innych wizerunków. Ale w tej wersji naga, piękna i niebiańska kobieta jest otoczona zielonym laurem jak wężem zjadającym swój własny ogon i odcięta nim od tego, co na zewnątrz… Co Ona trzyma w dłoniach? Atrybuty sprawiedliwości? I to jest karta ŚWIAT? Hmmm… Kojarzy mi się z odrzuconą LILIT…, która jako ŚWIADOMOŚĆ odepchnięta przez umysł staje się NIEŚWIADOMOŚCIĄ, ukryta, pełną WIEDZY ŚWIADOMOŚCIĄ  (albo PUSTKO-PRÓŻNIĄ pełną WSZYSTKIEGO), która została ODCIĘTA OD UMYSŁU… Od wzorców Umysłu tego świata.

Tu inna wersja KARTY KAROTA - ŚWIAT czyli kobieta tańcząca z wężem – piękna wizja:







A z tą kartą mam jeszcze inne skojarzenia. Ta naga kobieta kojarzy mi się z… czystością świadomości – z UNIWERSALNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ, która jest zaprzyjaźniona z wężem – czystym UNIWERSALNYM UMYSŁEM... tańczy taniec ISTNIENIA…


Adam i Lilith... UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ. Umysł chciał posiąść świadomość... A świadomość uciekła, bo nie lubi przemocy :-) Albo po prostu została w Raju i stała się nie-świadomością - częścią świadomości ukrytej przed umysłem :-)


Czym może być "grzech pierworodny"?

1. tak zwany "pierwszy" grzech, to właśnie wyparcie się szacunku do Bogini Matki.
2. dwie formy "męska" i "żeńska" dwóch drzew w Raju to harmonia istniejąca w Raju przed pierwszym "grzechem".

Dzielenie się Ducha jest konsekwencją tego pierwszego "grzechu" - spożywanie tylko owoców Drzewa Poznania - Wiedzy, tylko i wyłącznie, a odrzucenie owoców Drzewa (Wiecznego) Życia - Świadomości :-)


Żyjemy jeszcze w świecie patriarchalnym, więc zdecydowana większość ludzi na ścieżkach duchowych, skupia się wciąż na umyśle. W rzeczywistości DUCH - UMYSŁ dla nich jest Bogiem. Chociaż w różnych religiach ma różne "oblicza". Różni Bogowie to różne części BOGA - UMYSŁU. A jeśli w jakichś naukach i tradycjach Boga nie ma, tam zastępuje go Umysł.... 


ciąg dalszy nastąpi…


I jeszcze coś o grzechu…

1. tak zwany "pierwszy" grzech, to właśnie wyparcie się szacunku do Bogini Matki.
2. dwie formy "męska" i "żeńska" dwóch drzew w Raju to harmonia istniejąca w Raju przed pierwszym "grzechem".

Dzielenie się Ducha jest konsekwencją tego pierwszego "grzechu" - spożywanie tylko owoców Drzewa Poznania - Wiedzy, tylko i wyłącznie, a odrzucenie owoców Drzewa (Wiecznego) Życia - Świadomości :-)

Żyjemy jeszcze w świecie patriarchalnym, więc zdecydowana większość ludzi na ścieżkach duchowych, skupia się wciąż na umyśle. W rzeczywistości DUCH - UMYSŁ dla nich jest Bogiem. Chociaż w różnych religiach ma różne "oblicza". Różni Bogowie to różne części BOGA - UMYSŁU. A jeśli w jakichś naukach i tradycjach Boga nie ma, tam zastępuje go Umysł....

Rozumiem, że DUCH dzieli się (jak w Raju), ale to nie jest dla mnie pierwotny podział, bo w Raju były (są) DWA DRZEWA. I tam pozostał Bóg, a ludzi wygnał z Raju? Co to za Bóg, co wygnał ludzi z Raju? Umysł, który potrzebował doświadczyć nowych form stworzenia i musiał się podzielić na części...

Bóg = Duch (ten jeszcze niepodzielony) to Umysł oddzielony od Bogini - Świadomości. Świadomość Boga - Umysłu oddzielonego od Bogini - Świadomości jest mocno ograniczona. I dla Boga - Umysłu Bogini - Świadomość staje się tajemnicą, staje się jako ukryta - Nieświadomością.

Świadomość jest Naturą Całości. A Umysł jest Formą, jaką przybiera Natura. I tu zgadza się, że duch przyjmuje ciało utworzone z monad-dusz, które tworzą nie tylko ciało, ale wszystko, dosłownie wszystko w Całej Naturze, ale to Duch im nadaje formę...

Różnica między Duszą, a Duchem jest taka, że... Dusza się powiela w nieskończoność, a Duch się dzieli... Świadomość jest Całością, ale staje się ukrytą świadomością czyli nieświadomością dla odrębnych części podzielonego Ducha. Natomiast to właśnie poprzez dusze jesteśmy wszyscy połączeni ze sobą w JEDNO.

Bogini i Bóg to nasi Przodkowie, ale także to my sami z innych wymiarowości.
Bóg i Bogini to JEDNO, chociaz już podzielone… to jedno symbolizują pojęcia takie jak TAO, DAO, HUNABKU czy OMETEOTL… A potem następuje dzielenie… jak w bajce o rozbitym LUSTRZE. A potem jeszcze zamglonym… żeby bardziej oddzielić od siebie wszystkie cząstki CAŁOŚCI… Żeby mogły doświadczać siebie we wszelakich formach stworzenia…

Nikt z nas w oddzieleniu od CAŁOŚCI, JEDNI, nie ma monopoluna PRAWDĘ. Ale każdy może JEJ doświadczyć jedynie poprzez swój indywidualny byt. Ot, taki paradoks. Poszerzając swoją świadomość…

Symbol TAO, DAO to dla mnie symbol JEDNI.
UMYSŁ to BÓG… jak “WIELKI DUCH”.
ŚWIADOMOŚĆ to BOGINI… jak “WIELKA DUSZA”.
Ale obecnie ten symbol wygląda tak:



jest przedstawiany w ten sposób, że czarne pole otacza maleńkie białe pole po JEDNEJ stronie - części, TAO a białe pole otacza maleńkie czarne pole w DRUGIEJ części - stronie… Tam gdzie duże pole ŚWIADOMOŚCI (np. czarne pole), tam umysł maleńki (np.białe pole), a tam gdzie duże pole UMYSŁU (np.białe pole), tam pole świadomości maleńkie. http://tonalinagual.blogspot.com/2014/01/o-boginiach-marii-magdalenie-i-zenskich.html

Ogólnie, biorąc pod uwagę OBIE części - strony, harmonia pól jest zachowana, ale w każdym z tych pół OSOBNO, harmonia świadomości i umysłu jest mocno zróżnicowana.

DUSZA BEZ DUCHA JEST JAK TREŚĆ BEZ FORMY, A DUCH BEZ DUSZY JEST JAK FORMA BEZ TREŚCI.

W TEMACIE:
PRAMACIERZ, PRA-BOGINI, WIELKA MATKA.


czwartek, 19 kwietnia 2012

WSZECHŚWIAT JAKO ŻYWA ISTOTA









Ten symbol przypomina mi między innymi TAO, DAO.

Według wiedzy Tolteków Ocean Świadomości zwany jest także symbolicznie Orłem Świadomości, który najpierw obdarza cząstką swojej świadomości każdą istotę ludzką, a później pożera świadomość każdej istoty ludzkiej w momencie jej śmierci. Ale Orzeł wcale nie pragnie śmierci ludzi. On żywi się tylko ich doświadczeniem. Dlatego Toltekowie to ludzie, którzy oddają swoje doświadczenie Orłu, by móc stać się nieskazitelnymi i nieśmiertelnymi. By mogli podróżować po różnych światach, by wzbogacać Świadomość Orła.


Oto fragment z Przewodnika po materiale RA (przekazy z 1981 roku) nawiązujący do tego o czym tutaj mowa... [z bloga Liviaether]:
“15. GALAKTYKI
DEFINICJE: 1. Logos; twórca poziomu galaktycznego; twórca wszystkich gwiazd w poszczególnej galaktyce. Określa naturalne prawa fizyki w tej galaktyce, ustanawia swą własną osobowość głęboko osadzonych w umyśle archetypów i formy dla świadomości do wyrażenia samego siebie, jak forma fizyczna: szablon dla wszelkiej ewolucji w tej i sąsiadujących galaktykach.
2. Sub-Logos = istota, której ciałem fizycznym jest gwiazda = stwórca poziomu planetarnego; stwórca wszystkich planet w poszczególnym systemie słonecznym.
I. KAŻDA GALAKTYKA JEST STWORZONA PRZEZ ODRĘBNEGO LOGOSA
RA: Logos może stworzyć to, co nazywacie systemem gwiezdnym albo logos może stworzyć miliardy Systemów gwiezdnych (tj. galaktykę). Jest wiele różnych istot logosowych, czy kreacji. (K2, 13)
RA: Ten Logos planetarny jest silny. Logos wytwarza około 250 miliardów waszych systemów gwiezdnych w swej kreacji. (K2, 13)
RA: Ten szczególny Logos waszej głównej galaktyki użył dużej części materiału połączonego ze Sobą, by odwzorować istotę-przylądek z Kreatora. W ten sposób jest wiele z waszych systemów galaktycznych, które nie mają postępu, wspomnianego przez ciebie, ale spoczywają (zamieszkują) duchowo jako część Logosu."

Hmmm... Rodzące Słońce...

Zaobserwowane i przedstawione na filmie zjawisko kojarzy mi się z “narodzinami kosmicznego jaja”, które pochodzi z czarnego wnętrza Słońca. “Macicą” jest wnętrze Słońca. A w innym miejscu pojawił się pomysł Wszechświata jako żywej istoty… ( niektórzy wiedzą to od dawna.) 

Rozumiem, że gdyby wszechświat był żywą istotą, potrzebowałaby ona jakiegoś “pokarmu” do tego, by zachować średnią stałą gęstość, średnio stałą temperaturę oraz by to “ciało” mogło wrastać (ekspandować). Takie “ciało” wszechświata musiałoby mieć coś w rodzaju zasilającego je “łożyska” (czy czegoś w tym rodzaju). Takie “łożysko” mogłoby być niewidzialne i “widoczne” tylko w miejscach swoich “wypustek” czyli czarnych dziur (…) Oczywiście takie czarne dziury są jednocześnie Czarnymi Słońcami, z tym że raczej każde Słońce, jasne i świecące, ma w swoim wnętrzu czarną część, która jest jak łożysko dla świecącej powierzchni.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*1)


ORZEŁ
"Jeśli szedłeś w cieniu przeszłości, Orzeł przyniesie Ci oświecenie. Nauczy Cię podnieść wzrok i sercem dosięgnąć Dziadka Słońce, pokochać zarówno cień jak i światło. Dostrzeż piękno w jednym i drugim, a ulecisz jak Orzeł."
J.Sams


*2)
HUNABKU
Ten Symbol zwany jest „Galaktycznym Motylem„, mówi się, iż reprezentuje on całą Świadomość, która powstała kiedykolwiek na tej Drodze Mlecznej. Że wszyscy nasi fizyczni przodkowie Ludzie, Zwierzęta, Gady, Ryby, Skorupiaki, jak również Rośliny posiadają Świadomość, która całą tą Materię od małego krążka, aż do Gwiazd, Planet i Systemu Słonecznego organizuje. To ma ogromne znaczenie. Tak wielkie, że pierwotni Majowie nie mieli dla tego jakiegoś Symbolu. W ich cywilizacji było tak, że nie mieli oni żadnego imienia dla Boga. Wiedza o wyobrażeniu, sama koncepcja, całkowicie wystarczały.Później ten wzór został wykorzystany przez Tolteków i Zapateków jako ozdoba sufitu. Tamtejsza ludność nazywa go „Galaktycznym Motylem”. Motyle widzą oni jako przodków, którzy powracają z fizyczną wizytą.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

sobota, 7 stycznia 2012

DOŚWIADCZENIE BOSKOŚCI POPRZEZ PŁEĆ?


Proces doświadczania Świadomości Całości poprzez indywidualne istoty polega na tym, że ze Źródła wyłaniają się indywidualne istoty w różnych formach, które zaczynają siebie widzieć jako oddzielne. Doświadczają one iluzji oddzielenia i wracają z powrotem do miejsca początku, do Źródła. Wynikiem tej podróży jest doświadczenie, które jest rozpoznaniem, czym iluzja oddzielenia jest. I jak smakuje... Takie doświadczenie nie zatrzymuje już w świecie iluzji istoty, która przeszła tę szkołę. Ale taka istota może świadomie ponownie wejść do tego świata lub na nowo doświadczać go w różnych formach.


W innym miejscu:
znalazłam „PRZEKAZ ARCHANIOLA MATATRONA: LUTY 2009
 (Poprzez JAMES’A TYBERON’A)”, a tam czytam: 


Czy tę dualność wybraliśmy sami czy ktoś nam ją narzucił?
Czy rzeczywiście ktoś jest w stanie nam narzucić coś takiego?
Z jednej strony tak, z drugiej nie, a to czy "tak" czy "nie" zależy od perspektywy, jaką przyjmiemy obserwując różne zdarzenia w czasoprzestrzeniach i siebie samych jako" istoty wielowymiarowe". 

Jest prawo kosmiczne, które mówi o tym, że doświadczam tylko tego, na co się godzę na poziomie duszy. Więc z poziomu świadomości ludzkiej mogę czuć się „wykorzystywana” i „zmuszana”, ale z poziomu świadomości duszy mogę zrozumieć, że podział na „męskie” i „żeńskie” miał być aktem, ktory pozwolił duszom na doświadczanie dualności.

I tak się zastanawiam… Czy to „złe”, że np. istoty androginiczne oddzieliły się od siebie lub też zostały rozdzielone. Przecież dzięki temu zaistniała możliwość doświadczania rodziny, flirtu, rywalizacji, uwodzenia  (i wszelkich z tym związanych gier i zabaw) oraz idącego za tym bólu, iluzji tworzenia i cierpienia, rozkoszy seksualnej, macierzyństwa, ojcostwa itp. itd.

Mam takie odczucie, że sami tworzymy na jakimś wyższym („wielowymiarowym”) poziomie  kolejne projekty i wcielamy się, by doświadczać tego, co "zaplanowaliśmy" (wchodząc w kolejne cykle - światy)… 

Kiedyś doświadczyłam, w młodości dziwnej przygody. Namalowałam obraz, powiesiłam go na ścianie. Na obrazie był staw z płaczącymi wierzbami, a na dole obrazu znajdował się zanikający wąski paseczek ziemi. I kiedyś jako młoda kobieta raz w życiu zapaliłam marihuanę. I po wypaleniu marihuany miałam wizję – weszłam do tego obrazu. Tak, weszłam do obrazu, który namalowałam. To było coś jak OOBE (wyjście poza własne ciało). Było to jak sen, ale to nie był sen, nie do końca. Byłam w świecie, który namalowałam! Stałam na tym wąziutkim brzegu stawu (na obrazie u dołu). Był on tak wąski, że utrzymanie równowagi było dla mnie bardzo trudne. Więc stałam na tym pasku i próbowałam utrzymać równowagę, by nie wpaść do stawu. Doświadczyłam niemalże fizycznie -poprzez moje uczucia – świata, który sama stworzyłam. Było to bardzo trudne i traumatyczne doświadczenie.
Myślicie, że zmusiły mnie do tego jakieś „jaszczury”?

A teraz widzę tamtą moją wizję z młodości jako symboliczną: to utrzymywanie równowagi – to jedno. Dlaczego bałam się wpaść do stawu? Może przeszłabym „na drugą stronę”? No nie mogłam. Wtedy nie byłam jeszcze na coś takiego gotowa – to drugie. Potem „wpadłam do stawu”, a właściwie zaczęłam wydobywać z nieświadomości wiedzę o sobie, zaczęłam poszerzać swoją świadomość….. Teraz wiem, jak ważne i trudne jest utrzymanie wewnętrznej harmonii oraz utrzymywanie harmonijnych relacji z innymi. Ale wiem, że to możliwe. Odpowiedzialność to świadoma reakcja na sytuacje. (Don Juan Matus)

Dodane 23 czerwca 2012
W trakcie aktu seksualnego kobieta przekazuje energię mężczyźnie. I zasila w zasadzie to, co reprezentuje sobą ten mężczyzna; to, kim jest ten mężczyzna. W rezultacie energia, którą kobieta w trakcie aktu seksualnego przekazuje mężczyźnie, wraca do niej [przejawiając się] poprzez tego danego mężczyznę i jego przekonania manifestowane w jego działaniach. O tym kobiety prawie zupełnie zapomniały. Z tego powodu w tym świecie kładziony jest tak ogromny nacisk na seksualność poza prokreacyjną. Kobieta, która nie uprawia seksu jest uznana za niemal całkowicie nieużyteczną dla systemu patriarchalnego.

Czym jest seksualność w tym świecie Matrixa poza aktem prokreacji?

W trakcie aktu seksualnego kobieta przekazuje energię mężczyźnie. Kobieta ma bezpośrednie połączenie z Ziemią i energią kosmiczną poprzez macicę. I zasila w zasadzie to, co reprezentuje sobą ten mężczyzna; to, kim jest ten mężczyzna (wzorce, idee, przekonania, według których on działa). W rezultacie energia, którą kobieta w trakcie aktu seksualnego przekazuje mężczyźnie, wraca do niej [przejawiając się] poprzez tego danego mężczyznę i jego przekonania manifestowane w jego działaniach. O tym kobiety prawie zupełnie zapomniały. Z tego powodu w tym świecie kładziony jest tak ogromny nacisk na seksualność poza prokreacyjną. Kobieta, która nie uprawia seksu jest uznana za niemal całkowicie nieużyteczną dla systemu patriarchalnego. 

Obejrzałam sobie zalinkowany u Nnki filmik z "wykładem" Tadeusza Owsianko http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=LlD51_fGX8M#! i takie ciekawostki znalazłam:

"Każdy, kto tworzy istość, rzeczywistość niezgodną z wzorcem Matrixa, to zasila swoją  rzeczywistość", [a nie Matrix]. (...) "Istnienie całego wszechświata Ojciec bierze na swój rachunek". (...) "Wielki Ojciec zaś zasila istoty ludzkie, gdy zdarzenia są wzorcowe, zgodne z jego zamysłem. Ale nie zasila, gdy nie są zgodne z wzorcemTe inne zasilają ci, co tworzą istość, rzeczywistość niezgodną z wzorcem Ojca. (...) Kiedy ci, co przeszli na tworzenie niewzorcowe, to Ojciec, który gra ze wszystkimi  w grę - życie, uruchomił i zastosował nowy wariant: zamiast energii macierzyńskich uruchomił energie monadyczne. To znaczy, że według klucza Ankh, wszystkie świadomości są w siebie nawzajem wpojone w strefie wolnej woli [czyli jest to tak zwana umownie wolna wola, która musi być zgodna z wzorcami gry Ojca - przyp. JESTEM]  i każda [indywidualna świadomość - przyp. JESTEM] występuje ze swoją energią neutralną monady.  Mniejsze wpojone są w większe i korzystają z energii tych większych. Jak ruskie Matrioszki. (...) Taka jest rzeczywistość Matrixa. Nie było zasilania innymi energiami. Trzeba było energie pozyskiwać "od sąsiada".

Moje spostrzeżenia:

1. Co to znaczy, że ta rzeczywistość jest sztuczna? Bo niewzorcowa? Czy jest wzorcowa, bo - gdy jest "grą - życiem wykreowanym przez Ojca"? Czyżby jednak kreacja Ojca była tutaj tożsama z samym Matrixem? Matrix zaś jest systemem kosmicznym z przewagą męskiej energii - męskich wzorców organizujących struktury Matrixa. Jest jednobiegunową strukturą z ograniczonym dostępem do szerszych zakresów świadomości*.

2. Struktury nie tyle zasilają, lecz są utrzymywane przez energię ludzi, więc w zasadzie są także zasilane przez istoty ludzkie. Matrix bez zasilania przez istoty ludzkie mógłby się rozpaść. Gra, którą prowadzi Ojciec jest utrzymywana i kontynuowana przez istoty ludzkie.

3. Każda istota ludzka ma swój własny zasób energii. Większość ludzi ma podobny zasób, ale wśród istot ludzkich występuje także duże zróżnicowanie "bazowego pojemnika energii" każdej istoty ludzkiej. Jednakże zdecydowana część tej energii jest zużywana na utrzymywanie struktur (wiara, przekonania, wzorce myślowe, wzorce zachowań itp.).

W takim przypadku kanał bezpośredniego dostępu do "kosmicznej żeńskiej energii" jest zablokowanyKiedy istota ludzka uwalnia się od tych wzorcowych zachowań, odzyskuje swoją własną, indywidualną energię, która pozwala jej/jemu na połączenie bezpośrednie ze Źródłem i stałe używanie własnego "bazowego pojemnika energii" połączonego ze Źródłem. W tym przypadku Źródłem jest "kosmiczna żeńska energia". I w rezultacie świat Matrixa, świat "wzorcowy" Boga Ojca jest zasilany przez energie męskie i żeńskie. Natomiast dostęp do kosmicznej ŚWIADOMOŚCI został zablokowany. Ojciec "zamiast energii macierzyńskich uruchomił energie monadyczne". I w ten sposób zablokował i ograniczył świadomość kosmiczną, która jest energią żeńską (matczyną czy macierzyńską). 

4. Kobiety zgodnie ze swoją naturą mają bezpośredni dostęp do żeńskiej "kosmicznej energii świadomości", ale ponieważ tkwią w strukturach "wykreowanych" przez Ojca, bardzo często kanał bezpośredniego dostępu do "kosmicznej żeńskiej energii" także mają zablokowany. Zatem, gdy część swojej energii z własnego "bazowego pojemnika energii" oddają mężczyznom w trakcie aktu seksualnego, potem muszą "kraść" tę energię od innych, często się zdarza, że nawet od własnych dzieci... Tu napiszę coś, co może zbulwersować wielu i wiele: uwodzenie jest cechą "męską", a nie "kobiecą". Kobiety, które uwodzą, są świetnie zakorzenione w systemie patriarchalnym i działają według wzorców tego systemu. Zasilają wzorcowy Matrix stworzony przez Ojca. Kobiety nauczyły się uwodzenia od mężczyzn.  I wiele z nich stało się w tym mistrzyniami. "Niemożliwe!" - wielu może pomyśleć. A jednak... Mężczyźni jednak stosują wiele technik (świadomie i/lub nieświadomie), które mają na celu uaktywnianie męskiej oraz kobiecej seksualności, dzięki której kobiety jakoby "z własnej woli" oddają swoją energię w akcie seksualnym mężczyznom. 

5. Każda istota ludzka oprócz ciała biologicznego jest podwójna, ma w sobie Animę i Animusa czyli potencjalnie ma dostęp do "kosmicznej męskiej i kosmicznej żeńskiej energii". Mężczyźni jednak w zdecydowanej większości korzystają ze swojej męskiej energii (Animusa) zawartej w "bazowych pojemnikach energii", lecz nie umieją korzystać z "kosmicznej energii żeńskiej", ponieważ dostęp do niej został w Matixie zablokowany. Dlatego otrzymują oni od kobiet zasilenie dodatkową żeńską energią (Animy). A ponieważ w świecie patriarchalnym dostęp do "kosmicznej żeńskiej energii" został mocno zablokowany, dlatego mężczyźni mogą korzystać wyłącznie z żeńskiej energii znajdującej się w "bazowym pojemniku energii" poszczególnych kobiet.

6. Mężczyźni oprócz czerpania energii z aktu seksualnego z kobietą również dokonują kradzieży energii między sobą. W systemie patriarchalnym - Ojca obowiązuje system piramidowy, w którym mężczyźni znajdujący się na niższych szczeblach zasilają mężczyzn na wyższych "szczeblach". Wszyscy jednak zasilają cały system Ojca. Nie tylko popierając dany system, ale także poprzez walkę z innymi wersjami tego samego matrixowego czyli wzorcowego systemu.

7. Zasilanie czy przekazywanie energii następuje nie tylko poprzez akty seksualne, ale również przez utrzymywanie przekonań, wiary zgodnych z systemami matrixowymi i działaniami zasilającymi wzorcowe struktury Matrixa.

8. Zatem jeśli chodzi o wspieranie i zasilanie zachowań wzorcowych Ojca (matrixowych), to te mają następujące "źródła zasilania": 
- kradzież, wyłudzanie oraz dobrowolne - zgodne z "wolną wolą" - przekazywanie energii męskiej z "bazowych pojemników energii" mężczyzn i kobiet
- kradzież, wyłudzanie i dobrowolne - zgodne z "wolną wolą" - przekazywanie energii żeńskiej z "bazowych pojemników energii" kobiet.

Natomiast dodatkowa "kosmiczna żeńska energia" (pochodząca z kosmosu, ze Źródła) zasila zachowania niewzorcowe dla tego patriarchalnego systemu Ojca. Większy dostęp do tej energii mógłby zaburzyć konstrukcję wzorcowego Matrixa stworzonego przez Ojca.


ŚWIAT KRADZIEŻY ENERGII ŻYCIA I WYJŚCIE Z MATRIXA.  ŻEŃSKA ENERGIA i MĘSKA ENERGIA mogły zresztą w ten sposób współpracować nad utrzymywaniem świata “obecnej kreacji” Boga- Ojca.


* świadomość jest "żeńską"energią. 


Oczywiście kobieta może otworzyć swój kanał bezpośredniego połączenia zarówno z “kosmiczną męską energią” jak i z “kosmiczną żeńską energią”. Mężczyzna tak samo. I nie potrzeba do tego aktu seksualnego. Kobieta może zasilać mężczyznę, a mężczyzna może zasilać kobietę na różne sposoby z aktem seksualnym włącznie. Najważniejsze jest tu dla mnie świadome działanie czyli w połączeniu z Wyższym Ja, co powoduje “wznoszenie” świadomości. Takie działanie jednak nie wynika z “wolnej woli”, lecz z połączenia się z WOLĄ Źródła (Całości). Ewolucja i “wznoszenie” polega przede wszystkim na wyjściu ze świata walki i kradzieży energii, wówczas następuje Naturalny Przepływ…

Nnka napisała:

Monada jest androgeniczna tak jak człowiek przed "podziałem". Człowiek mimo podziału na płcie nadal posiada w sobie cechy zarówno żeńskie co i męskie, które możemy określać jako Animę i Animusa.  Podział androgenicznej istoty ludzkiej na kobietę i mężczyznę kiedyś pewnie nastąpił (choćby mit stworzenia Adama i Ewy), ale widać że albo ten podział nie nastąpił "do końca" (pozostały nam może nie do końce w pełni sprawne, ale jednak dwie półkule mózgowe) albo człowiek już na tyle przeszedł na ewolucyjnej drodze do Źródła, że zbliża się do punktu pełnej harmonii Animy i Animusa.

Monada nie ma płci, ale kobieta ma, podobnie jak mężczyzna. (No chyba, że ma problemy ze swoją tożsamością płciową). Jednak kobieta nie odzyskuje najczęściej swojej energii, którą przekazała mężczyźnie w akcie seksualnym, poprzez akt seksualny (zwłaszcza z kochanką), tylko odzyskuje energię na inne sposoby. W każdym razie przekazywanie energii, kradzieże czy walka o energie nie odbywa się przecież wyłącznie przez seks. Ale seks jest specyficzną formą transferu energii i to bardzo spopularyzowaną w tutejszym świecie.


Kult pierwiastka męskiego obejmujący rytuały, ujawniający się w sztuce eksponującej fallusa – symbol sił rozrodczych w naturze i przewagi mężczyzny nad kobietą. Wiele kultów fallicznych opiera się na obserwacji świata zwierząt, w którym erekcja członka wyraża pozycję samca w stadzie, jest wyrazem groźby, dominacji. W niektórych kulturach praktykowało się wydłużanie oraz poszerzanie obwodu członka, stosowano “fallusową przysięgę”, polegającą na tym, że dotknięcie okolicy genitalnej było wyrazem posłuszeństwa oraz lojalności wobec danej osoby. Niektórzy władcy nakazywali mumifikację swoich członków. W tak zwanych kulturach prymitywnych oraz starożytności rzeźby przedstawiające fallusa (czasem wyobrażenia olbrzymich rozmiarów) były przedmiotem kultu.

“W przyczynowym Planie Stworzenia nasz “upadek” był przewidziany albo zaplanowany, a potem to już nawet konieczny, bo tylko w ten sposób samoistnie rozwijający się Byt ludzki mógł odkryć i docenić swoją boskość.”

Toż to kreacja Ojca, który poprzez “monady” doświadcza swojej kreacji aż do momentu, w którym monady doświadczą swojej boskości? Niechby to były "monady ludzkie". 


Tu autor utożsamia Tao, Dao z Bogiem.  Z dostępnej wiedzy i doświadczenia wynika, że TAO nie jest Bogiem. Co najwyżej jest OBRAZEM ISTOTY BOSKIEJ.
“W zależności od autora i szkoły terminowi Dao przypisywane są bardzo różne znaczenia, od „uniwersalnej zasady kierującej wszechświatem” po „metodę postępowania [danej osoby] (…)

W języku chińskim TAO znaczy “droga”, “ścieżka”, “szlak” lub “zasady”.

Tu nie ma nic o Bogu. Nazywając Tao, Dao Bogiem próbuje się dokonać zmiany wszechświata, a więc niedefiniowanego Tao, Dao, by wcisnąć zmieniające się w zdefiniowaną formę – w niezmienne. kto wie, być może dawno, dawno temu, w czasach matriarchatu istniał pogląd, że Tao, Dao oznacza Boginię?

Pamiętam, że dosyć wcześnie podjęłam decyzję, że nie będę przynależeć do żadnej grupy religijnej czy tym podobnej, ponieważ wtedy musiałabym jakiegoś boga lub system wywyższyć nad innymi. Ta pamięć mi została nie tylko z poprzednich wcieleń ludzkich. Nie mam pewności jednak, czy w jakichś wcześniejszych wcieleniach nie byłam w jakimś systemie religijnym w sensie takim, że go współ-zasilałam. Byłam na Atlantydzie „tą z Prawa Jedni”, to fakt… Chociaż, co dziwne, raczej z tego, co pamiętam – i teraz to sobie uświadomiłam – kilka razy w snach i sennych wizjach (raz w autohipnozie) uciekałam z różnych światów, podejmowałam decyzję wyjścia ze światów gier (polowań) i ze dwa razy (co najmniej) wydłubywałam sobie chipy z głowy.

No cóż, zajrzałam na stronę http://priveee.dyndns.org/Kippin/!a-czkr/czkr-07.htm, na której jest opis ciała atmicznego, oraz czakry POKORY, a tam czytam:


“Ciało boskie – poziom emocjonalny. Czakra z tylu głowy, nazywana czakrą dewocjonalną lub czakrą pokory. Związana jest z okazywaniem szacunku i czci. Czakrą ta otwiera się w czasie płynącej z serca modlitwy, a także, gdy kłaniamy i się z czcią przed szacownymi osobami lub przed samym Stwórcą. Niebezpieczną kombinację psychoenergetyczną stanowi nadmiernie otwarta czakrą pokory przy jednoczesnym zablokowaniu czakry korony (ciało boskie – poziom boski). Prowadzi to do samoubóstwienia lub do skrajnego fanatyzmu religijnego, politycznego, narodowego. Zablokowanie czakry pokory związane jest z negacją Boga i jakiejkolwiek świętości, a także z niezdolnością pochylenia czoła przed jakąkolwiek osobą czy wartością. Często blokada tej czakry – związana z narastającym poczuciem własnej wszechwiedzy i wszechmocy – prowadzi do stanów paranoidalnych, które mogą być przezwyciężone jedynie przez pokłon przed jakkolwiek pojmowaną Silą Wyższą, pokłon otwierający ową czakrę. W buddyzmie tantrycznym praktyka pełnych pokłonów, od pozycji stojącej do płaskiego leżenia na ziemi, traktowana jest jako pierwszy stopień duchowego oczyszczenia, albowiem każdy z nas skażony jest w większym lub mniejszym stopniu samoubóstwieniem i fanatyzmem, które powstrzymują nas od pracy nad własnym rozwojem (bo jak można udoskonalić coś, co wszak jest już doskonałe? Czy to nie inni powinni się zmienić i dostosować do nas?).” 


No cóż, według mnie ta czakra POKORY jest czakrą CNOTY, świętości związaną z okazywaniem szacunku (z powodu świętości) każdej istocie (z bogami i bakteriami włącznie). I ta czakra jest związana jeszcze z wdzięcznością. Nie neguję Boga ani Bogini, ani podwójnej Istoty Boskiej, ale nie utożsamiam TAO (Dao) z Bogiem. Jednak szanuję tych i chylę czoła czyli kłaniam się przed tymi, którzy utożsamiają TAO z Bogiem. Pracuję nad własnym rozwojem i nie uważam, że inni powinni się zmienić i dostosować do mnie. Rozumiem inność i różnorodność, rozumiem – po “swojemu” – czym jest JEDNIA. Na przykład wiem, że istnieje jeden Bóg i jedna Bogini połączeni w JEDNO. Bóg i Bogini w JEDNYM to dla mnie coś jak…  Święta Trójca. A wszystkie inne boginie i bogowie to tylko obrazy Boga i Bogini – iluzje na temat Boga czy Bogini z różnych czasoprzestrzeni różnicujących postrzeganie i rozumienie poprzez FORMĘ świętości czy boskości ISTOTY BOSKIEJ - istoty androgenicznej. Ale dzięki temu rozdzieleniu PODWÓJNEJ ISTOTY BOSKIEJ możemy doświadczać tego, co istnieje, istniało i istnieć będzie przetransformowane w formę.



Dalej czytam także:

Hmmm… tu z kolei został włączony wątek żydowskiej religii? Ciekawe. Ale wracam do meritum: przypomniała mi się moja wizja z dzieciństwa:

…Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony... A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w DOMU. Jakiś czas temu w czasie medytacji znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie. Dlatego dla mnie istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym tutaj świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje "dobro" i "zło", ale wiem też, że nie na całej Ziemi istnieje jeden jedyny Bóg i szatan. Istnieje wiele bogów i bogiń "dobrych" i "złych".. … 
Nie było tam ani dobra, ani zła, ani światła ani ciemności, nie było tam podziału na jakiekolwiek “przeciwieństwa”. Była całkowita harmonia, współbrzmienie.. No tak, znów przypomniała mi się wizja, jaką miałam kilka lat temu w czasie medytacji:

W pewnym momencie razem z przewodnikiem prowadzącym mnie we śnie trafiliśmy do pola wypełnionego energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział mi:
- Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie w ten sposób powstawały różne światy, a może nawet wersje wszechświata...

Znalazłam jeszcze ciekawe wytłumaczenie, dlaczego Anioły zeszły z Nieba, aby obcować z ziemskimi córkami:

"Aniołom seks ludzki zdawał się być bardziej efektywny, wydawał się on im być bardziej satysfakcjonujący i dający znacznie więcej ciekawych wrażeń. Przeżywanie ludzkiego orgazmu było dla nich obce tak jak i pożądanie, pragnienie i podniecenie, bo jak tu pożądać czy pragnąć czegoś w sytuacji, kiedy z założenia wszystko jest jakby w zasięgu ręki i dostępne w każdej chwili. Zachowanie człowieka w czasie gry wstępnej przed stosunkiem przypominało aniołom ów akt miłosny w ekstazie, typowy dla nich, dlatego podejrzewały, iż ludzie w czasie samego orgazmu doświadczają czegoś znacznie lepszego, o czym może świadczyć zachowanie człowieka, który orgazm stawia sobie za cel, a w trakcie doświadczania go sprawia wrażenie bardziej szczęśliwego niż w czasie gry wstępnej. Sądzę, iż w czasie owej gry wstępnej ludzie czasem doświadczają uniesienia erotycznego typowego dla anielskiego seksu, jednak nie zawsze, a nawet rzekłbym bardzo rzadko. Wygasa on niestety natychmiast, kiedy u człowieka włącza się instynkt samozachowawczy i dążenie do orgazmu – wytrysku.

Dlatego to właśnie anioły były zachłanne na przeżywanie seksualnych uniesień w ludzkiej formie, jednak szukały czegoś, co raczej nie istnieje. Rozczarowane, ciągle więc poszukują, uciekając się do bardziej wymyślnych form pożycia, próbując wzbudzać w sobie większe emocje np. poprzez różne formy perwersji, ciągle jednak nie znajdują tego, co wydawało im się, że przeżywają ludzie w czasie stosunku. Często przy tym zakłamują się, że taka forma od owej anielskiej bardziej ich satysfakcjonuje, ale to już chyba dlatego, iż o niej dawno zapomniały. To, co człowieka zazwyczaj wprowadza w euforię podczas stosunku i czego zazdrościły mu anioły, to był instynkt samozachowawczy, w który człowiek, jako istota nie w pełni świadoma, został wyposażony, a który dla anioła był zupełnie niezrozumiały, gdyż aniołowi, jako istocie bardziej od człowieka świadomej, jest on niepotrzebny.

Pożądanie jest właśnie niczym innym, jak tylko pozostałością po instynkcie samozachowawczym z czasów, kiedy człowiek przejawiał jeszcze świadomość zwierzęcą, może trochę inną, zmienioną, ale ciągle bazującą na instynkcie samozachowawczym. Pożądanie było częścią owego instynktu, który zapewnia zachowanie danego gatunku i raczej niczym więcej.

Anioły mogły mieć więc seks, można by nazwać, typowo ludzki, bazujący na instynkcie samozachowawczym, ale wydaje mi się, iż nie znalazły w tym satysfakcji i spełnienia. Okazuje się, że tak samo ludzie mogą w ludzkim ciele doświadczać uniesień seksualnych typowych dla aniołów, jest to jednak zupełnie inne doświadczenie od typowego dla człowieka instynktu do zachowania gatunku."


No tak, teraz rozumiem pewne swoje doświadczenie. Kiedyś mój chłopak chciał użyczyć swojego ciała jakiejś istocie, nie pamiętam czy z Plejad czy z Syriusza, a może jeszcze skądś inąś, ale mnie o tym nie uprzedził, więc gdy rozpoczął grę wstępną, nagle zobaczyłam coś jakby szaraka i nie zastanawiając się zbyt długo, odepchnęłam tego szaraka z całej siły od swojego ciała tak, że walnął z hukiem o ścianę. Ale okazało się, że obolałe ciało miał mój ówczesny narzeczony, a nie ten astralny. Potem mój ówczesny narzeczony mnie przepraszał za to, że mnie nie uprzedził o swojej umowie z tą istotą z astralu. No cóż, to chyba była próba nawiązania kontaktu poprzez “seks astralny” (tak podobno to się nazywa, gdy zamiast partnera fizycznego, pojawia się astralny), ale w trochę urozmaiconej formie.
Ciekawe, czy w ten sposób także następuje kradzież jakiejś energii przez astralne istoty?

Świat kradzieży energii i walka o energie pojawiły się w jednym z moich snów z 13 GRUDNIA 2009:
http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/swiat-kradziezy-energii-zycia-i-wyjscie.html

Możliwe, że równowaga w Kosmosie JEST, ale na większym PLANIE, że tak powiem: ponadlokalnie. I gdybyśmy mieli możliwość spojrzenia z innej perspektywy, to moglibyśmy to dostrzec. Być może jest to zależne od poszerzonej świadomości. Miałam takie doświadczenie. Ale ponieważ większość z nas ogląda ten TU świat, a nawet wszechświat wyłącznie z perspektywy lokalnej, to widzimy, że TU jeszcze mamy do czynienia z Patriarchatem, ale być może gdzieś TAM, inne istoty mają do czynienia z Matriarchatem. A dzięki “prawu wielkich cykli”, TU lada moment skończy się Patriarchat, a gdzieś TAM Matriarchat, abyśmy TU i TAM w WIELKIEJ CEREMONII, która odbywa się raz na około 26 000 lat mogli doświadczyć pełnej HARMONII Całości i Jedni świadomości w TAO, DAO.