wtorek, 10 września 2013

O PRADAWNYCH TRADYCJACH , ZUPIE Z MUCHOMORÓW, KOGUCIE I ŻÓŁWIU...




W komentarzu na blogu Nnki osoba o nicku "c" podała linka do strony http://hyperreal.info/misteria-dziś-kiedyś-nowe-eleusis. Zajrzałam tam... Ciekawy ten artykuł...

cyt. z owego artykułu:

"Miano najstarszych mają tzw. „misteria eleuzyjskie”, organizowane co roku przez dwa tysiące lat na równinach eleuzyjskie koło Aten, w starożytnej Grecji, od około XV w. p. n. e. do 391 n. e., gdy zostały oficjalnie zakazane przez cesarza Teodozjusza. Misteria w Eleusis miały tak wielką siłę oddziaływania na antyczną społeczność, że były odprawiane potajemnie, pomimo cesarskiego zakazu.
(...)
Aby stać się uczestnikiem obrzędu, należało jedynie mówić po grecku i być w czystości rytualnej, co ciekawe, wtajemniczenia mógł dostąpić każdy, bez podziału społecznego, bez względu na płeć czy określony sposób życia. Prawda była wyjawiana każdemu kto chciał poznać tajemnicę natury bogów oraz wiecznego życia. Było to wyjątkowe, zważywszy na fakt, że grecki termin ‘mysterion’ oznacza ‘tajemniczy obrzęd’, czyli taki który jest dostępny tylko dla wtajemniczonych.
(...)

Z pewnością były to najważniejsze święta tamtych czasów, jednak wciąż nie jasne pozostaje co stanowiło o popularności i wyższości tego obrzędu nad innymi. Pewne tropy wskazują na to że inicjowani w Eleusis spożywali tajemniczy napój(kykeon) o nieznanej do końca recepturze, dzięki któremu misteria sprawiały ogromne wrażenie na uczestniczących. Dla poparcia tej teorii można przytoczyć pewien antyczny skandal (415 rok p. n. e. ), do którego nawiązali Wasson i Hofmann (którzy wysnuli twierdzenie że ów napój był wywarem alkoholowym, a dokładnie napiwkiem na bazie sporyszu.). Tyczył się pewnego ateńskiego szlachcica, Alcybiadesa, który otrzymał karę grzywny za przechowywanie w domu eleuzyjskiej mikstury której używał do zabawiania znajomych. Można po tym wywnioskować że napój miał właściwości ekstatyczne, vulgo: odurzające. Idąc śladem psychoaktywnego środka, który stanowił sakrament podczas obrzędów, można wspomnieć również słowa Eliasza Arystydesa, który twierdził że misteria eleuzyjskie były „zarazem najbardziej przerażającym i oszałamiającym doświadczeniem boskości dostępnym dla ludzi…”. Natomiast sławny Cyceron uważał że w Eleusis objawiano „jak żyć w radości i jak umierać z lepszymi nadziejami”."

OTO MOZAIKA:
Mozaika pochodząca z chrześcijańskiej bazyliki w Akwilei (Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej) w północnej Italii, której budowa rozpoczęła się w roku 314 AD.

Po co tam obraz tych wielkich czerwonych grzybów wrzucanych do garaChyba nie po to, by w ten sposób uczcić muchomorową “zupę pogan” ["psychodeliczną" czy raczej "mistyczną"]? A może i po to? ;-) 

cyt.: "Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej (wł. Basilica di Santa Maria Assunta) w Akwileibazylika z początku XI wieku, zbudowana na fundamentach jeszcze starszej świątyni, po której zachowała się pochodząca z IV wieku mozaika o powierzchni 760 m²."


Znalazłam ciekawy artykuł Franco Fabio:
zródło: http://distelrath.tripod.com/fabbro.htm
a w nim:
cyt.: "Obecność mozaiki w bazylice w Akwilei reprezentującej grzyby z psychotropowymi właściwościami oznacza, że ​​niektóre obrzędy religijne wczesnego chrześcijaństwa, które były prawdopodobnie związane z misteryjnymi kultami miały być utrzymywane w tajemnicy, były związane ze spożyciem substancji halucynogennych ułatwiających mistyczną ekstazę. To jeszcze się okaże, czy te ekstatyczne techniki były wspólnym dziedzictwem wszystkich wczesnych kościołów chrześcijańskich, czy były one znane i praktykowane tylko przez niektóre grupy heretyckich chrześcijan. Rzymskie władze wielokrotnie oskarżały wczesnych chrześcijan o czary przy użyciu substancji halucynogennych (Orygenes, Contra Celsum, I, 68, VI, 38) [16]. Niemniej jednak, Ireneusz (130-200 AD) biskup Lyonu, utrzymywał, że tylko kościoły heretyckie zatem również gnostyki Kościół wykorzystał halucynogeny w ramach obrzędów magicznych (Ireneusz, Haereses Adversus, I,13-15; I,24-25) [17].
Identyfikacja zdjęć odtwarzających grzyby halucynogenne w siedzibie starożytneego Kościoła chrześcijańskiego może nam pomóc zrozumieć pewne aspekty tych tajemniczych obrzędów lub tzw. "dyscypliny Arcanum" [18] charakteryzującą większość starożytnych liturgii chrześcijańskich, które, według definicji, musiały być utrzymywane w tajemnicy i przekazywane ustnie tylko inicjowanym uczniom."

Całkiem możliwe, że "boskim napojem" była dla "pierwszych chrześcijan" (a może i Słowian?) "zupa z muchomorów"... :-D

Z drugiej strony jednak... Mozaika z muchomorami wrzucanymi do garnka znajduje się na posadzce bazyliki... Być może było w tym takie zamierzenie, że stara tradycja "przedchrześcijańska" znalazła się tam po to, by była "deptana"?

cyt.: "Budowę pierwotnej bazyliki w Akwilei rozpoczął biskup Teodor w 314 roku, czyli już po ogłoszeniu przez cesarza Konstantyna edyktu mediolańskiego."

Wiadomo, że za czasów Konstatyna wprowadzono tzw. "wolność wyznania" w Cesarstwie Rzymskim. Edykt ten ogłoszony w 313 roku przyczynił się w rezultacie do wielkich zmian religii. I w roku 325 odbył się pierwszy Sobór Nicejski (około 80 km od Konstantynopola) zwołany właśnie przez Konstantyna.

cyt. z Wikipedii: "Najważniejszym owocem soboru było wyznanie wiary, które jednoznacznie skierowane było przeciw nauce ariańskiej, nieuznającej boskiej natury Jezusa Chrystusa. Wyznanie nicejskie jednoznacznie określiło pochodzenie Syna od Ojca w Trójcy jako zrodzenie, a nie stworzenie."



Odtąd praktykowanie jakiejkolwiek religii miało być sprawą "osobistego wyboru obywateli". Ale... Z jednej strony wprowadzono "wolność wyznania", a z drugiej "wyznanie wiary", co wydaje się być jakby sprzeczne ze sobą logicznie. Zwłaszcza, że na tym soborze potępiono Arian - tych chrześcijan, którzy "adorowali całe stworzenie", czyli według niektórych biskupów popierali "ideologię" zaprzeczająca dogmatowi o Trójcy Świętej i tym samym popełniali bałwochwalstwo..." 

Ciekawe, że szacunek i uznanie dla całego stworzenia (Wszystkiego, Co Jest) zostało uznane za bałwochwalswo, a dogmant o Bóstwie (boskości) Chrystusa (uznanego za boga) nie był już bałwochwalstwem.

Budowę Bazyliki rozpoczęto w 314 roku, lecz nie wiemy, kiedy ją ukończono. Ale mozaikowa podłoga została zachowana. Interpretacja symbolicznych obrazów była z czasem coraz bardziej zmieniana i dostosowywana do aktualnych priorytetów (dogmatów wiary) Kościoła, które coraz bardziej zmieniały się po kolejnych Soborach... I współczesny KK nie ma zbyt wiele wspólnego z wczesnym chrześcijaństwem oraz jego wieloma różnymi odłamami... KK jest także "jednym z odłamów" chrześcijaństwa. 

Znalazłam jeszcze takie zdanie w Wikipedii:
"cyt.: Chrystus narodził się z Marii z Nazaretu jako Bóg (Logos).

Bóg - Logos, a Logos znaczy Umysł... narodzony z Marii... hmmm... O Bogu - Logosie i Bogini - Sofii pisałam kiedyś trochę... Choćby w notkach:


O Logosie - Rybaku wyławiającym idee - "rybki" z Kosmicznego Oceanu Świadomości też pisałam trochę np. tu:

Wracając jeszcze do tematu ciekawych mozaik umieszczonych w bazylice z IV wieku...  Oto inna mozaika z tej bazyliki w Akwili (Aquila), która została umieszczona na ścianie budynku i na której znajdują się: KOGUT i ŻÓŁW...



Kogut i żółw...
Skąd się wziął kogut u Słowian? Piał z zachwytu i radości codzienną pieśń pochwalną dla Słońca. W naszych słowiańskich korzeniach pełno jest kogutów - np. na wycinankach ludowych - mandalach słowiańskich...


Dawniej kogut był przedstawiany razem z żółwiem, co miało symbolizować harmonię i współdziałanie światła i ciemności. (Żółw między innymi symbolizował Ziemię płynącą w wodach oceanu kosmicznego, a kogut gwiazdę - Słońce).
Później, za czasów rozwoju katolicyzmu, ten obraz - symbol zaczął być interpretowany jako "walka koguta z żółwiem", co miało niby symbolizować walkę światła i ciemności:

cyt. z Wikipedii: "Inna mozaika, przedstawiająca walkę koguta z żółwiem, pouczała neofitów o istocie walki jasności (kogut, jako zwiastun świtu) z ciemnością (żółw, który żyje w wodzie i zamyka się w skorupie)".

Czy na tej mozaice widać jakąś walkę? Ja widzę raczej spore zaciekawienie sobą wzajemnie żółwia i koguta, a nie widzę nic, co by mogło świadczyć o tym, że one walczą ze sobą.   Ale jakimś sposobem w końcu żółw znikł z symboliki Słowian...

Potem na wycinankach pojawiły się dwa koguty. I tu można to interpretować jako dwa lustrzane odbicia koguta... 


A wiecie, że "cristam" (blisko do cristos) po łacinie znaczy "grzebień"? Czyżby chodziło o ten koguci symbolizujący słoneczną koronę?

Sami sprawdźcie w tłumaczu googla:

A w języku portugalskim "cristã" znaczy "chrześcijanin".

Czyli wcześni europejscy chrześcijanie byli czcicielami boga Słońce? Czy raczej "przed-chrześcijanie"?

Wniosek:

Słowianie i być może inne ludy żyjące dawniej w Europie (np. Celtowie) czcili całą Naturę, Wszystko, Co Jest, a Słońce traktowali jako boga (być może jednego z wielu) i Ziemię jako bognię (być może jedną z wielu. (Czyżby kogut i żółw z fresku w Bazylice z Aquilii były tymi symbolicznymi zwierzętami uosabiającymi Słońce i Ziemię? A co z kurą?)

Kościół Katolicki na wiele lat zaczął reprezentować   pewne dogmaty i prawa wykorzeniając "pogańskie" i wczesno-chrześcijańskie "nawyki" w Europie, a potem i na całej Ziemi. Jednak pozostałe gdzieniegdzie (a nawet - jak się okazuje - w bazylikach i kościołach) artefakty, które na szczęście nie uległy zniszczeniu, mówią teraz same za siebie.

A być może owa "zupa muchomorowa" dawała ludziom możliwość połączenia się z boskimi cząstkami w sobie, a nie poprzez kapłanów "jedynego" boga.


No i jeszcze taka ciekawostka: dlaczego właśnie na choinkach, które stały się niezbędnym elementem rytuału Świąt Bożego Narodzenia, przez setki lat wieszaliśmy - prócz jabłek, cukierków i ozdób słomianych – MUCHOMORY i bombki w kształcie muchomorków?

W pogańskiej tradycji muchomory były zbierane na jesieni i wieszane na choinkach, by tam się wysuszyły w Słońcu, a na święto przesilenia zimowego (święto śmierci i ponownych narodzin Światła) były spożywane w trakcie tej ceremonii i dawały ludziom możliwość uzdrawiania, oczyszczania, wybaczania (wyjścia z oczyszczającej ciemności) oraz przynosiły nowe wizje na nowy rok (wejścia w nowe światło)


Ten obrazek też ciekawy "ilustracja z rosyjskich (starosłowiańskich) bajek":


Uroczy ;-)

---------------------------------------------------------

*) Duch jest częścią OCEANU i  wyodrębnia się  jako indywidualny przejaw OCEANU. Gdy się wyłania - wyodrębnia się taki Duch i zaczyna łowić z OCEANU dusze lepiąc z nich formy i nazywa to swoim Stworzeniem.

Kosmiczny "RYBAK" i kosmiczny OCEAN to JEDNIA.

Z tym, że OCEAN jest ŚWIADOMOŚCIĄ (SOFIĄ), a RYBAK jest UMYSŁEM (LOGOSEM). 

UMYSŁ jest FORMĄ, w jakiej ŚWIADOMOŚĆ może się PRZEJAWIAĆ, dlatego UMYSŁ nie jest WSZYSTKIM. UMYSŁ jest CZĘŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI, ale nie jest z nią identyczny.

No a Rybakiem to podobno św. Jan Apostoł był... 

p.s. !!!!!!

Nie polecam eksperymentowania z muchomorami bez znajomości receptury na przygotowywanie takiego "lekarstwa" ;-)




32 komentarze:

  1. muchomor ..to jak najbardziej święta roślina a wiedza o jego właściwościach ..była systematycznie usuwana...jednak zdaje się,że przetrwała w bajkach dla dzieci:) każdy dzieciak wie,że pod muchomorkami mieszkają krasnoludki...;)
    o muchomorach mówi się,że to one mogą być legendarną somą ...na Syberii wśród szamanów muchomory są na wagę złota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Alteozgwiazd.
      "na Syberii wśród szamanów muchomory są na wagę złota..."
      No proszę, a jednak.
      Może to muchomory są poszukiwanym "alchemicznym złotem"? ;-)
      I dziękuję za Twój wpis.

      Usuń
    2. "muchomor ..to jak najbardziej święta roślina a wiedza o jego właściwościach ..była systematycznie usuwana...jednak zdaje się,że przetrwała w bajkach dla dzieci:) .."

      Nie tylko w bajkach :D

      Cyt."...czym tak naprawdę była Soma, lub zaratursiańska Haoma, czyli prastara roślina z okresu wedyjskiego, opisana jako napój bogów, eliksir życia. Jej działanie wiązane było z nieśmiertelnością stanem czystej świadomości. Innymi słowy była to roślina bezpośrednio łącząca człowieka z Bogiem.
      Istnieją silne przesłanki ku temu, że eliksirem dającym nieśmiertelność, umożliwiającym wyłączenie ziemskiego rozumienia i tym samym połączenia z wyższym, boskim perceptem, miał być muchomor czerwony - Amanita muscaria...
      Pierwotnych źródeł użycia muchomora szukać należy na Syberii oraz terenach sąsiadujących, w tym w Europie...
      Pierwsze raporty o intoksykacji muchomorem pochodzą z 1658 roku, w którym polski zesłaniec Adam Kamieński-Dłużyk wspomniał o pijanych od muchomora mieszkańcach zachodniej Syberii..."

      http://ffk.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=279:amanita-muscaria&catid=61:etnobotanika&Itemid=168

      Usuń
    3. Z Wikipedii:
      "Purpurowy baldachim z okresu dynastii Qing z wzorem z magicznymi grzybami w jednym z muzeów pekińskiego Zakazanego Miasta" :
      http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/54/Qing-Purple-canpoy-with-magic-fungi-design-3982.jpg

      Usuń
    4. – ostatnia dynastia cesarska Qing (Ćing), nazywana też dynastią mandżurską, panująca w Chinach w latach 1644–1912.

      Usuń
  2. Czy wyłączanie częściowe świadomości przy pomocy , alkoholu, muchomorów czy wreszcie różnorakich psychotropów jest właściwą metodą w poszukiwaniu prawdy i szczęścia???
    Z wyrazami miłości - POZDRAWIAM:):):)

    STAN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj kochany Stanie.

      "Czy wyłączanie częściowe świadomości przy pomocy , alkoholu, muchomorów czy wreszcie różnorakich psychotropów jest właściwą metodą w poszukiwaniu prawdy i szczęścia???"

      Nie mnie oceniać, czy to właściwe, czy nie właściwe... Każdy podejmuje decyzje za siebie, dla siebie i dokonuje wyborów indywidualnie w tej sprawie. Zbiorowe decyzje spowodowały jak widać to,, że teraz na przykład nie znamy prawdy, o tym, czym naprawdę są i były muchomory zwane w niektórych tradycjach świętymi grzybami.

      Nie wiem, czy tak samo działa na człowieka alkohol i wywar z muchomorów. Alkoholem można się upijać, a nawet zapić na śmierć, a można też delektować się.
      Być może podobnie jest z "psychotropami" i wszelkimi używkami i "nałogami".


      Póki nie sprawdzimy tego na sobie, zawsze takie pytania i próby odpowiedzi na nie będą tylko i wyłącznie gdybaniem... i powtarzaniem czyichś opinii (które uznajemy za własne) i przekonań w tym temacie.

      Z miłością

      Usuń
  3. Margo0307:
    ""muchomor ..to jak najbardziej święta roślina a wiedza o jego właściwościach ..była systematycznie usuwana...jednak zdaje się,że przetrwała w bajkach dla dzieci:) .."

    Nie tylko w bajkach :D"


    I ciekawe, skąd taka "wigilijna tradycja" według której tej nocy zwierzęta mówią...? ;-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muchomorek tak jak i inne techniki, pozwalal na pokonanie pewnych barier lecz to nie to samo co kontakt z Bogiem. Tyle tylko, ze w nim sa substancje o tak dlugim i specyficznym dzialaniu, ktorych dzialanie moze rozciagac sie na dlugi czas i wymuszac inne widzenie. Nie mozna ot tak sobie, odrzucic nowych doswiadczen. Stad wazna jest obecnosc szamana, ktory chociaz i tak nim do konca zycia pozostanie, to wprowadzi i skontroluje chetnych emocji.
    Tak ogolnie,, to nikt nie powroci taki sam jak przedtem, chocby sie tego wypieral. Wiedza jest i byla i przetwala. I tak bedzie prawie ze wszystkim. Bez obawy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. < Wracając jeszcze do tematu ciekawych mozaik umieszczonych w bazylice z IV wieku... Oto inna mozaika z tej bazyliki w Akwili (Aquila), która została umieszczona na ścianie budynku i na której znajdują się: KOGUT i ŻÓŁW... >
    zolw, sprawa raczej jasna. To to samo co piramida, czyli nasza rzeczywistosc, Ziemia. a wschdzie szczegolnie czesto tak to postrzegano. Kogut wita swit, poczatek dnia, symbol przebudzenia. Czyli budzacego sie ze snu czlowieka, codzienne narodziny, ale matrix ten sam. :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję, że JESTEŚ, że Tu bywasz i za Twoje komentarze. :-)

    "Tak ogolnie,, to nikt nie powroci taki sam jak przedtem, chocby sie tego wypieral. Wiedza jest i byla i przetwala. I tak bedzie prawie ze wszystkim. Bez obawy."

    No i nie ma obaw :-D

    "Stad wazna jest obecnosc szamana, ktory chociaz i tak nim do konca zycia pozostanie, to wprowadzi i skontroluje chetnych emocji."

    Tego jakby nie chwytam, co masz na myśli?

    OdpowiedzUsuń
  7. I znowu pierwsza odpowiedz znikla.
    < "Stad wazna jest obecnosc szamana, ktory chociaz i tak nim do konca zycia pozostanie, to wprowadzi i skontroluje chetnych emocji."

    Tego jakby nie chwytam, co masz na myśli?
    Doswiadczany stan wlasnie wymaga doswiadczonej, drugiej osoby. Cos w rodzaju przewodnika. Do tego co wlasnie doswiadczamy oraz o jego konsekwencjach. Chociaz tego kontrolowac nie mozna irozne sa widzenia, to istnieja pewne podobienstwa. M.in.na nie zwracaja uwage szamani. Stany mozna wylaczac na pewien czas i wtedy na biezaco sluchac wskazowek. Ale czasami i nie. Szaman/ka wprawdzie operuje ta technika, ale tkwi w niej bez mozliwosci pojscia dalej. Przynajmniej prawie zawsze. To nie jest jakis stan kontaktu z Bogiem. Nawet sporo daleko od niego.
    pozdrawiam
    ps. temat nie jest latwy, ale moze sie teraz jasniej wypowiedzialem. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze dziekuje za goscine i za znoszenie mnie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. A to ciekawe. Dwa razy post wyparowal. Ale teraz moge go wklejac.

    "Stad wazna jest obecnosc szamana, ktory chociaz i tak nim do konca zycia pozostanie, to wprowadzi i skontroluje chetnych emocji."

    Tego jakby nie chwytam, co masz na myśli?
    Doswiadczany stan wlasnie wymaga doswiadczonej, drugiej osoby. Cos w rodzaju przewodnika. Do tego co wlasnie doswiadczamy oraz o jego konsekwencjach. Chociaz tego kontrolowac nie mozna irozne sa widzenia, to istnieja pewne podobienstwa. M.in.na nie zwracaja uwage szamani. Stany mozna wylaczac na pewien czas i wtedy na biezaco sluchac wskazowek. Ale czasami i nie. Szaman/ka wprawdzie operuje ta technika, ale tkwi w niej bez mozliwosci pojscia dalej. Przynajmniej prawie zawsze. To nie jest jakis stan kontaktu z Bogiem. Nawet sporo daleko od niego.
    pozdrawiam
    ps. temat nie jest latwy, ale moze sie teraz jasniej wypowiedzialem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to dla mnie zrozumiałe.

      "Szaman/ka wprawdzie operuje ta technika, ale tkwi w niej bez mozliwosci pojscia dalej. Przynajmniej prawie zawsze."

      Czasami tak bywa, a czasami bywa inaczej. :-D Szaman/Szamanka wciąż idzie dalej... :-D

      Usuń
  10. Jasne. Zawsze jest wiele rozwiazan. Niewielu ludzi zdobywa sie na taki wysilek. Zwykle jakies ciezkie przezycie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tak. Teraz... umie być już w tu i teraz, świadoma i może "prowadzić" innych. Polega to przede wszystkim na utrzymaniu harmonii... na poziomie energii. Ale to trudno opisać. :-)
      Połączenie ze "Zrodlem", a poprzez to "Zródło" ze wszystkimi, których "prowadzi".
      Nie wszyscy szamani i szamanki to robią w ten sposób. Dlatego czasami nie mogą poradzić sobie z trudnymi procesami ludzi i muszą je zatrzymać. Ale czasem trzeba zatrzymać, gdy trudny proces zbyt długo trwa...

      Usuń
  11. obrazek z rosyjskiej bajki

    https://lh4.googleusercontent.com/-ZZWPYHfBY1c/UiclsIsgCJI/AAAAAAAADLg/K8BKx_5BtPg/s600/1005661_395922257197043_1358026664_n.jpg



    Symbole nie wiedzy ale madrosci-kot i sowa. Jako przeciwienstwa tego co widzimy: czarny kot a dzien ( czyli wiedza dostepna kazdemu, kto chce ja podjac ) oraz sowa biala jako przeciwienstwo czarnej nocy czyki podswiadomosci, wiedzy ukrytej przed zmyslami.
    Wyeksponowane sa muchomory i to na wiele roznych sposobow. Ogolnie jako symbol ludzkiego doswiadczenia, ktore prowadzi do tej madrosci.
    Takze przypominaja czapke frygijska.
    Drewniana chata na kurzych stopach, symbol wpasowanej w nature, drugiej natury, czyli swiadomosci czlowieka , ktory za nia jest odpowiedzialny pod kazdym wzgledem.
    Odwrocone garnki do dolu, suszace sie na sloncu-symbolizuja naczynie na wiedze, ktora przyswajamy poprzez jedzenie. Ta wiedza zamieniana jest w swiatlo ( jak to sloneczne ) rozjasniajace mroki podswiadomosci. Z pomoca tych grzybow, juz rozwinieta swiadomosc czlowieka wraca tam skad wyszla ( dym z ogniska, czyli ta znana mgla, rosa,
    para jako symbol nieskonczonej ilosci powracajacych fragmentow.
    A moze tak sie to tylko mi wydaje?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie opisałeś ten obrazek z bajki.
      Dziękuję ci, kochany 'ace ezo' .
      A co byś napisał o miotle i o tej "beczce" obok, i tych dwóch drzewach po lewej i prawej?

      Serdeczności przesyłam

      Usuń
  12. Znowu to samo. Najpierw znika moj pierwszy wpis. Ale moze to wina mojego servera i oprogramowania na nim.

    Wszystkie elementy obrazka oddaja ten sam sens.
    Jak juz do swiadomosci sie odwolalem to i dalej tak musze. Las mniejszy czy wiekszy jest symbolem podswiadomosci ( ciemnosci ), z ktorej wszystko powstalo. Ona takze nie jest jednolita, stad drzewa lisciaste i iglaste.
    Beczka i miotla stojace z drugiej strony to taka opozycja do reszty znaczen. Aby nowe moc przyswoic, trzeba najpierw pozamiatac, sprzatnac, przetransformowac stare.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie to widzisz i odczytujesz. :-D
      I tak by można snuć... nowe nici opisów prząść... :-)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  13. Legendy, bajki to skarbnica jak najbardziejprawdziwej wiedzy. I to na wielu poziomach. Od psychiki do fizyki, biologii..itd.
    Zadziwiajace. Gdy wezme do reki jakowys wytwor dzisiejszej "techniki, nauki" a ten samoistnie po roku czasu albo i mniej, zamienia sie w bezwartosciowy zlom.... to ciesze sie z tego, bo tak wlasnie powinno byc, stac sie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Legendy, bajki to skarbnica jak najbardziejprawdziwej wiedzy. I to na wielu poziomach. "

      oczywiście... Także przypowieści, historie i mity...

      "Gdy wezme do reki jakowys wytwor dzisiejszej "techniki, nauki" a ten samoistnie po roku czasu albo i mniej, zamienia sie w bezwartosciowy zlom.... to ciesze sie z tego, bo tak wlasnie powinno byc, stac sie. "

      Rozumiem.

      I pozdrawiam...

      Usuń
  14. Slowo zadziwiejace w poprzedniej notce odnosi sie do pierwszej czesci.
    pozdrawiam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uzupelnienie do muchomorka. Natchniony jestem tym co przeczytalem. Byl to artykol na znanej stronie internetowej. Wyrazajac sie oglednie, mijaj sie z prawda. I nie chodzi tu o rozne interpretacje ale o naukowe fakty, nie ,mowiac juz o innych. Zwiazki wystepujace w mochomorze wystarczaja do wywolania halucynacji. Bo tak to nazwano.Wiec co w tym takiego interesujacego? M.in. to, ze zmiany swiadomosci sa raczej trwale a samo widzenie nie jest do odroznienia od rzeczywistosci. W poczatkowej fazie, lub przy malej dawce mozna przeskakiwac z jednej rzeczywistosci do drugiej. Ale jest jeszcze "dziwniej". Potem inne rzeczywistosci pojawiaja sie na jawie. Mozna to w pewnym stopniu kontrolowac. Ale widzenia juz nie. Nawet latami mozna miec te wizje. Osobliwoscia jest to, co nawet
    naukowcy zauwazyli, pozytywny wplyw tych wizji na psychike. Wizje zawsze podkreslaja brzydkie strony czlowieka i obrzydzaja to.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to za artykuł?

      "M.in. to, ze zmiany swiadomosci sa raczej trwale a samo widzenie nie jest do odroznienia od rzeczywistosci."

      Bywa różnie. Bardzo różnie. Czasem po jednym doświadczeniu zachodzą zmiany, a czasem po wielu nie zachodzą.

      "Potem inne rzeczywistosci pojawiaja sie na jawie."

      Jeśli to Twoje "przemyślenia" ;-), to miałeś szczęście...

      "Osobliwoscia jest to, co nawet
      naukowcy zauwazyli, pozytywny wplyw tych wizji na psychike. Wizje zawsze podkreslaja brzydkie strony czlowieka i obrzydzaja to."


      Też nie zawsze... Bywa różnie.
      Jeśli nie czytałeś, to polecam ten artykuł:
      http://poszerzanieswiadomosci.blogspot.com/2010/02/swiete-rosliny-i-grzyby-jako-leki.html

      I pozdrawiam

      Usuń
    2. trochę mnie to bawi jak namiętnie piszesz o zmianach świadomości na stałe po zażyciu muchomorów bo wyczytałeś to na jakiejś stronce. teraz pytanie - skąd wiesz że to co tam piszą na tej "znanej" stronce to prawda? sam zażywasz? albo wypowiadasz się za siebie albo w ogóle nie ma sensu mącić innym w głowach bo takie bajki to możesz sobie włożyć...

      Usuń
    3. Witaj Orcrist.

      "rochę mnie to bawi jak namiętnie piszesz o zmianach świadomości na stałe po zażyciu muchomorów bo wyczytałeś to na jakiejś stronce."

      ace ezo wypowiada się zazwyczaj za siebie i na podstawie własnych doświadczeń. Ale nie wiem, czy i tak jest w przypadku muchomorków.
      Dla mnie oczywistym jest, że
      oświecenia, przebudzenia czy "trwałej zmiany świadomości" nie uzyskuje się tanim kosztem. Gdy traktuje się tzw. "święte rośliny" i "święte grzyby" jako nowe towary na rynku konsumpcyjnej kultury (tak zwane „dopalacze umożliwiające tripy i odloty”), można łatwo wpaść w pułapkę „zagubionego umysłu”.

      Usuń
  16. Przeczytalem ten artykol..
    Powiem szczerze, ze czesciowo pokrywa sie z moim doswiadczeniem. Ale wiele rzeczy nie. Wlasnie, nie chce nikogo urazic i wtryniac moje zdanie. Nie podwazam tu samego doswiadczenia ale przede wszystkim tzw. otoczke i wnioski. Z samym czystym doswiadczeniem nie bede dyskutowal ale z reszta tak.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie, nie, wcale nie. Tez nie bede sie uzeral. :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że nie ma sensu się "użerać".

      Usuń