czwartek, 26 lipca 2012

NA ROZDROŻU ŚWIATÓW I CZASOPRZESTRZENI


18.lipca

CZAS PRZYPOMNIENIA I PUŁAPKI BLOKUJĄCE PRZYPOMNIENIE

Żyjemy w czasoprzestrzeni PRZYPOMNIENIA. Każdy może sobie przypomnieć siebie z przeszłości, a nawet z przyszłości - tyle, na ile pozwala mu jego „karma” oraz „czystość” umysłu i serca. Pojęcie karma rozumiem tu jako istnienie przyczyn wiążących ludzi nićmi powiązań - skutkami przejawiającymi się przywiązaniem do… wzorców tego świata ograniczających nasze przypomnienie. Przyczyny to wzorce działania, myśli i emocje oraz wiara według których działamy i nie ma znaczenia czy świadomie czy nieświadomie. Natomiast uświadamianie sobie tych nieświadomych wzorców umożliwia zmianę sposobów działania, oczyszcza "karmę" - uwalnia od tzw. karmy, poszerza samoświadomość. W ten sposób dokonuje się "transformacja" czy też "ewolucja" świadomości.

Przypominamy sobie nie po to, by rozpoznawać pewne wzorce w strachu i ocenach, lecz po to, by z odwagą i uczciwością wobec siebie poszerzać naszą ŚWIADOMOŚĆ poprzez ZROZUMIENIE przyczyn i skutków działania „karmy” – wzorców, które uznajemy za prawdę. Często działamy według tych wzorców nieświadomie.

Na ile zdołamy poszerzyć naszą świadomość, na tyle jesteśmy w stanie zrozumieć i ogarnąć wszechogarniającą miłością te części STWORZENIA - te części SIEBIE, które sobie przypominamy.

Niektórzy skupiają się na poznawaniu i przypominaniu wyłącznie poprzez umysł, ale to pułapka, która może prowadzić do obłędu. Zwłaszcza kiedy mamy w sobie nieuwolnione wszystkie wzorce i przekonania blokujące dostęp do wiedzy o innych częstotliwościach niż te, w których zapisana jest obecna wiedza.

To umysł tworzy pułapki, w które sam wpada. Natura jest taka, jak jest, pełna paradoksów. Umysł, póki nie zintegruje w sobie tych paradoksów, będzie wpadał we własne pułapki. A może być naszym sprzymierzeńcem. Do tego jednak potrzebne jest wsparcie mądrości płynącej z serca.

Niektórzy twierdzą, że są ofiarami systemów lub działań INNYCH "Ciemnych Mocy" i że zostaliśmy tu, na Ziemię wrzuceni „za karę”. A są nawet tacy, którzy twierdzą, że obecnie na Ziemi znajdujemy się w „kolonii karnej”. Te wszystkie koncepcje pochodzą z umysłu wspieranego przez nieświadome emocje i ogromny strach: że wzorce i prawa według których działa ten „matrix” zostały nam podstępnie zaimplementowane.

Zostały nam „zaimplementowane”, to fakt, ale czy podstępnie, to sprawa „dyskusyjna”. To chyba my sami jesteśmy najbardziej podstępni wobec siebie i to jest podstępność niemalże perfekcyjna, ponieważ trudno nam samym ją dostrzec... Jesteśmy istotami wielowymiarowymi, więc jaką mamy pewność – operując percepcją z 3D (trójwymiarowości) - że jako istoty wielowymiarowe sami nie przygotowaliśmy dla siebie tej „GRY”? 

Tutejsza czyli ziemska intensywność doświadczeń jest wyjątkowa i atrakcyjna, więc aby można tę intensywność odczuć i emocji, tę wyjątkowość doświadczyć, musimy "nasz fraktal" mocno zagęścić do stanu bardzo gęstej materii... A to nas odcina od pamięci i połączenia z naszą wielowymiarowością, z naszym istnieniem w innych światach i czasoprzestrzeniach oraz formach. Oczywiście takie odcięcie na jakiś czas jest konieczne, aby móc doświadczać tej wyjątkowej intensywności, w tym ziemskim świecie - tej gęstej "materii". To odcięcie jest przyczyną zapomnienia tych części nas, które istnieją w innych czasoprzestrzeniach, innych gęstościach czy częstotliwościach – w innych wymiarach.

Ta wiedza pochodzi także ze świadomego śnienia. Czasem śnię sen i "przebudzam się w nim", co znaczy, że jestem całkiem świadoma, co śnię. I łączę ze sobą różne części siebie z różnych światów i czasoprzestrzeni. Albo doświadczam różnych form energii i rozumiem, dlaczego z poziomu ludzkiego są nazywane w taki, a nie inny sposób...

Jesteśmy podróżnikami w nieskończoności.. Pamiętam taki moment, kiedy przypomniałam sobie i uświadomiłam, co znaczy słowo nieskończoność. Przez dłuższą chwilę czułam się jakbym stała nad przepaścią, która mnie woła i wciąga, żebym skoczyła i rzuciła się w dół... w niepoznane, nieznane.

Jestem tutaj, żeby zrozumieć ten świat i zintegrować, zharmonizować siebie stąd ze sobą istniejącą także "poza tym światem".


Historię są różne, ale jakże podobne do siebie. Czasy są różne, ale cyklicznie powtarzamy podobne sytuacje i tylko od naszej świadomości zależy, czy będziemy wciąż kręcili się na tej samej karuzeli (cykle po okręgu), czy w podróży popłyniemy do przodu w czasie i przestrzeni (cykle po helisach – sprężynach, a nie spiralach) czy też cofniemy się w czasie spadając w jeszcze „gęstszą materię… (zejście po spirali w dół). Możemy też podróżować w cyklach spiralnych (w dół i w górę) lub poszerzyć naszą świadomość i istnieć w przestrzeni poza czasem…

Owszem, byliśmy „wciągani” i „podpinani” do różnych systemów i z poziomu naszej trójwymiarowości możemy postrzegać ten rodzaj działań jako wymuszanie, zastraszanie lub manipulacje łącznie z używaniem magii ("ciemnych mocy"). To się działo, dzieje i całkiem możliwe, że w kołowym kontinuum czasoprzestrzennym tego świata, będzie działo się nadal. Dlatego, że jesteśmy nieświadomi zasad tych „gier” i reguł światów i sposobów kosmicznego istnienia w nich.

Takie podpinania odbywały się i odbywają nadal przez uwodzenie i kuszenie władzą, mocą, bogactwem i wyjątkowością (wybraństwem) łączącym się z ogromnymi możliwościami, które ZOSTAJĄ NAM PRZEKAZANE PRZEZ KOGOŚ Z ZEWNĄTRZ. W takim przypadku z własnej woli podejmujemy zobowiązania, ślubowania i przyjmujemy inicjacje (w tym także na przykład kapłańskie, mistrzowskie itp.) współtworząc w ten sposób różnego rodzaju struktury piramidowe. Możemy jednak tych zobowiązań nie pamiętać, ponieważ zawieraliśmy je w przeszłych swoich wcielenia, a teraz powtarzamy to samo, lecz nieświadomie.

Nie tylko podpinano dusze ludzkie energetycznie poprzez ślubowania i inicjacje kapłańskie (podobnie jak w każdym systemie “JEDYNEGO BOGA”), ale na przykład NA ATLANTYDZIE istniała grupa ludzi zwana "starszyzną" albo "Tymi z Prawa Jedni", którzy zajmowali się pracą z energiami i kryształami dla dobra całej społeczności na Atlantydzie, ale którzy nie zgodzili się na używanie energii jako broni przeciwko innym istotom na Ziemi. Pewnego dnia na Walnym Zgromadzeniu część kapłanów reprezentujących "nową władzę" poddała pod głosowanie konieczność użycia tej energii i pewnych części aparatury, która służyła zasilaniu całej infrastruktury, jako broni przeciw innym istotom. Wówczas nie udało im się przegłosować tej propozycji, więc zaraz po głosowaniu, wyłapano przy wyjściu z budynku wszystkich tych ze "starszyzny" - z prawa Jedni czyli tych, którzy pracowali z energią i kryształami, a nie zgodzili się na użycie mocy energii kryształów przeciwko jakimkolwiek istotom żyjącym na Ziemi. Wówczas umieszczono ich ciała w metalowych kleszczach – obejmach, w których zazwyczaj umieszczano kryształy wielkości człowieka. Te obejmy przebiły ich ciała i unieruchomiły. W ten sposób “ukrzyżowano” tych, którzy sprzeciwili się na Walnym Zgromadzeniu użyciu energii kryształów jako broni przeciwko innym istotom. Ich ciała umieszczone zamiast kryształów w urządzeniu wytwarzającym energię, miały posłużyć jako wzmacniacze przy odpaleniu urządzenia o ogromnej energii.

Pamiętam, że ci z Prawa Jedni porozumieli się wówczas ze sobą telepatycznie i podjęli decyzję, że ich osobista energia nie zostanie użyta do celów wytyczonych przez kapłanów.

Wówczas po podłączeniu aparatury ta ogromna energia posłużyła także otwarciu portali dla nowych “bogów”.  więcej tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2012/12/lekcje-utrzymywania-czystej.html

Późniejsze metody “podpinania do systemu” były podobne, ale jeszcze bardziej uzależniające i mające na celu wzbudzanie lub może przypominanie o strachu przed PANAMI (JEDYNYMI bogami). Podobnie jak w przypadku ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Były przykłady prób podpinania do systemu związane z poświęcaniem dzieci w ogniu i dorosłych na stosach inkwizycji lub kamienowanie. Oczywiście te metody „podpinania do systemów” nie zawsze były skuteczne. Nie działały na dusze i ludzi, którzy pamiętali siebie z innych czasoprzestrzeni lub przestrzeni spoza czasu. 

Większość ludzkości była jeszcze kilka lat temu podpięta do tego „matrixa”. Przykład? Religie z JEDYNYM bogiem: judaizm i katolicyzm oraz pokrewne. I społeczności, w których prawa tych religii działają na ludzi, a ludzie przyjmują je niekoniecznie jako swoją “wiarę”, ale jako przekonania (często nawet nieświadome). To są równie skuteczne systemy podpięcia – nie przez ślubowania i inicjacje, ale przez nieświadomość – np. chrzest w kościele katolickim udziela się osobie nieświadomej – maleńkim dzieciom. Dlaczego? Są w ten sposób poza ich świadomością podpinane do systemu wiary jako katolicy.

W niektórych sektach jest tak, że mistrz siada sobie na tronie (może to być i astralny tron). I stamtąd prowadzi gry, które “udoskonala”. Im większe “dobro” ma obejmować działania takiego mistrza, tym większe “zło” pojawia się po „drugiej stronie lustra”, z którym mistrz wraz z jego ziemskimi przedstawicielami musi walczyć… (to może być także nieświadoma produkcja “dobrego mistrza” z zaświatów, który zapomniał o swoim połączeniu z CAŁOŚCIĄ, JEDNIĄ i WSZYSTKIM, CO JEST).

dodane, znalezione w internecie:




Ciemnej strony Boskiego Stworzenia nie warto poddawać ocenie z ludzkiej perspektywy, bo dla umysłu jest to strefa chaosu, ale to umysł poprzez „ego- ja” tak to postrzega… Najpierw potrzeba oczyścić i uwolnić się od przekonań, poszerzyć swoją świadomość, by zacząć rozumieć, czym ta „ciemna strona Boskiego Stworzenia" jest. Oczywiście, że takie zrozumienie jest możliwe dla każdego, ale… nie w każdej chwili.










I upadniemy do “jeszcze niższego świata”? Zgodnie z "umownie wolną" wolą prawda? No cóż…
Podejmowałam te tematy (kata i ofiary, dobra i zła, światła i ciemności oraz wolnej woli) wielokrotnie w swoich notkach. Upadek świadomości polega jednak na ograniczaniu obszaru WOLI, którą – paradoksalnie – nazywa się „wolną”. (patrz notka pt.: OBSZARY WOLNEJ WOLI).

A jeśli po jednej stronie lustra stoisz Ty jako osoba o czystym sercu, a po drugiej stronie lustra… stoisz Ty…. jako atlantydzki kapłan na przykład? To czy możesz jesteś już gotowy/a te części siebie połączyć tęczowym mostem pojednania?

Nikt z nas w oddzieleniu od CAŁOŚCI, JEDNI, nie ma monopolu na PRAWDĘ.  Ale każdy może JEJ doświadczyć jedynie poprzez swój indywidualny byt. Ot, taki paradoks. Prawdy podstawowe są ułożone w pozornie sprzeczne ze sobą pary. Na przykład, abyśmy stali się bardziej świadomi, musimy być ludźmi metodycznymi, racjonalnymi, o trzeźwym umyśle, a jednocześnie musimy wyzbyć się tych wszystkich cech – być wolnymi od przywiązywania się do nich, by móc otworzyć swoje serce i mieć dostęp do wiedzy  płynącej  z serca. Jednak potrzeba sporej trzeźwości umysłu, by połączyć ze sobą przeciwieństwa. Tak "wielkiej", że umysł staje się wówczas czystym, pustym, krystalicznym naczyniem…

Bo WYJŚCIE Z TEGO Matrixa wymaga poszerzenia zakresu świadomości i odzyskiwania swojej energii (mocy – nie bardzo mi to słowo odpowiada, bo służyło przez tysiące lat do manipulacji, nadużywania i prowadzenia walk oraz wojen i walk). Koniec walki… Z nikim wtedy nie musimy walczyć o energię ani o “moc”. 

Przypomnę, że przynależność do struktury matrixowej powoduje, że człowiek dysponuje “umownie” wolną wolą (taką z mocno ograniczoną świadomością albo samoświadomością). Zasila system, na co zużywa ogromną część swojej własnej energii. Gdy jej brakuje, zaczyna kraść. Samotna droga powoduje, że człowiek zaczyna coraz sprawniej dysponować swoją wolną wolą. Rzeczywiście podejmuje decyzje i wybory w coraz większej niezależności od reguł i zasad matrixowych. Ale ta droga – wiem to z kilku książek [:-)] i potwierdziłam własnym doświadczeniem – “kończy się”… pozbyciem się – całkowitym uwolnieniem… owej umownej wolności woli… chcenia czegoś dla innych czy dla siebie… Wtedy istota ludzka łączy się z wolą CAŁOŚCI, JEDNI, ze WSZYSTKIM, CO ISTNIEJE. Taki mały paradoks. Kolejny.


Dzięki tym i innym przypomnieniom zrozumiałam, że każdy sprzeciw jest formą walki. Każda ocena wartościująca czyjeś działania jako „dobre” lub „złe” jest zasileniem tego, co oceniamy. W tych ocenach lokujemy swoją energię. *) Dla mnie ważne stało się zrozumienie, że nasz strach np: o dzieci lub o bliskie osoby jest energią, która może zasilać i wzmacniać strach w tych osobach. Podobnie nasze modlitwy o dobro i radość dla innych mogą zasilać tę radość w innych. Kiedy opiekujemy się osobą chorą, która wcale nie pragnie wyzdrowienia, ponieważ jej strach przed śmiercią blokuje to wyzdrowienie, wówczas zasilamy swoją energią ten strach i chorobę. Skuteczne działanie w takiej sytuacji polega na dzieleniu się wiedzą o tym, że śmierć jest wyłącznie bramą do innej formy istnienia. Ale nie możemy żądać od tej osoby, aby naszą wiedzę i doświadczenie uznała za swoją. Działania wbrew jej woli, (nawet tej "umownie wolnej"), zawsze będzie manipulowaniem i tworzeniem kolejnej karmy. Gdy taka osoba sama podejmie decyzje zmian swoich przekonań i przestanie bać się śmierci, wówczas jest szansa, że zacznie się jej uzdrowienie.


Wiem, że istnieją różne “rasy” i różne “wzorce”...    W tym sensie dla mnie człowiek jest wyjątkową istotą, ponieważ został stworzony jako kompilacja wielu “kosmicznych ras”, które nie były w stanie ani współżyć ani współtworzyć ze sobą w sposób pokojowy. Bo jak na przykład mogą porozumieć się choćby orzeł, lew, krokodyl, koliber i jakiś byt – istota, która jest na przykład ciągiem matematycznym ale jest także… wibracją, która dla innych "kosmicznych ras” jest czymś w rodzaju kwintesencji złości? Bo tak (jako emocje złości na przykład w swoich ciałach psychicznych i fizycznych) mogą odczuwać tę istotę istoty z innych “ras kosmicznych”.
I wszystkie wzorce, jakie mamy zapisane w sobie jako ludzie, mogą się w nas integrować, harmonizować i wtedy zaczynają współbrzmieć ze sobą.
A kiedy człowiek harmonizuje w sobie te “cechy”, wzorce, wtedy i te inne “rasy” mogą wiele skorzystać z takiego procesu “transformacji”. W taki sposób teraz rozumiem to połączenie i tak zwane “wznoszenie” (ewolucję świadomości przede wszystkim) człowieka i całego wszechświata z istotami z “innych części kosmosu”. Ale wiem, że to jest moje rozpoznanie – przypomnienie, a inni mogą mieć inne

Co to by była za frajda z podróży, gdybyśmy wiedzieli, co nas w niej czeka? 
Na tym to polega, że nie przypadkowo mamy połączenie i jesteśmy cząstkami tej HISTORII, którą nie dość, że każda i każdy z nas składa osobno, to jeszcze wzajemnie możemy się inspirować. Czasem to połączenie tracimy tak, jak i pamięć, ale potem odzyskujemy i możemy zacząć dalszą podróż...

*) Można to sobie wyobrazić w ten sposób, że myśli na dany temat lecą do miejsca w czasoprzestrzeni do danej sytuacji (albo nawet idei w świecie astralnym) jak haczyk na wędce, która zarzucamy. Zarzucamy taki haczyk, on się zaczepia i nasza energia tam zostaje uwięziona. Naszymi myślami łączymy się przy pomocy takich haczyków z różnymi sytuacjami z przeszłości.


piątek, 13 lipca 2012

POWRÓT BOGINI, MATKI...I NAJWYŻSZEJ DUSZY



DUSZA BEZ DUCHA JEST JAK TREŚĆ BEZ FORMY, A DUCH BEZ DUSZY JEST JAK FORMA BEZ TREŚCI. TWORZĄ CAŁOŚĆ, JEDNIĘ.

DUCH – według dostępnej mi wiedzy  – jest właśnie czymś w rodzaju JAŹNI. Duch  jest formą, w której organizuje się struktura psychiczna człowieka połączona z systemami różnych form, w tym myślowych, emocjonalnych i czuciowych. Jest odpowiedzialny za przepływ energii z części świadomej do nieświadomej i odwrotnie. Pełni funkcję integrującą. Celem Ducha-Jaźni jest urzeczywistnienie przejawu formy, ale również w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie ja czyli ego oraz odwrotnie, rozpuszczanie ja-ego.
DUSZA jest częścią ŚWIADOMOŚCI, która wypełnia tę formę.

A skąd ta dusza pochodzi i skąd ta Jaźń pochodzą?”

…. z tego samego ŹRÓDŁA. Opiszę to tak:

Kosmiczny BEZKRESNY OCEAN “wypełniają czyli współtworzą niejako Dusze”. Duch jest częścią OCEANU i  wyodrębnia się  jako indywidualny przejaw OCEANU. Gdy się wyłania - wyodrębnia taki Duch, zaczyna łowić z OCEANU dusze lepiąc z nich formy i nazywa to swoim Stworzeniem.

Kosmiczny DUCH "RYBAK" i kosmiczny OCEAN to JEDNIA.

Z tym, że OCEAN jest ŚWIADOMOŚCIĄ, a RYBAK jest UMYSŁEM. ŚWIADOMOŚĆ jest UKRYTA dla UMYSŁU. UMYSŁ istnieje, by rozpoznawać ŚWIADOMOŚĆ…więc wyławia jej różne części z KOSMICZNEGO OCEANU...

DUSZA jest przejawem ŚWIADOMOŚCI, a DUCH jest przejawem UMYSŁU.

ŚWIADOMOŚĆ jest CAŁOŚCIĄ i OBEJMUJE WSZYSTKO, natomiast UMYSŁ jest FORMĄ, w jakiej ŚWIADOMOŚĆ może się PRZEJAWIAĆ, dlatego UMYSŁ nie jest WSZYSTKIM. UMYSŁ jest CZĘŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI, ale nie jest z nią identyczny.

UMYSŁ tworzy i nakłada na ŚWIADOMOŚĆ sieci, aby mógł pewne jej obszary UCHWYCIĆ, pochwycić, objąć. Wtedy ONA przejawia się w FORMIE. I dzięki temu może być poznawana. Ale ceną tego jest OGRANICZENIE ŚWIADOMOŚCI w danej FORMIE.

Powiedzmy, że jest to BOSKA ISTOTA, która musi się podzielić na "męskie" i "żeńskie", na światło i ciemność, by poznawać samą siebie.


Oto cytat z Plotyna, który utożsamiał Umysł-Logos także z Bogiem:
“Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza – Umysł (νοῦς nus, który można interpretować zarówno jako Boga jak i grecki λόγος logos)”

Tu, uważam, że utożsamienie Boga z Logosem [UMYSŁEM] jest bardzo trafne, chociaż… UMYSŁ istnieje i to jest przyjęte jako fakt zarówno przez teistów jak i ateistów. Dlatego ateiści mogą dążyć do rozpoznawania Logosa-Umysłu-Boga i definiować to pojęcie na różne sposoby, czasem przez negację, a teiści mają gotowe “formuły” i dogmaty definiujące pojęcie Boga. Bóg istnieje w tym przypadku jako IDEA UMYSŁU utożsamiająca się calkowicie z jakąś jego częścią.

“Z Jedni wyłania się pierwsza hipostaza – Umysł”
 Ale co to za JEDNIA? Pisałam trochę o tym TUTAJ:

Dawid56 pisze:

Ciekawe pytanie Davidzie, dzięki... Może to PUSZKA PANDORY, jak napisała kiedyś Nnka, a może ŚWIADOMOŚĆ ukryta jest przed UMYSŁEM, niepoznana jeszcze przez UMYSŁ? UMYSŁ tworzy i nakłada na ŚWIADOMOŚĆ sieci, aby mógł pewne jej obszary UCHWYCIĆ. Wtedy ONA przejawia się w FORMIE. I dzięki temu może być poznawana. Czyli przed uchwyceniem jej w sieci ŚWIADOMOŚĆ dla UMYSŁU jest UKRYTA i postrzega ją jako NIE-ŚWIADOMOŚĆ czyli nieobecność ŚWIADOMOŚCI jako CAŁOŚCI. I  ceną  tego rozpoznawania NIE-ŚWIADOMOŚCI przez UMYSŁ jest to, że zdecydowana większość ŚWIADOMOŚCI zawsze pozostaje nadal zakryta, ukryta czyli nadal jest NIE-ŚWIADOMOŚCIĄ dla UMYSŁU. To UMYSŁ decyduje, jaki obszar ŚWIADOMOŚCI z tej ukrytej czyli NIE-ŚWIADOMOŚCI jest w stanie objąć w swą sieć. Im czystszy umysł, im mniej przywiązuje się (zatrzymuje) do tego, co poznaje, co rozpoznaje, tym większy obszar ŚWIADOMOŚCI może objąć.

David:

Zgodzę się z Twoim zdaniem Davidzie. Jestem nawet zachwycona. Jednakże z maleńkim zastrzeżeniem... wybacz proszę, ale poczułam, że może to zrozumiesz...

Wszyscy wiedzą i są świadomi faktu, że istnieją dwa słowa: Bóg i Bogini, które wyznaczają granicę rozróżnienia, a w zasadzie podziału boskości na rodzaj męski i żeński. Słowo bóg jest rodzaju męskiego, a słowo bogini jest rodzaju żeńskiego. Zgadza się?

"A na początku [jakimś tam - względnym] było SŁOWO..."

Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, Co Jest czy Jednię  albo CAŁOŚĆ uznajemy Boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. Mamy wtedy do czynienia z Matrixem albo innymi PRZESTRZENIAMI, w których panuje UMYSŁ (porządek). Taka jest energia słowa Bóg. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy Boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Mamy wtedy do czynienia z Matrixem NIE-ŚWIADOMOŚCI (chaosu).Taka jest energia słowa Bogini. Dlatego na oznaczenia tego, co jest Wszystkim i Jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia. CAŁOŚĆ lub Wszystko, co jest, a nie nazywam Całości Bogiem. CAŁOŚĆ mogę co najwyżej nazwać PODWÓJNĄ ISTOTĄ BOSKĄ.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę za prawdziwą skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo Bóg uznawane za Źródło. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą mocą w tym Matrixie, świecie, w którym "Panem i Władcą jest Umysł.. Boginie zostały podporządkowane bogom, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki", ale tak ładnie czasem się o nich mówi, żeby pograć na ich ego, żeby lepiej służyły i zasilały ten męski świat... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie? 

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Animą i Animusem – tym, co męskie i żeńskie, ducha i duszy. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami, ale dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają. Dwa w Jedni.

Bóg i Bogini to DWA w JEDNYM.

Aby jednak dotrzeć do tej świadomości, najpierw musi nastąpić...

Powrót Bogini...
To chcemy, żeby ona wróciła i oddamy jej należne miejsce, czy będziemy udawać, że nic się nie zmienia? To chcemy poszerzenia świadomości, czy nie chcemy? To chcemy harmonii i pokoju, ewolucji świadomości czy nie chcemy, bo wolimy wspierać swoją energią i jestestwem świat cierpienia, walki, panów i niewolników? 


Pisałam w notce PRZYPOMNIENIE o tym, że nie ma znaczenia, czy jestem kobietą czy mężczyzną. W jednym świecie (albo ziemskim cyklu) rozwija się i realizuje koncepcja, że bóg stworzył świat (a może i wszystko), a w innym świecie… że bogini. Ale to są koncepcje wynikające z cykli rozdzielenia tego, co “męskie” od tego, co “żeńskie” – patriarchat, matriarchat w cyklach naprzemiennych… To są tylko i aż koncepcje, ponieważ wszystko istniało, istnieje i będzie istniało, a dokładniej JEST WIECZNYM TERAZ. Jednym z wielu pięknych symboli tego połączenia jest indiańska Święta Fajka.

 Przypominamy sobie, kim jesteśmy, ponieważ zapominanie umożliwia istnienie w indywidualnych formach zarówno - zwanych -  fizycznymi jak i energetycznymi. Te wszystkie formy są “kreacjami” światów…. “kreacjami”, ponieważ nic nie zostało stworzone, a istnieje wiecznie. My jesteśmy podróżnikami po światach, których doświadczamy.


A co z magią, którą ludzie uprawiają w imieniu różnych bogów i bożków? Magia jest narzędziem władzy i teraz się intensyfikuje. Zarówno ta “techniczna” jak i “duchowa”. Bo to czas iluzorycznej walki o władzę nad ludźmi, o władzę nad duszami  - bo to energia. Energia MATURY. To świadomość, którą można sterować przy pomocy odpowiednich narzędzi, wzorów myślowych, symboli...


Ludzie bali się, że mogą zginąć zniszczeni przez swoich bogów. Albo innych bogów. Boją się nadal (w każdym razie spora część ludzkości), że zagładzie ulegną kolejne cywilizacje, zmienią się znowu lądy, morza i oceany... Boją się kolejnej Apokalipsy. Boją się Sądu Ostatecznego... I to jest ta trauma: strach przed zagładą, która przede wszystkim wymaga "uzdrowienia". Z powodu tego strachu ludzie za wszelką cenę chcą przetrwać w tym świecie i w tej albo najchętniej jeszcze bardziej ulepszonej fizycznie formie (co mogą zapewnić im co poniektórzy bogowie). No to idą na układy. I to jest powód łatwości wprowadzania tak zwanego Nowego Porządku. Jak napisała Nnka kiedyś: “z wroga robi się przyjaciela”.

“Gdy Bóg stwarzał pierwszego człowieka, rzekł: “Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze, i niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem w powietrzu, nad zwierzętami i nad wszystką ziemią.“.

Ach to PANOWANIE NAD… i władza nad innymi… Może już nam wystarczy?


Fragment rozdziału pt Ożywienie Bogini z “Ziemi Zwiastunów Świtu” (Barbara Marciniak) podany przez Livię Ether:Co, lub kogo, wyobrażacie sobie myśląc o Najwyższym Stwórcy? W waszym społeczeństwie nauczono was, że energia boga reprezentuje źródło, a energia żeńska reprezentuje jego wykorzystanie lub działanie. My twierdzimy, że jest na odwrót – to co kobiece jest źródłem, a to co męskie reprezentuje sposób jego wykorzystania.To prawda, że Najwyższy Stwórca jest żeńską wibracją. Źródło, takie jakim je znamy, jest wibracją kobiecą. Męska wibracja, małżonek owego żeńskiego źródła, walczący o miłość Bogini, został miliony lat temu rozszczepiony wskutek złego wykorzystania energii. Jesteście jedną z części tej błędnie wykorzystanej energii. Dwóch plejadiańskich synów jednego z mało ważnych bogów objęło władanie nad Ziemią, stoczyło pomiędzy sobą bitwę i przyczyniło się do powstania dzisiejszych dylematów. Patrząc na to z szerszej perspektywy widzimy, że była to tylko drobna rodzinna sprzeczka. Bogini Matka podzieliła się na części i przybrała wiele form, aby były one małżonkami wielu bogów. Pragnęli oni zaspokojenia, miłości, chcieli znaleźć się w matczynej wibracji, ponieważ to z niej pochodzą wszystkie twórcze siły życiowe.Bogini obdarzona jest taką świadomością, która pozwala na wszystko. Jest źródłem, które utrzymuje wszystko razem, klejem stworzenia. Niektórym trudno jest nawet przyjąć tę koncepcję, nie wspominając już o jej zrozumieniu. Kobietom nie jest łatwo myśleć o tej pełnej mocy istocie, która krąży w ich własnej krwi. Mężczyzn szokuje myśl, że żeńska wibracja może być źródłem wszystkich rzeczy.

No, ciekawy w tym kontekście może być mój sen o Matce Galaktyce, chociaż Galaktyk podobno jest wiele, więc nie wiem, czy można uważać ją za Źródło Stworzenia Z kolei, podobno wszechświatów także jest wiele. I to mnie dziwi, ponieważ skoro wszechświat jest wszystkim - wszechświat to słowo, które ma oznaczać czy symbolizować WSZYSTKO, co istnieje, zatem gdyby istniały inne wszechświaty, to pojedynczy wszechświat nie mógłby być wszystkim czyli tym, czym JEST. (Hmmm… Może to, co widzimy jako inne galaktyki to jest jedna galaktyka odbita w różnych częściach jednego WIELKIEGO LUSTRA)?
Tu mój sen o Matce Galaktyce.



dodane 15.lipca
Nnka:
"Bo ten Czysty Umysł to jest Swiadomość Chrystusowa a nasza zbiorowa nieświadomośc to Antychryst. Niestety wszyscy to utożsamili i chyba sami się pogubili w rozumieniu Jażni." *1)

Na to wygląda, że ludzie chyba się pogubili w rozumieniu Jaźni, ale według mnie CZYSTY UMYSŁ nie jest ŚWIADOMOŚCIĄ i utożsamianie CZYSTEGO UMYSŁU ze ŚWIADOMOŚCIĄ jest właśnie przejawem tego pogubienia... I każdy sam sobie potrzebuje odpowiedzieć na pytanie (jeśli w ogóle sobie takie zadaje) czym jest Jaźń.

CZYSTY UMYSŁ jest stanem umysłu, w którym następuje jego zespolenie ze ŚWIADOMOŚCIĄ. Połączenie DUCHA i DUSZY, w JEDNIĘ, CAŁOŚĆ jako PODWÓJNĄ ISTOTĘ BOSKĄ. DWA w JEDNYM.

///Przypomnienie: Piszę tylko po to, by dzielić się z innymi swoim doświadczeniem i swoją wiedzą. Rozumiem i szanuję, że ktoś może postrzegać RZECZYWISTOŚĆ inaczej.///

Nnka: "Można to jeszcze inaczej CZYSTY UMYSŁ czyli ŚWIADOMOSC to czysta MATERIA, bo umysł jest MATERILNY(antymateria) czego nie da się powiedziec o ŚWIADOMOSCI BOSKIEJ która jest zupełnie poza MATERIĄ."

Można, kochana Nnko, natomiast można także traktować UMYSŁ jako najwyższą formę istnienia, ponieważ bez umysłu, ŚWIADOMOŚĆ nie mogłaby przejawiać się w jakiejkolwiek formie. Natomiast pojęcie "CZYSTA MATERIA" jest pojęciem umownym, jest próbą uchwycenia tego, co nieuchwytne, ponieważ zgodnie ze wszelkimi definicjami materii, ta MATERIA tym nie jest, co definicje opisują. Sama napisałaś, że "ŚWIADOMOŚĆ BOSKA jest zupełnie poza MATERIĄ." Umysł wytycza granice obszarów czasoprzestrzennych i ustala w ten sposób formy dla przejawiania się ŚWIADOMOŚCI. ŚWIADOMOŚĆ zaś, której części przejawiają się w zindywidualizowanych formach staje się świadomością. Podobnie jak UMYSŁ dla każdej zindywidualizowanej formy staje się umysłem.

Nnka: "UMYSŁ zapisany jest tak jak zapisana karta, a to co na niej zapisane świadczy o czystosci i zgodnosci z PIERWOTNYM zapisem. Im bardziej to wszystko krzywe i wypaczone, interprtowane po “ludzkiej myśli na wzór i podobieństwo” tym “brudniejsze”."

Tak. Tu się rozumiemy. Wolę jednak określać to inaczej niż "brudniejsze", ponieważ to właśnie interpretacje zacieśniają, zawężają, zagęszczają..., więc dla mnie to wszystko jest bardziej "zakrzywione" w "wymiarach krzywizny". Interpretacje są odpowiednikiem percepcji i zależą od tego, co na swój własny temat "wie" dana, zindywidualizowana forma o ograniczonej świadomości.
Czyli UMYSŁ jest tutaj jakby podstawową MATRYCĄ, która jest odkształcana w pewnych ograniczonych różnymi obszarami czasoprzestrzeniach. Ale możliwe, że to UMYSŁ sam siebie w ten sposób odkształca?

Nnka: "Zdecydowanie nie uważam, że ludzie bali się zniszczyć bogów [wyr. JESTEM]."

Nie rozumiem, co masz na myśłi pisząc o niszczeniu bogów? Pytam, ponieważ nie pisałam nic o niszczeniu bogów przez ludzi. Pisałam:

>Ludzie bali się, że mogą zginąć zniszczeni przez swoich bogów. Albo innych bogów. Boją się nadal (w każdym razie spora część ludzkości), że zagładzie ulegną kolejne cywilizacje, zmienią się znowu lądy, morza i oceany... Boją się kolejnej Apokalipsy. Boją się Sądu Ostatecznego... I to jest ta trauma: strach przed zagładą, która przede wszystkim wymaga "uzdrowienia". <

Nnka: "[Ludzie] Bali sie ATLANTYDY i kombinowania czasoprzestrzenią bo byli bardziej świadomi uwarunkowań energetycznych niz są obecnie. Bali sie skutków działań , które przyniosły zagładę i upadek, tą z której do tej pory nie możemy się podnieść, bo rytm tej planety został poważnie zaburzony."

Pisząc "bali się ATLANTYDY" utożsamiasz Atlantydę z grzebaniem w czasoprzestrzeni. Według mnie ludzie z Atlantydy rzeczywiście tak, jak piszesz, byli bardziej świadomi uwarunkowań energetycznych, ale przy czystości intencji radzili sobie doskonale i całe społeczności na tym korzystały. Ludzkość była w swoim rozkwicie i rozwijała swoją świadomość. W pewnym momencie jednak pojawił się tam INTERPRETATOR czyli ktoś (coś) w rodzaju "Antychrysta", który chciał zapanować nad innymi i podporządkować sobie wszystkich, przejąć jak najwięcej wytwarzanej energii i zasilić siebie - swój system. (Pewne podobieństwo widzę w pojawieniu się JHWE uznanego za boga, którego czczą nie tylko Żydzi, ale w zasadzie wszyscy katolicy lub ci, co uznają się za chrześcijan, a wcale nimi nie są, bo są nieświadomymi ofiarami tego systemu..) Dlatego na Atlantydzie pojawił się konflikt, którego wcześniej nie było. "Wieża Babel" była budowana, ale pewien "Strażnik" zobaczył, że ludzie stają się tak wielcy jak on, więc postanowił in przeszkodzić. Było to bardzo skuteczne działanie. Nastąpił wówczas tragiczny upadek Atlantydy. (Atlantyda nadal istnieje w WYŻSZYM ŚWIECIE niż nasz obecny.) W czasie otwarcia Portali, ta część ludzkości (dusz), która podążyła za INTERPRETATOREM, bo obiecywał im władzę, podążając za nim spadła do niższego ŚWIATA. A więc być może Antychryst jest czymś w rodzaju wyodrębnionego UMYSŁU.

Pisałam:
>Magia polega na zaburzaniu cykli i planów kosmicznych, stąd kataklizmy się pojawiają w postaci Apokalips… pss… Cykli nie można rozwalić, z cykli można wyjść w przestrzeń “poza czasem” - [w "punkcie ZERO"]. Kiedy wszystkie portale “są otwarte”, można to ogólnie nazwać ŚWIADOMOŚCIĄ wypełniającą. UMYSŁ, który będzie zatrzymany w “punkcie 0”<

Nnka: "Jest też ogromna różnica w pojęciach “Całość” i “Jedność” (co też ze względu na tłumaczenia ujednolicono). Dopóki człowiek nie jest Całością ( i tu mowa też o jego nieświadomosci) nigdy nie będzie Jednością, bo zawsze nastąpi proces WYPARCIA." (...) 'CAŁOŚĆ jest zupełnie inną strukturą niż JEDNOŚĆ."

Tak, jak dla mnie to uchwyciłaś w bardzo precyzyjny sposób. Ale dlatego nie używam słowa Jedność, lecz Jednia, ponieważ to są dwa różne słowa. Dla mnie CAŁOŚĆ jest JEDNIĄ. Jedność natomiast może być przypisywana jakiejś CZĘŚCI CAŁOŚCI. I dlatego można tym słowem szafować podtrzymując wojenki. Są grupy ludzi, które scalają się pod hasłem "Jedności i Braterstwa" na przykład, ale po to, by manifestować swoją wyższość nad innymi i prowadzić walkę w imię tej "jedności braterskiej".

Nnka: '"CAŁOSC jest pojęciem dotyczącycm JESTESTWA – czyli ISTOTY- w tym przypadku ISTOTY LUDZKIEJ łącznie z wypartymi aspektami) dopiero wtedy mozna tworzyć JEDNOSC z harmonicznymi JESTESTWAM."

Tak. Jedność z nieskończonością "harnmonicznych JESTESTW" nazywam JEDNIĄ.

Nnka: "Dlatego też rozwój w wykonaniu niektórych grup skupia się na pracy z nieświadomoscią, ze wszystkimi archetypami (zapisami) tam umieszczonymi łącznie z wyobrażeniami Boga- od czego Jung i Kahuni odcięli się. "

Masz pewność, że się odcięli? Czy mogłabyś podać mi jakieś namiary, bym mogła sobie o tym przeczytać?
Nie mogę znaleźć wpisu bodajże Jojo o tych pięciu Archetypach Junga. Możesz pomóc mi je znaleźć? Chciałabym z tym 5.tym archetypem Junga - Jaźnią "pomedytować". I przeczytać dokładnie, co on o bogu tam napisał.

Nnka: "Ma to znaczenie takie, że wchodząc w srodowisko niskich energii będziesz miał ochronę. Dopóki tego każdy nie “przemedytuje” i nie zobaczy sensu zawsze będzie narażony na zwiedzenie.[wyróżn. JESTEM]"

Tak :-) Ja to dla siebie nazywam "uwodzeniem" lub "uwiedzeniem". Są wzorce (nie tyle te archetypowe, co te matrixowe, stworzone przez pewnych bogów), o które - jak za "haczyki" w naszych nieświadomych umysłach - o ile ich się nie pozbędziemy - zawsze możemy zostać zaczepieni. Nigdy nie wiadomo, który bóg do kogoś przemawia: czy ten Najwyższy czy ten "upadły". Z poziomu ludzkiego umysłu umysłu z „haczykami” (oddzielonego od CAŁOŚCI, JEDNI) nie ma możliwości tego rozpoznać.

Nnka: “JA” w pojęciu ego jest zupełnie czymś innym niż WYZSZE JA, które nas łaczy z BOGIEM i jest aspektem czysto duchowym. Wielu mistyków na to zwraca uwagę. Jeśli zniszczysz swoje WYZSZE JA odcinasz się , upadasz."

Ja w pojęciu ego łączy nas z bogiem, w którego WIERZYMY, Wyższe Ja łączy nas z BOGIEM, o którym MARZYMY. TEN BÓG, o którym marzymy JEST CZYSTYM UMYSŁEM.  Ze ŚWIADOMOŚCIĄ może nas połączyć 'nasza Najwyższa DUSZA'. Oczywiście, gdy marzymy bogu, który jest ograniczony do jakichś naszych wyobrażeń na jego temat, wówczas ten BÓG kieruje naszą duszę w odpowiednią formę, w odpowiedniej czasoprzestrzeni, abyśmy tej "kreacji boskiej", którą "tworzymy" swoim umysłem,   mogli doświadczyć.

Napisałaś w komentarzu: "Bo ten Czysty Umysł to jest Świadomość Chrystusowa a nasza zbiorowa nieświadomość to Antychryst."


Z tego co wiem, ŚWIADOMOŚĆ CHRYSTUSOWA to ŚWIADOMOŚĆ KRYSZTAŁOWA i nie jest ściśle powiązana z bogiem ani Bogiem albo zależna od boga. Chrystus, tak samo jak Budda i wiele innych, których być może nigdy nie poznaliśmy są istotami ludzkimi, które dotarły do tej ŚWIADOMOŚCI KRYSZTAŁOWEJ... I nie jest też ona przeciwieństwem nieświadomości zbiorowej - Antychrysta, ponieważ wykracza poza dualizm.

ŚWIADOMOŚĆ CHRYSTUSOWA jako ŚWIADOMOŚĆ KRYSZTAŁOWA przejawia się wtedy, gdy nasz umysł (nie boga, ale nasz: Twój czy mój, czy każdej istoty ludzkiej) staje się CZYSTY i OTWARTY. Znaczy to dla mnie, że przez umysł mogą przepływać różne myśli, kody i wzorce archetypowe, symbole, ale żadne z nich się nie zahacza - nie zatrzymuje na jakiś czas w umyśle jako wiara lub przekonanie, bo nie ma w CZYSTYM i OTWARTYM umyśle żadnych "haczyków", na które mogłyby się te wzorki i "węzełki" załapać. (Ale również ten akt OTWARCIA UMYSŁU może dotyczyć także bogów...)


W takim stanie uaktywniają się dodatkowe "nadzmysły" (nie umiem tego inaczej określić). I w ten sposób umysł staje się UMYSŁEM jako otwartą bramą - przestrzenią dla poszerzonej świadomości do... ŚWIADOMOŚCI. Można powiedzieć, że wówczas wszystko rozumiesz, wszystko przyjmujesz i dostrzegasz doskonałość CAŁOŚCI i JEDNI. Masz wgląd w nieświadomość i rozumiesz także działania tego, co określasz jako Antychrysta. Stajesz się połączona z CAŁOŚCIĄ, JEDNIĄ i czujesz, jesteś... wszechogarniającą miłością.


TAKI STAN UMYSŁU można przyrównać do KRYSZTAŁOWEGO LUSTRA... GDY UMYSŁ ZATRZYMUJE SIĘ (w... czymś, co nazywam "zatrzymaniem poza-czasem"), CZYSTY i OTWARTY UMYSŁ jest jak wcześniej rozbite KRYSZTAŁOWE LUSTRO, które nagle zostaje scalone w CAŁOŚĆ. Scalone KRYSZTAŁOWE LUSTRO nic nie odbija. Wszystko w nim staje się JEDNIĄ.

PRAWDA jest JEDNA, ale nie ma jej w częściach rozbitego LUSTRA. Bo w częściach rozbitego LUSTRA są tylko części PRAWDY. (Pisałam trochę o tym w bajce o ROZBITYM LUSTRZE.

Nikt z nas w oddzieleniu od CAŁOŚCI, JEDNI, nie ma monopolu na PRAWDĘ.  




W TEMACIE:
PRAMACIERZ, PRA-BOGINI, WIELKA MATKA.

NO TO WRÓCIŁA… 14. LIPCA 2012 ROKU :-) TERAZ BĘDZIE CIEKAWIE… ;-)
-------------------------------------------------------------

*1)  wszystkie cytaty części dodanej 15.lipca pochodzą z komentarza Nnki pod tą notka oraz z komentarza Nnki na jej blogu: http://nnka.wordpress.com/2012/03/07/21-12-2012-kod-majow-atlantyda-ta-historia-jest-przed-nami/#comment-5805 



czwartek, 12 lipca 2012

OBSZARY UMOWNIE WOLNEJ WOLI


4. lipca... Dzisiaj poczułam smutek, zalała mnie wielka fala smutku związana z tajemnicą. Zrozumiałam, że tajemnica była, jest i będzie, że tajemnicą jestem sama do momentu aż jej nie odkryję. Wtedy wszystkie tajemnicę znikną, rozwieją się jak poranna mgła w Słońcu. Kim JESTEM? Wiem, kim nie jestem, nie jestem tym, czym mogłabym sobie pomyśleć, że JESTEM :-)

Zajrzeć do swojego wnętrza i rozpoznać wzorce, według których działamy, a które ukryte są w nieświadomości, i przetransformować ich energię w energię najczystszej miłości wszechogarniającej, to wymaga dużego wysiłku, ogromnej odwagi i potrzeba na to konsekwentnego działania. Potrzebujemy energii, ale nie tej kradzionej od innych (bo ta utrzymuje zależności karmiczne i walkę na różnych poziomach w różnych dziedzinach życia. Potrzebujemy własnej energii - tej "odzyskiwanej" z dotychczasowego podtrzymywania naszych systemów przekonań, które utrzymują nas w świecie walki.. Nasza energia, czy chcemy czy nie, utrzymuje Matrix w takim stanie, jakim jest i przyczynia się (nawet jeśli wbrew naszej „umownie” wolnej, bo ograniczonej Matrixem woli) do jego „udoskonalania”.

Być może wiesz, że istnieje siatka, która "zamyka" ten nasz "matrixowy świat" i jest po to skonstruowana, by utrzymywać w zamknięciu… nasze umysły, które są częścią zbiorowego Umysłu. A ten i tak jest częścią Uniwersalnego Umysłu. Tu Matrix   - Umysł występuje jako OBSZAR tak zwanej WOLNEJ WOLI OGRANICZONEJ DANYM OBSZAREM – CZĘŚCIĄ wielkiego UNIWERSALNEGO UMYSŁU. Żadna istota w tym Matrixie nie może się wydostać poza obszar ograniczający taką wolną wolę obowiązującą w tym Matrixie, ale do czasu... Taka wolna wola - co jest raczej ukrywane i wypchnięte do nieświadomości - jest mocno ograniczona. Mamy coś takiego “zaprogramowanego” w umysłach, że wciąż szukamy autorytetów, bogów, przewodników, wiedzy, nauki itp. W tych "dziedzinach" jesteśmy jako tako odważni. W WALCE, KONKUROWANIU, w byciu najlepszym albo…. w byciu jak najdoskonalszą czyjąś ofiarą. ) Rola kata i ofiary – obie utrzymują ten system. Ale wolności - tak ogólnie - boimy się najbardziej (no, może jeszcze oprócz choroby, śmierci i miłości - i nie mam tu na myśli seksu bynajmniej).

Boimy się przede wszystkim wolności od własnych przekonań; taka wolność jest często nawet nie do pomyślenia.… Boimy się niby chaosu i otwarcia Puszki Pandory, boimy się swojej nieświadomości. Tak, to coś w rodzaju Puszki Pandory, Strefy Cienia, w której gnieżdżą się "demony" i "potwory". Nasze własne. Ale w to nie chcemy wierzyć… Nasze ja-ego nie chce w to uwierzyć. Jeśli zdecydujesz się na otwarcie takiej Puszki, musisz podjąć decyzję na najgłębszym poziomie świadomości. Potem możesz przyjąć własne „demony” oraz "potwory" i przetransformować je w czystą energie, powiedzmy wszechogarniającej miłości. Potem nawet możemy wspierać innych, ale tylko tych, którzy nas o to poproszą lub zwrócą się do nas o wsparcie. Ponieważ każdy musi otwierać i transformować zawartość swojej  "Puszki” sam. Inaczej będziemy nadal używać magii czy to białej, czy czarnej czy różowej - to nie ma znaczenia, ponieważ każda magia jest rodzajem manipulacji. Nie oczyściwszy „swojej Puszki”, wciąż nieświadomie będziemy toczyć walki „demonów” i „aniołów”, będziemy pionkami lub graczami w tej „GRZE”..


Podstawą do podjęcia działań transformujących ewolucyjnie ludzkość jest uznanie doskonałości wszystkiego, co jest, dążenie do zrozumienia sposobów działania danych struktur i wzorców, "uwolnienie się od nich" i użycie wolnej woli bez przywiązania. Wyjście jest możliwe, zmiana jest możliwa, ale wymaga… powiedzmy, “zbyt wiele poświęcenia”, bo boimy się “utracić to, co mamy” zwłaszcza, że nie wiemy, co w ten sposób moglibyśmy “zyskać”. Lęk przed nieznanym stanowi mocną zaporę dla każdej "osobnej" cząstki Umysłu, która woli nie odsłaniać nieświadomości, bo a nuż ona mogłaby stać się świadomością. Tacy ludzie bardziej świadomi przestaliby zasilać matrixowy konstrukt, który wyznaczył i ograniczył obszar „wolnej” woli.

Dlatego zachwyciło mnie kiedyś sformułowanie użyte przez Przenikanie o tym, że mamy jedynie UMOWNIE WOLNĄ wolę. 

A wyjście z tego Matrixa wymaga poszerzenia zakresu świadomości i odzyskiwania swojej energii (mocy). Z nikim wtedy nie musimy walczyć o energię ani o "moc". Koniec walki...

Przynależność do struktury matrixowej powoduje, że człowiek dysponuje "umownie" wolną wolą (taką z mocno ograniczoną świadomością albo samoświadomością). Zasila system, na co zużywa ogromną część swojej własnej energii. Gdy jej brakuje, zaczyna kraść. W pewnym momencie jednak poszerzanie świadomości powoduje, że człowiek zaczyna coraz sprawniej dysponować swoją wolną wolą. Rzeczywiście podejmuje decyzje i wybory w coraz większej niezależności od praw matrixowych.  Ale ta droga - wiem to z kilku książek i potwierdziłam  własnym doświadczeniem - "kończy się"... pozbyciem się - całkowitym uwolnieniem... owej umownej wolności woli… To taki mały paradoks. ;-)

Z mojego doświadczenia wynika, że ta „wolna” wola staje się po prostu WOLĄ czyli zostaje połączona z... hmmm… WOLĄ CAŁOŚCI, JEDNI, która wykracza poza Matrix.


sobota, 7 lipca 2012

KRYSZTAŁOWA TRZYNASTKA



Taka przypowieść... jak kolejne przypomnienie… 

„Na początku” był... 

UKŁAD (UNIA) 13. GALAKTYK. 


W tym UKŁADZIE istnieje 13. Galaktyk. Nasza Galaktyka jest jedną z nich. Dla nas jest ona 13.tą Galaktyką.


Z tego UKŁADU 13. GALAKTYK w Galaktyce Drogi Mlecznej zostało umieszczonych w różnych czaso-przestrzeniach 12. Słońc - Gwiazd reprezentujących, będących manifestacjami w naszej Galaktyce owych 12. CENTRALNYCH SŁOŃC z każdej z pozostałych 12. Galaktyk. 13. Słońce reprezentuję CENTRALNE SŁOŃCE naszej Galaktyki. 

Te Słońca - Gwiazdy tworzą obecnie 12. różnych Układów Słonecznych w naszej Galaktyce. Plus nasz Układ Słoneczny.

13. GALAKTYKA to nasza Galaktyka Drogi Mlecznej. 13.tym CENTRALNYM SŁOŃCEM jest SŁOŃCE stanowiące centrum naszej Galaktyki. A 13.tym Słońcem - Gwiazdą jest Słońce naszego Układu Słonecznego. 

Każde z tych 13. CENTRALNYCH SŁOŃC reprezentujących 13. Galaktyk jest także BRAMĄ - PORTALEM łączącym wszystkie 13. SŁOŃC - SERC GALAKTYK.

Każde z tych 12. Słońc - Gwiazd (
znajdujących się w naszej Galaktyce), które reprezentują te 12. SERC pozostałych Galaktyk, jest także BRAMĄ - PORTALEM łączącym wszystkie 13. ze sobą.


Z tego UKŁADU 13. GALAKTYK w naszej Galaktyce Drogi Mlecznej zostało umieszczonych w różnych czaso-przestrzeniach aż 12. Słońc – Gwiazd reprezentujących – będących manifestacjami pozostałych 12. Galaktyk. Nasza Galaktyka jest trzynastą. W naszej Galaktyce mamy zatem 12. SŁOŃC będących “manifestacjami” każdej z pozostałych 12. Galaktyk.

Słońce naszego UKŁADU SŁONECZNEGO także jest formą ENERGETYCZNĄ – manifestacją energetyczną SERCA naszej GALAKTYKI połączonego z pozostałymi 12. GALAKTYKAMI.  I jest 13. SŁOŃCEM naszego Układu 13.Planet.


Słońce naszego Układu Słonecznego jest jego centrum, poprzez które “sterowane są” wszystkie planety znajdujące się w naszym układzie. I chociaż oficjalnie (według naukowców) nie istnieje 13 planet, to nieoficjalnie, co podaje nawet Wikipedia jest ich 13.:



800px-Planety2008.jpg

Pozostałe planety (12) naszego Układu Słonecznego reprezentują te inne Galaktyki oraz Słońca (12). Każda z nich z kolei emanuje jednym z 12. PRAW (Tonów Galaktycznych - jak w Kalendarzu Majów TZOLKIN), które są realizowane na każdej z nich i przez każdą z nich, a jednocześnie wszystkie one oddziałują także na Ziemię. 13. Ton Galaktyczny jest Tonem naszej Galaktyki.

Ponadto nasza ZIEMIA jest jedną z 13. planet typu “Ziemia”, na których żyją istoty “humanoidalne” w 13. różnych UKŁADACH SŁONECZNYCH w naszej Galaktyce. A także w 13. innych Galaktykach.

Na każdej z tych 13. Planet znajduje się 13. Kryształowych Czaszek (ich "formy" mogą być zróżnicowane - materia, plazma, energia). Każda z tych Czaszek reprezentuje jedną z pozostałych 12. planet. I każda z nich posiada zapisy świadomości (programów, „ziaren” czyli wzorców) pochodzących ze „swojej” planety. Natomiast 13. Kryształowa Czaszka "wchłania" i przekazuje zapisy pochodzące ze wszystkich pozostałych 12. 

13. Kryształowa Czaszka łącząc się ze Słońcem naszego Układu oraz CENTRALNYM SŁOŃCEM  - SERCEM naszej Galaktyki, dokonuje transformacji wzorów stanowiących podstawę dla każdego Nowego Świata. Taka 13. "macierzysta" Kryształowa Czaszka na każdej Planecie ma zapis świadomości całej danej Planety, a także Słońca ze swojego Układu oraz CENTRALNEGO SŁOŃCA i w rezultacie także pozostałych 13. Galaktyk.

Ponieważ na naszej Ziemi istniały Cztery Światy, istnieją 4 x 13 = 52. Kryształowe Czaszki. A to dlatego, że każda trzynastka ma zapisy z jednego (lub dla jednego ) z Czterech Ziemskich Światów. 


Przy przejściu do Piątego Świata Harmonii, zapisy ze wszystkich 52. Kryształowych Czaszek będą przywrócone w pamięci 13. Śpiewających Kryształowych Czaszek (13. Kryształowych Istot Ludzkich). Wówczas istoty ludzkie zaczną się rozwijać w sposób, który nawet trudno nam jest obecnie sobie wyobrazić.

Wówczas istoty z tych 13. Planet, 13 Słońc i 13. Galaktyk połączą się w harmonii i zabrzmią wspólnie... powrócą do stanu pełnej Harmonii JEDNEGO WSPÓLNEGO SYSTEMU - GALAKTYCZNEGO UKŁADU 13. GALAKTYK, SŁOŃC i PLANET.  Co dalej? Nie wiem :-)

-----------------
Nnka:

może dlatego, że nadchodzący czas będzie czasem WYMIANY ŚWIADOMOŚCI i  DOŚWIADCZEŃ pomiędzy wszystkimi 13. GALAKTYKAMI, 13. SŁOŃCAMI i 13. PLANETAMI. To czas połączenia ŚWIADOMOŚCI całego UKŁADU (UNII). 
-----------------


Naszym utraconym RAJEM jest Galaktyczny Układ 13. SŁOŃC - PLANET. W trakcie WIELKIEJ KOSMICZNEJ CEREMONII możemy się połączyć ze ŚWIADOMOŚCIĄ JEDNI, nie mówiąc już o tym, że możemy TUTAJ wcielać mądrość i sposób istnienia związany ze świadomością pochodzącą z z CENTRUM naszej Galaktyki po to, by planeta ZIEMIA także stawała się NASZYM DOMEM - gdy zabrzmią na niej wibracje harmonii UKŁADU 13. GALAKTYK. Byśmy na powrót stali się jednością świadomości UKŁADU 13. GALAKTYK - 13. SŁOŃC - 13. PLANET zrealizowanej i zamanifestowanej w materii.


W tym czasie, część dusz będzie mogła wrócić na przykład do świadomości CENTRALNEGO SŁOŃCA naszej Galaktyki. 

Wymaga to przede wszystkim oczyszczenia się z PRZYWIĄZANIA do wzorców, przekonań, które utrzymują dusze na tej ZIEMI w którymś z Czterech Światów.  Aby przejście mogło się dokonać, potrzebujemy oczyścić masze umysły, serca, ciała i poszerzyć naszą świadomość...


W KALENDARZU MAJÓW mamy do czynienia z TRZYNASTOMA TONAMI STWORZENIA. 13. ton niesie ze sobą energię DOPEŁNIENIA, REALIZACJI i OSTATECZNEJ PRZEMIANY - oczywiście na różnych poziomach, planach, różnej wymiarowości czy w różnych czasoprzetrzeniach.


Jeśli masz ochotę, zajrzyj do moich snów i wizji MOJE SNY.  Szczególnie polecam w tym kontekście:



Jesteśmy podróżnikami w nieskończoności wszechświata...

Z legendy ludu Cherokee:

“Starszyzna Krętowłosych powiada, że na samym początku było dwanaście światów, na których żyli ludzie. Były to planety obracające się wokół‚ różnych słońc, a starszyzna spotykał‚a się na planecie zwanej Osiriaconwiya. Jest to czwarta planeta Psiej Gwiazdy, czyli SYRIUSZA. Miała dwa słońca i dwa księżyce. Starszyzna omawiała sytuację planety dzieci czyli miejsca, w którym dziś› się znajdujemy. Jest to Babka Ziemia. W naszym języku nosi nazwę Eheytoma, ale nazywana bywa planetą dzieci, ponieważ ewolucja dotarła do niej najpóźniej ze wszystkich planet, na których żyją… ludzie. Należymy więc do rodziny dwunastu planet. Każda z pozostałych planet posiada sumę wiedzy, która zostala zawarta w tym, co w nowoczesnej terminologii nazwalibyśmy komputerem obrazów, zwanych kryształowa czaszką…. Są… to nieskazitelnie doskonałe kryształowe czaszki. Mają… ruchome żuchwy, podobnie jak w naszych czaszkach, dlatego mówimy o nich “śpiewające czaszki”, a ich zestaw nosi nazwę “Arki Osiriaconwiya”. Każda czaszka zawiera wiedzę innej planety. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z siecią komputerów zawierajacych ogromną… ilość danych, ale trzeba wiedzieć, jak uzyskać do nich dostęp. Nasza kosmiczna starszyzna zakodowała w Arce całą… wiedzę dwunastu światów zamieszkanych przez ludzi, które nazywamy “Świętą… Dwunastką…” planet czyli “babek”. Następnie przyniosła je tutaj, aby dzieci Babki Ziemi czerpały z nich naukę.

Kosmiczna starszyzna wynalazła sposób porozumiewania się z “dwunożnymi” tu, na Babce Ziemi. Jest to naprawdę najwspanialszy i najcenniejszy dar, jaki przekazano dzieciom Ziemi – dar wiedzy. Był‚ to największy dar, albowiem są to korzenie, z których wszystko wyrasta. Tak właśnie rozpoczął‚ się okres wielkiego postępu. Starszyzna z innych planet nauczała dzieci Ziemi i dała im coś, co się nazywa “Naukami Świętej Tarczy”. Starszyzna na innych planetach kontaktuje się z ludźmi na Ziemi za pośrednictwem dwóch wielkich kopuł‚, jednej czerwonej, drugiej niebieskiej, znajdujących się na dnie oceanu. Pomogła stworzyć ludziom na Ziemi cztery wspaniałe cywilizacje – Lemurii, Mu, Mieyhun i Atlantydy.

Wiedzę czaszek starszyzna wykorzystała do stworzenia wiedzy tajemnej, szkoł‚y tajemnic mądrości i tajnych stowarzyszeń„ medycznych. [????] Potem zaczęto szerzyć te informacje. Przybyły one do nas mniej więcej 750 tysięcy lat temu, a zaczęto je propagować na Babce Ziemi 250-300 tysięcy lat temu. Aby wspomóc ten proces, stworzono na Ziemi inne czaszki, lecz choć były naturalnej wielkoś›ci, ich żuchwy pozostały nieruchome. Jest ich wiele, noszą… nazwę “mówiących czaszek” w odróżnieniu od “Śpiewających czaszek” głównej ARKI, które zawierają… wiedzę wszystkich dwunastu światów, a także naszego.”

Czyli są naturalne, “śpiewające czaszki z ruchomymi żuchwami”… to były kobiety, które miały POŁĄCZENIE i przekazywały swoją wiedzę wszystkim, którzy mogli ją przyjąć. I są też inne, sztuczne, “mówiące czaszki” – dodatkowe stworzone z kryształów jakby stworzone dla zapisywania wiedzy i w celu tworzenia “szkół‚ tajemnic mądrości i tajnych stowarzyszeń„ medycznych”. Ot, ciekawostka…

Strażniczkami WIEDZY (co jest obecnie zapomniane) “Kryształowych Czaszek” były kobiety. A tak naprawdę nie chodziło tu o kryształowe czaszki, lecz o wiedzę pochodzącą od Kryształowych Kobiet lub Kryształowych Istot. Kryształowe czaszki, te materialne, to tylko symbol tej wiedzy, która została zapisana i ukryta. Tę wizję potwierdza legenda ludu Cherokee, który Liviaether kiedyś zamieściła u siebie.

Ciekawe, dlaczego później Strażnikami kryształowych czaszek (także wiedzy) zostali mężczyźni? choć odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. Chodziło o ukrycie tej wiedzy, którą kobiety zwane kryształowymi czaszkami przekazywały wszystkim chętnym i stworzenie “szkół‚ tajemnic mądrości i tajnych stowarzyszeń„ medycznych”… Chodziło o władzę nad ludźmi i przekazywanie jej wyłącznie “wtajemniczonym” za odpowiednią zapłatą oczywiście. Tą “zapłatą nie musiały być wyłącznie “dobra materialne”. Energia ludzka też była potrzebna, by utrzymywać nowo tworzone systemy hierarchiczne.