środa, 9 grudnia 2015

ŚNIENIE I CZUWANIE


Oddzieleni mamy pozornie własną wolę (i) połączeni mamy połączenie z Wolą... 
Zaśnieni w jednym z nieskończonej ilości snów przyjmujemy ten jeden jedyny sen za jedyną rzeczywistość (i) Przebudzeni dostrzegamy, że wszystkie sny są iluzją...
Przejawiamy się w formach pozostając w pustce zakotwiczonymi...
Jesteśmy kroplą (i) oceanem...
(I) wszystko to zadziewa się/istnieje jednocześnie...
Piękne paradoksy. Uwielbiam takie paradoksy... niby pozorne paradoksy... A wszystko, co piszę i wyrażam można by ująć w jeden wielki cudzysłów. :-)
Gra świateł i cienia, 
taniec Sziwy, a potem odpoczynek pod stopą Kali, 
Śnienie Wisznu - Umysłu, któremu Lakszmi - Świadomość masuje stopy... 
piękne symbole, 
Piękna Sztuka Iluzji, 
która jest Rzeczy Istnością... <3  
Ist-nie-nie-m, iskrą... 
wdechem i wydechem...
jednocześnie
w Jedni
przejawiającej się na nieskończoność sposobów...
***

Śniący Umysł Kreuje, a Świadomość Czuwa i mu stopy masuje :-)

Wisznu I Lakszmi


niedziela, 22 listopada 2015

PASZCZA JAGUARA


PASZCZA JAGUARA - MASKA NIESKAZITELNEGO DUCHA - MASK OF THE IMMACULATE SPIRIT


W tradycji między innymi Olmeków, Huiczoli i innych ludów obu Ameryk Jaguar symbolizował Wielkiego Nieskazitelnego Ducha, a jego paszcza "bramę przejścia na drugi brzeg" (podobnie jak inne symbole typu:
ucho igielne, czarna dziura, szczelina kosmiczna, brama, dziób tolteckiego Orła Świadomości *) itp.)

Jaguar symbolizuje PRAWOŚĆ I NIESKAZITELNOŚĆ. Kiedyś nauki dotyczące miłości, prawości, nieskazitelności, mocy współodczuwającego serca, zostały wypaczone. Ma on za zadanie pożerać plugawości w ludzkim postępowaniu. 
Jaguar przypomina istotom ludzkim, że różne zachowania mają swoje konsekwencje.
Przypomina, że gdy postępujemy z godnością, ufnością i współodczuwaniem. jesteśmy szczerzy i uczciwi nawet w niesprzyjających okolicznościach, zawsze zachowujemy harmonię i równowagę. A każda nieuczciwość przynosi strach, ból i cierpienie. Nie jest to ani złe ani dobre, jest takie jakie jest. Czasem mamy wybór, a czasem nie mamy...

Strach niektórych ludzi przed „paszczą Jaguara”, od którego warto się czasem uwolnić, by przez nią z odwagą przejść (jak przez „ucho igielne”), jest taki sam jak przed „pustką” albo przed „czarną dziurą”. A one są symbolami bramy-przejścia „na drugą stronę lustra”… Przejście dające wyzwolenie. Co nie znaczy, że musimy umrzeć, aby móc przejść, bo wystarczy, że „umrze” w nas nasze ego-ja…. inaczej mówiąc rozprzestrzeni się świadomością na... całość, roztopi się w jedni... ;-)

„Paszcza Jaguara”, „ucho igielne”, „czarna dziura”, pustka itp. to (tylko i aż) symbole wyjścia z tego SNU, który przez jakiś czas uznajemy za jedyną rzeczywistość tzw. matrixa. To symbole przebudzenia ze snu, w którym "zaśniliśmy się na amen"; to symbole wyzwolenia – uwolnienia… A na przykład owa „pustka” jest nieskończoną przestrzenią z ogromnym potencjałem, nieznanym, niewyobrażalnym i ze zdolnością do”tworzenia” nowych światów, całkiem nowych form i sposobów istnienia – „śnienia innych snów” jako nowych rzeczywistości...

Kiedy mamy „klarowny (przejrzysty, czysty) umysł i czyste serce”, to jesteśmy w „stanie” istnienia i działania, w którym na przykład jesteśmy wolni od osądzania siebie oraz innych, wolni od oczekiwań wobec siebie i innych, a jednocześnie odczuwamy miłość do wszystkich ludzi, wszystkich istot, do całego świata i wszechświata, ponieważ w każdym i wszędzie widzimy (wewnętrznym widzeniem – jakby uaktywnionym dodatkowym zmysłem) światło i pustkę, które są wewnątrz każdej i każdego z nas oraz odczuwamy nasze połączenie ze wszystkim i wszystkimi w jedni. To jest  przestrzeń, którą jesteśmy... Odczuwamy też w ciele albo poprzez ciało różne energie (o rożnych częstotliwościach) wynikające z naszego współistnienia w sytuacjach z innymi i reagujemy inaczej niż wtedy, gdy tej miłości w sobie do wszystkich innych i do siebie jako całości, jedni nie odczuwaliśmy…

O miłości Byron Katie:


Pozdrowienia przesyłam sprzed paszczy i z paszczy Jaguara  :-)
_______

*) Orzeł Świadomości (bursztynowy zresztą) w tradycjach starożytnych Tolteków jest Świadomością, która obdarza każdą istotę cząsteczką tejże Świadomości przy każdych narodzinach, a odbiera ją przy jej śmierci. Dlatego Toltekowie z linii tradycji, z której pochodzi don Juan Matus, jako Nieskazitelni przygotowywali się do "abstrakcyjnego lotu" pozwalającego im przelecieć "za plecami orła" i nie dać się pochłonąć, by zniknąć w jego dziobie. I tak jak Wisznu, "zasiadali" na Orle Świadomości, który trzyma Węża Umysłu...


Jakże doskonała jest ta harmonia pomiędzy Wisznu, Orłem i Wężem...

sobota, 21 listopada 2015

O JESTEM I JA... w wersji filmowej :-)




Z całego spektrum możliwości i form istnienia, które oferuje nam wszechświat, mogę wybrać to, co sobie wymarzę, wyśnię, zaprojektuję... Jednak pamiętam, że moje marzenia ogranicza moja wyobraźnia, a moją wyobraźnię ograniczają moje: programy, nawyki, wierzenia, przekonania, przywiązania i... mój strach. Dlatego wolę sobie nie wyobrażać już niczego, dlatego wolę być odważna wchodząc do łona, w którym jest cały kosmos, a ja się w nim roztapiam...

Gdy pozbywam się tych ograniczeń, wtedy mogę dostrzec o wiele więcej możliwości niż "wcześniej" czy "przedtem". Wtedy przychodzi do mnie wiedza, której nigdy wcześniej nawet wyobrazić bym sobie nie mogła. Wtedy z radością mogę nawet pozostać w tej formie istnienia, w której JESTEM. Gdy osiągam wolność, przestaje mieć znaczenie forma i miejsce istnienia. Wówczas po prostu jestem, tu i teraz, i przejawiam się w całkowitej harmonii z całym stworzeniem, ze wszystkimi formami istnienia w całym wszechświecie, który istniał, istnieje i będzie istnieć. A ja mogę podróżować w jego różnych obszarach czasoprzestrzennych.

Ja jestem - ja jesteś... Ja jestem - Ty jesteś... Ja jestem, Ty jesteś ja (mną)... Ja w tobie, a ty we mnie. Jestem inną tobą. Jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami. 
Połączonymi ze Źródłem wszystkich źródeł...

Jestem w PRA-DOMU. 

JA JESTEM JA i TY JESTEŚ JA...

ja JESTEM JA
ty JESTEŚ JA
on JEST JA
ona JEST JA
ono JEST JA
WSZYSCY JESTEŚMY JA…
Cóż to za JA, które JEST?
JEDNIA, CAŁOŚĆ… przejawiająca się w nieskończonej różnorodności form i światów…

WSZYSCY JESTEŚMY TYM, KIM JESTEŚMY, PONIEWAŻ KAŻDA I KAŻDY w oddzieleniu od innych, indywidualnych ja nadal JEST również JA… Choć w tym oddzieleniu zapominamy o tym, że WSZYSCY JESTEŚMY JA… .

WSZYSCY TACY JESTEŚMY, JACY I TYM, KIM, CZYM JESTEŚMY, DLATEGO, ŻE KAŻDA I KAŻDY JEST TAKA I TAKI, JAKA I JAKI JEST ORAZ TYM, KIM I CZYM JEST w oddzieleniu indywidualnego ja od JA... 

trala... la… la...
hejana hej nej joł łej...




sobota, 7 listopada 2015

JESIEŃ I... RADOSNE DŹWIĘKOWANIE ;-)




DŹWIĘKOWANIE RADOŚCI ISTNIENIA...
"W ogródku":





Wszyscy otrzymujemy informacje z naszych wnętrz, z tego samego Źródła wszystkich źródeł :-). Niektórzy nazywają to "pukaniem Ducha" albo "wołaniem Duszy"… ale część z nas tego jeszcze nie słyszy, nie rozumie, co się dzieje albo słyszy, jednak interpretuje z poziomu różnych uwarunkowań. Jedynie całkowita ufność i otwartość na nieznane, przyjmowanie tych informacji z uważnością i otwartością bez ocen i oczekiwań czyli przez klarowny umysł i czyste serce, pozwala nam odczytywać te informacje bez dodatkowych interpretacji dokonywanych przez filtry ja-ego lub/i „bolesnych ciał”.

Margo0307 kilka dni temu napisała:

„Pamiętasz swoją dyskusję z Nnką odnośnie… przechodzenia „na drugą stronę lustra” albo przez jakąś szczelinę w kontekście „paszczy Jaguara”…? ;) „

{ Paszcza jaguara jednak jest także symbolem bramy do innych światów, więc Jaguar także ma dwa aspekty… Można świadomie przejść przez paszczę Jaguara albo… zostać przez niego pożartym…} :)

Pamiętam. :-)
Strach niektórych ludzi przed „paszczą Jaguara”, od którego warto się uwolnić, by przez nią z odwagą przejść (jak przez „ucho igielne”), jest taki sam jak przed „pustką” albo przed „czarną dziurą”. A one są symbolami przejścia przez "bramę", przez "szczelinę", przejścia  „na drugą stronę lustra" dającym wyzwolenie od cierpienia i walki. Co nie znaczy, że musimy umrzeć, aby móc przejść, bo wystarczy, że „umrze” w nas nasze coś, co zwane umownie jest ego-ja….

„Paszcza Jaguara”, „ucho igielne”, „czarna dziura” to (tylko i aż) symbole wyjścia z tego SNU, który przez jakiś czas uznajemy za jedyną rzeczywistość tzw. matrixa. To symbole przebudzenia ze snu, w którym się zaśniliśmy, to symbole wyzwolenia – uwolnienia… A na przykład owa „pustka” jest nieskończoną przestrzenią z ogromnym potencjałem, niewyobrażalnym i ze zdolnością do ”tworzenia” nowych światów, całkiem nowych form i sposobów istnienia – „śnienia innych snów” jako nowych rzeczywistości.

Kiedy mamy „klarowny (przejrzysty, czysty) umysł i czyste serce”, to jesteśmy w „stanie” istnienia i działania, w którym na przykład jesteśmy wolni od osądzania siebie oraz innych, wolni od oczekiwań wobec siebie i innych, a jednocześnie odczuwamy miłość do wszystkich ludzi, wszystkich istot, do całego świata i wszechświata, ponieważ w każdym i wszędzie widzimy (wewnętrznym widzeniem – jakby uaktywnionym dodatkowym zmysłem) światło i pustkę, które są wewnątrz każdej i każdego z nas oraz odczuwamy nasze połączenie ze wszystkim i wszystkimi w Jedni. Odczuwamy też w ciele albo poprzez ciało różne energie (o rożnych częstotliwościach) wynikające z naszego współistnienia w sytuacjach z innymi i reagujemy inaczej niż wtedy, gdy tej miłości w sobie (do wszystkich innych i do siebie jako całości, jedni )nie odczuwaliśmy…

I mogę do opisu tego „stanu” użyć jeszcze takiej przenośni, która wielu z nas może być już znana:
To jakby fala oceanu przestała myśleć o sobie – utożsamiać się z tym, że jest falą (- jak to kiedyś robiła: „ja jestem tylko falą i basta”!) i nagle wyczuła, poczuła głębię oceanu jako swoją głębię… I dzięki temu jednocześnie zaczęła czuć się jednością nie tylko z głębią oceanu, ale także z każdą inną falą, którą widzi na powierzchni oceanu. Mało tego, ona czuje się połączona także z każdą falą, o której może pomyśleć, choć jej nie widzi i ze wszystkimi potencjalnymi falami. Wtedy odczuwa swoje połączenie z całością, jednością.

Nie pomyśli już wtedy: „o, to jestem ja – fala, a tamte inne są głupie i tylko ja mam rację, a one, te wszystkie inne jej nie mają.” ;-) Ona tak już nie pomyśli, a to z powodu tego „nowego” doświadczenia połączenia… z całością. Po tym doświadczeniu, teraz już ta fala wie i odczuwa, że wszystkie fale są tak samo „ważne i nieważne” jak ona. I rozpoznaje każdą inną falę jako przejaw tej całości, jedni. – Fale w tej przenośni to na przykład ludzie, a ocean to ludzkość Głębia zaś to… świadomość.

Teraz już „fala” rozumie, wie i czuje, że nie może być rozumiana przez inne „fale”, które nie doświadczyły takiego „rozpoznania”… jak ona. Widzi, że inne „fale” nadal działają z pozycji swojego oddzielenia od innych „fal” i głębi oceanu. Rozumie to, ponieważ i ona tak kiedyś działała. Teraz jednak już tak nie działa, bo działa inaczej, ponieważ jej świadomość… „ekspandowała” i objęła w sobie głębie oceanu i wszystkie inne fale: te które są i je widzi oraz te, których nie widzi, bo znajdują się w sferze nieznanego, ale zawsze mogą potencjalnie zaistnieć.

Więc ty też będziesz „to” wiedział/a, jak zaczniesz tego doświadczać, przeżywać. I jeśli będziesz chciała, naprawdę chciała wiedzieć, jak to zrobić, to ta wiedza do ciebie przyjdzie. W innym przypadku, nawet jeśli będzie do ciebie przychodziła, to ją i tak odrzucisz, nie zobaczysz, nie usłyszysz, nie przeczytasz… ze zrozumieniem (bo nawet czytając słowa nie załapujemy czasem przekazywanej przez nie treści).

Będziesz chciał/a wiedzieć, co to znaczy i jak to jest w praktyce, to prędzej czy później doświadczysz tego. I może wtedy podzielisz się z innymi opisem swojego doświadczenia „klarownego (przejrzystego) umysłu i czystego serca”.

Każda "fala" powstająca w "oceanie, a nawet każda "kropla" jest przejawem, manifestacją całości, jedni… wypełnieniem woli... pustki, ciszy...
I każda ma indywidualną "swoją opowieść", "swoją historię", "swoje życie", "swój sen", "swój świat, "swoją rzeczywistość"… a jednocześnie są one wszystkie integralnymi cząstkami całości, jedni…

I każda cząstka może w pewnym momencie poczuć tę jednie z oceanem, wszystkimi innymi falami i kroplami… Wtedy przeżywa coś jak… wyzwolenie, przebudzenie. :-) <3

Zaśnienie w jakiejś formie oddzielonej na pewien czas od całości, jedni przez utożsamienie się z tą formą całkowicie oraz przebudzenie z tego zaśnienia i powrót do połączenia z całością, jednią są jak… wydech i wdech… tylko nie pytaj mnie "czyj?"… ;-) Twój mój, jej, jego... itd.

Stąd to
DŹWIĘKOWANIE RADOŚCI ISTNIENIA...
w wolności... "Dalie w wazonie, bo bulwy już w piwnicy..."

poniedziałek, 26 października 2015

CO MOŻEMY ROBIĆ Z EMOCJAMI, ABYŚMY STAWALI SIĘ CORAZ BARDZIEJ ŚWIADOMI SIEBIE I ODZYSKIWALI SWOJĄ ENERGIĘ...

CO MOŻEMY ROBIĆ Z EMOCJAMI, ABYŚMY STAWALI SIĘ CORAZ BARDZIEJ ŚWIADOMI SIEBIE I ODZYSKIWALI SWOJĄ ENERGIĘ... którą mamy, ale która "idzie z dymem", bo używamy jej nieświadomie? A używamy jej nieświadomie, ponieważ... oddajemy ją na podtrzymywanie "fałszywego ego", które "rządzi nami. A my nadal nie jesteśmy tego świadomi...

Już wiele razy wspominałam o tym, jak ważne jest rozpoznawanie swoich emocji, wyciąganie ich na poziom świadomości i uświadamianie ich sobie poprzez obserwowanie i przyjmowanie. Emocje są powiązane z myślami, którym pozwalamy myśleć się w naszych umysłach, a te związane są z naszymi "tendencjami" do pewnych zachowań, których zazwyczaj pozostajemy nieświadomi dopóty, dopóki nie zaczniemy ich rozpoznawać.

Pojawiły się nowe filmy na You Tubie, w których Ekhart Tolle o tym opowiada, więc z radością dzielę się namiarami na te filmy:

1.EMOCJE
https://www.youtube.com/watch?v=FUE4pJ2mYCQ


2.UWALNIANIE ENERGII CIAŁA BOLESNEGO
 https://www.youtube.com/watch?v=uWCn3KRq-rk


3. CIAŁO WEWNĘTRZNE I TRANSFORMACJA CIAŁA BOLESNEGO
https://www.youtube.com/watch?v=6OiF8QFcwyA


4. CIAŁO BOLESNE JEST BARDZO UWODZICIELSKIE
https://www.youtube.com/watch?v=dHi4jFmM7fk


5. OCZEKIWANIA I GNIEW...
https://www.youtube.com/watch?v=KgWsSVu1fa8


"OCZEKIWANIA oznaczają, że zadręczasz się z powodu BYCIA NIEŚWIADOMĄ/MYM"...

I dla wytrwałych :-):

5. CI OKROPNI INNI
https://www.youtube.com/watch?v=ITsBDqWlpM0



6. PODRÓŻ WGŁĄB TERAZ
https://www.youtube.com/watch?v=pm9J2GTDPBM


7. NIE NARZEKAJ, TO NIC OSOBISTEGO
https://www.youtube.com/watch?v=X9uxr57DrYI





wtorek, 15 września 2015

CZY TO JAWA CZY SEN?




Nasze sny postrzegam jako tak samo rzeczywiste jak to, co przeżywamy na tzw. jawie, a co zwykliśmy nazywać rzeczywistością. 

Niektóre sny przeżywamy czasem (co najmniej) z taką samą intensywnością jak i to, co na tzw. jawie.

To, co zwiemy jawą (rzeczywistością) jest jakby… głębokim zaśnieniem się w jednym ze snów. I ten sen różni się od innych snów tylko tym, że ma on swoje kontinuum czasoprzestrzenne i przez to staje się najbardziej intensywny i najbardziej stabilny. I w tym śnie, który staje się dla nas rzeczywistością, nie dopuszczamy do siebie faktu, że inne sny istnieją jako inne wersje rzeczywistości/jawy i gdybyśmy przenieśli się do innego snu albo pozostali w innym śnie, stałby się on wtedy naszą jawą – rzeczywistością.

Bo nawet, gdy zasypiam, to w innych snach mogę tak samo działać jak na jawie: mogę dotykać różnych rzeczy, przesuwać je,  poruszać się, widzieć, smakować, słyszeć, a nawet mogę więcej, np. mogę latać, przenikać przez ściany albo przeskakiwać z jednej sytuacji (jego świata, snu) do innej sytuacji (innego świata, innego snu). Rzeczywistość tych innych snów nie jest tak "stabilna", jak... snu na jawie. Te sny zadziewają się poza kontinuum czasowym a nawet przestrzennym, ponieważ z łatwością zmieniają się sytuacje, postaci, krajobrazy, obiekty itd. Te sny mają większą dynamikę zmienności.

Dla mnie wszystko, co uważamy za rzeczywistość jest w pewnym sensie projekcją naszych wyobrażeń płynącą z naszych umysłów i naszych serc. Jesteśmy teraz na planecie Ziemia w tej samej „czasoprzestrzeni”… jakbyśmy śnili ten sam SEN… "uporządkowany kalendarzem gregoriańskim i zegarami..." Inne kalendarze wyznaczają "granice" innych snów... I to, co uważamy za świat rzeczywisty, w którym żyjemy, jest dla mnie po prostu… w pewnym sensie... „uzgodnioną rzeczywistością - wspólnie śnionym SNEM”, projekcją wyobrażeń (powstających z myślowych wzorców i emocji) – bo wierzymy, że taka, a nie inna rzeczywistość jest... prawdziwa.

Ale bywa też tak, że ta "zgodność" się „rozjeżdża” i wtedy mamy odczucie jakbyśmy żyli w całkiem innych światach… różne rzeczy rozumiemy „po swojemu”, w różnych obrazach widzimy różne treści, a nawet zdarzenia, w których razem uczestniczymy, opisujemy tak, jakby to były całkiem różne zdarzenia…

Nie znamy jeszcze potęgi naszych umysłów…

Nic prócz SNU nas nie zatrzymuje. I czasem tylko jeden z wielu, wielu różnych snów... w swoim zaśnieniu przyjmujemy jako rzeczywistość...

Matka Pustka... i Ojciec Forma...

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f4/Foam_-_big.jpg/220px-Foam_-_big.jpg

 I Kwiaty Pustki...

http://apod.nasa.gov/apod/image/1201/NGC6946-Subaru-GendlerL.jpg

w innej skali :-) :

http://www.tapeta-sloneczniki-dziecko.na-pulpit.com/zdjecia/sloneczniki-dziecko.jpeg

Świat oczami umysłu - część pierwsza z trzech:


oraz Witaj w prawdziwym świecie: Dostrzeganie bez umysłu.



poniedziałek, 14 września 2015

LONG COUNT


LONG COUNT ma 1872000 dni. I wiem, że… przedostatni cykl zakończył się zapisem:

13.0.0.0.0. – 4. ahau, 8. kumku – to był ostatni dzień tegoż cyklu 
– według kalendarza gregoriańskiego był to 11. sierpnia 3114 p.n.e.

Kolejny cykl zaczął się następnego dnia – według kalendarza gregoriańskiego był to 12. sierpnia 3114 p.n.e. zapisem:

0.0.0.0.0. – 5. imix, 9. kumku
– to był pierwszy dzień kolejnego nowego cyklu, ale zwany dniem ZEROWYM (*) nowego cyklu. Dopiero do tego dnia dodajemy 1872000 dni cyklu LONG COUNT, co wyznacza nam ostatni dzień tego cyklu czyli:

13.0.0.0.0. – 5.imix, 4. kankin
– według kalendarza gregoriańskiego był to 22.12.2012

I kolejny, obecny cykl zaczął się następnego dnia
– według kalendarza gregoriańskiego był to 23.12.2012
z zapisem:

0.0.0.0.0. - 6. ik, 5. kankin

I ten dzień - ZEROWY nowego cyklu jest jak BRAMA (Szczelina), przez którą przeszliśmy (i nadal jeszcze przechodzimy) w czasoprzestrzeń wcześniej przepowiadanych:

6. Słońca Serca Kolibra (ik) w 5. Świecie Żółtego Słońca Galaktycznego (kankin) - PIĄTEGO ŚWIATA HARMONII.


Wiem, że ta BRAMA (Szczelina) będzie jeszcze otwarta przez około 25-40 lat. (wizja o Kosmicznej Ceremonii - link). I nie jest to informacja dla wszystkich, bo istnieją na Ziemi istoty, które są/istnieją w innych Słońcach i Światach, ponieważ kalendarz Majów jest wyznacznikiem DROGI, a nie CELU...

I tak, jak wcześniej pisałam: cały poprzedni cykl LONG COUNT był pod wpływami wibracji znaku imix, imox – krokodyl. A obecny będzie pod silnymi wpływami wibracji ik, iq – koliber. To jest ogromna różnica na poziomie wibracji, częstotliwości itd. Ta zmiana musi zachodzić powoli, aby ten proces był skuteczny i odbywał się bez większych katastrof…

W poprzednim cyklu wszystkie cykle TZOLKINa zaczynały także od imix, imox – krokodyl, a obecne zaczynają się od ik, iq - koliber.

Natomiast obecnie wszystkie cykle TUN zaczynają się w znaku batz, chuen (chen) reprezentującym Centrum Galaktyki i Świadomość Galaktyczną.

23.12.2012 to była data przełomowa. A wszystko, co teraz się zadziewa jest wprowadzaniem Ziemi i wszystkich istot w niej i na niej oraz nad nią żyjących w nowe wibracje (częstotliwości) i całkiem nową Świadomość Istnienia oraz jej manifestację na Ziemi.
A to dopiero początki… 

Taki jest mój SEN... śniony świadomie... :-D
____________________

(*) dzień ZEROWY był inaczej zwany "dniem człowieka medytującego".
____________________

Ci, którzy inaczej interpretują - odczytują kalendarze Majów, działają według wzorów innych SŁOŃC i ŚWIATÓW. Na przykład, ci którzy uważają, że nowy cykl Long Count zaczął się 21.grudnia zapisem 13.0.0.0.0. - 4. ahau, 3. kankin, znajdują się pod wpływem wzorców - wibracji 4. Słońca (Spełniania życzeń :-) ) w 3. Świecie Żółtego Słońca Galaktycznego (kankin) 


Ci, którzy uważają, że nowy cykl Long Count zaczął się np. 22.grudnia 2012 zapisem 13.0.0.0.1.-  5. imix, 4. kankin, znajdują się pod wpływem wzorców - wibracji 5. Słońca (krokodyl) w 4. Świecie Żółtego Słońca Galaktycznego (kankin)


Ci, którzy uważają, że nowy cykl Long Count zaczął się 23.grudnia 2012 zapisem 0.0.0.0.0. - 6.ik 5. kankin, znajdują się pod wpływem wzorców - wibracji 6. Słońca (kolibra serca) w 5. Świecie Żółtego Słońca Galaktycznego (kankin)

itd....

____________________


THE LONG COUNT cycle has 1872000 days. Yes? Yes. :-)
If for example one cycle of LONG COUNT was started on
as:

13.0.0.0.0. - 4. ahau 8. sot,
than should to be finish as:
13.0.0.0.0. - 4. ahau, 8.kumku
- it is THE LAST DAY of this cycle.

And next - a new cycle should to start on next day as:
0.0.0.0.0. - 5.imix, 9.kumku.
This is first day of a new cycle name zero day.
Now we added 1872000 dni and
this cycle is ending on:
13.0.0.0.0. - 5. imix, 4. kankin
- it is THE LAST DAY of this cycle.

And next - a new cycle should to start on next day:
0.0.0.0.0. - 6.ik, 5.kankin.
This cyckle is ending on
13.0.0.0.0. - 6.ik, 0.yax
- it is THE LAST DAY of this cycle.

And next - a new cycle should to start on next day:
0.0.0.0.0. - 7. akbal, 1 yax

Then...(maybe important) conclusion:
22. December 2012 was the LAST day of last LONG COUNT as:
13.0.0.0.0. - 5. imix, 4.kumku
and
23.december 2012 was the FIRST - ZERO DAY of the next cycle:
0.0.0.0.0. - 6.ik, 5.kumku
This day was THE GATE and we entered in to predicted:
6. Sun and the 5th World Harmony

in LOVE and HARMONY -

MAMA TI-KA-LA SUNYATA :-)

______________

notatki na marginesie

pamiętasz, kochana, swój sen walki krokodyla z kolibrem, jak krokodyl chciał połknąć kolibra...?  to przejaw tego, że są tacy, którzy próbują utrzymać wzorce "krokodylowe" tego świata. Jednak żeby wejść w piaty świat harmonii w szóstym słońcu kolibra, trzeba odpuścić jakąkolwiek walkę. Koliber nawet, jak zostanie połknięty przez krokodyla, nie przestaje istnieć... zmienia tylko formę... świadomie ją zmienia albo raczej jest świadomy zmiany formy. Więc i tak ci walczący nie mają wpływu na kosmiczne wibracje kolibra.
Poza tym w pewnym sensie wszyscy istniejemy w różnych światach równolegle, choć niby w tej samej przestrzeni i czasie (zgodnym z kalendarzem gregoriańskim). Ale jednak istniejemy w różnych światach... równolegle...


13 eb, 0 wayeb - 27,02,2016 (koniec drogi)
HAAB: eb - droga, caban - ziemia, ik - koliber, manik - jeleń

niedziela, 13 września 2015

COŚ O BOGINI I MYŚLENIU.


Bogini... 
przypomina nam o przebudzeniu...
przypomina nam, że możemy 
zacząć widzieć swoje myśli,
i wynikające z nich działania.

Przypomina o świadomości
tego, co myślimy,
za jakimi myślami podążamy,

Przypomina, że myśli to także 
emocje z nich wynikające,
które wnikają w nasze ciała.

Przypomina nam, że działamy 
pod wpływem myśli i emocji,
że możemy być świadomi
zjawiska myślenia w sobie.

Bogini szanuje naszą wolną wolę
i do niczego nas nie zmusza...
po prostu... przypomina nam.

wcześniej:








piątek, 11 września 2015

COŚ O BOGU... I MYŚLENIU.

Bóg...
nami rządzi... i włada...
poprzez myśli nasze
i wynikające z nich działania.

Ile i ilu z nas jest świadomych
tego, co myśli?

Ile i ilu z nas jest świadomych
za jakimi myślami podążamy?

A myśli to także emocje z nich wynikające.

Ile i ilu z nas jest świadomych,
że działamy pod wpływem myśli,
które "myślą nam się same" w naszych mózgach?

Ile i ilu z nas jest świadomych, jakie wzorce
jako myśli, koncepcje realizujemy
i komu - czemu w ten sposób "służymy"?

Ile i ilu z nas obserwuje to zjawisko myślenia w sobie?

Tak SIĘ pytam...

_____________

dodane 14.09.2015

Bogini... 
przypomina nam o przebudzeniu...
przypomina nam, że możemy 
zacząć widzieć swoje myśli,
i wynikające z nich działania.

Przypomina o świadomości
tego, co myślimy,
za jakimi myślami podążamy.

Przypomina, że myśli to także 
emocje z nich wynikające.

Przypomina, że działamy 
pod wpływem myśli i emocji,
że możemy być świadomi
zjawiska myślenia w sobie.

Szanuje naszą wolną wolę
i do niczego nas nie zmusza...
po prostu... przypomina nam,
że nasza rzeczywistość wynika
z tego, za czym podążamy
emocjami i myślami.

Pustka i forma, świadomość i umysł:


Matka Świadomość... tworzy, a Ojciec Umysł nazywa... to, co jest w stanie uchwycić - oto iluzja, która staje się rzeczywistością... 
:-) 
______________________

https://www.youtube.com/watch?v=_yiGJr_9OtQ

"Cztery pytania:
1. Czy to prawda?
2. Czy jesteś absolutnie pewny, że to prawda?
3. Jak reagujesz, gdy ta myśl się pojawia?
4. Kim będziesz bez tej myśli?
Odwróć tę myśl."
_____________

Katie Byron

„To, co jest, jest.

Cierpimy jedynie wtedy, gdy wierzymy w myśl, która nie jest zgodna z rzeczywistością. Kiedy umysł jest doskonale czysty, wtedy to, co jest, jest właśnie tym czego pragniemy. Jeśli pragniesz, aby rzeczywistość była inna niż jest, to równie dobrze mógłbyś próbować nauczyć kota szczekać. Mógłbyś się bardzo starać, a na koniec kot spojrzałby na ciebie i powiedział: „Miau”. Pragnienie, by rzeczywistość była inna, niż jest, nie może się ziścić. A jednak z pewnością zauważasz, że wielokrotnie w ciągu dnia myślisz: „Ludzie powinni być bardziej uprzejmi”. „Dzieci powinny być grzeczne”. „Mój współmałżonek powinien się ze mną zgadzać”. „Powinnam być szczuplejsza (albo ładniejsza, albo powinnam odnosić większe sukcesy)”. Te myśli są zawsze wyrazem naszych pragnień, by rzeczywistość była inna, niż jest. Jeśli wydaje ci się, że to stwierdzenie brzmi przygnębiająco, to masz rację. Wszelkie napięcie, jakie odczuwamy, spowodowane bywa sprzeciwem wobec tego, co jest.

(…)

Kiedy zajmuję się nie swoimi sprawami, to zachowuję się tak, jakbym myślała, że wiem, co jest najlepsze dla kogoś innego. Jest to czysta arogancja, nawet jeśli robię to w imię miłości, a efektem jest napięcie niepokój i lęk. Czy wiem, co jest właściwe dla mnie? To powinna być moja jedyna sprawa. Pozwól, że zajmę się nią, zanim spróbuję rozwiązać twoje problemy za ciebie.

(…)

Następnym razem, kiedy poczujesz napięcie lub niepokój, zadaj sobie pytanie, czyimi sprawami zajmujesz się w myślach, a być może wybuchniesz śmiechem! To pytanie może sprawić, że uzyskasz jasność widzenia. Być może uświadomisz sobie, że do tej pory byłeś nieobecny w swoim życiu, że w myślach zawsze żyłeś sprawami innych. Samo uświadomienie sobie, że zajmujesz się sprawami innych, może pomóc ci wrócić do swego pięknego ja. A jeśli przez jakiś czas będziesz się zajmować wyłącznie swoimi sprawami być może przekonasz się, że i ty nie masz żadnych trudnych spraw i twoje życie toczy się idealnie samo z siebie..

(…)

Myśl jest nieszkodliwa, dopóki w nią nie uwierzymy. To nie nasze myśli, lecz nasze przywiązanie do nich wywołuje cierpienie. Przywiązanie się do myśli oznacza wiarę w jej prawdziwość, bez sprawdzenia tego, jaka jest. Przekonanie to myśl, do której jesteśmy przywiązani, często przez wiele lat. Większość ludzi uważa, że ich myśli mówią im, czym są. Pewnego dnia zauważyłam, że nie oddycham – byłam „oddychana”. Potem zauważyłam również – ku mojemu zdumieniu – że w rzeczywistości „byłam myślana” i że myślenie nie ma charakteru osobistego. Czy budzisz się rano i mówisz sobie: „Myślę, że dzisiaj nie będę myśleć”? Za późno: Już myślisz! Myśli po prostu się pojawiają. Pojawiają się znikąd i wracają donikąd, jak chmury wędrujące po pustym niebie. Pojawiają się nie po to, by zostać, lecz by odejść. Nie są szkodliwe, dopóki nie przywiążemy się do nich, jakby były prawdziwe. Nigdy nikomu nie udało się uzyskać kontroli nad swoimi myślami, chociaż niektórzy opowiadają jak tego dokonali. Nie uwalniam się od swoich myśli – wychodzę im na przeciw ze zrozumieniem. Wtedy to one uwalniają się ode mnie.

(…)”

poniedziałek, 7 września 2015

EWOLUCJA BOGA

Są różne cykle... naszych wędrówek w nieskończoności... w czasie... w światach róznych i czaso-przestrzeniach...

W poniższych przykładach tych zróżnicowanych cykli cyfry symbolizują kolejne "światy" albo "słońca", pewne okresy czasu jak epoki - jak mawiają niektórzy, ale to mogą być także kolejne nasze "inkarnacje" czy wcielenia:

a) 1,2,3,4…1,2,3,4… itd. (cykle po okręgu) w nieskończoność… tu: „wznoszenie” i „spadanie” w kółko.
b) 1,2,3,4…5.6,7,8… itd. (cykle po helisie) w nieskończoność… tu tylko „wznoszenie”…
c) 1,2,3,4…5,6,7,8, a następnie np. 9. jako koniec i od nowa… (cykle po spirali stożkowej – dochodzimy do "X" na czubku i… spadamy i znów: 1,2,3…) tu także „wznoszenie” i „spadanie” w kółko.
d) 1,2,3,4,5,1,2,3,4,5,6,3… itd… tu cykle są zróżnicowane, zmienne ale też ciągle ma miejsce naprzemienne „wznoszenie i spadanie”…z jednych "światów" do innych "światów".

Ale możemy na te cykle spojrzeć z innej perspektywy i na różne możliwości, jakie stwarzają te różne cykle:

- nieświadome odradzanie w tych różnych cyklach i nagle…
- „wyzerowanie karmy” i przebudzenie… czyli realizacja = samoświadomość (rozpoznanie urzeczywistnienia) powodująca wielką zmianę świadomości, której – do momentu osiągnięcia owego przebudzenia – nie jesteśmy w stanie ani przewidzieć ani sobie wyobrazić.

Bo nawet nie jest to osiągnięcie jakiegoś zakresu wiedzy z tych wszystkich „światów”: 1,2,3,4,5,6,7,8,9. :-D Ale wtedy… następuje tak diametralna zmiana samoświadomości, która daje nam coś jak „wgląd” w te wszystkie światy, że uwalniamy się od przywiązania do wzorców tworzących struktury „sieci” tych światów… powodujących wcześniejsze nasze "uzależnienie" od nich i istnienie w nieświadomości konsekwencji działania tychże wzorców…

Niedawno podobny temat poruszałam w swojej notce:

Strach przed nicością powodował kontynuację „utkwienia” w tamtym świecie „pochłaniania” jednych istot przez drugie. Co i tak w rezultacie prowadziło do „kolapsu” tamtego świata… W taki sposób, że jedne istoty, które pochłaniały coraz więcej innych w pewnym momencie nie miałyby już co pochłaniać [ w rezultacie stawałyby się jedną istotą, co pochłonęła wszystkie pozostałe indywidualne]… Wtedy nie było już nic więcej do pochłaniania, więc i tak rozpadała się taka „istota” nieświadomie w „nicość”. I „Gra” zaczynała się od nowa… ponownym rozdrobnieniem na wiele części… w... nieświadomość - ograniczoną świadomość pewnym spektrum wibracji... (Możliwe, że „kiedyś” właśnie tę wersję „przerabiałam” wielokrotnie :-) ).







Życie jest zachwycające ze swoją synchronią - harmonią - połączeniami...
Błogosławię wszystkie moje połączenia...

I proszę, właśnie znalazłam taki tekst:


[a myślało sobie moje maleńkie "ja", że pierwsze dokonało tego "przyrównania" Brahmana do Ducha Świętego, bo niedawno tego odkrycia w sobie dokonałam i pisałam o tym... ha, ha, ha.... ;-)]



Pisałam już kilka lat temu o "uzdrawianiu" i integrowaniu różnych bogiń i bogów w nas i poprzez nas... hm...

piątek, 28 sierpnia 2015

O MOTYLU ciąg dalszy…


W nocy z 14 na 15. sierpnia 2015… motyl wleciał do ognia i spłonął w ogniu… PRAWDY i MIŁOŚCI. I teraz sobie… płonę… W co może przetransformować się dojrzała forma motyla – imago? (łac. imago – obraz, wyraz, wizerunek, przejaw)

MOTYL to symbol nieśmiertelnej duszy, metamorfozy, lekkości, transformacji…




Latem w 2012 roku byłam nad morzem (mieszkałam w rozłożonym na plaży namiocie:-))) i poszłam na spacer do lasu, i przytuliłam się do jednej starej sosny… Wtedy dostałam od niej piękny prezent: pusty kokon motyla. Jakiś duży jest, bo ma ponad 3 cm długości.

Pomyślałam sobie wtedy, że właśnie dokonała się transformacja i wyszłam z kokonu.
Powoli „stawałam się motylem” – „rodziłam” w sobie motyla…
Jednak…
Pisałam kiedyś, że istnieją różne cykle: po okręgu, po helisie i po spirali… Zatem i cykl przemian motyla „po okręgu” z formy do formy (a jest ich 4: jajo, gąsienica, poczwarka i motyl) może skończyć się… Po 4.światach może nastąpić piąty… świat harmonii… w cyklu "po spirali"...

PRZESKOK EWOLUCYJNY...



"Przeskok ewolucyjny: od kryzysu do życia w harmonii."
SPIRALNA TRANSFORMACJA MOTYLA...




Ten powyższy symbol zwany jest „Galaktycznym Motylem„, a niektórzy przekazują taką wiedzę, iż reprezentuje on, symbolizuje całą Świadomość, która powstała kiedykolwiek na tej Drodze Mlecznej.

Z pozdrowieniami dla wszystkich… cząstek Całości, Jedni, które PAMIĘTAJĄ i które ZAPOMNIAŁY…. kim, czym JESTEŚMY... Kocham każdą istotę, każdy jej przejaw, każdą cząstkę. Bo wszyscy razem jesteśmy wspaniałymi cząstkami Całości.

wcześniejsze zdarzenia z motylami:


piątek, 21 sierpnia 2015

MILCZĄCA WIEDZA


Cała wiedza, która pochodzi z myśli, jest rodzajem pseudo wiedzy. Ponieważ w myślach, kiedy nazywamy coś, myślimy, że wiemy. Kiedy mamy na coś etykietę, myślimy, że to właśnie tym jest. Nie zdając sobie sprawy z tego, że każda etykietka jest abstrakcją. To nie jest to [o czym „egotyczny” umysł myśli, że jest].

Stan niewiedzy [bezwiedzy] oczywiście, jest również stanem (…), kiedy chodzimy gdzieś albo siedzimy i postrzegamy bez interpretacji, bez etykietowania. I po raz kolejny jest to stan niewiedzy, a tym samym głębokiej wiedzy [milczącej wiedzy], która jest poza umysłem [„egotycznym”].

Kiedy świadomość, nieuwarunkowana świadomość wyłania się (pojawia), oddzielająca wiedza, która pochodzi z umysłu (ponieważ każda etykietka oddziela nas od tego, co etykietujemy stając się barierą dla zrozumienia i połączenia), ta oddzielająca wiedza zastąpiona zostaje przez jednoczące (można powiedzieć) poznanie. Nie oddziela nas od tego, co jest obiektem poznania. I możemy zauważyć, jak to zmienia relacje z przyrodą i jak to transformuje nasze relacje z innymi ludźmi. Ponieważ jak dotąd 90 procent ludzkich interakcji odbywało się poprzez oddzielające przyklejanie etykietek innym ludziom. Interpretowanie, osądzanie… bez zdawania sobie sprawy, że każda interpretacja i każdy osąd jest niczym więcej niż bardzo ograniczoną perspektywą. Jeden punkt widzenia – jedna malutka perspektywa. Nic więcej.

Kiedy raz to pojmiesz, nie jesteś już dłużej oszukiwany przez umysł i nie wierzysz, że jedna perspektywa zawiera prawdę, że jedna myśl, którą wyrażasz, może kiedykolwiek zawierać prawdę. To malutka perspektywa. Nic więcej. Jest to skrawek [fragment], nie więcej.

Zatem rozpoznajemy względność każdej myśli, a przemieszczamy się w kierunku innego poznania, w którym poczucie oddzielenia nie powstaje. To poznanie to także KOCHANIE. To Jednia. A miłość jest zasłonięta iluzją oddzielenia. Miłość jako urzeczywistnienie twojej/mojej jedności ze wszystkim, co jest, jest zasłonięta przez etykietujący, interpretujący „wiedzący” umysł. Wtedy wszystko, na co spoglądasz w tym stanie (stanie niewiedzy - z punktu widzenia umysłu), spoglądasz na wszystko z miłością, współczuciem. Są to wszystko aspekty tego stanu głębokiego poznania, który dla umysłu wygląda jak niewiedzenie niczego.

I możecie sobie wyobrazić, jak to zmienia ludzkie relacje, kiedy możesz być z drugim człowiekiem w stanie niewiedzy. Co oznacza, że albo  jesteś całkowicie obecna/y, totalnie spokojna/y, zezwalając tej formie - formie, którą przybrał ten moment, formie tego człowieka - być... całkowicie [w pełni]. I może to oznaczać, że pewne myśli nadal powstają na temat tego człowieka: "kim oni są?", "powinni robić to", "nie powinni robić tamtego", "powinni wiedzieć to", "oni są tym, oni są tamtym", ale taka myśl jest rozpoznawana jako myśl [koncepcja]. I ty już dłużej nie wierzysz jej całkowicie. (Nie uznajesz za prawdę). I rozpoznajesz, że jest to tylko fragment. To tylko myśl... i pozwalasz jej odpłynąć. I wtedy wkraczasz w stan niewiedzy. Nie jesteś już dłużej nabierana/y przez umysł. I jest w tym ciągły wymiar świadomej obecności, która może być jedynym, co jest albo może być podłożem, a na powierzchni tego [podłoża] są ruchy umysłu. To jest w porządku." – Ekhart Tolle, „STAN BEZWIEDZY” – tłumaczenie VincentyDocent z moimi „korektami”. Oryginalny tytuł: „State of Not knowing” czyli „STAN NIEWIEDZY”.

Zaczynam jeszcze inaczej rozumieć obraz, który kiedyś (wiele lat temu) narysowałam, a nadałam mu tytuł: WIELKA KSIĘGA NIEWIEDZY…Na tym obrazie był tors mężczyzny z brodą i wąsami, a przed nim była otwarta księga wypełniona znakami, ale cała postać wraz z włosami, wąsami i brodą była utworzona z tych samych znaczków, co sięga i zapisy w księdze… wszystko to łączyło się w pewną całość.

Inaczej na tamten czas nie mogłam tego obrazu nazwać, choć ewidentnie kojarzył mi się z jakąś „ukrytą” lub „nieprzejawioną” z jakichś powodów… wiedzą.

Adyashanti - "Nie daj się wkręcić" - tłumaczenie VincentyDocent z moimi "korektami". Oryginalny tytuł: "Don't get suckered in".

"Zatem nieuwarunkowany stan świadomości to jest coś, co łatwo utracić, ponieważ nie ma tu zadowalającej treści, nie ma niczego, czego można by się złapać. A jednak jest. To po prostu słuchanie. To po prostu patrzenie. To nie komentowanie.  W tej nieuwarunkowanej świadomości nie ma komentatora. Nie ma interpretatora momentu. (..)
- "W co ja teraz będę wierzył?"
- " Co z moim punktem widzenia?"
- "Co się stało ze wszystkimi ludźmi, których obwiniam w moim życiu za moją nieszczęśliwą egzystencję?"
Oni po prostu zniknęli.
- "Lubię efekty ich zniknięcia, ale nie lubię faktu ich zniknięcia." - To jest ja.
- "Lubię to uczucie, ale nie ma bata, żebym pozwolił temu zniknąć." - To ja...
-  owo ja... chce stanu... bez Prawdy."
Bo jest to raczej zagrażające dla idei ja-ego. A może nie jest? Nie wierzcie tylko dlatego, że tak powiedziałem. Może nie jest. (...)

Ideą nie jest pozbycie się ja. Ideą jest nie zostanie wkręconym w to. To duża różnica. Tak długo, jak próbujemy się tego pozbyć, jesteśmy przez to więzieni. Jedyną 'rzeczą', która próbuje pozbyć się ja  [ego] jest ja [ego]. Bo...
- "nieuwarunkowana świadomość??? To mogłoby nas zabić."
Nie ma żadnej idei o pozbywaniu się czegokolwiek. (...)

Myśli mogą powstawać z nieuwarunkowanego stanu. Tak, jak myśli mogą powstawać z uwarunkowanego stanu. Stan ja-ego [oporu] może generować koncepcje i myśli. Myśli mogą powstawać w nieuwarunkowanym stanie, ale różnica jest taka, że nigdy nie będziemy w nie wierzyć jako prawdę.

więcej tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=48TwV2HHqGQ

Nie wierzę już w słowa, które mówimy i ufam całkowicie w to, co się przejawia...

wtorek, 2 czerwca 2015

TRANSFORMACJA STRACHU I INNYCH NEGATYWNYCH ODCZUĆ I EMOCJI




Wiedza o tym, co i dlaczego podkręca nasze emocje i uczucia np. strachu i nienawiści jest ważna dla tych, którzy chcą rozpoznać naturę strachu, zasady jego działania, aby „przejść do następnej klasy” ;-) w "szkole ewolucji świadomości", ponieważ wtedy można w pewien sposób uwolnić się od strachu i innych negatywnych, sprawiających cierpienie emocji… Zajmę się dla przykładu strachem i sposobem, w jaki można "przetransformować" w sobie strach.

Strach jest pochodną pewnych częstotliwości, wibracji…, która... więzi naszą (samo-)świadomość w ograniczonej czasoprzestrzeni i ogranicza ją...

Strach to po prostu odczuwanie pewnych wibracji o pewnej częstotliwości energii. Ta częstotliwość energii jako wibracja odczuwana w ciele jest pochodną myśli wywołującej to odczuwanie strachu w ciele. Kiedy zaś uświadamiamy sobie ten fakt, że strach to tylko energia o pewnej częstotliwości, która jest myślą rozprzestrzenioną w ciele i wibrującą w ciele, wówczas możemy świadomie zacząć obserwować to zjawisko, by je rozpoznać, zrozumieć i… zmienić stare wzorce związane z odczuwaniem strachu.

Kiedy czujemy strach, gdy myślimy o czymś, co ten strach powoduje, wtedy możemy na przykład skupić naszą uwagę – naszą świadomość na odczuwaniu tych wibracji (częstotliwości) w naszym ciele, które powoduje strach. A nie na myślach o strachu, myślach utrzymujących ten strach czyli w konsekwencji myślach utrzymujących te częstotliwości, te wibracje energii, które – zgodnie z tym, czego się kiedyś nauczyliśmy – zwykliśmy nazywać strachem.


Nie jest konieczne, by czekać na taką sytuację. Można sobie po prostu wyobrazić taką sytuację, w której zwykliśmy odczuwać strach. Wtedy zaczną się pojawiać myśli o tym, a w konsekwencji tych myśli możemy zacząć odczuwać strach. I obserwujemy te myśli i swoje odczucia w ciele, które zwykliśmy nazywać uczuciem strachu.

W rezultacie poprzez obserwację przestajemy utożsamiać się z tym strachem i z myślami powodującymi ten strach i ów strach zaczyna sam się rozpuszczać - wibracje w ciele zaczynają się zmieniać. A wtedy zmieniają się także nasze odczucia. Z powodu zmiany świadomości. Wówczas nawet kiedy czujemy te wibracje, to już nie czujemy strachu, lecz np. silne wibracje w ciele. Bardziej stajemy się przestrzenią, w której te wibracje "tańczą" przez moment swój "taniec".


Dlatego strach jako te wibracje możemy świadomie przyjąć w siebie i w sobie "transformować", tonować, zamiast emitować je nawykowo na zewnątrz. Bo gdy te wibracje są w naszym ciele, są one „emitowane” przez nas na zewnątrz – zazwyczaj nieświadomie – i wtedy „gramy” w grę „podaj dalej” czyli współuczestniczymy w nieustannym przekazywaniu sobie wzajemnie wibracji strachu (i innych negatywnych emocji).

Co jednak istotne – w tym procesie nie możemy być skupieni na celu – likwidacji odczuwania strachu, bo to nic nie zmieni. Kontrolowanie uczuć i emocji, by tylko pozbyć się ich, w tym np. strachu, nic nie daje, bo jest to kłamstwo, iluzja, że możemy nad tym zapanować bez rozpoznania natury tego zjawiska; że możemy je jakoś zwalczyć w sobie. W takim przypadku, gdy próbujemy walczyć ze strachem, następuje wyłącznie wyparcie i przesunięcie odczuwania strachu i innych „trudnych” emocji do naszej tzw. podświadomości. A wyparty strach zawsze „czeka”, by w odpowiednim momencie „złapać nas” i „wciągnąć” z zaskoczenia w sytuację, w której mu ulegamy… walka będzie wciąż kontynuowana. Oczywiście to nie strach ma taką moc, że „łapie” nas w swoje pułapki, lecz stosowane blokady na to, czego się wypieramy, co wypychamy do tzw. podświadomości.


Odczuwanie strachu może się jednak roztopić w energii MIŁOŚCI. Dlatego skuteczne jest tylko skupienie na świadomej obserwacji zjawiska zachodzącego w ciele i umyśle oraz rozpoznawanie jego natury poprzez przyjmowanie tej wibracji taką, jaka jest. Takie skupienie po prostu zatrzymuje myśli wzbudzające te wibracje w naszym ciele.

http://r.weavesilk.com/?v=4&id=ravzdziavb




piątek, 22 maja 2015

STRACH PRZED PUSTKĄ, "CZARNĄ DZIURĄ" I "TUNELAMI"...

11.05.2015, 00:20

Miałam pewne 'doświadczenie' - przypomnienie, z którego dla mnie płynie wniosek, że nawet jeśli wpadamy do czegoś, co podobne jest do „czarnej dziury” albo „bezkresnej pustki", (która w zasadzie nie jest pusta) czy „wpadamy do jakiegoś tunelu” itp. nie istnieje „tam” nieistnienie. Istniejemy natomiast w całkiem inny sposób" niż istniejemy jako istoty ludzkie utożsamione wyłącznie z myślami, emocjami i ciałem... Ten inny "sposób" istnienia jest trudny nawet do wyobrażenia dla naszych oddzielnych ja-ego... To dla naszych oddzielnych ja-ego istnieje zapomnienie… po to, by "nasza podróż była ... przygodą". A nasze zapomnienie tego innego sposobu istnienia jest iluzją, dzięki której nasze umysły - naszych oddzielonych od Całości ja-ego - postrzegają ową pustkę jako niebyt, nicość... z powodu zapomnienia...

Oto moje 'doświadczenie' - przypomnienie:


A potem o tym zapomniałam na jakiś czas. Stąd mój wniosek, że niebyt całkowity nie istnieje… To  tylko świadomość istnienia... coś jak "istnienie poza umysłem". Nie da się tego dokładnie opisać słowami, bo to... nie do opisania dla umysłu, skoro to "istnieje poza umysłem". ;-) W każdym razie próby opisu nie mogą uchwycić natury, esencji tego "istnienia poza umysłem".

To 'doświadczenie', jak dla mnie, potwierdza fakt, że zmieniając miejsce pobytu i formę w naszych 'podróżach świadomości', w których zmieniamy od czasu do czasu swoje 'formy', przechodzimy zawsze przez rodzaj „bramy”, która jest czymś jak „czarna dziura”, "ciemna przestrzeń pustki", z której „wylatujemy”... przez rodzaj „tunelu” (np. tunel rodny) do 'następnego życia' w kolejnej 'formie'. Jeśli boimy się, że nas pochłonie owa „czarna dziura”, lecimy do "światła" i tracimy wtedy świadomość kontinuum istnienia, i wchodzimy/wlatujemy przez owe „tunele” w inną lub podobną formę. I tracimy świadomość kontynuacji istnienia w różnych 'formach' istnienia. Jeśli się nie boimy – ponieważ jesteśmy świadomi, że życie w „pojeździe fizycznym” jest jedynie przygodą w naszej podróży, to wiemy, pamiętamy, że gdy stracimy tę 'formę', będziemy "podróżować" dalej... Wówczas przechodząc przez ową „bramę” podobną „czarnej dziurze” nie odczuwamy już lęku przed unicestwieniem.

Gdy wchodzimy w ten świat, energia zostaje zagęszczona do stanu materii do tego stopnia, że w pewnym momencie istniejąc w tej materii zaczynamy wierzyć, że jesteśmy tylko materialni, że np. istniejemy tylko w tzw. 3D albo 4D (3 wymiary przestrzenne + czas), a inne „wymiary”, światy są nam niedostępne, bo utożsamiamy się całkowicie z naszymi ciałami, myślami i emocjami.  ALE…  Jak można mieć dostęp do informacji z innych „wymiarów” czy „gęstości", jeśli się istnieje tylko w 3D albo 4D? To oczywiste (dla mnie), że jakąś częścią siebie trzeba istnieć w tych innych „wymiarach”, światach, by móc się z nimi „kontaktować”, by móc mieć „dostęp” do nich, by „stamtąd otrzymywać informacje”, by następowała wymiana i łączenie... Możemy sobie jednak o tym przypomnieć i to świadomość jest owym pomostem z tymi cząstkami nas istniejącymi w innej "wymiarowości".

Dla mnie to tylko przykład na to, jak skomplikowane są konstrukcje UMYSŁU, z którego korzystamy, a jak przy tym nieświadomi jesteśmy "GRY" albo może "ZABAWY", w jakiej uczestniczymy. Ponieważ wzorce tego świata także ograniczają naszą świadomość połączenia z Całością, Jednią tego, kim jesteśmy...

Istniejemy (z tego, co rozpoznałam ;-)) we wszystkich "wymiarach", światach jakie tylko są możliwe, ale odcinamy się od nich wierząc w to (uznając za prawdę), że istniejemy tylko w tych, a nie innych „wymiarach”, że istniejemy tylko w tym jako jedynym świecie. I oczywiście można wierzyć w to na przykład, że ktoś nam „ukradł” np. "wymiar" 8. i te od 12. wzwyż… (o takiej historii czytałam). A to są "gry i zabawy" ego, umysłu odciętego od innych części Całości. Mogą te "gry i zabawy" być fascynujące – to fakt. Zatem dobrej zabawy życzę...

Z tego co wiem (co sobie przypomniałam), możemy "podróżować" ze świata do świata świadomie lub nieświadomie. O tym może następnym razem coś więcej napiszę. Dla mnie – jak wynika z opisanego przez mnie doświadczenia  oraz innych moich 'doświadczeń'...

niebyt nie istnieje, natomiast istnieje coś takiego jak „pozorna pustka”, w której nie istniejemy w żadnej formie, a w której świadomość istnienia jest zachowana.  

Nie miałam tej wiedzy-świadomości, gdy istniałam w tamtym "świecie kradzieży energii". W tamtym świecie wszystkie istoty istniały z „zapisem”, „programem”, że

albo dasz się wchłonąć przez inne istoty, formy albo wchłoniesz innych, w innym przypadku wpadniesz w niebyt. Taki był "żart"... albo "ściema", w którą "wierzyły wszystkie istniejące w tym świecie istoty. Musiała to być jakaś "szkoła" z potrzebnym doświadczeniem takim, a nie innym albo coś jak "trening", ponieważ musiał istnieć jakiś powód, że wówczas poczułam nagle potrzebę zmiany... nawet za cenę "wpadnięcia w niebyt".

A wszystkie istoty istniały tam w wielkim strachu przed owym niebytem, bo miały zakodowaną informację, że po śmierci formy nic nie istnieje. A ja poczułam impuls, że mam stamtąd wyjść… A nawet "nie wiadomo skąd i dlaczego" wiedziałam, jak to zrobić.

W pewnym sensie jako konsekwencję tamtej decyzji otrzymałam obecne życie - tak wynikało z mojego snu.  Z tego tutaj świata chciałam także w młodości „wyjść", ale wtedy nie widziałam innej możliwości jak wyjście poprzez samobójstwo. A chciałam z tego świata „wyjść”, ponieważ ten świat „strasznie mi się nie podobał” i z tego powodu „strasznie cierpiałam”… I z powodu (nad)wrażliwości, jaką miałam w młodości, próbowałam popełnić samobójstwo.


No więc nie bałam się śmierci… –  teraz już to wiem ;-) – ponieważ "kiedyś" ;-) przeszłam przez „niebyt, który nie jest niebytem”, ale wchodząc do tego świata zapomniałam również i o tym. Czułam jednak intuicyjnie, że nie boję się śmierci. Bardziej „bałam się” życia tutaj… Potrzebowałam „oswoić się” z tymi lękami i poznać  ten świat, by go zrozumieć…

Teraz jestem na etapie rozumienia tego świata. Poznaję go (albo „przypominam” sobie) i SIEBIE w nim. Oczywiście moje zrozumienie może być inne od zrozumienia innych. I już wiem, jak można ze świata cierpienia „wyjść”.  Jednak jeszcze nie wiem, co przede mną i to jest piękne. Miałam pewne wizje, które są jak drogowskazy, ale jestem cierpliwa i ufna; nigdzie mi się nie śpieszy.

Wiem, że w pewnej części SIEBIE jestem „podróżniczką w nieskończoności”, która podróżuje przejawiając się w najróżniejszych formach energetycznych i materialnych w różnych światach… Choć z drugiej strony wiem też, że żadnej "podróży" nie ma - tak, jak nie ma żadnego "poszukiwania"...

Pisałam już o "księciu kłamstwa". Dla mnie to inna nazwa dla Ego (Ja) czyli Umysłu, który jest odcięty od ŚWIADOMOŚCI (skąd „pochodzi”) - tak to w skrócie ujmę ( - umysł nieprzebudzony). To Ego, Ja - to Umysł zanurzony całkowicie we ŚNIE, w iluzji, w której mamy ograniczoną świadomość tego, kim jesteśmy. Dlatego właśnie ludzie wciąż toczą wewnętrzne walki, które przejawiają się oczywiście na zewnątrz… czyli Umysł odcięty od Świadomości Wszystkiego, Co Jest, Całości to dla mnie  Umysł, który „kreuje” światy… iluzji – „fantomowe światy", po których jednak... możemy podróżować.

Każda i każdy, kto uczestniczy w "grach ego" jest „zaprogramowany” w pewnym sensie pewnymi wzorcami.  Mamy swoje "role" do odegrania. Czasem gramy ich wiele, w zależności od sytuacji. 

Niełatwo jest tu wejść i nie ulec tutejszym grom, ponieważ wchodząc tutaj otrzymujemy (choćby poprzez formę, ciała) pewną część zapisów związanych z tymi „grami ego”. Inaczej nie moglibyśmy pojawić się TU, jeśli pojawiamy się jako zrodzeni z ciała. 

Z pewnych powodów (jako konsekwencji jakiś wcześniejszych zdarzeń, które można umownie nazwać karmą) tutaj się znajdujemy. Przyczyny tego, dlaczego znaleźliśmy się w tym świecie mogą być różne. Twoje mogą być inne niż moje. Ty możesz nawet uważać, że znaleźliśmy się tutaj z powodu jakichś "manipulacji" albo "wojen" toczonych na innych poziomach istnienia. Ty możesz istnieć w innym świecie niż ja czy inne istoty ludzkie. I "współtworzymy" w ten sposób "wieloświat". :-)

Nawet, kiedy już wiele wiemy, to możemy wpaść w pułapkę takiej wiedzy, która podsyca nasze ja-ego i iluzję tego świata wciąż postępując według tych samych, "starych" wzorców powodujących cierpienie. Zazwyczaj jesteśmy nieświadomi tego… kiedy kierują nami nieuświadomione wzorce "gier ego" wciąż uaktywniające nasze emocje i ograniczające nasz dostęp do coraz większego "zakresu" czy "przestrzeni" naszej samo-świadomości.

I w pewnym sensie „zabawne” jest to, że owe 'doświadczenie', a właściwiej: 'przypomnienie' istnienia i wyjścia z tamtego "świata kradzieży energii", które powyżej opisałam, jest tylko jednym z wielu 'doświadczeń' - przypomnień, jakie miałam, jakie sobie 'przypomniałam'. Teraz one się scalają ze sobą we mnie – jakbym scalała siebie istniejącą w różnych „wcześniejszych”, a nawet „przyszłych” wcieleniach i światach… :-) I odzyskiwała w ten sposób SIEBIE jako (samo)świadomość jakiejś większej... Całości, Jedni i przypominała sobie... np, że

niebyt nie istnieje, natomiast istnieje coś takiego jak „pozorna pustka”, w której nie istniejemy w żadnej formie, ale świadomość istnienia jest zachowana …

to doświadczenie przyniosło mi także przypomnienie, że z tamtego świata chciałam wyjść, ponieważ niczego nowego w nim już bym nie mogła się "nauczyć"… o sobie samej. Rozpoznałam „zasadę” tam panującą, także „wyjście” z tamtego świata nie było dla mnie samobójstwem, choć z perspektywy tutejszych „wzorców” może to tak wyglądać. To była świadoma decyzja zakończenia „tamtej gry” i podjęcia ryzyka, choćby za cenę „unicestwienia” – przejścia w „niebyt”, którego wszystkie istoty żyjące w tamtym świecie strasznie się bały, więc z powodu tego strachu tam tkwiły.

Dlaczego nie było we mnie strachu przed owym „unicestwieniem”, „niebytem”? Coś jak „intuicja”i ufność pozwoliły mi na podjęcie decyzji wyjścia z tamtego "świata kradzieży energii" i to… trzykrotnie…
(Potem - w obecnym życiu - też trzykrotnie podejmowałam decyzję o uwolnieniu się z przywiązania od „gier ego”. ;-))

Tamten świat nie był tak „materialny” jak ten, bo miał inną „formę” jakby bardziej energetyczną. W tamtym świecie wszystkie istoty istniały z „zapisem”, „programem”, że albo dasz się wchłonąć przez inne istoty albo wchłoniesz innych, w innym przypadku wpadniesz w niebyt. I wszystkie istoty tam istniały w wielkim strachu przed owym niebytem, bo miały zakodowaną informację, że po śmierci formy nic nie istnieje. A ja chciałam stamtąd wyjść, bo nie chciałam dłużej (w nieskończoność) w taki sposób w nim istnieć…

W tym świecie w młodości chciałam popełnić samobójstwo z niezgody na „zło” tego świata. Ale nie wiedziałam, nie byłam świadoma, że sama tym „złem” zostałam „zainfekowana” w sensie takim, jak już pisałam:

Nie łatwo jest tu wejść i nie ulec tutejszym grom, ponieważ wchodząc tutaj otrzymujemy pewną część zapisów związanych z tymi „grami ego”. Inaczej nie moglibyśmy pojawić się TU, jeśli pojawiamy się jako zrodzeni z ciała.  

Bywałam w swoich snach w bardzo różnych "światach". Bywałam także w takich, w których np. dzieci rodziły się w kwiatach. I nie było tam żadnego cierpienia, żadnych walk ani "gier ego". Bogactwo tych 'doświadczeń' i różnorodność światów, o jakich sobie przypominałam, mogą świadczyć o tym, że "pochodzę" z różnych miejsc we wszechświecie (zresztą i taką wizję kiedyś miałam) i "dróg", które mnie "doprowadziły" do życia na Ziemi w obecnym czasie jest bardzo, bardzo wiele.

Ostatnio kiedy zasypiam, pełna ufności otwieram się na pustkę, „nicość”… Poddaję się... Zanikam... Tak jakbym umierała...  Zanikam, ale istnieję... "na różne sposoby" i pojawiam się... przejawiam "na różne sposoby"... Czasem mam jakieś sny, ostatnio zazwyczaj jakby chwilę przed przebudzeniem.
Często w śnieniu łączyłam i harmonizowałam ze sobą bardzo różne światy z różnych czasoprzestrzeni. Budziłam się - przechodząc płynnie "granicę" między tzw. snem i jawą, a odczucie ogromnej harmonii, miłości 'pozostały we mnie'. I kontynuowały się...

I miałam także ostatnio po raz kolejny takie doświadczenie, że tuż przed przebudzeniem byłam bardzo świadoma tego, że wnikam w pewną formę fizyczną – „moje” ciało, a kiedy w nie tak wnikałam, odczuwałam, że „rekonstruuje się” w tym momencie pewne kontinuum związane z tym konkretnym fizycznym ciałem, ale także z jego wszystkimi innymi poziomami (ciałami). Czułam jakbym jako... świadomość zakładała „kieckę” ludzkiej formy (osoby) – istoty ludzkiej. W tym 'doświadczeniu', w tym, co się zadziewało... czułam, że 'zmieniałam' swoją 'formę' albo raczej... świadomość przybierała 'nową-starą' formę. I czułam, widziałam, wiedziałam. że wszyscy po śnie (kiedy "budzimy sie w fizycznych ciałach) w ten sposób "wracamy" do "naszych" ciał, ponieważ wszyscy jesteśmy... jednym ludzkim ciałem (choć nie tylko ludzkim) w wielu wersjach (w różnych stanach) o zróżnicowanej pamięci kontinuum... historii uznawanych za osobiste doświadczenie. I wiedziałam, że wszyscy budząc się ze snu robimy to samo… tylko nie wszyscy jesteśmy tego świadomi... więcej tutaj: http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2015/04/kiecka-fizycznego-przejawu-istoty.html

Oczywiście to, dokąd „zawędrujemy” w naszych 'podróżach świadomości' może być niezależne lub zależne od nas. Ale o tym może innym razem coś więcej napiszę. Tu kiedyś już o tym wspominałam: http://tonalinagual.blogspot.com/2014/01/wewnetrzne-zmiany-i-zewnetrzne-przejawy.html



_____________________________

I dodam coś jeszcze:
o RÓŻNYCH PRZESTRZENIACH
1 luty 2007
Dziwny sen – trochę metafizyczny.

Nie wiem, jak go opisać… Wynikało z tego snu, że każdą sytuację można rozpatrywać co najmniej na trzy sposoby w trzech różnych przestrzeniach (o innej wymiarowości) i z różnych płaszczyzn odniesienia.
– Jeden wynika z uwzględnienia pojęcia linearnego czasu względem danej przestrzeni.
– Drugi wynika z kwantowego podejścia, w którym nie widać czasowych powiązań skutków z przyczyną, a bardziej widoczne są powiązania (relacje) przestrzenne.
– Trzeci jest wielopłaszczyznowy, w którym można dostrzec powiązania struktur sytuacji, zdarzeń pozornie w ogóle ze sobą niesprzężonych, a jednak mających ze sobą ścisły związek. W takim przypadku czasoprzestrzeń musi być zatrzymana.

_______________________________

DODANE 03.06.2015

Zainspirowana dialogiem z markiem pod ta notką napisałam:
Dzięki Twojej inspiracji coś się jednak dla mnie wyklarowało... :-)

[ Nastąpiło przejrzyste rozpoznanie :-) ]

W świecie ze SNU istniała jedna alternatywa (dualizm):
NICOŚĆ lub KONTYNUACJA ...
istnienia w "Grze" o niezmiennych regułach. Kontynuacja w jednej formie... w nieskończoność...?

Strach przed nicością powodował kontynuację "utkwienie" w tamtym świecie "pochłaniania" jednych istot przed drugie. Co i tak w rezultacie prowadziło do "kolapsu" tamtego świata... W taki sposób, że jedne istoty, które pochłaniały coraz więcej innych w pewnym momencie nie miałyby już co pochłaniać, więc i tak rozpadały się nieświadomie w "nicość". I "Gra" zaczynała się od nowa... rozdrobnieniem na wiele części... (możliwe, że "kiedyś" właśnie tę wersję "przerabiałam" wielokrotnie :-) ).

Tamten świat ze SNU kojarzy mi się z czymś jak "matryca" dla tego świata... "pole akaszy" z jednym głównym wzorcem: NICOŚĆ lub KONTYNUACJA... ?

Wyszłam z "tamtego świata", świadomie wybierając nicość,
która jednak okazała się nie być nicością, a raczej "pustką", w której istnieje wyłącznie
ŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA
poza jakąkolwiek formą, poza jakimkolwiek utożsamieniem z czymkolwiek.

Stamtąd "wyruszyłam" w dalszą "podróż" i trafiłam do tego świata.
W tym świecie także "dualizmy" w dużo bardziej zróżnicowanych formach:
dobro - zło
oprawca - ofiara
zwycięzcy - pokonani
itp., itd...

Najpierw kiedyś, w dzieciństwie pojawiła się wizja z powrotem do DOMU, gdzie byłam maleńką drobinką, cząstką, którą otaczał nieskończenie wielki wszechświat, a jednocześnie ten nieskończenie ogromny wszechświat zawierał się we mnie - najmniejszej drobince... i nie było tam żadnej dualności...
Potem w młodości pojawiła się niezgoda na "ten świat dualizmu", ponieważ weszłam w te dualistyczne wzorce...
I wtedy pojawiły się myśli o samobójstwie, poczucie bycia ofiarą itp. i nastąpiła próba samobójstwa... Nieudana.
A potem pojawiła się decyzja o pozostaniu w tym świecie - po przyjęciu informacji ze środka siebie, że mam tu zostać, bo mam tu coś do zrobienia, bo i tak będę musiała tu wrócić, by ten świat zrozumieć, a potem będę wiedziała, co dalej... czyli, że miałam tu się czegoś "nauczyć", coś rozpoznać, zrozumieć...

Trzykrotna rezygnacja z tamtego świata we śnie, a potem trzykrotna rezygnacja z ego w tym życiu, w tym świecie... to nie przypadek... :-)

Ego dokładnie tak właśnie postrzega ekspandującą obecnie ŚWIADOMOŚĆ - jako "sztuczną czarną dziurę" jako jakiś "sztuczny twór, rozdrabniacz, niszczarkę", która wciąż się powiększa... "fantomowy stwór"...
Ego się boi takiego rozdrobnienia, "unicestwienia", bo nie może pojąć, że istnieje coś więcej, czego objąć nie może, nie jest w stanie.

Inny symbol ekspandującej obecnie ŚWIADOMOŚCI to... czarna Kali ucinającą głowy demona Raktabiji...
Mądry umysł, poddany Świadomości jako Sziwa leżący pod stopą Kali w pełnym oddaniu, Sziwa, który poddaje się Kali - ŚWIADOMOŚCI, przeżywa. Jego głowa nie zostaje ścięta.
Ego postrzega jednak Kali jako "krwiożerczą", a to Raktabija - Ego jest demonem krwiożerczym, który nazywając ją "krwiożerczą" dokonuje na Kali projekcji siebie...

Ale numer! :-)

A Sziwa na tym "obrazku" to symbol tego, co Ty nazywasz Wyższą Jaźnią, a ja Umysłem Przebudzonym ze Snu.

Zresztą sam zobacz, jaki on spokojny na tym obrazku :-) :
http://cache2.artprintimages.com/LRG/29/2924/CA7RD00Z.jpg

Notka o KALI

_____________________________________

UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ jako JEDNIA, CAŁOŚĆ i ŹRÓDŁO... :-)

I dziękuję raz jeszcze, kochany marku, za inspirację.


p.s. Świat "kradzieży energii" ze snu kojarzy mi się z tzw. "polem akaszy". Czym różni się energia "pola akaszy" od energii tzw. prany?