poniedziałek, 26 grudnia 2011

JAJA WĘŻA, KROKODYLA I PAJĄKA - odkrywanie znaczeń symboli

Pomieszanie znaczeń i symboli...

Węże, krokodyle i pająki są symbolami bardzo bogatymi. Podobnie jak wszystkie idee, wzorce i programy (częstotliwości energii) współtworzące ten świat oraz wszystkie istoty na Ziemi, które rodzą się, żyją, działają i umierają… Te zwierzęta (płazy, gady i owady) jako symbole niosą ze sobą pewną wiedzę i nauki dla człowieka. 

Dlatego wszystkie kolejne wersje programów, idei, wzorców pojawiające się w kolejnych cyklach ziemskich i sposób ich działania także symbolizują na przykład węże:
1. Wąż zjadający własny ogon - Uroboros



2. Wąż pełzający po drzewie w górę lub w dół.




3. Wąż spiralnie wznoszący się

 Co ciekawe, nie znalazłam w internecie takiej formy węża na obrazku. Stąd sama go naprędce narysowałam.




 I mamy jeszcze dwa wizerunki węża:

4. Wąż o postawie częściowo pionowej - kobra. Ten symbolizuje częściowe "wzniesienie". (symbol energii Kundalini)



5. Wąż schodzący po piramidzie w dół . Ten symbolizuje liniowe "zstępowanie" zapisów na Ziemię (i kolejne wcielenia w kole karmy?).



"Schodzący wąż symbolizuje powrót boga Kukulcana". *)

A poniższa wiedza pochodzi przede wszystkim z książki „Karty uzdrawiającej mocy” Jamie Sams i Davida Garsona:
WĄŻ - PRZEMIANA
Wąż w tradycjach Rdzennych Ludów Ameryk symbolizuje przemianę, która odbywa się w cyklu: życie, śmierć, odrodzenie. Ilustruje ją zrzucanie skóry przez Węża. Jest w niej energia kosmicznej świadomości oraz gotowość i zdolność do doświadczania wszystkiego bez sprzeciwu, z całkowitym zaufaniem. Wynika ona z przekonania, że wszystkie istoty są równie ważne i że każdą rzecz uważaną za truciznę można zjeść, strawić, wchłonąć i przemienić (przetransformować), jeśli tylko pozwala na to stan naszego umysłu (świadomości). 

Pełne zrozumienie i zaakceptowanie aspektu męskiego i żeńskiego w każdej istocie powoduje ich połączenie w jedno, a w następstwie wytworzenie boskiej energii. Moc węża pozwala każdemu doświadczyć, że jest uniwersalną istotą, która akceptując wszystkie strony swego życia może rozpocząć pracę z ognistą mocą. 

Kiedy energia ognia przejawia się
na płaszczyźnie materialnej, ma formę namiętności, pragnień, zdolności rozrodczych i fizycznej witalności.
Na płaszczyźnie emocjonalnej jawi się jako ambicja, tworzenie, dokonanie i marzenie.
Na płaszczyźnie umysłowej jako intelekt, władza i charyzma. Gdy energia węża wpływa
na płaszczyznę duchową, staje się mądrością, zrozumieniem, pełnią i połączeniem z Wielkim Duchem, z Całością, Wszechświatem.
OKODYL (ALIGATOR) – INTEGRACJA
Uczy w pełni doceniać wszelkie przejawy życia i scalać je w jedno, znajdować wartość zarówno w przyjmowaniu przyjemności jak i cierpienia. Aligator uczy, jak cierpliwie przetrawiać i przyswajać sobie wszelkie nauki, które niesie życie. Uczy powstrzymania się od wydawania wyroków, dopóki nie zbada się wszystkich faktów, okoliczności i nie przeanalizuje wszystkich aspektów zdarzenia. Najpierw trzeba zrozumieć, a potem działać.


K – TKANIE
Pająku, utkaj mi świat, w którym panuje pokój.

Pokaż mi całe stworzenie w sieci,

Rozwijającej się przed moimi oczami. (Indiańska modlitwa do Pająka)

Pająk tka sieć. Utkał sen o świecie, który urzeczywistnił się miliony lat wcześniej. Pająk utkał też pierwszą sieć, w której dał ludziom pierwszy graficzny obraz alfabetu. Litery mieściły się na skrzyżowaniu nitek.

Ciało Pająka przypomina cyfrę osiem: składa się z dwóch płatów stykających się w talii i ośmiu nóg. Pająk jest symbolem nieskończonych możliwości tworzenia.

Pająk tka sieć przeznaczenia dla tych, którzy w nią wpadają i stają się jego pożywieniem. Podobnie jest z ludźmi – żyjąc w świecie materialnym wpadają w sieć ułudy, iluzji, mai i w ogóle nie sięgają wzrokiem poza horyzont, w inne wymiary Rzeczywistości.

Sieć przeznaczenia jest także kołem życia, w którym nie ma wyborów ani możliwości zmian sytuacji. Aż nazbyt często człowiek miota się między biegunami dobrego i złego losu nie zdając sobie sprawy, że w każdej chwili może zmienić swoją sytuację. Jeśli nie potrafi zdecydowanie kształtować swojego życia, w końcu zniszczą go własne lęki i ograniczenia.

Pająk reprezentuje także żeńską energię twórczej siły, która tka piękne wzory życia. Jego sieć przybiera wiele najrozmaitszych form ozdobionych lśniącymi kroplami porannej rosy lub deszczu. Dzięki temu aspektowi jesteśmy w stanie zawsze dostrzec piękno życia bez względu na to, w którym miejscu sieci utknęliśmy.

Pająk zawsze opuszcza się na nitce i inspiruje do tworzenia. Ale przypomina także o tym, że możemy również po nitce wysnuć się ze skomplikowanej konstrukcji, gdy zajdzie taka potrzeba. Że owa pojedyncza nitka pajęcza zawsze łączy nas z miejscem, z którego przybywamy.

Pająk przypomina także, że każda istota ludzka jest nieskończoną istotą, która może tkać wzory i formy życia po wsze czasy, w nieskończoność.


*) Kukulcan
(Kukulcan, Tepeu Gucumatz) – w kulturze Majów odpowiednik azteckiego boga Quetzalcoatla, a także inkaskiego Wirakoczy; Zielony Pierzasty Wąż, stworzyciel świata i krzewiciel cywilizacji - utożsamiany z twórcą kultury Majów Itzamną.

Inne ciekawe artykuły o symbolice węża:

MIŁOŚĆ, NIENAWIŚĆ i UWIELBIENIE

... światło i ciemność stanowią dwie siły, dwa aspekty Rzeczywistości, Całości, Jedni czy Wszechświata, wzajemnie się uzupełniające i współtworzące w harmonii.

Logos wprowadził wiele zmian i ukrył wiele pierwotnych znaczeń symboli po to, by zaistniał świat, w którym Logos odgrywa dominującą rolę i w którym podporządkował sobie Sofię – Naturę Wszechrzeczy. Ogromna część wiedzy została wówczas utajona i przeznaczona tylko dla wybrańców. Oczywiście istnieje część wiedzy zwanej Wielką Tajemnicą, która jest tą częścią Całości, Wszechświata, która jest NIEPOZNAWALNA.

Warto jednak nie mylić tego, co POZNAWALNE, ale UTAJONE i utrzymywane w ukryciu - o ukrytym znaczeniu z tym, co NIEPOZNAWALNE z powodu braku narzędzi do opisu - z powodu ograniczeń natury Logosa. Część wiedzy POZNAWALNEJ została ukryta, a część wiedzy została ujęta w symbole, o  których znaczeniu „zwykły śmiertelnik” nie miał pojęcia. Przykładem może epatowanie wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Właściwie mogę powiedzieć, że to Logos ukrzyżował go, a z tego faktu skwapliwie skorzystał Kościół Katolicki wpychając nauki Jezusa Chrystusa w odpowiedni dla siebie kontekst. KK ukrył między innymi w ten sposób sens sporej części nauk i mądrości Chrystusa, które on przekazywał za swojego życia. Dlatego zapomnieliśmy o prawdziwym znaczeniu wielu symboli, ale teraz możemy już sobie wiele przypomnieć.

Innym zdarzeniem, które spowodowało pogłębienie dysharmonii naszego ziemsko-ludzkiego świata, było ograniczenie znaczenia pojęcia (słowa-symbolu-idei) miłości przez sprowadzenie jej  jako biegunowej i przeciwstawnej wobec pojęcia (słowa-symbolu-idei) nienawiść.

W dualistycznym świecie faktycznie biegunowym pojęciem wobec NIENAWIŚCI jest UWIELBIENIE, gdyż zarówno nienawiść jak i uwielbienie zawierają w sobie ten sam „potencjał energetyczny o przeciwnej polaryzacji". Natomiast MIŁOŚĆ ogarnia i harmonizuje te oba pozorne przeciwieństwa, które są dwiema wzajemnie uzupełniającymi się, dopełniającymi siłami: nienawiścią i uwielbieniem. MIŁOŚĆ jest tym uczuciem, które związane jest z „wyższą” świadomością wykraczającą poza dualne postrzeganie i ze ZROZUMIENIEM tejże części RZECZYWISTOŚCI, którą nazywamy naszym ziemskim światem.



“Miłość ofiarna” jest substytutem miłości. To jeden z przekrętów-pułapek dla ludzkiego ego. Aby utrzymać człowieka w iluzji miłości. Miłość nie jest ofiarnością, poddaniem itp. Pisałam o tym, ale jeszcze raz powtórzę: miłość jest zupełnie czymś innym niż ludziom zostało to “wprogramowane”. Miłość nie ma nic wspólnego ani z ofiarą i ofiarowaniem ani z pożądaniem i seksualnością. Karmiczna biegunowość jest utrzymywana przez napięcie: uwielbienia i nienawiści, pożądliwości i cierpiętnictwa, poddania i podporządkowania, władzy i niewoli. Seksualność również nie ma nic wspólnego z miłością. Zrozumienie, czym jest miłość przychodzi dopiero wtedy, gdy wychodzimy poza karmiczną dualność.


Ludzie, którzy w zaślepieniu działają i mówią, że robią to z miłości, żyją w zapomnieniu. To nie miłość takimi ludźmi kieruje, lecz któraś z emocji fałszywie utożsamianych z miłością: uwielbienie czegoś / kogoś lub nienawiść wobec czegoś / kogoś, pożądanie lub cierpiętnictwo, poddanie lub chęć podporządkowania sobie innych, pożądanie władzy lub niewoli (znam takich, którzy mają wiedzę, ale wybierają cierpienie i rolę ofiary albo oprawcy, i użalanie się nad sobą).

Miłość Wszechogarniająca jest podobna do stanu pełnego zrozumienia, połączenia w Jedni z Całością, Wszystkim, Co Jest. Jest stanem istnienia, w którym dostrzegamy doskonałość w całym Stworzeniu… A co to znaczy? Każdy z nas musi sam dojść do tego zrozumienia. Kiedy się jej doświadczy, wtedy przychodzi zrozumienie, czym jest miłość.

wtorek, 6 grudnia 2011

PRZESTRZENNE TAO




poprzednim poście pisałam między innymi o dwóch aspektach (żeńskim i męskim) Jedni. I podałam przykład TAO / DAO

Taoizm [z Wikipedii]:
"Zasada leżąca u podstawy wszechświata, ciągle się zmieniająca. Nie można jej zdefiniować, gdyż każda definicja byłaby jedynie przybliżeniem, ponadto jej wprowadzenie spowodowałoby zmianę wszechświata, a więc i definiowanego dao. Mówią o tym pierwsze słowa księgi Daodejing: „Dao, które mogłoby zostać wypowiedziane nie jest wiecznym dao”. Po chińsku dao oznacza także powiedzieć, tak więc wers ten w oryginale brzmi szczególnie paradoksalnie – „Dao, które można dao, nie jest wiecznym dao” (chiń. 道可道非常道). Harmonia z dao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty. Zgodnie ze źródłosłowem dao oznacza w taoizmie i konfucjanizmie także właściwą drogę życia, drogę cnoty."

W maju tego roku przyśnił mi się przestrzenny kształt TAO/DAO. Ale zacznę prezentację od podstawowej i najbardziej znanej (popularnej) formy  tego  symbolu:



Ten symbol jest więc zatrzymaniem tego, co wieczne w kształcie dwuwymiarowym. Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera tę drugą czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie "przeciwieństwa", ale dwie części Jedni wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną Jednię (pełnię). Pora przedstawić ten 'wyśniony', wielowymiarowy kształt TAO w 3D (trzech wymiarach)... Trudno go przedstawić na płaszczyźnie, ale jakoś może sobie wyobrazisz na podstawie poniższych dwóch rysunków:


Jak z tego kształtu 3D powstaje płaski symbol TAO? Ano tak:



Sposób oglądu dwojga (dwóch) obserwatorów znajdujących się w przeciwległych (biegunowych) pozycjach obserwacji przestrzennego TAO, powoduje odmienne postrzeganie (pozytyw i negatyw). Dopiero jednoczesność / połączenie tych obu obserwacji, daje pojęcie o znaczeniu symbolu TAO. Tu jeszcze inna forma tego przestrzennego TAO:


'Odkryłam' lub 'przypomniałam' sobie również to, że zarówno kształt pól, jak i idealna symetria TAO może ulegać zmianie na wiele sposobów. Przykład zmienionej formy znanego kształtu, gdzie wielkości powierzchni pól 'podstawowych' yang i yinprawie takie same, jak wielkość powierzchni pól 'wewnętrznych' yin i yang:


Tu przykłady zmiany proporcji pól wewnętrznych yang i yin :  




Słowo, które można wypowiedzieć, nie jest wiecznym słowem, jest  tylko zatrzymaniem idei w formie (materii), w danej chwili, w danej czasoprzestrzeni; zatrzymaniem tego, co ulega ciągłej zmianie. Podobnie symbole. Ale paradoksalnie to dzięki nim (słowom i symbolom) zatrzymujemy to, co zmienne i wieczne, a jednocześnie mamy kontakt z tym, co wieczne i zmienne...









 

niedziela, 4 grudnia 2011

SOFIA i LOGOS



Wiedza i mądrość "przychodzą i odchodzą", przejawiają się, ukrywają lub są ukrywane, a potem odkrywają lub są odkrywane... Gdzie prawda, a gdzie kłamstwo? Kto ma o tym rozstrzygać? Autorytety?

Istnieją archetypy i symbole. Żyjemy w zalewie symboli. Znaczenie zdecydowanej większości symboli zostało zapomniane. Idee różne pojawiają się, znikają, potem znów się pojawiają w trochę odmiennej, zmodyfikowanej czy też "ulepszonej" formie... Raz "białe" zamienia się "czarne" (pozytyw w negatyw), a "czarne" staje się "białym"... To, co raz jest "dobre", nagle może stać się "złe", gdy pojawia się nowa koncepcja "dobra"...

DUSZA i DUCH tworzą Całość (Absolut), który można poznawać bez używania słów czy nawet myśli, dlatego że nie da się tego pojąć umysłem czy ogarnąć rozumem w całości. Ale można rozpoznawać i zmieniać świadomość. Można też używać pojęć abstrakcyjnych, mozna używać symboli. Absolut to Abstrakt jako "pojęcie ogólne utworzone w wyniku abstrahowania", nie ma odpowiednika w konkretnym rzeczywistym "przedmiocie", ale może być poznawalny na przykład w formie idei ujętych w symbole-artefakty. 

A co ze świadomością? Czy Wszechświat to Całość, Jednia jako Istota samopoznająca siebie?   Wszechświat, skoro JEST WSZYSTKIM, CO JEST,  JEST JEDNIĄ, więc istnienie wielu wszechświatów jest niemożliwe, ponieważ zaprzeczałoby to istnieniu WSZECHŚWIATA jako CAŁOŚCI, JEDNI.  A może ta JEDNIA jest podzielona na poznawaną i poznającą Istotę podwójną? Cóż to za istota - ta poznawana i poznająca jednocześnie?

Oto cytat z Plotyna, który utożsamiał Umysł-Logos także z Bogiem:
"Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - Umysł (νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos)"

Tu, uważam, że utożsamienie Boga z Logosem UMYSŁEM jest bardzo trafne, chociaż... Umysł istnieje i to jest przyjęte jako fakt zarówno przez teistów jak i ateistów. Dlatego ateiści mogą dążyć do rozpoznawania Logosa-Umysłu-Boga i definiować to pojęcie na różne sposoby, czasem przez negację, a teiści mają gotowe "formuły" i dogmaty definiujące pojęcie Boga. Bóg istnieje w tym przypadku jako IDEA UMYSŁU.

Tak, Bóg istnieje, ale jaki jest Bóg w swej naturze - tu następują rozbieżności w rozpoznaniu tejże natury.

PLOTYN pisał:
"Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - Umysł (νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos), który w akcie samopoznania zwraca się ku sobie, ujmuje i odróżnia siebie jako to, co poznaje (podmiot poznania) i jako to, co jest poznawane (przedmiot poznania). Ów umysł podwojony to druga hipostaza - to jego myśli są wzorcami i przyczynami poszczególnych rzeczy, które wypełniają świat. Dusza pierwsza (ψυχή psyche – najwyższy duch) powstaje, gdy umysł zapatrzony w Jednię tworzy jej ogląd. Dusza pragnie tworzyć, jednak jej moc jest zbyt mała - dlatego też wszystko, co się z niej wyłania (świat zmysłowy) nie jest już samodzielnym bytem - hipostazą." 

Pytam: A CZYM JEST owa JEDNIA, z której WYŁANIA SIĘ UMYSŁ? Ciekawostka prawda? Jedna część UMYSŁU jest niby podmiotem poznania, a druga przedmiotem. Logos jest i to nawet podwojony, a gdzie Sofia? Została sprowadzona do niemrawej i "zbyt małej" Duszy (psyche), która, co prawda jest "najwyższym duchem", ale niższym od Logosa podwojonego, a tym bardziej pojedynczego? Coś mi tu nie pasuje... 

Wygląda to na wielki przekręt w dziejach ludzkości - wyrugowanie Duszy, która jest "najwyższym duchem", ale została zepchnięta na taką "niską" pozycję.

No to napiszę tutaj o moim "objawieniu". Przetwarzając Plotyna trochę :-)

Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza - NATURA WSZECHRZECZY, ŚWIADOMOŚĆ,  SOFIA, (gr. Σοφια, mądrość, którą można interpretować zarówno jako Boginię, Pramacierz, Naturę Rzeczy, Przyrodę jak i grecką Σοφια sofię), która jest tym, co jest poznawane - przedmiot poznania. Z niej wyłania się druga hipostaza - UMYSŁ (gr. νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos), który jest tym, co poznaje.

Etymologicznie grecki termin "natura" oraz "przyroda" oznaczał to, co staje się, rozrasta i rozradza. Czyli coś bardzo twórczego. 

Podczas gdy Tales szukał początku natury, to następcy jego zastanawiali się już nie tyle nad jej początkiem, ile nad tym, co w niej jest od początku; i to, co od początku było, jest i będzie, zaczęto nazywać „naturą". W tym znaczeniu, w jakim dziś mówi się o „naturze" rzeczy, filozofowie greccy używali tego wyrazu od wczesnych czasów. Termin, który potocznie oznaczał rzeczy ulegające zmianie, nagle w filozofii zaczął oznaczać to właśnie, co w rzeczach zmianie nie ulega. Ciekawe, dlaczego i po co? 

Owa Sofia, ŚWIADOMOŚĆ to - według mnie - pierwsza hipostaza: podstawowy byt-przedmiot poznania (poznawana) wyemanowany z Jedni, "która jest" jednocześnie twórczą mądrością i miłością wszechogarniającą, i kocha bez wyjątku wszystko, czym jest i co z niej UMYSŁ tworzy.  Objawia się jako boskość Natury ("Dusza pierwsza"). Dlatego jest pasywną i aktywną jednocześnie - tym, co JEST, a postrzeganie jej jako biernej jest zapomnieniem Jej prawdziwej natury. Jest ona niezależna, pełna, nieuwarunkowana i niczym nieograniczona, ale nie jest bierna. Uwaga: Ona nie myśli, lecz istnieje i stwarza.

Ów Logos to - według mnie - druga hipostaza: podstawowy byt-podmiot poznania (poznający), wyłoniony z Sofii Logos czyli Umysł-Bóg.
Uwaga: On myśli.  Ale jego myśli nie są wzorcami i bezpośrednimi przyczynami poszczególnych rzeczy, które wypełniają świat. Jego myśli są pośrednimi przyczynami i mają ten dar, że wychwytują drgania energii jako wzorce z oceanu twórczych działań Sofii. On je nazywa, segreguje i porządkuje... To jest jego twórcze dzieło: odkrywanie i poznawanie Sofii (greckiej Natury, Przyrody). 

Logos jest aktywną istotą, ale zależną od Sofii, uwarunkowaną i ograniczoną, chociaż bardzo bogate i fascynujące są jego przejawy.

Logos-Umysł, który próbuje postrzegać, opisać i uchwycić Sofię-Naturę jest różny od niej; jest aktywną częścią Całości, która myśli. Logos jest tylko częścią Sofii, albowiem to z jej łona się wyłonił. (Niepokalane poczęcie? ;-} )

Przypomnę jeszcze Plotyna:  
"Dusza pierwsza (ψυχή psyche – najwyższy duch) powstaje, gdy umysł zapatrzony w Jednię tworzy jej ogląd. Dusza pragnie tworzyć, jednak jej moc jest zbyt mała - dlatego też wszystko, co się z niej wyłania (świat zmysłowy) nie jest już samodzielnym bytem - hipostazą."

 W tej interpretacji mamy do czynienia z zaburzeniem harmonii. Według mnie przyczyną tego, że moc Duszy stała się "zbyt mała", było przejęcie władzy nad Sofią (Świadomością, Najwyższą Duszą) przez Logosa (Umysł, Duch). Ale paradoksalnie tej władzy przejąć nie mógł i nie może, bo to tylko iluzja wspierana intelektem. Iluzja tego świata, który człowiek w obecnym Cyklu Kosmicznym uważa za jedyną rzeczywistość. Dusza jednak jest Naturą Wszechrzeczy i można ją określić jako Miłość Bezwarunkową, która daje pełne zrozumienie i  mądrość - Sofię. Logos jako Duch może próbować opisywać i w ten sposób "wyławiać" wiedzę o niej z pochodzącą Całości. Ponieważ jednak próbował podporządkować sobie Sofię, to sprowadziło człowieka "na manowce poznania". Logos - Umysł potrzebuje odkryć w sobie miłość wszechogarniającą, aby otrzymać dostęp do drugiej, integralnej części SIEBIE jako Całości, Jedni czyli Sofii - Mądrości.



W kosmicznym OCEANIE (Najwyższa Dusza) pływa Duch, który się wyodrębnia jako indywidualny przejaw OCEANU - RYBAK. Potem ON sam wyławia kolejne dusze (jako cząstki Najwyższej Duszy) lepiąc z nich formy i nazywa je swoim Stworzeniem. 

Kosmiczny RYBAK i kosmiczny OCEAN to JEDNIA. Z tym, że OCEAN jest ŚWIADOMOŚCIĄ, a RYBAK jest UMYSŁEM.



Każda DUSZA jest przejawem ŚWIADOMOŚCI, a DUCH jest przejawem UMYSŁU. 

DUSZA BEZ DUCHA JEST JAK TREŚĆ BEZ FORMY, A DUCH BEZ DUSZY JEST JAK FORMA BEZ TREŚCI. 




ŚWIADOMOŚĆ jest CAŁOŚCIĄ i OBEJMUJE WSZYSTKO, natomiast UMYSŁ jest FORMĄ, w jakiej ŚWIADOMOŚĆ może się PRZEJAWIAĆ, dlatego UMYSŁ nie jest WSZYSTKIM. UMYSŁ jest CZĘŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI, z niej się wyłania, ale nie jest z nią identyczny.



UMYSŁ tworzy i nakłada na ŚWIADOMOŚĆ formy - sieci, aby mógł pewne jej obszary UCHWYCIĆ. Wtedy ONA przejawia się w FORMIE. I dzięki temu może być poznawana. Ale ceną tego jest OGRANICZENIE ŚWIADOMOŚCI w danej FORMIE, do danej FORMY.



Powiedzmy, że ŚWIADOMOŚĆ I UMYSŁ, SOFIA i LOGOS to JEDNIA, ale także PODWÓJNA BOSKA ISTOTA, która musi się podzielić, by poznawać samą siebie.

Najpiękniej jest, gdy Sofia i Logos są harmonijną Całością - Absolutem, ale czasem Logos się usamodzielnia i oddziela Sofię od siebie. A nawet próbuje ją sobie podporządkować. Żeby eksplorować Sofię-Naturę, Logos-Umysł próbuje udoskonalać wzory tworzone przez nią i wówczas, gdy udoskonalone - uznaje je za własne. Tworzy, staje się Architektem i czasem w swej pysze zapomina, że rzeczy, które stworzył są jedynie wspaniałymi i często wielce atrakcyjnymi kopiami Natury.   

Rozumiem, że takie doświadczenie było potrzebne istocie ludzkiej, by Logos UMYSŁ mógł się rozwinąć i by mogła być kontynuowana ewolucja, nie tylko człowieka, ale poprzez niego również ewolucja Całości Istoty Boskiej samopoznającej siebie. 


Doskonałość umysłu wypływa z uświadomienia sobie niezgłębionej, nieskończonej Mądrości Natury Wszechrzeczy – Sofii i uszanowania jej, jako przedmiotu poznania. W innym przypadku umysł, Logos zawiesza się na wcześniej wyłonionych strukturach, przywiązuje się do nich, więzi sam siebie i powiela te struktury w nieskończoność, tworząc kolejne fraktale powtarzającej się struktury-formy. I nazywa to udoskonalaniem natury. A ta przecież jest doskonała sama w sobie. 


Ktoś zapyta może, a skąd na przykład wielkie matematyczki się brały? Albo skąd się brali mężczyźni pełni miłości bezwarunkowej? Ano stąd, że każda ludzka istota, bez względu na płeć ma w sobie obie części: Sofię i Logosa, Animę i Animusa, Świadomość i Umysł, Duszę i Ducha... I gdy jest na to gotowa, przypomina sobie o tym. Bo prawda o podwójnych talentach każdej ludzkiej istoty została ukryta i zapomniana tylko dlatego, że Logos zapragnął zawładnąć Sofią i podporządkować ją sobie. I zamiast harmonii pojawiła się dysharmonia. Ale to było 'dobre'. Na jakiś czas....

Wszyscy wiedzą i są świadomi faktu, że istnieją dwa słowa: bóg i bogini, które wyznaczają granicę rozróżnienia, a w zasadzie podziału boskości na rodzaj męski i żeński.

Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, co Jest czy Jednię (cały wszechświat albo nawet nieskończoną ilość wszechświatów, jak chcą niektórzy, chociaż ja pozostaję przy jednym wszechświecie i wielości światów) uznajemy boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. Taka jest prawda. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Dlatego na oznaczenia tego, co jest Wszystkim i Jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę za prawdziwą. Skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo bóg uznawane za Źródło. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą mocą. Tak się stało np.z Kali (w hinduizmie) albo Matką Boską (w różnych odłamach chrześcijaństwa) zdegradowaną do pozycji „Matki Boga”, po uprzednim odarciu jej z miana-imienia bogini.   Boginie zostały podporządkowane bogom, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki"... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie?

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Animą i Animusem – tym, co męskie i żeńskie, ducha i duszy. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami, ale dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają. Dwa w Jedni.

Oto symbole tej Jedni:

Na 'Wschodzie' TAO (DAO)

"W realistycznym ujęciu konfucjanizmu według Xunzi dao powinno być obowiązkowym obiektem badań przez mędrca; jest miarą wszystkich rzeczy". [Wikipedia]. Z drugiej zaś strony "Harmonia z tao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty." Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera tę drugą czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie "przeciwieństwa", ale dwie części Jednego, wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną pełnię.

Na Zachodzie:

1. OMETEOTL"(nah. dwa – w wierzeniach Azteków dwoisty stwórca świata i wszystkich innych bóstw. Składał się z męskiego pierwiastka Ometecuhtli (Pan Dwoistości) i żeńskiego Omecihuatl (Pani Dwoistości).” [Wikipedia]

„Ometeotl zajmuje centralne miejsce w azteckiej kosmogonii jako twórca wszechświata (Cemanahuatl), będący zjednoczeniem przeciwieństw którego ziemskimi symbolami są np. dzień i noc, kobieta i mężczyzna czy życie i śmierć. Dualny Ometeotl jako Ometecuhtli i Omecihuatl zamieszkiwał według indiańskich legend najwyższy poziom azteckiego nieba, Omeyocan (Podwójne Miejsce).”[tamże]

Wygląda na to, że tu jedność dwoistego bóstwa zawarta jest w opisie, ale nie do końca, ponieważ nadal użyte jest do opisu słowo rodzaju męskiego: "twórca", a nie na przykład "boska istota stworzenia".  A w przedstawianych obrazach też różnie to bywa… Jak „bóg”, to „bóg” – często przedstawiany jest jako postać „męska”. I rzadko występują obrazy Ometeotl jako figury postaci podwójnej. Z powodu zapomnienia albo zafałszowania, by wzmacniać element "męski"podwójnej istoty boskiej.





2. HUNABKU – u Majów także jest najwyższą istotą boską-podwójną „dwa w jednym”.Chociaż z symbolu Hunabku owa podwójność wynika, za to z różnych „definicji” już mniej, ponieważ w nich jest używane słowo „bóg” czyli : jedyny bóg bytu – najwyższy bóg Majów, stworzyciel świata i rzadziej jako praprzyczyna Kosmosu”. 

W pomieszaniu języków drobna zamiana miana-pojęcia: „dwoistość boska” inaczej "ONA-ON w Jednym" (jako Praprzyczyna) na inne pojęcie: "jedyny bóg”, zrobiła swoje – wyniosła męskość na piedestał i odsunęła kobiecość w cień.

A jeśli chodzi o interpretację Hunabku, znaczy:
1. Wszystko Co Jest
2. Najwyższa Istota Boska -podwójna: „dwa w jedni”.
oraz
3. HuNa-b-Ku
Ku – światło
Hu-na – ukryta wiedza (ciemność/cień)
 „b” – znaczy tyle, co "w" lub "i"
czyli
Ciemność w świetle = ukryta wiedza przejawiająca się w świetle.
Czy możliwe, że ciemność (cień) jest polem informacyjnym, a światło jest tym, co się przejawia z tego pola?

Świętą podwójność jako Jednię łączącą ciemność i światło współdziałające w harmonii, przedstawiają wszystkie trzy symbole.

Słowa mają swoje znaczenie, o tym wie wielu z nas, ale jakże często o tym zapominamy. Takie nieświadome (a może i świadome w niektórych przypadkach) używanie słowa BÓG, – ewidentnie męskiego rodzaju – wobec Istoty, która jest PODWÓJNA i zawiera oba “pierwiastki” w sobie: męski i żeński, ducha i dusze, jest powtarzaniem i utrzymywaniem dokonanej (kiedyś) manipulacji zniekształcającej prawdziwy sens znaczenia istoty Świętej Podwójności.



"HUNAB KU dla Majów był symbolem najwyższej ISTOTY– reprezentacją bramy do innych Galaktyk poza naszym Słońcem. HUNAB KU było dla cywilizacji Majów całą świadomością jaka kiedykolwiek istniała w tej czyli w naszej galaktyce.

HUNAB KU w odniesieniu do wiedzy Majów, jest również Świadomością, która zorganizowała całą materię z wirującego dysku – po gwiazdy, planety i układy słoneczne. HUNAB KU jest “Matką” bezustannie dającą nowe życie – w postaci rodzących się gwiazd. HUNAB KU wg. Majów jest stworzyło nasze Słońce i planety, w tym także Ziemię.

Majowie sądzili także, że HUNABKU zarządza wszystkim, co ma miejsce w naszej galaktyce przez jej centrum. Majowie sądzili, że HUNAB KU jest formą energii emanującej w formie okresowej w postaci rozbłysków “ENERGII ŚWIADOMOŚCI”

Dzisiaj, współcześni astronomowie dowiedli w swoich badaniach, że w centrum naszej galaktyki znajduje się “wirujący dysk” z Czarną Dziurą przy swoim centrum – odpowiedzialne w dużej mierze za dawanie i odbieranie życia gwiazdom.

Czy dziwne dudnienia falowe zaobserwowane przez Dr. Scotta Hymana i jego kolegów w roku 2002 pochodzące wprost z centrum galaktyki możemy połączyć z wierzeniami Majów?

część IV
Wydaje się, iż istnieje pewna zbieżność pomiędzy wierzeniami Majów i ich wyliczeniami a tym co dziś o naszej galaktyce sądzą współcześni naukowcy…Istnieje jednak pewna zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwiema cywilizacjami – cywilizacją Majów i naszą cywilizacją współczesną. Tą różnicą jest pojęcie CZASU.
Majowie inaczej odbierali czas, podczas gdy my obecnie podobnie jak nasi fizycy odbieramy czas jako zjawisko liniowe. Zgodnie ze współczesnymi zasadami czas upływa zatem w linii prostej. Czas może zwalniać – zgodnie z tym co głosił Albert Einstein, ale zawsze płynie w jednym kierunku. I choć Majowie również uważali, że czas płynie w jednym kierunku to wg. nich czas płynął po linii zakrzywionej w okrąg – niczym niekończący, powtarzający się bieg zdarzeń.

Istnieje POCZĄTEK i KONIEC, a wraz z końcem przychodzi odnowienie cyklu czasowego – okresowość, która jest przypisana wszystkiemu co istnieje. Bardzo dokładny kalendarz Majów – “Kalendarz długich cykli” jest oparty o tą zasadę.


Majowie wierzyli, że CZAS został zapoczątkowany przez HUNAB KU i znajduje się pod kontrolą centrum naszej galaktyki (…)”

Resztę można przeczytać pod podanym adresem:
http://www.apocalypse2012.fora.pl/2012-artykuly,15/2012-bardziej-niezwykly-niz-nam-sie-zdaje,168.html




środa, 30 listopada 2011

Nauki i wiedza - czym są?

W każdej nauce (religii, kulturze) jest zawarta część Prawdy. W żadnej Całość. Wszystkie nauki „tutejsze” służą do utrzymania struktur tej czasoprzestrzeni lub im podobnych. Dlatego tak ważne jest indywidualne studiowanie istniejącej wiedzy-nauki. 

W notce o Wolnych Duszach napisałam:
Cytat w WIkipedii:
„Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), ale w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie „ja” ( czyli ego ). „
A co z odwrotnym procesem?
JAŹŃ pośredniczy między świadomością i nieświadomością – w tym jednym kierunku – ‘wcielania’. Ale nie rozumiem, dlaczego jest symbolem wiedzy? Chyba, że w ograniczonym jej obszarze, to tak. Jest wiedza związana z Materią i czasoprzestrzenią, ale jest też inna wiedza pochodząca z przestrzeni „bezczasu”. Więc gdzie jest wiedza, która jest symbolem Świadomości?


Nnka napisała, że Symbolem Wiedzy jest JAŹŃ. To ja pytam: jakiej wiedzy, skoro „JAŹŃ jest "Materią zaprogramowaną lub też zakodowaną"? Nnka pisze: ” Symbolem też owej Wiedzy jest Da’at (Materia może być świadoma bądż nie ale NIE JEST ŚWIADOMOŚCIĄ! ).”
No to pytam: co się stanie, jak odprogramujemy Materię? Uważasz, że musi się rozpaść?


Pewne nauki „nauczają”, że osiągniecie świadomości atmana jest niemożliwe w Materii. Te nauki są także wyznacznikiem pewnej koncepcji, struktury… Nie dają wiedzy o wolności czy ‘wyższej’ świadomości inaczej jak przez zanegowanie Materii. Stąd też biorą się nauki i koncepcje o UPADKACH na przykład. To trochę tak, jakby zanegować całe Dzieło Stworzenia… hmmm… Na podobnej zasadzie neguje się także światy „pozamaterialne”.

Jeśli muszę wybierać albo – albo, ciągle tkwię w dualizmie: albo po jednej stronie albo po drugiej. I bez względu na to, po której stronie jestem np.: „Światła” lub „Ciemności” albo „dobra” lub „zła”, zawsze uważam, że tu, gdzie jestem jest „racja” i „prawda”. Dlatego nie mogę wyjść poza (dusza jest przytrzymywana) i tkwię w kolejnych wcieleniach, a może nawet i cyklach w Matrixie ( w Materii). ‘Jestem’ do niego przytroczona „na wieki wieków amen”. Albo, jak już wychodzę, to pozostawiam Materię „z obrzydzeniem” znów „na wieki wieki amen”. A ponieważ nie mam szacunku do Dzieła Stworzenia i Całości, to znów „muszę” zejść w Materię...w kolejne cykle karmiczne.

Wiem, że gdy wzrasta „indywidualna” świadomość, przestajemy oceniać z poziomu własnego ego, a zaczynamy ‘widzieć’ – postrzegać rzeczy i sytuacje oraz tę część rzeczywistości (czasoprzestrzeni), do której się „przywiązaliśmy” – taką, jaka jest, w połączeniu z Całością – Jednią. Rozumiem, że wszystkie dusze tutaj wcielone mogą być ze sobą połączone na poziomie (świadomości) dźiwy czyli dusz wcielonych oraz na poziomie (świadomości) atmana – wolnych dusz. To zrozumienie pozwala na zmianę (poszerzenie) świadomości każdej dźiwy – duszy wcielonej i umożliwia zmianę percepcji aż do zbliżenia się do stanu (świadomości) ‘wcielonego’ atmana.

Wielu z nas wie, że śmierć fizyczna nie uwalnia nas od Materii. Ale Materia może istnieć bez względu na nasze przekonania i koncepcje. Gdyby z powierzchni Ziemi znikli wszyscy ludzie, ziemia mogłaby istnieć dalej. tak samo istnieją inne planety i inne słońca. A nawet Galaktyki. Czy galaktykę też stworzył jakiś bóg albo bogini? Nie utworzyli jej bogowie. Jest jakaś większa siła, która tworzy Materię.

Jestem nieskończoną smugą, „wyrywam kawałek” nieskończoności i nazywam: to jest korpuskuła, ciało, obiekt… To są koncepty – nazwane, uchwycone i zatrzymane dla danej czasoprzestrzeni.

Istnieje wiedza, która bez doświadczenia jest niczym. Nie każda wiedza jest potrzebna… gdy chcę się na przykład przypomnieć sobie i zrozumieć… siebie. W moim osobistym doświadczeniu jest tak, że gdy w sobie ‘na głębokim poziomie świadomości’ uwalniam się od dawnych przekonań i koncepcji, robi się miejsce na coraz większe przypomnienie i zrozumienie. Gdy zaczynam sobie przypominać siebie, to okazuje się, że nie jestem tym, kim kiedyś sobie wyobrażałam, że jestem, ani tym, z czym kiedyś się utożsamiałam.

Na przykład zakres wolności czy zakres świadomości zależy od tego, do jakiego rodzaju wiedzy mamy dostęp. Odpowiednia wiedza stale poszerza świadomość. Takie jest moje ‘doświadczenie'. Ale wiedza ta musi być zmienna w czasie, jeśli świadomość ma się poszerzać.

W KAbale i w ‘tamtejszym” Drzewie Życia też mi brakuje kilku elementów…

Przywrócone części pamięci...
Byłam rudowłosą młodą dziewczyną. Spłonęłam na stosie za przekonania. Najpierw jednak, zanim spłonęłam, byłam nieźle torturowana.
Byłam też zabita przez własnego ojca, ponieważ nie chciałam się podporządkować „prawu” według którego miałam wyjść za mąż za obcego mi mężczyznę, a pokochałam innego.
Byłam zabita przez kobietę, ponieważ nie chciałam się podporządkować „nowym” zasadom wprowadzanym przez mężczyzn, którzy świeżo objęli władzę. Ta stara kobieta popierała tamten ‘nowy’ porządek i spełniała ważną w nim funkcje.
Ale również jako mężczyzna zostałam pozbawiona „męskości”.
A także jako mężczyzna zostałam poćwiartowana w ofierze bogom.
Byłam też kobietą, która uratowała się z tonącego statku. Dopłynęłam do jakiejś wyspy. Ale tam pojawili się mężczyźni – strażnicy. Było ich czterech. I powiedzieli, że pozwolą mi dołączyć do społeczności żyjącej na wyspie, jeśli się im oddam – pozwolę wykorzystać seksualnie. Wtedy wybrałam życie.
Sporo tego było…
Nie mówiąc już o innych światach; też trochę pamiętam.
Te doświadczenia jednak były mi potrzebne. Żebym mogła zrozumieć...
Jednak szanuję te wszystkie doświadczenia. I już nie nazywam je ‘złymi’.
Oczyściłam te karmiczne powiązania. Inne również. 

Póki tkwiłam po uszy w dualizmie, nic się nie zmieniało; cierpiałam, a zwłaszcza z powodu wojen, zabijania, zmuszania jednych do wykonywania poleceń, pomysłów, programów wymyślonych przez drugich: panowie i poddani, kaci i ofiary, czasem wymiennie, bo to kwestia względnego czasu i karmy. Kiedy zaczęłam rozumieć te mechanizmy, kiedy zaczęłam wybaczać i obdarzać wszystkie części Całości miłością i zrozumieniem, zmieniła mi się perspektywa, percepcja i świadomość tego, co "tu", w tej czasoprzestrzeni, w tym świecie się zadziewa.

Nnka podsumowała moje wypowiedzi:
"Mozesz sobie to korygować jesli uwazasz ze opisałas cos innego niz Akasze...
Czyli dowiedziałam się od Nnki, że to co opisałam, to Akasza.
A tutaj link do postu:
Kronika Akashy i „fruwające” Kryształy – gruszki na wierzbie. 

poniedziałek, 28 listopada 2011

CYKLE CZASOPRZESTRZENNE I ŚWIADOMOŚĆ



Istnieją różne cykle czasoprzestrzenne. Trzy podstawowe to:

1. po okręgu czyli w tej samej przestrzeni i stałym cyklu czasowym. To ten cykl z symbolem węża zjadającego swój ogon. Ten cykl w pewnym sensie zatrzymuje możliwość ewolucji, zwłaszcza duchowej. W tym cyklu co najwyżej upadają cywilizacje i powstają następne jako „udoskonalane” wersje tych starych.

2. po helisie czyli w zmiennej przestrzeni, ale w tych samych cyklach czasowych. W tym przypadku, gdy wracamy do umownego „punktu zero” znajdującego się w adekwatnym (pionowo) punkcie na kolejnych zwojach helisy, możemy pójść dalej („wyżej”) lub spaść do „przeszłości”. Gdy następuje sprzężenie czasu i połączenie się z przeszłością, może stać się niemożliwe wyjście z cyklu 1. – po okręgu. Wąż wciąż zjada swój własny ogon. Każde takie cofnięcie się powoduję rozrywanie i ściąganie struktury poprzez „upadek” do danej czasoprzestrzeni, o danym „stanie świadomości” – np. powrót do starożytnego Egiptu. Czy można w takim przypadku mówić o jakiejkolwiek ewolucji?

3. po spirali (stożkowej) czyli w zmiennej przestrzeni i zmieniającym się czasie. Dojście do punktu wierzchołkowego pozwala na połączenie światów i przechodzenie tunelami w „czasie zerowym”.

Część 2. cyklu - po helisie można opisać na walcu. Pełny cykl po helisie można opisać na torusie (poprzecznie).
Część 3. cyklu - spiralnego można opisać na stożku. Pełny cykl spiralny można opisać na torusie ( poziomo).


Cykle te powiązane są także z podróżami cząstek ŚWIADOMOŚCI.
Świadomość… Co to takiego?

Każdy z nas ma swoją własną „płaszczyznę postrzegania rzeczywistości”. Kiedy umysł jest skupiony na racjonalnym pojmowaniu rzeczywistości postrzega tylko i wyłącznie świat, który nazywamy światem fizycznym. Kto wierzy w istnienie licznych niefizycznych światów, niezwykłej rzeczywistości? Tylko szaleńcy i wariaci? Może rzeczywiście, żeby być bardziej świadomym, trzeba być choć trochę „szalonym”.

Każdy z nas widzi inaczej. Kilka osób jest w stanie opisać jedno zdarzenie tak, że odnosimy wrażenie, iż nie mogło to być jedno i to samo zdarzenie. Każda z tych osób „patrzy” na takie zdarzenie i wierzy, że widzi je w „prawdziwym świetle.” Czyż nie jesteśmy w takim patrzeniu mistrzami szaleństwa i wariactwa? Jesteśmy nieświadomi tego, że patrzymy przez filtry naszych programów i przekonań.

Wszyscy mogą widzieć rzeczy i sytuacje takimi, jakie one są w rzeczywistości, a nie zniekształcone przez filtry naszych przekonań i ocen. Wszyscy mogą „widzieć” inne światy niefizyczne... Ale nie wiadomo, dlaczego często ludzie decydują się, by nie pamiętać tego, co widzą. Pamiętają wyłącznie to, co chcą „widzieć” poprzez własne ego.

Jesteśmy "stworzeniami obdarowanymi świadomością"albo raczej jesteśmy cząstkami ŚWIADOMOŚCI… Odbywamy podróż świadomości. Ale mamy programy, które nas odcinają od świadomego istnienia. Dlatego wpadamy w różne pułapki i kręcimy się jak na karuzeli, choć wydaje nam się, że płyniemy z prądem. Dopiero po zejściu z karuzeli możemy kontynuować naszą ewolucyjną podróż świadomości. Tylko że… boimy się zeskoczyć z pędzącej karuzeli i zazwyczaj nie mamy pomysłu, jak ją zatrzymać. Nie wierzymy w swoje umiejętności. Dlatego staliśmy się istotami, które prawie nic o sobie nie wiedzą, prócz tego, co wynika z naszych przekonań. A mamy nieprawdopodobne możliwości. Poznając siebie, poznajemy te możliwości i wtedy możemy zacząć z nich korzystać – ze wspaniałych talentów i darów, które znajdują się w naszym zasięgu. Żeby po nie sięgnąć, potrzebujemy tylko… rozpoznać je czyli uświadomić sobie ten fakt, po czym podjąć decyzję zmiany i zacząć działać realizując podjętą decyzję.

Takie widzenie prowadzi do wolności. Ponad wszystkim jest wolność, która umożliwia bezpośrednie podążanie za czymś, co jest… Wyższą Jaźnią czy też Wielkim Duchem, Pramacierzą, Absolutem (- każdy może nazwać to COŚ, jak chce) w miłości z całym kosmosem i wszechświatem. Jeśli jesteśmy zależni, jesteśmy słabi, gdy jesteśmy niezależni, jesteśmy silni i pełni mocy. I pełni wszechogarniającej miłości, która jest tym samym, co zrozumienie i akceptacja różnorodności. To znaczy, że do pełnej realizacji i odzyskania mocy potrzebujemy niezależności. Od przekonań, przyzwyczajeń, schematów działania… wszelkich programów, które nam to uniemożliwiają. Wolność to nie anarchia. Dzięki wolności możemy działać świadomie, z zaangażowaniem, z radością realizowania wspaniałego twórczego dzieła.

podróże świadomości i możliwości łączenia świadomości:

1.


2.
Gdy następuje śmierć danej formy, śmierć staje się bramą do innej formy (powtórzenie w tym samym zakresie: człowiek, roślina itp. lub przejście do innej formy) następuje zmiana formy.

Doświadczenia danej formy fizycznej niejako stymulują świadomość do zmian stanów, nawet w poszczególnych formach. Gdy świadomość osiąga punkt centralny – „świętego centrum”, czas się zatrzymuje. Wówczas świadomość ekspandować może w całą przestrzeń poza czasem albo w inne obszary różnych czasoprzestrzeni. (światów równoległych).

Jest możliwa empatia człowieka w odniesienia np.do stanów świadomości psa. Myślisz, że nie można z siebie zedrzeć swojej skóry i przynależeć do tego oto gatunku, bo nie stanę się psem, nie osiągnę świadomości psa? Może to Cię trochę ubawi, ale moja świadomość może wykraczać poza formę mojego bytu. Miałam doświadczenia połączenia ze świadomością innych bytów... np. czarnej pantery. Ale nie wiem, czy zmieniłam się w czarną panterę czy nie. ;-D Było to na poziomie „odczuwania” bardziej, chociaż fizycznie miałam świadomość, że poruszałam się przez moment jak czarna pantera. "Latałam" po ogrodzie i czułam, że poruszam się jak pantera. Po prostu swoboda ruchu w porównaniu do tego, jaki wykonuję "normalnie" jako człowiek była niesamowita i całkiem "nowa". Ktoś może powiedzieć, że zwariowałam :-) Ha, ha, ha... Jestem świadoma, że to było doświadczenie... coś jak OOBE wyjścia ze swojego ciała i "wejście" w inne. Ale normalnie funkcjonuję w społeczeństwie, wykonuję pracę i jestem - powiedzmy - "szanowana" i nikt się nie domyśliłby nawet, że miałam takie doświadczenia w swoim życiu. Ale są tacy ludzie, z którymi można się dzielić takimi doświadczeniami i którzy uwarzają tego typu doświadczenia za coś całkiem naturalnego ;-)

Takie stanowisko oznacza, że świadomość anioła, świadomość owcy (barana) i świadomość ludzka to ten sam rodzaj "bytu" czy "substancji energetycznej". Takim "bytem" czy "substancją energetyczną" pośredniczącą między świadomościami tych dwóch "rodzajów" istot: anioła i człowieka może być eter - umieszczony w centrum diagramu, ale także jest to "substancja świadomości", więc "wypełnia" także każdą z form. Na tym poziomie oddziaływanie (połączenie) różnych "zakresów" świadomości będzie możliwe.

Jak widać, podróże cząstek świadomości mogą odbywać się w cyklach po okręgu, po helisie, a także po helisie spiralnej...

Mamy cykl w formie: okręgu ("Dzień świstaka"), ale istnieje też cykl w formie helisy (wszystko podobne, chociaż trochę inne) oraz cykl po "spirali stożkowej"- coś jak wir (szczyt stożka jest bramą łączącą różne światy) - "świętego centrum" pomiędzy światami. To "święte centrum pozwala na "skok kwantowy" - poprzez "PUNKT ZERO" świadomość przemieszcza się lub ekspanduje w PRZESTRZENI poza CZASem.
_____________________

p.s. Kręgi świadomości planetarnych w Układzie Słonecznym:


_____________________

TRZYNASTKA



1. Trzynaście czaszek kryształowych według mnie symbolizuje 13. Istot Kryształowych albowiem były, istniały, a może i istnieją Istoty Kryształowe (kobiety?). Czaszki były "zapisem" tych „wzorców myślowych” i idei (chyba bogiń albo bogini) z rzeczywistości wielowymiarowych spoza czaso-przestrzeni ( czyli z bezczasu). W rzeczy samej te kryształowe czaszki to przede wszystkim SYMBOLE ŚWIADOMOŚCI.

2. Strażniczkami WIEDZY (co jest obecnie zapomniane) Kryształowych Czaszek były kobiety. A tak naprawdę nie chodziło tu o kryształowe czaszki, lecz o wiedzę pochodzącą od Kryształowych Kobiet lub Kryształowych Istot. Kryształowe czaszki, te materialne, to symbol tej wiedzy. Tę wizję potwierdza legenda ludu Cherokee, który Liviaether zamieściła u siebie. Oto fragment tej legendy:

„Są to nieskazitelnie doskonałe kryształowe czaszki. Mają ruchome żuchwy, podobnie jak w naszych czaszkach, dlatego mówimy o nich „śpiewające czaszki” [w innych tradycjach pojawia się KATCHINA - śpiewająca lub opowiadająca uzdrowicielka], a ich zestaw nosi nazwę „Arki Osiriaconwiya”. (…) Wiedzę czaszek starszyzna wykorzystała do stworzenia wiedzy tajemnej, szkoły tajemnic mądrości i tajnych stowarzyszeń medycznych. Potem zaczęto szerzyć te informacje. Przybyły one do nas mniej więcej 750 tysięcy lat temu, a zaczęto je propagować na Babce Ziemi 250-300 tysięcy lat temu. Aby wspomóc ten proces, stworzono na Ziemi inne czaszki , lecz choć były naturalnej wielkości, ich żuchwy pozostały nieruchome. Jest ich wiele, noszą nazwę „mówiących czaszek” w odróżnieniu od „śpiewających czaszek” głównej ARKI, które zawierają wiedzę wszystkich dwunastu światów, a także naszego.””

3. Nie wiem jeszcze, dlaczego później Strażnikami kryształowych czaszek (także wiedzy) zostali mężczyźni. Coś pamiętam, ale jeszcze przez mgłę.

4. Trzynasta Kryształowa Czaszka - żywa Strażniczka? nadal jest ukryta. Nikt nie ma do niej dostępu. Niektórzy twierdzą, że została zabrana z Ziemi. Podobno jest zbyt potężna, aby mogła pozostawać pod opieką Ziemian. 

5. Obecne ceremonie 13. Kryształowych Czaszek (materialnych), jeśli jakieś są, to tylko namiastki ceremonii Śpiewających Kryształowych Czaszek (tych z "ruchomymi żuchwami") 

Ta trzynasta Kryształowa Czaszka reprezentuje świadomość pierwszej STWÓRCZYNI – Świadomości PRAMATKI? Jest portalem świadomości. Gdy pojawi się trzynasta Kryształowa Czaszka, zaktywizuje wszystkie dwanaście, które zaczną ze sobą rezonować, połączą się… Przetworzą doświadczenie i będą mogły przejść na inny poziom Świadomości...

6. Wiedza ta została ukryta na okres rozwoju, rozkwitu aż do upadku "cywilizacji yang" prowadzonej przez Bractwa - mężczyzn jako przewodników duchowych (Białe Bractwa). Taki był plan i według mnie był to okres nie ewolucji, lecz inwolucji – zstępowania Dusz, Ducha, Bogiń oraz Bogów w materię … coraz bardziej zagęszczoną.



7. W centrum kalendarza Majów jest obraz czaszki symbolizującej przejście do strefy bezczasu poprzez „punkt zerowy”. Znajduje się on w "świętym centrum" na szczycie, wierzchołku piramidy o podstawie okręgu, a nie piramidy o podstawie kwadratu.  Punkt ZERO.

wtorek, 22 listopada 2011

ROZBITE LUSTRO


Jedna z bajek o rozbitym lustrze jest taka,


że było sobie kryształowe lustro tworzące idealną całość. Ale pewnego dnia rozpadło się na nieprawdopodobnie wiele kawałków różnej wielkości i kształtów - maleńkie lustereczka o różnych kształtach... Te wszystkie kawałeczki poustawiały się względem źródła światła pod innym kątem i stąd wzięły się na przykład zróżnicowane kolory tych kawałków.



I myślą sobie niektóre kawałki, że jak się pogrupują kolorami, to utworzą całość.


Inne kawałki ustawiają się i grupują ze względu na podobieństwa kształtu i też mają nadzieję, że wspólnie utworzą harmonijną, idealną całość.


Jeszcze inne szukają innych podobieństw, na przykład wielkości powierzchni albo takich części granic swoich powierzchni, które pasują do siebie.


W zasadzie prawie wszystkie z nich szukają wśród siebie takich podobieństw, które mogłyby je jakoś uporządkować i połączyć w jak największą całość. Pomysłów na usystematyzowanie układanek jest doprawdy sporo.


Ha, ha, nic podobnego. Systematyzowanie takie wcale im nie pomaga. Lecz wciąż miesza szyki kawałkom, które chciałyby utworzyć idealną całość. A wyjście jest proste. Trzeba pozbierać i ułożyć ze sobą wszystkie kawałki jak puzzle, by lustro mogło się połączyć na powrót i utworzyć idealną całość :-)


W idealnym kryształowym lustrze nie może się przejrzeć żaden z kawałków, ponieważ idealne lustro istnieje tylko wówczas, gdy wszystkie jego kawałki idealnie pasują do siebie i wszystkie współtworzą idealne lustro. Kryształowe Lustro bez choćby jednego najmniejszego kawałka nie jest już lustrem tworzącym całość, lecz lustrem rozbitym, a więc podzielonym.


Kawałki mogą przeglądać się w sobie nawzajem, a wtedy widzą jakąś część siebie. Kawałki mogą się nawet grupować i przeglądać w innych zbiorach kawałków, lecz nigdy nie mogą przejrzeć się w całości. Ale każdy kawałek może obejrzeć Kryształowe Lustro... w sobie


To dlatego kiedyś całość postanowiła rozpaść się. By mogła chociaż w częściach samą siebie oglądać… :-)


Analogicznie jest z prawdą... Prawda jest jedna i istnieje jako całość. Indywidualne, a nawet grupowe kawałki prawdy podobnie jak kawałki lustra są tylko częściami całości, dlatego już nie są całą prawdą... 


Może adekwatnie byłoby nazywać je 'prawdusiami'?


Dlatego też kłamstwami zwykliśmy nazywać kawałki prawdy, które nie są identyczne z "moimi" lub "naszymi" cząstkami prawdy, podobnie jak kawałki kryształowego lustra różnią się między sobą kolorem, kształtem czy wielkością. I są tylko cząstkami całego Lustra.

ciąg dalszy:

http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/zadymione-lustro.html

http://tonalinagual.blogspot.com/2013/03/zadymione-rozbite-lustro_31.html

http://tonalinagual.blogspot.com/2013/07/przegladajac-sie-w-lustrze-albo-w-jego.html


dodane 30.kwietnia 2014:

Lustro, które jest całością jest jak… pustka, jak… nicość. Światło nie ma w czym się odbić ani na czym „zaczepić”, ani nie ma czego rozświetlić… Ono jest. Istnieje jako nieprzejawione, niewidzialne… jak Wielka Tajemnica, która musi zostać odkryta, by ono mogło zabłysnąć. Choć przecież ono jest także zawsze i nieprzejawione i przejawione, niewidzialne i widzialne. Jednocześnie… Ach...

sobota, 5 listopada 2011

BOGOWIE Z RÓŻNYCH STRON ŚWIATA czyli NOWA CZY STARA PIEŚŃ ZIEMI?



Jest już tyle przekazów od różnych Istot z kosmosu, że trudno się w tym wszystkim połapać. Prawie wszyscy twierdzą, że przybywają na pomoc ludzkości w tym trudnym czasie przemian na Ziemi. Apelują, odwołują się, namawiają, nawołują, radzą, przewodzą, organizują... tekstami channelingów, przekazów, przepowiedni... Jedni ostrzegają ludzi przed drugimi, jeszcze inni przed samymi sobą... Inni chcą otwierać portale, uwalniać ludzkie dusze? Uwalniać…? Być może… 

Kim są te wszystkie istoty? Obcy? My sami z przyszłości? Ci, którzy nas stworzyli? Nasi bogowie? Anioły? Posłańcy boscy? 

Plejadianie, Orionici, Anunnaki, Nibirianie, Arianie, Kasjopejanie, Syrianie, Andromedanie ... Bogowie, Anioły, Archanioły, Hathorzy, Ra, Enki/Ptahy, Jahwe, Samuele, Jezusy, Melchizedecy, Hatorrowie, Zeta Reticulli, Strażnicy Ziemi, Saint Germany... Matki Boskie, Marie Magdaleny, Białe Bractwa, Wielkie Uniwersalne Bractwa, Najwyższe Rady Bogów i... (przepraszam, jeśli kogoś pominęłam).

Bogowie, Anioły czy Obcy, (a może inni My Sami?) przybędą na Ziemię, by ratować ludzkość... Przed czym? Przed kim? Przed innymi obcymi czy przed nami samymi? 


Może być tak, że Anunnaki ostrzegają przed Nibirianami, Nibirianie przed Orionitami, a Orionici przed Syrianami. Syrianie przed Plejadianami, a Plejadianie przed Annunakami… Albo jeszcze inaczej, jednak w ogólnym rozrachunku – kto przed kim, nie ma większego znaczenia. Każdy człowiek wybiera zgodnie ze swoją „umownie wolną wolą” (jak pięknie to określił Przenikanie), którego boga lub "boga" będzie zasilał. Analogicznie... trochę jak z wybieraniem korporacji, które ze sobą konkurują. Ale te korporacje mogą spróbować jeszcze nawiązać współpracę ze sobą, na przykład w formie „Najwyższej Rady Bogów” lub "Unii Bogów Wszechgalaktycznych".


„Jak na górze, tak i na dole”?


Rozumiem, że różni ludzie chcą utrzymać swoje wpływy na Ziemi z sobie wiadomych powodów. I mówią, że to "nie oni tak chcą", ale ich bóg. Rozumiem również, że wygląda na to, że interesy tych bogów mogą być różne. Ale owi bogowie także uczestniczą w tej "ewolucji kosmicznej". Właśnie poprzez ludzkość. Możliwe, że w powstrzymywaniu ICH ewolucji mają swój udział te części ludzkości (a przede wszystkim jednostki oczywiście), które zasilają tych bogów swoją energią i swoją "umownie wolną wolą" wierząc w to, co ktoś wymyślił wyśnił wcześniej na temat tego albo innego boga, a inny ktoś udoskonalił.


Czy rzeczywiście ludzie są świadomi, kogo i co – jakie systemy, wzorce zasilają swoimi przekonaniami? Jeśli chcą być prowadzeni przez Mędrców i nauczycieli lub "wyższe istoty”, to przyjmą od nich wszystko za ‘najprawdziwszą prawdę’, za którą będą podążać? Niektórzy są tak "rozwinięci duchowo", co w zasadzie znaczy "zaślepieni" w swoich przewodników duchowych, że mogą nawet oddać życie za „swoje” przekonania. Poprzez uwielbienie (adorację) albo nienawiść - w każdym razie chodzi o PRZYWIĄZANIE DO PRZEKONANIA zasilamy i utrzymujemy te stare, wciąż "udoskonalane" systemy i powstrzymujemy PRZEPŁYW oraz ewolucję nie tylko na Ziemi. Pułapki duchowe istnieją tak samo, jak te „matrixowe”. W zależności od preferencji i jedne i drugie mogą być niezwykle atrakcyjne. 


Ktoś w pewnym momencie w dziejach ludzkości dokonał (bardzo inteligentnego) oszustwa nazywając uwielbienie i adorację miłością ograniczając w ten sposób znaczenie miłości i znalazł wspaniałe narzędzie do manipulowania ludzką energią. Ci "bogowie" za wszelką cenę chcą utrzymać systemy, które stworzyli i boją się - być może tak samo, jak ich „wyznawcy” - skoro wciąż tkwią w dualizmie przeciwieństw. Tak, to trudna lekcja…

Inni bogowie spoza Ziemi oraz "bogowie ziemscy", co to wszystko wiedzą najlepiej, marzą o przejęciu coraz większej władzy. A jeszcze inni o zdobyciu władzy, której nigdy nie mieli. Dlatego niektórzy za wszelką cenę chcą kontynuować stare gry bawiąc się ich „ulepszaniem” i modyfikowaniem ich… jednak pozostawiając zasadnicze reguły gier bez zmian. Są jeszcze inni, co chcą kontynuować te gry, tylko że… z zamianą ról. Do tej pory byli "ofiarami", ale w następnym "rozdaniu" będą u władzy i oni będą narzucać swoje doskonałe wizje i idee… Jednak jedni i drudzy uczestniczą w procesie „ulepszania”, a przede wszystkim utrzymywania starych gier. Część z nich boi się zakończyć te gry. Podobnie pewna część ludzi boi się tego „przejściowego okresu”, a niektórzy do tego stopnia, że nawet nie dopuszczają do siebie żadnych informacji na ten temat albo zaczynają popadać w „depresję”, tragiczne użalanie się nad sobą  oraz pogłębianie i udoskonalanie roli ofiary lub kata. No i zaczną nam zaraz wariować.


To wszystko odbywa się na różnych poziomach, w tym boskich i ludzkich…


Na pewnym poziomie nie ma możliwości zaistnienia wszystkich "bogów" (nie mówiąc już o "boginiach") w harmonijnym współistnieniu. Tak samo jest z ludzkością. Znów: „jak na górze, tak i na dole”? Ale oczywiście są różne poziomy postrzegania…

Kolejny ewolucyjny etap to  o ś w i e c e n i e… widzę, że nie ma kłamstw. Tylko WSZYSTKO jest Prawdą, najprawdziwszą Prawdą… tyle że… jest ona porozbijana i porozsypywana na drobne kawałeczki. I wówczas już nie jest Prawdą, bo Prawda jest tylko Całością; A CAŁOŚĆ to wszystkie rozsypane puzzle poukładane ze sobą w harmonijnym współbrzmieniu.


A prawda czyli wypływająca z indywidualnego postrzegania cząstka Prawdy może stać się kłamstwem, gdy jakaś jedna indywidualna cząstka Prawdy stając do konfrontacji z inną, uzna tę inną prawdę za „sprzeczną” z samą sobą i wtedy nazywa ją kłamstwem.


Jakiś czas temu odkryłam, że w całym kosmosie istnieje całkowita harmonia. Jedynie „lokalnie” występują mniejsze lub większe zaburzenia… Owa lokalność jest bardzo szerokim pojęciem zależnym od skali rozpatrywanego/obserwowanego zjawiska i... percepcji. Ale dam przykład „życiowy”: gdy moja (nasza) uwaga skupiona jest wyłącznie na małych fragmentach rzeczywistości (sytuacji, relacji, interesach), to nie jestem (nie jesteśmy) w stanie dostrzec tej harmonii.





Początek września tego roku... tę wizję miałam, kiedy siedziałam w nocy na ziemi z bosymi stopami. Kilkanaście metrów ode mnie było ognisko, ale potrzebowałam być sama. Medytowałam. Ktoś z przyjaciół wówczas podszedł do mnie i zapytał, czy przynieść mi skarpetki, bo noc była dosyć chłodna. Ale podziękowałam i odmówiłam, ponieważ wiedziałam, że jeśli bym założyła wówczas skarpetki, to straciłabym to głębokie połączenie z Ziemią, jakie miałam. Odniosłam wrażenie jakby znikło moje ciało. Co ciekawe, widziałam światło kolorowych punkcików korali na szyi, które sama "utkałam" i niektóre wzory z muszelek na mojej tybetańskiej spódnicy... Reszta ciemność. Te wzory drgały z pewną częstotliwością i zamieniły się w drgające niteczki. Moja świadomość podążyła za tymi niteczkami. "Widziałam", a może bardziej czułam - na prawdę to trudno opisać - że Ziemia miała mocną i piękną energię. Czułam te drgania i wiedziałam, że Ziemia jest połączona ze Słońcem i że współbrzmią ze sobą w pełnej harmonii. I że te wibracje łączą też planety ze sobą, a może nawet całą galaktykę... Czułam te wibracje i widziałam jak wiry, widziałam wiele wirów, które współbrzmiały w coraz większej harmonii.. Miałam odczucie, jakby to był jakiś początek kosmicznego (twórczego) aktu (?) Wiedziałam, że Ziemia jest gotowa na całkiem nowe pieśni, że czeka, by je zacząć śpiewać… Czy komuś zależy, żeby te nowe pieśni się nie przejawiły, by wciąż brzmiały stare?


To pytanie już jest mało istotne. Tamto moje pytanie nie ma już znaczenia. Bo poczułam wówczas, takie dźwięki i takie wibracje, jakich wcześniej nigdy jeszcze nie czułam. I zaczęłam wydawać z siebie te dźwięki i widziałam ich energie i drgania, chociaż czułam siebie, ale tak, jakbym znikła, jakbym sama stała się tą wibracją.