Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tunele czasoprzestrzenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tunele czasoprzestrzenne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 marca 2024

O KONCEPCJACH CZASU I STNIENIU POZA CZASEM

Czas określa - opisuje różne zjawiska w tym np.:

- chwila, moment, punkt na jakiejś osi czasu,

- odcinek czasu, trwanie

- zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych,

- czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności.

Według teorii względności im większa grawitacja, tym wolniej płynie czas. Bo grawitacja zakrzywia czasoprzestrzeń.

Czas zatem jest bardzo względnym pojęciem i narzędziem umysłu również dlatego, że daty to pojęcia całkiem umowne. Kalendarze, które naliczają czas bywają różne. Obejmują różne cykle czasowe. I różne zdarzenia - czy to historyczne czy astronomiczne - oznaczają różne początki naliczania czasu w kalendarzach różnych kultur.

Z moich doświadczeń wynika, że zdarzenia z przyszłości mierzonej czasem liniowym możemy pamiętać - postrzegać jako przeszłość - coś, co już kiedyś się zdarzyło.

Bo czy pamiętamy tylko przeszłość? Np. czy cywilizacja Atlantydy należy do przyszłości czy przeszłości ludzkiego gatunku?

W sensie rozwoju cywilizacyjno-duchowym ludzkości cywilizacja Atlantydy jako wyjątkowo zaawansowana technologicznie i duchowo może być umieszczana w przyszłości względem obecnej kondycji (cywilizacji) ludzkości. Gdy jednak przejawia się pamięć o zdarzeniach, jakie miały miejsce na przykład na Atlantydzie, umieszczane są one w przeszłości. Jakby pamięć o jakichś zdarzeniach była utożsamiana wyłącznie z przeszłością. Podobnie z doświadczeniami w snach i wizjach spotkań z innymi cywilizacjami. Tak samo z doświadczeniami z różnych światów oraz snami - wizjami zdarzeń, które są zapowiedziami tego, co ma się wydarzyć, a później się wydarza.

W tym sensie nasze "podróże w czasie" są czymś oczywistym. Ale czy te podróże przenoszą nas wyłącznie do jakiejś przeszłości?

Jeśli "gdzieś" istnieją informacje o jakichś zdarzeniach, a my mamy dostęp do wiedzy o tych zdarzeniach lub doświadczamy we śnie albo w wizji zdarzenia, które ma się wydarzyć niby dopiero w jakiejś przyszłości, czy to znaczy, że już kiedyś się wydarzyło? Czy raczej wszystko, co może się zdarzyć istnieje jako potencjalne, a my mamy potencjalny dostęp do tego, co potencjalnie może się zdarzyć i stać się naszym doświadczeniem. :)

Z moich doświadczeń wynika, że wizje różnych doświadczeń z podróży po różnych światach - snach -  zdarzają się zawsze poza czasem. Tylko umysł uwarunkowany koncepcjami czasu, umieszcza te zdarzenia w różnych punktach czasowych na jakichś osiach czasu - w pewnych ciągach czasowych. Niektóre z nich są liniowe, inne: kołowe (cykliczne), helikoidalne (jak sprężyna) albo spiralne dwu i trówymiarowe...

Istnieje także pojęcie czasu kwantowego. Umożliwia ono natychmiastowe pokonywanie nie tylko ogromnych odległości przestrzennych, ale także natychmiastowe przeskoki świadomości w relatywnym czasie.

W mechanice relatywistycznej czas stanowi czwartą współrzędną czasoprzestrzeni, jego upływ zależy od obserwatora i jest różny dla różnych obserwatorów. Jest także różny i zależny od preferowanej koncepcji czasu, którą obserwator nie tyle uznaje za jedynie prawdziwą, co potencjalnie prawdopodobną czyli możliwą.

Ponieważ w doświadczeniach transcendentnych zanika grawitacja, która ma związek z tak zwaną masą energii, czas przyspiesza w trakcie zanikania grawitacji.

Tak samo gdy na przykład liniowy albo nawet kołowy (cykliczny) upływ czasu przestaje być narzędziem postrzegania czy odniesienia dla obserwatora, czas może zmieniać swoją prędkość i kierunek, może być postrzegany w różnych ciągach czasowych (liniowych, kołowych, helikoidalnych lub spiralnych itp.).

Gdy pojęcie czasu dla obserwatora przestaje być istotne w obserwacji, czas zanika i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie w obserwacji zjawisk. Dla takiego obserwatora wszystkie zjawiska istnieją i nawet pojawiają się poza czasem. Pojęcie teraz także znika, ponieważ jest tylko słowem - symbolem wskazującym na pewien stan - sposób istnienia, które słowo teraz opisuje. Lecz słowo opisu nigdy nie jest tym stanem - sposobem bycia i postrzegania zjawisk istniejących poza czasem.

Niektóre wizje i sny o zdarzeniach w różnych światach - snach wynikają z ekspansji świadomości, która wnika w te światy i przenika je. Jakby świadomość zwiedzała różne części uniwersalnego umysłu. A wiedza o istnieniu tych różnych światów sprawia, że rozpadają się granice wcześniejszego postrzegania i rozumienia różnych zjawisk. Rozpadają się granice umysłu wytyczane przywiązaniem do jakichś koncepcji, które ograniczają przestrzenność i pojemność umysłu osobowej, indywidualnej samoświadomości - świadomości Siebie.

Dlaczego - mimo, że w swoim najgłębszym istnieniu jesteśmy świadomością wypełniającą i jakby przenikającą wszystkie potencjalne wytwory uniwersalnego umysłu (Jaźni - Self - Siebie), mamy możliwość istnienia jednocześnie we wszystkich potencjalnych formach pojawiających się z uniwersalnego umysłu, jednak doświadczamy osobowego, indywidualnego zakotwiczenia w formie ludzkiego ciała w danym świecie - śnie, w jakimś umownym czasie (uzgodnionym przez daną kulturę) w danej czasoprzestrzeni?

Ano dlatego, że taka jest nasza natura: jednocześnie jesteśmy: świadomością, uniwersalnym umysłem oraz indywidualnym bytem, który jest lśnieniem jednego Ducha, jednej świadomości we wszystkim, co jest potencjałem uniwersalnego umysłu - Jaźni. 


sobota, 6 lutego 2016

SKĄD PRZYCHODZIMY CZYLI PODRÓŻE ŚWIADOMOŚCI...

Kierunek ewolucji powiązany jest z „wchodzeniem po drabinie”, a kierunek inwolucyjny ze „schodzeniem po drabinie”. Drabina jest po to, by po niej wchodzić i /lub schodzić. :-)

Oba kierunki są tak samo „wartościowe” i naturalne w „dziele stworzenia”. I jedno i drugie ma swoje przyczyny, których nie każde ja-ego jest w stanie zrozumieć i „zaakceptować”. Ponieważ ego jest ograniczeniem w postrzeganiu swej tożsamości w danej formie i jest przywiązane do ograniczonego spektrum wzorców myślenia i działania… w oddzieleniu od środowiska zewnętrznego oraz siebie jako istoty wewnętrznie wielowymiarowej (a nawet nieskończonej). Temu służy ego, by wspierało strukturę danej formy i utrzymywało ją. Dlatego poluzowywanie struktur ego pozwala na ekspansję świadomości i umożliwia obserwowanie wielu zjawisk z innej perspektywy – poszerzanej wewnętrznej Przestrzeni Świadomości.

Dla mnie wolność wewnętrzna jest tożsama z miłością wszechogarniającą, która jest tym samym, co zrozumienie i pełna akceptacja różnorodności. Dla mnie do pełnej realizacji i odzyskania wolności potrzebujemy niezależności: od przekonań, przyzwyczajeń, schematów działania…wszelkich programów, które nam to uniemożliwiają. Rozumiemy wtedy, że istnieją różne formy, idee, koncepcje i mają one wszystkie taką samą wartość w Całości, Jedni.
Wolność to nie anarchia. Dzięki wolności możemy działać świadomie, z zaangażowaniem, z radością istnienia i realizowania wspaniałego „twórczego dzieła”. A to sprawia, że zaczynamy postrzegać nasze istnienie z całkiem innej perspektywy…


O ewolucji i inwolucji część 1.

Kiedyś napisałam notatkę o CYKLACH CZASOPRZESTRZENNYCH i podróżach świadomości oraz możliwości łączenia świadomości. Umieściłam tam rysunek:

Taka perspektywa pokazuje, że np. świadomość anioła, świadomość owcy (barana) i świadomość ludzka to ten sam rodzaj „bytu” czy „substancji energetycznej”. Takim „bytem” czy „substancją energetyczną” pośredniczącą między świadomościami tych różnych „rodzajów” istot np: anioła, człowieka i zwierzęcia może być eter – umieszczony w centrum diagramu, ale także jest to „substancja świadomości”, więc „wypełnia” ona także każdą z form i przestrzeń pomiędzy nimi. Na tym poziomie oddziaływanie (połączenie) różnych „zakresów” świadomości (przejawiające się w różnych formach) było/jest/będzie możliwe. 

Dodam jeszcze pewne informacje dotyczące podróży świadomości w różnych cyklach, co umieściłam symbolicznie na powyższym rysunku.

Proces inwolucji i ewolucji zachodzi w cyklu po okręgu. Jest to proces podróży świadomości - tak to określam. Rodzaj "drogi", którą świadomość podąża. Od jednej formy do kolejnej - zaznaczonych na okręgu. (można go otworzyć w nowym oknie, aby powiększyć rysunek).

1. Proces inwolucji zachodzi "po okręgu" (w dół) i rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania) i wcielenia się tej "porcji świadomości" w formę... istoty boskiej. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę istoty boskiej.. Następnie z formy istoty boskiej pewna "porcja" świadomości przenosi się w formę istoty anielskiej, a następnie w formę istoty ludzkiej. W czasie tej "drogi" pewna "porcja" świadomości doświadcza istnienia w tych różnych formach. Dalej może następować podróż świadomości do różnych form zwierzęcych itd. Tę część "drogi" określiłam jako inwolucję ("zstępowanie", przekształcanie się "porcji" świadomości w formy coraz bardziej "zwinięte").

2. Proces ewolucji także zachodzi w cyklu "po okręgu" (w górę). I to również jest proces podróży świadomości - tak to określam. W tym przypadku "droga" rozpoczyna się od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnej "porcji" świadomości (zaznaczonej na rysunku znakiem zapytania), która przekształca się ("wciela się") w formę... pierwiastka. To tak, jakbyś był/a bytem energetycznym bez formy, który/a przyjmuje formę pierwiastka. Następnie świadomość doświadcza tej formy pierwiastka i dalej przenosi się do kolejnych form zaznaczonych na rysunku. Tę część "drogi" określiłam jako ewolucję ("wstępowanie" świadomości w formy coraz bardziej "rozwinięte", żłożone).

3. Linie proste poziome łączące te same formy (np. człowiek - człowiek, rośliny - rośliny itd.) symbolizują możliwość zmiany kierunku na "drodze" świadomości z inwolucyjnego na ewolucyjny lub odwrotnie.

4. Różne formy, w których świadomość się przejawia jako ograniczana tymi formami, są połączone ze sobą liniami prostymi pod różnymi katami. To są inne "drogi" podróży świadomości zawierające się w środku koła:

a) Część tych linii przechodzi przez środek - centrum z zaznaczonym eterem jako "substancją świadomości". I te linie symbolizują możliwość łączenia się świadomości przejawianej poprze różne formy / w różnych formach. Poprzez eter - w wewnętrznej przestrzeni poza czasem "substancja świadomości" zawarta w różnych formach ma możliwość łączenia się ze sobą, integrowania tych różnych części ze sobą i harmonizowania ich poprzez daną formę. I tak na przykład istota ludzka poprzez owe centrum poza czasem może łączyć się z cząstkami świadomości w innych formach: minerałów, zwierząt, aniołów, bogów itd. (tym także innych formach ludzkich). To tzw. telepatia.

b) Linie proste wychodzące z punktu oznaczonego znakiem zapytania i przechodzące do innych punktów symbolizujących różne formy istnienia symbolizują "drogi" świadomości od istnienia bezforemnego (energetycznego) pewnych "porcji" świadomości do przyjmowania różnych.

c) Linie proste wychodzące z różnych punktów oznaczających różne formy do innych punktów oznaczających inne formy symbolizują możliwość bezpośredniego przejścia świadomości z jednej formy do innej.

W artykule, do którego podawałam link powyżej http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/cykle-czasoprzestrzenne.html , a w którym zamieszczony jest ów powyższy obrazek, znajduje się także drugi obrazek. Jakby "klepsydry":

I podstawę tej "klepsydry" tworzy pierwszy rysunek. A na górze podwójnego stożka jest umieszczone inne koło z formami istnienia innego świata. Nie wypisywałam ich. To mogą być również różne formy poza ziemskie czyli także planety, księżyce, słońca i gwiazdy, a nawet galaktyki.
To połączenie różnych "porcji" świadomości zachodzi "po spirali" (czerwona linia) w procesie ewolucyjnym albo po prostej - przez centrum - punkt zerowy przy świadomych podróżach cząstek świadomości i integrowaniu świadomości przejawiającej się w różnych formach. (Miałam kiedyś doświadczenie połączenia ze... świadomością Słońca i świadomością Galaktyki).

Wszystkie przejścia z formy do formy mogą odbywać się w sposób nieświadomy lub całkowicie świadomy tego przejścia.

Wiem, że oba rysunki symbolicznie przedstawiają ogrom zjawiska "podróży świadomości" i różnorodności "dróg" - możliwości przejścia z formy do formy oraz łączenia świadomości przejawiającej się poprzez różne formy i w różnych formach.

O ewolucji i inwolucji część 2.

Słowo ‚inwolucja’ samo w sobie nie ma pejoratywnego zabarwienia, to po prostu z łaciny – involution-, involutio, od involvere znaczy „zawinąć, owinąć”, od in- i volvere, „zwinąć”. (Coś się z-a-wija, zagęszcza np. energia do stanu materii).

Kiedy inwolucję nazwiemy i utożsamimy z upadkiem, to już nadajemy inwolucji pejoratywne zabarwienie. A kiedy zamiast słowa ‚inwolucja’ zaczynamy używać słowa ‚upadek’, wtedy zdecydowanie proces taki zaczynamy postrzegać jako „negatywny, zły”. I to może budzić naszą frustrację z powodu oceniania procesu inwolucji („zwijania”) w sposób negatywny. A nawet zaczynamy się go bać. I odcinamy się w ten sposób od bardzo ważnej, integralnej części Całości „dzieła stworzenia”. Dlatego część z nas – jako nieświadome istoty ludzkie (ego) – negujemy na przykład to, kim jesteśmy i odcinamy się od tego procesu, który spowodował, że staliśmy się ludźmi – „istotami duchowymi w ciałach odzwierzęcych”. Tęsknimy za tym, czym „byliśmy kiedyś” i tak się na tej tęsknocie skupiamy, że ignorujemy możliwość przypomnienia sobie i zrozumienia procesu, w jakim uczestniczymy.*)

Natomiast ewolucja z łaciny – evolutio znaczy rozwinięcie, rozwijanie – jako… „ciągły proces, polegający na stopniowych zmianach”.

W czym ewolucja jest lepsza lub gorsza od inwolucji? W tym samym, w czym ‚rozwijanie’ jest lepsze lub gorsze od ‚zwijania’. Więc… to zależy… Od czego zależy? Od naszych przekonań, konceptów i wzorców myślowych, według których oceniamy te procesy – zjawiska albo jako negatywne albo jako pozytywne. Po prostu.

*) Bo…
ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie samej poprzez nieskończenie wiele różnych… wzorków i form (np. energetycznych, mentalnych, psychicznych, emocjonalnych, fizycznych – materialnych), które są formami UMYSŁU. ŚWIADOMOŚĆ doświadcza siebie za pomocą odpowiedniego „narzędzia” – UMYSŁU. Każde słowo, każda myśl, każda idea, koncepcja to już cząstki UMYSŁU za pomocą, których ŚWIADOMOŚĆ doświadcza SIEBIE.

piątek, 22 maja 2015

STRACH PRZED PUSTKĄ, "CZARNĄ DZIURĄ" I "TUNELAMI"...

11.05.2015, 00:20

Miałam pewne 'doświadczenie' - przypomnienie, z którego dla mnie płynie wniosek, że nawet jeśli wpadamy do czegoś, co podobne jest do „czarnej dziury” albo „bezkresnej pustki", (która w zasadzie nie jest pusta) czy „wpadamy do jakiegoś tunelu” itp. nie istnieje „tam” nieistnienie. Istniejemy natomiast w całkiem inny sposób" niż istniejemy jako istoty ludzkie utożsamione wyłącznie z myślami, emocjami i ciałem... Ten inny "sposób" istnienia jest trudny nawet do wyobrażenia dla naszych oddzielnych ja-ego... To dla naszych oddzielnych ja-ego istnieje zapomnienie… po to, by "nasza podróż była ... przygodą". A nasze zapomnienie tego innego sposobu istnienia jest iluzją, dzięki której nasze umysły - naszych oddzielonych od Całości ja-ego - postrzegają ową pustkę jako niebyt, nicość... z powodu zapomnienia...

Oto moje 'doświadczenie' - przypomnienie:


A potem o tym zapomniałam na jakiś czas. Stąd mój wniosek, że niebyt całkowity nie istnieje… To  tylko świadomość istnienia... coś jak "istnienie poza umysłem". Nie da się tego dokładnie opisać słowami, bo to... nie do opisania dla umysłu, skoro to "istnieje poza umysłem". ;-) W każdym razie próby opisu nie mogą uchwycić natury, esencji tego "istnienia poza umysłem".

To 'doświadczenie', jak dla mnie, potwierdza fakt, że zmieniając miejsce pobytu i formę w naszych 'podróżach świadomości', w których zmieniamy od czasu do czasu swoje 'formy', przechodzimy zawsze przez rodzaj „bramy”, która jest czymś jak „czarna dziura”, "ciemna przestrzeń pustki", z której „wylatujemy”... przez rodzaj „tunelu” (np. tunel rodny) do 'następnego życia' w kolejnej 'formie'. Jeśli boimy się, że nas pochłonie owa „czarna dziura”, lecimy do "światła" i tracimy wtedy świadomość kontinuum istnienia, i wchodzimy/wlatujemy przez owe „tunele” w inną lub podobną formę. I tracimy świadomość kontynuacji istnienia w różnych 'formach' istnienia. Jeśli się nie boimy – ponieważ jesteśmy świadomi, że życie w „pojeździe fizycznym” jest jedynie przygodą w naszej podróży, to wiemy, pamiętamy, że gdy stracimy tę 'formę', będziemy "podróżować" dalej... Wówczas przechodząc przez ową „bramę” podobną „czarnej dziurze” nie odczuwamy już lęku przed unicestwieniem.

Gdy wchodzimy w ten świat, energia zostaje zagęszczona do stanu materii do tego stopnia, że w pewnym momencie istniejąc w tej materii zaczynamy wierzyć, że jesteśmy tylko materialni, że np. istniejemy tylko w tzw. 3D albo 4D (3 wymiary przestrzenne + czas), a inne „wymiary”, światy są nam niedostępne, bo utożsamiamy się całkowicie z naszymi ciałami, myślami i emocjami.  ALE…  Jak można mieć dostęp do informacji z innych „wymiarów” czy „gęstości", jeśli się istnieje tylko w 3D albo 4D? To oczywiste (dla mnie), że jakąś częścią siebie trzeba istnieć w tych innych „wymiarach”, światach, by móc się z nimi „kontaktować”, by móc mieć „dostęp” do nich, by „stamtąd otrzymywać informacje”, by następowała wymiana i łączenie... Możemy sobie jednak o tym przypomnieć i to świadomość jest owym pomostem z tymi cząstkami nas istniejącymi w innej "wymiarowości".

Dla mnie to tylko przykład na to, jak skomplikowane są konstrukcje UMYSŁU, z którego korzystamy, a jak przy tym nieświadomi jesteśmy "GRY" albo może "ZABAWY", w jakiej uczestniczymy. Ponieważ wzorce tego świata także ograniczają naszą świadomość połączenia z Całością, Jednią tego, kim jesteśmy...

Istniejemy (z tego, co rozpoznałam ;-)) we wszystkich "wymiarach", światach jakie tylko są możliwe, ale odcinamy się od nich wierząc w to (uznając za prawdę), że istniejemy tylko w tych, a nie innych „wymiarach”, że istniejemy tylko w tym jako jedynym świecie. I oczywiście można wierzyć w to na przykład, że ktoś nam „ukradł” np. "wymiar" 8. i te od 12. wzwyż… (o takiej historii czytałam). A to są "gry i zabawy" ego, umysłu odciętego od innych części Całości. Mogą te "gry i zabawy" być fascynujące – to fakt. Zatem dobrej zabawy życzę...

Z tego co wiem (co sobie przypomniałam), możemy "podróżować" ze świata do świata świadomie lub nieświadomie. O tym może następnym razem coś więcej napiszę. Dla mnie – jak wynika z opisanego przez mnie doświadczenia  oraz innych moich 'doświadczeń'...

niebyt nie istnieje, natomiast istnieje coś takiego jak „pozorna pustka”, w której nie istniejemy w żadnej formie, a w której świadomość istnienia jest zachowana.  

Nie miałam tej wiedzy-świadomości, gdy istniałam w tamtym "świecie kradzieży energii". W tamtym świecie wszystkie istoty istniały z „zapisem”, „programem”, że

albo dasz się wchłonąć przez inne istoty, formy albo wchłoniesz innych, w innym przypadku wpadniesz w niebyt. Taki był "żart"... albo "ściema", w którą "wierzyły wszystkie istniejące w tym świecie istoty. Musiała to być jakaś "szkoła" z potrzebnym doświadczeniem takim, a nie innym albo coś jak "trening", ponieważ musiał istnieć jakiś powód, że wówczas poczułam nagle potrzebę zmiany... nawet za cenę "wpadnięcia w niebyt".

A wszystkie istoty istniały tam w wielkim strachu przed owym niebytem, bo miały zakodowaną informację, że po śmierci formy nic nie istnieje. A ja poczułam impuls, że mam stamtąd wyjść… A nawet "nie wiadomo skąd i dlaczego" wiedziałam, jak to zrobić.

W pewnym sensie jako konsekwencję tamtej decyzji otrzymałam obecne życie - tak wynikało z mojego snu.  Z tego tutaj świata chciałam także w młodości „wyjść", ale wtedy nie widziałam innej możliwości jak wyjście poprzez samobójstwo. A chciałam z tego świata „wyjść”, ponieważ ten świat „strasznie mi się nie podobał” i z tego powodu „strasznie cierpiałam”… I z powodu (nad)wrażliwości, jaką miałam w młodości, próbowałam popełnić samobójstwo.


No więc nie bałam się śmierci… –  teraz już to wiem ;-) – ponieważ "kiedyś" ;-) przeszłam przez „niebyt, który nie jest niebytem”, ale wchodząc do tego świata zapomniałam również i o tym. Czułam jednak intuicyjnie, że nie boję się śmierci. Bardziej „bałam się” życia tutaj… Potrzebowałam „oswoić się” z tymi lękami i poznać  ten świat, by go zrozumieć…

Teraz jestem na etapie rozumienia tego świata. Poznaję go (albo „przypominam” sobie) i SIEBIE w nim. Oczywiście moje zrozumienie może być inne od zrozumienia innych. I już wiem, jak można ze świata cierpienia „wyjść”.  Jednak jeszcze nie wiem, co przede mną i to jest piękne. Miałam pewne wizje, które są jak drogowskazy, ale jestem cierpliwa i ufna; nigdzie mi się nie śpieszy.

Wiem, że w pewnej części SIEBIE jestem „podróżniczką w nieskończoności”, która podróżuje przejawiając się w najróżniejszych formach energetycznych i materialnych w różnych światach… Choć z drugiej strony wiem też, że żadnej "podróży" nie ma - tak, jak nie ma żadnego "poszukiwania"...

Pisałam już o "księciu kłamstwa". Dla mnie to inna nazwa dla Ego (Ja) czyli Umysłu, który jest odcięty od ŚWIADOMOŚCI (skąd „pochodzi”) - tak to w skrócie ujmę ( - umysł nieprzebudzony). To Ego, Ja - to Umysł zanurzony całkowicie we ŚNIE, w iluzji, w której mamy ograniczoną świadomość tego, kim jesteśmy. Dlatego właśnie ludzie wciąż toczą wewnętrzne walki, które przejawiają się oczywiście na zewnątrz… czyli Umysł odcięty od Świadomości Wszystkiego, Co Jest, Całości to dla mnie  Umysł, który „kreuje” światy… iluzji – „fantomowe światy", po których jednak... możemy podróżować.

Każda i każdy, kto uczestniczy w "grach ego" jest „zaprogramowany” w pewnym sensie pewnymi wzorcami.  Mamy swoje "role" do odegrania. Czasem gramy ich wiele, w zależności od sytuacji. 

Niełatwo jest tu wejść i nie ulec tutejszym grom, ponieważ wchodząc tutaj otrzymujemy (choćby poprzez formę, ciała) pewną część zapisów związanych z tymi „grami ego”. Inaczej nie moglibyśmy pojawić się TU, jeśli pojawiamy się jako zrodzeni z ciała. 

Z pewnych powodów (jako konsekwencji jakiś wcześniejszych zdarzeń, które można umownie nazwać karmą) tutaj się znajdujemy. Przyczyny tego, dlaczego znaleźliśmy się w tym świecie mogą być różne. Twoje mogą być inne niż moje. Ty możesz nawet uważać, że znaleźliśmy się tutaj z powodu jakichś "manipulacji" albo "wojen" toczonych na innych poziomach istnienia. Ty możesz istnieć w innym świecie niż ja czy inne istoty ludzkie. I "współtworzymy" w ten sposób "wieloświat". :-)

Nawet, kiedy już wiele wiemy, to możemy wpaść w pułapkę takiej wiedzy, która podsyca nasze ja-ego i iluzję tego świata wciąż postępując według tych samych, "starych" wzorców powodujących cierpienie. Zazwyczaj jesteśmy nieświadomi tego… kiedy kierują nami nieuświadomione wzorce "gier ego" wciąż uaktywniające nasze emocje i ograniczające nasz dostęp do coraz większego "zakresu" czy "przestrzeni" naszej samo-świadomości.

I w pewnym sensie „zabawne” jest to, że owe 'doświadczenie', a właściwiej: 'przypomnienie' istnienia i wyjścia z tamtego "świata kradzieży energii", które powyżej opisałam, jest tylko jednym z wielu 'doświadczeń' - przypomnień, jakie miałam, jakie sobie 'przypomniałam'. Teraz one się scalają ze sobą we mnie – jakbym scalała siebie istniejącą w różnych „wcześniejszych”, a nawet „przyszłych” wcieleniach i światach… :-) I odzyskiwała w ten sposób SIEBIE jako (samo)świadomość jakiejś większej... Całości, Jedni i przypominała sobie... np, że

niebyt nie istnieje, natomiast istnieje coś takiego jak „pozorna pustka”, w której nie istniejemy w żadnej formie, ale świadomość istnienia jest zachowana …

to doświadczenie przyniosło mi także przypomnienie, że z tamtego świata chciałam wyjść, ponieważ niczego nowego w nim już bym nie mogła się "nauczyć"… o sobie samej. Rozpoznałam „zasadę” tam panującą, także „wyjście” z tamtego świata nie było dla mnie samobójstwem, choć z perspektywy tutejszych „wzorców” może to tak wyglądać. To była świadoma decyzja zakończenia „tamtej gry” i podjęcia ryzyka, choćby za cenę „unicestwienia” – przejścia w „niebyt”, którego wszystkie istoty żyjące w tamtym świecie strasznie się bały, więc z powodu tego strachu tam tkwiły.

Dlaczego nie było we mnie strachu przed owym „unicestwieniem”, „niebytem”? Coś jak „intuicja”i ufność pozwoliły mi na podjęcie decyzji wyjścia z tamtego "świata kradzieży energii" i to… trzykrotnie…
(Potem - w obecnym życiu - też trzykrotnie podejmowałam decyzję o uwolnieniu się z przywiązania od „gier ego”. ;-))

Tamten świat nie był tak „materialny” jak ten, bo miał inną „formę” jakby bardziej energetyczną. W tamtym świecie wszystkie istoty istniały z „zapisem”, „programem”, że albo dasz się wchłonąć przez inne istoty albo wchłoniesz innych, w innym przypadku wpadniesz w niebyt. I wszystkie istoty tam istniały w wielkim strachu przed owym niebytem, bo miały zakodowaną informację, że po śmierci formy nic nie istnieje. A ja chciałam stamtąd wyjść, bo nie chciałam dłużej (w nieskończoność) w taki sposób w nim istnieć…

W tym świecie w młodości chciałam popełnić samobójstwo z niezgody na „zło” tego świata. Ale nie wiedziałam, nie byłam świadoma, że sama tym „złem” zostałam „zainfekowana” w sensie takim, jak już pisałam:

Nie łatwo jest tu wejść i nie ulec tutejszym grom, ponieważ wchodząc tutaj otrzymujemy pewną część zapisów związanych z tymi „grami ego”. Inaczej nie moglibyśmy pojawić się TU, jeśli pojawiamy się jako zrodzeni z ciała.  

Bywałam w swoich snach w bardzo różnych "światach". Bywałam także w takich, w których np. dzieci rodziły się w kwiatach. I nie było tam żadnego cierpienia, żadnych walk ani "gier ego". Bogactwo tych 'doświadczeń' i różnorodność światów, o jakich sobie przypominałam, mogą świadczyć o tym, że "pochodzę" z różnych miejsc we wszechświecie (zresztą i taką wizję kiedyś miałam) i "dróg", które mnie "doprowadziły" do życia na Ziemi w obecnym czasie jest bardzo, bardzo wiele.

Ostatnio kiedy zasypiam, pełna ufności otwieram się na pustkę, „nicość”… Poddaję się... Zanikam... Tak jakbym umierała...  Zanikam, ale istnieję... "na różne sposoby" i pojawiam się... przejawiam "na różne sposoby"... Czasem mam jakieś sny, ostatnio zazwyczaj jakby chwilę przed przebudzeniem.
Często w śnieniu łączyłam i harmonizowałam ze sobą bardzo różne światy z różnych czasoprzestrzeni. Budziłam się - przechodząc płynnie "granicę" między tzw. snem i jawą, a odczucie ogromnej harmonii, miłości 'pozostały we mnie'. I kontynuowały się...

I miałam także ostatnio po raz kolejny takie doświadczenie, że tuż przed przebudzeniem byłam bardzo świadoma tego, że wnikam w pewną formę fizyczną – „moje” ciało, a kiedy w nie tak wnikałam, odczuwałam, że „rekonstruuje się” w tym momencie pewne kontinuum związane z tym konkretnym fizycznym ciałem, ale także z jego wszystkimi innymi poziomami (ciałami). Czułam jakbym jako... świadomość zakładała „kieckę” ludzkiej formy (osoby) – istoty ludzkiej. W tym 'doświadczeniu', w tym, co się zadziewało... czułam, że 'zmieniałam' swoją 'formę' albo raczej... świadomość przybierała 'nową-starą' formę. I czułam, widziałam, wiedziałam. że wszyscy po śnie (kiedy "budzimy sie w fizycznych ciałach) w ten sposób "wracamy" do "naszych" ciał, ponieważ wszyscy jesteśmy... jednym ludzkim ciałem (choć nie tylko ludzkim) w wielu wersjach (w różnych stanach) o zróżnicowanej pamięci kontinuum... historii uznawanych za osobiste doświadczenie. I wiedziałam, że wszyscy budząc się ze snu robimy to samo… tylko nie wszyscy jesteśmy tego świadomi... więcej tutaj: http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2015/04/kiecka-fizycznego-przejawu-istoty.html

Oczywiście to, dokąd „zawędrujemy” w naszych 'podróżach świadomości' może być niezależne lub zależne od nas. Ale o tym może innym razem coś więcej napiszę. Tu kiedyś już o tym wspominałam: http://tonalinagual.blogspot.com/2014/01/wewnetrzne-zmiany-i-zewnetrzne-przejawy.html



_____________________________

I dodam coś jeszcze:
o RÓŻNYCH PRZESTRZENIACH
1 luty 2007
Dziwny sen – trochę metafizyczny.

Nie wiem, jak go opisać… Wynikało z tego snu, że każdą sytuację można rozpatrywać co najmniej na trzy sposoby w trzech różnych przestrzeniach (o innej wymiarowości) i z różnych płaszczyzn odniesienia.
– Jeden wynika z uwzględnienia pojęcia linearnego czasu względem danej przestrzeni.
– Drugi wynika z kwantowego podejścia, w którym nie widać czasowych powiązań skutków z przyczyną, a bardziej widoczne są powiązania (relacje) przestrzenne.
– Trzeci jest wielopłaszczyznowy, w którym można dostrzec powiązania struktur sytuacji, zdarzeń pozornie w ogóle ze sobą niesprzężonych, a jednak mających ze sobą ścisły związek. W takim przypadku czasoprzestrzeń musi być zatrzymana.

_______________________________

DODANE 03.06.2015

Zainspirowana dialogiem z markiem pod ta notką napisałam:
Dzięki Twojej inspiracji coś się jednak dla mnie wyklarowało... :-)

[ Nastąpiło przejrzyste rozpoznanie :-) ]

W świecie ze SNU istniała jedna alternatywa (dualizm):
NICOŚĆ lub KONTYNUACJA ...
istnienia w "Grze" o niezmiennych regułach. Kontynuacja w jednej formie... w nieskończoność...?

Strach przed nicością powodował kontynuację "utkwienie" w tamtym świecie "pochłaniania" jednych istot przed drugie. Co i tak w rezultacie prowadziło do "kolapsu" tamtego świata... W taki sposób, że jedne istoty, które pochłaniały coraz więcej innych w pewnym momencie nie miałyby już co pochłaniać, więc i tak rozpadały się nieświadomie w "nicość". I "Gra" zaczynała się od nowa... rozdrobnieniem na wiele części... (możliwe, że "kiedyś" właśnie tę wersję "przerabiałam" wielokrotnie :-) ).

Tamten świat ze SNU kojarzy mi się z czymś jak "matryca" dla tego świata... "pole akaszy" z jednym głównym wzorcem: NICOŚĆ lub KONTYNUACJA... ?

Wyszłam z "tamtego świata", świadomie wybierając nicość,
która jednak okazała się nie być nicością, a raczej "pustką", w której istnieje wyłącznie
ŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA
poza jakąkolwiek formą, poza jakimkolwiek utożsamieniem z czymkolwiek.

Stamtąd "wyruszyłam" w dalszą "podróż" i trafiłam do tego świata.
W tym świecie także "dualizmy" w dużo bardziej zróżnicowanych formach:
dobro - zło
oprawca - ofiara
zwycięzcy - pokonani
itp., itd...

Najpierw kiedyś, w dzieciństwie pojawiła się wizja z powrotem do DOMU, gdzie byłam maleńką drobinką, cząstką, którą otaczał nieskończenie wielki wszechświat, a jednocześnie ten nieskończenie ogromny wszechświat zawierał się we mnie - najmniejszej drobince... i nie było tam żadnej dualności...
Potem w młodości pojawiła się niezgoda na "ten świat dualizmu", ponieważ weszłam w te dualistyczne wzorce...
I wtedy pojawiły się myśli o samobójstwie, poczucie bycia ofiarą itp. i nastąpiła próba samobójstwa... Nieudana.
A potem pojawiła się decyzja o pozostaniu w tym świecie - po przyjęciu informacji ze środka siebie, że mam tu zostać, bo mam tu coś do zrobienia, bo i tak będę musiała tu wrócić, by ten świat zrozumieć, a potem będę wiedziała, co dalej... czyli, że miałam tu się czegoś "nauczyć", coś rozpoznać, zrozumieć...

Trzykrotna rezygnacja z tamtego świata we śnie, a potem trzykrotna rezygnacja z ego w tym życiu, w tym świecie... to nie przypadek... :-)

Ego dokładnie tak właśnie postrzega ekspandującą obecnie ŚWIADOMOŚĆ - jako "sztuczną czarną dziurę" jako jakiś "sztuczny twór, rozdrabniacz, niszczarkę", która wciąż się powiększa... "fantomowy stwór"...
Ego się boi takiego rozdrobnienia, "unicestwienia", bo nie może pojąć, że istnieje coś więcej, czego objąć nie może, nie jest w stanie.

Inny symbol ekspandującej obecnie ŚWIADOMOŚCI to... czarna Kali ucinającą głowy demona Raktabiji...
Mądry umysł, poddany Świadomości jako Sziwa leżący pod stopą Kali w pełnym oddaniu, Sziwa, który poddaje się Kali - ŚWIADOMOŚCI, przeżywa. Jego głowa nie zostaje ścięta.
Ego postrzega jednak Kali jako "krwiożerczą", a to Raktabija - Ego jest demonem krwiożerczym, który nazywając ją "krwiożerczą" dokonuje na Kali projekcji siebie...

Ale numer! :-)

A Sziwa na tym "obrazku" to symbol tego, co Ty nazywasz Wyższą Jaźnią, a ja Umysłem Przebudzonym ze Snu.

Zresztą sam zobacz, jaki on spokojny na tym obrazku :-) :
http://cache2.artprintimages.com/LRG/29/2924/CA7RD00Z.jpg

Notka o KALI

_____________________________________

UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ jako JEDNIA, CAŁOŚĆ i ŹRÓDŁO... :-)

I dziękuję raz jeszcze, kochany marku, za inspirację.


p.s. Świat "kradzieży energii" ze snu kojarzy mi się z tzw. "polem akaszy". Czym różni się energia "pola akaszy" od energii tzw. prany?

środa, 26 listopada 2014

BAJKA O JEDNI I ŚWIADOMOŚCI

 w poprzedniej notce napisałam:

Jestem Jedną z Tych, (co są) z Prawa Jedni...  I "przypomniałam" sobie, że wszystko jest Jednią. I dzięki temu zaczęła pojawiać się we mnie harmonia, coraz większa harmonia, ponieważ podjęłam także decyzję zakończenia walki. Kto wie, że jest Jednią, przestaje z czymkolwiek walczyć, Choć porozmawiać można. I z ufnością przyjmować to, co się przejawia... przeze mnie i przez Ciebie. I podejmować decyzje świadomie i działać świadomie...

Czym jest świadomość Jedni? Odpowiem bajką. Oto kula:




Czerwień pola powierzchni tej kuli symbolizuje świadomość całości, jedni, a żółte linie wytaczają granice pomiędzy jej częściami. Żółte linie różnicują świadomości różnych części tej całości pomiędzy sobą. Te żółte linie symbolizują (w bardzo uproszczony sposób :-)) siatkę umysłu nałożoną na świadomość.

Wyobraź sobie, że twoją indywidualną świadomość symbolizuje np. kwadrat na tej kuli. Pole twojej świadomości ma barwę czerwoną, tak, jak wszystkie inne pola, wszystkich części całości znajdujące się na powierzchni tej kuli, a oddzielone od siebie żółtymi granicami. Te granice wyznaczają indywidualne pola świadomości wszystkich części całości. Te granice są nieprzekraczalne do momentu, kiedy będziesz postrzegać siebie wyłącznie jako np. kwadrat, utożsamiać się wyłącznie z kwadratem, który ma inny kształt od pozostałych pól. To utożsamianie się to ego-ja (dany kształt symbolizujący tożsamość) wyznaczają wzorce umysłu, do których jesteś" przywiązany" i ograniczają potencjał indywidualnej świadomości. Odcinają indywidualną świadomość od połączenia z całością, jednią. I owa tożsamość ego-ja poprzez to przywiązanie do idei, przekonań, wiary itd ogranicza potencjał indywidualnej świadomości.  To przywiązanie wyznacza jej granice (jak żółte linie na powierzchni kuli).

A teraz widzisz, że wszystkie pola, bez względu na ich kształt i żółte linie graniczne, które je różnicują pomiędzy sobą są czerwone czyli... czerwień powierzchni całej kuli łączy ze sobą wszystkie oddzielone od siebie pola w jedno wielkie, wspólne pole świadomości. Jest to pole świadomości całości, jedni. Więc na poziomie świadomości całości tej powierzchni jesteś także trójkątem, rąbem, sześcianem itd. Choć na poziomie "fizycznym" pozostajesz nadal "w ciele" kwadratu. Proste? 

Rozpoznanie nieświadomych wzorców myślowych, według których działamy i emocji, jakie one wywołują w ciele, wspiera rozwój naszej samo-świadomości. Powoduje, że więcej rozumiemy siebie samych, a tym samym i innych, że możemy stawać się wewnętrznie coraz bardziej zintegrowani... Wyzwolenie nie jest żadnym celem... To nie jest żadna nagroda, to „naturalna kolej rzeczy” przejawiająca się jako skutek zmian, jakich zaczynamy dokonywać w sobie. Zmienność… podróż, otwarcie na „nowy sposób istnienia”…
W temacie:
Dziś w nocy miałam ciekawe doświadczenie… śnienie było świadome, przechodziło w tzw. jawę i też byłam tego świadoma, a potem znów w śnienie… Jakby następowała integracja pomiędzy świadomością śnienia i jawy. Już kiedyś miałam podobne doświadczenie, ale tylko ze świadomym przejściem ze świadomego śnienia do świadomej kontynuacji na jawie. To było prostsze. tu opis tamtego doświadczenia:


A teraz śnienie i jawa były jeszcze bardziej ze sobą połączone… i przenikały się. Może opiszę to  doświadczenie wkrótce.

Świadomość wypełnia wszelkie formy istnienia - życia. Nie ma potrzeby, by bać się śmierci. Bo śmierć jest bramą takiej transformacji świadomości, w której zachodzi zmiana formy istnienia. – http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/jestem.html 

”Podróże świadomości” to rysunki, które wykonałam kiedyś i przedstawiałam w innych notkach:



Nie zaznaczyłam tu oczywiście wszystkich form istnienia ;-)

Tu rysunek łączenia cząstek świadomości przejawiających się w różnych "formach" istniejących w tzw. różnych światach. Czasami tego typu połączenie mamy w swoich snach, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi:



——————————–



Te części Całości, które łączą się na powrót z Całością, istnieją wiecznie. Mogą zmieniać swoje formy istnienia jako energetycznych bytów, istot, mogą zmieniać także swoje materialne formy; są zmienne, wciąż żywe i istnieją w nieskończoności przejawów i potencjalnych zmian. Dla nich śmierć jest tylko doświadczeniem przejścia z formy do formy, jest bramą przejścia. Z formy energetycznej do innej energetycznej, z formy energetycznej do materialnej, z formy materialnej do innej formy materialnej, z formy materialnej do innej formy energetycznej… Energia Całości wypełniająca formę i sama forma to Dusza, Świadomość. Forma wyodrębniona z całości… to Duch, Umysł. Duch, Umysł określa i ogranicza do „bytów samych w sobie” różne części Całości i w ten sposób oddziela, po pierwsze – od Całości, a po drugie – od siebie wzajemnie – różne cząstki Całości. – http://tonalinagual.blogspot.com/2014/04/destrukcja-i-zniszczenie-jako.html

——————

Taoistyczny mędrzec "obecny w 10 000 światów ".

poniedziałek, 20 maja 2013

ODZYSKIWANIE ZAGUBIONYCH CZĘŚCI SIEBIE




O świadomości i zmianie świadomości, o poszerzaniu świadomości pisałam sporo. Teraz połączę pewne części...
Podróż do Pola Świadomości Buddy. Wizja w czasie medytacji.
Około 10 lat temu na warsztatach z Brucem Moenem nauczyłam się odzyskiwania części swojej tożsamości... Można wytłumaczyć to w ten sposób, że w poprzednich wcieleniach żyłam w różnym czasie jako kobieta albo mężczyzna, jednak po śmierci jakieś części mojej Duszy utknęły i nie udały się tam, gdzie powinny. Takie części należało odzyskać i zaprowadzić w odpowiednie miejsce - coś w rodzaju nieba albo "uzdrowiska" dla dusz.
Przy okazji "odzyskiwania" pewnej swojej cząstki tożsamości, która okazała się być młodym pięknym Hindusem, wybrałam się w rezultacie w podróż uzdrawiająco-uwalniającą. Ten młody Hindus, mimo, że był bardzo oddanym uczniem podążającym za naukami Buddy, był bardzo nieszczęśliwy. Jako dziecko został pozbawiony możliwości uprawiania seksu, ponieważ rodzina przeznaczyła go do pełnienia funkcji eunucha należącego do świty pewnej królowej. Umarł mniej więcej około roku 1750. Ów Hindus o imieniu Kali, bardzo cierpiał z powodu, że jego ojciec - gdy on był jeszcze małym dzieckiem - zadecydował o jego kastracji. Kali nie mógł się z tym pogodzić i w rezultacie w wieku około 20 lat popełnił samobójstwo. Po śmierci utknął w miejscu, które było jego azylem. Spotkałam go siedzącego pod baldachimem w pustej kosmicznej przestrzeni modlącego się nieustannie do Buddy o przebaczenie. Gdy wraz z przewodnikiem zbliżaliśmy się do istoty, którą miałam odzyskać jako część mojej tożsamości, z  daleka wydawało mi się, że zbliżamy się do pięknej kobiety siedzącej w pozycji kwiatu lotosu, ale gdy zatrzymaliśmy się kilka metrów przed tą istotą, zobaczyłam młodego, pięknego mężczyznę o długich do pasa, czarnych włosach i śniadej cerze.
 tej pracy odzyskiwania moim przewodnikiem - Pomocnikiem *1) w świecie niefizycznym był wtedy bardzo stary Hindus *2) . Pojawił się obok mnie, ale początkowo nie widziałam dokładnie jego rysów. Przedstawił mi się w dziwny sposób. Kiedy zapytałam go o imię, powiedział, że prościej będzie, jak będę na niego mówiła "guru". Ale nie było takiej potrzeby w naszej podróży, abym go jakkolwiek nazywała. Kiedy już udało mi się nawiązać z Kalim kontakt, kiedy wytłumaczyłam mu, po co przybyliśmy do niego razem z przewodnikiem, przewodnik zwrócił się do niego i powiedział o tym, że już czas, by Kali poszedł dalej i wyzwolił się ze swojego niefizycznego więzienia, w którym utknął. W pewnym momencie "eteryczna" postać młodego mężczyzny zaczęła zmieniać się w coś w rodzaju energetycznej kuli, która powoli zbliżała się do dłoni starego Hindusa i usadowiła w jej zagłębieniu. Przewodnik trzymał ją delikatnie jak świetlisty kolorowy bąbel.
Wówczas udaliśmy się razem z przewodnikiem do pewnego miejsca. Poruszaliśmy się w przeźroczystych kulach, które były czymś w rodzaju pojazdów. Pamiętam taki odcinek drogi, kiedy przesuwaliśmy się lecąc tuż nad poziomem morza albo oceanu… 
Nie pamiętam, czy zanurkowaliśmy do oceanu czy polecieliśmy w kosmos. A może to nie ma różnicy? W każdym razie w pewnym momencie razem z przewodnikiem trafiliśmy do pola wypełnionego niesamowitą i gęstą energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Przewodnik wypuścił z dłoni owego bąbla, który wleciał do tego energetycznego oceanu.
I ten stary Hindus… 
właśnie sobie przypomniałam, że to przecież może był i Budda :-) (chyba niebiesko-błękitny), który "część mnie" jako Kalego zaprowadził do “Pola Świadomości Buddy" :-)
Odzyskiwałam jeszcze część mojej Duszy żyjącej gdzieś w środkowej Azji w około X - XI wieku. Ale nie mam pewności czy naszej ery czy przed naszą erą. Była to młoda kobieta o imieniu Larisa albo Arisa, która została zabita przez ojca. Jej rodzice podpisali kontrakt ślubny, gdy miała kilka lat, ale ona zakochała się w innym mężczyźnie. Gdy dziewczyna zwierzyła się ojcu ze swoich uczuć, ten, aby nie dopuścić do "hańby rodziny" zabił ją. Nie będę szczegółowo opisywać tego  odzyskiwania. W każdym razie dziewczyna w rezultacie trafiła do "nieba kobiet", w którym ich dusze były uzdrawiane z ziemskich traum. Później miałam jeszcze wiele snów i wizji, w których łączyłam się z częściami siebie, również w innych, równoległych światach... np.:

Te obie historie przypomniały mi o różnicy między prawami ludzkimi (niby boskimi), a Naturalnym Prawem Kosmicznym. Prawa ludzkie zawsze przysparzały cierpienie jednych kosztem zwiększania "zadowolenia" i zaspakajania potrzeb  innych ludzi, potrzeb nie zgodnych z Naturą.

Wywiad z Brucem Moenem Joanna Mądrzak




*1) Przewodnicy w podróżach po światach niefizycznych 

Świadome podróże w niefizyczne światy - Bruce Moen

Wydawnictwo Manawa
Rozdział 6 Przewodnicy 
Bruce Moen zajmuje się badaniem życia po życiu od 1992 roku od czasu, gdy wziął udział w programie Lifeline Instytutu Monroe. Nauczył się tam metod opracowanych przez pisarza i podróżnika po świecie niefizycznym, Roberta A. Monroe, autora książek: Podróże poza Ciałem, Dalekie Podróże, Najdalsza Podróż. Bruce Moen opracował łatwiejsze techniki, których może nauczyć się każdy chętny do badania życia po życiu. Jego celem jest zapoznanie uczestnika z tymi technikami, tak aby poprzez swoje własne doświadczenia doszedł do prawdy na temat życia po życiu. Bruce Moen dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą, oraz prowadzi uczestników warsztatów poprzez grupowe ćwiczenia opracowane w sposób zapewniający im bezpośredni kontakt ze światem niefizycznym. Naucza jak uzyskiwać dostęp do takich informacji od tych, którzy odeszli. Informacje te mogą zweryfikować kontakty jako rzeczywiście zaistniałe. Bruce Moen napisał pięć książek: Podróże w Nieznane (Voyages Into the Unknown) – Wyd. Limbus 2001, Podróż Poza Wszelkie Wątpliwości (Voyage Beyond Doubt) – wyd. Limbus 2001, Podróże do Życia po Śmierci (Voyages Into the Afterlife) – wyd. Limbus 2003, Voyage to Curiosity Father (w Polsce jeszcze nie wydana) i Afterlife Knowledge Guidebook, A Manual for The Art of Retrieval & Afterlife Exploration (w Polsce jeszcze nie wydana). Bruce Moen nie jest ani medium, ani osobą obdarzoną zdolnościami parapsychicznymi, komunikującą się ze światami niefizycznymi w Twoim imieniu. Jego warsztaty mają na celu nauczanie jak robić to samemu. 

*2) stary Hindus :