Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boginie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boginie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

COŚ O BOGINI I MYŚLENIU.


Bogini... 
przypomina nam o przebudzeniu...
przypomina nam, że możemy 
zacząć widzieć swoje myśli,
i wynikające z nich działania.

Przypomina o świadomości
tego, co myślimy,
za jakimi myślami podążamy,

Przypomina, że myśli to także 
emocje z nich wynikające,
które wnikają w nasze ciała.

Przypomina nam, że działamy 
pod wpływem myśli i emocji,
że możemy być świadomi
zjawiska myślenia w sobie.

Bogini szanuje naszą wolną wolę
i do niczego nas nie zmusza...
po prostu... przypomina nam.

wcześniej:








poniedziałek, 5 stycznia 2015

BOGINIE I BOGOWIE... MOI, TWOI, JEGO, NASI, WASI, ICH... I W NAS..

"Symbol (z gr. σύμβολον) – semantyczny środek stylistyczny, który ma jedno znaczenie dosłowne i różną liczbę znaczeń ukrytych."

Bogowie i Boginie to postaci symboliczne, które reprezentują różne zjawiska NATURY… człowieka, tej wewnętrznej np. "tęczowe ciało" boga jako wewnętrzne zjawisko zmiany świadomości zwane: "wniebowstąpieniem", "przebudzeniem", "oświeceniem" itp.:



oczyszczeniem:




i tej zewnętrznej. W przypadku tej zewnętrznej są to zjawiska przyrody (ziemskie) i różne zjawiska kosmiczne (kosmogonia), no i przede wszystkim te cykliczne. Planety, gwiazdy, konstelacje też były uznawane za bóstwa.

Merkury/ Hermes...


Wenus/Afrodyta...


itd...

Potwór Rahu "pożera" ośmiopłatkowy kwiat, który symbolizuje Słońce?


„Kosmogonia, z gr. κόσμος, kósmos (wszechświat, także ład, porządek) oraz gónos (pochodzenie) – mitologiczne, religijne lub filozoficzne wyobrażenie o pochodzeniu świata – opowieść danej kultury o własnych korzeniach, jej koncepcja stworzenia świata.”

Są zatem opowieści o stworzeniu świata według Słowian,


celtyckiej


 inne opowieści znajdujemy w mitologii greckiej,


rzymskiej, 

w hindnuskich, 


w babilońskiej, 



w egipskiej, 



południowo-amerykańskich…





aborygeńskiej


hawajskiej, północno amerykańskiej, indonezyjskiej i wielu, wielu innych… 

Nawet one w ramach jednego „obszaru” bywają różne… i na różne sposoby interpretowane. I wszystkie są na swój sposób piękne… Jak to wyobrażenia, opowieści i koncepcje…


Z tego powodu dyskutowanie i kłócenie się o to, jacy bogowie byli pierwsi, którzy są prawdziwsi, i kto komu ukradł jakichś bogów albo dlaczego wymyślił swoich… jaki może mieć sens?


by Jon Doe https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsTuHtgC4C3GD8JX8uj7WQPQKFm5wC6ZBqoXum_h5iqx00zucTjD8rsKOEO1hi6L7jv5BJCsNoYB4c9-iXKfypPqvFS2MUnuYP_dbWCWM68Fo4TE1CE92u-i14K3CNKV2gg-EFatjeY3Dt/s1600/by+John+Doe.jpg

Istnieje także wiele różnych (podobnych) symboli tych samych zjawisk - idei...


p.s.
W zasadzie to umysł człowieka postrzegający z pozycji człowieka podporządkowanego działaniom … Boga lub różnych bogów albo "istot wyższych" tworzy jego/ich/je na swój własny obraz i swoje podobieństwo. Paradoks… "jak na górze, tak i na dole". To my tworzymy swoich bogów zgodnie z naszymi przekonaniami i wiarą taką, a nie inną i zasilaniem takich, a nie innych idei. A rządzi tym wszystkim Bóg - Uniwersalny Umysł współdziałający często nieświadomie (kiedy wypiera się jej) z Boginią - Uniwersalną Świadomością Całości - Jedni.

środa, 21 sierpnia 2013

ŚNIĄCA ISTOTA i PRZEBUDZENIE :-D


1. WISZNU

Śniący swoje kolejne ŚWIATY I AWATARY czyli wcielenia:


Wisznu jest Bóstwem wszechobejmującym (zawierającym wszystko).

Stojący na Wężu *) Szesza


Tu mam zaskakujące mnie samą skojarzenie: Wisznu   wygląda trochę jak DYM płynący z FAJKI **) ... I ten DYM ma wyrazistą  formę i treść. A imię węża Szesza kojarzy mi się z nazwą fajki arabskiej - Szisza...

Podwójna Istota Wisznu i Lakszmi:


Wisznu w wielu wcieleniach (Awatarach). Czy to może być symbol nieskończoności wcieleń w różnych formach, o różnych treściach między innymi kobiecych, męskich i podwójnych?


Świątynia Wisznu

Ta świątynia ewidentnie kojarzy mi się z innymi piramidami na Ziemi, w tym również "majańskimi" :-)

Z kolei ten wizerunek bardziej kobiecej formy Wisznu i jego awatarów:

wiązanie czerwonego sznura na szacie przypomina swoim kształtem pająka. Pająka zakładającego sieć powiązań... różnych form i treści w wielu różnorodnych światach i czasoprzestrzeniach...

Inne przedstawienie Wisznu jako unoszony na falach Kosmicznego Oceanu... (niemalże jak WENUS powstająca z piany Kosmicznego Oceanu) z Galaktyką w jednej dłoni i konchą w drugiej oraz buławą i kwiatem lotosu w dwóch pozostałych:



Oraz wersja, która z pewnych względów jest mi bliska - Wisznu na Orle, a może raczej... Orlicy Świadomości trzymająca Węża Umysłu:



2. TOLTEKOWIE
Mistrzowie Śnienia i MIŁOŚCI...


3. ŚNIĄCA BOGINI
z Malty


"Najbardziej spektakularny pomnikiem na Malcie jest ogromny, podziemny labirynt znany jako sanktuarium Hypogeum." Model labiryntu o trzech poziomach:



Fragmenty wnętrza:



http://www.mostlyfood.co.uk/Feature%20malta.htm

Wzory na suficie:




cyt.: „Hypogeum Ħal-Saflieni – podziemna budowla z około 2500 roku p.n.e. znajdująca się w miejscowości Paola na Malcie.

Dokładne przeznaczenie hypogeum pozostaje do dziś nieznane. Początkowo prawdopodobnie pełniło funkcję sanktuarium, później zaś podziemnej nekropolii.”[???]


cyt.:”Ma powierzchnię ponad 6000 metrów kwadratowych, trzy poziomy monolitu mogło być świętym centrum wyspy dawno temu.


Główna Komnata jest całkowicie wykutym w skale pomieszczeniem na planie koła. ”


Obecnie przypuszcza się, że w czworobocznej niszy tej komnaty kapłani interpretowali sny. hm…


„Wiele form zachowanych w hypogeum przypomina naziemne świątynie neolityczne. Znajdują się tam menhiry, nisze trylityczne, kręgi kamienne (..)”


Te niesamowite labirynty o specyficznej strukturze wydają się być świątynią i… centrum „uzdrawiania” albo „śnienia”. Według niektórych były one także grobowcami. Ale być może jednak świątynią - domem „śniących”, co uprawiali swoistą „jogę śnienia”? :-)


„Główny korytarz prowadzi do okrągłego pomieszczenia, w którym zostały znalezione na podłodze dwie identyczne małe rzeźby – figury przedstawiające śpiącą kobietę.” Śniąca kobieta leży na na niskim łożu, jej głowa opiera się na prawej ręce. Poważnie, ta pozycja jest taka sama, jaką przyjmują jogini praktykujący tybetańską jogę śnienia:



Śniąca kobieta leży na na niskim łożu, jej głowa opiera się na prawej ręce. Kreski na jej spódnicy są interpretowane jako liczba kolejnych ceremonii inkubacji... snów a może... snów, które śni świadomie... śnionych jednocześnie 13. "wcieleń" - ["awatarów"?].

cyt.:”Ze środkowego poziomu schody prowadzą na poziom dolny. Nie znaleziono na nim szczątków ludzkich (…)” - Czyli to jednak nie był grobowiec.


Wiele tajemnic nadal nie odkrytych czeka na „odkrywców” :-D


Ciekawostka o religii Etrusków:


– „Corocznie zbierano się wokół świątyni bogini Voltumny.”

a w innym miejscu czytam:
– „Voltumna – etruski bóg ziemi, był najwyższym bóstwem w tamtejszej mitologii.”

Kultura Etrusków jest rzeczywiście fascynująca.

„Etruskowie wybudowali niezwykłe „Miasta Umarłych”.
„Cmentarze wznoszono na wzór miast (groby przypominały swoim wyglądem domy) lecz z… kamienia.” To te – ponoć "groby":

https://i0.wp.com/www.czejarek.pl/podroze/images/pdr0022.jpg



Ale ja wcale tego tak nie czuję. To były domy, a nie grobowce. Domy do medytacji. Jak ziemianki...



cyt. "Miasto umarłych w Tarquinie, to chyba najbardziej znana na świecie etruska nekropolia. Podobnie jak w Cerveteri duże obszary są nadal niedostępne. Wykopaliska rozpoczęto w 1489 roku i były to pierwsze wykopaliska archeologiczne odnotowane przez historię. Do tej pory odkryto około 6000 grobów.”

4. ŚNIĄCA PEŁNA ISTOTA - BUDDA występuje w męskich i żeńskich formach jako TARA.



Historie naszego życia mogą poprzez rozpoznania i uwolnienie doprowadzać nas krok po kroku do coraz głębszej (poszerzonej) świadomości. Możemy wówczas pozostawać w stanie świadomym nawet podczas snu. Nie chodzi tu o próby kontrolowania czy powstrzymania działania marzeń, ale do przeglądu podstawowych procesów tworzenia obrazów. W literaturze buddyjskiej jest opowieść, w której Milarepa opowiada, jak medytował przez osiem lat w odosobnieniu w jaskini. Przez te lata  był w stanie pozostać świadomym we śnie i marzeniach sennych: 

"W nocy w moich snach mogłem przechodzić na szczyt Meru i widziałem wszystko wyraźnie, jak bym tam był. Podobnie w moich snach mogłem mnożyć się na setki osobistości, wszystkie posiadające takie same uprawnienia jak ja. Każda z moich pomnożonych form mogą przemierzać przestrzeń i iść do jakiegoś nieba Buddy, słuchać tam nauk, a następnie wrócić i uczyć Dharmy innych. Mogę również przekształcić moje fizyczne ciało w masę płonącego ognia i w rwącą  albo spokojną wodę płynącą w przestrzeni." 

Milarepa widząc, że uzyskał nieskończone fenomenalne moce w swoich snach czyli świadomym śnieniu, był pełen radości i otuchy.

5. MAKOSZ/MOKOSZ - słowiańska bogini nie jest niby śniąca, ale...

trzyma w dłoniach: róg (obfitości) i dzban - misę...  i ma na powyższym obrazku CZTERY RĘCE... Hmm... Nie trzyma co prawda Galaktyki, konchy czy buławy i kwiatu lotosu jak Wisznu, jednak jest kimś w rodzaju "tkającej".... Iluzję, SEN? I jednocześnie boginią, która powraca... ŚWIADOMOŚCIĄ... która budzi ze snu?

Mokosz, Makosz, Makosza czy to przypadek, że istnieje słowo...
moksza...

cyt.:"Moksza (dewanagari मोक्ष ) – w hinduizmie, jodze i dźinizmie - ostateczne wyjście poza krąg samsary i tym samym zaprzestanie przyjmowania kolejnych wcieleń po śmierci (reinkarnacji). Jest to doświadczenie za życia, jakie towarzyszy całkowitemu rozpadowi identyfikacji z ego. W tym sensie moksza może być rozumiana jako stan jedności z Bogiem.
(...)
Najczęściej wskazywanym znaczeniem sanskryckiego słowa moksza jest wyzwolenie. Paramahansa Pradźnanananda naucza, iż termin moksza wywieść można od moha kszaja - złożenia dwóch słów:
moha
ksza
Otrzymana tą drogą definicja mokszy to: eliminacja złudzeń, iluzji i błędów. W filozofii hinduistycznej moksza rozumiana jest jako wyzwolenie od iluzji (maja) wywołanej pełną identyfikacją umysłu z myślami oraz percepcjami zmysłowymi, uwięzionymi w świecie form: energii, materii, czasu, przestrzeni oraz zależności przyczynowo-skutkowych (karma), które ograniczają doświadczenie własnej, prawdziwej natury - czystej świadomości, która nie ma żadnej formy."

No, ale abyśmy mogli to zrozumieć, czysta świadomość jest przedstawiana za pomocą różnych symboli :-D

2. cyt. "jej rola jako mokszy (...) wypływa z tego, że To Pani PLECENIA BAJI, Piatnica, a więc ona plecie
 prawdę i tylko prawdę – czyli leczy z mayi."  Czesław Białczyński

Czy Makosza zatem leczy czy plecie? A może jedno i drugie? Jak Parki: jedna przędzie, druga tka, a trzecia przecina nic żywota? Czwarta - z tego, co sobie przypomniałam - PRUJE węzły i supełki, bo to inna forma rozplątania nici żywota poprzez zrozumienie utkanych wzorów. A te trzy/cztery Parki  (jak cztery ręce Mokosz na rysunku powyżej) w jednej... MOKOSZY i stąd... MOKSZA jako ta, która "leczy z mai...

Baja:
https://bialczynski.files.wordpress.com/2011/12/w-kric5bcanowski-77482489_large_dolyasrecha.jpg


https://bialczynski.files.wordpress.com/2011/12/w-kric5bcanowski-77482489_large_dolyasrecha.jpg

ze strony: https://bialczynski.wordpress.com/krolestwo-sis-i-jego-cuda/sztuka-krolestwa-sis/rosyjska-wizja-slowianskiej-baji-czesc-5/


Cóż jest prawdą jako rzeczywistością, a co mają czyli iluzją, snem? Czy wszystko, co istnieje?
Jaka jest różnica między wykonywaniem swoich działań - funkcji zgodnie z planem Całości - realizacją zamierzeń a manipulowaniem innymi - stwarzaniem iluzji? 

Na przykład wypełniam jakieś działania, a w planie kosmicznym przychodzi czas na zmianę "miejsca" i zmianę "funkcji" czy zadań, jakie mam do spełnienia. Jednakże jestem tak przywiązana do "swoich" przekonań i tak mocno utożsamiam się z wykonywaną "funkcją", że nie chcę się poddać zachodzącym zmianom. To ego mi na to nie pozwala. Ego jako przywiązanie do wzorców myślowych, działań i przekonań. Ego chce powtarzać to, co umie, to, co jest mu znane... na przykład nawet, jeśli cierpi, woli cierpienie niż coś nowego, innego, co jest mu NIEZNANE.


Więc potrzeba kontrolowania i manipulacji wynika z konieczności utrzymywania się tożsamości (pomimo naturalnie zachodzących zmian w danej czasoprzestrzeni), co daje złudne poczucie kontroli nad sytuacją, panowania nad sytuacją, (a nawet poczucie władzy nad innymi w celu odnoszenia jakichkolwiek osobistych korzyści kosztem innych). Potrzeba manipulacji wynika z niezgody na naturalne procesy zmian zachodzących w CAŁYM organizmie i jest rodzajem walki o sztuczne czyli niezgodne z naturą Całości utrzymanie swojej "stałej" pozycji - tożsamości - ego.  Tak tworzy się ILUZJA - śnienie nieświadome. A śnienie świadome, czy jest także iluzją?
Można oczywiście mieć wiedzę i nie być z nią aż tak bardzo utożsamionym :-D
 Można również być wolną/wolnym od wiedzy, a poprzez poszerzoną świadomość mieć zawsze dostęp do wiedzy, która jest potrzebna dla działań w TU i TERAZ. Tę wiedzę niektórzy nazywają Milczącą Wiedzą.
Logika jest podporządkowana wzorom myślenia i działania, które mogą wypływać właśnie z manipulacji zakrojonych na szeroką skalę...  czyli "prawom i zasadom działania", których zostaliśmy "nauczeni" na przykład w procesie wychowywania. Poddaliśmy się snom innych. A w ten sposób nasze naturalne predyspozycje do spełniania naturalnych funkcji czy działań, które mielibyśmy do spełnienia, zostały zaburzone do tego stopnia, że nasze organizmy zaczynają na przykład "chorować" i muszą być "leczone". I w tym przypadku mogą być "leczone" np. chemią albo... innymi sposobami - bardziej zgodnymi z naturą i wtedy nie niszczącymi narządów organizmu, a uzdrawiającymi także ciało. Wybór sposobu leczenia zależy od: 
1. świadomości, intuicji, która jest naszym pomostem łączącym naszą świadomość z Całością, Źródłem i naturalnymi PRAWAMI  
2. wzorców myślowych i działania, z jakimi się utożsamiamy (ego). Im mniejsze ego tym głębsze, czystsze połączenie ze Źródłem. 
________________________________________________________

Dodane 21.02.2014
o tym, jak ważne jest śnienie w dzogdzen:
http://www.seremet.org/dzogczen02.html
cyt.: "W momencie śmierci docieracie do granicy między samsarą, a nirwaną, czyli do stanu pośredniego - słynnego bardo. Pojedyncza esencja jest waszym paszportem do nirwany. Bez tego paszportu nie można opuścić samsary. Jeśli ktoś nigdy nie doświadczył wizji przejrzystego światła podczas snu, będzie mu bardzo trudno przedostać się z samsary do bardo. Jeżeli ktoś potrafi połączyć się z przejrzystym światłem snu, będzie umiał połączyć się z przejrzystym światłem śmierci. Wszystkie istoty, które osiągnęły oświecenie i stały się Buddami, przekroczyły tę granicę i połączyły się z przejrzystym światłem. My także dzięki ogromnej determinacji i radosnej pracy mamy tę możliwość."


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSN2I1X6qe13lOW7C_Z-H6yL_vk4L6J0L-JmM9UA3qvUWxJFV6lN3_7Z0ZFwprDER2Ar5ZKvqDJkIK5INbYN8bjFk8IsBwudgq0Xr9ZTvZCZCIWcZFjN1nK2F2ctyWLq4nNraycVpep28/s1600/china+PM.jpg
________________________________________________________

P.S. 

BOGINI JUŻ POWRÓCIŁA W WIELU WCIELENIACH :-D



=========================================

O WISZNU
cyt. "Dzień dobiegał końca. Bardzo długi dzień. Pan Wisznu ocknął się z drzemki i rozejrzał. Chociaż właściwie nie musiał się rozglądać. Po prostu zobaczył natychmiast panoramę otaczającej go przestrzeni. Co więcej, doświadczył jej. Był tym jedenastowymiarowym, nieskończonym i niemal niezniszczalnym kontinuum. Ta chwila była pełna ekstazy, ale też bólu, jak obserwowanie gojącej się rany. Wymiary materialnego świata niosły ze sobą cierpienie, ale ogrom wszechbytu był też niewyczerpalnym źródłem przyjemności.

Wisznu zredukował liczbę wymiarów do pięciu i zmaterializował swój pałac, który czasami nazywał się Wajkunthą a czasami nie miał żadnej nazwy, ponieważ żadna nazwa nie była w stanie oddać jego ogromu, bogactwa i wspaniałości. Sam przyjął postać białego świetlnego obłoku i przefrunął w stu ośmiu kierunkach jednocześnie, szybując wzdłuż niekończących się korytarzy mijając niewyobrażalną ilość komnat lśniących od zdobień i szlachetnych substancji, wypełnionych myślącymi roślinami, oświeconymi zwierzętami i wyzwolonymi duszami wyznawców. Wisznu zastanawiał się czasem, co dzieje się, gdy zasypia. Czy wszystko to ginęło i rozpływało się w niebycie? Czy zastygało jak wielowymiarowa fotografia, po to, by ożyć, gdy tego znów zapragnął? Nie wiedział, a raczej nie chciał tego wiedzieć. Gdyby tylko autentyczne pragnienie pojawiło się w jego świadomości, natychmiast przyszłaby też odpowiedź."



wtorek, 28 maja 2013

ZAWOŁAŁA MNIE GÓRA ŚLĘŻA


Nigdy wcześniej nie byłam NA Ślęży. Raz tylko POD. Dopiero teraz, jak mnie zawołała… Kilka dni temu pisałam:

W nocy z 14. na 15. maja przywołała mnie pewna góra, na której mam się znaleźć w dniu najbliższej pełni. Nie rozumiem jeszcze, dlaczego, ale wiem, że tam pojadę. Wiem, co mam ze sobą wziąć… I czuję wielką radość na myśl o tej podróży.

http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/poaczenie-i-powrot-do-tu-i-teraz.html



I POJECHAŁAM... wiedziałam, że mam tam pojechać w majową pełnię Księżycową. I tak się stało. Wzięłam ze sobą przede wszystkim fujarkę i tybetańską misę z wygrawerowaną postacią buddy w środku.
Ta fujarka jest instrumentem starosłowiańskim. (zwana fletem alikwotowym (*) ze środkowej Słowacji). To po prostu wydrążony kijek z drzewa czarnego bzu, bez żadnych dziurek 

http://www.mamuti.cz/admin/foto/koncovka.jpg
źródło zdjęcia:  http://www.mamuti.cz/experimenty/hudba.aspx


http://www.ethnoworld.eu/files/flet.alikwot1.jpg

A oto jak brzmi, gdy na niej gram: (dodane 27.07.2016)




Starzy górale mówią, że ten instrument wydaje "dźwięki duszy".

Ponieważ na Ślęzę jechałam w nocy i bez spania weszłam na górę, to byłam trochę zmęczona. Na samej górze poszłam na skałkę za kościołem po lewej stronie, wdrapałam się na nią i tam znalazłam wąską półkę nad przepaścią. To chyba naturalne (poza budynkami i wieżami) najwyższe miejsce na Ślęży. Coś mnie to miejsce przyciągnęło… Ta półka skalna z jednej strony mogła mieć 50 cm szerokości, a z drugiej prawie metr i jak się położyłam na niej, to trochę jeszcze miałam nad głową – jakieś 30 cm i pod stopami też, więc długość tej półki mogła mieć jakie 2 metry. I ze trzy godziny się na niej przespałam… :-)
Jechałam bez mapy. Intuicyjnie podjechałam na jakiś parking w Przełęczy Tąpadła chyba. I zostawiłam samochód na pustym parkingu i poszłam drogą w górę. Później okazało się, że szłam czarnym szlakiem…

Ciekawy kształt ma ta Ślęża z Radunią...

1. Na Ślęży widziałam czarną kryształową czaszkę...
2. “niedźwiedzica” była leżącym ołtarzem (do uzdrawiania). Nogi (łapy) ma przechylone w bok, i dokleili jej części betonowe, aby “stanęła”.


I zagrałam na misie. A potem zagrałam też na fujarce :-)

Na podbrzuszu Niedźwiedzicy runa GEBO na wysokości pępka…


“runa magnetyczna
runa nieodwracalna
GEBO na skalę kosmiczną to dar samego życia – świadomość istnienia odczuwana na wszystkich poziomach: ludzkim, zwierzęcym, roślinnym i mineralnym.
Gebo oznacza również dar, którego nie da się posiąść w sensie dosłownym – dar czasu dany człowiekowi przez los do zagospodarowania. 

Aby rozpoznać energię runy GEBO, pomyśl o wszystkim co bywa przedmiotem wymiany pomiędzy ludźmi, o rzeczach materialnych i wartościach duchowych – o pieniądzach, wsparciu, gościnności.
Pomyśl o tym, co mogą sobie ofiarować nawzajem człowiek i zwierzę, oraz o wymianie energii pomiędzy człowiekiem a sferą boską [modlitwa lub ofiara w zamian za błogosławieństwo czy opiekę]
Pomyśl jak bezcennym darem dla człowieka jest drugi człowiek w uczuciu miłości – jego bezpośrednia obecność, dzielenie się wszystkim, kroczenie wspólną ścieżką, poczucie jedności wobec transcendencji.
Aby otrzymać prawdziwy dar, często trzeba najpierw przyjąć postawę bezinteresownego dawcy.
Trzeba także umieć przyjąć dar – bez lęku przed zobowiązaniami.
Sens GEBO oddaje indiańska ceremonia braterstwa krwi przez dotknięcie się naciętymi do krwi przegubami rąk. 

Gebo rządzi naszymi relacjami ze światem, z ludźmi oraz innymi organizmami lub istotami.
Bez tej energii czulibyśmy się oddzieleni od świata i samotni.
Przede wszystkim dzięki GEBO możemy znaleźć partnera, który zostanie przyjacielem naszej duszy i będzie sprzyjał jej rozkwitowi.
Medytacyjna Moc Run M. Piasecka”
http://agiczneuny.blox.pl/tagi_b/249403/Gebo.html

[Taki jakby znak Przymierza?]

“Dar, prezent. Harmonia, miłość, zjednoczenie, wymiana. Miłość i wzajemne oddanie. Runa ta przypomina, że pomiędzy dawaniem a braniem powinna być zachowana równowaga, aby brać, trzeba nauczyć się też dawać. Tylko w ten sposób może zostać zachowana równowaga. Znaczenie wróżebne w rozkładach dotyczących uczuć, oznacza zaręczyny, udany związek, miłosne zespolenie. Podarunek, prezent. Harmonijna współpraca. Przestrzega przed skąpstwem i zawiścią.”
I co ciekawe, na podbrzuszu tej ślężańskiej “Niedzwiedzcy” jakby łuski rybie widziałam…
Na innym “artefakcie” stamtąd” też runa Gebo:


i tu, na “postaci z rybą”:

Przez jednych zwana męską, a przez innych kobietą z rybim ogonem.
Więc te łuski na podbrzuszu niedźwiedzicy, com je widziała… też ciekawe. Znak zodiaku Ryb?

i ciekawostka – taki oto obrazeczek:

Jest i znak GEBO na nieboskłonie: KRZYŻ po lewej stronie:
Mała Niedźwiedzica, Wielka Niedźwiedzica, a pomiędzy nimi SMOK (- Wężem przez innych zwany).
Przecież to mogły być rzeźby symbolizujące pradawne (słowiańskie ?) “znaki zodiaku” Na szczycie Ślęży stał Światowid, a wokół były różne figury i coś jak “Ołtarze PRZYMIERZA” (które reprezentują kosmicznych Przodków z różnych stron kosmosu). I przyszło mi, że Ślęża wraz z okolicą była jednocześnie ŚWIĘTYM MIEJSCEM UZDRAWIANIA i “Arką Przymierza” (skąd to skojarzenie? Sama nie wiem).

A na tej starej rycinie... Niedźwiedzica, Waga i Lew - ślężańskie rzeźby:
https://i2.wp.com/fotopolska.eu/foto/209/209194.jpg

Ta rzeźba przedstawia Lwa

“Konstelacja Wielkiej Niedźwiedzicy układa się w jedno ramię Swastyki.


Obserwowana z Ziemi co 6 godzin, gdyby połączyć jej położenia o każdej porze, w ciągu doby da nam pełną Swastykę. stanica-wlkp.blogspot.com”


_________________

Tajemnice Śląskiego Olimpu.

We wszystkich mitologiach istnieje motyw ”świętej góry”,która znajduje się w środku świata.Powstała Ona na skrzyżowaniu czterech wiatrów, jest punktem przejścia do rajskiej szczęśliwości,pragnieniem do powrotu praczasów.Tutaj leży ukryty święty kamień. Arabski historyk z IX wieku At-Tabari przekazał interesującą wiadomość o tajemnicach ”szmaragdowej ziemi”,która rozciąga się za ”szmaragdową górą”.Jest to arabska wersja irańskiej opowieści o północnej krainie z kosmicznym centrum,wyniosłym szczytem sięgającym gwiazd.Wyznaczał on granicę między dwoma światami: widzialnym i niewidzialnym. Zielonkawa poświata owej góry skrywała wejście do miasta ”wiecznej szczęśliwości”.Pielgrzym aby do niego wejść musiał przekroczyć granicę tego co było mu znane i widzialne. pokonać demony własnego wnętrza i swojej własnej wyobraźni. Ta północna kraina z tajemniczym szczytem, budziła zatem respekt i strach. Wyprawy do niej wymagały od śmiałków wielkiej odwagi. Mimo to kusiła ona swym pięknem i skarbami ponoć tutaj ukrytymi. Na oświetlonej zielonkawą poświatą ”szmaragdowej górze” rosło ”Drzewo Nieśmiertelności”,zasilane wodą z gwiazdy Wenus. Tutaj toczyła się również walka Słońca letniego z zimowym oraz śmierci z odrodzeniem. Życie bowiem jest konsekwencją istnienia dwoistości,walki dwóch sił opozycyjnych. Wokół tego miejsca krążyły kozłouche diabły,pragnąc przedostać się do centrum największej mocy a zarazem źródła życia czyli biegunowej gwiazdy polarnej. Wejscia do tego wymiaru wyższej rzeczywistości pilnował na niebie gwiazdozbiór ”Wielkiej Niedźwiedzicy”- konstelacja uważana za znak pomyślności,działający dobroczynnie. Może tym mistycznym biegunem gdzie spotyka się niebo i ziemia, który jest łącznikiem ze światem bogów jest nasza ”Święta Góra”.

__________


“J.W. – A postać z rybą ?- (pytam szybko wykorzystując moment milczenia).
T.J. – Jak mówiłam wcześniej to bóstwo płodności. Młoda dziewczyna, pól ryba pól kobieta, coś w typie rusałki. Kobieta wychodząca z wody. To, co się zachowało to tylko część. Brakuje góry i dołu. W miejscu stóp miała rybi ogon. Na rzeźbie można zobaczyć co prawda fałdy sukni, ale one przechodziły w płetwę ogonową. Symbolizowała życie, które wyszło z wody, boginię, która wyszła z oceanu. Mam wrażenie, że ją tu przyniosło… Tutejsi ludzie odebrali ją jako dar dla nich symbolizujący płodność i urodzaj. Wykonano ją z monolitycznego kawałka skały. Ale nie wycięto go z większej całości. Ten blok był samorodkiem. Trzeba by sprawdzić, co za typ skały pozostawia takie „wolne” kawałki. Postać miała prawie cztery metry wysokości. Cały czas mam ciągłe wrażenie, że ją wyrzuciła woda, że przyniesiona była przez wodę, albo przywieziona, i wyrzucona na brzeg. Może woda ją odkryła, wypłukała z piasków? Nie wiem. Widziałam wodę i jej figurę, która z niej jakby wychodziła. Stała niżej, na płaskim terenie, w dole na polanie. W wizji widziałam ją oświetloną słońcem a troje zarośniętych ludzi z długimi włosami w długich koszulach klęczało na kolanach i modliło do niej. Potem także na kolanach wycofali się. Gdy ta rzeźba przybyła, cały teren był przykryty wodą. Dookoła masywu było dużo wody, wyglądała jak morze. W promieniu trzydziestu kilometrów od centrum góry było w miarę sucho. Dalej wszystko było zalane. W miejscu Wrocławia była woda….I ta rzeźba, mam wrażenie, że ma coś wspólnego ze północą…jakby nie powstała tu na miejscu… Ona przypłynęła, może ją woda wyrzuciła na brzeg lub woda ją odsłoniła… Stala na płaskim terenie… ”
http://www.instytutbadan.com.pl/slepy.php?id=16
4. Widziałam na Ślęży skałę… gdy spojrzałam na nią aż mnie zatkało z wrażenia, bo zobaczyłam czarną czaszkę.