sobota, 29 sierpnia 2015

ILE MAŁPY, ILE CZŁOWIECZEŃSTWA, A ILE BOSKOŚCI... CZYLI ILE ŚWIADOMOŚCI TEGO, KIM CZYM JESTEŚMY, JEST W NAS?


Marek:
„Ciało jest od małpy , Jestem jest od JESTEM …… w zależności ile w kim pierwszego lub drugiego może mówić jestem małpą albo jestem – Jestem .
Napisałem co uważam .”

Dziękuję za inspiracje. Niektórzy twierdzą, że ludzkie ciało pochodzi od małpy. I można powiedzieć, że ludzkie ciało jest od małpy…

Czy wiele, wiele lat temu, gdy przechodziła przez Ziemię ogromna fala świadomości (podobna do tej, która kilka lat temu się pojawiła i nadal nas „porywa”), czy wtedy małpy mogły sobie wyobrazić, że mogą stać się ludźmi? Nie mogły sobie tego wyobrazić. Ale te, które podążyły za tą ogromną falą świadomości, stały się tym, czego nie mogły sobie wyobrazić – istotami ludzkimi. 

A te małpki, które nie podążyły za ową falą świadomości, w których był zbyt duży opór (taki, jak obecnie część ludzi nadal przejawia, a co można nazwać (j)ego-ja, to, co ma-ja), te małpki wówczas pozostały małpami.

Ludzkie ciało, nawet jeśli w swej części jest „odmałpie”, ma swoje piękno i jest wspaniałym „wehikułem” w tym świecie. Kocham każdą istotę, te małpie też. Bo wszyscy razem jesteśmy wspaniałymi cząstkami Całości.

Po co tu jesteśmy w tych "odmałpich" ciałach? By się na przykład nadal rozwijać, podróżować, manifestować, poznawać, by zrozumieć SIEBIE. A rozwijając się na przykład "uczymy się" w każdej sytuacji reagować tu i teraz coraz bardziej świadomie. A co to znaczy reagować tu i teraz coraz bardziej świadomie? To każdy indywidualnie musi odkryć – doświadczyć tego sam/a, jeśli tego będzie potrzebować, będzie gotowa/y.

Ogromna fala świadomości ruszyła, wręcz wybuchła w nocy z 22. na 23 grudnia 2012. Widziałam wybuchy tej energii. I od czasu do czasu, (jak to z mniejszymi falami na jednej ogromnej fali bywa) pojawiają się kolejne mniejsze fale… i zgodnie z moimi „wizjami” :-) ta ogromna fala świadomości będzie nas „oblewać, przenikać" i będziemy poddani jej wpływom przez około 35-40 lat.

Ta ogromna fala ruszyła, wręcz wybuchła w nocy z 22. na 23grudnia 2012. (wiem, że nie tylko dla mnie :-) ) Choć pierwszy jej „dotyk” pojawił się jeszcze wcześniej… mniej więcej w końcówce lat 90.tych ubiegłego wieku.

Do czego ta fala świadomości nas "doprowadzi"? Nie wiadomo. Niektórych do wyzwolenia z tzw. Matrixa, MA-JA, odkrycia iluzji (j)ego -ja ... Bo gdy poprzez nasze (j)ego -ja tkwimy w odcięciu od innych cząstek (j)ego-ja, to jesteśmy zaangażowani w walkę, wojny, konflikty z innymi cząstkami Całości, Jedni, jaką JESTEŚMY. Wtedy nadal tkwimy w Matrixie, iluzji...Maji, co ma-ja...

To, co zwane jest (j)ego-postrzegam jako opór. Struktura tworząca opór poluzowuje się, gdy to, co „się wije” przyjmujemy w wewnętrznej przestrzeni. Wtedy opór maleje, aż w pewnym momencie zanika… (*1) I wszystko "staje się" takie, jakie jest, jest tym, czym, kim jest i przejawia się w wolności i harmonii… Z tej perspektywy to nawet już ja-ego nie istnieje, bo postrzegane jest wyłącznie jako względnie chwilowe opory przed tym, co chciałoby się przejawić w radości i wolności czyli przed doświadczeniami dającymi nam możliwość poznawania i zrozumienia SIEBIE… Kiedy opór maleje, odpuszcza, wtedy może w nas pojawić się przestrzeń dla całkiem (względnie) nowych sposobów działania, współtworzenia i całkiem nowych relacji z innymi… Nazywam to umownie przechodzeniem do Piątego Świata Harmonii. Odpuszczamy walkę z kimkolwiek i czymkolwiek, czemu wcześniej stawialiśmy opór, czego wypieraliśmy się jako odrębne, oddzielone od siebie wzajemnie (j)ego-ja.

Walka (*2) może trwać nadal na rożnych poziomach tzw. Matriksa, ziemskich i kosmicznych. „Jak na górze, tak i na dole” oraz ” jak na dole, tak i na górze”. Ale ona nas już nie dotyczy. Stajemy się dla walczących cząstek "nietykalni", nieuchwytni. Ponieważ je także obejmujemy, przyjmujemy je wszystkie bez wyjątku w wewnętrznej przestrzeni, która się stajemy.

Zatem walka, wojna wciąż dla niektórych ludzi zadziewa się na różnych poziomach Matriksa, jak widać nawet i tych „kosmicznych”, ale to wciąż jest „obszar” tzw. sansary, w którym odbywa się „kręcenie na karuzeli w kole tzw. karmy.  Kręcimy się na tej karuzeli bez świadomości tego, kim jesteśmy, czym jest ten cały Matriks, tzw. MA-JA, iluzja… Ale jak ktoś ma (jest gotowa/wy) wyjść z owego Matriksa, musi zakończyć walkę. Bo gdy iluzja się rozpływa, nie ma ani wygranej ani przegranej, nie ma już zwycięzców i zwyciężonych. Kończy się gra w wojny „świetlistych” i „ciemnych”. Dlatego „klucz i zamek” to… czyste serce i czysty umysł. Reszta to MA-JA, iluzja utrzymująca ludzkie istoty w oddzieleniu od Jedni, Całości i innych jej cząstek, w zapomnieniu o tym, kim, czym JESTEŚMY.

Oczywiście, można utożsamiać się wyłącznie z małpim lub ludzkim ciałem, a nawet wyobrażać sobie swoje boskie ciało. Jednak walka, wojny i gry toczone są także przez tzw. Bogów, na „boskich” poziomach. I to nadal jest kręceniem się na karuzeli sansary... toczone są walki, wojny różnych „świetlistych” z „ciemnymi”. (*3)

Na przykład buddyjskie Koło sansary zawiera w sobie sześć światów. W tym także i boski (ze swoim ziemskim i kosmicznym poziomem) i ludzki, a także zwierzęcy :

Świat istot piekielnych
Świat głodnych duchów
Świat zwierząt
Świat ludzi
Świat aśurów (półbogów)
Świat bogów

Do którego świata można by „przypisać” np. totalnie uzależnionych alkoholików lub ludzi uzależnionych od seksu czy ludzi fanatyków jakichś idei?

Każdy człowiek jest istotą, która (w pewnej cząstce SIEBIE) przynależy do każdego z tych sześciu światów. Ale w zapomnieniu, kim, czym jest, może utożsamiać się wyłącznie np. z ciałem fizycznym małpim, ludzkim lub boskim. Niektórzy bardziej „identyfikują się” z tą częścią SIEBIE, która przynależy do zwierzęcego ciała, a inni do ludzkiego, a jeszcze inni do boskiego lub jeszcze innego ciała lub świata. Jest też możliwość zmiany tej tożsamości... gdy ekspanduje nasza świadomość...

„Sansara – dosłownie oznacza nieustanne wędrowanie, czyli kołowrót narodzin i śmierci, cykl reinkarnacji, któremu od niezmierzonego okresu podlegają wszystkie żywe istoty włącznie z istotami boskimi (dewy). Po każdym kolejnym wcieleniu następne jest „wybierane” w zależności od nagromadzonej karmy. ”

Oczywiście wyzwolenie jest możliwe…  "Zrozumienie prowadzi do wyzwolenia". Wyzwolenie to niektórzy nazywają nirwaną...

„W buddyzmie sansara oznacza również cykl przemian, któremu podlegają wszelkie byty i zjawiska włącznie z naszymi myślami, uczuciami i ciałami. Jest to powtarzany w nieskończoność proces tworzenia i upadku.(…) tendencja do ciągłego tworzenia światów i zamieszkiwania ich. Gdy jeden świat upada, znika, ty tworzysz inny i idziesz do niego. Dla Ciebie ten stary świat wtedy znika lub upada. W tym samym czasie spotykasz innych ludzi, którzy tak jak ty stworzyli swoje własne światy.” I wtedy zaczynacie razem Śnić wspólny SEN. Świadomie bardziej lub mniej…

Podobną wiedzę przekazują inne „tradycje”, nie tylko buddyjskie, np. pradawne tolteckie czy aborygeńskie, które przez tysiące lat były uznawane za „prymitywne”… ha, ha, ha… (no i wiele innych też)

Bo ta wiedza jest w nas. W każdej i każdym. Między innymi w naszych „śmieciowych” DNA, w naszych ciałach, sercach… Jesteśmy wciąż inspirowani tym, co przejawia się na zewnątrz nas, bo ta inna część nas, która jest przebudzoną ze snu (poza kołem sansary), wciąż jest z nami i „śpiewa” dla nas, wola nas, wibruje nas, rozwibrowuje...  Jak ta FALA ŚWIADOMOŚCI, pod której wpływem jesteśmy teraz. Jednak prawdę możemy odnaleźć wyłącznie w SOBIE, a wtedy i na zewnątrz przejawia się jej potwierdzenie.

Jedne (j)ego-ja stawia mniejszy opór, a inne większy opór ogromnej fali świadomości. Te, które stawiają większy opór, są mocno przywiązane do wzorców według których działają, nadal często nieświadome swojego odłączenia, oddzielenia od innych części Całości, Jedni.

Margo0307:

"Z doświadczeń życia w dualizmie wynika jednoznacznie, że… owa – jakbyśmy ją tu nazwali – „ciemna strona mocy” lub inaczej – strażnicy obecnego matrixa – potrafią się narzucać i naprzykrzać i… to bardzo…"

Strażnicy... to tylko nasi sprzymierzeńcy, którzy nas straszą, bo wypróbowują nas i naszą odwagę. Nie dopuszczają do wyjścia z Matrixa tych, którzy są bojaźliwi i nieprzygotowani do wyjścia. Potrzebna ogromnej energii, by te "granice" przekroczyć. Ci strażnicy to róznego rodzaju potwory, demony, smoki itp., itd. w zalezności od naszych "upodobań". A i tak są to manifestacje bezosobowej energii, a tylko my przez swoje lęki przekształcamy tę energię w różnego rodzaju piekielne, ciemne stwory-potwory. Podobne funkcje spełniają różni strażnicy w buddyzmie.

Margo0307:

Wybiera podobne doświadczenia na poziomie tzw. duszy. Natomiast np. istota ludzka może być wciąż nieświadoma tych wyborów, ponieważ tkwi w tym świecie dualizmów - w kole karmy, sansary, Matrixie. Ale i tak ta istota (dusza) jest tak samo istotna w swej istocie jak i ta, której „świadomość pozwala na podejmowanie decyzji i planowanie kolejnego życia w sposób dla niej rozwojowy.”

Ponieważ nirwana nie jest ani lepsza ani ważniejsza, ani bardziej rozwojowa niż sansara… 
Przebudzenie nie jest lepsze ani bardziej wartościowe od spania, choć zazwyczaj spanie jest mniej świadome i mniej zrozumiałe niż przebudzenie, i prawie tylko to je od siebie rozróżnia. Natomiast nirwana jest „poza”np. pożądaniem, oczekiwaniami, ocenami i przywiązaniem do nich, a sansara opiera się na nich.

..."Jeśli próbujesz ich (j)ego zniszczyć, by ich ocalić, oni będą próbowali zniszczyć ciebie, by ocalić (j)ego. Podziwiaj więc elegancję „przeciwnika”. (…) (J)ego największy kant polega na tym, że ludzie wierzą, że są nim, bo tak się z różnymi myślami i przekonaniami utożsamili, że zapomnieli kim, czym są {w oddzieleniu od innych cząstek Całości, Jedni, innych odrębnych (j)ego}. Cokolwiek przeciwko (j)ego powiesz, uczynisz, zaatakuje cię z jeszcze większą siłą, ponieważ to ty atakujesz tę cząstkę SIEBIE próbując ich ocalić. Dotrzeć do (j)ego, by się połączyło, można w bezpośrednim spotkaniu i tylko wtedy, gdy ktoś się otwiera na nieznane, a ty działasz z przestrzeni serca. Inaczej jakiekolwiek próby przekonywania o prawdzie zawsze powodują intensyfikacje działań (j)ego.
Więc w wolności się dziele, a (j)ego niech robi, co chce…

I nie bierz niczego…
do siebie,
kochane (j)ego.

Margo0307:


Tak, kochana, nasza… wcześniej bardzo ograniczona przywiązaniem do pewnych wzorców i przekonań świadomość…"nie zdawała sobie sprawy" z tego, że możemy zacząć dostrzegać pewne zjawiska wokół nas, które są, ale które były dla nas (z powodu naszej ograniczonej świadomości i blokad pomiędzy neuronami w naszych mózgach) niedostrzegalne na poziomie percepcji i niemożliwe do zrozumienia.


Dzięki za to przypomnienie, kochana Margo0307.
Cudownym było dla mnie to, że w bardzo wyrazistym i świadomym śnieniu http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/06/udraznianie-przepywu-pomiedzy-neutronami.html przyszło do mnie „ćwiczenie oddechowe”, które miało wspomagać łączenie ze sobą neuronów prawej i lewej półkuli mózgu. To umożliwiło mi „otwarcie” na nowe… z-rozumienie. A Margo0307 zostawiła tam wtedy swój komentarz:

margo030718 czerwca 2013 23:44

Taka wiedza” przejawiała się w moich snach, ponieważ te „ćwiczenia praktyczne” dla mnie były potrzebne i wspierające. Dla innych niekoniecznie. ;-) Ale dzielę się tym w wolności z innymi. Może komuś też się przydadzą?

________________________________________________________

(*1)
Widziałam, że wszystkie żywe istoty emanują z siebie coś jak… bąble energetyczne różnie drgające – o różnych częstotliwościach. Różne częstotliwości tych bąbli odpowiadają różnym emocjom i uczuciom. To są drgające bąble emocji i uczuć… Jest ich pełno w środowisku Ziemi.
(…)
Któregoś dnia też miałam takie doświadczenie, że zobaczyłam takie bąble latające przede mną. W sali było kilkadziesiąt osób. Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.

(*2) o walce http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html

(*3) matriks jako świat kradzieży energii http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/swiat-kradziezy-energii-zycia-i-wyjscie.html


________________________________________________________

Margo0307:
"Dzisiejszej nocy miałam sny… Dziwne sny…, których w zasadzie… nie pamiętam ale… kiedy tak sobie rano rozmyślałam o tych snach…, zaświtało mi, że…
Każdy z nas kroczy swoją, wybraną ścieżką… a wszystkie te ścieżki prowadzą nas do Prawdy…
Każdy z nas zaczyna swoją ścieżkę różnie, z innego punktu ale… wszystkie te ścieżki kończą się tak samo – z-rozumieniem :)
Wszystko jest grą naszych przekonań…, a z-rozumienie jest wszystkim…, jest kompletne… samo w sobie… :)

Z-rozumienie jednak, wciąż jeszcze przychodzi nam z wysiłkiem, ponieważ nadal jeszcze borykamy się z naszymi przekonaniami, jakie powstały w naszych umysłach…, z naszą wiarą… którą – w coś…, w kogoś… – pokładaliśmy…
No i… wciąż jeszcze nie wszyscy wyzwoliliśmy się spod władzy systemów wierzeń wpajanych nam od wieków…, począwszy może nawet od czasów… Atlantydy, poprzez to – co wpajano nam w kościołach.., szkołach…, w domach rodzinnych…, aż po to… co… sami sobie pozwoliliśmy wmówiliśmy… :D

Mało kto z nas rozumie, że przechodzimy właśnie przez proces transformacji…, który „normalnie” powinien zająć jakieś trzy, cztery, a może nawet i pięć wcieleń… ?, gdy tymczasem – odbywa się to wszystko w przeciągu zaledwie kilku…, może kilkudziesięciu.. lat…
Nie dziwota więc, że nasze umysły ale także i nasze ciała niebyt dobrze sobie z tym radzą…
Opisywałam tu na blogu – co się ze mną działo przez kilka kolejnych nocy… – parę miesięcy wstecz…

Doskonale pamiętam… jak na przemian – bolała mnie prawa strona głowy i całego ciała…, i kiedy ból – tak nagle jak się pojawił… znikał a ja zaczynałam z ulgą oddychać… następowała zmiana i… szpak drapał bociana.. :D – zaczynała boleć druga strona…, ból pojawiał się na czubku głowy i „spływał kaskadą” na ramię a stamtąd obejmował rękę, bok… aż po czubki palców u stóp…
Pamiętam nawet, że ktoś z forumowiczów poradził mi udać się do lekarza i wykonać rezonans magnetyczny, bo może to jakiś… guz w mózgu… :D

Ale ja wiedziałam swoje – to nie żaden guz…, to Energia Fali, o której JESTEM pisałaś – w taki właśnie sposób „przebijała zatory energetyczne” czyszcząc i wypłukując wszystko to, co z Nią nie współgrało… ;)
Cóż…, proces był bardzo bolesny ale… nikt nie mówił, że… będzie tylko – lekko, łatwo i przyjemnie… :D"

Dziękuję! Tak, to CUDownie, kochana Margo0307. Pięknie to uchwyciłaś. :-) Dokładnie tym między innymi się dzielę z bliskimi mi, bo „otwartymi” na tę wiedzę” osobami. Nie ma znaczenia, kto pierwszy, drugi czy ostatni dociera do Prawdy w SOBIE. Bo wszyscy jesteśmy JEDNYM. I tak „kiedyś” docieramy do tej Prawdy w SOBIE o SOBIE w indywidualnych cząstkach tej Całości, Jedni, jaką JESTEŚMY. ;-) <3

Nie ma to znaczenia, czy inspiruję jedną, dwie, tysiące, czy miliony istot ludzkich, ponieważ robię tylko to, co mam do zrobienia w połączeniu z Całością, Jednią…jak każda i każdy z nas… Albowiem wszyscy jesteśmy dla siebie wzajemnie "nauczycielami" i "uczniami" SIEBIE jako Jedni, Całości.

Dziękuje za twoje dzielenie się twoimi doświadczeniami. Też miałam wiele trudnych doświadczeń o dzieliłam się nimi, czasem bardzo trudnymi, w których czułam jakbym się rozpadała, umierała… Przez ostatnie lata „umierałam” wiele, wiele razy… ;-)

Właśnie owej nocy W nocy z 22.na 23.grudnia…, kiedy widziałam wybuchy, wielkie fontanny (płynące z wielu „studni” na całej Ziemi) energii tej nowej FALI świadomości, między innymi i takie rozpoznania się pojawiły:

///Zrozumiałam, że w naszych czaszkach jest zapisana wiedza z historii ludzkości, tak, jak w naszym DNA i komórkach ciała, a także we wszystkich “warstwach” naszych ciał i mózgach oraz kościach. Także w sercach. To wibracje. Niektóre były mocno “poblokowane” i zaburzone. Można je oczyszczać transformując i… roz-wibrowując ciała, dopasowując je do wydawania coraz czystszych dźwięków serca. Wibracje płynące z serca są wibracjami, które nas przeprowadzają do PIĄTEGO ŚWIATA HARMONII.

A celem (…) było całkowite oczyszczanie wzorców starego świata „uwalnianie” czy też „uzdrawianie” tzw. KARMY, jaką przyjmujemy wcielając się na Ziemię.

Dopiero po oczyszczeniu tej karmy „wchodzi się głębiej” i ludzie wtedy zaczną otrzymywać nowe “wibracje” płynące bezpośrednio ze Źródła Galaktyki, poprzez Słońce płynące do centrum (serca) Ziemi… Będziemy wiedzieć o tym, jakie relacje i życie będziemy tworzyli w PIĄTYM ŚWIECIE HARMONII.
(…)
Każdy po prostu dostanie to, co dla ewolucji i rozwoju jego lub jej duszy oraz świadomości JEST POTRZEBNE.
(…)
Teraz zmieniają się częstotliwości i będzie sporo czasu, by ludzie mogli się rozwibrować do nowych częstotliwości i nowych dźwięków. Naprawdę jeszcze jest sporo czasu liczonego najprawdopodobniej w latach. (…) Każdy, kto będzie chciał przejść do Świata Harmonii, przejdzie. Tylko intencja w takim przypadku musi być nieskazitelna i poparta uczciwą „pracą nad sobą” rozpoznawania wzorców, które już nam nie służą i powstrzymują przed płynną, naturalną zmiennością – PRZEPŁYWEM.

Chcesz to wierz, a jak chcesz, to nie wierz… Takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie. Może zarezonuje z Twoim sercem, a może nie.///http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/12/ceremonie-spiewajacych-krysztaowych.html – tak kiedyś pisałam… ale czuję, że nadal jeszcze słowa te są aktualne. ;-) Choć nie dla wszystkich jeszcze…

piątek, 28 sierpnia 2015

O MOTYLU ciąg dalszy…


W nocy z 14 na 15. sierpnia 2015… motyl wleciał do ognia i spłonął w ogniu… PRAWDY i MIŁOŚCI. I teraz sobie… płonę… W co może przetransformować się dojrzała forma motyla – imago? (łac. imago – obraz, wyraz, wizerunek, przejaw)

MOTYL to symbol nieśmiertelnej duszy, metamorfozy, lekkości, transformacji…




Latem w 2012 roku byłam nad morzem (mieszkałam w rozłożonym na plaży namiocie:-))) i poszłam na spacer do lasu, i przytuliłam się do jednej starej sosny… Wtedy dostałam od niej piękny prezent: pusty kokon motyla. Jakiś duży jest, bo ma ponad 3 cm długości.

Pomyślałam sobie wtedy, że właśnie dokonała się transformacja i wyszłam z kokonu.
Powoli „stawałam się motylem” – „rodziłam” w sobie motyla…
Jednak…
Pisałam kiedyś, że istnieją różne cykle: po okręgu, po helisie i po spirali… Zatem i cykl przemian motyla „po okręgu” z formy do formy (a jest ich 4: jajo, gąsienica, poczwarka i motyl) może skończyć się… Po 4.światach może nastąpić piąty… świat harmonii… w cyklu "po spirali"...

PRZESKOK EWOLUCYJNY...



"Przeskok ewolucyjny: od kryzysu do życia w harmonii."
SPIRALNA TRANSFORMACJA MOTYLA...




Ten powyższy symbol zwany jest „Galaktycznym Motylem„, a niektórzy przekazują taką wiedzę, iż reprezentuje on, symbolizuje całą Świadomość, która powstała kiedykolwiek na tej Drodze Mlecznej.

Z pozdrowieniami dla wszystkich… cząstek Całości, Jedni, które PAMIĘTAJĄ i które ZAPOMNIAŁY…. kim, czym JESTEŚMY... Kocham każdą istotę, każdy jej przejaw, każdą cząstkę. Bo wszyscy razem jesteśmy wspaniałymi cząstkami Całości.

wcześniejsze zdarzenia z motylami:


niedziela, 23 sierpnia 2015

WZNIESIENIE CZY UWOLNIENIE (PRZEBUDZENIE, WYZWOLENIE) ?






To samo w pewnym sensie przekazywał ponoć Budda. :-) najłatwiej stąd wyjść – uwolnić się, przebudzić że świata iluzji właśnie w ludzkiej formie tego świata, bo wszystkie sześć tzw światów sansary istnieje tutaj równoległe i przenikają się. W tym także ,świat bogów i polbogow. Jednakże wszystkie one są różnymi „poziomami” … tego samego „matrixa”…


Z iluzji, spod władzy „księcia kłamstwa” nie uwolnią nas… Bo wtedy nastąpi „wzniesienie” ale jako przechodzenie przez „Bardo”, w którym „przyklejamy” się do pewnych form i światów, do których jesteśmy przyciągani zgodnie z naszymi „wibracjami” czyli inaczej wzorcami myślowymi, przekonaniami, tendencjami, tzw „karmą”…

Najprościej mówiąc: Matrix (koło sansary) to świat dualistyczny, biegunowości, gry biegunów uznawanych w Matrixie za swoje przeciwieństwa … dlatego wciąż toczone są w nim walki na jego wszystkich poziomach.

Wyjście z matrixa w dowolnej chwili umożliwia zakończenie walki oraz rezygnacja z korzystania z "gadżetów" i usług "księcia kłamstwa” – Iluzji, co „ma-ja”…

Kiedyś Margo opisywała grę z takim właśnie zakończeniem: bohater miał walczyć ze swoim lustrzanym odbiciem. I walka trwała dopóty, dopóki z niej nie zrezygnowało się… poprzez poddanie, zakończenie walki. :-) <3

To sformułowanie „droga na skróty” wprowadza wiele nieporozumień. Uwolnienie/Wyzwolenie/Przebudzenie to nie jest „droga na skróty”. W zasadzie nie ma „dróg na skróty”, ponieważ jakakolwiek „droga na skróty” prowadzi zawsze w inny „obszar”, inną czasoprzestrzeń Matrixa i nie „wyprowadzi nikogo z Matrixa, lecz zawsze wyłącznie „na manowce” - w inne "poziomy" GRY.

Gdy t k w i m y w matrixie na różnych jego ” poziomach” czyli „zanurzeni” w iluzji (ma-ja), w y d a j e nam się (ulegamy iluzji), że jedno jest „lepsze” (z jakichś powodów) niż drugie: Wznoszenie od Uwolnienia/Wyzwolenia/Przebudzenia lub Uwonienie/Wyzwolenie/Przebudzenie od Wznoszenia.

Gdy w y ł a n i a m y się z matrixa czyli z iluzji (ma-ja), poszerzona lub pogłębiona świadomość powoduje, że postrzegamy Matrix z całkiem innej perspektywy. Wtedy jedno nie jest lepsze od drugiego: ani Wznoszenie od Uwolnienia ani Uwolnienie od Wznoszenia czy nawet Spadania.
Wznoszenie, Spadanie czy Uwolnienie (wyzwolenie, przebudzenie ze snu iluzji) jest po prostu k o n s e k w e n c j ą naszych wcześniejszych działań (sposobów istnienia), „wibracji”, wzorców myślowych i działania, idei, zamiarów, nawyków, tendencji, przywiązania itp.

piątek, 21 sierpnia 2015

MILCZĄCA WIEDZA


Cała wiedza, która pochodzi z myśli, jest rodzajem pseudo wiedzy. Ponieważ w myślach, kiedy nazywamy coś, myślimy, że wiemy. Kiedy mamy na coś etykietę, myślimy, że to właśnie tym jest. Nie zdając sobie sprawy z tego, że każda etykietka jest abstrakcją. To nie jest to [o czym „egotyczny” umysł myśli, że jest].

Stan niewiedzy [bezwiedzy] oczywiście, jest również stanem (…), kiedy chodzimy gdzieś albo siedzimy i postrzegamy bez interpretacji, bez etykietowania. I po raz kolejny jest to stan niewiedzy, a tym samym głębokiej wiedzy [milczącej wiedzy], która jest poza umysłem [„egotycznym”].

Kiedy świadomość, nieuwarunkowana świadomość wyłania się (pojawia), oddzielająca wiedza, która pochodzi z umysłu (ponieważ każda etykietka oddziela nas od tego, co etykietujemy stając się barierą dla zrozumienia i połączenia), ta oddzielająca wiedza zastąpiona zostaje przez jednoczące (można powiedzieć) poznanie. Nie oddziela nas od tego, co jest obiektem poznania. I możemy zauważyć, jak to zmienia relacje z przyrodą i jak to transformuje nasze relacje z innymi ludźmi. Ponieważ jak dotąd 90 procent ludzkich interakcji odbywało się poprzez oddzielające przyklejanie etykietek innym ludziom. Interpretowanie, osądzanie… bez zdawania sobie sprawy, że każda interpretacja i każdy osąd jest niczym więcej niż bardzo ograniczoną perspektywą. Jeden punkt widzenia – jedna malutka perspektywa. Nic więcej.

Kiedy raz to pojmiesz, nie jesteś już dłużej oszukiwany przez umysł i nie wierzysz, że jedna perspektywa zawiera prawdę, że jedna myśl, którą wyrażasz, może kiedykolwiek zawierać prawdę. To malutka perspektywa. Nic więcej. Jest to skrawek [fragment], nie więcej.

Zatem rozpoznajemy względność każdej myśli, a przemieszczamy się w kierunku innego poznania, w którym poczucie oddzielenia nie powstaje. To poznanie to także KOCHANIE. To Jednia. A miłość jest zasłonięta iluzją oddzielenia. Miłość jako urzeczywistnienie twojej/mojej jedności ze wszystkim, co jest, jest zasłonięta przez etykietujący, interpretujący „wiedzący” umysł. Wtedy wszystko, na co spoglądasz w tym stanie (stanie niewiedzy - z punktu widzenia umysłu), spoglądasz na wszystko z miłością, współczuciem. Są to wszystko aspekty tego stanu głębokiego poznania, który dla umysłu wygląda jak niewiedzenie niczego.

I możecie sobie wyobrazić, jak to zmienia ludzkie relacje, kiedy możesz być z drugim człowiekiem w stanie niewiedzy. Co oznacza, że albo  jesteś całkowicie obecna/y, totalnie spokojna/y, zezwalając tej formie - formie, którą przybrał ten moment, formie tego człowieka - być... całkowicie [w pełni]. I może to oznaczać, że pewne myśli nadal powstają na temat tego człowieka: "kim oni są?", "powinni robić to", "nie powinni robić tamtego", "powinni wiedzieć to", "oni są tym, oni są tamtym", ale taka myśl jest rozpoznawana jako myśl [koncepcja]. I ty już dłużej nie wierzysz jej całkowicie. (Nie uznajesz za prawdę). I rozpoznajesz, że jest to tylko fragment. To tylko myśl... i pozwalasz jej odpłynąć. I wtedy wkraczasz w stan niewiedzy. Nie jesteś już dłużej nabierana/y przez umysł. I jest w tym ciągły wymiar świadomej obecności, która może być jedynym, co jest albo może być podłożem, a na powierzchni tego [podłoża] są ruchy umysłu. To jest w porządku." – Ekhart Tolle, „STAN BEZWIEDZY” – tłumaczenie VincentyDocent z moimi „korektami”. Oryginalny tytuł: „State of Not knowing” czyli „STAN NIEWIEDZY”.

Zaczynam jeszcze inaczej rozumieć obraz, który kiedyś (wiele lat temu) narysowałam, a nadałam mu tytuł: WIELKA KSIĘGA NIEWIEDZY…Na tym obrazie był tors mężczyzny z brodą i wąsami, a przed nim była otwarta księga wypełniona znakami, ale cała postać wraz z włosami, wąsami i brodą była utworzona z tych samych znaczków, co sięga i zapisy w księdze… wszystko to łączyło się w pewną całość.

Inaczej na tamten czas nie mogłam tego obrazu nazwać, choć ewidentnie kojarzył mi się z jakąś „ukrytą” lub „nieprzejawioną” z jakichś powodów… wiedzą.

Adyashanti - "Nie daj się wkręcić" - tłumaczenie VincentyDocent z moimi "korektami". Oryginalny tytuł: "Don't get suckered in".

"Zatem nieuwarunkowany stan świadomości to jest coś, co łatwo utracić, ponieważ nie ma tu zadowalającej treści, nie ma niczego, czego można by się złapać. A jednak jest. To po prostu słuchanie. To po prostu patrzenie. To nie komentowanie.  W tej nieuwarunkowanej świadomości nie ma komentatora. Nie ma interpretatora momentu. (..)
- "W co ja teraz będę wierzył?"
- " Co z moim punktem widzenia?"
- "Co się stało ze wszystkimi ludźmi, których obwiniam w moim życiu za moją nieszczęśliwą egzystencję?"
Oni po prostu zniknęli.
- "Lubię efekty ich zniknięcia, ale nie lubię faktu ich zniknięcia." - To jest ja.
- "Lubię to uczucie, ale nie ma bata, żebym pozwolił temu zniknąć." - To ja...
-  owo ja... chce stanu... bez Prawdy."
Bo jest to raczej zagrażające dla idei ja-ego. A może nie jest? Nie wierzcie tylko dlatego, że tak powiedziałem. Może nie jest. (...)

Ideą nie jest pozbycie się ja. Ideą jest nie zostanie wkręconym w to. To duża różnica. Tak długo, jak próbujemy się tego pozbyć, jesteśmy przez to więzieni. Jedyną 'rzeczą', która próbuje pozbyć się ja  [ego] jest ja [ego]. Bo...
- "nieuwarunkowana świadomość??? To mogłoby nas zabić."
Nie ma żadnej idei o pozbywaniu się czegokolwiek. (...)

Myśli mogą powstawać z nieuwarunkowanego stanu. Tak, jak myśli mogą powstawać z uwarunkowanego stanu. Stan ja-ego [oporu] może generować koncepcje i myśli. Myśli mogą powstawać w nieuwarunkowanym stanie, ale różnica jest taka, że nigdy nie będziemy w nie wierzyć jako prawdę.

więcej tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=48TwV2HHqGQ

Nie wierzę już w słowa, które mówimy i ufam całkowicie w to, co się przejawia...

wtorek, 18 sierpnia 2015

ROZMOWY O KALI, SYMBOLACH, WIEDZY - FRAGMENTY WYBRANE



margo0307 pisze:
Sierpień 11, 2015 o 14:13

"Ciekawe…, co autorzy widowiska chcieli powiedzieć i co może oznaczać umieszczenie na wieżowcu Empire State w Nowym Jorku wizerunku Kali ?"


https://www.youtube.com/watch?v=_aO2_tZlIiQ


JESTEM
Sierpień 11, 2015:
Na filmie… projekcja na budynek NY Empire State wizerunków różnych tzw. bogiń…
A ktoś to nazywa… jakimś „satanistycznym planem dla Nowego Jorku”… ech, każdy interpretuje różne zdarzenia i obrazy po swojemu… według własnego „pakietu” tzw. ja-ego albo… z poziomu zrozumienia tego, co jest czym…

Komentarze:




Ten człowiek, który na początku filmu wypowiada się, a nie ma pojęcia o bogini Kali. Nawet nie wie, jak wymówić jej imię... ech... co za ignorancja :-)

Ludzie, Kali to nie jest „bogini śmierci i destrukcji”, zwłaszcza tej fizyczne, której wielu ludzi panicznie się obawia !!!
Nazywanie jej w ten sposób, to wielkie uproszczenie, zawężenie, etykietowanie znaczy… to przekręt „księcia kłamstwa” symbolizującego wszystkie oddzielone, odrębne ja-ego. Tego samego, co próbował zwodzić Jezusa Chrystusa „medytującego” na pustyni czy Buddę „medytującego” pod drzewem bodhi ;-)

Bogini Kali to SYMBOL pewnych kosmicznych sił (zwanych też boskimi), które przynoszą symboliczną śmierć wybujałym nadmiernie ja-ego Jej wizerunki z naszyjnikiem z głów są symboliczne… bo jest „tą, która ucina głowy cierpiącym ja-ego”.

Tak samo jak Sziwa to SYMBOL pewnych kosmicznych sił (zwanych też boskimi) – wiecznego tańca UMYSŁU, który nawet kiedyś przyjmując formę wyjątkowo pięknej tancerki Gopi wielbiącej przez swój taniec boga Wisznu, spowodował, że Wisznu się zagapił i dlatego jedno z jego wcieleń (awatarów) – Kalkin nie zdążył na czas przybyć na Ziemię, by uratować ją od zagłady. Bo bóg Wisznu się zagapił i dał uwieść iluzji pięknego tańca… To są przypowieści o głębokich przesłaniach (mądrości) zawartych w ich symbolice… A pooddzielane od siebie wzajemnie i od świadomości siebie jako Jedni, wszystkie małe ja-ega boją się Kali, że pościna im głowy i dlatego zwą ją „krwiożerczą boginią”.

Dlaczego z kolei Sziwa jest przedstawiany jako PODDANY KALI na wielu różnych obrazach? Bo Sziwa symbolizuje UMYSŁ, a Kali ŚWIADOMOŚĆ.


Sziwa leży sobie spokojnie z rączką pod głową jakby sobie odpoczywał od „ciężkiej pracy I zabawy”. :-) Te obrazy symbolizują UMYSŁ poddany z ufnością ŚWIADOMOŚCI… ŚWIADOMOŚĆ, której UMYSŁ się PODDAJE. I dlatego znajduje się w błogostanie leżąc sobie spokojnie nawet z noga Kali na jego torsie. Jest nieporuszony…

Podobne są w swojej wymowie wizerunki Matki Boskiej Niepokalanej:


„która starła głowę węża bosą nogą”… WĘŻA... Kusiciela... Księcia Kłamstwa :-)

„Mistycy starają się różnymi środkami – werbalnie, ale także za pomocą obrazów, symboli i wszelkich środków EKSPRESJI ARTYSTYCZNEJ – przekazać to, co w ich doświadczeniu mistycznym jest niewyrażalne.”

Margo0307:
"(..) pytam – w jakim celu zrobiono to widowisko ?"

JESTEM: 
Wygląda na to, że każdy może to zinterpretować po swojemu. Jeden jako przypomnienie o „powrocie Bogini” – świadomości, inny jako jakąś „sataniczną akcję”, a jeszcze inni – jeszcze inaczej…

Ktoś być może przedstawił „Shri Ma” – (w sanskrycie Boska Matka, Uniwersalna Matka albo Matka Uniwersum) z różnych kultur i tradycji. (Brak tam tylko Niepokalanej ;-) )


Możliwe, że to inna forma, ale podobna do tej:
Hymn do Matki Bożej – (Matki wszystkich bogów)


Obrazy, ach, obrazy… wszystkie coś przedstawiają, symbolizują, ale i tak „każdy je odczytuje po swojemu”…

Marek o filmie, na który namiar podała Margo0307:
"Dla mnie to nie jest ciekawe Małgosiu , dla mnie to jest kolejna informacja ,że małpy nie wiedzą w jakim zoo siedzą ."

JESTEM: Kiedy byłam „ludzką małpą”, żyłam i nie byłam świadoma tego. Potem COŚ zaczęło się zmieniać. Zaczęłam na przykład rozpoznawać wcześniej nieświadome wzorce myślenia według których działam jako „ludzka małpa”. I stawałam się coraz bardziej świadomą „ludzką małpą”. Aż wreszcie poczułam siebie jako „ludzką istotę”. Teraz jestem coraz bardziej świadomą „ludzką istotą”. Co będzie dalej? Nie wiem, może zacznę się stawać coraz bardziej świadomą „kosmiczną istotą”? Nie uważam siebie za jakiś wyjątek. Więc nie tylko intuicja, ale i rozsądek, a także moje doświadczenie wskazuje na to, że jest i będzie takich istot coraz więcej.

Marek:
"I oby to były słowa które w ciało się zmienią , jednak analiza proporcji w dotychczasowej historii ludzkości mówi : Nadzieja umiera ostatnia , a jedna jaskółka , co jest metaforą do Ciebie /pełną szacunku / wiosny nie czyni ."

JESTEM: 
Historia zmienną jest. :-) I to ludzie ją tworzą poprzez swoje myślenie, działania i… opowieści.

Ifryt:
„Moim zdaniem problem polega na tym że ludzie w różnych religiach lub naukach mistycznych szukają prawdy, a powinni tam szukać INSPIRACJI, co jest wielką różnicą ;) „

JESTEM: 
Jest wielką różnicą. Tak. Prawdy warto szukać w sobie i o sobie, a na zewnątrz szukać inspiracji i potwierdzenia.

Ifryt:
"Na przykład JESTEM znalazła w hinduiżmie inspiracje dla swego osobistego rozwoju duchowego, co nie znaczy że każdy go tam znajdzie. Mały Budda znalazł inspiracje w Buddyżmie itd…”

JESTEM: 
Na początku poczułam impuls, by poznać trochę różne kultury i tradycje. W tym także te z obu Ameryk (dawne indiańskie). I to mnie w pewien sposób inspirowało, bo szukałam wspólnych korzeni, rdzenia… Na zewnątrz szukałam informacji, inspiracji, a prawdy szukałam w sobie. I dopiero w którymś momencie zaczęłam znajdować potwierdzenie pewnych moich doświadczeń (mistycznych :-) ) i ze snów w różnych tradycjach m.innymi: w tolteckich, buddyjskich, a nawet hinduistycznych i chrześcijańskich,a także majańskich i aborygeńskich. Bo wiedza jest. I do tych, co są gotowi z niej korzystać, ona przychodzi… z wewnątrz i z zewnątrz też – jako potwierdzenie.

Ifryt:
„Moim zdaniem naprzykład religie są do dupy i nudne, cenie je natomiast za to że stanowiły inspiracje dla twórców z poza religi.”

JESTEM: 
Tak. Jest wielu ludzi uważających się np. za chrześcijan uczęszczających do kościoła katolickiego, którzy są mało zainteresowani swoim własnym rozwojem i poszukiwaniem prawdy o sobie. Tak samo bywa w innych religiach. Być może jeszcze większość (ale przecież tego nie wiem) woli zajmować się tym, co na zewnątrz (ocenianiem innych, krytykowaniem, oczernianiem, oczekiwaniami, że inni się zmienią), a autorefleksji jeszcze u takich tyle, co kot napłakał.

Ifryt:
„dlatego naprzykład chyba w tak zwanym „Shiwaiżmie” jest odwrotnie niż twierdzi JESTEM, czyli że Maja jest to igraszka Bogini, a nie Shiwa, który z kolei występuje jako „niszczyciel”.”

JESTEM: 
Tak. cyt.:„Maja (Dewanagari: माया trl. māyā) – samo słowo oznacza coś, czego nie ma; w wedyzmie jest to nadprzyrodzona, iluzoryczna moc bóstwa w formie Dewi; manifestacja boskiej energii; w wedancie i buddyzmie ułuda zasłaniająca rzeczywistość. [W buddyzmie to „pustka, która wcale nie jest pusta”, bo jest pełnią… ;-) ]
(…)
Wg hinduizmu maja oddziałuje głównie poprzez tzw. fałszywe ego (ahamkara), czyli utożsamianie się z materialnym ciałem, oraz poprzez przywiązanie do posiadanych rzeczy (mameti). Pokonanie wpływu mai jest konieczne do wyjścia z cyklu sansary i osiągnięcia wyzwolenia (mokszy *)).”

Według niektórych to Wisznu stworzył maję. Jest wiele pięknych przypowieści… :-)

Natomiast
Mahamaja (wielka Maja) ma moc utrzymywania żywych istot w złudzeniu, a także ma moc wyzwoleniaich z ułudy. Czyli wygląda na to, że jest to symboliczna postać, która jest PODWÓJNA i symbolizuje dwie różne „siły kosmiczne”.

W różnych kulturach są używane różne terminy, interpretacje… w zasadzie tego samego. Ale zróżnicowanie interpretacji bywa tak wielkie i powiązane tak głęboko z wpływami kulturowymi, że trudno doszukać się podobieństw jak np, między Matką Kali a Matką Boską na obrazach powyżej przedstawionych: A przecież nawet w K.K. jest wizerunek „Czarnej Madonny”, a znaczenie tego wizerunku jako symbolu dawno zostało zapomniane albo ukryte. Za to różnych domysłów i legend o tym jest wiele…

MOKSZA I MOKOSZA

*) moksza znaczy: eliminacja złudzeń, iluzji i błędów. cyt. z Wikipedii: „W filozofii hinduistycznej moksza rozumiana jest jako wyzwolenie od iluzji (maja) wywołanej pełną identyfikacją umysłu z myślami oraz percepcjami zmysłowymi, uwięzionymi w świecie form: energii, materii, czasu, przestrzeni oraz zależności przyczynowo-skutkowych (karma), które ograniczają doświadczenie własnej, prawdziwej natury – czystej świadomości, która nie ma żadnej formy.”

Naprawdę kiedyś mnie zadziwiło, że słowo moksza, które oznacza całkowite wyzwolenie jest bardzo bliskie słowu mokosz, Mokosza, Makosz – imię słowiańskiej bogini (niektórzy twierdzą, że boga, ale może to 2w1 ;-) ), która „plecie baje”, a jednak potem je rozpruwa”…

Na przykład na tym obrazku

Mokosza trzyma w dłoniach: róg (obfitości) i dzban – misę… i ma CZTERY RĘCE…jak hinduscy bogowie i boginie. :-) Jest kimś w rodzaju „tkającej”…. Iluzję, SEN, maję? I jednocześnie tą, która budzi… ŚWIADOMOŚCIĄ… ze snu, iluzji, maji? 2 w 1. ;-) Jest przedstawiana jako bogini, a czasem jako bóg. 2 w 1. ;-)

 Ifryt:
Religie jednak są strasznie łopatologiczne, i nastawione na konfrontacje z jakąś częścią siebie, a to cholernie blokuje rozwój, w religijnej drodze coś musi umrzeć i niema przebacz :D”

Tak, są regułki, dogmaty, rytuały, których nie wolno przekraczać, zmieniać – sztywna, oj bardzo sztywna struktura… I podsuwane są np. różne obrazy – symbole, wizerunki bogiń i bogów, a mało kto wie, jaka jest symbolika tych obrazów i ich znaczenie.
Ciekawostka: „Greckie słowo – rzeczownik σύμβολον sýmbolon oznaczało niewielki, rozłamany na pół… Połówki stanowiły znak rozpoznawczy dla dwóch osób, które łączyła jakaś więź – przyjaźń, pokrewieństwo, interesy, obowiązki, uczucia.” Ale już czasownik συμβάλλω symbállo oznaczał „zbieram” lub „porównuję, składam, łączę”.

Margo0307:
"No i proszę…, kolejne podobieństwo… – znowu mamy dzban z… wylewającą się z niego wodą…, podobnie jak… w symbolu Wodnika i karty Tarota Umiarkowanie… "




Słowo – wodnik – oznacza: „Ten, który leje wodę” i symbolizuje „Tego, który odwraca porządek rzeczy”
Dzban to symbol jego umysłu, który opróżnia ze swoich myśli i idei…
Wodnik przynależy do żywiołu Powietrza ale… jego znak graficzny – jak widać – przedstawia dwie poziome fale…"

JESTEM: 
Umiarkowanie = Integracja:

Umożliwia naturalny, harmonijny przepływ…


Dwa kielichy, dwa dzbany i dwie „substancje”… mieszane ze sobą… Tu tez dwa dzbany:



I warzenie = ważenie…

Kiedyś NNKA pisała lub cytowała:
Oba pasma radiacji przypominają drgające krosno, tyle tylko że tkające rezonans, a nie tkaninę. Wspólny rezonans niższego zapisu genetycznego i wyższego zapisu galaktycznego tworzy kompletny program pamięci planety, zwany Bankiem PSI czyli z jednym z Żywiołow. Bank PSI, funkcjonujący w obszarze interaktywnej membrany pasm radiacji, wywołuje coś, co Rupert Sheldrake nazywa polem morfogenetycznym. Pola morfogenetyczne to nasycone pamięcią podpola Banku PSI, odpowiadające za podtrzymywanie różnorodnych form życia organicznego.

To, co tutaj opisujemy, jest inteligentną strukturą planety uznawanej za żywy organizm. Ale i tak jest to tylko cichym echem hipotezy przedstawionej przez Jamesa Lovelocka w Gaia Hypothesis, który uważa, że Ziemia jest świadomie rozwijającą się istotą.”

Margo0307:
"Ach, kochana JESTEM :) wkleiłaś kartę Integracja pochodzącą z kart Tarota Osho, o których jakoś… zupełnie zapomniałam…, i bardzo dziękuję Tobie za przypomnienie :) <3

Poniżej wybrane fragmenty interpretacji:
„…W człowieku jest konflikt.
Jeśli nie zostanie on rozwiązany w nim – nigdzie nie może zostać rozwiązany.
Polityka jest w tobie, między dwiema częściami twojego umysłu…
Integracja, krystalizacja istnienia, to nic innego jak tylko te dwa umysły stające się jednym, wewnętrzne spotkanie aspektu męskiego z aspektem żeńskim, spotkanie yin z yang, lewego z prawym, logiki z nie-logiką, Platona z Arystotelesem…
Obrazem Integracji jest… unio mystica – połączenie przeciwieństw.
Czas spotkania dualizmów życia doznawanych wcześniej :)
Zamiast nocy przeciwstawiającej się dniu, czy ciemności dławiącej światło, widzimy jak dualizmy współistnieją, tworząc jednolitą całość, nieskończenie przemieniając się w sobie, a każdy z nich w swej głębi zawiera nasienie tego, co jest jego przeciwieństwem…”
Jesteśmy coraz bliżej… i bliżej… :)
Zaskakują trybiki i jak… poszczególne elementy – puzzelki wskakują na swoje miejsce… :) wyłaniając coraz to wyraźniej obraz… Całości :) "

JESTEM: 
Tak, dziękuję, kochana Margo, za ten nasz dialog.
Nagle zobaczyłam, że róg i dzban w dłoniach Mokoszy to przecież dwa naczynia:

Nie rozpoznaję jednak, co ona trzyma w trzeciej dłoni, bo czwartą ma pustą… Mam na razie tylko takie skojarzenia… z grzebieniem do czesania przędzy… albo… z księgą Milczącej Wiedzy… (no chyba, że to jedno i to samo ;-) ). ciąg dalszy w następnej notce pt. MILCZĄCA WIEDZA... która może wkrótce się pojawi...


UMIARKOWANIE, INTEGRACJA I 'STAN NIEWIEDZY'



zobaczyłam, że róg i dzban w dłoniach Mokoszy to przecież dwa naczynia:

Nie rozpoznawałam jednak, co ona trzyma w trzeciej dłoni, bo czwartą ma pustą… Mam na razie tylko takie skojarzenia… z grzebieniem do czesania przędzy… albo… z księgą Milczącej Wiedzy… (no chyba, że to jedno i to samo ;-) ).

„Cała wiedza, która pochodzi z myśli, jest rodzajem pseudo wiedzy. Ponieważ w myślach, kiedy nazywamy coś, myślimy, że wiemy. Kiedy mamy na coś etykietę, myślimy, że to właśnie tym jest. Nie zdając sobie sprawy z tego, że każda etykietka jest abstrakcją. To nie jest to [o czym „egotyczny” umysł myśli, że jest].

Stan niewiedzy [bezwiedzy] oczywiście, jest również stanem (…), kiedy chodzimy gdzieś albo siedzimy i postrzegamy bez interpretacji, bez etykietowania. I po raz kolejny jest to stan niewiedzy, a tym samym głębokiej wiedzy [milczącej wiedzy], która jest poza umysłem [„egotycznym”].

Kiedy świadomość, nieuwarunkowana świadomość wyłania się (pojawia), oddzielająca wiedza, która pochodzi z umysłu (ponieważ każda etykietka oddziela nas od tego, co etykietujemy stając się barierą dla zrozumienia i połączenia), ta oddzielająca wiedza zastąpiona zostaje przez jednoczące (można powiedzieć) poznanie. Nie oddziela nas od tego, co jest obiektem poznania. I możemy zauważyć, jak to zmienia relacje z przyrodą i jak to transformuje nasze relacje z innymi ludźmi. Ponieważ jak dotąd 90 procent ludzkich interakcji odbywało się poprzez oddzielające przyklejanie etykietek innym ludziom. Interpretowanie, osądzanie… bez zdawania sobie sprawy, że każda interpretacja i każdy osąd jest niczym więcej niż bardzo ograniczoną perspektywą. Jeden punkt widzenia – jedna malutka perspektywa. Nic więcej.

Kiedy raz to pojmiesz, nie jesteś już dłużej oszukiwany przez umysł i nie wierzysz, że jedna perspektywa zawiera prawdę, że jedna myśl, którą wyrażasz, może kiedykolwiek zawierać prawdę. To malutka perspektywa. Nic więcej. Jest to skrawek [fragment], nie więcej.

Zatem rozpoznajemy względność każdej myśli, a przemieszczamy się w kierunku innego poznania, w którym poczucie oddzielenia nie powstaje. To poznanie to także KOCHANIE. To Jednia. A miłość jest zasłonięta iluzją oddzielenia. Miłość jako urzeczywistnienie twojej/mojej jedności ze wszystkim, co jest, jest zasłonięta przez etykietujący, interpretujący „wiedzący” umysł. Wtedy wszystko, na co spoglądasz w tym stanie (niewiedzy z punktu widzenia umysłu), spoglądasz na wszystko z miłością, współczuciem. Są to wszystko aspekty tego stanu głębokiego poznania, który dla umysłu wygląda jak niewiedzenie niczego.” – Ekhart Tolle „STAN BEZWIEDZY” – tłumaczenie VincentyDocent z moimi „korektami”. Oryginalny tytuł: „State of Not knowing” czyli „STAN NIEWIEDZY”.

Zaczynam jeszcze inaczej rozumieć obraz, który kiedyś (wiele lat temu) narysowałam, a nadałam mu tytuł: WIELKA KSIĘGA NIEWIEDZY… niestety, nie zachował się.

Na tym obrazie był tors mężczyzny z brodą i wąsami, a przed nim była otwarta księga wypełniona znakami, ale cała postać wraz z włosami, wąsami i brodą była utworzona z tych samych znaczków, co sięga i zapisy w księdze… wszystko to łączyło się w pewną całość.

Inaczej na tamten czas nie mogłam tego obrazu nazwać, choć ewidentnie kojarzył mi się z jakąś „ukrytą” lub „nieprzejawioną” z jakichś powodów… wiedzą.


środa, 12 sierpnia 2015

KOLEJNA CZĄSTKA SIEBIE...


Doprawdy... coraz wyraźniej i klarowniej widzę, że istniejemy w różnych, równoległych światach na tej pięknej planecie Ziemia. W światach, które czasem przenikają się wzajemnie, ale nie wszyscy jeszcze możemy to dostrzec - zbyt zajęci podążaniem za różnymi koncepcjami, przekonaniami, ocenami, oczekiwaniami, które nas od siebie oddzielają. 

Tylko jedno odrębne, oddzielone ja (ego) może postrzegać drugie ja (ego) jako odrębne, oddzielone od SIEBIE jako Całości, Jedni, którą JEST/JESTEŚMY choćby na poziomie "nieuwarunkowanej" świadomości...

Dla mnie rozsądek to wiedza wypływająca z doświadczeń (w tym także tych "mistycznych" z poszerzonych znacznie stanów świadomości), a nie z przywiązania do koncepcji i przekonań warunkujących świadomość. 

Dopóki pojawia się i utrzymuje opór przed tym, co ma się przejawić w nas  spontanicznie i radośnie jako doświadczenie konieczne do rozpoznawania kolejnych cząstek SIEBIE jako Całości, Jedni, dopóty wszystko cokolwiek zrobimy, robimy lub nie zrobimy, "będzie nie tak"... póki opór nie odpuści oraz póki to, co "się wije" i wprowadza zamęt, nie zharmonizuje się...

Opór rozpuszcza się poprzez przyjęcie w wewnętrznej przestrzeni tego, co "się wije", co wprowadza zamęt, chaos, co chce wciąż toczyć walkę i gry w zwycięzców i zwyciężonych...  Co oczywiście nie jest ani dobre ani złe, bo jest takie, jakie jest... :-) Wystarczy te części SIEBIE przyjąć z miłością i zharmonizować w sobie.


Struktura tworząca opór poluzowuje się, gdy to, co "się wije", przyjmujemy w wewnętrznej przestrzeni, więc opór maleje, aż w pewnym momencie zanika... Wszystko wtedy staje się takie, jakie jest, jest tym, czym, kim jest i przejawia się w wolności i harmonii... Z tej perspektywy to nawet już ja-ego nie istnieje, bo postrzegane jest wyłącznie jako względnie chwilowe opory przed tym, co chciałoby się przejawić w radości i wolności, przed doświadczeniami dającymi nam możliwość poznawania i rozumienia siebie...

Wtedy może w nas pojawić się przestrzeń dla całkiem (względnie) nowych sposobów działania i  współtworzenia całkiem nowych relacji z innymi... a przede wszystkim ze SOBĄ.

czwartek, 6 sierpnia 2015

AMATA



AMATA - etymologia:

źródłosłów w języku pali - amata i znaczenie:

rzeczownik, rodzaj nijaki
(1.1) mit. ambrozja
(1.2) nieśmiertelność

अमृत AMATA

z sanskrytu:
przymiotnik
(1.1) nieśmiertelny
(1.2) żywy, który nie jest martwy
(1.3) niezniszczalny, wieczysty, trwały
(1.4) powodujący nieśmiertelność, dający nieśmiertelność
(1.5) piękny, miły, sympatyczny, przyjemny

rzeczownik, rodzaj męski
(2.1) nektar, ambrozja

rzeczownik, rodzaj nijaki
(3.1) nieśmiertelność
(3.2) raj, niebo, świat, w którym panuje nieśmiertelność
(3.3) woda
(3.4) złoto