poniedziałek, 31 października 2011

CZAS PRZYPOMNIENIA I ZMIANY ŚWIADOMOŚCI *


Wszystkie wolne dusze są ze sobą połączone na poziomie eteru. Nie ma Jednego Architekta. Dusze, gdy tworzą zbiór ograniczany do danej czaso-przestrzeni stają się Duchem - Architektem.

Dusze same decydują się na doświadczanie danej rzeczywistości kontynuując "własną kreację". Czasami jednak światy, w które wchodzą są tak "ściśle zagęszczone", że ludzie lub inne istoty zapominają... kim są i po co. Przywiązują się zbytnio do danego świata poprzez nowy instrument - ego, do wzorców i schematów działania, do przekonań i zaczynają postrzegać taki świat jako jedyną rzeczywistość. A wiedza, która dociera do takiej istoty jest filtrowana przez ego. Nawet po śmieci. Jak w bardo... Po śmierci dusze błądzą i wpadają w różne "pułapki". Teraz jest czas przypomnienia. Nasze dusze mają szansę przypomnieć sobie wiele...

Pisałam też o swoich doświadczeniach łączenia się ze świadomością bogiń i bogów. Na przykład "Ikona pełni ważną rolę w kulcie kościołów wschodnich, jest ona przedstawieniem świętego, jego uosobieniem i reprezentacją. Zapewniała łączność ze świętym, pośredniczyła w modlitwie. Uważa się, że jest on/ona obecny/a w danym miejscu właśnie dzięki ikonie." I poprzez takie artefakty także mamy dostęp do tej świadomości. Ale najwspanialszym narzędziem jest nasza wyobraźnia... I Ty wiesz o tym doskonale.

Mamy cykl w formie: okręgu ("Dzień świstaka"), ale istnieje też cykl w formie helisy (wszystko podobne, chociaż trochę inne) oraz cykl po "spirali stożkowej"- coś jak wir (szczyt stożka jest bramą łączącą różne światy) - "świętego centrum" pomiędzy światami. (patrz następna notka)

Zasiew i zbiory. Czym może być na przykład "Sąd Ostateczny", jak nie zbiorem tego, co się zasiało? Piekło i czyściec... to być może światy, do których będą wędrowały dusze w zależności od tego, jakie doświadczenie duszom jeszcze potrzebne. 

Dla mnie wszystko jest doskonałe w tym sensie, że każdy z nas doświadcza tego, czego chce i potrzebuje, co projektuje za pomocą własnych myśli... A to, że często nieświadomie? No cóż, to indywidualny wybór.  Może to dusza jako część nas "wielowymiarowa" wie lepiej?

Kiedyś zarzucono mi kłamstwo, bo napisałam, że tańczyłam na wysokości 4600m n.p.m. Ta osoba zrobiła tak, ponieważ jej doświadczenie i jej wiedza, a zatem także jej przekonania (i wiara) sprawiły, że nie uwierzyła, iż takie działanie mogło być prawdziwe, (że tańczyłam na tej wysokości). Być może ta osoba musiałaby tego doświadczyć sama, żeby uwierzyć.  Albo użyć swojej wyobraźni i przyjąć taki fakt za możliwy.

Gdyby nie istniało potencjalne połączenie świadomości ludzkiej z boską, nigdy nie pojawiłby się na Ziemi Jezus Chrystus ani Budda. Oni w formie ludzkiej mieli świadomość ludzką i boską (co najmniej ;-)) połączone ze sobą w formie ludzkiej.

Świadomość ludzka może być połączona z anielską, bo gdyby nie istniało połączenie świadomości ludzkiej z anielską, inaczej NMP na przykład nie mogłaby otrzymać informacji - przekazu od Archanioła Gabriela. A otrzymała i była przygotowana na to, co spotkało ją i jej syna.

Podobnie z różnymi świętymi. Objawienia wszelkiego rodzaju nie mogłyby mieć miejsca bez potencjalnego połączenia świadomości. Podobnie z channeligowcami. Nawet Dalajlama ma swoich Oracle - wyrocznie czyli osoby kontraktujące się z jakimiś bytami lub użyczające swoich ciał jakimś bytom, które... nie mają fizycznych ciał.

Świadomość Buddy jako człowieka została połączona z polem wolnych dusz współtworzących. Wtedy człowiek o imieniu Siddhartha stał się Buddą.

Doświadczenia mistyczne są stanami, w których następuje zmiana stanu świadomości przez poszerzenie świadomości ludzkiej o anielską lub boską (co najmniej). Nie oceniam "jakości" indywidualnej świadomości każdego człowieka, ponieważ szanuję każdą, ale widzę, jak bardzo one się między sobą różnią. Moja świadomość jako poczucie swego istnienia i działania jest różna od Twojej i każdego innego człowieka. Zauważam również, że moja świadomość przez ostatnie kilka lat uległa - powiedziałabym nawet - ogromnej zmianie.

Jest całkiem możliwe, że "doświadczenia mistyczne" jako fenomen jednostkowy może być dużo bardziej powszechnym zjawiskiem niż to nam się wydaje. Gdyby tak było, to według mnie znaczyłoby, że świadomość ludzka - świadomość gatunku ludzkiego także mogłaby ewoluować. 

Moja dusza SAMA WYBIERA SWOJĄ ŚCIEŻKĘ, dlatego nie jestem i nie potrzebuję być przez nikogo WYBRANA, ani nie jestem niczyją WYBRANKĄ.


Byłam w 2008 roku w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku (Zielonym Jabłkiem zwanym) i patrzyłam w szklane oczy martwych, wypchanych zwierząt. Jakież one piękne. Tak, wiem, co mówię. Kiedyś tak bym nie pomyślała, a tym bardziej nie powiedziała. Patrzyłam na nie i czułam coś dziwnego. Coś, czego zrazu nie mogłam zrozumieć. A potem nagle mnie olśniło: poprzez te pozbawione życia, martwe ciała zwierząt miałam kontakt z ich duszą. I pomyślałam, że na podobnej zasadzie zarówno poprzez symbole jak i fizyczne ciała (a może bardziej poprzez symbole niż fizyczne ciała?) możemy kontaktować się z duszą - istotą - samą w sobie... Samej mi się wierzyć nie chciało. Ale to poczułam. I uświadomiłam sobie.


I jeszcze dokładnie to samo czułam wędrując po Metropolitan Museum patrząc na figurki i wizerunki Matki Boskiej, na posągi egipskiej bogini Izydy, na boginię Hator pod postacią krowy, która jest utożsamiana z boginią niebios, na Horusa pod postacią sokoła o jednym oku księżycowym, a drugim słonecznym...
Patrzyłam i czułam jedność z istotą - duszą groźnego Posejdona i Erosa (okrutne bóstwo), potem Tanatosa i Eris - uskrzydlonej bogini niezgody, chaosu i nieporządku, zamętu... To samo czułam stojąc przed wizerunkiem Eos o wielkich skrzydłach, boginki zorzy polarnej odzianej w szatę koloru szafranowego, która codziennie przez wieki otwierała „wrota dnia”... To samo czułam patrząc na posągi Wisznu i Lakszmi, Kryszny i Parwati, Ganeszy o głowie słonia i Huitzilopochtli, który wcale nie wygląda tak groźnie, jak mi się to kiedyś zdawało... To było olśniewające odczucie.


Było trudno mi uwierzyć w to, czego wówczas doświadczałam. Czułam, jakbym miała kontakt z ideą – istotą – duszo-duchem bogiń i bogów, których większość niby "odeszła", ale pozostała w naszej podświadomości.  Nie byli wcale groźni, nie wzbudzali we mnie ani strachu, ani przerażenia, budzili mój podziw jako artefakty twórczej siły i wzbudzali we mnie uczucie miłości… Poprzez różne cechy przypisane różnym boginiom i Matkom Boskim docierała do mnie idea czystej miłości. Zaczęłam rozumieć moc Miłości Wielkiej Macierzy, która dała całkowitą wolność swojemu synowi i całemu swojemu potomstwu…

 Przeczytałam gdzieś niedawno słowa, które przytaczam z pamięci:
Wszechświat nie został stworzony przez bogów — istnieje wiecznie.
Nie ma to w tej chwili jednak znaczenia, bo najistotniejsze w tej chwili stało się to, że zrozumiałam, jak ważne jest, jakimi przedmiotami się otaczam - tu i teraz – w mojej przestrzeni. Każdy przedmiot jest artefaktem poprzez który mam kontakt z jego ideą. W sposób świadomy lub nie. 

Po powrocie wyrzuciłam sporo przedmiotów z domu, oczyściłam swoją przestrzeń. Niech tu będzie Matka Boska z dzieciątkiem – miłość matczyna w najczystszej formie do istoty jeszcze nieuformowanej, a tutaj Lakszmi – bogini światła, piękna, bogactwa i obfitości, szczęścia, czystości intencji i niewinności. A tu miejsce dla Izydy z chłopcem na kolanach, który wygląda jak miniaturka mężczyzny. A tu przysiadły na drzwiach szafy naklejone narysowane motyle. 


Tam postawiłam kryształy, obok srebrnego jelonka, którego pomalowałam w piękne kolorowe wzorki, a na komputerze ustawiłam puchar z piórami… 


A nade mną, na żyrandolu dyndają sobie anioły i pióra... Gdy przychodzi czas na zmianę, zmieniam... i część przedmiotów wędruję w świat albo do ognia... 




-------------------------------------------------------------------------------------------------


3 komentarze:

  1. Witaj, a to niespodzianka ten nowy blog :)

    pisząc o tej obracającej się przeciwko ludziom Ziemi miałam na względzie ów channeling, na który się powołałam, oraz wiele innych przekazów mówiących o tym, że do kataklizmu doszło za sprawą niewłaściwego postępowania ludzkości.. Takiego zdania był między innymi Edgar Cayce, który przepowiadał kolejną ogólnoświatową katastrofę mającą przypominać biblijny potop, przed którą zresztą nie widział ratunku . Co więcej, uważał, że ludzkość zasłużyła sobie na to, aby przeżyć upadek i powstać ponownie…

    Instytut Edgara Caycego’ też bierze udział w tej ceremonii 13 Kryształowych Czaszek…

    http://www.edgarcaycenyc.org/

    „Resztę mojej odpowiedzi, ponieważ jest bardzo długa :-) umieściłam na nowym blogu:
    LAUGAN W notce p.t. CZAS PRZYPOMNIENIA I ZMIANY ŚWIADOMOŚCI
    http://tonalinagual.blogspot.com/”
    http://salontajemnic.wordpress.com/2011/10/28/nowa-ziemia-nowa-wladza-nowe-klatki/#comment-1806

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, witam serdecznie.
    "do kataklizmu doszło za sprawą niewłaściwego postępowania ludzkości.. "
    Czy wykluczasz niewłaściwy sposób działania ludzi, bo nie mówię, że całej ludzkości?

    OdpowiedzUsuń
  3. "Czy wykluczasz niewłaściwy sposób działania ludzi, bo nie mówię, że całej ludzkości?"

    nie wykluczam, stawiam jednak na pewną wąską, elitarną grupę.......

    "kiedy głównemu bohaterowi udaje się wreszcie dotrzeć do odpowiednich informacji i zrozumieć przesłanie pozostawione przez poprzednią cywilizację następuje koniec, czyli dosłownie nadchodzi ostatnia fala.." (...) Człowiek ginie w momencie kiedy sobie właśnie PRZYPOMNIAŁ…"

    tutaj jest notka i filmik

    http://salontajemnic.wordpress.com/2011/01/23/ostatnia-fala/

    może lepiej zobrazują co chciałam wyrazić.. sytuacja bardzo podobna do tej aktualnej z kryształowymi czaszkami.... pojawiły się dosłownie pod sam koniec..... wszystko zgodnie z planem... dlatego w związku z tym co sobie osobiście przypomniałam postanowiłam te plany nieco pokrzyżować, aby tym razem było nieco inaczej;)

    OdpowiedzUsuń