środa, 8 maja 2013

ENERGETYCZNE KULE, BĄBLE, BALONY.. I WZORY...


NA GRANICY ENERGII I MATERII...


NOTKA TA JEST KONTYNUACJĄ POPRZEDNICH:



2. PRACA ZE SOBĄ, Z ENERGIAMI, ENERGETYCZNYMI KULAMI, SYNCHRONIE I DZIELENIE SIĘ DOŚWIADCZENIAMI część 2





1. Kule ENERGETYCZNE WYPEŁNIAJĄCE ŚRODOWISKO ZIEMI są emocjami oraz myślokształami o zróżnicowanej wibracji częstotliwości i gęstości oraz wielkości. Im silniejsza emocja na przykład tym większa lub gęstsza kula, a różnym emocjom odpowiadają różne częstotliwości drgań kulistych i kulopodobnych form energetycznych. Pisałam o tym trochę więcej w notce pt. PRACA Z ENERGIĄ I "BĄBLAMI" część 1.



2. Kula energetyczna jako merkaba lub "arka" – to jak “statek dla duszy” do podróżowania między światami. Merkaba, “arka” – pisałam o tym http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/cos-o-arce-httptreborok.html, że różne kształty tych ARK - MERKAB są związane z różnymi światami. Niektórzy przy medytacji proponują na przykład wyobrażać sobie swoje pole energetyczne (swoją merkabę) jako dwie przenikające się “piramidy” ułożone stożkami, jedna do góry, druga do dołu, jak tu:

źródło obrazka: http://www.vismaya-maitreya.pl/merkaba.jpg
  
Z dostępnej mi wiedzy wynika, że ta merkaba utrzymuje dusze w mocnym połączeniu, powiązaniu z tym "naszym" światem, w którym obecnie żyjemy - matrixem - matrycą.
Moje "indywidualne" pole energetyczne (merkaba) to kula, która może zamieniać się także w torus. Ta poniższa może dać jako takie pojęcie, o co mi chodzi:

Taka merkaba - arka umożliwia zmianę formy geometrycznej... 
Pisałam też kiedyś o medytacji „doładowywania baterii” i harmonizowania pola energetycznego w notce: KUNDALINI ZIEMII CORAZ BARDZIEJ AKTYWNA


Kula pola energetycznego w formie torusa:



Tu trzeba by dorysować : dwa strumienie energii do i z… góry, strumienie - nitki łączące nasze serca z Sercem Galaktyki albo
 nawet Wszechświata (na górze) z Sercem Ziemi (na dole).

Podobnie do takich naszych pól energetycznych "bąbli" wygląda na przykład... pole energii gwiazdy - pulsara.


źródło obrazka:

Tak mniej więcej wygląda pole energii galaktyki:


I całkiem możliwe, że podobnie wyglądają pola atomów  stanowiących podstawę naszego fizycznego świata , które jednocześnie są bra(h)mami łączącymi nasz fizyczny świat z innymi światami...

A tu torusowe bąble"


w innej formie:



i wyglądające jak komórki, z których powstaje życie:





A to pierścień powietrza (specyficzny torus) wypuszczony w zabawie przez delfina:


I bąbelkowe fraktale magnetyczne:



Zagęszczanie bąbli energetycznych powoduje powstawanie innych form geometrycznych:


W powyższym bąbelkowym układzie pojawiają się pewne geometryczne formy, w których widzę podobieństwo do rysunku układu orbity Wenus względem Ziemi:

IMAGE: James Ferguson’s, Astronomy ExplainedUpon Sir Isaac Newton’s Principles, 1799

I coraz bardziej skomplikowane formy "bąbelkowych fraktali" przedstawione "trójwymiarowo": 

Hazrat-e Masumeh mosque in Qom, Iran, źródło:

I Drzewo Życia:



Gwiazdki kryształków wody:



i "chmury":

tu energetyczne bąble i gwiazdki liścia:


i fraktalne roślin:



I Kwiat Życia:


i embrion nietoperza:



Przy pracy z energiami, poszerzaniem wiedzy o swoich wzorcach i przekonaniach, które ze strefy nieświadomości (strefy Cienia) wyciągałam na poziom świadomości,  uzdrawiałam w ten sposób siebie. Uwalnianiałam stare zapisy i transformowałam energię tych wzorców w energię wszechogarniającej miłości, ufności, wdzięczności, uwalniając siebie od przywiązania do tego świata "matrixu". Przy okazji poprzez odzyskiwanie połączenia z moją duszą, a poprzez nią ze Żródłem i z innymi duszami, zaczęła docierać do mnie wiedza, którą nazywam "kosmiczną". Zaczęłam się uczyć na przykład, w jaki sposób wydawać z siebie nowe dzwięki, śpiewać nowe pieśni, które mają moc transformowania energii o różnych częstotliwościach w celu łączenia ich ze sobą w Jedno..

Jakiś czas temu przyszło także do mnie nowe imię: Mama Tika. Nie wiedziałam, co ono znaczy, szukałam coś w internecie, ale ze słabymi rezultatami. W dniu 27.kwietnia przyjechała do Polski Dona Maria, kapłanka i uzdrowicielka z plemienia Keczua. I dowiedziałam się od mojej przyjaciołki, która gości Donę Marię u siebie, że w języku Keczua słowa Mama Tika znaczą Mama Kwiat albo Kwiat Mama. Jak kwiat lotosu... A ten jest mi bardzo bliski... na zewnątrz zielony, a gdy się otwiera wyłania się biel, a z niej róż... Zielona czakra serca, gdy przemieniasz ją w kolor "negatywu" zamienia się w różową. A w tym kwiecie te kolory jak w "pełnej czakrze serca" są połączone w JEDNO:


Dla mnie nasza Galaktyka, tak jak i inne jest Kosmicznym Kwiatem... Lotosu, z którego wyłania się mnóstwo róznych istot...
źródło obrazka: http://the-science-llama.tumblr.com/

http://luisbc.deviantart.com/art/Kaleidoscope-Animated-430558448
Energetycznie zmienne kształty "kwiatu lotosowego"

"Kryształki" dźwięków granych na pianinie:


i na skrzypcach: 

dodane 26 czerwca 2013





Wzorki i wzorce w Architekturze

Z dźwięków powstają WZORY WSZĘDZIE:



i jeszcze coś... inne niewidzialne pola:

owad na powierzchni wody... jego cień wygląda jakby owad miał na nóżkach specyficzne kapciuchy magnetyczne, które tkają niewidzialne światy :-) Niewidzialne? To zależy...




 a POCZĄTEK JEST WSZĘDZIE...







A tu jeden z "moich" Kwiatów Życia - obraz namalowany rok temu, który malując nazwałam Kochając Wszystkie Istnienia (albo Kochająca Wszystkie Istnienia):





czwartek, 2 maja 2013

INFORMACJE O KARMIE, CZYM JEST KARMA? To DROGA...


KARMA to inaczej DROGA lu sposób przejawiania się cząstek CAŁOŚCI...


Czy można zmienić swoją karmę?



MEZAMIR:
"Karma jest duchowym prawem przyczyny i skutku. Poprzez dobre czyny tworzysz dobrą karmę, a poprzez złe czyny tworzysz złą karmę. Na przykład, jeśli czyniłeś dobro w swych przeszłych żywotach, to obecne życie obdarzy cię luksusami, dobrym zdrowiem i szczęściem. Przeciwnie natomiast, zła karma z wcześniejszych żywotów, w obecnym życiu przyniesie problemy, cierpienie i biedę.”
Tak Mezamirze, znam tę definicje karmy. Ale ona jest niepełna, ponieważ:

"Koncepcje dobra i zła są w tym wypadku wyłącznie materialne, nie transcendentalne.
 Dobra karma daje dobre reakcje karmiczne, zła karma – złe.
 Najwyższym celem życia nie jest zabieganie o dobrą karmę, angażowanie się w czynności, które do niej prowadzą. Wprawdzie takie czyny są “korzystniejsze” niż grzeszne działanie, pozostają jednak na poziomie materialnym. Czynności materialne są wynikiem troski o samego siebie. Ktoś może podejmować pobożne działanie
z zamiarem cieszenia się owocami dobrej karmy. Dobra karma nie jest jednak duchowa." 


[Jako, że ego wówczas przywiązuje się do "dobra" i w ten sposób tamuje przepływ i zaciąga kolejny karmiczny dług. Potem z hukiem spaść można na drugi biegun - w "złą" karmę.]
"Pierwszą zasadą, którą należy zrozumieć, aby pojąć, czym jest prawo Karmy, jest to – iż mamy do czynienia z energią i jej skutkami. Jest to energia świata fizycznego – ruchu, działania; albo świata psychicznego – wzruszeń, uczuć; lub też myślowego – myśli, pojęć, wyobrażeń. Tych trzech rodzajów energii używamy jednocześnie

pierwszej w działaniach fizycznego ciała, drugiej w namiętnościach i uczuciach organizmu astralnego lub emocjonalnego, trzeciej w myślach, zarówno konkretnych jak i abstrakcyjnych, w swym myślowym i przyczynowym organizmie. W zależności od tego, jak używamy tych energii, pomagamy – tak sobie jak innym, albo przeszkadzamy.
Każda szkoda, utrudnienie, czy krzywda uczyniona drugiemu, równa się pewnej energii rzuconej w świat, która wyładowuje się czyniąc komuś szkodę. Czyli równowaga stosunku wszechświata do tej innej istoty została naruszona, więc musi być przywrócona i to kosztem tego, który krzywdę uczynił. “Karma”  takiego  czynu przyniesie mu nieuniknione “cierpienie”. Wtedy potrzebne są takie działania, które przywrócą równowagę. (...) Podobnie dzieje się z każdym czynem dobrym. Karma takich działań, czyli skutek – to energia w reakcji.  Wyraża się ona przez okoliczności przynoszące przyjemność, udogodnienie, lub rzecz miłą dla autora poprzedniego czynu. Ważne przy tym jest, że każdy rodzaj energii działa w swej własnej sferze.
Każdy z nas wchodząc w to życie, ma za sobą długą przeszłość, innymi słowy rozpoczynając nowe życie na ziemi, przynosimy ze sobą z poprzednich żyć dobrą i złą karmę., która składa się z różnych energii. Należy jednak pamiętać, że energie różnych planów nie są równe w swej sile i wartości, oraz wpływie na przeznaczenie człowieka. Jednostka energii fizycznej, sprowadzająca w swym skutku np. dobrobyt, wygody i pomyślność, może posiadać zaledwie setną część siły, w porównaniu do jednostki energii myślowej, która wyraża się w “ideale”. Jeśli przedstawimy przez “1″ działanie energii fizycznej, nie przesadzimy oznaczając działanie emocjonalnej przez “5″, myśli konkretnej przez “25″, a myśli abstrakcyjnej przez “125″. Toteż człowiek mający w swej karmie wiele “cierpień i trosk”, jeśli tylko będzie miał choć parę wyraźnych ideałów, nie może przegrać bitwy życiowej.
Karma będąca energią w miarę swego działania realizuje się i wywołuje w życiu człowieka reakcje, sprowadza skutki, sama jednak wyczerpuje się, “wyżywa”. Natomiast działania człowieka płynące z ego sprowadzają swój skutek i w ten sposób tworzona jest nowa karma, zależną od rodzaju reakcji człowieka na różne spotykające go zdarzenia, zależne od jego stosunku do tych zdarzeń oraz świadomości uczestniczenia w tych zdarzeniach - sytuacjach - działaniach. 

Jeśli przypadające człowiekowi w udziale cierpienia, wzbudzą w nim współczucie dla cierpień innych ludzi i pojawi się potrzeba uzdrowienia siebie... 

jeśli trudne sytuacje, emocje i  i uczucia pobudzą go do podjęcia pracy nad sobą, a nie zniechęcą i nie obezwładnią...
jeśli cierpienie innych oraz tak zwane "zło", jakie spotykają go od ludzi, nie będą powiększać jego czy jej goryczy, a wzbudzą chęć uwolnienia innych i siebie przez  wyrównanie kiedyś uczynionych krzywd (sobie i innym)...
jeśli taka osoba będzie rozumnie “spłacać swoje długi karmiczne” i chętnie równoważyć skutki swych dawnych czynów... 
wówczas nowo-tworząca się karma będzie dobra i wyzwalająca. 

Lecz jeśli będzie pozostawać w niechęci i sprzeciwie, jeśli będzie przyjmować “los” i goryczą, a spłacanie długów, którego żąda od niego karma, będzie uważać za niesprawiedliwość przyczyniając sobie i innym dodatkowego cierpienia (utrzymując stan cierpienia), wówczas oczywiście powiększy swoją złą karmę i zamiast postąpić na drodze ku swobodzie i szczęściu będzie tkwić w tym samym albo kręcić się wciąż na karuzeli...


"Dlatego tak ważnym jest zrozumienie że tzw. “niesprawiedliwość losu” nie istnieje. Spotyka nas tylko to, co sami sobie przygotowaliśmy, i choć tych nieodwracalnych skutków nie jesteśmy w stanie zmienić, cała przyszłość zależy od nas samych, a w dużej mierze od rodzaju naszej reakcji i stosunku do naszego “przeznaczenia”. Czyli od świadomego reagowania we wszystkich sytuacjach, jakie nas w życiu spotykają.
"Tak zwany “los” – to suma (albo pula energii) dobrej i złej karmy wybranej dla każdego na to życie z jego ogólnego dorobku, przez Władców Karmy. Rodzice, dziedziczność, kraj w którym się rodzi, religia, sfera społeczna i otoczenie do którego ma należeć, ludzie, którzy mu będą pomagać lub przeszkadzać, sposobności jakie mu życie dostarcza, obowiązki jakie nakłada, zdrowie, budowa organizmu, uroda, wreszcie śmierć – oto są czynniki wyznaczone przez “los”. Ale choć energie te muszą się wyładować, nie określają i nie narzucają nikomu, jak ma reagować na ich działanie.
Nie rzadko również Karma jednego człowieka bywa jakby wytrącona ze swego biegu, przez czyny innych ludzi, nie “przewidziane” w jego losie. We wszystkich podobnych wypadkach należy pamiętać, że ogólny zasób karmy jest o wiele większy niż możliwe jest to w jednym życiu wyrazić, więc ta nowa bywa dodana lub odjęta od całości, a sprawiedliwość (harmonia na szerszym planie) zawsze zachowana.”
Mezamir:
 
“Czy można zmienić swoją karmę? 
Tak i nie. Karma to przeznaczenie danej osoby. Istnieją pewne rodzaje karmy, którą możesz zmienić oraz takie, których nie zmienisz. Dla przykładu, nie jest możliwe zmienić pomarańczę w jabłko lub osła w konia. Jednakże, z pewnością możliwe jest zmienienie czyjejś karmy finansów lub karmy relacji z innymi.
Przychodzimy na ten ziemski plan w celu doświadczenia karmy. Czy zmienianie karmy nie jest czymś złym?”
Karma w sposób naturalny może ulegać zmianie w zależności od tego, w jaki sposób żyjemy, działamy, jakie mamy myśli, uczucia i emocje, jak reagujemy w różnych sytuacjach.
 Karmę możemy zmieniać w tym sensie, że gdy żyjemy w nieświadomości, działamy według pewnych wzorców, które zostały nam zaprogramowane.
 Poddajemy się "losowi" i działamy nie rozumiejąc jak i dlaczego robimy to, co robimy. Jeśli na przykład cierpimy i rozpoznajemy powody swojego cierpienia jako nieświadome działania, to możemy pewne wcześniej nieświadome wzorce zacząć świadomie zmieniać. Możemy nawet dotrzeć do wiedzy, w jaki sposób działać w harmonii z prawem karmy lub wyzwolić się, uwolnić... przez jej "wyzerowanie".
"Z każdą przyczyną łączy się jej skutek, z każdym czynem jego owoc, a pożądanie jest nicią, która te dwa czynniki łączy i związuje na supły. Można je rozwiązać – “spalić przez najczystszą miłość” i uwolnić – uwiązanie takie i uzależnienie znika, a więzy pożądań emocjonalnych, oczekiwań i ocen przestają istnieć – Dusza staje się wolna."
Mezamir;
Jeżeli masz dobrą karmę, która obdarza cię pozytywnymi okolicznościami, to nie masz potrzeby zmieniać tej karmy. Złe życie stworzone przez złą karmę musi być zmienione. To niezbyt dobry pomysł, aby przedłużać ból i cierpienie w imię Boga lub złej karmy.”
Jeżeli mam dobrą karmę i tak do niej przylgnę, że będę chciała za wszelką cenę pozostać jak najdłużej w tym stanie, to nie zmieniając jej zbyt długo mogę naruszyć równowagę i harmonię większej części Całości… Tak próbują działać np. możni tego świata pławiący się w luksusach, które są dla nich dobrem. I na siłę próbują z pożądania utrzymać się w “pozytywnych okolicznościach” jak najdłużej się da, traktując innych jak swoich niewolników. To tak samo ryzykowne jak przedłużanie bólu i cierpienia… Wyjście jest inne… 
"Można zacząć działać zupełnie bezinteresownie, nie oczekując i nie pragnąc dla siebie nic. Niektórzy zwą to Karma Jogą czyli Jogą działania." 

Dla mnie jest działanie w połączeniu z duszą i poprzez nią ze Żródłem i Całością, działanie ze świadomością Jedni w połączeniu z Całością. Wtedy każdy czyn spełnia się (albo “działa nie-działając”) dzięki zrozumieniu swojej własnej “roli” w Całości… zawsze w harmonii, ponieważ człowiek, który zjednoczył swoją wolę z Wolą Całości, Jedni, staje się jedną z niezliczonych sił w boskim OCEANIE, w bezkresnym procesie ewolucji. I to jest kwestia zmiany (poszerzenia) świadomości oraz zrozumienia praw ziemskich i kosmicznych oraz tego, jak one działają.
"Dlatego wtedy każdy czyn jest cząstką wielkiego kołowrotu przemian i uczestniczymy wówczas w Dziele Stworzenia, które jest pełnią najwyższej twórczości i szczęścia. Wszelkie działanie nie ma żadnego związku z pragnieniami ego-ja, dlatego także jest zwane “nie-działaniem” i jest czymś w rodzaju radosnej “twórczości” w oddaniu Całości, Jedni bez żadnej myśli o celach ani przywiązaniu do rezultatów. 
Bo wyznaczanie tych celów nie należy do wolnej duszy nawet zamieszkałej w ciele istoty ludzkiej; "działania takie spływają do wspólnej przestrzeni na przykład ku pomocy trudzącej się w cierpieniu ludzkości.”

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

PRACA ZE SOBĄ, Z ENERGIAMI, ENERGETYCZNYMI KULAMI, SYNCHRONIE I DZIELENIE SIĘ DOŚWIADCZENIAMI część 2

część pierwsza tutaj:
http://tonalinagual.blogspot.com/2013/04/praca-ze-soba-energia-i-bablami.html


Widziałam, że wszystkie żywe istoty emanują z siebie coś jak… bąble energetyczne różnie drgające – o różnych częstotliwościach. Różne częstotliwości tych bąbli odpowiadają różnym emocjom i uczuciom. To są drgające bąble emocji i uczuć… Jest ich pełno w środowisku Ziemi.
(…)
Któregoś dnia też miałam takie doświadczenie, że zobaczyłam takie bąble latające przede mną. W sali było kilkadziesiąt osób. Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.

Przypomniało mi się jeszcze jedno doświadczenie z kulami, które miało miejsce dwa albo trzy lata temu. Było bardzo mocne, intensywne, odczywałam je na wszystkich poziomach ciała: fizycznym, emocjonalnym, uczuciowym, mentalnym i energetycznym pewnie też :-)


Byłam w lesie z dwojgiem znajomych. Mieliśmy tam spędzić noc. Coś się ze mną stało i poczułam, że muszę się uziemić, bo byłam atakowana przez jakieś kule... Przyklękłam na kolana, rękoma oparłam się o ziemię... moja pozycja mogła przypominać stojącą niedzwiedzicę (nie wiem, skąd to skojarzenie?). Czułam, że swoje energetyczne dłonie muszę wydłużyć i wniknąć nimi do środka Ziemi, jak najgłębiej, aż do samego centrum - serca Ziemi. Podobnie "wypuściłam" takie energetyczne korzenie ze stóp. I one także wniknęły głęboko do środka Ziemi. Byłam atakowana kulami bardzo "ciężkich energi" jakby "najstraszniejszymi zdarzeniami i historiami ludzi." Te kule uderzały z wielkim impetem w moje ciało, rozciągały je, jakby moje ciało było niesamowicie elestyczne... Te kule rozciągały moje ciało tak bardzo, że gdy uderzały, to leciały wraz z "włóknami mojego ciała" hen w niebo, w kosmos, jakby chciały to moje ciało rozerwać na strzępy. 


Te kule atakowały mnie raz po raz z ogromną siłą. Wiedziałam, że jedyne, co mogłam zrobić w tej sytuacji było utrzymywanie umysłu i uczuć w jednej intencji, którą powtarzałam jak mantrę: Czysty Umysł i Czyste Serce, Czysty Umysł i Czyste Serce, Czysty Umysł i Czyste Serce... Ta sytuacja trwała chyba ze dwie godziny albo i dłużej. W pewnym momencie poczułam, że kule atakują mnie z coraz mniejszą siłą. Nie zaprzestałam jednak utrzymywania intencji i powtarzania owej "mantry". Wreszcie kule przestały mnie atakować. Wszystko wokół uspokoilo się, a ja przysiadłam na Ziemi. Czułam ogromne zmęczenie. Fizyczne także. Ale czułam się szczęśliwa. Wiedziałam, że przeszłam przez jakieś ogromnie ważne dla mnie doświadczenie. To była mocna lekcja, przede wszystkim utrzymywania czystej intencji.
Napisałam także na blogu Livii Ether:
cyt. z przesłania Hatorów, który przytoczyła kiedyś Livia Ether, a za nią Ania:
cyt.:. “Nie trzeba opuszczać Ziemi, żeby powrócić do “Domu”, ponieważ Dom jest stanem świadomości, stanem jedności wytworzonym w sobie.”


W poprzednich notkach pisałam o pamięci swoich doświadczeń związanych z Atlantydą i o "moich odkryciach" związanych z energetycznymi bąblami oraz pracą z nimi. 

Livia Ether na swoim blogu od dawna dzieli się swoimi doświadczeniami i między innymi wiele pisała o swoich doświadczeniach jeszcze od dzieciństwa związanych z pracą z energiami, a także z jedną wysepką na Bahamach. Livia Ether pracuje nad rozwiązaniem swojej "zagadki" życia tak, jak wiele z nas to robi. :-)

Livia Ether:
28 Kwiecień 2013 at 17:46
"Zauważyłam, że również piszesz u siebie o Bahamach: http://www.tonalinagual.blogspot.com.es/ i że na Mistyce Życia też się o nich mówi.. Hmm, jak widać więcej osób coś wyczuwa w związku z tym tematem…  mam wrażenie, że ma z tym jakiś związek WESAK, choć on w tym roku wypada dość późno, ale może jest jakiś związek…
Piszesz też o energetycznych bąblach/kulach i tak mi się przypomniało “Doświadczeniem z medytacji z delfinami.. Usłyszałam ich głos i szum fal oceanu i podążyłam za tym sygnałem… W wodzie czekało na mnie już wiele tych cudownych istotek a z każdą chwilą było ich jeszcze więcej i więcej.. Wszystkie przybyły po to, aby pomóc ludzkim dzieciom.. ‘Usłyszałam’, że będą przesyłać swoją uzdrawiającą energię tam gdzie jest najbardziej potrzebna za pomocą energetycznych baniek i ujrzałam jak znad wody unosi się coraz więcej takich pięknych kolorowych i bardzo transparentnych kul.. jak płyną w świat..
Wówczas na moment pojawił się pewien obraz.. zobaczyłam ciężko chorego i bardzo smutnego chłopczyka.. leżał sam, po ciemku… to było hospicjum.. w pewnym momencie przed jego oczami pojawiła się ta cudowna banieczka i chłopczyk się rozpromienił.. podążył za tą wizją, za tą energią w niej zawartą.. a potem jeszcze drugi obraz.. inne dziecko, mała śpiąca dziewczynka.. również ciężko chora.. zobaczyłam jak na moment się budzi i również zauważa tę kulkę i zasypia ponownie, ale w śnie zaczyna śnić piękny sen o delfinach, o tym jak z nimi pływa, jak się bawi, jak jest radosna.. Czuję, że tę metodą można naprawdę uzdrawiać ludzi, szczególnie dzieci.. póki co nie potrafię tego w żaden sposób potwierdzić, ale czuję, że już wkrótce stanie się to możliwe slonko.gif (zapisek z dnia 2007-12-09 16:15)
później niejeden raz przesyłałam podobne uzdrawiające banieczki… tam gdzie moim zdaniem ktoś ich naprawdę potrzebował i bez naruszania wolnej woli… tak przynajmniej to postrzegam..
Pisałam też o innych doświadczeniach z kulami, o spotkaniu z dziwną energetyczną kulą w dzieciństwie: http://between.salon24.pl/116755,spotkanie-ze-soba-z-przyszlosci

a także o niefizycznych podróżach pod postacią kuli: http://liviaspace.com/2012/09/27/medytacja-podroz-w-glab-serca/ ".
Maria_st
29 Kwiecień 2013 at 05:20
"Livio alez mamy podobne doswiadczenia….
Ja w podobnym wieku miałam doswiadczenie z pomarańczowo-niebieska kulą….wirująca wokol wlasnej osi, skladajacej sie jakby z wielu kwadracikow , swiecaca i jakby zywa / takie odnioslam wtedy wrazenie /…tez znalazła sie w pokoju znikąd, z tym ze telepatycznie ze mna sie skontaktowała….pamietam, ze zawisla nad moimi stopami, znizyła lot / ja sie wtedy schowałam pod kołdra —to było po 22 / i ostatnie co pamietam..to błogie cieplo od stóp do serca płynace……u mnie ta kula była wielkości piłki plażowej…..
Miałam wrazenie taj jak napisałam wyzej..że żyje……
Ocean….piekna czysta rozległa plaza i ja w białej przewiewnej sukni w dlugich jasnych wlosach / cos jak siwo–białe/…..to tez czesty u mnie motyw (...)


Anilalah
I dalszy DIALOG Z LIVIĄ ETHER:

Livia Ether: “Twoim zdaniem straszy mnie to jednak, bo sama to stworzylam??"

Liviu Eter, nie wiem, jak jest u Ciebie, ale u mnie tak było. Wybacz, ale dzielę się swoimi “odkryciami”, przypomnieniem i rozpoznaniem. Chciałabym bardzo, żebyś mnie zrozumiała, bo nie mam zamiaru nikogo o nic posądzać ani obwiniać. Nie mam zamiaru nikomu nic narzucać ani sugerować. Piszę o tym, co dotyczy mnie i mojej pamięci. Twoje doświadczenie i Twoja pamięć może być inna. (Tak, jak i Klanowych Matek). 

Livia Ether: 
"Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic, ale rozumiem, ze kazda z nas moze mieć inne doświadczenia:)"

Tak, właśnie tak.


Livia Ether: 

“I tak jeszcze do mnie przyszło, że takie mówienie, że to my sami tworzymy to całe zło które do nas wraca może być świetną zagrywką ‘ciemnych’, którzy w ten sposób skutecznie zrzucają z siebie odpowiedzialność za własne czyny na nas i skutecznie nas zajmują niekończącym się oczyszczaniem siebie i niekończącym się uwalnianiem… “

Rozumiem. Możesz nawet myśleć, że jestem pod wpływem “zagrywek” owych ‘ciemnych’. Jeśli nawet, to w porządku. Ale ja właśnie nie zrzucam odpowiedzialności na nikogo innego za to, jak ten świat wygląda, a robią to czasami zarówno “świetliści” jak i “ciemni”. Być może to świetliści mają racje, bo nie mają nic wspólnego z tym światem, tylko do niego z jakichś powodów “wpadli”. To nie jest łatwe, ale wiem, że w jakiś sposób, w jakiejś części ponoszę odpowiedzialność albo współodpowiedzialność za ten świat. Trudno to wytłumaczyć… Jeśli jesteśmy wszyscy cząstkami całości, to taka całość obejmuje światło i ciemność – według mnie. Ja w Tobie, a Ty we mnie albo Ja jestem Tobą Ty jesteś mną. Może to też jest zagrywka ‘ciemnych’?


Ja wiem, być może prawie każdy ma swoją “strefę cienia” albo “puszkę Pandory”, którą potrzebuje indywidualnie rozpoznać, przyjąć z odwagą i pokorą i przetransformować. [ a jak to się uda,] wtedy pojawia się zrozumienie i miłość wszechogarniająca. Ale moja wiedza, nie musi być wiedzą “uniwersalną”.


Livia Ether: 

“wiesz.. kiedy byłam małym dzieckiem z jednej strony bardzo kochałam ten świat, choć z drugiej czułam się tutaj obco… dużo bólu sprawiało mi to co tutaj widziałam, wojny, przemoc wobec ludzi i zwierząt, cierpienie…. “

Wiem, ja nawet próbowałam z tego powodu popełnić samobójstwo, ale kiedyś usłyszałam głos wewnętrzny: Jesteś tu po to, żeby zrozumieć. I zrozumiałam, że dopiero wtedy będę mogła pójść dalej.


Livia Ether: 

“Popatrz też na swoje wspomnienia z Atlantydy… Czy masz poczucie, że przyczyniłaś się do jej zniszczenia, bo podjełaś niewłaściwą decyzję??”

Czuję się w jakiś sposób odpowiedzialna. Ale wiem, tak zrozumiałam tamtą lekcję, że innej decyzji nie umieliśmy wówczas podjąć. Teraz postąpiłabym inaczej. Wtedy mieliśmy intencję, by nasza energia nie została przetworzona i użyta do zniewolenia ludzi. Nasza intencja była sformułowana jako “sprzeciw” wobec działań “strony ciemnej”. I tak wówczas sformułowana intencja tylko zasiliła owe działania “strony ciemnej”…


I jak pisałam, wyciągnęłam wniosek z tamtej lekcji:


KAŻDY SPRZECIW WOBEC DZIAŁANIA, KTÓRE OCENIAMY JAKO “ZŁE”, ZAWSZE ZASILA TO DZIAŁANIE, PRZECIWKO KTÓREMU PROTESTUJEMY…


Dlatego teraz, nawet, gdyby zaistniała podobna sytuacja, moją intencją jest i byłoby: utrzymanie się w energii harmonii i pokoju oraz… zasilenie lub wsparcie tą energią miłości wszystkich istot, którym ta energia może się przydać, aby mogły się uwolnić., jeśli tego pragną.


Livia Ether: 

“slyszalam o Braminach ktorzy mowili zeby nie pomagac glodnym ludziom, bo ci zasluzyli sobie na swoj los i niech umra z glodu… zreszta cala kastowosc tu sie klania… kojarzy mi sie to z podejsciem ciemnego kaplanstwa z atlanu.. i z ciemna strona oriona… ot takie skojarzenie, pewnie jedno z wielu…”

Z tego, co ja rozumiem ze słów o tym, by “nie pomagać głodnym ludziom” na przykład, to tu chodzi o nieingerencję w czyjąś karmę. Bo każda taka ingerencja wciąga “głębiej” w karmę. Ale to jest jedno z wielu UOGÓLNIEŃ, KONCEPCJI, jak należy postępować wobec innych ludzi. A ponieważ tak naprawdę, jeśli moją intencją jest miłość i harmonia, to kiedy jestem połączona ze Źródłem, nie kieruję się żadną koncepcją lub przekonaniem typu : “nie należy karmić głodnych” albo ” należy nakarmić głodnego”, lecz w danej sytuacji słyszę głos serca i robię to, co mam do zrobienia. Nic więcej. Bo każde moje spotkanie w tu i teraz jest indywidualnym spotkaniem ze sobą w innej formie czy” kondycji”. Bo pamiętam, że wszyscy jesteśmy cząstkami Całości.


Livia Ether: 

“mysle tez, ze mam w sobie naprawde sporo zrozumienia dla innych i potrafie wszystko, a w kazdym badz razie wiele wybaczyc, ale naprawde chcialabym juz zyc w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji jak te, ktore emanuja chocby z rzezni…. “

Wiem, o czym piszesz, bo miałam kiedyś spotkanie w lesie z sarną, która mi opowiedziała o ogromnym cierpieniu zwierząt. Drzewa opowiadały mi o cierpieniu innych istot, w tym kobiet także…


Rozumiem Cię kochana. Z całego serce życzę, by pragnienia Twojego serca czy Twojej duszy się spełniły. Wiem, przecież, że ani nie zabijasz ani nie przyczyniasz się do zabijania i cierpienia innych istot. Ale teraz sama odczuwasz coś w rodzaju cierpienia, gdy masz do czynienia z takimi ciężkimi wibracjami… z jakiegoś powodu. Tylko Tobie znanego.


Według mojego doświadczenia i zrozumienia wyjście jest takie: jeśli ktoś pragnie na przykład uwolnić się z uzależnienia od destrukcyjnych wzorców tego “matrixa”, to może przestać myśleć o innych w taki sposób, jaki może uczynić krzywdę innym i nam oraz uwalniać się z emocji, które mogą zaatakować innych. W ten sposób wzmacniamy swoje indywidualne pola energetyczne. Dlatego ja nie chcę więcej przerzucać odpowiedzialności na innych czy obwiniać innych za “zło, które czynią”. Szukam sposobu, jak uwolnić siebie i jak mogę wesprzeć innych, którzy pragną takiego uwolnienia od “cIężkich wibracji”. [Dlatego na przykład] u siebie napisałam:


Te bąble miały bardzo – opiszę, że “gęstą” i ‘trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie “głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.


(...)

A może chodzi o to, by wybaczyć nie tylko wiele, ale naprawdę wszystko, sobie i innym?

***


Teraz zobaczyłam na poniższym obrazku kryształowe serce i otaczający je kolorowy dym iluzji...



I takie skojarzenie się pojawiło: dlaczego matka Buddy miała (ma) na imię Maja, tak samo, jak pewien lud z Ameryki? Czy to przypadek? Niemożliwe.