środa, 28 września 2016

I ZNÓW O RADOŚCI ISTNIENIA




Sprawia mi radość możliwość
prze-czuwania (przenikania - odczuwania) Prawdy
i odczuwania obecności - SIEBIE
w ciele - poprzez ciało i formę...

bo nie utożsamiam się już z ciałem
ani z myślami tak, jak kiedyś... 

Nawet kiedy ciało odczuwa ból 
albo staje się mniej sprawne niż było, 
nawet ten ból ani zachodzące zmiany w ciele 
'nie odbierają' już tej Radości Istnienia, 
Obecności, Świadomości, 
która JEST 
ani wdzięczności za wszystko...
:-} ️


piątek, 9 września 2016

Kiedy wszystko "staje się" święte,




Kiedy wszystko
"staje się" święte,
to już samo
słowo "święte"
pozostaje
wewnątrz...
wszystkiego
i ujawnia się
w ciszy...

Jestem
odczuciem
istnienia ja
i to istnienie
jest
odczuwalne
na tle
niezmiennej
świadomości
jestem.

Jestem
jednocześnie
tym, co
niezmienne
i tym, co wciąż
ulega zmianie.

Jestem
naczyniem
pustki
Jestem
dźwiękiem
ciszy,
jestem
obrazem
tła
jako ja,
które jest.

istniejemy
w czasoprzestrzeniach
i poza czasem
jednocześnie.

I nie ma już
paradoksów,
nawet
tych pozornych...
gdy połączone
ze sobą w Jedni,
zanikają... 

:-} ️


poniedziałek, 11 lipca 2016

DEMONY UMYSŁU - ULEGANIE IM I ICH KARMIENIE CZY UWOLNIENIE ICH W SOBIE?


Nie wiem, dlaczego, ale czuję, że mam podzielić się z tobą pewną historią. Piękna młoda kobieta niedawno popełniła samobójstwo. Wizerunek na facebooku, jaki tworzyła o sobie i na swój temat, był "jednostronny"... zawsze wyglądała na osobę radosną, szczęśliwą, wesołą, pełną energii i intensywnie rozwijającą się duchowo... 

Ludzie, którzy znali ją tylko od tej jej powierzchownej strony, z jakiej ona chciała na facebooku siebie widzieć i być widzianą przez innych, byli zaszokowani jej samobójstwem. 

Nie wiedzieli na przykład nic o jej cierpieniu i stanach depresyjnych, nie wiedzieli o tym, że często miała myśli samobójcze, że tak naprawdę - choć wszyscy myśleli, że jest bardzo szczęśliwa ze swoimi partnerem, to jednak nie była... że kłócili się, zdradzali, wielokrotnie rozstawali się i schodzili ze sobą... Nie wiedzieli, że często zdarzało się, że czuła strach, że się czasem wściekała i krzyczała,  że odczuwała nienawiść, choć pragnęła miłości i za miłością wciąż tęskniła... 

I ludzie też nie wiedzieli, że ta piękna kobieta na przykład miała różne pragnienia, marzenia i wizje, w które wierzyła, za którymi podążała... W niektórych tych wizjach widziała demony i duchy, jedne ją atakowały, a ona próbowała je karmić, a inne podpowiadały jej, co ma robić...  Ale ona nie rozpoznawała ich jeszcze jako... duchy i demony swojego umysłu, które w rezultacie doprowadziły ją do... autodestrukcji. (*)

Ludzie wiedzieli, że ona marzyła o stworzeniu miejsca i społeczności ludzi, którzy będą żyć w harmonii, miłości, współtworzyć ze sobą i wspierać się wzajemnie, ale nie wiedzieli, że wszystkie próby, jakie czyniła w tym kierunku, prędzej czy później kończyły się jej rozczarowaniem... sobą i innymi.

I ludzie nie wiedzieli... prawie nic o jej "drugiej stronie", tak samo, jak nie chcą widzieć tego samego w sobie... Jak nie chcą dostrzec swojej "drugiej strony" w sobie... która to strona czy chcemy, czy nie chcemy, przejawia się przez nas, ale zazwyczaj nie jesteśmy tego świadomi.

Nasze ja-ego uwielbiają pokazywać się jako piękne maski, za którymi ukrywają te części siebie, które piękne wcale nie są. Nie chcemy, by ktokolwiek zobaczył nasze "słabości", nasze zmagania się ze sobą itp. "To zrozumiałe, bo i po co?" Ale przede wszystkim to my sami, tego nie chcemy zobaczyć - my jako nasze tzw. ja-ega, więc wypieramy się wciąż, wypieramy się tego, od czego nasze ja-ego nas wciąż oddziela... od innych cząstek Siebie jako Całości, Jedni - od SIEBIE, od tego, KIM/CZYM JESTEŚMY. 

Dlatego (jedni częściej, inni rzadziej) cierpimy w samotności i użalamy się nad sobą albo skarżymy się innym obwiniając jeszcze innych o nasze cierpienie, a w jeszcze innych sytuacjach... udajemy, że "wszystko jest w porządku"...."u mnie wszystko dobrze"...

No i próbujemy wszystkie "brzydkie" części Siebie ukrywać za pięknymi maskami i uciekać przed tymi "brzydkimi" częściami Siebie, a one i tak nas wciąż gonią i prędzej czy później dopadają. 

Więc jeśli nie znajdujemy w sobie odwagi, by zacząć wyciągać to wszystko, co pod tymi pięknymi maskami w nas ukryte, w pewnym momencie te piękne maski same zaczynają się rozpadać, bo rozbijają je te "straszniejsze" - wbrew naszym upartym ja- ego, które chcą być "piękne" i "kochane", ale samych Siebie nie mogą rozpoznać i pokochać..  

Tak nieświadomie działamy, co prowadzi w rezultacie do auto-destrukcji - gdy nie możemy być uczciwi wobec samych siebie i tym samym wobec innych, dlatego wolimy pozostawać nieświadomymi tego, kim/czym JESTEŚMY...

Jeśli nie znajdujemy w sobie otwartości na nieznane, na rozpoznawanie natury umysłu, żyjemy w nieświadomości i okłamujemy sami siebie i innych żyjąc w iluzji i projektując swoje iluzje na innych...

Wiem, że bywa i tak, iż często na innych projektujemy to, co w nas jeszcze nieuświadomione, a czego wypieramy się w sobie i nie chcemy tego w sobie dostrzec.  A kiedy tak robimy (w nieświadomości swojej nie wiedząc, co czynimy), to wtedy zawsze coś, co przejawia się przez innych wobec nas,może wciąż nas, drażnić, dotykać, ranić, denerwować czy gniewać... 

Dlatego zawsze, gdy coś mnie porusza, przyglądam się sobie z największą uczciwością i uważnością, jaką mogę z siebie wykrzesać. Bo wiem, że jeśli coś nas dotyka, obraża i rani itd. (wywołuje nasze gniewne emocje), to jest to tylko informacja dla nas, o nas samych. Taka informacja często zostaje odrzucana przez nas, kiedy nie jesteśmy gotowi przyjrzeć się uczciwie samym sobie. Kiedy nie ma w nas gotowości na to, by ujrzeć wreszcie to, co nasze tzw. ja-ego ukrywa przed nami, żeby mogło czuć się lepiej.

Piszę o tym, ponieważ przez kilka lat zajmowałam się "odkrywaniem Siebie". Łatwe to nie jest, o nie, ale czy ktokolwiek obiecywał nam, że docieranie do Prawdy o Sobie będzie łatwe? Docieranie do Prawdy o Sobie poprzez poszerzanie świadomości siebie - Siebie - SIEBIE i obejmowanie siebie - Siebie - SIEBIE miłością wszechogarniającą, przestaje być trudne.

Może "coś" już na te temat wiesz. ;-}

Nawet chwilowe przebłyski błogostanu, a także chwile naszego uwielbienia dla Boga zawsze będą wymieszane z chwilami "depresyjnymi", w których różne nasze myśli i czyjeś działania będą wywoływać w nas negatywne emocje. Wahadła emocji poruszają się od jednego bieguna do drugiego... Te wszystkie myśli i emocje nami jeszcze powodują tak długo, dopóki ich nie rozpoznamy, dopóki ich sobie nie uświadomimy i dopóki z nich się nie "wyleczymy" - nie uwolnimy od nich.

Nie jestem osobą, która cokolwiek wie lepiej od ciebie albo gorzej, która czuje się lepsza lub gorsza od ciebie, lecz dzielę się z tobą tym, przez co przechodziłam przez kilka lat rozpoznając na przykład kolejne warstwy kłamstw i oszustw, a nawet różnych tricków mojego ego (umysłu o ograniczonej świadomości), które były ukryte przede mną samą (za piękną maską mojego ego). W tych rozpoznaniach rozświetlało się światłem świadomości wszystko to, co kiedyś moje ego przede mną samą ukrywało - Prawdę o sobie - Sobie - SOBIE. 

Poznając Naturę Umysłu poznajemy siebie-Siebie-SIEBIE. Czuję, że ten "proces" odkrywania Siebie - SIEBIE w sobie nie został zakończony. :-} Bo może nigdy się nie kończy. Ale nie ma to znaczenia, ponieważ z taką mocą ufności, jaka jest mi dana, jestem otwarta na nieznane i na Poznawanie siebie - Siebie - SIEBIE.

Nie chcę, nie oczekuję i nie potrzebuję, żeby ktokolwiek wierzył w to, co się przeze mnie przejawia, ale - jeśli kiedyś zechcesz, to może będziesz mogła/mógł sprawdzić, czy to, czym dzielę się z tobą w Miłości, jest prawdziwe dla ciebie i czy zainspiruje cię do odkrywania siebie - Siebie - SIEBIE  i do świadomego rozbijania MASEK naszych pięknych ego, które tak naprawdę służą nam do... ukrywania przed nami naszego cierpienia i Prawdy o Nas Samych: o sobie - Sobie - SOBIE...

(*) W uzupełnieniu film między innymi o naszych "demonach umysłu" i kołowrocie cierpienia:




_________________






niedziela, 5 czerwca 2016

JESTEŚMY ARTYSTKAMI I ARTYSTAMI ŻYCIA, TWÓRCAMI I TWÓRCZYNIAMI ŚWIATÓW...

A CZY JESTEŚMY ŚWIADOMI SWOJEJ TWÓRCZOŚCI?

Każdy i każda z nas jest Artystą/Artystką Życia (wspominał o tym Miguel Ruiz w jednej ze swoich książek). 

Każdy i każda z nas jest twórcą/twórczynią, ale czy każda i każdy z nas jest świadoma/świadomy tego, co tworzy?

Czy każdy twórca - Artysta Życia jest świadomy, jakie skutki mają/będą miały jego działania, zwłaszcza, gdy nie jest świadomy tego, co z siebie „generuje”, co swoją energią podtrzymuje – jakie struktury, jakie zjawiska, jaki świat?

Nasza aktywność może mieć różne przejawy. Możesz na przykład całe życie walczyć (przede wszystkim w swojej głowie) z pewnymi zjawiskami. Możesz o nich mówić, pisać, dyskutować… Ale nie znaczy to, że cokolwiek się zmieni. Bo się nie może zmienić i nie zmienia się zbyt wiele jeśli chodzi o pewne zasady - wzorce rządzące tym światem - naszą rzeczywistością - snem, w jakim istniejemy... zaśnieni.

Może być tak, że nigdy przez całe swoje życie „nie pozwolisz” sobie, aby… poprzez wiele innych destrukcyjnych myśli pojawiających się wciąż w twoim mózgu, przebiła się choć jedna taka, która sprawiłby, że musiał/a/byś zastanowić się: dlaczego – mimo twojej aktywności – nie zmieniają się zasady i reguły świata, w którym istniejesz? Ano dlatego, że to, w co wierzymy (myślimy i generujemy z siebie w działaniach, w swojej aktywności) współtworzy tę otaczającą nas rzeczywistość.

A każde cierpienie, choroby i wojny, konflikty (w tym również wzorzec „kata i ofiary”, "pana i niewolnika", "dobrego i złego" itd.), to wszystko wynika z „niewłaściwego postrzegania”. Natomiast nie rozpoznasz swojego (a co za tym idzie także i innych) „niewłaściwego postrzegania” (czyli tzw. ignorancji) nie „zaglądając” w Siebie… Bez rozpoznania tego, co „generujesz” z siebie, gdy jesteś tego nieświadomy/a oraz bez rozpoznania tego, tego, jaki świat współtworzysz z innymi nieświadomie, nie ma możliwości wyjścia ze świata „niewłaściwego postrzegania” (z tzw. „koła karmy” albo „matrixa”). 

Na przykład pewne twoje upodobania, skłonności, działania inni mogą postrzegać jako „chore”, a jednak ty tego tak nie postrzegasz. Natomiast ty, pewne działania innych możesz postrzegać jako „chore”, dopóki sam/a siebie nie „uzdrowisz”. Po prostu tak to działa, bo takie TO jest.

Na przykład zapobieganie chorobie – gdy się już rozwinęła – bez rozpoznania przyczyn tej choroby jest tylko i wyłącznie walką z jej objawami. I jest to działanie – aktywność wyłącznie pozornie skuteczna czyli w rezultacie nieskuteczna. A to dlatego, że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z objawami – skutkami, jeśli nie rozpoznamy przyczyny. Inaczej jest to walka z wiatrakami, które mają większą siłę oddziaływania niż ci, którzy nie znają sposobu, by „wiatrak” zatrzymać – gdy zachodzi taka potrzeba. Możemy próbować – jak Don Kiszot – walczyć z „wiatrakami”, ale nigdy ich nie zatrzymamy, ponieważ sposoby na zatrzymanie „wiatraków” – które wymyślamy w swoim urojeniu – są całkowicie nieskuteczne. No i nie mamy odpowiedniej „energii”, by je zatrzymać.

Oczywiście, że tzw. rozwój duchowy w odcięciu od rzeczywistości świata, w którym istniejemy (choć każda i każdy z nas istnieje w innym świecie - śnie, a one w pewien sposób wzajemnie  się przenikają), może wciągnąć nas w różnego rodzaju „pułapki ego”, ponieważ każdy rodzaj ucieczki od rzeczywistości - snu, w których istniejemy, jest jak wejście w „ślepy zaułek”.

Tym, co nas rozwija i co może mieć ogromny wpływ na zmianę zasad i struktur świata - snu, w jakim istniejemy, nie jest jakakolwiek aktywność jak np. polityczne zaangażowanie, ale przede wszystkim aktywność i uczciwość w rozpoznawaniu tego, co nieświadomie robimy (myślimy, działamy i generujemy z siebie) oraz skutki tegoż. Bo chodzi o poznanie siebie i Siebie i SIEBIE, swojej wielowarstwowości, "wielowymiarowości".

Ekspansja świadomości w indywidualnych osobach następuje poprzez poznawanie siebie - Siebie -SIEBIE czyli rozpoznawanie tego, co w nas nieświadome, co wyparte, od czego zostaliśmy oddzieleni. W ten sposób poszerza się nasza świadomość siebie - Siebie - SIEBIE, a także odzyskujemy energię, która jest niezbędna do „przejścia” do innej innej rzeczywistości - innego snu - innego świata... nawet, jeśli pozostajemy w tej samej formie ciała.

Na Ziemi obecnie ludzie „żyją” w różnych rzeczywistościach - snach – światach równoległych. I część ludzi nadal pozostaje nieświadoma swojego potencjału i możliwości. Ta część ludzi jest nieświadoma tego, jakie wzorce myślowe i działania nimi „rządzą”, jakie „oprogramowania” przyjęli, z jakimi wzorcami utożsamili się w procesie wychowania i co z siebie generują.




Niektórzy nawet nie odczuwają potrzeby, aby zacząć się temu przyglądać w Sobie i zacząć rozpoznawać te wzorce, „wyciągać” je ze „strefy nieświadomości”, aby móc je zmieniać w Sobie i odzyskiwać swoją energię, która nadal podtrzymuje struktury nieświadomego „niewolnictwa”. Jednak poszerzanie swojej świadomości daje możliwość uwolnienia Siebie od przywiązania… między innymi do: wzorców myślenia i wzorców działania i przywiązania do przekonań, których skutków także nie jesteśmy świadomi - dopóki ich rozpoznamy. Dzięki temu możemy łączyć ze sobą różne cząstki Siebie, a nawet połączyć się ze SOBĄ...

A im więcej w nas świadomości Siebie i SIEBIE, tym więcej dostrzegamy jej wokół, ponieważ dzięki temu umysł łączy się z Umysłem i UMYSŁEM stając się coraz bardziej klarownym i przejrzystym.


niedziela, 15 maja 2016

CZUŁOŚĆ I UFNOŚĆ...


❤ 

Prawda jest bardzo „delikatna i nieśmiała” :-} .
Ukrywa się przed tymi, którzy są agresywni,
napastliwi, roszczeniowi i oczekujący
dowodów…

Ona objawia się tylko tym, którzy podchodzą do niej
w bardzo subtelny i czuły sposób
pełen całkowitego zaufania i odwagi na spotkanie
z nieznanym… 

I nikogo nie trzeba do niczego przekonywać,
ponieważ nigdy nikogo nie można przekonać do czegoś,
co jest wbrew jego/jej własnemu doświadczeniu
i wbrew wnioskom (lub ich braku) płynących z tych doświadczeń…

Nikogo nie trzeba do niczego przekonywać,
ponieważ nigdy nikogo nie można przekonać do czegoś,
co jest wbrew jej/jego myślom, przekonaniom, ideom, 
które indywidualne ja -ego uznaje za prawdziwe.

O tak, indywidualne ja -ego jest świadome,
ale owa świadomość siebie ja- ego jest ograniczona
strukturą – „pakietem” pewnych wzorców, 
z którymi staliśmy się utożsamieni.

Poluzowanie tej struktury ja- ego i uwalnianie siebie 
od uzależnienia od tego, z czym staliśmy się utożsamieni, 
do czego się przywiązaliśmy, sprawia, 
że stajemy się coraz bardziej samoświadomi SIEBIE. 





czwartek, 5 maja 2016

"LOT" CAŁKOWITEJ UFNOŚCI I OTWARTOŚCI NA NIEZNANE :-)

W nocy z 29 na 30 maja jechałam z Karuną na majówkę do przyjaciół w Góry Słonne i miałam wypadek samochodowy na godzinę przed dotarciem do celu podróży. Padał deszcz, jakiś samochód przede mną zaczął hamować, więc i ja dla bezpieczeństwa nacisnęłam lekko na hamulec... Wtedy wpadłam w poślizg. Samochód zaczął "tańczyć", zarzuciło, zakręciło nim aż uderzył w barierkę po drugiej stronie drogi... Widziałam za barierką strome zbocze opadające w dół na około 5- 7 metrów, a w głębi las. Kiedy samochód uderzył w barierkę, wiedziałam, że spadnę w ten dół. Zamknęłam oczy i z całkowitą ufnością, pełna otwartości poddałam się temu, co ma się zdarzyć, gotowa nawet na śmierć czy zakończenie tego życia. Poczułam wtedy rozluźnienie w ciele, jakbym znalazła się w centrum trąby powietrznej i spokój, niesamowity spokój... Zaufanie, otwartość na wszystko, co może się zdarzyć... 

Samochód spadał, koziołkował, przewracał się, dachował, rozpadał, ale gdy to wszystko zadziewało się, byłam jakby w innej przestrzeni... w centrum tego całego dynamicznego wiru zdarzenia...

W pewnym momencie poczułam, że już się wszystko uspokoiło i otworzyłam oczy... Wciąż spokojna, ufna i otwarta...

Samochód zatrzymał się na granicy lasu...

Później spotkałam się z wielką życzliwością ludzi... tych,którzy się zatrzymali i wezwali pogotowie, a nawet znaleźli mój telefon gdzieś w krzakach poza samochodem, strażaków, ludzi z pogotowia ratunkowego, policjantów...

Nie pojechałam do szpitala. Przyjechała po mnie przyjaciółka. Byłam pochlapana błotem, trochę zakrwawiona, ale okazało się, że miałam tylko kilka zadrapań na rękach i ranę powierzchowną, choć bardzo skomplikowaną "graficznie" na skroni... (porysowały ją łamane krzaki zaglądające do środka przez rozbitą w trakcie "lotu" szybę.) Karunce też nic się nie stało.

Nadal więc JESTEM - JESTEŚ-MY :-)
Miłością JESTEM. <3


piątek, 29 kwietnia 2016

ŻART PROSTO Z RAJU ZWANEGO OGRODEM EDENU :-D


Lilit.
Rycina nieznanego autora z warsztatu Carla Poellath pochodzi z księgi 
"Żywot Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa i Boga-Rodzicy Dziewicy Maryi", 1886; ed. by Jan Nepomucen Łukowski (1846-1904). 

Rycina przedstawia Lilit (uważaną za pierwszą żonę biblijnego Adama) grożącą palcem wężowi. który trzyma jabłko. Obok dwie postaci czyżby Adama i Ewy? 

Cytat z Wikipedii: "jako że Ewa została dopiero stworzona z żebra Adama, miał on żonę przed Ewą i to mogła być Lilith."

Do obrazka dodałam tekst (zainspirowana innym obrazkiem). :-)


Adam z Ewą już w tym czasie pewnie uzgadniają ten Sen, który razem odwiedzą...
A i tak... Lilith, Adam i Ewa, a nawet Wąż to JEDNA ISTOTA W SWEJ ESENCJI. :-}

Tu wersja w języku angielskim:




"The original uploader was BibliotekaRoduJung at Polish Wikipedia"

niedziela, 3 kwietnia 2016

JESZCZE COŚ O NASZYCH KŁAMSTWACH NIEUŚWIADOMIONYCH I ZMIANACH ŚWIADOMOŚCI

Notka ta jest kontynuacją poprzednich:
1. PRZYPOWIASTKA O KŁAMSTWIE
2. SUMIENIE A PRZEBUDZENIE SERCA

O kłamstwach jako wzorcu myślenia i działania "starego świata", który możemy zmienić... w sobie.

Kiedy denerwujemy się na przykład na to, co ktoś mówi albo wypisuje wiedząc, że to są czyjeś kłamstwa (bezzasadne oskarżenia, pomówienia itp.), to tylko świadczy o tym, że sami działamy jeszcze podobnie. Całkiem możliwe, że nie tak samo jak ten ktoś, ale jednak... podobnie - co znaczy, że okłamujemy sami siebie i sami generujemy jakieś kłamstwa. Lecz tak samo jak ten inny ktoś, kto kłamie, wciąż jesteśmy tego nieświadomi, że sami kłamiemy.

Bywa, że nie jesteśmy tego świadomi, że kłamiemy. Dlatego złościmy się na to, gdy ktoś inny nas okłamuje, a w skrajnych przypadkach, nawet gdy ktoś nas nie okłamuje, to i tak stajemy się na przykład podejrzliwi i doszukujemy się kłamstw tam, gdzie ich nie ma.

Kiedy sami kłamiemy, wtedy zawsze odczuwamy złość na innych, którzy kłamią, ponieważ to, co wysyłamy, wraca do nas.  Ale my nie jesteśmy tego świadomi, że kłamiemy. Dlatego złościmy się na to, gdy ktoś inny nas okłamuje. 

Kiedy zaś stajemy się świadomi tego, że sami kłamiemy, możemy świadomie dokonać zmiany tego sposobu działania (tego wzorca, "oprogramowania") i możemy przestać okłamywać siebie i innych. Oczywiście wymaga to "praktyki" oduczania się kłamania, ponieważ z powodu nieświadomej tendencji wytworzonej przez lata "praktykowania" kłamania i oszukiwania, mamy większą łatwość w okłamywaniu i oszukiwaniu siebie i innych niż w powstrzymywaniu się przed okłamywaniem i oszukiwaniem. Choć kłamstwa mogą mieć bardzo różny "kaliber", mimo to, kłamstwo, nawet takie pozornie "niewinne", zawsze pozostaje kłamstwem.

Kiedy udaje nam się dokonać tej zmiany w sobie i przestajemy kłamać, wówczas - gdy zostaniemy okłamani przez kogoś, mamy zrozumienie tego, że ten ktoś nie umie, nie może działać inaczej, ponieważ działa według pewnych wzorców (myślowych i działania), które sprawiają, że "musi" nadal kłamać. (Tak jak i my kiedyś to robiliśmy). I nawet teraz możemy czuć miłość do tej osoby i współodczuwać z nią... z powodu naszego uwolnienia od tego starego wzorca, a także zrozumienia, dlaczego ta osoba nadal tak działa (jak i my kiedyś także działaliśmy). 

I teraz zaczynamy wysyłać (generować z siebie) nowe wibracje - miłości, zrozumienia. Nowa wibracja, którą wysyłamy (generujemy z siebie) wobec starych okoliczności, sytuacji, utrwala naszą nową preferencję do istnienia w nowym stanie istnienia.  W ten sposób wyzwala się potencjał - możliwość, że także okoliczności świata zewnętrznego będą ulegały zmianie pod wpływem naszych "nowych" wibracji - zgodnie z zasadą, że to, co wysyłamy, powraca do nas. 


Nawet jeśli już wiemy, że to, co wysyłamy, wraca do nas oraz że to, w co wierzymy, ma moc kreowaniato i tak możemy być nieświadomi tego, co faktycznie wysyłamy (generujemy z siebie) i w co faktycznie wierzymy, a nie w co tylko - wydaje nam się, że wierzymy. Bo mamy jakieś wyobrażenia o sobie, jakieś iluzje na swój temat.

Kiedy już na jakiekolwiek czyjeś kłamstwo nie reagujemy złością i  jesteśmy świadomi, kiedy ktoś próbuje nas okłamać i przyjmujemy to kłamstwo ze zrozumieniem i miłością, w pewnym momencie przestajemy być okłamywani, ponieważ już nie czujemy się okłamywani i w ten sposób otrzymujemy potwierdzenie z zewnątrz, że zmiana (prawdziwa, radykalna) w nas dokonała się. Bo jeśli ktoś nadal  kłamie, to czyjeś kłamstwo nas już nie dotyka, po prostu ono nas już nie dotyczy. Jesteśmy świadome/świadomi, że ten ktoś okłamuje... siebie.

Dopiero, kiedy zaczniemy na te same okoliczności, sytuacje, zdarzenia reagować w nowy sposób, jest to sygnał, że dokonuje się w nas zmiana świadomości.

I pojawia się klarowne, przejrzyste rozpoznanie:

Czym są kłamstwa? Historiami zniekształcającymi obraz Rzeczy w Swej Istocie - rzeczy-w-istości. Po co kłamiemy? Po to, byśmy nie widzieli siebie takimi, jacy jesteśmy na prawdę, abyśmy mogli unikać odpowiedzialności za to, co myślimy, za czym podążamy i co robimy -co tworzymy, kreujemy, generujemy z siebie.

Prosty przykład: pożyczyliśmy od kogoś pieniądze, zbliża się termin oddania, a my nie mamy pieniędzy, żeby oddać, więc wymyślamy różne historie, aby siebie usprawiedliwić. Pożyczając pieniądze zawarliśmy umowę, nie tylko z tym, od kogo pożyczyliśmy, ale przede wszystkim ze sobą. 

Kiedy "zawaliliśmy jakąś sprawę" i nie możemy się wywiązać z umowy, oszukujemy siebie i innych stwarzając jakąś historię, która ma nas usprawiedliwić z naszego braku odpowiedzialności, z naszej ignorancji. Oczywiście moglibyśmy przyznać się do tego, że nie udało nam się wywiązać z umowy, jaką zawarliśmy, ale to wymaga odwagi przyznania się przed sobą i poniesienia konsekwencji. Dlatego za swój brak odpowiedzialności często „zwalamy winę” na kogoś innego lub na zewnętrzne okoliczności. A te zewnętrzne okoliczności są odzwierciedleniem tego, co w nas – na przykład naszej ignorancji i braku szacunku do siebie i do innych. Oszukujemy siebie i innych stwarzając jakąś historię, która ma usprawiedliwić nasz brak odpowiedzialności, naszą ignorancję.

W ten sposób doświadczamy naszego systemu wierzeń - to, co na zewnątrz dokładnie odzwierciedla to, co w nas. Ale okoliczności nie określają, nie determinują naszego stanu istnienia, lecz stan istnienia odzwierciedla, determinuje okoliczności zewnętrzne i to, czego doświadczamy. 

A kiedy zaczynamy uświadamiać sobie swoje kłamstwa, zdzieramy zasłonę iluzji, "dym iluzji rozwiewa się". Zobaczenie prawdy o sobie może być szokujące.


Całkiem możliwe, że gdybyśmy wszyscy przestali reagować w jakikolwiek sposób na to, co mówią czy piszą inni, a co odczuwamy jako destrukcyjne (gdybyśmy przestali innych pouczać, traktować innych z wyższością nie negując czyichś wypowiedzi i działań, nie próbując udowadniać innym swojej racji), a zamiast tego przyjęli to, co inni z siebie generują takim, jakie to jest, wówczas przestalibyśmy zasilać w jakikolwiek sposób to, co ktoś inny z siebie generuje czyli to wszystko, co inni w ten sposób zasilają i współtworzą.

Przede wszystkim można przestać tak poważnie traktować to, co inni mówią, piszą, a co my uważamy za nieprawdziwe albo wręcz kłamliwe. 


Marek:
„A ja przestaję wierzyć w to, że wszystko jest projekcją naszego umysłu, bo w takim wypadku byłbym sam jeden w świecie, jak ten przysłowiowy ” kołek w płocie”.”

Oczywiście, że nie wszystko jest projekcją umysłu, zwłaszcza twojego.:-) Z twojego umysłu-mózgu nie pochodzi wszystko. Z twojego umysłu - mózgu pochodzi tylko to, czego ty (jako indywidualne ja) doświadczasz. To, co cię otacza i czego doświadczasz jest odzwierciedleniem tego, co pochodzi z twojego mózgu-umysłu. Z mojego mózgu-umysłu pochodzi to, czego doświadczam ja. Twoje doświadczenie, moje doświadczenie jak i doświadczenie każdej i każdego z nas pochodzi z naszych umysłów. A nasze umysły są cząstkami Umysłu Uniwersalnego. Doświadczenie twoje, moje, jej, jego, wszystkich ludzi pochodzi z naszych głów - mózgów - umysłów.  

To, co pochodzi z naszych umysłów, pochodzi z Umysłu Uniwersalnego. (jako przejaw DUCHA – JA - {BOGA})

Okoliczności zewnętrzne odzwierciedlają nam to, co pochodzi z nas, z naszych mózgów-umysłów. Jeśli mózg-umysł dominuje nad sercem - świadomością, nasze postrzeganie rzeczywistości i tego, co nas otacza, (a co jest odzwierciedleniem tego, co w nas), nasze postrzeganie (zwane percepcją) jest bardziej ograniczone niż wtedy, gdy nasz mózg-umysł zaczyna współdziałać z naszym sercem-świadomością.

Subtelne odczucia z naszych serc pochodzą z Uniwersalnej Świadomości (jako przejaw DUSZY – JESTEM {BOGINI}).

Gdy ignorujemy nasze subtelne odczucia ze strefy serca, to nie jesteśmy w stanie dostrzec tego, jak i dlaczego – w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość, która jest odzwierciedleniem i doświadczaniem tego, co w nas. To dzięki temu odzwierciedleniu doświadczamy wszystkich naszych przekonań, często i przede wszystkim tych, których nie jesteśmy świadomi  - gdy umysł-mózg pan-uje nad świadomością-sercem.

Jeśli w coś wierzymy, uznajemy za prawdę, to doświadczamy tego, w co wierzymy, co uznajemy za prawdę. Kiedy zmienia się to, w co wierzymy, co uznajemy za prawdę, zmienia się nasz stan istnienia. I wtedy powoli (względnie ;-)) okoliczności zewnętrzne zaczynają odzwierciedlać nam te zmiany, których dokonaliśmy w sobie.


Dlatego zobaczenie prawdy o sobie może być… nawet bolesne i szokujące. Więc wolimy przed sobą ukrywać prawdę o sobie (zagłuszając głos serca-świadomości) pozwalając różnym przekonaniom, koncepcjom, historiom (pochodzącymi z mózgu-umysłu), zniekształcać Rzeczy-w-Istość. Dopóty, dopóki nie podejmiemy świadomej decyzji zmiany i uwolnienia się od tego typu "starych" wzorców. Czego nam wszystkim z serca życzę. Ale wiem, że uwalniamy się wtedy, kiedy i jeśli tego potrzebujemy. ❤

Jeśli zaś ktoś jest w takich "programach", że musi, potrzebuje kłamać, to tak będzie robić. Aż w pewnym momencie zacznie dostrzegać i uświadamiać sobie te kłamstwa... poznając SIEBIE.

wtorek, 15 marca 2016

KOŁO ISTNIENIA...

Jesteśmy światłem... niewidzialnym i widzialnym, całym spektrum nieskończonego zakresu częstotliwości czyli przestrzenią, esencją i wszystkim, co się w niej i poprzez nią przejawia. 



Dwie biegunowe postawy zawsze pozostają wobec siebie „konkurencyjne”, dopóki nie zostaną zintegrowane ze sobą w nas - w naszej "wewnętrznej przestrzeni" (samo)świadomości.

Tak zwane biegunowości, skrajności, przeciwieństwa... "pionowe" i "poziome"  mogą zostać zintegrowane przez poszerzanie, ekspansję (samo)świadomości.

Gdy tak zwane biegunowości, skrajności, przeciwieństwa... "pionowe" i "poziome" zintegrujemy, to niektórzy nazywają ten "stan" istnienia  "wyjściem z dualności". Bo istnienie - tkwienie w dualności powoduje, że jak wahadła latamy od jednej skrajności do drugiej – raz dotykamy i doświadczamy jednego (bieguna), a raz drugiego (bieguna) zarówno "pionowych" jak i "poziomych". A będąc po jednej - wszystko jedno której z tych dwóch skrajnych „postaw”, stron, zawsze uważamy, że ta, z którą w danym momencie się utożsamiamy, jest lepsza od tej drugiej.

Natomiast zintegrowanie ich obu (tych skrajności) na poziomie (samo)świadomości - w sobie, umożliwia nam przejście w inny stan istnienia - z inną perspektywą postrzegania rzeczywistości. Nowa perspektywa powstaje między innymi na skutek połączenia, zintegrowania w sobie, poprzez siebie np: szacunku do życia i szacunku do śmierci, która jest jednym ze sposobów zmiany formy, stanu istnienia. Zintegrowanie różnych skrajności, przeciwieństw, umożliwia uwolnienie się od przywiązania do jednej z nich - uwalnia od identyfikacji wyłącznie z jedną z nich.



Oddzieleni mamy pozornie własną wolę, połączeni mamy połączenie z Wolą...
Zaśnieni w jednym z nieskończonej ilości snów przyjmujemy ten jeden jedyny sen za jedyną rzeczywistość.
Przebudzeni dostrzegamy, że wszystkie sny są iluzją...
Przejawiamy się w formach pozostając w pustce zakotwiczonymi...
Jesteśmy kroplą i oceanem...
I wszystko to zadziewa się/istnieje jednocześnie...
Piękne paradoksy. Uwielbiam takie paradoksy... niby pozorne paradoksy... A wszystko, co piszę i wyrażam można by ująć w jeden wielki cudzysłów. :-)
Gra świateł i cienia, taniec Sziwy, a potem odpoczynek pod stopą Kali, Śnienie Wisznu - Umysłu, któremu Lakszmi - Świadomość masuje stopy... piękne symbole, Piękna Sztuka Iluzji, która jest Rzeczy Istnością... <3
Ist-nie-nie-m, iskrą... iskrami...