niedziela, 5 października 2014

CO ZNACZY KOCHAĆ SIEBIE?


Zaczęło się od "medytacji". Napisałam to, co się przejawiło w niej - tutaj. I zaczęłam pisać tę notatkę , a od razu pojawiły się różne informacje... synchroniczne. Choć nie wszystkie całkowicie zbieżne. Ale to też jest dla mnie istotne z pewnych powodów...

Dla mnie to oczy-w-istość... :-D 
Dziś w nocy obudziłam się i napisałam coś takiego: 
Przestańcie już opierać się wyłącznie na Bogu. Bóg jest tylko i aż symboliczną częścią podwójnej Całości, Jedni. Drugą, symboliczną częścią tej podwójnej Całości, Jedni jest Bogini... Jeśli już musicie - odczuwacie potrzebę używania jeszcze tych słów - symboli - idei, to Bóg jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnego Umysłu, a Bogini jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnej Świadomości. Razem współtworzą Jednię, Całość. 

Pozwólcie swoim indywidualnym umysłom na Przebudzenie i dopuście do waszych indywidualnych serc (póki co nazywaną Boginią) Świadomość, aby wasza indywidualna świadomość zaczęła wzrastać, rozwijać się i współbrzmieć w harmonii z umysłem. 

W każdej istocie ludzkiej jest cząstka Uniwersalnego Umysłu i Uniwersalnej Świadomości, ponieważ wszystko, co istnieje powstało z tego podwójnego Źródła... 

Nie mamy stać się bogami ani boginiami, mamy - dzięki wzrastającej, poszerzającej się (samo-) świadomości - PRZEBUDZIĆ SIĘ do połączenia z Wolą Jedni, Całości, abyśmy mogli "pójść dalej" (zamiast kręcić się w kółko na karuzeli nieprzebudzonego umysłu).

To przejawiło się i zapisałam dziś w nocy...


Są mądrzy ludzie, którzy mówią, że "słuchając swojego serca słuchamy Boga". A jednocześnie mówią, że "słuchając swojego serca słuchamy Kosmicznej Świadomości" oraz, że "Całość manifestuje się w sercu". (np. Sri Bhagavan).

Co to za Całość? W ten sposób Bóg, Kosmiczna Świadomość oraz Całość jest jednym i tym samym. Czyżby?

Jeśli w sercu manifestuje się Całość, to nie jest to Bóg... *) Co najwyżej jest to tzw. Bóg połączony w pełnej harmonii z tzw. Boginią.

Czym JEST Kosmiczna Świadomość? To Jednia? Jak Jednia może być Bogiem? A co z Boginią?  A może to "Bogini" jako Kosmiczna Świadomość połączona z Przebudzonym Umysłem - "Bogiem" to jednak  Jednia, Całość?

W takim rozumieniu Bóg jest Umysłem, a Bogini jest Świadomością. Bóg jest w pewnym sensie wypełniony przez Boginię, a Bogini wypełniona Bogiem jak Umysł jest wypełniony Świadomością (a zwłaszcza cząstki umysłu są wypełnione cząstkami świadomości), a Świadomość jest wypełniona Umysłem. (TAO, DAO).

Bogini - Świadomość stwarza sama z siebie, rodzi" pierwszego węża" - Zamysł, Umysł, który pragnie kreacji w oddzieleniu i w podziałach. Tego "pierwszego węża" nazywamy Bogiem. Ma on wiele imion, ponieważ lubi różnorodność i wytrwale pracuje nad zgłębianiem indywidualności wszelkich bytów i form istnienia: energetycznych, mentalnych, psychicznych, biologicznych, fizycznych, itd. 

Bóg - Umysł stwarza sam z siebie idee, koncepcje, przekonania i wiele innych wspaniałych narzędzi, które umożliwiają mu tworzenie wszechświata jako GRY z wieloma poziomami i równoległymi  światami. Jego królestwem stał się czas, ale zaanektował on także Przestrzeń, którą jest Świadomość - Bogini i podporządkował ją sobie. 

Bogini - Świadomość oddała siebie temu aktowi kreacji.  Jest Przestrzenią w części odepchniętą, a w części zaanektowaną przez Boga - Umysł. Dlatego wszystkie istoty posiadają cząstki Świadomości, w każdej formie zawiera się jej esencja. Bogini przyzwala na to podzielenie siebie, podzielenie na nieskończoną ilość części Świadomości, które w czasoprzestrzeniach coraz bardziej się od siebie oddalają i zapominają o sobie wzajemnie.  Bogini Matka - Świadomość jest odrzucona, aby jej wszystkie dzieci ujęte w formy przez Boga Ojca - Umysł mogły tworzyć i udoskonalać swoją odrębność poprzez zapomnienie. Tak powstawało to, co nazywamy "ja", które uważa się za różne od innych "ja" i czuje silne więzi tylko z tymi "ja", które uznaje za siebie i z którymi się utożsamia. Resztę każde "ja" odrzuca uznając za coś gorszego od siebie.

Podążanie za sercem jest podążaniem za WOLĄ Jedni, Całości. Kiedy idziemy za swoją własną wolą, rządzi nami Bóg - Umysł, którego cząstki w nas są umysłem nieprzebudzonym, śpiącym, bawiącym się nami... mamy wówczas ograniczoną naszą świadomość - świadomość tych odrębnych "ja" istniejących w zapomnieniu i odcięciu od Świadomości Jedni.

Sri Bhagavan mówi ciekawie także o umyśle jako o ośle (https://www.youtube.com/watch?v=WnwqhMMwf94): 

 "Umysł jest jak osioł. Umysł musi być twoim służącym, a nie twoim szefem. (...) umysł składa się z uwarunkowań, wierzeń, myśli. One robią pożytek z twojego życia dla swojego przetrwania. (...) Oto, dlaczego jednym ze słów używanych do tych rzeczy są "ja". Musisz mówić ja, ja, ja, ja, ja...  Więc to wszystko - one walczą. (...) czasami jest to wojna idei. (...) Zasadniczo to idee walczą. Więc to, co się dzieje, to... to wszystko jest zawarte w umyśle. I zaczyna tobą rządzić. Powinien być... zasadniczo jest on osłem, nie ma w nim sensu. Więc to ty powinnaś/powinieneś jechać na tym ośle. Proste rzeczy jak ideały, wierzenia, koncepcje, wartości - one nie powinny robić użytku z ciebie dla swojego przetrwania.  (...) Umysł jest dobry, jeśli zrobisz z niego użytek. Ale jeśli on zrobi z ciebie użytek, jesteś zniszczona/zniszczony. To się dzieje osobie nieoświeconej. W przypadku, gdy jesteś osobą nieoświeconą, umysł jest panem." 

No tak, nie tylko... bo jest... "twoim Bogiem".

"W przypadku osoby oświeconej, umysł jest służącym." (- jak wyżej)

Komu ten "osioł" - umysł służy? Hm... czy osoba oświecona potrzebuje służącego? A może są nimi umysły nieprzebudzonych? Tu też coś... nie współbrzmi w pełnej harmonii... jak dla mnie, oczywiście, Owszem, rozumiem ten przekaz wiedzy, ale znów jest jakby niepełny i jakby lekko "nieprecyzyjny". Umysł jest doskonały nawet wtedy, gdy nami szarpie i "wodzi nas za nos", a raczej odwołuje się do naszych "ja". Po prostu:

Umysł może być Przebudzony lub nie.

Na czym polega ta różnica?

JA -Umysł skupiony na swoich zewnętrznych działaniach i w oddzieleniu od JESTEM - Świadomości jest Umysłem Śniącym w Przestrzeni:

1. Ja - umysł postrzegam siebie jako idee, myli, przekonania, wierzenia, symbole, formy, abstrakty, wszystko, co istnieje... I utożsamiam się z niektórymi z nich.

2. JA - Umysł nazywam siebie Bogiem, Absolutem. Nie uznaję nic poza sobą jako tożsamością z JA oraz moimi pomniejszymi cząstkami: Ja oraz ja.

3. JA - Umysł stwarzam i tworzę wszystko, co istnieje, wszystkie formy, byty i istoty.

4. JA - Umysł zarządzam wszystkimi pomniejszymi ja, które utrzymuję w oddzieleniu od siebie nawzajem i od idei siebie samego jako JA. Dzięki temu poszczególne ja grupują się w zbiory, które tworzą struktury, a jednocześnie niektóre z nich walczą ze sobą - z innymi częściami, od których są odrębne i oddzielone.

5. JA - Umysł jako Najwyższa Idea zawieram w sobie wszystkie idee, myśli, symbole, przekonania oraz wszelkie formy energetyczne i materialne.

6. JA - Umysł, Przestrzeń Energii, w której się manifestuję i działam, uczyniłem sobie poddaną i podporządkowaną wobec JA. Pozostałą Przestrzeń Energii nazywam nicością lub niebytem.

7. JA - Umysł zarządzam Przestrzenią Energii, która na wytyczanych przeze mnie, ograniczonych formami obszarach, przejawia się jako emocje i uczucia wspierające wszelkie idee, myśli, symbole, przekonania i formy.

JA -Umysł otwarty na wewnętrzną Przestrzeń  i w połączeniu z JESTEM - Świadomością jest Umysłem Przebudzonym:

1. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni Świadomości - JESTEM.

2. JA - Umysł wyłaniam się z Przestrzeni JESTEM - Świadomości, jako przejaw wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni JESTEM - Świadomości. 

3. JA - Umysł utworzony (utkany) jako sieć energetyczna, mogę opisać siebie jako wszechświat.

4. JA - Umysł składam się ze wszystkich będących Świadomością - JESTEM wibracji i dźwięków (mantra) przetransformowanych przeze mnie na wzory, symbole, idee, myśli, przekonania itp. (yantra), które manifestują się w tzw. materii (tantra) jako zróżnicowane pomiędzy sobą formy istnienia. 

5. JA - Umysł jako integralna część Całości, Jedni wraz z JESTEM  - Świadomością, z której się wyłaniam i która mnie przenika, współtworzę tę Całość, Jednię.

6. JA - Umysł  JESTEM... iluzją, która wypływa z pustko-próżni. Iluzją powstałą z wibracji Energii Przestrzeni, która przeze mnie jest manifestowana jako tzw. rzeczywistość (poprzez formy w istnieniu, w istocie).

7. JA - Umysł zawieram się w Przestrzeni Energii o niepoliczalnej ilości zróżnicowanych częstotliwości, dźwięków, barw oraz form i wraz z JESTEM  - Świadomością - z której się wyłaniam i która mnie przenika - stanowię Jednię i Całość.




A Świadomość?

1. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń wibracji energii o nieskończonym zakresie częstotliwości, które są substancją istniejącą zawsze w tej Przestrzeni Świadomości. 

2. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, w której wszystkie te wibracje są scalone w jeden, krystaliczny dźwięk będący nią i wypełniający ją całą jako nieskończoną Przestrzeń zawartą w niej samej i w każdym jej obszarze. 

3. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, z której wyłania się Umysł jako echo wibracji jej krystalicznego dźwięku. Poprzez to Echo w niej samej,  jej krystaliczny dźwięk różnicuje się i przejawia jako niepoliczalny zakres - spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach.

4. Świadomość - JESTEM jako nieskończona Przestrzeń Energii wyodrębnia z siebie ten niepoliczalny zakres - całe spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach, który staje się JA -Umysłem. 

5. Świadomość JESTEM to nieskończona Przestrzeń Energii, która wypełnia sobą także cały JA- Umysł oraz wszystkie jego pomniejsze, zróżnicowane i oddzielone od siebie wzajemnie części zróżnicowanych, pomniejszych Ja oraz ja.

6. Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, poprzez którą JA - Umysł jest przenikany, rozwibrowany jej krystalicznym dźwiękiem i w ten sposób JA - Umysł może zostać Przebudzony.

7. Świadomość - JESTEM może być nazwana przez Przebudzony już JA - Umysł np. Boginią, z którą Przebudzony JA-Umysł jako np. Bóg, może połączyć się w Całość, Jednię. W takim stanie JESTEM - Świadomość połączona z Przebudzonym  JA - Umysłem oraz Przebudzony JA - Umysł połączony z JESTEM - Świadomością stają się Całością, Jednią.

[ To, co spisałam powyżej w 3 x 7 punktach to... tekst z moich "szmaragdowych tabliczek", które kiedyś znalazłam na brzegu plaży w jednym ze swoich snów -http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/swiato-w-krysztaach.html Dopiero teraz mogłam je rozczytać. Dziękuję. ]





wcześniejsze posty tym temacie:

*) Wszyscy wiedzą i są świadomi faktu, że istnieją dwa słowa: bóg i bogini, które wyznaczają granicę rozróżnienia, a w zasadzie podziału boskości na rodzaj męski i żeński.

Jeśli za Źródło, Praprzyczynę lub Wszystko, co Jest czy Jednię (cały wszechświat albo nawet nieskończoną ilość wszechświatów, jak chcą niektórzy, chociaż ja pozostaję przy jednym wszechświecie i wielości światów) uznajemy boga, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka męskiego – świat patriarchalny. I odwrotnie, gdy za "początek" uznajemy boginię, to wspieramy mentalnie i energetycznie świat z przewagą pierwiastka żeńskiego - świat matriarchalny. Dlatego na oznaczenia tego, co jest Wszystkim i Jednym, najchętniej używam słowa „Źródło” oraz Jednia, Całość.

Jestem świadoma tego, jak trudno tę wiedzę zaakceptować, a co dopiero przyjąć do świadomości czyli uznać tę wiedzę za prawdziwą. Skoro od tysięcy lat we wszystkich religiach używane jest słowo bóg uznawane za Źródło. Boginie istnieją, ale albo niezbyt rozumiane, albo całkowicie „usunięte w cień” czy czasowy „niebyt” z powodu lęków przed ich nieznaną i niezrozumianą mocą. Tak się stało np.z Kali (w hinduizmie) albo Matką Boską (w różnych odłamach chrześcijaństwa) zdegradowaną do pozycji „Matki Boga”, po uprzednim odarciu jej z miana-imienia bogini.   Boginie zostały podporządkowane bogom, "oddane" w służbę w poddaniu i pokorze jako wielbiące bogów; oblubienice i "wybranki"... Czy tak ma wyglądać harmonijne współistnienie? 

Aby ludzkość mogła rozwijać się ewolucyjnie, każdy człowiek (kobieta i mężczyzna) potrzebuje w sobie dążyć do harmonii pomiędzy Animą i Animusem – tym, co męskie i żeńskie, ducha i duszy, umysłu i świadomości. Nie chodzi tu o osiągnięcie całkowitej symetrii, bo ta jest niemożliwa, gdy jesteśmy w ciałach kobiet i mężczyzn (i to jest piękne), ale o zharmonizowanie w sobie tych pozornych „przeciwieństw”, które nie są przeciwieństwami, ale dwoma częściami jednego, częściami, które się wzajemnie uzupełniają i mogą się rozwijać w nas. Dwa w Jedni.

Symbol świętej fajki:
Święta fajka, składa się z główki i cybucha (cybucho-ustnika).
Podobnie jak każda fajka:

Główka symbolizuje żeński aspekt całości, a cybuch męski. Czy można by palić fajkę bez cybucha? Tak. Widziałam nawet w Peru taką fajkę w kształcie zaokrąglonego czółenka z wyżłobionym "łożyskiem" w środku na tytoń. To czółenko było z jednej strony jajowate, a z drugiej stożkowe - w miejscu, gdzie była wyżłobiona dziurka do wdychania dymu. Zatem przedłużka czyli cybuch, ta męska część jest częścią, która powstała poprzez zmianę części całej formy, która jest żeńska czy jest podwójna sama w sobie, a z niej wyłania się część męska? Ciekawe, prawda?




http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/pramacierz-praboginiwielka-matka.html (bogini "rodzi" węża, a wąż "rodzi" jajo - boga?)



Dodane 10.10.2014

Kochanie siebie, polskie napisy

poniedziałek, 22 września 2014

POWROT DO SWIADOMOSCI JEDNI

Odpowiednia wiedza dociera do nas dopiero wtedy, kiedy jesteśmy gotowi na jej przyjęcie...

Kiedy jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) W SOBIE z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy, wtedy nasze życie odmienia się tak, że nigdy wcześniej nawet wyobrazić byśmy sobie tego nie mogli... Zmiana, która następuje przekracza wszelkie nasze wcześniejsze wyobrażenia...

Pewnego dnia przypominamy sobie, że  to my sami – wierząc, iż  ktoś  może chcieć naszego cierpienia, nieszczęścia, bólu czy choroby, a nawet śmierci – dajemy innym (tymi swoimi własnymi projekcjami na innych) moc czynienia nam tego, czego się boimy doswiadczyć od innych, a co sami nieświadomie czynimy sobie...

Taka jest nasza moc, o której zapomnieliśmy...


KIEDY CZŁOWIEK MA OTWARTE tzw. TRZECIE OKO, to WIDZI, jakie są konsekwencje jego/jej działań i jest wolny/wolna od tych konsekwencji, a jednak je ponosi z pełną odpowiedzialnością. 

Na przykład do pewnego momentu mamy tak, że jedne dźwięki są "miłe", a inne są "niemiłe" dla ucha (jak zauważyła Maria_st)...

W pewnym momencie dźwięki przestają być „mile” lub „niemiłe” dla ucha… można je wszystkie zacząć słyszeć jako doskonałe, gdy się rozumie ich znaczenie… Instrumenty orkiestry trzeba przed koncertem nastroić, by zabrzmiały w doskonałej harmonii. Gdy mamy świadomość / wiedzę, że instrumenty są w trakcie strojenia, nawet występujące „dysonanse” czy dysharmonia, a nawet kakofonia przestają już być „mile” lub „niemiłe” dla ucha. Zmiana świadomości i zrozumienie czynią "cuda"... :-)

Stan świadomości jest uwarunkowany jaźnią, a jaźń jest "aspektem umysłu" (to przestrzeń, dzięki której umysł istnieje i działa), dlatego stan świadomości jest uwarunkowany przez umysł…, a dokładniej przez utożsamienie cząstki świadomości z pewnymi wzorkami…
A ponieważ jaźń jest "aspektem umysłu", to poniekąd - wygląda na to, że wyłoniła się z umysłu. Jednak jaźń jest po prostu cząstką ŚWIADOMOŚCI, która wypełnia także umysł.
Z Przestrzeni Bezczasu... ze ŚWIADOMOŚCI wyłania się UMYSŁ, choć jest z nią integralny… jak... jajo z kurą… :-):-) Ale…


Z UMYSŁU wyłania się JAŹŃ… JAŹŃ to ta część ŚWIADOMOŚCI, która znajduje się w UMYŚLE, wypełnia go (jak pozornie "pusta" przestrzeń w atomach). I Jaźń można porównać do matrycy wzorcowej (JA) danej osoby, która kształtuje się jeszcze dodatkowo w procesie wychowywania. Ta „matryca” ma zapisy-wzorce. 

Poprzez proces wychowania osoba utożsamia się (jako ja) jednak tylko z częścią tych wzorców - matrycy – jaźni, dlatego taka osoba nie jest świadoma pewnych swoich działań według tych wzorców- matrycy – jaźni (JA), z którymi się nie utożsamia (jako ego-ja).

JESTEM reprezentuje przejaw ŚWIADOMOŚCI.
JA reprezentuje UMYSŁ.

JA JESTEM TYM, CZYM JESTEM...
Ponieważ Wszyscy jesteśmy tym, kim, czym jesteśmy.
JA jestem tobą, TY jesteś mną...

JA JESTEM JA I TY JESTEŚ JA...
MY JESTEŚMY JA... :-)


sobota, 6 września 2014

I JESZCZE.... O SNACH I ŚNIENIU


Moje notatki z 13.09.2009 i 17.09.2009

Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach  mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Praca ze snem daje mi spory wgląd. Czasami sny są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej, obrazowej... Pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Wtedy trzeba się doszukiwać tej logiki i sensu dokonując precyzyjnej analizy lub poddając się po prostu zaufaniu intuicji. Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny. Oto dwa przykłady takich moich snów. Nie trzeba być wybitnymi specjalistami od snów, ani psychologami, by rozpoznać ich znaczenie.

- "Sen - to tasowanie talii kart, i układanie z nich pasjansa. A może tylko przegląd, co zostawić na wierzchu, co schowac do szuflady, co na strych, a co won do śmieci.

Że sen wraz z postaciami, obrazami - uosabia, przewiduje, oznacza - li tylko w oczach patrzącego, nie w samych kartach. (...) Ot, tak widzę sny." - Tichy.

Rozumiem, chociaż ja "widzę" i rozumiem to trochę inaczej.


          Kart w tarocie jest ograniczona ilość podobnie, jak sytuacji w życiu, choć tych jest trochę więcej. Każda karta jednak coś symbolizuje. Czym jest symbol?

       Symbol – odpowiednik pojęcia postrzegany zmysłowo. Najbardziej ogólnie jest to zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę, albo mniej abstrakcyjnym. Jest to znak odnoszący się do innego systemu znaczeń, niż do tego do którego bezpośrednio się odnosi. Przykładowo symbol lwa oznacza nie tylko dany gatunek zwierzęcia, lecz często także siłę lub władzę. Symbole są pewnymi znakami umownymi, które w różnych kulturach mogą mieć różne znaczenia - to odróżnia symbol od jednoznacznej alegorii. ( z Wikipedii ).

           Czy sytuacje z życia pojawiające się we śnie mogą coś symbolizować? Czy mogą być w nich ukryte jakieś pojęcia oddające naturę naszych działań na jawie?


      Sny można traktować jako jeden z cudów natury, a nie jako rezultat bezsensownej i  bełkotliwej wędrówki umysłu po swoich zakamarkach. Śnienie jest procesem, jest też miejscem, w którym styka się proces życia z naszą świadomą osobowością. Jeśli sny są niezrozumiałe, to znaczy tylko, że ich treść znajduje się poza nasza świadomością. 

            Życie istniało zanim pojawiła się świadoma siebie ludzka osobowość. Podobnie procesy życiowe stanowią główną część naszej istoty konstruujące naszą osobowość, ale poza marzeniami sennymi rzadko jesteśmy ich świadomi tak samo, jak rzadko świadomi jesteśmy naszej bogatej osobowości, która przejawia sie intensywnie w snach.


      Nasze zdrowie psychiczne i fizyczne zależy od harmonizowania spontanicznych procesów życia ze świadomymi wyborami i działaniami. Dlatego to harmonizowanie w śnieniu może mieć wpływ na nasze zdrowie i być sprawą życiowej wagi.

          Śnienie łączy  to, co najstarsze i to, co najnowsze w indywidualnym życiu, a nawet w ewolucji. Śnienie jest również czymś więcej:

• Objawem tego, co dzieje się w ciele fizycznym. Niektórzy lekarze, a i osoby o sporej samoświadomości niebędące lekarzami z zawodu, lecz będące lekarzami samych siebie, uważają, że w marzeniach sennych konkretyzują się oznaki choroby na długo przedtem, zanim ujawnią się w świadomości. Te oznaki mogą przejawiać się wprost jako zapowiedż choroby lub jako symbole – w trudnych, często traumatycznych sytuacjach.

• Sposobem równoważenia aktywności fizjologicznej i duchowej. Gdyby pozbawić kogoś możliwości śnienia, konsekwencje tego doprowadzić by mogły do zaburzeń fizycznych i psychicznych. A ci, co mówią, że nic im się nie śni najpradopodobniej po prostu nie pamiętają swoich snów.

• Oryginalnym sposobem wglądu w samego siebie. Przypominają nam o naszych doświadczeniach i odczytują informacje zawarte w nieświadomości. W ten sposób możliwe jest kształtowanie na przykład nowych idei albo podejmowanie decyzji o zmianie swoich nawyków, a nawet zmianie świadomości przy użyciu woli.

• Ćwiczeniem rozwijającym kontakt z duszą. Ciało, które choruje też wymaga odpowiednich ćwiczeń, diety, ruchu, podobnie umysł i emocje potrzebują wentyla oraz ćwiczeń. Sny zaspokajają tę potrzebę. W snach latamy jak ptaki, pływamy w wodzie i powietrzu jak ryby i inne zwierzeta, poruszamy się jakbyśmy mieli opanowaną wiedzę oddziaływań sił grawitacyjnych na nasze ciała, stajemy się innymi istotami, transformujemy swoje ciała na poziomy energetyczne... W snach dokonujemy cudów. Ale nie są to cuda w innych światach. W taki sposób więc otrzymujemy wiedzę o prawach panujących w innych światach.

• Źródłem informacji. Mamy zdolność do przyswajania informacji nie tylko z książek i codziennych wydarzeń zyskując w ten sposób samoświadomość i zdobywając wiedzę. Często poprawnie przewidujemy przyszłość dzięki trzeźwej ocenie teraźniejszości. Te zdolności przejawiają się również w snach. I ze snów możemy czerpać dodatkowe informacje. Dzięki temu mamy możliwość rozwiązywania problemów, wewnętrznych konfliktów, a w konsekwencji uzdrawiania skomplikowanych relacji z innymi. Dzięki temu także dokonanych zostało wiele wspaniałych odkryć w dziedzinie nauki.

• Sposobem dotarcia do świata niedostępnego nam w bezpośrednim doświadczaniu na jawie, w naszej "czterowymiarowej" rzeczywistości, w "naszym świecie". W śnieniu wkraczamy w wielowymiarowość swojego istnienia, otwieramy bramy, tunele, kanały, mosty, ikony, zapisy... Docieramy do tych części siebie, które istnieją poza granicami wytyczonymi przez nasze dotychczasowe postrzeganie i rozumienie, a zatem również poza naszą "aktualną" świadomość "rzeczywistości", w której się przejawiamy. Wzbogacamy, poszerzamy, pogłębiamy w ten sposób przestrzeń naszej samoświadomości.


Nasza pamięć zdarzeń zachodzących na jawie także bywa "konstruktem". Jest zdarzenie. Wersji tego zdarzenia często jest tyle, ilu ludzi było jego świadkami. Zawsze znajdą się jakieś "drobiazgi", które te wersje będą różnić od siebie. W tym sensie sami manipulujemy rzeczywistością również. Niekoniecznie w sposób świadomy. Więc na ogół wątpie w tak zwaną obiektywną "prawdziwość" opowiadanych przez ludzi historii. Ale wiem i wierzę, że dla opowiadacza zawsze jego historia jest prawdziwa. Tak jak moje historie dla mnie są prawdziwe :-)

Widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi jakimi nam sie wydają to wspaniała umiejętność, więcej: to po prostu wielka mądrość.

Praktyka:
Najpierw nauczyłam się zapamiętywać sny. Moja metoda:
Kartki i coś do pisania przy łóżku. Śniłam, budziłam się i zapisywałam. Jak nie cały sen to hasła - klucze, które po przebudzeniu przypominały mi fabułę. Można też stosować, jeśli ktoś lubi, metodę rysunków.

Potem przeczytałam książkę pt."Nowy sennik snów". I często do niej zaglądałam. Najlepiej jest jednak, jak każdy wypracuje sobie swoją własną metodę. W taki sposób, według mnie, najlepiej się pracuje. Jeżeli pracuję z kimś, to tez nie stosuję jednej metody. 


Miałam sporo snów dotyczących jednego tematu, które po dwóch latach okazały się prorocze - moje życie uległo radykalnej zmianie, a rezultat stał się taki, jak w tych snach.

Co ciekawe, gdy czytuję teraz swoje sny po kilku lub kilkunastu już latach, rozpoznaję niektóre z nich dopiero teraz - ich znaczenie albo zrealizowaną "przepowiednię".  No i obecnie staram się pracować ze snami na bieżąco  

Tenzin Wangyal Rinpocze - Cel praktykowania Jogi Snu




czwartek, 24 lipca 2014

BAJKI O JEDNI...



Była sobie Jednia... Wszystko ze soba połączone, nierozdzielne jak cząstki -"krople" wody spokojnego oceanu energii. Jedna "kropla" identyczna z drugą i każda tak samo ważna i nieważna. Ocean energii, jedyne, co czuł, to świadomość swojego istnienia. Każda jego "kropla" czuła to samo. Ale ocean energii zapragnął przemówić, poruszyć się, zadziałać, poczuć jakoś inaczej swoje istnienie... I wtedy zapragnął nowych form, przez które mógłby się przejawić. 

Ego jako tożsamość induwiduum musiało się pojawić, aby forma mogła mieć świadomość przejawu. Świadomość uległa rozczłonowaniu, fragmentaryzacji w przeróżnych formach. Ego to po prostu indywidualna świadomość czyli tożsamość ze zbiorem informacji kształtujących daną formę. 

Gdy ego zaczęło utożsamiać się całkowicie z nową formą, zapominało coraz bardziej o swojej jedności ze wszystkimi innymi formami oraz ze żródłem - oceanem. Takie zapomnienie stało się iluzją i powodem nowego uczucia - cierpienia każdej części istnienia "uwięzionej" w danej formie i "wydanej na tortury oddzielenia"...

Całkowite utożsamianie się z formą stwarza iluzję całkowitego rozdzielenia. Stąd odczucia "wystawienia na tortury" i "wieczne męki".



Sama forma to nie tylko materia, nie tylko to, co fizyczne - w tym na przykład ludzkie ciała, ale to również, a nawet przede wszystkim wzory. Dla istoty ludzkiej te wzory to przede wszystkim myśli oraz dzwięki i słowa. Potem działanie.

 

Ego jako konglomerat powracających form myślowych i uwarunkowanych schematów mentalno-emocjonalnych i psychicznych, które zostały obdarzone poczuciem ja - poczuciem tożsamości z formą (świadomością ograniczoną do formy) najlepiej czuje się w tym, co powtarzalne i niezmienne. Ego utrzymuje i karmi stałość tych wzorów i ich wariacji. Ego nie jest ani dobre, ani złe. Jest po prostu nieświadome... swojego zapomnienia.

Kolory tęczy jak budda-tara w kilku przejawach pomagają nam w transformacji starych wzorców...

Niebieski: gniew w mądrość lustrzaną
Czarny: nienawiść we współczucie, współodczuwanie
Biały: złudzenie i ignorancję w mądrość rzeczywistości
Czerwony: złudzenie przywiązań w przenikliwą mądrość
Zielony: zazdrość w mądrość realizacji
Żółty (złoty): dumę w mądrość tożsamości (jedni).














Bajka o Oceanie Świadomości i Rybaku - Umyśle.
Powiedzmy, że jest to BOSKA ISTOTA,która musi się podzielić na "męskie" i "żeńskie",na światło i ciemność, by poznawać samą siebie. UMYSŁ - DUCH wyłania się z bezkresnego oceanu ŚWIADOMOŚCI... I ten AKT wiecznych "narodzin" symbolizuje dla mnie ta rzeżba: 


A ten symbol? 


Nasze... "Puszki Pandory"?:



I piękne "Wężowe Drzewo Życia":


Uzdrowienie...


Uchwycenie...


Spirala... Huiczoli...


kosmiczna:


Tęczowy, aborygeński wąż...


I namalowane przeze mnie obrazki:




pomosty:


Taką tęczę - tęczowe halo wokół Słońca pierwszy raz widziałam w górach, latem 2009 roku... 

tęczowe drzewo...
tęczowy wulkan...
tęczowe bańki...
tęczowo mi... i Jej - Mateczce w płaszczu usianym gwiazdami - też:





środa, 16 lipca 2014

JEDEN ZE SPOSOBÓW ZDEJMOWANIA MASEK... :-)


NARESZCIE... Piękno kobiety UJAWNIONE... 
bez masek, 
bez "korekt", 
bez "ulepszania", 
bez UDAWANIA KOGOŚ INNEGO NIŻ JESTEŚMY...
Ukrywane pod maskami piękno naturalne nareszcie się ujawnia... 


Wielkie dzięki Colbie za ten teledysk. :-)

Oto przejaw szacunku do samych siebie i akceptacji takich, jakie jesteśmy. Kilka lat temu przestałam farbować włosy i malować swoją twarz, więc wiem, jaką to daje wolność i radość. Spróbujcie same, jeśli tego jeszcze nie zrobiłyście... oczywiście, jeśli macie na to ochotę. :-)

Notatka na marginesie:
20.02.2013 o godzinie 14.32. napisałam notkę. pt. "KOŃCÓWKA KALI JUGI?"
(Czas wyświetlany na moim blogu ma przesunięcie 9.godzin, więc była napisana i wyedytowana o godzinie 23.32 czasu polskiego... [5 + 5 = 10 => 1]  czyli w nocy z 20. na 21.lutego 2013)
21.02.2013  według "Majańskiego Kalendarza" to był dzień w 1 tonie galaktycznym w IK, IQ - koliber oraz 5.KAYAB. 
Podobno ten dzień - według 13. Strażnika Czasu - Don Alejandro Perez Oxlaj -wyznaczał początek nowej rundy cyklu HAAB

Co ciekawe, był to pierwszy początek pierwszego cyklu HAAB w nowym cyklu Long Count.
Tak jakby ten pierwszy dzień, pierwszego HAABa w nowym cyklu Long Count był "kluczem" otwierającym "zamek" do nowego "początku" każdej rundy TZOLKINA - nie w 1. galaktycznym tonie w kinie IMIX,IMOX - krokodyl, lecz w 1. galaktycznym tonie w kinie IK, IQ - koliber.
Kontynuując wyliczenia ze "Świętego Kalendarza Majów" wydanych przez Beatę Ohryzko:

21.02.2013 + 260 dni =>
8.11.2013 *) - 1.IK, 0.KEH + 260 =>
26.07.2014 - 1.IK, 15. XUL
+ 3900 dni (15 x 260) =>
30.03.2025 - 1.IK, 0.POP
a
30.03.2025 - 1.IK, 0.POP minus 18980 dni  ->
12.04.1973 - 1.IK.0.POP

A 18980 dni to kres 52. cykli HAAB i 73. cykli TZOLKIN.

*) 8.11.2013 opublikowana notka pt...
MASKI ZIEMI, 'WIDOCZKI' I "SEKRETY'...
zapisane

sobota, 12 lipca 2014

PRZESŁANIE DLA MĄDRYCH KOBIET ORAZ MĘŻCZYZN czyli ZABAWA LILA ;-D



Z głębi serca polecam Tobie, kochana, mądra kobieto, ciekawy filmik (krótki acz treściwy :-)) do obejrzenia. Jak kapłan patriarchalnej struktury przekazuje wiedzę o mądrości i... powinności kobiet. Śliczny filmik, a i kapłan mądrze gada ;-) bo jak chcesz być w tym systemie (patriarchalnym) i go zasilać, to lepiej posłuchaj rad tego pana i zastosuj się do nich... ;-) 

I  bądz tego świadoma, że manipulujesz swoim chłopem "dla dobra ludzkości" i systemu, w którym  masz świadomie grać rolę idiotki.  ;-) 


Trehlebov "Żeńskie sekrety"

W innym przypadku nie będziesz słuchana przez mężczyznę, nawet, gdyby był lub jest Twoim mężem, ojcem, synem. 

Mężczyzni wtedy odrzucą Cię jako: wiedzmę, złą czarownicę uprawiającą czarną magię albo... głupią, wariatkę lub  szaloną nie wspominając o mocniejszych etykietach typu "dziwka" itp. ;-))))

Może być też tak, że jeśli nie zaakceptujesz tej swojej "inności", wtedy podążysz za tymi "zaklęciami" mężczyzn i nawet sama siebie uznasz za... niewartościową albo zbyt brzydką (vide portrety wiedzm i czarownic w bajkach :-) ) wiedzmę, złą czarownicę uprawiającą czarną magię albo... głupią, wariatkę lub  szaloną  lub itp. ;-)))))

I... wpadniesz w deprechę..., no bo żaden książe  nawet nie zechce z Tobą gadać. Bo... po prostu nie ma zamiaru spotkać się z Tobą, bo musiałby zejść ze swojego tronu, na którym siedzi. Chcesz być królewną i znależć swojego królewicza, zastosuj się do rad Treblowa. :-))) Albo poczekaj spokojnie (jak nie w tym, to może w następnym wcieleniu :-))  pojawi się ten jedyny, Twój "Blizniaczy Płomień" (ha, ha, ha...), który dobrowolnie zejdzie ze swojego tronu, by się z Tobą spotkać. :-)))

Jest inna możliwość... zechcesz udowodnić sobie, że jesteś "najpiękniejsza" albo jakoś onaczej "naj..." i wpadniesz w pułapkę poszukiwań tego jednego jedynego, więc zaczniesz zmieniać partnerów. Będziesz ich uwodzić, świadomie albo nieświadomie... Bo drugi biegun to granie roli "świętej", choć uwodzącej nadal. A potem oni mogą z Ciebie zrobić dziwkę, kurwę lub staniesz się zawodową prostytutką. Możesz tez dostać "drugą szansę" i będą chcieli Cię prze-kupić jako swoją własną żonę. I zrobią z Ciebie i tak niewolnicę.

Jest inna możliwość... znajdziesz tego jednego jedynego, ale wiedząc, że oto znalazłaś swój "Bliżniaczy Płomień" (ha, ha, ha...), będziesz się godzić na jego zdrady, a i sama być może  (oczywiście w tajemnicy przed nim) od czasu do czasu (albo choć raz) jego też zdradzisz. Bo zdrady w snach i w wyobrażni to także zdrady. (Poczytaj sobie o mocy snów TUTAJ: SIŁY NISZCZYCIELSKIE W NAS). Bo... to, co wysyłamy, nawet nieświadomie, zawsze dostajemy z powrotem. I jeśli tego nie przyjmiemy, to gra będzie trwała dalej.

Jest jeszcze inna możliwość... możesz zaakceptować swoją "inność" oraz to, że jesteś PEŁNĄ ISTOTĄ i przestać szukać swojego "dopełnienia", iluzorycznej "bliżniaczej połówki". :-D A wtedy, kochana KOBIETO WOLNA, CÓRKO, MATKO i SIOSTRO, kto wie, może spotkasz jakiegoś mężczyznę PRZYJACIELA albo swojego "BRATA" lub "SYNA"... a może i SIOSTRY, a nawet "córki", których nigdy w tym życiu nie urodziłaś.

O iluzji miłości... "Czy miłość boli?":


Fajna babka z tej Dolano. Mówią, że radykalna z niej nauczycielka zen. Nie udaje, nie uwodzi, ale jest prawdziwa do szpiku kości. Jak dla mnie... cudowna. Poniżej inny filmik z Dolano, w którym dzieli się swoją wiedzą na temat Gier i Zabaw:



p.s. Wiesz co, jak byłam młoda, grałam pewną rolę w filmie pt. "Gry i Zabawy". Ten film nigdy nie wszedł na ekrany. Ależ synchronia. Ach te puzzelki, jak pięknie pasują do siebie... jak siebie dopełniają w Całości...


Każdy i każda z nas wybiera indywidualnie. Ja dokonuję wyborów, Ty dokonujesz wyboru uznając tę koncepcję lub inną za „prawdziwą”, a potem i tak ponosimy konsekwencje tych wyborów.

Na tym właśnie polega tzw.karma i sposób istnienia w kole samsary (samsara znaczy cierpienie ), w którym choć doświadczasz również radości i przeróżnych emocji zarówno pozytywnych i negatywnych, to one są tylko odzwierciedleniem „sukcesów” lub „porażek” pożądań, pragnień czyli chcenia naszych ego-ja).

Karma polega na tym, że wciąż dokonujemy wyborów pomiędzy jakimiś koncepcjami, które oddzielają nas od innych części Całości. Wtedy tkwimy w tzw, dualizmie – rozdarci pomiędzy tym, co uważamy za „prawdziwe”, „jedynie słuszne” i dobre a tym, co uważamy za „nieprawdziwe”, „niesłuszne” i złe.

Bo jest taka wiedza, która pozwala wejść w koło karmy i taka wiedza, która daje możliwość wyjścia z koła karmy…
 I wtedy można sobie wyjść z koła karmy – samsary. I żyć... miłością będąc i nie goniąc za nią, a zwłaszcza jej iluzją.



MIŁOŚCIĄ JESTEM :-)
I otwarta na Nieznane. A każde doświadczenie może wywlec jeszcze to, co mam do uświadomienia sobie o Sobie.

wtorek, 1 lipca 2014

BŁYSKAWICE EMOCJI i WEWNĘTRZNA PRZESTRZEŃ


Jeśli czujesz przepływające przez Ciebie energie jako emocje, pozwól im się przejawiać, poczuj je. Niech przelatują poprzez Twoje ciało jak błyskawice w chmurach... pozwól, poddaj się, niech przelatują … niechaj nawet wstrząsają Twoim ciałem. Tu pisząc ciało mam na myśli całość naszych ciał, wszystkie "poziomy", wszystkie "ciała" (np.: fizyczne, mentalne, astralne, eteryczne itd.) Pozwól na to, ale... OBSERWUJ to i bądż świadoma/świadomy tego zjawiska…

Podążając za emocjami jesteśmy co najmniej jak Zeus :-) ciskający w zaślepieniu strzałami błyskawic byle jak i byle gdzie. 
One zawsze w coś uderzają, nawet jeśli nie pamiętamy o tym, nie jesteśmy tego świadomi... (o kulach myśli i emocji).

Gdy zaczniesz obserwować te burze w sobie, dopiero wtedy możesz zacząć dbać o to, by pioruny nie waliły byle gdzie i nie raniłyby ani nie niszczyły tego, co mogłoby istnieć… w pokoju i radości istnienia...

Po pewnym czasie mogą pojawiać się takie błyskawice w Twoim ciele, a mimo to poprzez Twoje serce (w Twoim sercu i ciele) mogą wyładowywać się (w energii Miłości) nie czyniąc krzywdy już nikomu wokół.

Można też od czasu do czasu używać tych błyskawic na przykład tylko do tego, by podpalić płomień ogniska, bo potrzebujemy się rozgrzać albo ogień w kuchni, by ugotować potrawę… ;-)

A jeśli jesteśmy w stanie nie podążać dłużej za emocjami – nie poddajemy się ich” kontroli” ani nie „kontrolujemy” ich, lecz odczuwamy je, wtedy do nas (samo) przychodzi zrozumienie…,
zrozumienie tego, na czym polega różnica pomiędzy współczuciem a współodczuwaniem…

Współczucie to forma uczuć (przefiltrowana przez ego) użalania się nad sobą i/lub innymi a współodczuwanie to odczuwanie (z poziomu serca i ciała) wraz z innymi tego, co inni odczuwają…
w Miłości wszechogarniającej...


Poczułam w sobie Przestrzeń... mogę nazwać ją Przestrzenią Miłości (tej wszechogarniającej), a w niej różne cząstki (reprezentujące różnych ludzi), którzy wciąż walczą ze sobą na różne sposoby, ścierają i spierają się, a niektóre próbują pochłaniać  inne (jak w jednym z moich snów)... Są także w tej Przestrzeni obszary spokoju i dynamicznego, harmonijnego współdziałania, współbrzmienia.

Czułam to w sobie jako tej Przestrzeni, w której zadziewa się to wszystko... To, co dzieje się w Przestrzeni, wypełnia ją, działa w niej... wielość w jednej przestrzeni jako Jedni.

Poczułam siebie jako tę Przestrzeń, a w niej to wszystko, co się w niej - we mnie zadziewa...