czwartek, 26 listopada 2015

POZNAWANIE SIEBIE I BUDZENIE SIĘ Z... ZAŚNIENIA W NIEŚWIADOMOŚCI

Fragmenty dialogu prowadzone na "Mistyce Życia" z Margo0307

W naszym języku mamy taką piękną frazę:

rozmawiam ze sobą…
rozmawiasz ze sobą…
rozmawiamy ze sobą…
rozmawiają ze sobą…

Rozmawiając z kimkolwiek rozmawiamy ze SOBĄ… 

To KTO z KIM rozmawia, jeśli każdy rozmawiając z kimś innym rozmawia ze SOBĄ?

Jedno małe ja – cząstka wielkiego JA rozmawia z innym małym ja – cząstką wielkiego, jednego JA…

Kto z nas o tym pamięta, co zapisane, jak głęboka treść, w tych słowach, w tej frazie:

rozmawiamy, rozmawiam, rozmawiasz… ZE SOBĄ?


Ano właśnie, kochana JESTEM…, kto z nas pamięta ? ale też… ilu z nas to rozumie i czuje… ?

JESTEM:
Jedni to pamiętają, inni pamiętają co innego, jedni rozumieją, inni nie, jedni czują, inni czują coś innego… różne są (bo zróżnicowane są) małe „ja” jako cząstki jednego, wielkiego JA, jedni…

Dzisiaj w nocy przyszła do mnie dość… dziwna myśl…, która całkowicie mnie dzisiaj pochłonęła… ;) i w z związku z nią, mam do Ciebie… – lecz także do Wszystkich, którzy zechcą podzielić się swoją opinią i z-rozumieniem na forum – pytanie:
Co… dokładnie rozumiesz pod określeniem Majów: In lak’ech – Ja jestem inny Ty ? :)

JESTEM:
To w pewnym sensie moja odpowiedź na twoje pytanie:


„… a koniec jest początkiem…”

…bo tak naprawdę nigdy nie ma żadnego końca, tyle że nasz umysł nie jest w stanie sobie tego wykoncypować i wyobrazić… :D :D :D

A do mnie, dzisiejszej nocy przyszła myśl, że… Jedna Energia wciela się w różne Formy… :D :D :D
…i obudziłam się i… zaczęłam główkować :D … skąd ja to wiem ?…, znaczy się… wiedziałam, że… ktoś mi coś takiego mówił…, ale nie pamiętałam kto i dokładnie co…?…
I nagle… w tym półśnie… jak u „pomysłowego Dobromira” ;) … pam, pam, pam…
zaświtało w mózgownicy… In lak’ech…
i… zaczęłam się śmiać na cały głos…, aż moje obie kotki wskoczyły do łóżka… (pewnikiem pomyślały, że mi całkiem odbiło :D ) a ja tylko wyobraziłam sobie syna mojego męża, który jest… całkowitym moim „przeciwieństwem”…. :D :D :D

JESTEM:
Życie jest cudem i każda osoba, choćby nie wiem jak nam "zachodziła za skórę", jest tylko inna mną, innym ja… To wręcz zabawne, ale potrafię odczuwać miłość i jedność z takimi osobami, które w swoich snach obsadzają mnie np. w roli jakiegoś potwora, bo i tak się zdarza. Kiedyś ja także w nieświadomości swojej potrafiłam postrzegać innych – pewne osoby, które spotykałam w swoim życiu - wyłącznie jako "złe", bezduszne... a teraz wiem, że tylko rozwój tzw. ego (iluzorycznego) spowodował, że w ludziach przeważa nieświadomość i wiara w "bajki" (snute przez różne ja-ego na przeróżne tematy) jako jedyną prawdę. W taki sposób istniejemy w snach, w których... siebie zaśniewamy. Budzenie się i poznawanie siebie bywa czasem o wiele trudniejsze niż istnienie w zaśnieniu we śnie z ja-ego w roli głównej. 

Oj tak, budzenie się bywa bardzo trudne…, wiem coś o tym ;)
Szczególnie wówczas, kiedy znajdujesz się w stanie uniesienia…, masz ochotę przytulić takiego… innego siebie stwora… a on ci nagle… pac po glacy… :P
Ale… świadomość podłoża leżącego u podstaw takiego zachowania daje siłę … z-rozumienia i… wybaczenia…, pozwala spojrzeć na takiego stwora spokojniej…, już z innej perspektywy…, emocje już nie szarpią <3 i nie powodują rozpętania burzy… :)
-------
„… Myśl jest twórcza i sprawcza, może więc budować albo… niszczyć…”

Kiedyś… było mi bardzo trudno… i wydawało mi się, że… nie powinnam się poddawać…, że wciąż muszę się zmagać z przeciwnościami Losu…, brać się za bary z Życiem i… walczyć…, walczyć o… spokój…, o porządek…, o sprawiedliwość…, o… wszystko…
Okropnie się bałam, że… jak się poddam to… świat zawali mi się na głowę…
Pewnego dnia dostałam prezent urodzinowy od mojej przyjaciółki, który do dnia dzisiejszego wisi na ścianie i przypomina mi Prawdę o Życiu… trzy gliniane tabliczki, na których wyryta jest treść Desideraty… :)

W jednym z akapitów stoi:

„… Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.”

Uwierzyłam w te pełne mądrości słowa a to pozwoliło mi spojrzeć na moje Życie z całkowicie innej perspektywy… i zastanowić się nad własnym postępowaniem…, nad własnymi lękami…, zadać sobie w końcu to… „straszne” pytanie: A czegóż to… ja się tak strasznie boję ? :D

Dzisiaj już wiem, że… każdego z nas oślepiają nasze własne lęki… :)
Wiem też, że jeśli boimy się zmiany… zamykamy się i stajemy się ślepi na obfitość życia…
Jeśli boimy się np. śmierci… zamykamy się i stajemy się ślepi na… tajemnicę nieznanego…
Ale… lęk jest wpisany w naszą Naturę, nie możemy więc tak całkowicie się go wyprzeć i… uniknąć ślepoty…, ale… możemy i potrafimy go w sobie przezwyciężyć… :)

Spodobała mi się pewna opowiastka więc ją opowiem, może i Tobie też ona się spodoba… :)

„Starzejącego się hinduskiego mistrza zaczęły już męczyć narzekania ucznia, więc pewnego ranka wysłał go po sól.
Gdy uczeń powrócił, mistrz nakazał temu nadąsanemu młodemu człowiekowi wsypać garść soli do szklanki wody, a następnie ją wypić.
– Jaki to ma smak ? – zapytał.
– Gorzki – odpowiedział uczeń, krzywiąc się i spluwając.
Mistrz roześmiał się, a następnie kazał młodemu mężczyźnie wziąć ze sobą garść soli.
W milczeniu skierowali się nad jezioro, do którego uczeń miał wsypać sól.
Wtedy starzec rozkazał mu:
– A teraz napij się wody z jeziora.
Gdy woda spłynęła po podbródku ucznia, mistrz zapytał go:
– Jak to smakuje ?
– Świeżo – zauważył uczeń.
– Czy czujesz sól ? – zapytał mistrz.
– Nie – odpowiedział młody człowiek.
Wtedy to mistrz usiadł obok tego poważnego, młodego mężczyzny, który tak bardzo przypominał mu samego siebie, i chwycił go za ręce, mówiąc:
– Cierpienie jest solą, niczym więcej i niczym mniej. Ilość cierpienia w życiu pozostaje zawsze taka sama, lecz ilość goryczy, jaką odczuwamy, zależy od pojemności naczynia, w którym trzymamy swój ból.
A zatem, gdy odczuwasz ból, jedyne, co możesz zrobić, to poszerzyć swoje poczucie rzeczywistości.
Przestań być szklanką. Stań się jeziorem.”

JESTEM:
Pięknie to ujęłaś, kochana Margo. <3 A przypowieść o garści soli wyśmienita. Dziękuję.

Wczoraj taka refleksja w trakcie rozmowy z bliską mi osobą się nasunęła:

Wojny są okrutne, sieją zniszczenie, ale… także oczyszczają nagromadzone ogromne emocjonalne napięcia, które – jeśli nie zostaną świadomie "przetransformowane" – musza być "uwolnione" w inny sposób… Wtedy zdarzają się, wybuchają lokalne konflikty zbrojne i wojny.

Jeśli nie będzie 3.wojny światowej (co może się zdarzyć ku zaskoczeniu niektórych ludzi), to tylko dlatego, że pewne emocje pozostaną świadomie "przetransformowane" przez znaczną część ludzkości. Według mnie to możliwe – jeśli coraz więcej istot ludzkich będzie budzić się z zaśnienia i stawać świadomymi tego, kim/czym jesteśmy. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz